Czasopisma

Dodaj recenzję

Wydanie Specjalne 02/16

Cezary Zbierzchowski

PIĘĆDZIESIĄT TWARZY QUENTINA

 

Sebastian Uznański

PIEŚŃ DLA KAMIENIA

 

Adam Podlewski

CZŁOWIEK ZZA WIELKIEJ RZEKI

 

Ted Kosmatka i Michael Poole

KRWAWA OSA

 

Adrian Tchaikovski

DZIECI DAGONA

 

Sean McMullen

DZIEWIĄTE UWIEDZENIE

 

Leonid Aliochin

OBRONA KONIECZNA

Komentarze

obserwuj

Przeczytane.

Brawo Ty ;-)

 

Zbierzchowski znakomity!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Zbierzchowski intrygujący, ale miałem podickowskie deja vu.

Uznanski: interesujące opowiadanie (z opowiadaniem w środku), ciekawa relacja ojciec -corka i ciut łopatologicznie wyłożony finał A z otwartym finałem B.

 

Czyta się dobrze. Będę  czytał powoli, bo to ostatni e-book, chlip chlip.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

--> Nazgul Witam w klubie ;-)

 

--> Fisz Heh, cóż dodać…

 

Dobra, doczytałem.

 

To tak:

 

W prozie polskiej najbardziej podeszło mi opowiadanie Adama Podlewskiego, “Człowiek zza wielkiej rzeki”. Proste? Proste, zbudowane na kontraście zatopionych w swoich zwyczajach, niczym komar w bursztynie, nadamurskich dzikusach rodem z odległej przeszłości a nowoczesnym, zatopionym w sieci światem. To, co mi się spodobało, to nakreślony, niezbyt sympatyczny – jak się zastanowić – świat techniczny, gdzie bodźce i wrażenia są walutą, technologia służy ich zaspokajaniu, a resztki znanego świata są bezwględnie eksploatowane li tylko dla tego celu. Brrr, niepokojąco prawdopodobne, patrząc na dzisiejsze hity internetów.

 

Zagramaniczniacy bardziej mi w tym FWS przypadli do gustu.

 

Kosmatka i Poole to tak naprawdę obyczajówka z fantastyką na obrzeżach tekstu i mocnym przypomnieniem, że my, ludzie, wciąż jesteśmy zwierzakami – ot, takimi jak te nieszczęsne okazy w zoo. Czyta się świetnie, intrygujący koncept krwawej osy będącej ślepym, ale i sprawiedliwym narzędziem mamci Natury.

 

“Dzieci Dagona” Czajkowskiego (angielskie transkrypcje mnie wkurzają) ogrywa znany motyw w jednej scenie w postapokaliptycznym świecie. Spojrzenie z zewnątrz na ludzi, nieco szersze na ewolucję – wszystko to składa się na  mało optymistyczny komentarz do bieżącego stanu naszej cywilizacji. Wciągnęło.

 

“Dziewiąte uwiedzenie”” już mię z głowy wyparowało.

 

Za to Aliochin i “Obrona konieczna” to mój faworyt. Aż dziw, że nie-Amerykanin tak świetnie rozgrywa westernową konwencję w sci-fi. Kocham westerny, wychowałem sie na nich i opowiadanie, oparte na tajemnicy protagonisty, przeszłości, która go ściga na krańcach wszechświata w spokojnej ulicówce o swojskiej nazwie Ostatnia Mila i nieubłaganie nadciągającej strzelaninie w samo południe… MNIAM!

Obcy. Obcy są ciekawie wymyśleni, nadają ostry sznycik science.  I galeria barwnych mieszkańców miasteczka, palce lizać.

No i twardziele, którzy niewiele mówią, ale i tak się rozumieją. Ech, piętnasta dziesięć do Yumy czy insze Rio Bravo w odległej galaktyce… Przeczytałem z ogromną przyjemnością. RedProzZagr-owi serdecznie za to opowiadanie dziękuję ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka