- Opowiadanie: Wicked G - Tetrahomosapiensinol

Tetrahomosapiensinol

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Tetrahomosapiensinol

To był ciężki dzień. Wredni klienci, skąpe napiwki, dokuczająca migrena. Ale jak ktoś kiedyś mądrze stwierdził, nic nie może wiecznie trwać. Zaszło słońce i nastała noc, której tak bardzo oczekiwała Kaelsja. Kubek melisy na uspokojenie i do spania. Materac wydawał się nieco bardziej miękki niż zwykle, a świeżo wyprana pościel pachniała lawendą. Ciemność powoli spowijała umysł młodej kobiety, wyrywając świadomość ze świata jawy. Z początku błoga nieświadomość, pustka, a potem nadeszły senne wizje.

Kaelsji zdawało się, że jest inteligentną istotą o bliżej nieokreślonym kształcie. Jej fizyczna manifestacja składała się wyłącznie z mózgu. Wokół przebywało wiele bytów o podobnej naturze, lecz niedostępnych, odosobnionych.

Myślała zimno, twardo niczym skała. Wypełniona czernią, tylko gdzieniegdzie błyskały blade, bezwymiarowe kropki światła. Stan piękny w swej prostocie, ale zbyt suchy, pozbawiony emocji.

Pigułka.

Wszystko się odmieniło. Zupełnie nagle, mgnienie oka w porównaniu z poprzednim okresem. Widziała formujące się tchnienie, życie w coraz to nowych i bardziej skomplikowanych powłokach. Dziwne w swoich zachowaniach, czasem rozczulające, a czasem okrutne. W końcu istoty uzyskały świadomość i stworzyły własny system, abstrakcję na przekór otoczeniu. Kaelsję zalała fala słów i idei, jej umysł nie był już chłodny i surowy. I wtedy zdała sobie sprawę, że życie znajduje się w niej.

Obudziła się. Fragment po fragmencie układała sen, aż zapisał się w pamięci jasno i trwale. Przy porannej kawie próbowała odgadnąć jego znacznie. Mimo usilnych starań nic nie przychodziło do głowy. Tylko jeden z aforyzmów w gazecie zdawał się odnosić do wizji.

Bóg stał się Wszechświatem, lecz pozostał sobą.

Bóg stał się Wszechświatem, lecz nie przestał być Osobą.

Towarzyszył Kaelsji przez cały dzień. Widniejący na szyldzie restauracji, zapisany na rachunkach i karcie dań, wypowiadany przez klientów przed posiłkiem. Dziwne, lecz zamiast niepokoić, zaciekawiał.

Godziny mijały i Kaelsja znów znalazła się w łóżku, równie zmęczona jak wczoraj. Długo nie mogła zasnąć, przewracając się z boku na bok i myśląc o inteligentnych stworzeniach, które ostatniej nocy odmieniły jaźń dziwnego bytu. W końcu Morfeusz zlitował się nad nią.

Na początku była tylko człowiekiem.

Skręt, kreska, kartonik.

Znów stała się Wielkim Mózgiem. Czuła, jak cywilizacje rozwijały się na jej komórkach, każda egzystująca inaczej, tworząca i konsumująca na swój sposób. Istoty opuszczały macierzyste neurony. Podróżowały w statkach kosmicznych, spotykały obcych i wymieniały się z nimi pomysłami i wizjami.

Perfekcyjna synergia. Kaelsja zanurzyła się w ekstazie. Vis vitalis ją ubogacała. Perspektywa coraz szersza, sens coraz głębszy.

Zgrzyt.

Na powrót w ludzkim ciele. Szpitalne łóżko. Wrzeszczący lekarz o paskudnej twarzy.

– Ćpunka! Chloropromazyna! Chloropromazyna!

Kolejna zmiana formy. Wojna, wielka wojna w mózgu. Stworzenia niszczą siebie nawzajem, bombardują planety, gaszą słońca, zatruwają atmosfery. Wszystko staje się chłodne i proste, takie normalne. Jednakże po pewnym czasie życie odrodziło się niczym feniks z popiołów, znów dostarczyło haju emocji i idei…

Oddzielenie.

Kaelsja spoglądała na Tego, kim była jeszcze przed chwilą. Wszechświat, umysł skonstruowany z galaktyk. Słyszała, jak do niej przemawia.

– Wasza sztuka niczym psychodelik. Wasza wiedza niczym neuroleptyk. Wasza nadzieja niczym depresant. Wasza wiara niczym stymulant.

Radiobudzik wyrwał ją ze snu. Okropnie bolała ją głowa. Jeszcze ta tandetna piosenka, jakby nie mieli nic lepszego do puszczania…

Because your love

Your love

Your love

Is my drug

Koniec

Komentarze

Przykro mi, Wickedzie, mimo dwukrotnej lektury nie pojęłam, co chciałeś opowiedzieć. :-(

 

Ale jak ktoś kie­dyś mą­drze stwier­dził, nic nie może trwać. – Raczej: …nic nie może wiecznie trwać.

 

Wokół prze­by­ło wiele bytów o po­dob­nej na­tu­rze… – Czy nie powinno być: Wokół prze­bywa­ło wiele bytów o po­dob­nej na­tu­rze

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarz, błędy poprawiłem.

W opowiadaniu chciałem opisać pewną koncepcję, według której wszechświat jest mózgiem (gdzieś już się to przewijało, popularne w kręgach New-Age'o-podobnych), a zamieszkujące go istoty inteligentne (ludzie, kosmici) działają na niego jak narkotyki. Zainspirował mnie cytat przyposywany Salvadorowi Dalemu: "Nie biorę narkotyków, ja jestem narkotykiem".

Gdyby komuś nie chciało się googlować: chloropromazyna to lek przeciwpsychotyczny, m.in. znosi działanie LSD.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

No właśnie – dlaczego to jest aż tak enigmatyczne. Przeczytałem – trudne. Ten szort smakuje jak fast food – wchłonąłem, ale przyjemności z jedzenia brakuje. No i znowu dragi. Znasz moje zdanie. ;)

Pewnie jest tak, że Autor z reguły wie, co i o czym chce napisać, ale czytelnik nie ma tej wiedzy, dlatego zdarza się, że tekst staje się zagadką.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Po trzecim czytaniu zacząłem łapać, ale i tak najwięcej wniosło czwarte, wzbogacone o komentarz Autora :)

Jakoś tak nie do końca pasuje mi ten “wrzeszczący lekarz” – opisany sposób zlecenia podania leku jest mało wiarygodny…

nie da rady

Nie chciałem wykładać wszystkiego tak wprost, najwyraźniej przesadziłem. Cieszy fakt, że czytelnicy ponawiają lekturę, to chyba znak, że tekst nie jest ostatecznie beznadziejny :)

Jakoś tak nie do końca pasuje mi ten “wrzeszczący lekarz” – opisany sposób zlecenia podania leku jest mało wiarygodny…

Racja. Tylko, że we śnie dzieją się różne dziwne i niewiarygodne rzeczy :D

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki wyjaśnieniom Autora pojęłam cokolwiek. Ale i tak nie za wiele sad

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Wicked G – OK; zagubiłem się w warstwach snu i jawy ;)

A tekst czyta się gładko, więc czemu nie przeczytać parę razy (lepiej tak, niż przeoczyć kluczowy akapit, który wszystko tłumaczy ;)).

Dodałem później: dopiero teraz zauważyłem, że gdybym wziął pod uwagę tytuł, zapewne dużo więcej byłoby jasne już po trzecim czytaniu ;)

nie da rady

Szkoda, bemiku :(

A tekst czyta się gładko, więc czemu nie przeczytać parę razy (lepiej tak, niż przeoczyć kluczowy akapit, który wszystko tłumaczy ;)).

I to jest plus.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Tekst czyta się nieźle, pomysł fajny, ale niestety – tak jak poprzednicy – załapałem dopiero po Twoim wyjaśnieniu w komentarzu. Albo inaczej – załapałem od razu, ale potrzebowałem komentarza, żeby docenić ideę. Jakby tak odrobinę mniej enigmatycznie… :)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Mam podobnie jak bemik…

Nie pojęłam. Po przeczytaniu wyjaśnień nieco pojęłam, ale temat niestety w ogóle mnie nie pociąga i nie przekonuje. Ale napisane nieźle. :)

Po lekturach Lema (księżyc z alfy Eridana, mózg elektrostatyczny, Corcoran) udało mi się wpaść na odpowiedni trop. Tekst do najłatwiejszych nie należy, ale jest zwięzły i krótki. Nie mogę sobie jednego wyobrazić: Myślała zimno, twardo niczym skała. ←  czy da się tak myśleć? 

Chyba można by coś tu jeszcze dodać, żeby tekst był przystępny w odbiorze dla wszystkich ;) 

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Dziękuję za przeczytanie i komentarze :)

 

Myślała zimno, twardo niczym skała. ←  czy da się tak myśleć? 

Jeżeli ma się w sobie miliony skalistych planet, a przestrzeń między nimi ma zaledwie kilka kelwinów, to chyba jak najbardziej :))

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ech, wyjdę na strasznego ważniaka, bo nie dość, że zdarza mi się niekoniecznie celowo pisać teksty, które są niezrozumiałe (co jest wadą), to jeszcze jak tekst nie-mój jest uznawany za niezrozumiały, no to ja go rozumiem (co jest zaletą). No ale jest tak, co mam zrobić? 

Bardzo podoba mi się koncept jakby odbicia akcji względem osi snów, jeśli wiesz o co mi chodzi. Porównania ludzkich wartości do typów substancji odurzających też bardzo ciekawe, bo względnie celne. Koncepcja świata-mózgu daje radę, a dla mnie daje radę max, bo sam przy aktualnie powstającym swoim tekście bazuję na w pewien sposób zbliżonym koncepcie (SPOILER: solipsyzm;).

Jeśli tekst byłby dłuższy, to pewnie by męczył swoją formą, ale jako szort sprawdza się bardzo dobrze. yes

No nieźle.

Dziękuję za komentarz i ocenę, Skoneczny. Z tym rozumieniem i niezrozumiałym pisaniem różnie bywa. To chyba zależy głównie od kręgu zainteresowań.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Bardzo spodobał mi się tytuł – strasznie inteligentne przekręcenie terminu. Ale później ta fajna koncepcja rozmyła się gdzieś w onirycznym odlocie.

Babska logika rządzi!

Dzięki za komentarz.

Lubię bawić się tytułami :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka