Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 08/15

Robert Ziębiński

CHRISTOPHER LEE – POŻEGNANIE LEGENDY

 

Jeśli można tak napisać (proszę się nie obruszać), śmierć Lee to najpiękniejsza śmierć, jaka zdarzyła się we współczesnym świecie blichtru i gwiazd. Piękna, bo ludzka, spokojna, z dala od kamer i medialnego jazgotu towarzyszącego odchodzeniu największych. A przede wszystkim śmierć, która pokazała że klasa i styl są jeszcze w naszym pozbawionym godności świecie możliwe.

 

Radosław Pisula

FANTASTYCZNA CZWÓRKA – ROZŁAM W RODZINIE

 

Nowa wersja przygód Fantastycznej Czwórki od pierwszych informacji spotkała się z negatywnym przyjęciem. Wśród gromów ciskanych ze wszystkich stron i kłód rzucanych ekranizacji pod nogi przez Marvela, zagubił się niepodważalny fakt, że bez najsłynniejszej komiksowej super-rodziny prawdopodobnie nie oglądalibyśmy dzisiaj żadnych filmów o trykociarzach.

 

Tomasz Zliczewski

W ŚWIECIE YŌKAI

część 2

 

Wśród nadnaturalnych istot Japonii nie mogło oczywiście zabraknąć obdarzonych magiczną mocą zwierząt. Wiele gatunków doczekało się swoich yōkai, ale skupię się na trzech, które mają wśród nich wyjątkowo silne reprezentacje, czyli kitsune, kotach oraz tanuki.

 

Marta Sobiecka

JAPONIA – ŚWIATOWE CENTRUM STRACHU

 

Analizując rys historyczny Kraju Kwitnącej Wiśni, można dojść do wniosku, że jego mieszkańcy umiłowanie do strachu mają zapisane w genach. Groza w Japonii przeszła długą drogę, z podań ludowych przemieniła się w historie kaidan, dotarła do literatury nowoczesnej (powojennej), by wreszcie przejść do formy obrazu i poprzez kino podbić świat. Jednak jej rola z biegiem czasu ulegała istotnym zmianom.

 

Tomasz Miecznikowski

KŁAMSTWA JOSEPHA SHERIDANA LE FANU

 

Zapytana o książki Josepha Sheridana Le Fanu bibliotekarka zrobiła wielkie oczy i wyraźnie było widać, że pierwszy raz słyszy to nazwisko. Gdybym zapytał o Edgara Allana Poego, z pewnością mógłbym spodziewać się innej reakcji. Dlaczego twórczość irlandzkiego pisarza, którego wkład w rozwój literatury fantastycznej jest nie do przecenienia, ginie w literackich pomrokach dziejów?

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Kena Liu i Pawła Palińskiego

– wyniki konkursu "Moda na Nową Fantastykę"

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje

Komentarze

obserwuj

Co do opowiadań, zaraz po przeczytaniu…

 

PROZA POLSKA

 

KRYPTY NEOAZJI. Marcin Staszak – wizja, jak to napisał MC w komentarzu, rzeczywiście dukajowa. Ba, nawet w stylu jest to trochę "wczesnodukajowskie" – chropawe i z dziwnym tempem rozwoju wydarzeń. Całkiem niezłe.

BÓG MIASTA. Paweł Paliński – o Warszawie w miesiącach poprzedzających powstanie roku 1944; jest symbolicznie, metaforycznie, alegorycznie, onirycznie i dużo innych -ycznie. Dobry tekst.

OGRÓD WALKI. Marcin Luściński – jak to z shortami bywa: hit or miss. Mnie ominęło. Coś gdzieś chyba raczej nie załapałem, w czym rzecz.

 

PROZA ZAGRANICZNA

FRAGMENTY BIOGRAFII JULIANA PRINCE'A. Jake Kerr – forma wikipediowa, treść ponadwikipedioprzeciętna, dobrze się czyta i zostaje na dłużej.

BIAŁE KONOPNE RĘKAWY. Ken Liu – transhumanizm, śmierć jako stymulant emocji w świecie, który wyzbył się śmierci. Niby nic nowego, ale napisane bardzo sprawnie – i cieszy.

WĘDRÓWKA ZIEMI. Michael Swanwick – tekst trochę retro-SF, z podziałem na część pierwszą i niezłą (sekcja), i drugą nawet lepszą (halucynacje i "inwazja").

JASON ZERILLO TO STRASZNY KUTAS. Robert Shearman – hmm. Podobne odczucia, jak przy Ogrodzie walki. Trzeba będzie pogłówkować.

Niby tak, a nie, niby nie, a jednak.

www.fantastyka.pl/czasfantastyki

 

Pod tym linkiem (według reklamy z ostatniej strony NF) miały się kryć informacje o prenumeracie Czasu fantastyki. Niestety ja ich tam nie widzę ;) Kiedy, kiedy ta informacja będzie? 

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

O artystycznej zawartości pisma wypowiadać się nie będę – o gustach dyskutować nie lubię. Ale jako wieloletniego czytelnika “Fantastyki” (od nru 3) martwi mnie wzrastająca ilość błędów językowych w, jakby nie było, literackim czasopiśmie.

Przykład – “Ogród walk”. Główny bohater na  stronie pierwszej opowiadania zwie się “Szczypłoszak”, by potem zmienić nazwę na “Szczypłoszczak”. Literówka – zdarzyć się może. Ale do szału doprowadza mnie korekta tekstu za pomocą narzędzi z jakiegoś edytora tekstu. Sztandarowym przykładem są słowa “każe” i “karze”. Oba dla edytora poprawne, ale znaczeniowo różne . A w “Ogrodzie walk” – podobny kwiatek – “(…) Obiecuje (powinno być “obiecuję”, kolejna literówka) sobie to wszystko, chodź wiem (…)”. Dla komputerowej korekcji słowa “chodź” i “choć” są poprawne, jakże są jednak znaczeniowo różne, czyż nie?

Jak to mówi King – “świat poszedł naprzód” ,ale takie (głównie komputerowe) kwiatki psują mnie, szczególarzowi, odbiór tekstu. Mam nadzieję, że wynika to głównie z pośpiechu i redaktorzy przyłożą się następnym razem do tych denerwujących drobiazgów.

PS. Ewentualnie służę przejrzeniem kolejnego numeru “Fantastyki” strona po stronie, by w miarę moich możliwości wskazać “rejony do poprawy” :-)

EDIT. No i jeszcze szczególnie piękny kwiatek z artykułu red. Parowskiego: “(…)W styczniu 1941, cztery miesiące po zajęciu Polski, (…) pół roku przed atakiem Hitlera na Sowiety(…)”. Ktoś tu cały 1940 rok zgubił. To chyba gadające piwo Oramusa tak działa na redakcję ;-)

Miejsce na Twoją reklamę!

No, kfiatki srogie… Wiem, że to truizm, ale przez to nie mniej prawdziwy: będziem się (bardziej) starali je wyłapywać.

 

yes

Miejsce na Twoją reklamę!

Choć artykuł Parowskiego jest ciekawy błąd w dacie bardzo razi i wpływa na odbiór. Szczególnie u kogoś kto napisał “Burzę” i jak mniemam historię zna bardzo dobrze. Okazuję się że felietony ojca redaktora również trzeba poddawać korekcie :)

3 punkty– BÓG MIASTA, Paweł Paliński

2 punkty– BIAŁE KONOPNE RĘKAWY, Ken Liu

1 punkt– WĘDRÓWKA ZIEMI, Michael Swanwick i OGRÓD WALK, Marcin Luściński

Dzięki :-)

 

Korekta nie ejst droga w dzisiejszych czasach – studentkę polonistyki zatrudnijcie, a zobaczycie, że warto.

Znam na tyle dużo studentek polonistyki, że wydział filologii polskiej to ostatnie miejsce, gdzie szukałbym korektorki/korektora :)

Co do numeru – faktycznie, są potknięcia językowe. I to raczej większe… nie mniejsze.

Jeszcze całości nie przeczytałem, ale to kwestia dni. Wtedy się wypowiem.

Jeszcze mielę prozę zagraniczną, ale obydwa działy zgniotły mnie opowiadaniami. Strasznie przypadły mi do gustu… Oj, będzie się w gwiazdolocie działo :-)

 

Swoją drogą, to ciekawe, że tekst otwarcie inspirowany Dukajowym motywem Phoebe z “Perfekcyjnej niedoskonałości” tak pomysłowo eksploruje realia z punktu tych ‘starających się’, że skutecznie ucieka od czystego fanfiku.  Zaskoczonym, pozytywnie, przyznaję.

 

Natomiast korekta woła o większa uwagę. I, niestety, piąty miesiąc z rzędu znajduję błędy techniczne w składzie w mobi odczytywanym na Kindle Paperwhite :-( Porównałem z epubem na komóreczce (MoonReader) – jest cacy. Nie wiem, czy źródło jest konwertowane jakimś automatem, ale może warto zweryfikować mobi na kilku urządzeniach, by określić, na jak wielu te błędy wystepują?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Psychofishu – a mógłbyś mi w mailu wynotować wszystko, co się dzieje? Przekazałbym to Zuzannie, która zajmuje się przygotowaniem wersji czytnikowej.

Nawet ci zdjęcia zrobię ;-) opis baboli jest też w lipcowym gwiazdolocie, a moim prywatnym hitem jest ‘na marzec polecamy' :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wysłałem, JeRzy. Oglądaj i czyń, co czynić musisz.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

BIAŁE KONOPNE RĘKAWY. Ken Liu – 3

KRYPTY NEOAZJI. Marcin Staszak – 2

CHRISTOPHER LEE – POŻEGNANIE LEGENDY. Robert Ziębiński – 1

 

 W Prozie znów remis, jak dla mnie. “Ogród Walk” przypadł mi do gustu bardziej niż “Jason Zerillo to straszny kutas”. MZ pytał o odbiór tego drugiego – być może jestem tępy, ale jedyne co sobie zinterpretowałem, to to, że z perspektywy śmierci, personifikowanej tytułowym błaznem, większośc tego co robimy jest po prostu komiczna – i taki dystans do nawet najpoważniejszych spraw (Dżizas to pojął, pacz pan, cfany lolcat!) warto mieć. Takie trochę memento mori, a trochę determinizm nad byciem kowalem własnego losu.

 

Recenzję popełnie po wrześniowej, bo mnie tu beryl wyzywa od wolnych gwiazdolotów ;-)

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka