- Hydepark: Próba wszczęcia reformacji

Hydepark:

strona

Próba wszczęcia reformacji

Ten oto wątek przybijam do drzwi Hyde Parku niczym Marcin Luter. Może przyniesie on komukolwiek jakiekolwiek korzyści, a jeśli nawet nie, to ja sam chętnie wysłucham, dlaczego nie mam racji i jestem heretykiem.

 

TEZA PIERWSZA: NADCHODZI ŚMIERĆ CIEPLNA PORTALU

 

Dlaczego tak uważam? Zrobiłem dość duży research w sprawie zmian, jakie dokonały się tutaj przez ostatnie 4 lata. Może nowi użytkownicy nie wiedzą tego wszystkiego, toteż, na początek, suche fakty:

 

Wersja beta Fantastyki 2.0 ruszyła 1.07.2013. Brajt z dobrego serca i własnej, nieprzymuszonej woli postanowił naprawić "chałę, którą postawiło wydawnictwo" (żeby nie było – to nie moje słowa, tylko PsychoFisha, z tego oto wątku). Napisał więc od nowa kod strony, ale na początku miała ona wiele wad – co zrozumiałe. Natychmiast zabrał się do ich poprawiania.

Przez cały rok trwały prace (ze sporą przerwą, bo na kilka miesięcy zniknął). Rozumiejąc, że nie jest to jeszcze ostateczna forma, 26.06.2014 założył wątek Fantastyka 3.0. Dyskusja nad kształtem kolejnej wersji strony rozgorzała na dobre.

Problem w tym, że we wrześniu brajt zniknął na dobre. Nadmienił, że wyrusza szukać żony, a także – że będzie informował o postępach poszukiwań (głowę bym dał, że gdzieś widziałem te jego słowa, ale nie zapisałem sobie linka, a teraz za nic nie mogę znaleźć). W każdym razie, 14.09.2014 zalogował się po raz ostatni i wyparował, zostawiając prace nad stroną nieukończone. Nie ma się co łudzić – już nie wróci.

Dyskusja w wątku "Fantastyka 3.0" skończyła się w październiku.

 

Niektórzy użytkownicy, zaniepokojeni kierunkiem, w jaki zmierzała strona, 29.09.2015 wystosowali list otwarty do redakcji. Przeczytałem go i chętnie też bym się podpisał, ale przybyłem o prawie dwa lata za późno...

Redakcja odpowiedziała – przytaczam fragment wypowiedzi JeRzego z 30.09.

Strona, jaka jest, każdy widzi. Problem w tym, że dopóki nie wyjaśni się sprawa z Brajtem i możliwością (techniczną i prawną) dalszych prac na jego kodzie, nie ruszymy z miejsca. Alternatywą byłoby postawienie kolejnej, zupełnie nowej strony od zera, ale na to nie ma funduszy. Mam swoją wizję, jak mogłaby wyglądać fantastyka.pl, ale na razie pozostaje to w sferze marzeń.

 

W liście wspomniana została kwestia e-zinu. Szkoda, że nigdy więcej nikt jej na portalu nie podniósł.

28.03.2016 wyparował "Dobry Informatyczny Duch tego portalu", jak sam siebie nazwał, czyli Amarok, twórca m.in. rankingu komentatorów – również obarczonego pewnymi błędami. Nie zostawił żadnych wskazówek.

11.03.2017 po raz pierwszy w historii portalu zostały ogłoszone piórka za zaległe trzy miesiące. Była też mowa o zaopiniowaniu opowiadań z konkursu wiedźmińskiego, co do tej pory nie nastąpiło. Przytaczam fragment wypowiedzi _mc_:

Przepraszam, ale ostatni kwartał to u mnie młyn i dopiero wygrzebuję się z zaległości.

To były suche fakty. Wnioski możecie wysnuć samodzielnie.

 

TEZA DRUGA: ZŁYM POMYSŁEM JEST ROZDZIELANIE ZADAŃ W TAKI SPOSÓB, BY KTOKOLWIEK BYŁ NIE DO ZASTĄPIENIA

 

Nie ma brajta – nie da się nic zrobić ze stroną. _mc_  jest niedostępny – nie ma kto ogłosić piórek. Kto będzie następny? Może beryl? Wtedy nie będzie można już nikogo zbanować? A potem?

Dlaczego tak musi być? Rozumiem, że obecnie sprawa jest już zamknięta – kod brajta jest prawnie chroniony i nie wolno go tykać. Ale dlaczego do tego doszło? Dlaczego nikt nie poprosił go, by udzielił jakiegoś pozwolenia "w razie/w"? Czy naprawdę nie zostawił nikomu nawet numeru telefonu, czegokolwiek, po czym można by go odnaleźć? Czy ochrona kodu się kiedyś przedawnia?

Loża (i tylko Loża) podobno głosuje nad wyróżnieniami do ósmego dnia następnego miesiąca. Co stoi na przeszkodzie, by – w razie sytuacji awaryjnej, nieobecności lub niedostępności _mc_ – piórka wręczał ktoś inny? A jeśli nie, miło byłoby chociaż przeczytać notkę w rodzaju "przepraszam, piórka rozdam za miesiąc, opowiadania wiedźmińskie zopiniuję za dwa tygodnie". Wiedzielibyśmy wtedy, że _mc_ przejmuje się sprawą i jest szansa na to, że kiedyś doczekamy się spełnienia obietnic.

(Jeśli to czytasz, to nie – nie mam do Ciebie żadnych pretensji. Widziałem, że od czasu do czasu się logujesz i komentujesz, więc wiem, że żyjesz. Wypowiedz się i tutaj, to wszyscy się ucieszą :D)

 

TEZA TRZECIA: NIKOGO TO NIE OBCHODZI

 

Nowi użytkownicy, gdy zadadzą pytanie w rodzaju "Może by zmienić to lub tamto", "Czemu istnieje taki a taki błąd", otrzymują odpowiedzi:

Nic się nie da zrobić. Brajt zniknął.

Zadawałam już kiedyś to pytanie, i przeszło bez echa.

Odpuść. Już inni próbowali.

To bardzo źle!!!

Szczególnie zapadła mi wypowiedź Cienia Burzy z tego wątku:

Nie da się nic zrobić z tym wydaniem portalu. Zawsze jednak zostaje nadzieja, że to tylko poczwarka, która gdzieś, w jakimiś “kiedyś” przekształci się w pięknego motyla bojowego klasy predator. O!

A ile należy czekać na to "jakieś kiedyś"? Nastąpi to jeszcze w tym stuleciu, czy już w następnym? Jakie warunki musiałyby zaistnieć, by nastąpiło?

Niech dyskusja rozgorzeje na nowo. Niech rozpęta się reformacja, albo niech wątek spadnie w proch i zostanie podeptany – ale niech coś się dzieje! Wyraźcie swoje opinie, pomysły – szczególnie kieruję te słowa do nowych użytkowników, których nie było na portalu dwa lata temu, gdy temat był gorący.

 

TEZA CZWARTA: MOŻNA TO CHOCIAŻ PRÓBOWAĆ NAPRAWIĆ

 

JeRzy wspomniał, że na nową stronę nie ma funduszy. O jakiej sumie mówimy? Może spróbujmy jakiejś metody crowdfundningu, zorganizujmy zbiórkę, cokolwiek. Ogłoszenie w Nowej Fantastyce

"Poszukuje się informatyków chętnych do współpracy, którzy wesprą nasz portal"

– tylko napisane ładniejszymi słowami – mogłoby ściągnąć kogoś, kto zostałby drugim brajtem. Nakład 36 tys. egzemplarzy nie jest wielki, nie dotrzemy do wielkiej rzeszy czytelników, ale zawsze warto spróbować.

 

TEZA PIĄTA: NAPISAŁEM TO RÓWNIEŻ Z POBUDEK WŁASNYCH

 

Tak, przyznaję się – od 58 dni wiercę się na krześle i niecierpliwię, jaki też był wynik głosowania nad "Transmisją". Może to niska pobudka, ale podkreślam – jest najmniej ważna z wymienionych.

 

TEZA SZÓSTA: SĄ I PLUSY

 

Jasne, że są! Strona mimo wszystkich trudności nie stoi całkowicie w miejscu (jeszcze...), pojawiają się nowe inicjatywy i rozwiązania – demokratyczne wybory do Loży, zgłaszanie propozycji do Biblioteki. Na tyle, na ile jestem w stanie stwierdzić, rośnie liczba aktywnych użytkowników (maj 2016 – 33 osoby skomentowały ponad 5 tekstów, grudzień 2016 – 44, maj 2017 – 48 osób), ale dokładnych danych raczej nie da się zdobyć. Przyszłość nie rysuje się w zupełnie czarnych barwach.

 

Pod koniec pisania manifestu znalazłem jeszcze ten wątek, a w nim – kolejną wypowiedź JeRzego (10.05.2017), której fragment przytaczam.

Niejednokrotnie wyjaśniałem, że pracuję nad propozycją głębokiej reformy pisma, którą chcę przedstawić prezesowi. Reformy dotyczącej samego czasopisma, strony internetowej, relacji między jednym a drugim, dystrybucji, etc. (...) Moim celem jest to, żeby niektóre elementy wdrożyć jak najszybciej, ale główną reformę przeprowadzić na 35-lecie pisma, czyli na przełomie października i listopada, a dokończyć z początkiem 2018 roku.

 

Wow! Dlaczego wszyscy o tym nie trąbią!? Przecież to wręcz sensacja. Zdaje się, że mało kto to w ogóle widział, toteż udostępniam.

Mimo to, nie uważam, że napisałem niniejszy tekst na darmo. Ludzie są niedoskonali, niejednokrotnie widzieliśmy już, jak różnego rodzaju obietnice nie były spełniane. Dlatego wrzucam tekst nacechowany negatywnie, ale wyrażam głęboką nadzieję, że moje mroczne przepowiednie się nie spełnią.

 

Niech wypowiedzą się weterani – co przekłamałem, co schrzaniłem, gdzie nie mam racji. Niech wypowiedzą się nowicjusze – jakie jest ich zdanie. Wszystkie opinie będą ważne, może dotrzemy do jakichś wniosków. I modlę się, żeby mnie beryl nie zbanował za tę straszliwą herezję, co tu ją przybiłem, do drzwi Hyde Parku.

Komentarze

obserwuj

Wiele z wymienionych zmartwień podzielam i już w niejednej dyskusji się na ten temat wypowiadałam, więc nie chce się już powtarzać. Mam duże nadzieję wobec zmian, które zapowiadał Jerzy i co tu dużo mówić – wierzę w naczelnego ;)

Tylko nie "Tęcza"!

A ja niespecjalnie wierzę w to, że dużo się zmieni. Przyczyna? Ano taka, że portal cały czas funkcjonuje – jako tako, byle jako, kulejąc i jąkając się, ale działa. Mnie tam to nie przeszkadza, bo ja z reguły korzystam z najprostszych funkcji wszelkich urządzeń i programów, to znaczy, że jak mam telefon, to używam go do dzwonienia i cud niemal boski – do wysyłania smsów. To samo dotyczy strony: publikuję, komentuję i to koniec. Nawet nie wiem sama, czego można więcej wymagać wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie zabierałem głosu wcześniej, więc zaliczę się do nowych. 

 

Zniknięcie Brajta ani mnie grzeje, ani ziębi. Fakt, przydałoby się parę poprawek, ale istotą portalu jest publikowanie opowiadań, nauka pisania, wyławianie talentów. Wydaje mi się, że to działa – dla cierpliwych, wytrwałych itd., bo na pewno nie dla wszystkich. 

 

Opóźnienia w piórkach są zrozumiałe, choć racja, miło by było, gdyby pojawiło się ogłoszenie o jakimś terminie. Sam musiałem czekać prawie trzy miesiące, a magazynie pominięto wzmiankę o grud. Trochę się niecierpliwiłem, ale wszyscy z nas, którzy planują jakąkolwiek karierę pisarską, powinni się do tego przyzwyczaić. Co znaczą trzy miesiące w porównaniu z tym, ile trzeba czekać na wydanie powieści? Myślę, że bardziej doświadczeni to potwierdzą.

I niby poza tą moją niecierpliwością nic się nie stało. 

Ale dlaczego Loża nie mogłaby przyznawać brązowych piórek zaraz po głosowaniu? MC czytałby w swoim czasie (może też jakoś rozsądnie określonym) i przyznawałby ewentualne srebra. Autorzy z brązowymi piórkami mogliby wcześniej klikać bibliotekę, poza tym piórko w profilu przyciąga czytelników do innych tekstów autora. No i jednak wyróżnienia miały być przyznawane co miesiąc, a powoli zanosi się na jakąś cokwartalną tradycję. 

Albo prostsze rozwiązanie: MC deklaruje, do kiedy się upora ze swoim zadaniem ;) Napisanie ogłoszenia, że wyniki pojawią się, przykładowo, najwcześniej w lipcu, to kwestia dwóch minut, a autorom oszczędzi wyczekiwania w stylu “a może to już dzisiaj?”. 

TEZA SZÓSTA: SĄ I PLUSY

I na tym trzeba się skupić. Portal spełnia swoje podstawowe założenia, skoro wciąż przybywa nowych, aktywnych użytkowników, tak jak choćby Ty, Kosmito, czy ja – obaj z ledwie kilkumiesięcznym stażem. Wiadomo, że wielu autorów z poczekalni szybko znika po publikacji kilku tekstów. Ale taka jest rzeczywistość, prawo dżungli ;) Zostają ci, którzy szanują się wzajemnie i którzy chcą nad sobą pracować. Nie jestem znawcą Internetu, ale słyszałem już głosy, że nie ma drugiego takiego miejsca jak nasz portal. 

A skoro JeRzy mówi, że jest plan zmian, trzeba mu dać czas i zająć się pisaniem :)

Cieszy mnie, że są nowi użytkownicy, którzy już czują się mocno zaangażowani w życie portalu i chylę czoła, że chciało Ci się, Kosmito, przeszukać tyle tematów, niemniej – jak doskonale wiesz – mankamenty strony znane są od dawna. A Jerzy bardzo mocno zaangażował się w przekonanie wydawnictwa do zainwestowania w stronę. Motywacji naczelnemu nie brakuje. Dlatego, nie sądzę, by był sens wałkować przewałkowany do granic temat po raz kolejny.

 

I tak w ramach wyjaśnień:

Wydawnictwo ma dane Brajta, więc to nie jest tak, że przyszedł anonimowy facet i coś tam zaczął grzebać. Nie zmienia to faktu, że nikt nie będzie wzywał ABW, by zmusić go do kontaktu.

Amarok nigdzie nie zniknął, to mój kolega i mam z nim stały kontakt – jeśli uważasz, że trzeba coś poprawić z grafikiem, to podziel się sugestiami – zobaczymy, co da się zrobić.

Naprawdę z Twojej perspektywy jestem facetem, co to nic tutaj nie robi, tylko przyjdzie sobie kogoś zbanować raz na jakiś czas? :/

Tak, temat wałkowany już nie raz od czasu, gdy się zarejestrowałem. Nadrzędnym jest strona techniczna portalu, ale poza jakimiś tam niedogodnościami – chyba tylko z punktu widzenia administracji strony, jako użytkownik nie mam najmniejszego problemu z korzystaniem z portalu. Też mam tak, że lubię proste, ale i funkcjonalne rozwiązania. Możliwe że wynika to z mojej niewiedzy, dlatego nie rozumiem jak postawienie strony z “wodotryskami” (nie lubię ich na stronach internetowych) miałoby zwiększyć jej atrakcyjność i przez to ilość użytkowników.

Moje subiektywne wrażenie jet takie, że temat funkcjonalności strony jest tylko pretekstem to wyrażania niezadowolenia z... no właśnie, czego? A jeśli jednak chodzi o portal, to jakie usprawnienia miałby zadziałać jako dźwignia zwiększająca popularność NF? Szczerze pisząc – temat robi się nudny, a nawet męczący.

Niezadowolenia z 58 dni oczekiwania, ot i cała śpiewka.

