- Opowiadanie: Wicked G - Hasztagi

Hasztagi

Prawdopodobnie penultymatywny tekst na pewien okres czasu. Inne priorytety, zresztą przerwa od pisania dobrze mi zrobi :) Jednak nic przesądzonego.

Do posłuchania (jedna z inspiracji do stworzenia tekstu):

Gridlok & Prolix – Sociopath

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Hasztagi

 Czy może być coś bardziej radującego od posiadania potomstwa? W końcu to wypełnienie celu zapisanego głęboko w genach, praktycznie najważniejszego z punktu widzenia biologii. Poza tym dziecko jest ucieleśnieniem miłości, istotą łącząca w sobie cechy dwóch zakochanych osób.

Zuzanna cieszyła się, że jej nowo narodzony synek wreszcie jest w domu. Miała problemy z zajściem w ciążę, samo oczekiwanie na poród również nie przebiegało gładko. Dzięki Bogu, Feliks urodził się cały i zdrowy.

Zuzanna zrobiła sobie zdjęcie razem z nim, mężem Hubertem i czteroletnią córeczką Amelią w świeżo wyremontowanym pokoju dziecięcym, po czym wrzuciła je na portal społecznościowy.

#rodzinka #bobas #feliks #witajwdomu #szczęśliwi

– Jaki oni śliczny!

– Ale słodki!

– Super! Kiedy nas odwiedzicie?

Post okraszono wieloma podobnymi komentarzami. Młoda mama była bardzo dumna. Nie mogła jednak zbyt długo cieszyć się towarzystwem Feliksa. Korporacja wzywała. To dzięki niej Zuzanna mogła zakupić robota, który zajmował się noworodkiem i Amelią. Android był odpowiedzialny za utrzymanie całego mieszkania, więc Zuzanna po powrocie z pracy poświęcała swój czas wyłącznie na kontakt z bliskimi. Bardzo jej to odpowiadało. Wcześniej, kiedy nie miała elektronicznego pomocnika, opieka nad córką doprowadzała ją do szału i wątpliwości nad sensem posiadania dzieci.

Dwa dni później, przekraczając próg nie usłyszała ani kwilenia Feliksa, ani śmiechu Amelci. Znalazła ich zmasakrowane ciała w pokoju dziecinnym. Tuż przy nich stał robot domowy, który w kółko śpiewał:

Ain't no time for fakin jax

Stop fakin jax

Brothers that fake jax get laid on they backs

 

*

Co może równać się z cechami, które sprawiają, że obserwujący je doznają niemalże mistycznych uczuć? Czy istnieje większy dar od natury niż piękno? Podobno to właśnie ono ma zbawić świat.

Marika marzyła o karierze modelki. Była uroczą młodą damą, jednak nie dosyć ładną, by pojawić się na okładkach magazynów i bilbordach reklamowych. Dlatego ostatnio zrobiła sobie operację plastyczną za pieniądze od taty. Nic wielkiego, drobne poprawki nosa i ust. Naturze czasem trzeba pomóc. Wczoraj założyła nowego bloga i wrzuciła na niego selfie pstryknięte w miejskim parku.

#polishgirl #beauty #bezskalpela #wawa #summer

– Ekstra!

– Pokaż cycki!

– Sweet!

Marika była zadowolona z szerokiego odzewu. Niektórzy zarzucali jej oszustwo, ale pozostali komentujący od razu przypięli im łatkę hejterów. Aby jeszcze bardziej zachwycić internautów, postanowiła zmienić uczesanie. Wybrała się do zakładu fryzjerskiego obsługiwanego przez automaty. Wgrała do komputera osobiście zaprojektowaną fryzurę i usiadła na wygodnym fotelu. Umieszczone na robotycznym ramieniu nożyce zaczęły chlastać jej twarz. Radio zacięło się, nieustannie powtarzając ten sam fragment piosenki:

Ain't no time for fakin jax

Stop fakin jax

Brothers that fake jax get laid on they backs

 

*

Czy można być bardziej spełnionym niż wtedy, kiedy stworzyło się coś od początku do końca? Wprowadzeniu autorskiego pomysłu w życie towarzyszy wyjątkowe zadowolenie, które buduje poczucie własnej wartości.

