Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 08/26

Prenumerata   |   e-Kiosk  |    Legimi

 

Łukasz Krajnik

REFN – FANTASTA WYKLĘTY

 

Duński filmowiec Nicolas Winding Refn zazwyczaj nie pojawia się w rankingach istotnych autorów współczesnego kina, choć takim niewątpliwie jest i nie znajduje uznania wśród konsumentów dóbr streamingowych, choć ma na koncie dwa seriale zrealizowane dla topowych platform.

 

Michał Maciejewski

PROFESJA – RAPER, POETA, PALADYN

Jak fantastyka została zaadaptowana przez rap.

 

Kiedy myślimy o związkach fantastyki z muzyką, nasze skojarzenia mogą powędrować w różne rejony. Warto zwrócić uwagę również na zakątek muzyki, który dotychczas nie doczekał się należnego mu zainteresowania ze strony fantastów. Proponuję zatem wspólnie zastanowić się, jak fantastyka odnalazła się na kartkach MC’s i w beatach rapowych producentów.

 

Jerzy Rzymowski

CZAS NA POWIEŚCI INTERAKTYWNE

 

Gry paragrafowe dotarły do Polski w połowie lat 80. Cieszyły się sporą popularnością, która jednak przygasła na przełomie wieków po to, żeby niespełna dekadę temu powrócić ze wzmożoną siłą. To, co zaczynało jako eksperymentalna literatura i zdobyło sławę za sprawą „Gry w klasy” Julio Cortázara, z czasem przybrało głównie formę uproszczonych fabuł opakowanych w grową mechanikę, teraz zaś na naszych oczach ponownie staje się literaturą ‒ i to nie byle jaką!

 

Ponadto w numerze:

– wywiady z Markiem Lachowiczem i Rochem Urbaniakiem;

– opowiadania m.in. Marty Kładź-Kocot, Ewy Marczyńskiej-Goldstein (wyróżnienie w konkursie NF) i Richa Larsona.

– ogłoszenie konkursu na wiedźmiński fanart;

– kolejne spotkanie z Ćmą;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Prenumerata   |   e-Kiosk  |    Legimi

Komentarze

obserwuj

Jaka ładna okładka, aż chyba kupię. :)

Big Room Never Dies

Tak, prześliczna :)

  Gdy wchodzę do jednego z wielu salonów telefonii komórkowej w pobliskim mieście czuję się trochę jak w cyberpunkowej powieści Williama Gibsona. A sztuczna inteligencja jest już w moim telefonie i pisze mi od razu jaka pogoda będzie za dziesięć lat. 

   Gdy ją dziś zapytałem: “Kiedy będzie następna epoka lodowcowa?”, odpowiedziała, że za około 50.000 do 100.000 lat, prawdopodobnie opóźniona z powodu wpływu ludzi. 

   Można jej zadać wiele innych pytań. 

   Rzeczywistość zaczyna doganiać fikcję literacką. Międzynarodowe korporacje i światowy Internet zaczynają panować nad światem, dlatego lubię chodzić nad rzekę i spokojnie przyglądać się bocianom. 

   Dowiedziałem się, że wreszcie powstaje serial na podstawie “Neuromancera”. Obejrzę go, kiedy tylko będę miał okazję. To jedna z moich ulubionych książek. Na razie widziałem pierwsze zwiastuny. Wiele oczekuję, Mam nadzieję, że film będzie podobny do książki. 

   Znam wiele powieści SF wartych sfilmowania. Także polskich. Obejrzałem na przykład serial na podstawie książki Jacka Dukaja “Starość Askalotla” pt. “Kierunek: noc”, o pasażerach samolotu, którzy uciekają przed zabójczym promieniowaniem Słońca. Nie ma w nim wielu efektów specjalnych ani sławnych aktorów, a jest, moim zdaniem, całkiem ciekawy. Książka zresztą też. 

   Żyjemy w relatywnym paradoksie Einsteina. Wydaje nam się, że jesteśmy nieruchomi, a w rzeczywistości poruszamy się z kulą ziemską, Układem Słonecznym, galaktyką itd. Ziemia jest tak duża, że nie odczuwamy jej ruchu. A może wszystko jest ruchome? 

   Zastanawia mnie słowo “kutia” w opowiadaniu Ewy Marczyńskiej – Goldstein. Na wsi często hoduje się gołębie. Czasem robiło się z nich nawet rosół. Przypomniało mi się piękne opowiadanie Isaaca B. Singera o gołębiarzu. 

   Spodobało mi się opowiadanie Thoraiyi Dyer z Australii “Najszybsza marsjańska mila” w klimacie SF. Świat staje się mniejszy, dzięki szybkim łączom internetowym, choć Australia to tak naprawdę wielki kontynent z kilometrami pustkowi. Mamy przyjaciół aż tak daleko, na antypodach? Może za jakiś czas będziemy podróżowali statkami pasażerskimi na Marsa. Czy autorka ma coś wspólnego z Aborygenami? 

   Na wakacje kupiłem sobie “Wakacyjny przewodnik po Układzie Słonecznym” dwóch autorek: Olivi Koski i Jany Grcevich, wydany w 2018 roku przez wydawnictwo Bellona. To bardzo dobra książka z pogranicza fantastyki i nauki z wieloma kolorowymi ilustracjami i zdjęciami. Zabawa wyobraźnią. 

   Nie jestem fanem rapu, ale obejrzałem koncert hip-hopowy w Opolu, w tym roku. Z racji swojego wieku wolę piosenki rockowe, które były popularne wśród moich rówieśników w czasach, gdy chodziłem do Liceum np. T-love, Republika, Lady Pank, Closterkeller. Niektóre z tych zespołów jeszcze istnieją. Za to mój młodszy brat słucha dużo rapu. Bywa nawet na koncertach i mi o tym opowiada. 

   Grywałem i grywam w książkowe gry paragrafowe. Pozostają one nieco w cieniu w epoce gier komputerowych, ale nie zniknęły. Pierwszą jaką kupiłem był polski “Dreszcz” Jacka Ciesielskiego, nazwano ją też “fantasolo” – dlatego, że można grać w nią samemu. Wydaje mi się, że wkradła się do niej jakaś pomyłka, bo nie zdołałem jej ukończyć. Ukazała się też w Internecie. Pamiętam też oryginalne gry z serii “Wehikuł czasu” o tematyce historycznej. Były to małe książeczki z prostymi zasadami. Zresztą mam je do dziś. 

   Nadal zbieram “paragrafówki”. Zamierzam jeszcze zdobyć gry wg. opowiadań grozy H. P. Lovecrafta. Grałem w grę konsolową “Zew Cthulhu”. 

   Na wsi trwają teraz żniwa. 

   Pozdrawiam całą redakcję NF. 

Lokator na dziko: Całkiem przyjemna historia, dobrze osadzona w lokalnym kontekście. Mimo kilku drętwo napisanych kwestii (szczególnie w dialogach), to jednak będzie moje opowiadanie numeru, bo zdecydowanie najlepiej mi się czytało.

Wszyscy inni: To nie jest typ opowiadania, który lubię, ale do pewnego momentu historia jest rozwijana bardzo zręcznie. Zastrzeżenia mam do zakończenia – raz, że straszna sztampa, dwa, że tworzy wrażenie jakby to nie była zamknięta historia, ale wstęp do jakiejś dłuższej opowieści.

Przejdź przeze mnie, jakbym była drogą: Przeintelektualizowane i nudne.

Przestępca: Stare opowiadanie, które nie jest jakieś wybitne, ale udanie tworzy nastrój tajemnicy. I co najważniejsze – nie odsłania na koniec wszystkich kart.

Najszybsza marsjańska mila: Nie jest tak emocjonalne, jak mogłoby być. Moim zdaniem trochę przegadane.

Wszystko, co płonie bez naszej wiedzy: Przyziemne low-SF. W żaden sposób mnie nie zaciekawiło.

Jak na karuzeli: Zaczyna się jak jakaś obyczajówka, ale potem rozwija się w ciekawym kierunku. Też trochę nie ten typ opowiadania, który lubię, ale przeczytałem z zainteresowaniem.

 

A okładka faktycznie świetna – najładniejsza z tegorocznych.

Nadal nie ma fantasy. :(

Big Room Never Dies

Bardzo ucieszył mnie artykuł poświęcony fantastyce w polskim rapie, który faktycznie dość szeroko zarysował zjawisko. Doceniam, że przywołani zostali artyści z bardzo dalekich rejestrów – twórczość choćby Słonia i Bisza dzieli przecież mnóstwo. Wyrazy uznania także za to, że pojawiły się postaci mniej znane na scenie jak choćby Golin. 

Jako że w artykule tego typu nie sposób wymienić wszystkich, podrzucę dla zainteresowanych jeden album, którego obecności tam szczególnie bym sobie życzył: Oxon – Supermoce, czyli krążek stojący przede wszystkim nawiązaniami do superbohaterskich komiksów.

Nowa Fantastyka