Brajt wykonał fantastyczną pracę i wielka chwała mu za to. To jest, jak na razie, jedyny portal, w którym jest wordowski edytor, bardzo prosty w obsłudze i bardzo funkcjonalny, a teksty maja układ książkowy, a nie portalowy, z wcięciami akapitowymi i dobrym justowaniem do prawej krawędzi. Podobnie jest z ilustracjami do tekstów – bardzo dobrze pomyślane wklejanie, proste i funkcjonalne, z dwoma opcjami zamieszczania obrazu. A było jeszcze lepiej, bo brajt wprowadził płynną regulację  wielkości ilustracji, ale niektórzy userzy protestowali, no bo u nich z wykorzystywaniem prostych rozwiązań było chyba co nieco kiepsko. Szkoda.

Brajt nie zdążył odtworzyć galerii – szkoda. To był zapas ciekawych ilustracji, często wykorzystywanych do tekstów, czego najlepszym przykładem był Jan Maszczyszyn, ergo jahusz.  To nadal jest do zrobienia.

Błędem było samowolne wprowadzenie  przez ówczesną Lożę biblioteki. Zrobiono to metodą faktów dokonanych, bez konsultacji ze społecznością portalu. Biblioteka nie ma sensu – biblioteką powinna być zakładka “teksty piórkowe”. Ale ówczesna Loża miała inne zdanie  i zrobiła to, co chciała.  

Dawno remu proponowałem stworzenie zakładki półprofesjonalnej, w której teksty wklejałaby redakcja “NF”.  Pewnie z tego nic by nie wyszło, bo przy takim szczątkowym stanie osobowym redakcji ro zadanie byłoby  dla redaktorów piątym kołem u wozu.  

Teraz lepiej byłoby zamknąć bibliotekę i teksty, uznane za dobre, ale nie piórkowe, publikować w portalowym e-zinie. Dwumiesięczniku, kwartalniku... Ale – doświadczenia innych portali pokazują, że do tego potrzebna jest redakcja. Może być kilkuosobowa, ale musi być złożona z ludzi, którym chce się coś stworzyć.  Inaczej nie da rady.

Wydaje mi się, że renowację portalu trzeba zacząć od odtworzenia galerii. To dałoby dużo, bo przyciągnęłoby grupę ilustratorów. Potem trzeba ogłosić nabór do redakcji e-zinu, konkurs na tytuł, poszukać osób chętnych do korekty technicznej. Ustalić termin zamknięcia biblioteki i zasady wskazywania przez uczestników tekstów e-zinowych.

I pojechać dalej z tym koksem...

Pozdrówka.

Biblioteka spełnia istotną rolę – też niejako odsiewa ziarna od plew. Obecnie teksty piórkowe to opowiadania najwyższej jakości z tych, które się tu pojawiają. Z tego co widziałem, dawniej z tą jakością było różnie, bo gdy znalazł się tekst zasługujący na uwagę, a niekoniecznie na piórko, to dostawał piórko, bo nic innego przyznać się mu nie dało. Biblioteka stanowi fajne sito i bynajmniej nie uważam jej wprowadzenia za błąd. Natomiast co do tych wszystkich punktów – mam chyba tak jak Bemik. ;)

Przy rezygnacji z biblioteki byłoby podobnie – łatwo sobie wyobrazić, że miast nominować do biblioteki, użytkownicy nominowaliby teksty do e-zinu. Podobnie jak obecnie.

W e-zinie mogłyby być – i powinny być – teksty “piórkowe”. Raz. Teksty nominowane przez użytkowników do e-zinu. Dwa. Zwycięzcy konkursów – trzy. 

Ale także, a może przede wszystkim, teksty premierowe. Redakcja “NF” odrzuca tekst, bo coś mu jeszcze brakuje do publikacji w czasopiśmie, ale, za zgodą autora, kieruje tekst do redakcji e-zinu. Cztery.

Ponadto łatwo sobie można wyobrazić sytuację, że ktoś sam przesyła do redakcji tekst premierowy. Albo tekst, dawno temu publikowany gdzieś indziej, na przykład w “Esensji”. Pięć.

Wywiady. Chętnie przeczytałbym wywiad z Wiesławem Gwiazdowskim, ergo gwidonem. I z innymi autorami. Sześć.

Recenzje, nielukrowane, szczere, obiektywne. Siedem.

No i to, co zwykle zamieszcza się w e-zinie – informacje, notki biograficzne, wstęp. Osiem.

Biblioteka wstrzymała rozwój portalu na kilka lat. Portal stoi w miejscu. Informacje o kolejnych numerach portalowego e-zinu byłyby zamieszczane tu i tam. Dużo.

Ale, przede wszystkim, potrzebna jest redakcja.

Pozdrówka.

Mało to e-zinów? Parę osób z portalu tworzy przecież Silmarisa, który spełnia większość wymienionych przez Ciebie, Rogerze, warunków. Są teksty na poziomie piórkowym, są recenzje, są wywiady, są notki biograficzne. No i są portalowi autorzy. 

Biblioteka jest bardzo dobrym pomysłem. W pewnym sensie użytkownicy stają się redakcją, bo decydują o przyznawaniu “klików”. Gdyby miało się tym zajmować parę osób, długo by to trwało. A dzięki obecnemu stanowi rzeczy opowiadanie może w dzień, dwa trafić na stronę główną i o to chodzi, by wyselekcjonować teksty, które niekoniecznie są wybitne, ale przynajmniej da się je czytać. No i autorzy nie czekają miesiącami na publikację i opinie czytelników. Wrzucają tutaj, otrzymują krytykę bądź pochwały i od razu wyciągają wnioski, jak pisać lepiej. 

Bo o to przecież tu chodzi. Żeby pisać coraz lepiej. Do samego chwalenia się swoją twórczością są inne miejsca. Żaden e-zin nie daje takich możliwości interakcji autor-czytelnik. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie. 

A to ja się też wypowiem, co mi tam. Głównie dlatego, żeby poczuć się zżytą z portalem. ;)

Temat wałkowany wiele razy, ale rzeczywiście, może z planów Jerzego wyjdzie coś ciekawego. Fakt, na razie za każdym razie, gdy portal “znika” (tzn. strona staje się chwilowo nieosiągalna) przez głowę przechodzi mi myśl, że w końcu rypnie ostatecznie i nieodwołalnie, i nie będzie komu naprawić.

Co do oczekiwania na piórka – jako osoba, która też nie ma czasu, zupełnie rozumiem mc. Kiedyś w ogóle nie było jego opinii, więc – jeśli są, nawet z opóźnieniem – to postęp. Wiem, że to jest irytujące dla osób czekających na decyzję (sama sobie raz na parę dni przypominam, że mój tekst był w marcu nominowany; na szczęście jestem w tej komfortowej sytuacji, że tym razem na piórko nie liczę i ogólnie raczej staram się “literacko” skupiać się na innych celach niż portalowe piórka) – ale tu zastanawiam się, czy loża nie mogłaby ogłaszać wyników po swoim głosowaniu. Na opinię mc też pewnie sporo osób czekałoby z niecierpliwością, ale mogliby się przynajmniej cieszyć z wyróżnienia. 3 miesiące czekania, żeby dowiedzieć się o czymś, co dawno jest przesądzone, wydaje mi się lekko absurdalne. ;)

Mnie się Biblioteka bardzo podoba (można wręcz uznać, że mam świra na jej punkcie, może zauważyliście) i to od momentu powstania. Nie uważam, że po zlikwidowaniu Biblioteki magicznie pojawi się e-zin. Pomysły na e-zin były. Na przykład laureaci Dragonezy mieli się pojawić w jakiejś elektronicznej publikacji, ale w końcu nic z tego nie wyszło. Jak rozumiem, problem polega na tym, że magazyn wychodzący pod egidą NF powinien spełniać odpowiednie standardy, ale ludzie, którzy mogliby te standardy zapewnić, nie mają czasu. AdamKB dopominał się o e-zin, dopominał, a w końcu się wkurzył i założył “Silmaris”.

Babska logika rządzi!

“Silmaris” wykorzystał to, o czym mówiono na tym portalu od dawna. Chwała im za to. A że publikują tam autorzy portalu “Fantastyka.pl”? A właśnie dlatego, że to jest e-zin. Jakby utworzono e-zin na tym portalu, publikowaliby tutaj. W “Silmarisie” pewnie też. 

“Fantastyka.pl” jest portalem literackim z elementami portalu społecznościowego, ale głównie jest portalem literackim. A każdy taki szanujący się portal wydaje e-zin. Casus “Histerii” jest klasyczny – wstrzelili się w temat i pięknie im idzie. Tak samo jest z “Szortalem” – już od dawna wydają dwa e-ziny, jeden klasyczny, będący powtórzeniem wcześniej publikowanych na tym portalu tekstów, drugi absolutnie premierowy. 

Nie ma tak dużo e-zinów – chyba w sumie może z tuzin.

To, że portal “Fantastyka.pl” nie wydaje e-zinu, woła o pomstę do nieba. Biblioteka to absolutnie nie to samo. To tylko ersatz.

Gdyby wtedy, gdy tworzono portal, zdecydowano się na takie rozwiązanie, portal byłby już znacznie dalej.

Pozdrówka.   

ale tu zastanawiam się, czy loża nie mogłaby ogłaszać wyników po swoim głosowaniu.

A właściwie dlaczego wszyscy członkowie Loży nie mogliby robić tak, jak Finkla, i pisać wprost w komentarzu pod nominowanym opowiadaniem, czy są na TAK, czy na NIE? Zdarza się, że z ich opinii trudno wywnioskować, czy będą głosowali za piórkiem, czy przeciw. Oczywiście zakładając, że wszyscy członkowie Loży poświęcą te parę minut, by sklecić jakikolwiek komentarz. 

Fun, tak też mogą, jasne. Ale chyba klarowniej by było ogłosić wyniki głosowania loży w jakimś osobnym wątku. Ale tak sobie tylko myślę. Kto wie, czy to nie zdemobilizowałoby mc jeszcze bardziej. ;) I to właściwie jedyny powód, jaki przychodzi mi do głowy, gdy zastanawiam się, dlaczego dotąd tak się nie dzieje.

AdamKB upominał się o e-zin? Nie przypominam sobie... AdamKB jest jednym z pomysłodawców biblioteki, dopiero znacznie później przejrzał na oczy. I utworzył “Silmaris”, co tylko pokazuje, jak popularna jest idea e-zinów.  A było tak trzeba od razu myśleć...

Oczywiście, portalowy e-zin nie powstanie, bo nie ma ani chęci redakcji, ani nie ma chętnych do pracy w redakcji. Inaczej mówiąc – dzięki temu, że forsowano bibliotekę, pogrzebano ideę portalowego e-zinu. Między innymi dzięki AdamowiKB.

Tyle.

A tak w ogóle, ktoś z informatyków redakcji “NF” albo tego wielkiego wydawnictwa mógłby zabrać się za odtwarzanie “Galerii”? Byłoby dobrze. Ludzie się napublikowali, a ich prace szlag trafił. 

Pozdrówka

Rogerze, chyba mieszasz prawdę historyczną z dużą dawką swojej fantazji.

Absolutnie nie. Bardzo dobrze pamiętam wątek “Rewolucja w ocenach?”. od którego wszystko się zaczęło, i późniejsze, poświęcone nowemu portalowi. A także wypowiedź dj Jajko, który kajał się, ze powstała biblioteka, tak zza węgła, ni z gruchy, ni z pietruchy, bez konsultacji z użytkownikami, bo ówczesna Loża tak sobie sama z siebie wymyśliła.

Przejrzyj sobie.

Pozdrowka.

Przecież użytkownicy publikują tu pod logiem NF. Można przefiltrować opowiadania przez bib, piórka, tematycznie... i tylko czytać. Dobre i bardzo dobre teksty są wyróżnione, od tych słabszych. Nie widzę różnicy, czy czytam wyróżnione teksty na portalu, czy w e-zinie. O co chodzi? O ISBN? W dyskusji w temacie o Zajdlach dowiedziałem się, że nawet tekst publikowany na portalu można zgłosić do Zajdli i głosować – tylko trzeba chcieć. Czytam opinie, ale jakieś  masło maślane z tego wychodzi. :(

Tak, wszystko rozbija się o oczekiwania użytkowników. Nie więcej, ni mniej. Dla niektórych, to co oferuje portal jest wystarczające, bo oczekują nauki/wiedzy, dla innych będzie to za mało, bo to nie jest pełnoprawna publikacja...

Wszystkim nie dogodzisz, czyż nie? ;)

Wydawanie e-zinu nobilituje portal. Fakt, tutaj sytuacja jest nietypowa, bo właściciel portalu wydaje m.in. miesięcznik, więc sytuacja jest z lekka niezręczna. Ale e-zin to jest znaczny krok do przodu, bo bez niego portal jest nadal zwykłą czytelnią. 

A co do braku informacji o decyzjach Loży o przyznaniu piórek, zdaje się, już trzymiesięcznej. Odnoszę wrażenie, że mamy kolejną Lożę, która w samozachwycie nad swoim istnieniem zaczyna gonić w piętkę. A co ma za znaczenie fakt, że Cetnarowski kiedyś opublikuje komentarz do piórkowego tekstu? Opublikuje albo nie opublikuje, pewnie opublikuje, ale tak z czteromiesięcznym opóźnieniem. Wiadomo, chłopak ma masę roboty.

Co ma piernik do wiatraka? Kiedyś opublikuje, i tyle. 

Konieczne są pewne standardy, Minął miesiąc, Loża zawiadamia, komu przyznała piórka. A że kiedyś Cetnarowski napisze do tych tekstów komentarz – bardzo dobrze. Ale czekanie przez trzy miesiące z ogłoszeniem w sumie już kwartalnych wyników, bo Cetnarowski musi, ale to musi, koniecznie coś napisać, zaczyna przypominać bezpłodne czekanie na Godota.  

Pierwsza teza Martina Luthra – Loża po zakończeniu miesiąca, w określonym terminie, ogłasza, komu przyznała za miniony miesiąc piórka. Albo nie przyznała. I już. 

Proste jak konstrukcja cepa.

Pozdrówka.

Blacktom,

A co to jest pełnoprawna publikacja? ISBN?

Widzę, że portal spełnia funkcje kuźni, ale i zaprezentowania autorów obytych z piórem – piórka. Łatwo ich teksty odróżnić. Chyba że jest chęć wyraźnego odseparowania jednych od drugich.

Loża po zakończeniu miesiąca, w określonym terminie, ogłasza, komu przyznała za miniony miesiąc piórka. Albo nie przyznała. I już.

– w swojej “zieloności” nowego portalowicza byłem przekonany, że tak to działa. Najpierw wyniki głosowania, a potem _mc_ ze swoją działką wchodzi w momencie, kiedy znajdzie trochę czasu.

Nazet bardzo szybko wyprowadziła mnie z błędu... ;)

 

Edit:

Obowiązkowe imię i nazwisko przed tekstem ;)

A jaki problem założyć konto użytkownika z imienia i nazwiska? Żaden problem.

Rogerze, daj no ten komentarz Dj Jajko w którym się kajał, bo chciałbym zobaczyć, o czym mówimy.

Idea by to MC wręczał piórka, opatrując je od razu swoim komentarzem jest zacna i wszystko byłoby dobrze, gdyby to następowało szybciej.

Blacktom, Blackburn – no właśnie jednym z elementów nowego portalu, na który liczę, byłoby to, że każdy z was, mając nick, mógłby wpisać w profilu jednocześnie swoje imię i nazwisko. Chciałbym też, by warunkiem dostania się tekstu do biblioteki było opublikowanie go właśnie opatrzonego imieniem i nazwiskiem. Moim zdaniem to wygląda bardziej profesjonalnie i rośnie rozpoznawalność autora.

Biblioteka to jedna z fajniejszych rzeczy na tym portalu.

jak loża będzie od razu informować o piórkach to mc straci resztki motywacji ;) Może i miło się opierzyć, ale ja mam naturę praktyczną i dla mnie liczy się bardziej wskazówka redaktora. Jak trzeba czekać, to trzeba.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Rogerze, zwróć uwagę, że prezentujesz bibliotekę jako coś w oczywisty sposób złego, a jesteś tutaj jedynym, któremu się ona nie podoba. Popracuj nad rozróżnianiem opinii i faktów – polecam do rozważenia scenę z filmu “W głowie się nie mieści”. Mówię poważnie, bo to jest Twój problem od lat. Praktycznie za każdym razem, kiedy się wypowiadasz.

Biblioteka ma za zadanie wybieranie tekstów dobrych, ale jeszcze nie wybitnych. W ostatnim roku  średnio trafiało tam ok. 16 tekstów miesięcznie. Więc co, w takim e-zinie wyobrażałbyś sobie 30 opowiadań, jeśli to dwumiesięcznik, 45, gdyby to był kwartalnik? A do tego jeszcze “podprogowe” teksty ze skrzynki MC? Jeśli tak – to kto by to niby czytał? A jeśli mniej – to tracimy to “średnie sito”, które, jak pokazują powyższe opinie, zdecydowana większość osób docenia (na ten moment wiem  dwóch osobach, które Bibliotekę uważają za zły pomysł – Tobie i garym). Użytkownicy mają możliwość osiągnięcia sukcesu, nawet jeśli brakuje im jeszcze umiejętności do napisania tekstu piórkowego.

 

A co do galerii – o czym Ty mówisz? Przecież na starej stronie galeria była praktycznie martwa. Żeby nie być gołosłownym – w drugim półroczu 2012 roku były średnio 2,33 wrzutki na miesiąc (czasem składające się z kilku grafik wrzuconych jednego dnia)! Jakich ilustratorów miałaby ściągnąć galeria? Przecież oni mają inne portale, mają deviantarty i instagramy. Jak ktoś wrzucał grafikę na starą stronę, to najczęściej był to któryś z tutejszych autorów z ilustracją do opowiadania. Natomiast jeśli chcesz odzyskać jakieś grafiki ze starej strony, to są możesz to zrobić przez archive.org – nie wiem, czy są wszystkie, ale na pewno duża część, bo sprawdzałem.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

To trzymam kciuki, żeby udało sie z nowym portalem, a jednocześnie żeby nie zarżnąć czasopisma kosztowo. To będzie niełatwe. Być może jest potrzeba lepszego pokazania wysoko ocenianych portalowych autorów. Ale przede wszystkim jest tu potrzeba więcej czytelników, bo to też jest w “interesie” autorów. A pomysł popularyzowania portalu choćby zgłaszaniem świetnych portalowych  tekstów do Zajdli, mógłby się do tego przyczynić.

każdy z was, mając nick, mógłby wpisać w profilu jednocześnie swoje imię i nazwisko.

– promocja autora z jednoczesnym podniesieniem rangi bibliotecznej zabawy...

 

Moim zdaniem ciekawe rozwiązanie, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę czas oczekiwania na publikację w standardowym e-zinie (oczywiście nie wszyscy muszą stać w kolejce i nie wszystkie e-ziny np. Szortal, mają kolejki jak za PRL-u).

 

Oczywiście znajdą się i tacy, których celem jest stricte publikacja i będą łzawić z obu oczu, że nie ma nr ISBN /ISSN albo do Mariolki i jak to możliwe, że ważne dla przyszłości ludzkości opko można dać bez żadnych profitów – za darmo, bez promocji własnego ego, na portalowe zatracenie? Już słyszę zawodzenie – Przecież nikt, nigdzie go nie opublikuje! Tekst jest spalony!!!

Dlatego nie spodziewam się, że wszyscy będą kontent ;)

 

Z drugiej strony, zaraz ktoś się odezwie, że jak to tak z nazwiska, przecież on chce się uczyć na swoich paszkwilach i psucie sobie własnej legendy jakąś karykaturą popełnioną za młodych lat “pisarskich” nie leży w jego interesie. Chociaż akurat w tym przypadku ze względu na poprawienie poziomu bibliotecznych tekstów żadnego wspierającego transparentu nie nagryzmolę :)

 

Tak jak wspominałem – jeszcze tak nie było, żeby wszystkim dało się dogodzić. Niemniej jednak na zmiany czekam. Bo jak jest, każdy widzi... Nikt nie lubi czekać. To już nie te czasy, nie ci ludzie. Który to już dzień? 58... 59 ? ;)

obs

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Te, Jajko! Nie pierwszy raz i nie ostatni :p

Na razie wam nie przeszkadzam, ale bardzo się cieszę, że udało mi się wszcząć dyskusję :)

Precz z sygnaturkami.

Więc tak.

Temat był, jest, będzie. Dobrze, znaczy komuś zależy.

Osobiście, to postoję, poczekam. Jerzy zapowiedział zmiany – dajcie człowiekowi czas.

Jako że, większość publikujących użytkowników pretenduje do miana pisarzy, więc drobne ćwiczenie cierpliwości można wpisać w ramy w szkolenia przyszłych Jedi Master portalu.

Powiedział, co wiedział. :)

 

/ᐠ。ꞈ。ᐟ\

@Diriad

Biblioteka ma za zadanie wybieranie tekstów dobrych, ale jeszcze nie wybitnych.

Do biblioteki trafiają teksty popularne. Niekoniecznie dobre. To niekoniecznie dobrze.

A jeśli mniej – to tracimy to “średnie sito”, które wszyscy poza Tobą doceniają.

Nie wszyscy. Ja też uważam, że biblioteka jest szkodliwa, chociaż z innych niż Roger wzgledów.

na emeryturze

Nie wszyscy. Ja też uważam, że biblioteka jest szkodliwa, chociaż z innych niż Roger wzgledów.

Czemu szkodliwa? 

OK, miałem na myśli wszystkich, którzy już w tym wątku się na ten temat wypowiedzieli (i zdecydowaną większość pozostałych), ale racja, zmieniłem, żeby było poprawniej.

 

Do biblioteki trafiają teksty popularne. Niekoniecznie dobre. To niekoniecznie dobrze.

Ale ma za zadanie wyłaniać teksty dobre. Że nie robi tego bez zarzutu, to inna dyskusja. Zmiany w jej funkcjonowaniu sam bym chętnie widział, tylko że przy zamrożonym kodzie z tego nici. To oczywiste, że tekst, który przeczytało 50 bibliotekarzy, ma o wiele większe szanse na trafienie do biblioteki niż taki, który przeczytało 8, z czego połowa nie lubi danego gatunku. Fajnie byłoby z tym coś zrobić, ale dla mnie jest ewidentne, że ta wersja strony, z biblioteką, jest znacznie lepsza niż stara, bez biblioteki (pomijając nawet inne różnice).

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Do biblioteki trafiają teksty popularne. Niekoniecznie dobre. To niekoniecznie dobrze.

– zgoda, to są fakty. Pomijając kwestię definicji “dobrego tekstu”, faktycznie klik umotywowany chęcią bycia dobrym ziomalem oraz tzw. owczym pędem, albo gustem mas to nic nowego ;) Dobrze, że i w tym “popie” sporo perełek :)

 

Nie wszyscy. Ja też uważam, że biblioteka jest szkodliwa, chociaż z innych niż Roger wzgledów.

– bardzo ciekawy jestem tych innych względów ;)

@funthesystem

Czemu szkodliwa? 

Bo promuje określone, oczywiście nie wprost, sposoby, style i tematy pisania. Funckjonowanie bilblioteki zwiększa pokusę pisania pod publiczkę i potencjalnie zniechęca do pisania rzeczy trudnych, kontrowersyjnych czy z innych względów niepopularnych.

 

@Diriad

Ale ma za zadanie wyłaniać teksty dobre.

Z tego co pamiętam, to założenia były takie, że głosami do bilblioteki wyróżniane miały być teksty poprawne. Ale to szczegół, bo i tak każdy uprawniony do głosowania ma inne kryteria oceny “jakości” tekstów. Nie da się wyłaniać tekstów dobrych czy poprawnych, bo nie ma tekstów dobrych czy poprawnych, są tylko takie, które podobają nam się bardziej lub mniej.

na emeryturze

Funckjonowanie bilblioteki zwiększa pokusę pisania pod publiczkę i potencjalnie zniechęca do pisania rzeczy trudnych, kontrowersyjnych czy z innych względów niepopularnych.

 – czyli patrząc nieco z innej perspektywy, przygotowuje potencjalnych autorów do pisania najlepiej sprzedających się tekstów...

Może gdybym sam nie szukał tutaj intelektualnego kopa i artystycznego zachwytu to właśnie rechotałbym jak żaba ;)

Ani żaden e-zin ani żadna biblioteka nigdy nie będą uczciwą czy obiektywną metodą wstępnej, czy jakiejkolwiek selekcji (poza oczywiście moją nieomylną ex-obiektywnością).

Zawsze jest element ludzki więc argument o pisaniu “pod publikę” jest moim zdaniem nietrafiony.

 

Dajcie Jerzemu chwilę. Wałkuje temat zmian, pomysł (a raczej plan dość szerokiej rekonstrukcji) jest bardzo fajny, dobrze przemyślany ale, jak zwykle, bez sypnięcia kasą z góry się nie obejdzie.

Problem – jak zwykle temat skali. Portal od zawsze traktowany jest po macoszemu. Może to się zmieni, trzymam kciuki.

 

Brajt – cóż, dj może sobie tylko pluć w brodę, że brajt zniknął tak niespodziewanie, że status formalny sprawy jest-taki-jaki-jest-w-blasku-tranzytu-wenus, bo prób kontaktu podjąłem wiele i bardzo wieloma, nietypowymi wręcz kanałami.

 

Ale fajnie, że ciągle jest młodzież, której chce się wałkować temat.

Byle tak dalej :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Berylu, muszę odszukać ten wątek. Mam nadzieję, że brajt go wkleił na tym portalu, bo funkcjonował na starym. Jak znajdę, z przyjemnością zacytuję.

Diriad, okazuje się, że wcale nie jestem jedynym, który uważa bibliotekę za kompletnie chybiony pomysł. A że publikacja w portalowym, hipotetycznym e-zinie nie byłaby łatwa? Bardzo dobrze. 

Niestety, tradycyjnie ubijasz pianę. 

A co do galerii – była martwa? No to skąd jahusz brał ilustracje? Stamtąd.  Galeria była wielką szansą – przy stworzeniu e-zinu – wyłonienia grupy dobrych ilustratorów. Niestety, zmarnowaną. No pewnie, ze twórcy przenieśli się gdzie indziej. Jak mogą zrobić ilustracje do e-zinów i do “Esensji”, trudno im się dziwić.

Oczywistość. 

Znając prężność działania redakcji “NF”, z planów JeRzego prawdopodobnie nic nie wyjdzie.

No i nadal nie mamy ogłoszenie wyników prac :ozy... Symptomatyczne.

Pozdrówka.

Ani żaden e-zin ani żadna biblioteka nigdy nie będą uczciwą czy obiektywną metodą wstępnej, czy jakiejkolwiek selekcji (poza oczywiście moją nieomylną ex-obiektywnością).

Abstrahując od Twej nieomylności ;-) to żadna selekcja dzieł artystycznych (obojętnie małą, czy wielka literą) nigdy nie będzie obiektywna. Co oczywiście nie oznacza, że każdy redaktor/gremium wykona swoją robotę tak samo dobrze. Chociaż i tutaj kwestie porównań niejednokrotnie będą trudne. Ot, kwadratura koła. Choć w sumie, przecież wiadomo, że wydawnictwa/redaktorzy mają swoje gusta i preferencje, i że w związku z tym niekiedy dany tekst lepiej wysłać w jedno miejsce, a niekiedy w zupełnie inne.  

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Kurczę, dawno nie widziałem Rogera w tak wysokiej formie :)

 

Na razie wam nie przeszkadzam, ale bardzo się cieszę, że udało mi się wszcząć dyskusję :)

Niebieski_kosmito: skoro już założyłeś ten wątek, to może warto, byś jednak się w nim udzielał? :)

Berylu, cała przyjemność po mojej stronie. Nie pamiętam, czy wkleiłem na nowym portalu wątek  “Rewolucja w ocenach?”, od którego wszystko się zaczęło. Chyba nie, i brajt też tego nie musiał robić. 

A tak przy okazji – jesteś nadal moderatorem/administratorem? Bo jakoś nie widzę plakietki. Jeżeli tak, trzeba ją jednak mieć. To też zwyczajny, najzupełniej oczywisty standard portalowy.  

Jeżeli Loża niebawem ogłosi wyniki swoich prac, nie czekając na Godota, czyli na Cetnarowskiego, niewielki, ale jednak pewien zysk z publikacji tego wątku zostanie osiągnięty.

Miło było. Pozdrówka.

Demokracja wcale nie jest najlepszym systemem rządzenia, ale wyglądana na to, że w realiach zwykłych ludzkich ułomności najlepiej się spisuje. Biblioteka, moim zdaniem, zacnie działa. Podobnie piórka. Nobilitacja portalu e-zinem wciąż brzmi dziwnie w sytuacji, gdy NF ma papierowe wydanie. No bo nobilitować e-zinem portal, który ma papierowe pismo? Poza tym ciekaw jestem, ilu czytelników niezwiązanych w ogóle ze światkiem literackim czyta e-ziny. Kiedyś byłem za e-zinem, ale teraz chyba już nie. Portal ma potencjał, bo daje czytelnikowi elastyczność wyboru. Problem w tym, że strona jest za mocno warsztatowa ( co jest też jej ogromnym plusem), a za mało literacka – w sensie słabo  eksponuje ciekawych autorów. Stąd frustracja, że niby nieźle im wychodzą teksty, ale one wpadają na portal jak w studnię... i po opowiadaniu. Być może lepsza strona byłaby w stanie pomóc autorom w rozwoju – teksty podpisane nazwiskiem, łącza z fb, blogami, jakieś opcje głosowań i zgłaszania portalowych opowiadań do Zajdli. Ale takie rozwiązania nie są tanie, oj nie są. 

Pozwolę sobie zabrać głos, choć przy paru komentarzach na chwilę mi go odebrano.

 

Odnośnie samego sedna tematu, to nie wiem, czy mogę dodać coś do słów, których użyłem już wcześniej (nie tylko tych zacytowanych – swoją drogą miło wpadać komuś w pamięć).

Powiem tylko, że nie ogłosimy sami wyników za marzec i kwiecień. Nie bez konsultacji i zgody MC (któremu, dodam na marginesie, przypominaliśmy o zaległych piórkach i sprzedaliśmy ten wątek, więc liczę, że się wypowie wkrótce i albo posypie głowę popiołem, albo na popiół zetrze nas).

 

 

Co mi się chyba najbardziej rzuciło w oczy z dyskusji, i do czego chciałbym nawiązać, to ten fragment wypowiedzi Rogera:

Odnoszę wrażenie, że mamy kolejną Lożę, która w samozachwycie nad swoim istnieniem zaczyna gonić w piętkę.

Nim w jakikolwiek sposób to skomentuję, chciałbym usłyszeć jakieś rozwinięcie przytoczonej myśli, bo dalsza część rzeczonego komentarza ma się moim zdaniem nijak, więc nie bardzo wiem, o co chodzi. A może to blask mojej zajebistości tak bardzo mnie oślepia, że nie dostrzegam oczywistości?

 

NIe zgadzam się (też?) z żadną z poniżej zacytowanych tez Garego. Albo inaczej: choć nie sposób odmówić im racji bytu w sposób definitywny, osobiście uważam, że owa racja jest tak bardzo wydumana, iż należy z nią polemizować (choć nie chce mi się).

Do biblioteki trafiają teksty popularne. Niekoniecznie dobre. To niekoniecznie dobrze.

 Na moje oko teksty stają się popularne, bo są dobre (albo bardzo, wybitnie wręcz złe, ale to inny temat), a nie odwrotnie. Ja w każdym razie, jeśli już głosuję do biblioteki, to na opowiadanie, a nigdy na autora. Z piórkami podobnie, tylko o wiele bardziej rygorystycznie. I jakkolwiek mogę mówić tutaj tylko za siebie, to jednak z moich obserwacji (ot, choćby czytanie komentarzy, nim w czyimś imieniu wklepię bibliotekę) wynika jasno, że ludzi wiedzą, na co i dlaczego oddają swoje głosy. Loży, jeśli miałbym w tym względzie coś zarzucić, to człowiekowatość z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przy czym nacisk kładę tu jednak na “dobrodziejstwo”. A że nie jesteśmy idealni i nieomylni – no cóż, rozliczycie nas z tego w grudniu.

 

Bo promuje określone, oczywiście nie wprost, sposoby, style i tematy pisania. Funckjonowanie bilblioteki zwiększa pokusę pisania pod publiczkę i potencjalnie zniechęca do pisania rzeczy trudnych, kontrowersyjnych czy z innych względów niepopularnych.

 

To już, wybacz Gary, totalny bełkot. Po pierwsze jest tu wielu autorów, których style, tematyka, ciężar i co tam sobie jeszcze wymyślić, są bardzo wyraziste, a jednocześnie diametralnie inne niż style i (kopiuj-wklej powyższego) innych autorów. I wszyscy oni jak jeden są autorami, skromnym moim zdaniem, generalnie od bardzo dobrych wzwyż. Gdybym nie wiedział, że wiesz, że i w bibliotece, i u MC na dywaniku lądują teksty wszelakie, od hard fantasy po hard Sci-Fi i “rzeczy trudne” (jakkolwiek obaj rozumiemy ten zwrot), to uznałbym, iż jesteś zwyczajnie niedoinformowany. Ale że Ty to wiesz i ja wiem, że wiesz, to myślę sobie, że zwyczajnie prowokujesz. Co zasadniczo jest dobre, bo – no cóż – prowokuje. Do dyskusji.

 

Co do zinów, to tutaj – w przeciwieństwie do biblioteki – nie wydaje mi się niezbędny. Za nim przemawiałby tylko ISNN (nie ISBN). Ewentualnie płacenie autorom (przynajmniej tekstów niepublikowanych wcześniej) za ich trud. ALE: ISNN, jak wyłożył Blackburn(?), nie jest zasadniczo potrzebny do niczego, prócz łechtania ego autora, natomiast jeśli chodzi o płacenie (i diametralnie rosnący w takim wypadku prestiż tekstu i autora, bo nie ma co się oszukiwać: po odjęciu elementu “Papier! Będę na papierze! WODY!”, honorarium byłoby jedynym, co mogłoby naprawdę podnieść rangę zina jako całości), to jeśli płacić autorom, to w takim układzie pasowałoby zapłacić też jeszcze redakcji i zainwestować w reklamę, żeby zin miał branie i się opłacał (zarabiał poprzez zamieszczanie innych reklam, bo na magazyn za “symbolicznego piątaka” raczej nie byłoby chętnych więcej niż na NF, raczej odwrotnie), a – przypominam – wydawca ma jasno określoną politykę finansową, jeśli chodzi o internetową (choć chyba nie tylko) część Fantastyki.

Poza tym jest już jedno takie pisemko, za które się płaci i które też płaci autorom. Jak ono się... Coś na “F”… Fant? Fantom?^^

Natomiast zrobienie normalnego zina na normalnych warunkach: magazyn tworzony na zasadzie wolontariatu, rozdawany za frajer – po co? Nam, tłuszczy, by pewnie nie zaszkodził (choć ja osobiście raczej nie sięgam po ziny), ale też nie jest tak naprawdę potrzebny do szczęścia. A jeśli postawić się na miejscu Wydawcy czy choćby Redakcji, to taki zin mija się z celem zupełnie. Przynajmniej mijałoby się z moimi, gdybym był Wydawcą bądź redaktorem (szczególnie redaktorem). Promocja Nowej Fantastyki w Internecie to jedyne, co przychodzi mi na myśl jako realny, nawet wymierny pozytyw, ale tę można zyskać na wiele różnych sposobów, z czego większość jest szybsza, mniej energochłonna  – miałem zaszczyt być współtwórcą Silmarisa, więc wiem, ile to kosztuje czasu i nerwów – i po prostu lepsza (choć też i droższa).

 

Dobra, kończę, bo zaczynam nudzić nawet sam siebie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

“To, że portal “Fantastyka.pl” nie wydaje e-zinu, woła o pomstę do nieba.” ← ze zdziwieniem się zgadzam. Ale wiem, że e-zin byłby luksusem przy obecnych problemach.

Tak btw., nasz poziom ujawnia się na zewnątrz dopiero, gdy szturmujemy konkursy zewnętrzne, gdy wydajemy książki, gdy nas publikują w czasopismach. Teksty, które stąd nie wychodzą, a bywa, że są genialne, pozostają poza zewnętrznym zasięgiem. Wiele osób tu nie trafia albo się nie odnajduje. Oczywiście mogę się mylić, to tylko takie moje odczucie, a żadna ze mnie portalowa alfa i omega. Ale wrzuca się tutaj często odpadki albo rzeczy już po publikacjach gdzie indziej – czyli na portal nieraz kierujemy to, z czego mieliśmy profit gdzie indziej. Wykarmia nas jak matka, a potem... już nic. Bo więcej nie oferuje, jak cyca, a brać z powrotem karmy nie potrafi. 

 

Co do innych poruszonych tutaj kwestii, mój duch rewolucji rozpala się tylko, gdy mam wpływ na zmiany. A, szczerze, tutaj piętrzą się całe ściany problemów, których nie ma jak podpalać. Nie widzę drogi na barykady. Pokażcie, to pójdę ;)

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

 – o tak, teraz byłby luksusem. Ale wtedy, gdy powstawał nowy portal, nie. Wtedy e-zin był do zrobienia. Była grupa ludzi zaangażowanych, żyjących sprawami portalu, gotowych podjąć nowe wyzwania. Pracowaliby chętnie, pewnie łącznie z brajtem. Wtedy o “Histerii” nikt jeszcze nie słyszał, a idea wydań specjalnych “Szortalu na Wynos” jeszcze się nie narodziła. Parę lat temu ten portalowy e-zin byłby nowością, do której sięgnęłoby wielu czytelników.

 Ale nie, wolano stworzyć  bibliotekę, w której zamieszcza się poprawne opowiadania. Dobre sobie...

Bezpowrotnie stracono wyjątkową okazję. Nowy portal, funkcjonalny, z wordowskim edytorem, o wielkiej pojemności, sporo wolnych zakładek, kapitalna możliwość wklejania ilustracji.   

Ale powstała biblioteka.... Bez sensu, ładu i składu. 

A czemuż Loża musi czekać na Cetnarowskiego? A ja słyszałem, ze w sprawie przyznawania piórek Loża jest całkowicie samodzielna. To nieprawda?

 

Proste pytanie, czekam na prostą odpowiedź.

Pozdrówka.

A tak przy okazji – jesteś nadal moderatorem/administratorem? Bo jakoś nie widzę plakietki. Jeżeli tak, trzeba ją jednak mieć. To też zwyczajny, najzupełniej oczywisty standard portalowy.

Zaprawdę krótką musisz mieć pamięć, bo wspominasz o tym pewnie jakiś dziesiąty raz, a ja dziesiąty raz się zgodzę.

 

A czemuż Loża musi czekać na Cetnarowskiego? A ja słyszałem, ze w sprawie przyznawania piórek Loża jest całkowicie samodzielna. To nieprawda?

A co ma jedno do drugiego?

@Cień Burzy

Na moje oko teksty stają się popularne, bo są dobre (albo bardzo, wybitnie wręcz złe, ale to inny temat)...

Albo biorą udział w popularnym konkursie, albo były szeroko betowane, albo wychodzą spod klawiatury osoby znanej i lubianej na portalu, albo zostały opublikowane w dogodnym terminie...

a nie odwrotnie

Czy ja gdzieś twierdziłem, że odwrotnie?

Ja w każdym razie, jeśli już głosuję do biblioteki, to na opowiadanie, a nigdy na autora

Gratuluję!

To już, wybacz Gary, totalny bełkot.

Spod twoich palców Cieniu jest to stwierdzenie absolutnie bezcenne.

