Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 11/16

Radosław Pisula

PSYCHODELICZNE WĘDRÓWKI DOKTORA STRANGE’A

 

Już za moment Doktor Strange wprowadzi prawdziwą magię do filmowego uniwersum Marvela. Postać Najwyższego Maga oraz odwiedzane przez niego światy zajmują znaczące miejsce w amerykańskiej popkulturze. Bo ilu przywdziewających kolorowe pantalony herosów może pochwalić się wpływem na rewolucję kontrkulturową oraz odloty po LSD?

 

Przemysław Pieniążek

CZŁOWIEK ZA MGŁĄ

 

W dorobku Johna Carpentera „Mgła” pozostaje dziełem szczególnym, łączącym drapieżność z wysublimowaniem, niedopowiedzenie z oczywistością, konwencjonalność z poszukiwaniem nowej jakości. Przede wszystkim jednak okazała się ponadczasowym listem miłosnym pod adresem klasycznego kina grozy.

 

Joanna Wołyńska

LEGENDY CZY PLOTKI?

 

Dzisiejszy artykuł będzie trochę inny od pozostałych. Będzie o tym, jak jeden wieczór w towarzystwie znajomych potrafi zniszczyć człowiekowi światopogląd i zmusić go do zakwestionowania przekonań, które hołubił od czasów ukończenia studiów.

 

Jerzy Rzymowski

OBLICZA ŻYWYCH TRUPÓW

 

Tematyka zombie od dekad cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Obecność przejawia się na różne sposoby, we wszelkich mediach. I chociaż wydaje się, że wszystko w temacie już zostało powiedziane, twórcy wciąż potrafią zaskoczyć.

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

MÜNCHAUSEN Z LAMUSA

 

W 1767 roku Rudolf Erich Raspe (1736-1794) zaczął pracować na Uniwersytecie w Kassel, jednocześnie opiekując się kolekcjami miejscowego landgrafa Fryderyka II – w tym klejnotów. Kilka lat później okazało się, że owa opieka oznaczała spieniężanie co cenniejszych rzeczy; wydano nakaz aresztowania, więc bibliotekarz zwiał do Londynu. W ramach uczciwszych sposobów dorabiania, poświęcił się pisaniu – i tak powołał do życia jednego z najpopularniejszych bohaterów literackich: barona Münchausena.

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. M. Jamiołkowskiego i P. Mirskiego;

– felietony, konkursy i inne stałe atrakcje.

Komentarze

obserwuj

Może w końcu zajawki będą terminowo ;)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Właśnie :P

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Na razie jestem po lekturze publicystyki. Najbardziej przypadł mi do gustu artykuł Kosika. O “Mgle” też czytało się z zaciekawieniem. No i znów się chce to oglądnąć :). Męczy mnie jednak schemat publikacji i to, że coraz częściej się literówki pojawiają. Wróciłem do NF kilka miesięcy temu, a przestałem ją czytać, bo zaczęła za bardzo wyglądać na magazyn komikowo-filmowy. Ja naprawdę rozumiem realia rynkowe i to, że DC i Marvel wzięli się od jakiegoś czasu za ekranizacje, rozumiem też rynek reklamowy. Ale no sorry, od ładnych kilkunastu numerów wygląda to tak, że jest okładka filmowa i artykuł przybliżający historię tego superbohatera. No nie wiem, ale ja jakoś średnio się lubuję w odkrywaniu historii powstania jakiegoś dr Strange’a i zapoznania się z przygodami związanymi z lsd osób odpowiadających za jego wykreowanie . Może potraktowałbym to jako fajną ciekawostkę gdyby taki artykuł był raz na 3 miesiące, a nie co numer. Co do literówek no, to ręce opadają. Pominę Johma Carpentera na okładce. No ok nie pominąłem go :D Nie pracowałem nigdy w firmie odpowiadającej za publikację tekstów więc nie wiem jak to wygląda, ale nie chodzi o literówki typu półki-pułki, które można korektą wordowską wytłumaczyć. Jak ktoś do mnie maila wysyła ze słowem karzdy w środku to traktuję to jak brak szacunku do czytającego. Chodzi o to, że są literówki polegające na tym, że brakuje pierwszej litery w wyrazie, tak jak w “Kościanych łabędziach Amandale”, które były najlepszym opowiadaniem czytanym przeze mnie w tym roku, pewnie dlatego tak mnie to męczyło, bo było ich pełno :). Naprawdę nikt tego nie przeczyta przed wysłaniem do druku?

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

Numer już nabyłem. Na razie pobieżnie przejrzałem więc o treści się nie wypowiem.

Interesująco zapowiadają się opowiadani polskich autorów, szczególnie jestem ciekaw Jamiołkowskiego.

 

Mirski – mam mieszane uczucia. Dla mnie przerost formy nad treścią. 

Russell – znakomita. Interesująca koncepcja. Udało się napisać ciekawe opowiadanie, pomimo że nie dzieje się w nim za wiele. 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Listopadowy numer przeczytany. Ogólne podsumowanie – średnia średniość.

A teraz w szczegółach – w publicystce najbardziej przypadły mi do gustu: artykuł Naczelnego o zombie (wynotowałem parę tytułów do przerobienia) i „lamus” o Munchausenie (jedna z ulubionych lektur mojego dzieciństwa – ach te ilustracje!). Solidne pozycje o doktorze Strange’u (do kina się nie wybieram, ale kiedyś pewnie obejrzę, a taki background tylko wzbogaca odbiór) i „Mgle” (niestety nie widziałem, może stąd brak zachwytów?). Bez zachwytów Kosik, Watts i Piskorski. Natomiast jak dla mnie „pod kreską” pani Wołyńska (czasem mi się wydaje, że cierpi na przypadłość mojej teściowej – mówi, żeby mówić, a treści mało) i Parowski, z którym się fundamentalnie nie zgadzam. Uważam że, owszem, na twórczości Lema odbił się holocaust, ale w ten sam sposób, jak, nie przymierzając, na mnie i Parowskim PRL. Przeżyliśmy, mamy w głowie… Ale dopatrywanie się w każdym dziele Mistrza ukrytych przekazów o piecach, komorach, zagładzie – hola, hola, chyba nadinterpretacja?!

W prozie – lekka przewaga opowiadań zagranicznych, ale tylko ze względu… o tym pod koniec.

Najlepsze (moim zdaniem) – „Wszystko co dotknie powietrza” Owomoyeli (tylko to zakończenie zdaje mi się trochę „od czapy”) i „Selfie…” Jamiołkowskiego (patrząc na znajomą młodzież – chyba już się dzieje). Trochę w duchu świata Jamiołkowskiego – „Projekt Empatia” D. Phetteplace – czyli też o zagrożeniach „cyfrosocjalizacji”. Brrrrr!!! Niebanalna Russell – „Dom Świętej Łucji”. Tu akurat zgadzam się z mz – „nie można chadzać tylko znanymi ścieżkami”. Brawo za odwagę i za wybór takiego opowiadania, które jest jednocześnie dość nowatorskie, fantastyczne i o czymś (zupełne przeciwieństwo „Międzystanowej piosenki miłosnej…” z ostatniego numeru). „Cisza” Stonawskiego – steampunk po polsku. Fajny pomysł, tylko jakoś wykonanie mi nie podeszło… I właściwie nie wiem czemu.

No i teraz opowiadanie, które zaniżyło poziom prozy polskiej – „Finalna fantazja” Mirskiego. Kiedy w początkowej części dowolnego czytanego przeze mnie tekstu pojawiają się: mocz, kał, seks z nieletnimi i inne tego typu „smaczki”, nabieram podejrzeń, że autor ma mało do powiedzenia i, mówiąc kolokwialnie, pojedzie szokiem. Aż tak źle co prawda nie było, ale kompleks Edypa rozciągnięty na dziewięć stron… Słabe! A motywy typu: publiczne wypróżnianie się, nadużywanie wulgaryzmów czy seks z matką zaliczam do twórczości osób w wieku gimnazjalno-licealnym, wtedy istnieje potrzeba szokowania za wszelką cenę.

Literówkowo – lepiej niż ostatnio (ale to akurat nie było trudne). Z większych baboli – wspomniana okładka i „Prawdodziejka” stająca się „Prawodziejką” w jednej z recenzji.

Pozdrawiam w oczekiwaniu na Króla i Wiedźmina!

 

Edit: kolejny raz rozbawiła mnie “mała czcionka”. Tak trzymać!

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19.

Z okazji krótkiego pobytu w ojczyźnie i ja mogę wreszcie skomentować na bieżąco :) Zaczęłam od opowiadań i przeczytałam zaledwie jedno. Ale za to jakie! Dawno nic mnie tak w prozie polskiej nie zachwyciło jak Finalna fantazja Mirskiego. Szczerze polecam.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

:-) (Uśmiecham się do Starucha i fleur – tekst Mirskiego budzi skrajne emocje, i dobrze, tak miało być).

 

Ilu czytelników, tyle gustów ;-)

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19.

Wrażenia po lekturze prozy:

Finalna Fantazja – tekst wyróżnia się stylem, ale treść jakoś do mnie nie przemówiła. Spodziewałem się czegoś więcej. Mogę podpisać się pod opinią Starucha.

Cisza – cóż kolejne opowiadanie, które udowadnia, że steampunk jest ryzykowną konwencją i żeby osadzić w niej fajne opowiadanie trzeba mieć naprawdę błyskotliwą wyobraźnię i dobry pomysł. Tutaj tego zabrakło. Opis statku orbitującego w Eterze (przestrzeni kosmicznej) jakoś nie wyszedł poza sztampę, fabuła wątła, postacie nieprzekonujące, alternatywna wersja historii też mnie niczym nie porwała. Lekki uśmiech nad motywem Hitlera, który zrobił karierę jako malarz, ale to też w sumie mało oryginalny pomysł.

Selfie2048 – najlepszy z polskich tekstów, czyta się, jest kilka ciekawych obserwacji i ekstrapolacji współczesnych trendów. Pomysł z “seksblogerką” naprawdę trafiony, wykonanie na dobrym poziomie.

Projekt “Empatia” – to mógłby być niezły tekst, gdyby autorka nie dopuściła się w nim pewnej manipulacji. Z jednej strony szkicuje wizję aksamitnego totalitaryzmu zaprowadzanego przez korporacje i zderza ją z opisem środowiska rodzinnego bohaterki (która w pewnym momencie musi wybierać firma czy rodzina). Rodzina zostaje jednak ukazana jako dysfunkcyjna (alkoholizm, przemoc) i w konsekwencji ta “troska-nadzór” ze strony korporacji nie jawi się już tak negatywnie. To jest pójście na łatwiznę, bo 90% rodzin jest zupełnie normalna, a nie patologiczna, jednak autorka nie potrafi wyjść poza schemat rodziny widzianej jako siedliska patriarchalnej przemocy. Końcowe płaczliwe rozważania SI w ogóle nie pasują do reszty tekstu i ostatecznie psują odbiór lektury.

Dom Świętej Łucji… oraz Wszystko co dotknie powietrza – opowiadania zupełnie różne, ale jakościowo zbliżone – jest pomysł, jest wyrazisty bohater, teksty nie pozbawione humoru, przyzwoita robota. Dom Św. Łucji niewątpliwie bardziej oryginalny i konsekwentny.

W sumie jeden tekst wyraźnie słaby (Cisza), reszta przeciętna albo dobra. Zabrakło jakiejś petardy, która na długo zapadłaby w pamięc, wywołała silniejsze emocje albo dała do myślenia.

 

 

 

 

Ja się tylko zapytam, co ma czytać czytelnik, którego nie ciekawią artykuły filmowe, oraz recenzje książek?

Zostają jeszcze opowiadania i felietony. Choć trzeba przyznać, że kuźnia światów nie jest zbyt ciekawa – na pewno nie na dwie strony.

“co ma czytać czytelnik, którego nie ciekawią artykuły filmowe, oraz recenzje książek?”

 

– Zapowiedzi

– Zastrzyk przyszłości

– artykuł o Doktorze Strange’u

– artykuł o legendach miejskich

– artykuł o zombie

– opowiadania

– tekst Maćka Parowskiego o Lemie

– lamus o baronie Munchausenie

– felietony Kosika, Wattsa i Orbitowskiego

– Rady dla piszących Piskorskiego

– recenzje komiksów i gry

 

Mam nadzieję, że pomogłem. :)

 

 

Trafiony zatopiony. Nie mam więcej pytań.

3 punkty– PROJEKT EMPATIA

2 punkty– DOM ŚWIĘTEJ ŁUCJI DLA DZIEWCZĄT OD WILKÓW, SELFIE 2048

1 punkt– WSZYSTKO CO DOTKNIE POWIETRZA

 

Z felietonów najbardziej podobał mi się Piskorski i Kosik.

Jak zdobyć ten archiwalny numer? Niestety przegapiłam to wydanie, i teraz brakuje mi jednego felietonu z serii porad dla pisarzy :( Z tego, co wiem, nie można już liczyć na wersję elektroniczną czasopisma.

Dość niezły, wyrównany poziom opowiadania w tym numerze.

Dla mnie numer 1 – “Dom świętej Łucji” (8,5/10), nieco dalej bardzo dobre “Selfie 2048” i “Wszystko, co dotknie powietrza” (po 8/10), niżej “Finalna fantazja” i “Cisza” (po 7/10), stawkę zamyka “Projekt Empatia 6,5/10). 

Nowa Fantastyka