Pozytywny wstępniak. 
Pozytywny Wielgosz o cudach techniki. 
Świetny artykuł o Jokerze Damiana Maksymowicza, poczytałem z przyjemnością 

Wywiad Marcina Pągowskiego z Charlesem Strossem – ciekawy w drugiej połowie. Czyli jednak było warto ;-) 
Kaczmarczyk w formie, ożywia zapomniany serial i jego naśladowców, czyli numer sześć – warto. Aż mię zachęciło, by odnaleźć i obejrzeć gdzieś ten serial. 

Tomek Miecznikowski, czyli Jan_Janek – świetnie o “Królu w żółci”. Rozjaśnia, kto od kogo (tak tak, Lovecraft nie wymyślił wszystkiego sam) – przekrojówka o Robercie Williamie Chambersie. 

Wspominki Macieja Parowskiego zawsze chętnie :-)
“Dzisiaj odezwie się Mars” Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza, czyli kontynuacja w lamusie – przepiękne :-) Warto poczytać, jak Ziemianie kontakt nawiązywali… 
Radek Rak i nowa książka? No, recenzja zachęca, bo po “Legendach Polskich” takie klechdowe klimaty wyraźnie dobrze mu wychodzą. Czas nabyć ;-) Za wszystkei recenzje zresztą, tradycyjnie, dziekuję ;-) Zachęca szczególnie “Master of Orion” – wspomnienie wielogodzinnych sesji przy stareńkim komputerze ożyło… ;-)
“Kuźni światów” nadal nie potrafię ocenić – z jednej strony poziom ogółu jest tak wysoki, że ciężko coś dla siebie z tego wyjąć, z drugiej nie da się ukryć, że każdy z poruszanych tematów dla tworzenia własnego świata jest istotny.
Rafał Kosik, nieco rzeczywiście mijajac się z niektórymi faktami, o potrzebie zachowania autonomii w świecie coraz bardziej tę autonomię ograniczającym w imię naszego własnego bezpieczeństwa. Do poczytania.
Peter Watts z kolei o bohaterze, który jest wewnętrznie spójny i wiarygodny, ale za nic nie podobał się czytelnikom – czyli o konflikcie autora tworzącego postać z oczekiwaniami odbiorców. 
Orbitowski zawsze ciekawie ;-) 
Wojciech Zembaty, “Z innych głębin” – naprawdę ciekawie przetworzone motywy mitologiczne, odświeżająca historia z pewnym przesłaniem – czytało się więcej niż dobrze. Ten worldbuilding jest zrobiony naprawdę interesująco. 

“Evol” Grzegorza Piórkowskiego – ciekawie, niegłupio, dostosowane do percepcji współczesnych graczy i posługujące się ich układem odniesienia. 
“Wiedźma i filozof” Olgi Niziołek – klimatyczny krótki tekst o pani, panu i wzajemnej relacji, przeciąganiu liny i “fajnych cyckach, sporym kutasie”, czyli niemożności do przyznania się do swoich uczuć? Trudny do zinterpretowania dla rybki o prostym rozumku. Ładnie napisany, sam się czyta.
Nie wiem, czym urban fantasy różni się od realizmu magicznego, jeżeli sztafaż to współczesne realia. :-)
“Na swój obraz”, Paweł Figura – czyli klasyczny szort o budzącej się świadomości i godności. Nieistotne jest, czy to android, czy czarny niewolnik z południowej Karoliny w początkach XIX wieku… Nihil novi, łopatka w finale niestety.
Adam Podlewski, długi tytuł, quasi-felieton fabularyzowany o kulturze masowej, sieci i artyście. BEz oddżwięku u mnie.
“Granica” Katarszyny Szelenbaum to chyba mały, zgrabny szorcik, a przy tym żartobliwy. :-)
Ogólnie szorty:
Cieszę się, że jest na nie miejsce w NF. Idealne na szybką lekturę w środkach komunikacji miejskiej, dostosowane do współczesnego pospiechu i pędu.
“Amicae Aeternum”, Elen Klages – praktycznie bez fabuły, emocje, ujmuje paradygmatem nastolatki w dobrze znanym temacie pionierskiego podboju kosmosu. Warte przeczytania, ładnie ujęte. 
“I po trupach ją poznacie”, Brooke Bolander – cyberpunk, naładowany jatką i ‘twardymi’ bohaterami, powtarzalny motyw ludzkich uczuć w maszynie… A ja lubię. :-) Rozerwałem się, dobrze się czytało, zakończenie, mimo że spodziewane, wydaje się być na miejscu, by ten punk taki smutny i beznadziejny nie był. Nie oszałamia, ale cieszy. 
“Ześlizg” Lauren Beukes – brzydkie, niepokojące, prawdopodobne. Wykorzystywanie kalek, dawanie nadziei na odzyskanie dawnej sprawności w zamian za… I znów nurkujemy w mocno cyberpunkowe klimaty, z koterią korporacji, wojskowych i władców doczesnego świata jako widzów swoistych igrzysk technologicznych. To nieludzkie wręcz podporządkowanie się celowi, oswajanie wynaturzenia wiarą i/lub motywacją, wykręcenie wszystkiego, co w sportowców prowadzi do sukcesu na rzecz czegoś zupełnie innego – niesmak zostaje w ustach, znaczy niezłe. 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)