Nietypowe romanse, niejednoznaczne postacie, niejasne przekazy – jeszcze rubieże popkultury, czy już jej codzienna odsłona? Dlaczego niektórzy są zafascynowani tymi dziwnościami, a innych one przerażają? I co nam właściwie daje ich eksplorowanie?
Uwaga! Treści dla dorosłych!
Łukasz Czarnecki
UCZNIOWIE HERMESA
Średniowieczna Europa wiele zaczerpnęła z dorobku intelektualnego świata islamu. Dzięki kontaktom z muzułmanami odnaleziono i przetłumaczono na łacinę zaginione na Zachodzie dzieła greckich filozofów, pisma arabskich lekarzy pchnęły europejską medycynę do przodu, a opracowanych w Lewancie przyrządów astronomicznych używali chrześcijańscy uczeni do śledzenia ruchów gwiazd. Równocześnie Europejczycy właśnie od wyznawców Allaha zarazili się bakcylem ułudy i pseudonauki pchającym kolejne pokolenia do daremnego pościgu za opracowaniem metody przemiany pospolitych metali w złoto. Nie mówiąc już o tym, że gdyby nie arabscy alchemicy, mielibyśmy o wiele mniej przypadków alkoholizmu.
Jerzy Rzymowski
WIRUS SZCZĘŚCIA
Miniony rok przyniósł nam dwie wizje pandemii ‒ książkową i serialową ‒ które łączy przewrotne założenie: co by było gdyby wirus atakujący ludzkość przynosił jej nie cierpienie, a… powszechne szczęście?
Ponadto w numerze:
‒ opowiadania m.in. Roberta Silverberga, Laviego Tidhara i nagrodzonych w konkursie literackim NF Anny Fijałek i Żanety Siemsia-Pindur;
Miałem skojarzenie z babunią Jagódką Anny Brzezińskiej.
Ciekawy tekst. Choć pod koniec zaczynał mnie nużyć. Największy zarzut jaki mam do tego opowiadania to brak mi w nim emocji. Wydarzenia jakie tu mają miejsce powinny poruszać do szpiku kości, a ja za cholerę nie mogłem współczuć bohaterce. Szkoda, bo warstwa emocjonalna wywindowałaby ten tekst bardzo wysoko. Ot solidna rzemieślnicza robota. Do poczytania, chociaż żal, że zabrakło tej „iskry”, tego pisarskiego geniuszu, który porusza serca.
DWA ZĘBY Marcin Opolski:
Brawo za nienachalność mitologii nordyckiej. Kto zna wyciśnie z tekstu więcej, kto nie zna, nadal może cieszyć się historią. A ta, choć dość prosta, intryguje. Przeczytałem z zainteresowaniem. Udany finał.
Do poczytania!
MECENAS KRZYWDA Anna Fijałek:
Trzecie miejsce w konkursie NF.
Na wstępie powtórzę, że nie przepadam za tekstami, które aspirują do humoresek. Napisane sprawnie, czyta się lekko. Niestety mnie kompletnie nie rozbawiło, a sama fabuła rozczarowała. Zabrakło mi w tym oryginalności. Finał nie zaskoczył. Bohaterka zbyt często pyta o godzinę, co dość jasno wskazuje kierunek w jakim zmierza tekst. Takich historyjek powstały pierdyliardy…
Tekst dla osób z większym poczuciem humoru niż ja.
ŚWIT NAD ADRAMELECHEM Żaneta Siemsia-Pindur:
Kolejne trzecie miejsce w konkursie NF :)
Temat może i nienowy, ale nie tak wyeksploatowany jak wampiry. Tutaj mamy bardziej złożoną fabułę. Był moment, że nawet poczułem się w niej trochę zagubiony, a później nawet zmęczony. Autorka włożyła sporo trudu w tę historię, ale mnie nie porwało. Finał udany.
FAZAN Kajetan Szokalski:
Napisane z polotem. Dla mnie to zawsze na duży plus. Fabularnie to taka baśń z udanym, gorzkim finałem.
Do poczytania.
GRA KOZIOROŻCA Robert Silverberg:
Silverberg zawsze na proficie!
Interesujący tekst. Może i nie jest to wybitne opowiadanie, ale przeczytałem z przyjemnością.
MOJA WALKA Lavie Tidhar:
Już sam tytuł wywoływał skojarzenia i, jak się okazało, nie były one mylne.
Podobało mi się. Były wręcz chwile zachwytu. Zwłaszcza te kilka momentów wręcz rubasznie wulgarnych robiło robotę. Prawdziwe złoto. Były (niestety) i momenty bardziej idiotyczne, ale tekst oceniam wysoko. Z czystym sumieniem polecam!
CO POCZĄĆ, GDY TWOJE DZIECKO ZBŁĄDZI Z BOŻEJ DROGI? Sam J. Miller:
Opowieść o narkotycznym tripie żony pastora, która pragnie odnaleźć syna? Czy to się mogło udać?
I to jeszcze jak!
Wspaniały tekst, niosący ze sobą, całą masę mądrości. To jest o relacji rodziców z dzieckiem, o próbie zrozumienia siebie nawzajem i szukaniu własnej tożsamości. I o barierach jakie stawiamy sami sobie, na przekór innym, zamiast je burzyć.
Mądry, potrzebny i ważny tekst.
Opowiadanie numeru!
Ups… Zapomniałem o ilustracji numeru:
Joanna Strelnik str. 61.
Pozdrawiam!
"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49
“MALINY” Katarzyna Wierzbicka
Bardzo ładne i przede wszystkim niebłahe opowiadanie fantasy.
“DWA ZĘBY” Marcin Opolski
Mitologia nordycka. No fajnie, tylko o czym to było?
“MECENAS KRZYWDA” Anna Fijałek
Opowiadanie z trzeciego miejsca konkursu. Tematyka sądowo– wampiryczna. Choć jestem fanem wampirów, tutaj coś mi nie zagrało. Może dlatego, że sala sądowa nie jest zbyt wdzięcznym miejscem dla wampira, który w dodatku musi się z czegoś tłumaczyć…
“ŚWIT NAD ADRAMELECHEM” Żaneta Siemsia Pindur
Opowiadanie trochę zawiłe.
“…sytuacja była już wystarczająco skomplikowana” To już cytat z samego tekstu Autorki, by nie być gołosłownym. To jeden z takich utworów, gdzie czytelnik musi się zbyt wiele domyślać, a zamiast jasnego obrazu (świata przedstawionego) ma tylko punkty zaczepienia.
“FAZON” Kajetan Szokalski
Opowiadanie o…o czymś tam, naprawdę nie wiem.
“GRA KOZIOROŻCA” Robert Silverberg
Podobno Silverberg napisał 500 opowiadań, a całkowita liczba jego publikacji jest wręcz trudna do uwierzenia. I dlatego trochę dziwi, że polscy wydawcy ostatnio bardzo niemrawo sięgają po jego utwory. Tym bardziej, że pisarz ten nigdy nie schodzi poniżej przyzwoitego poziomu. I tak też jest z “Grą koziorożca”, opowiadaniem bardzo solidnym, w którym pobrzmiewają echa ery hippisowskiej, typowym dla lat siedemdziesiątych, a i też dla samego Silverberga, aczkolwiek nieco ciężkawym w czytaniu.
“MOJA WALKA” Lavie Tidhar
Ten autor już wielokrotnie gościł na łamach NF, choć teksty jego dość słabo pamiętam. Może tym razem będzie inaczej, bo bohaterem swojego nowego utworu uczynił Hitlera w jakimś alternatywnym świecie. Jest niedorzecznie, ale też całkiem zabawnie, czyta się to jednym tchem.
“CO POCZĄĆ, GDY TWOJE DZIECKO ZBŁĄDZI Z BOŻEJ DROGI” Sam J. Miller
Nie wiem, co mnie odpycha od tego rodzaju tekstów, styl czy tematyka, ale pewnie jedno i drugie. Dla mnie to taka męczybuła.
Jak zwykle świetny wstępniak Naczelnego! I artykuł Dariusza Jemielniaka zatytułowany: “Kosmiczna loteria mózgów” – niezwykle ciekawe i jednocześnie świeże podejście do tematu! Czytamy dalej!
Nazgulu, dzięki za Twój komentarz. Nie ukrywam, ze było wyzwanie, jak zrobić nawiązania do edd i sag i jednocześnie nie namącić – zwłaszcza, ze dodatkowo chciałem całość zrobić w dość onirycznym klimacie. Cieszę się, ze siadło.
Z drugiej strony, Agroelingu, dzięki i za Twój komentarz. Przyjmuję krytykę, ze najwidoczniej jednak powinienem był jeszcze trochę pokombinować, skoro zostały wątpliwości.
Rok temu skarżyłem się, że luty był jakiś taki niewyraźny – ni zima, ni wiosna. No to mam za swoje! Mrozy, brrr…
Za to w nowym numerze NF…
Ale nie wyprzedzajmy faktów.
Z prozy polskiej.
„Maliny” Katarzyny Wierzbickiej – mimo, że przeczytałem z pewnym zainteresowaniem (jak na fantasy), to coś mi w tym tekście nie gra. Nawet nie to, że to opowiadanie obyczajowe, mogące się obyć bez szczątkowych elementów fantastycznych w nim zawartych. Ale dodatkowo jeszcze zgrzytał mi w nim język. Jakaś choćby leciutka stylizacja by się przydała? Bo chłopi (a raczej baby) ze wsi mówiący językiem mieszkańców Mokotowa czy Pragi-Północ brzmią dosyć dziwnie.
„Dwa zęby” Marcina Opolskiego – bardzo sprawnie napisane opowiadanie. Czytało się bardzo dobrze, bo lubię takie „migawki” ze świata, który pojawia się tu i ówdzie. Pewnie bawiłbym się jeszcze lepiej, gdybym znał mitologię nordycką, ale ona nie budzi mojego specjalnego zainteresowania. Tym niemniej – bardzo dobry tekst!
Czas na dwa teksty nagrodzone w konkursie literackim „NF”.
„Mecenas Krzywda” Anny Fijałek – bardzo nie lubię postawy „ja napisałbym to lepiej”. Ale niestety, mam sporo zastrzeżeń do tego opowiadania. Logicznych: sto lat to jednak bardzo długo, nawet jak na sprawy ciągnące się przed polskimi sądami. Skoro „urazy fizyczne [po przemianie] nie regenerowały się już nigdy”, to jak wyglądały zęby tych wampirów? Czy przez sto lat nikt nie skaleczył się przy “krojeniu chleba”? Bohaterowie powinni być fizycznymi wrakami. Ok, niby to taka konwencja, ogrywana w filmach, ale oczekuję od autorów konsekwencji – jeśli mówisz A, to musi z tego wynikać B. Dalej – język. Bohaterowie mówią tak, jakby byli jedną postacią. Są kompletnie niezróżnicowani. Do tego, jak na zakończenie, które ma wstrząsnąć czytelnikiem, tekst jest zdecydowanie za długi i wymowa tegoż zakończenia rozmywa się niestety.
Reasumując – jak dla mnie niezasłużone wyróżnienie. Z całym szacunkiem dla Autorki, czeka ją jeszcze wiele lektur i wiele prób pisarskich, zanim osiągnie poziom „zjadliwości tekstu”.
„Świt nad Adramelechem” Żanety Siemsi-Pindur – no cóż, fantasy… Ale całkiem niesztampowe, wciągające. Nie całkiem moja bajka, ale tu akurat rozumiem, dlaczego przyznano laury! Dobry tekst.
„Fazan” Kajetana Szokalskiego – tym razem fantasy ubrana w szaty baśni. Ze względu na to, że to krótki tekst, forma opowieści nie przytłoczyła przesłania i wyszło całkiem zgrabne opowiadanie. Mnie się podobało!
Z prozy zagranicznej.
„Gra Koziorożca” Roberta Silverberga – przypowiastka o długowieczności, nieznośnie rozdęta niepotrzebnymi szczegółami. Nie trafiło do mnie to opowiadanie. Aha, kiedy się dzieje akcja? Chyba nie był to „siódmy stycznia tysiąc dziewięćset dziewiątego roku”, jak to widnieje na początku tekstu?
„Moja walka” Lavie Tidhara – jak lubię tego Autora, to jednak uważam, że pewnych rzeczy nie powinno się tykać (podkreślę – to moja subiektywna opinia). Czy tekst ze Stalinem w roli dobrodusznego przedszkolanka, bawiącego się z maluchami, albo Pol Potem jako dobrotliwym staruszkiem, gładzącym wnuki po główkach, wniósłby coś do naszego oglądu świata, do naszej oceny tych postaci? Tego tekstu nie ratują nawet wstawki z getta, dodane chyba wtedy, kiedy Autor zorientował się, że przeszarżował.
„Co począć, gdy twoje dziecko zbłądzi z bożej drogi” Sama J. Millera – tu powiem bardzo delikatnie: nie jestem „targetem” tego typu opowieści. Za stary jestem, inaczej postrzegam świat. Tyle!
A w publicystyce.
Narzekać będę dalej. „Krew i brokat” Pauliny Jasik – trochę bełkotliwy, czasem nielogiczny tekst, za to na modny temat. Ale że tu także „targetem” nie jestem, to zauważę tylko, że normy społeczne muszą być „wpajane na siłę” i „mocno zakorzenione”, bo dlatego są właśnie normami społecznymi. To nie są zachowania, które wybieramy lub nie. Narzuca je społeczeństwo, w którym żyjemy. Zaznaczę, że one się oczywiście zmieniają w czasie, ale nie błyskawicznie. I z technikaliów – Autorka ma niemiłą manierę wrzucania przecinka przed „czy”. Czasem można, ale nie przy wyliczaniu.
O wiele bardziej spodobali mi się „Uczniowie Hermesa” Łukasza Czarneckiego. Choć z fantastyką ma niewiele wspólnego, to jest to solidny artykuł historyczny. Lubię!
Co do „wirusa szczęścia” – prozę Shustermana cenię, więc może kiedyś sięgnę. Za to fenomenu „Pluribus” nie rozumiem. Świetny pomysł, rozmyty, nieznośnie rozciągnięty na dziewięć odcinków, kiedy wystarczyłyby dwa, góra trzy. Oglądnąłem nudząc się coraz bardziej.
Kosikowi podpowiem, że nie nadąża za rzeczywistością :P. Standard ePUAP odchodzi do lamusa, aktualnie obowiązujące są eDoręczenia. Świat pędzi, czyż nie?
Literówek – 8.
Znaczy, umownie, bo czy literówki to dość losowo rozrzucone liczebniki i symbole paragrafu w numeracji części tekstu Tidhara? Zdaje się, że rozumiem zamysł, ale ewidentnie się ”sypnął”.
No i ukłuła mnie „szklaneczka portu”. Chyba Gdyni ;)?
Reasumując – w porównaniu z zawartością ostatnich numerów, tym razem poziom (jak dla mnie) mocno, mocno niespecjalny.
@Nazgul – jeśli chodzi o ilustracje, wybieram tę ze strony 47, autorstwa Grzegorza Pawlaka.
Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.
O ile w styczniu większość opowiadań była na dość słabym poziomie, to w tym numerze znalazłem zaskakująco dużo dobrych tekstów.
Maliny: Interesujący klimat baśniowo-ludowej opowiastki. Napisane jest to sprawnie i dobrze mi się czytało.
Dwa zęby: Nordyccy bogowie i wampiry to ciekawe połączenie. Ale jednak zabrakło mi tutaj jakiejś konkretniejszej fabuły.
Mecenas Krzywda: Procesowa fantasy to dość rzadkie zjawisko i dlatego jest to tak interesujące. Co prawda autorka trochę poszła na skróty (np. przesłuchanie żony można było trochę bardziej rozpisać, aby wypadło wiarygodniej), ale i tak czytało się dobrze. Na pewno jest to lepsze od “Wojny nr 785”, która zajęła 2 miejsce.
Świt nad Adramelechem: Fabularnie bez wątpienia najlepszy tekst numeru. Mamy tu ciekawy system magii, który dodatkowo wpleciony jest w fabułę i odgrywa w niej istotną rolę. Na pewno jest lepsze od opowiadania z 2 miejsca i na pewno nie gorsze od zwycięzcy (może technicznie nie jest lepsze, ale przy tym opowiadaniu nawet lepiej się bawiłem). Dla mnie to jest tekst numeru.
Fazan: Trudny w czytaniu strumień świadomości. Starałem się, ale wciąż nie wiem co autor chciał opowiedzieć tym tekstem.
Gra koziorożca: Zaletą tego tekstu jest przede wszystkim ciekawy świat. Historia też niezła. Tylko ta wkurzająca, antypatyczna bohaterka…eh.
Moja walka: Z początku Hitler detektyw w alternatywnym świecie wydał mi się dziwnym pomysłem, ale z czasem się wciągnąłem i uznałem, że to całkiem niezłe. Doceniam również różne historyczne nawiązania.
Co począć, gdy twoje dziecko zbłądzi z bożej drogi?: Natomiast matka na haju, szukająca swojego syna-ćpuna, to już zdecydowanie nic ciekawego. Nie dość, że to nie moje klimaty, to jeszcze zaliczenie tego do fantastyki jest dość naciągane. Doceniam w pewnym stopniu klamrę fabularną, ale jednak trochę męczyłem ten tekst.