Tobiasz od początku wierzył, że mu się uda. Niewiele osób może pochwalić się własnoręcznie przerobionym samochodem. Tuning pochłonął trochę czasu i pieniędzy, ale efekt był niesamowity. Zrobił sobie zdjęcie z nowym wozem i udostępnił je na portalu społecznościowym.

#540hp #hondaszybszaniżwygląda #JDM #pocomechanikjakmożnasamemu #swag

– Łał, naprawdę ma tyle koni?

– Robiłeś wszystko sam?

– Kozacki spojler, pewnie dużo za niego dałeś.

Tobiasz odpowiadał na większość pytań twierdząco, mimo iż test na hamowni wskazał sporo mniejszą moc, część modyfikacji była dokonana przez poprzedniego właściciela, a nowe części kupił po przecenach. Ale co mu tam, przecież nikt się nie dowie.

Pewnego dnia postanowił wybrać się na przejażdżkę po mieście. Opuścił szyby i puścił głośną muzykę. Jechał powoli, przyglądając się spacerującym dziewczynom. Nagle w samochodzie włączył się autopilot i pojazd zaczął gwałtownie przyspieszać. Tobiasz nie mógł zahamować, ani dezaktywować komputer kierujący wozem. System audio ześwirował i ciągle odtwarzał ten sam kawałek utworu:

Ain't no time for fakin jax

Stop fakin jax

Brothers that fake jax get laid on they backs

Po chwili biała honda zderzyła się z seatem poruszającym się przeciwległym pasem. Wszyscy uczestnicy wypadku zginęli.

 

*

– Wygląda na to, że to koniec koszmaru – powiedział nadkomisarz Grabowski. – Jak udało się wam go rozpracować?

– To nie nasza zasługa – odparł młodszy inspektor Malinowski. – Po pewnym  czasie zabójca sam przyznał się do zbrodni. Wystarczyło go ująć.

– Naprawdę to zrobił? – zdziwił się Grabowski. – Wybacz, nie jestem na bieżąco, dopiero wróciłem z urlopu.

– Zależało mu na rozgłosie – wyjaśnił Malinowski. – Ten gościu był konkretnym świrem. Ofiarom przed śmiercią puszczał amerykański rap, jakiś kawałek o tym, że pozerzy źle kończą. Swoje działania określał jako Projekt Trendkill od nazwy pewnego albumu ze strasznie agresywną muzyką. Nienawidził ludzi, którzy przesadnie chwalili się w mediach społecznościowych. Wyszukiwał ich na podstawie tagów, śledził przez kilka dni, a następnie zabijał przy pomocy zhakowanych urządzeń.

– Dobrze, że nie korzystam z tych durnych fejsbuków…

Koniec

Komentarze

Oj, żeby nie okazało się za jakiś czas proroctwem…

Adamie, dlaczego nie? Przychodzi mi do głowy przynajmniej kilka osób, którym przydałby się taki prożdekt hasztag :D

EDIT:

Kurczaki, jakoś niezgrabnie to (powyższe) wyszło. Nie, żeby ich od razu pozabijać – nie jestem przecież żądnym krwi trollem. Ale troszkę poturbować, zmierzwić te starannie ufryzowane, doczepiane włosy, powyrywać szcztuczne rzęsy i takie tam. 

Hmm... Dlaczego?

Dobry pomysł na szorta. Ciekawe.

Dzięki za przeczytanie!

 

Oj, żeby nie okazało się za jakiś czas proroctwem…

Spełnienie się własnych przewidywań jest marzeniem chyba każdego twórcy sf. W tym przypadku wolałbym jednak nieco łagodniejszą wersję tak jak Drewian :)

 

 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ciekawe podejście. Przedstawiłeś problem naszych czasów. Przykra prawda. Bardzo nie podoba mi się, jak ktoś dzieli się swoim życiem w mediach społecznościowych. A hasztagi, to już w ogóle jest dla mnie niczym czarna magia. Chyba za stara na to jestem, aby pojąć ten fenomen. Tekst dobry, choć wydaje mi się, że mogłeś trochę rozbudować zakończenie, aby jakoś mocniej zaakcentować, to co wpłynęło na śmierć tych ludzi.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję za przeczytanie, Morgiano.

Zdaje mi się, że większość ludzi używa hasztagów, dlatego, że wyglądają fajnie, a nie jako interaktywnych etykiet. Ktoś może nawet nie zdawać sobie sprawy, że jeśli napisze sobie przy poście  np. #bikini i zaznaczy ustawienie, że może go zobaczyć każdy, to w bardzo łatwy sposób może stać się obiektem westchnień internetowych zboczeńców.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Hmmm. Interesująca koncepcja, ale ostro pojechałeś po bohaterach.

Hasztagi? Pierwsze słyszę. Łudzę się więc, że jestem bezpieczna.

Babska logika rządzi!

Jak już może wspominałem, lubię Twoje teksty, bo nie piszesz o dupie maryni tylko o czymś ważnym, co zmusza do zastanowienia. Tym razem też komentujesz pewne, na razie głupie i denerwujące, ale potencjalnie niebezpieczne, zjawisko. Oczywiście osobiście widziałbym tę historię w formie mrocznego kryminału, dziejącego się w "niedalekiej przyszłości", rozpisanego na minimum sto tysięcy znaków… Ale zakładam, że nie jesteś jeszcze na emeryturze, więc nie masz czasu na takie zabawy.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dziękuję za przeczytanie!

Nie wiem czy dałbym radę, czuję się słabo w kryminałach :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fajny pomysł. Mnie też drażnią przedstawione przez Ciebie zachowania. Chociaż na dziewczyny ze sceny drugiej można sobie popatrzeć :) Zakończenie w dość miałki sposób rozwiązuje akcję ale nie o zaskoczenie przecież w tym tekście chodziło. Bardzo udana satyra na dzisiejsze społeczeństwo.

A ja bym był ostrożny z krytykowaniem podobnych zachowań.

W ludzką naturę wpisana jest chęć akceptacji przez społeczność i chyba każdy z nas tej akceptacji potrzebuje. Gdy jej brak, czujemy się niespecjalnie. My mamy nasz portal NF – piszemy, publikujemy, jest nam miło przeczytać pochlebny komentarz. Ci z facebooka mają tak samo, potrzebują tego samego, aby przez chwilę poczuć się trochę lepiej, tylko zwyczajnie w wielu przypadkach nie mają nic ciekawego do opublikowania. Może nas to śmieszyć, dziwić, czy nawet drażnić, ale… tak na dobrą sprawę nikt nikomu w ten sposób krzywdy nie robi, więc w czym problem?

A sam tekst bardzo przyzwoity.

Dziękuję za komentarze :)

Oczywiście, samo szukanie akceptacji wśród społeczeństwa nie jest niczym złym, a dzielenie się swoimi sukcesami/owocami swojej pracy można uznać nawet za pozytywne. Problem pojawia się, gdy ktoś nie potrafi już docenić swojego życia bez zewnętrznej walidacji, albo jego chwalenie się jest podszyte fałszem jak w przypadku bohaterów opowiadania. Taka osoba nie krzywdzi otoczenia, tylko siebie, uzależniając swoje szczęście od innych bądź narażając się na łatkę pozera.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytałam o zjawisku, o którym nie miałam najmniejszego pojęcia, że istnieje, więc trudno mi się odnieść do niego. Ale czytało się bardzo dobrze. ;-)

 

Po pew­nym za­bój­ca sam przy­znał się do zbrod­ni. – Zdanie pewnie miało brzmieć: Po pew­nym czasie za­bój­ca sam przy­znał się do zbrod­ni.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za przeczytanie, Reg! Brakujące słowo uzupełniłem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

OK.  No i cieszę się, że miałam okazje dowiedzieć się czegoś nowego. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cała idea – bardzo mi się podoba. Ciekawe jakby to technicznie zrobić. Co w głowie miał “hasztagowy morderca”? Jak doszli, że korzystał z hasztagów? Czy miał bazę hasztagów? Czy wybór był całkowicie losowy? Aż się prosi na rozwinięcie w formie cyberkryminału ;)

Dziękuję za przeczytanie!

Tagi wystarczy wyszukać lub kilknąć, żeby zobaczy wszystkie osoby, które je użyły. Seryjny morderca potem wyszukiwał więcej informacji na temat poszczególnych osób (wyciągi z konta, odwiedzane strony, może przechwytywanie obrazów z kamer smartfonów), żeby zobaczyć, kto jest pozerem godnym eliminacji. Przypuszczam, że ujawniając się wyjaśnił, dlaczego wybrał takie, a nie inne osoby.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Naprawdę fajnie to wymyśliłeś. I fajnie napisałeś. Podoba mi się koncept, podoba mi się powtarzalna struktura w każdym z epizodów. Zgadzam się, że jest w tym pomyśle potencjał na dłuższą formę, ale w moim odczuciu w tej sprawdza się równie dobrze.

 

Dwa momenty zbiły mnie z tropu:

 

Korporacja wzywała. To dzięki niej Zuzanna mogła zakupić robota, który zajmował się noworodkiem i Amelią. Android był odpowiedzialny za utrzymanie całego mieszkania, więc Zuzanna po powrocie z pracy poświęcała swój czas wyłącznie na kontakt z bliskimi(…)

Dwa dni później (…)

 

Otóż nie pasują mi te dwa dni później. Później niż co? Z konstrukcji i treści wcześniejszych zdań wynika, że opisujesz raczej jakiś dłuższy okres, a nie konkretny moment w czasie. Raczej nie może to być dwa dni po powrocie do pracy, bo bohaterka zdążyła już zarobić na robota, ponadto miałaby tylko jeden taki dzień, w którym beztrosko wróciła z pracy i poświęciła czas bliskim, a poprzednie zdania sugerują (tak je odczytuję), że trwało to jakiś czas.

 

Co może równać się z cechami, które sprawiają, że obserwujący je doznają niemalże mistycznych uczuć?

 

Tutaj trochę nie wiedziałam o co chodzi, póki nie przeczytałam dalej. Zastanawiałam się, jak można obserwować cechy (zwłaszcza, że pierwsze co mi przyszło do głowy to cechy charakteru, a nie fizyczne). Sądzę, że bardziej daje się obserwować posiadacza tych cech ;)

 

Ale ogólnie – na plus :o)

 

Dzięki za przeczytanie, Werweno :)

Chodziło o 2 dni po powrocie do domu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ciekawostka z wiadomości:

O kurczę. Jednak to już bardziej science niż fiction…

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dobra historyjka.  Jest ostry rytm tych cząstkowych opowiastek, jest dopełniająca go brutalność, no i jest inspektor Janusz na koniec, kontrapunktujący przedstawioną rzeczywistość : P

I po co to było?

Dziękuję za przeczytanie i miły komentarz, syfie :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

#ale_hejter #wczymproblem #zazdrosny?

; ))

 

Trochę było mi szkoda młodej mamy Zuzanny, bo wiem z obserwacji jak to jest wylewać z siebie siódme poty w korpo, a napisałeś, że wolny czas przeznaczała na kontakt z bliskimi. Tymczasem zestawiłeś ją z niekoniecznie doborowym towarzystwem…

No i mam w planach imię Feliks dla syna, więc – sam rozumiesz – pomysł na tatar z Felka wydał mi się niesmaczny!

 

Natomiast pomysł zdecydowanie na czasie – chylę kapelusza!

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za przeczytanie, Nevazie!

Wątek Zuzanny mogłem przedstawić trochę inaczej, chciałem podkreślić jej hipokryzję i chęć do korzystania jedynie z przyjemnych aspektów macierzyństwa. NIe jestem zbyt dobry w “obyczajówce”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Na plus kompozycja i pomysł. Interesujący szort. 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Domku!

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka