wywiady z twórcami „Nowych Przygód Tytusa, Romka i A’Tomka”
Laboratorium NASA w kalifornijskiej Pasadenie, egzotyczna Kenia i nasza, swojska Warszawa ‒ aby zebrać ekipę zdolną godnie kontynuować przygody Tytusa, Romka i A’Tomka, trzeba było przeszukać dosłownie pół świata.
Łukasz M. Wiśniewski, Joanna Kułakowska
SPLAT!FILMFEST 2025: RAPORT POKONTROLNY
Warszawski Splat!FilmFest to wydarzenie unikatowe, bo selekcja do festiwalu obejmuje wyłącznie niezależne kino gatunkowe z dużym udziałem fantastyki i horroru. Siłą rzeczy czyni to jego dyrektorkę programową wielką sojuszniczką fandomu. I naszą.
Łukasz Radecki
CZARNA WODA POD DOMEM
O sadze „Blackwater” Michaela McDowella
Stephen King nazwał Michaela McDowella jednym z najważniejszych autorów amerykańskich wydań kieszonkowych; ta formuła trafia w sedno, ponieważ wskazuje zarazem na pozycję rynkową, ambicję warsztatową i pewien rodzaj dumy z uprawianej bez kompleksów literatury popularnej. Dziś, ten przedwcześnie zmarły (w wieku zaledwie 49 lat, w wyniku powikłań związanych z AIDS) autor jest odkrywany na nowo, a jego utwory okazują się wyjątkowo uniwersalne.
WYOBRAŹNIĘ MAM CIĄGLE DZIECIĘCĄ
wywiad z Bédu
Bernard Dumont, lepiej znany pod pseudonimem Bédu ‒ belgijski rysownik i scenarzysta komiksowy, twórca popularnych serii „Hugo” i „Clifton”. W ramach serii „Kajko i Kokosz ‒ Opowieści z Mirmiłowa”, w albumie „Oferma Wielki” narysował historię „Jaga. Legowisko Kikimory” (scenariusz: Maciej Kur).
Ponadto w numerze:
‒ opowiadania m.in. Adrianny Filimonowicz (wyróżnienie w konkursie NF), Switłany Taratoriny i Johna Wiswella;
Od pewnego czasu część opowiadań jest bardzo męcząca. Żyjemy w czasach jakich żyjemy, każdy jest pewnie już zmęczony wiadomościami o kolejnych wojnach i konfliktach zbrojnych i chce od tego odpocząć czytając dobrą fantastykę i odcinając się od ciężkiej rzeczywistości ale niestety przy NF można coraz rzadziej. W każdym praktycznie numerze jest conajmniej jedno opowiadanie, które SF to tylko pretekst by wkładać do głowy ludzi temat wojny. To już jest dla mnie męczące. Żaden ze mnie znawca i nikt się głosem nie przejmie, ale naprawdę może warto przemyśleć i trochę z wojennymi opowiadaniami przystopować aby człowiek miał okazje do odpoczynku od tej tematyki. Wystarczą codzienne wiadomości.
Bo fantastyka często jest tylko alegorią naszych czasów. Tak było i w PRL-u, gdy fantastyka była narzędziem do krytyki komunizmu w naszym kraju. Bez komunistów w Polsce nie byłoby wspaniałych powieści Zajdla!
Myślę, że o wojnie trzeba pisać i to jak najwięcej. Ale trzeba skupiać się na puencie. Na silnym, pacyfistycznym przesłaniu i gloryfikowaniu pokoju.
Pozdrawiam!
"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49
NASZE WSPÓLNOTY Adrianna Filimonowicz:
Ciekawy i udany tekst. Przeczytałem z zainteresowaniem. Ale mam kilka zarzutów do tego opowiadania. Największy to: zabrakło mi w tym emocji. Tekst jest mocno obyczajowy, wyraźnie i umyślnie skupia się na aspektach socjologicznych i przydałoby się, by historia miała odpowiedni ładunek emocjonalny. A tego kompletnie brak. Czyta się to tak bezosobowo, jak artykuł z powiatowej gazety. Szkoda.
Kolejny zarzut mam do wymowy tego utworu. Jest w tym pomysł, jest puenta (a nawet można doszukać się i dwóch), ale brakuje im siły. To wszystko przypomina takie wzruszenie ramionami. Przypomina to trochę małą, nieśmiałą dziewczynkę, która podchodzi do dwóch facetów, głośno ze sobą rozmawiających, i szeptem prosi ich o pomoc, bo w jej domu wybuchnął pożar. Faceci jej nie słyszą, nawet jej nie dostrzegają! Dom spłonął.
Puenta tego utworu powinna ścisnąć mnie za jaja tak mocno, że przez tydzień nie mógłbym chodzić!
I to byłby tekst!
To są ważne rzeczy, zarówno aspekt socjologiczny, jak i ekologiczny. To tematy aktualne, budzące emocje. Dziwne, że w tekście o nich, tych emocji, nie ma.
Dobry tekst, ale zbyt zachowawczo napisany. Czasami Autor musi czytelnika lać po pysku!
ZACHÓD RIGIL KENTAURUS – REPORTAŻE PO DWUDZIESTU LATACH Maciej Głowacki:
Miałem skojarzenia z „Piknikiem na skraju drogi” Strugackich i reportażami Swietłany Aleksijewicz. Tak więc Autor czerpie od najlepszych :)
Czytałem z rosnącym zainteresowaniem. Podobała mi się tajemnica, podobało jej stopniowe wyjaśnianie. I gdy już byłem bliski zachwytu, doszedłem do ostatniego akapitu…
Jak można było to tak spierdolić?!!!
Ostatni akapit jest zupełnie niepotrzebny. Niszczy wszystko co zbudowała reszta tekstu. To tak jakby wylać setki ton betonu na fundamenty i postawić na nich szałas z patyków…
No bo jak to? Nikt nie wie co się wtedy stało, nikt nie wie kim byli przybysze, a tu nagle, do dziennikarki(!) zgłasza się jeden z dezerterów, mieszkający na Ziemi(!) i opowiada jakby nigdy nic o tym, że brał w tym udział i był jednym z „nich”(!!!).
Fantastyka fantastyką, ale nie róbmy z czytelnika idioty. Przecież ten gość jest najbardziej poszukiwaną na całej planecie osobą! Ukrywał się przez dwadzieścia lat i co? Pomyślał sobie, że może teraz strzeli sobie jakiś wywiadzić do książki o ataku na Ziemię?
Nie cierpię durnot w fantastyce.
Szkoda, bo tekst mógł być wybitny!
PĘTLA Justyna Hankus:
Napisane sprawnie, z ciekawą fabułą. Może i to nie przecieranie nowych szlaków, ale zaciekawiło. Porządny tekst, ale bez przebłysków. Przydałaby się jakaś kulminacja. Ale czy prawdziwa pętla może mieć kulminację? ;)
MCALISTER Sabine Baring-Gould:
Nie rozbawiło mnie. Nie cierpię absurdu. Poza tym tekst jest urwany. To nie jest otwarte zakończenie (i nikt mi tego nie wmówi), to opowiadanie jest NIEDOKOŃCZONE!
KANTYK NADZIEI Swietłana Taratorina:
Początek mnie trochę męczył i nudził. Ale warto dać tekstowi szansę, bo później to wynagradza. Wciągnąłem się, a nawet wzruszyłem. Kawał dobrego opowiadania!
Tekst numeru!
TYLKO TE WSPOMNIENIA. KTÓRE MOŻNA STRACIĆ , SĄ COKOLWIEK WARTE Ai Jiang:
Spokojny, refleksyjny tekst. Powinienem tutaj ziewać, a czytałem z niesłabnącym zainteresowaniem. Czuć, że w tych prostych sprawach jest jakaś waga, ciężar, znaczenie. Mądry tekst, który niesie ze sobą wiele udanych przemyśleń. Polecam!
BĘDĘ ZA SOBĄ TĘSKNIŁ John Wiswell:
Krytyka social mediów. Było nie raz. I to nawet na łamach pisma. Choć nigdy nie w multiwersum…
Jest w tym jakaś puenta, jest i prawda naszych czasów. Także tekst na miejscu, do poczytania, ale nie do zachwytu.
Ilustracja numeru.
Nareszcie jest w czym wybierać! I wybór nie łatwy, bo ten numer ilustracjami stoi! Brawa dla całej ekipy! Dodatkowo witam nowego członka załogi (Jakub Rebelka) – wspaniała „lovecraftowska” ilustracja. Ale W tym numerze Kułakowski mnie zachwycił.
Ilustracja ze strony 21. Autor Marcin Kułakowski.
Pozdrawiam!
"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49
Czerwiec roku 2026 przyniósł trochę deszczu. I dobrze.
A że w czasie deszczu dzieci się nudzą… tfu, czytają, więc lektura numeru czerwcowego Nowej Fantastyki zakończona.
A w niej po polsku.
„Nasze wspólnoty” Adrianny Filimonowicz – przez długi czas ten tekst mi się nie podobał. Zbyt mi przypominał naszą teraźniejszość. Oto oświecony inteligent ze stolicy (tak, sprawdziłem, stamtąd jest Autorka) jedzie na wieś dziwować się zacofaniu. Ale na szczęście aż tak łopatologicznie nie jest. Chyba nawet wręcz przeciwnie, czego symbolem są pszczoły. Te prawdziwe lepsze! Znaczy – w sumie mi się podobało.
„Zachód Rigil Kentaurus – Reportaże po dwudziestu latach” Macieja Głowackiego – trochę Strugackich, trochę Haldemana, trochę własnych ingrediencji Autora i wyszedł całkiem niezły tekst. Mimo że wolałem część pierwszą, z niepoznanym przeciwnikiem, to zakończenie też daje radę (choć gorsze niż początek i trzeba trochę przymknąć oko). Całkiem niezłe!
„Pętla” Justyny Hankus – „nie można wejść drugi raz do tej samej rzeki”? W sumie było, ale przeczytałem bez bólu. Jedynie te kabalistyczne nawiązania zdały mi się niepotrzebne.
A zza granicy.
„McAlister” Sabine’a Baring-Goulda – ramotka, ale całkiem zabawna. Bardzo przyjemna lektura!
„Kantyk nadziei” Switłany Taratoriny – temat nienowy, ale pewnie jeszcze długo będzie przerabiany. Widać, jak usilnie naród ukraiński formuje własną historię, czasem zgrabniej, czasem pokraczniej. Ale Taratorina ma ten dryg do pisania ciekawie, nawet jeśli coś tam w fabule zgrzyta. Jedynie zamiana Niemców na moczwarki zdała mi się mocno dyskusyjna.
„Tylko te wspomnienia, które można stracić, są cokolwiek warte” Ai Jiang – jak Ukraińcy o wojnie, tak Chińczycy o odhumanizowaniu jednostki dla potrzeb społeczeństwa. Było, a wybijających się elementów nie wystarczyło na tyle, by sprawić aby ten tekst wybił się ponad przeciętność.
„Będę za sobą tęsknił” Johna Wiswella – pomysł dosyć karkołomny, choć też nienowy („Wszystko wszędzie naraz” przypomnę), tym razem w połączeniu z social mediami. Bardzo ładnie rezonuje z felietonem Kosika, ale jednak czegoś w tym tekście mi zabrakło. A szkoda, bo miał potencjał na więcej.
W publicystyce.
Zaciekawił mnie wywiad z twórcami nowej odsłony komiksu o Tytusie, Romku i A’Tomku. Ładnie Panowie opowiadają. A że już nowego Tytusa przeczytałem, to powiem (ale jako bardzo okazjonalny czytacz komiksów) że nie jest źle. Najlepiej jest z rysunkami, bo są „na motywach”, a nie kalką. Z dowcipami trochę gorzej, ale bywają przednie (archiwum prototypów u prof. T.Alenta, napęd A’Tomowy). Znaczy, jestem na tak i mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy.
Po kolejnym artykule o Splat!FilmFeście coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to nie są filmy dla mnie. Po prostu nie lubię, kiedy reżyser „całkowicie świadomie postanowił wyrzucić wszelkie konwenanse do śmietnika, napluć widowni w twarz, a kazać jej zetrzeć plwociny i uśmiechać się przez łzy”. Będę omijał szerokim łukiem!
Wywiad też związany z komiksem, bo z komiksowym reżyserem i scenarzystą, Bedu. Przeczytałem z obowiązku, bo generalnie komiksy to dla mnie terra incognita. Oraz, oprócz stałych, mocnych punktów programu, artykuł o cyklu „Blackwater”, którego nie znam, ale może kiedyś sięgnę.
Literówek – właściwie 4, ale w tym numerze sporo nieliczonych hocków klocków z nadmiarowymi spacjami.
PS. @Nazgul – z ilustracji wybieram tę autorstwa Joanny Strelnik, ze strony 61.
Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.
Nasze wspólnoty: Opowiadanie trochę nie w moim stylu – niewiele się tu dzieje, dużo operowania atmosferą i uczuciami. Jednak doceniam, że autorce udało się tu stworzyć taki nostalgiczny, smutny nastrój.
Zachód Rigil Kentaurus – reportaże po dwudziestu latach: Wspomnienie katastrofy w postaci reportażu. Forma może i ciekawa, ale nie wyszło. Wydaje się, że autor próbował tu zbudować nastrój tajemnicy, ale jakoś nie odczułem żadnego napięcia (i nie mówię o zakończeniu, które wykłada wszystkie karty na stół). Przeczytane bez emocji.
Pętla: Czytało mi się to nieźle. Trochę Jane Austen, trochę kabały, trochę pętli czasu. W paru miejscach zdania były napisane w trochę dziwny sposób. No i to nieszczęsne nawiązanie do “Gwiezdnych Wojen” – bez sensu, nie na miejscu. Prawie rozwaliło całkiem niezły klimat opowieści.
McAlister: Stara opowiastka pełna specyficznego, angielskiego humoru. Lubię takie rzeczy, więc przyjemnie się czytało. Dla mnie tekst numeru – trochę ze względu na moje gusta, a trochę słabość konkurencji.
Kantyk nadziei: Męczące. Opowiadanie wypełnione nieprzyjemną tematyką (gwałty, aborcje, sterylizacje itd.), a zakończenie najbardziej sztampowe jak się tylko dało (jak w jakimś amerykańskim produkcyjniaku).
Tylko te wspomnienia, które można stracić, są cokolwiek warte: Potrzebowałem chwili, żeby sobie przypomnieć o czym to w ogóle było. Generalnie mętne i przegadane – nic interesującego.
Będę za tobą tęsknił: Tu mieszane uczucia – z jednej strony, pomysł z potencjałem (strona społecznościowa łącząca różne rzeczywistości) i ważna tematyka wpływu platform społecznościowych na rzeczywistość. Z drugiej jednak, zostało to napisane w najbardziej schematyczny i leniwy sposób, jak to tylko możliwe. Tona niewykorzystanego potencjału.