Po pierwsze jest tu wielu autorów, których style, tematyka, ciężar i co tam sobie jeszcze wymyślić, są bardzo wyraziste, a jednocześnie diametralnie inne niż style i (kopiuj-wklej powyższego) innych autorów. I wszyscy oni jak jeden są autorami, skromnym moim zdaniem, generalnie od bardzo dobrych wzwyż. Gdybym nie wiedział, że wiesz, że i w bibliotece, i u MC na dywaniku lądują teksty wszelakie, od hard fantasy po hard Sci-Fi i “rzeczy trudne” (jakkolwiek obaj rozumiemy ten zwrot), to uznałbym, iż jesteś zwyczajnie niedoinformowany.

Ja z całą pewnością wiem, że nie wiem o czym ty piszesz. Kogoś, kto jest autorem dobrym wzwyż, nie zachęcisz pesudowyróżnieniami w rodzaju biblioteki do zmiany stylu, tematu czy czegokolwiek innego. Inaczej sprawa się ma z początkującymi pisarczykami, zwłaszcza tymi szukającymi poklasku, którzy mogą ulec pokusie i napisać tekst pod bibliotekarską publiczkę (to jest: konkursowy, skoncentrowany na formie, krótki, przejrzysty, jednoznaczny i najlepiej niezbyt naukowy). Ba, mogą nawet uwierzyć, że te cechy są wyznacznikami jakości.

Ale że Ty to wiesz i ja wiem, że wiesz, to myślę sobie, że zwyczajnie prowokujesz. Co zasadniczo jest dobre, bo – no cóż – prowokuje. Do dyskusji

Podoba mi się ta portalowa tradycja, wedle której każdy, kto się nie zgadza z “dominującą” opinią, jest prowokatorem. A smutna prawda jest taka, że ja naprawdę uważam, że z biblioteki jest więcej szkody niż pożytku.

na emeryturze

Albo biorą udział w popularnym konkursie,

Nie da się ukryć, że im więcej czytelników, tym większe szanse na pięcioro zadowolonych z tekstu, a do konkursowych tekstów zagląda więcej osób, bo i jury, i konkurencja... Cóż, sama czytam sporo i zachęcam innych do czytania. A Ty, Gary? Kiedy ostatnio skomentowałeś niekonkursowy tekst? Co stoi na przeszkodzie?

albo były szeroko betowane,

Tak, wiem, że nie lubisz betowania. Co w tym złego, że autor stara się dopracować tekst, usunąć także te wady, których sam nie widzi?

albo wychodzą spod klawiatury osoby znanej i lubianej na portalu,

Hmmm. Nie wiem, czy jestem lubiana, ale chyba możemy przyjąć, że dość znana. Nie wszystkie moje opowiadania są w Bibliotece. Czy to wystarczy do obalenia tezy?

albo zostały opublikowane w dogodnym terminie...

Taaak, pamiętam, że wstawiłeś kilka tekstów w końcówce Dragonezy. Zastanawiałam się, czy robisz to złośliwie.

Babska logika rządzi!

To może i ja wtrącę swoje trzy grosze. Z perspektywy portalowej świeżynki. I w ogóle świeżynki w całym swoim “pisarskim” przedsięwzięciu. Chociaż sporo wody upłynęło odkąd po raz pierwszy natrafiłam na ten portal, a założyłam sobie na nim konto. Do tego czasu nie miałam pojęcia o żadnych e-zinach. A nawet jeśli bym miała, to niewiele by mi one pomogły w poprawie warsztatu (albo w ogóle jego nabycia). Abstrahując od tego, że jeszcze mogłabym sobie pomyśleć, żeby słać do tych czaspoism jakieś teksty... Wtedy zignorowanie ze strony Redakcji e-zinów zaliczałoby się pewnie do zdecydowanie milszych odpowiedzi. Tutaj natomiast mogę spokojnie wstawiać teksty, do których mam pewność, że ktoś zajrzy i z dobrego serca zostawi komentarz, który zapewne będzie zawierał mnóstwo ważnej treści. Podzieli się opinią, wypisze błędy, zasugeruje coś. A to wszystko jest dla mnie niezwykle istotne. I strona to umożliwia. Oczywiście, portal ma też swoje mankamenty. Ale nie ma rzeczy doskonałych. A nawet gdyby były, musiałyby być straszliwie nudne. Przez nie strona nie stoi w miejscu, pojawiają się jakieś drobne ulepszenia. I szczerze wątpię by po jakiejś wielkiej rewolucji portalowej nagle nikt nie zgłaszałby żadnych obiekcji. Ludzie lubią ulepszenia, ale nie ma sensu wprowadzać ulepszeń dla samych ulepszeń, skoro strona swoją rolę spełnia.

Świetnie!

Dowiedziałem się już co najmniej trzech rzeczy:

– że istnieje coś takiego, jak “Silmaris”

– że istnieją duże kontrowersje w sprawie biblioteki

– i że Loża przypomniała _mc_ o zaległych piórkach, a także przedstawiła mu ten wątek.

 

Jeśli chodzi o bibliotekę, to moje zdanie jest takie: rozwiązanie nieidealne, ale mimo wszystko dość dobre. Jasne, że nie jest w 100% sprawiedliwa – ale im więcej będzie użytkowników (i bibliotekarzy), tym lepiej i bardziej sprawiedliwie powinna działać – a trend, jak wspomniałem, jest rosnący. Mniej tekstów będzie ginąć w mrokach poczekalni, jeśli więcej osób będzie je czytać; a także oceny będą tym mniej subiektywne, im liczniejsze grono będzie ich dokonywać.

Można by ewentualnie przedyskutować sprawę – czy akurat 5 punktów do właściwa liczba? Ale dopóki nie nastąpi tsunami reform, i tak nie będzie można nic z tym zrobić.

 

Pozdrawiam :)

Precz z sygnaturkami.

A Ty, Gary? Kiedy ostatnio skomentowałeś niekonkursowy tekst? Co stoi na przeszkodzie?

Zmęczenie materiału. Mam chwilowo dość krótkich form i męczę klasyków.

Tak, wiem, że nie lubisz betowania. Co w tym złego, że autor stara się dopracować tekst, usunąć także te wady, których sam nie widzi?

Co w tym złego dla autora czy dla mnie? Dla autora istnieje ryzyko, że ulegnie osobom betującym i wprowadzi zmiany na gorsze, a przy tym nie wyrobi nawyku samodzielnego klecenia zdań, oczywiście jest to ryzyko marginalne. Dla mnie mnie jest o tyle gorzej, że z uwagi na “wycięcie” komentarzy z fazy betowania, nie jestem w stanie ocenić oryginalności pomysłu autora (a to dla mnie ważne kryterium) i, co gorsza, nie mogę się uczyć na cudzych błędach. Ale powtarzam się.

Hmmm. Nie wiem, czy jestem lubiana, ale chyba możemy przyjąć, że dość znana. Nie wszystkie moje opowiadania są w Bibliotece. Czy to wystarczy do obalenia tezy?

Nie wystarczy, obawiam się, bo połowa (na oko) jednak w tej Bibliotece jest. I, dla ścisłości, nie kwestionuję jakości twoich tekstów, po prostu uważam, że twoje dobre opowiadania będą miały większą szansę na biblioteczne głosy od dobrych opowiadań mniej znanych użytkowników, ze względu na lepszą ekspozycję.

Taaak, pamiętam, że wstawiłeś kilka tekstów w końcówce Dragonezy.

Taki mam cykl wydawniczy, że z końcem roku na gwałt ekspediuję te moje historyjki w świat.

Zastanawiałam się, czy robisz to złośliwie.

Ja się zastanawiam, czy ja cokolwiek robię niezłośliwie.

na emeryturze

Gary, zgodzę się, że nawyk myślenia to piękna sprawa. Cholernie cenna. Znaczy, powinna taka być.

Mam wrażenie, że przeceniasz wpływ bet. Punktem wyjścia raczej nie jest “Chcę coś napisać, ale nie mam pomysłu. Podpowiedzcie coś”, tylko jakiś tekst. W uwagach typu “żółw to się inaczej pisze” czy “wstaw przecinek przed wołaczem“ nie widzę nic złego. Pewnie zdarza się, że beta napisze “końcówka jest słaba, bo coś tam”, ale raczej nie “na końcu X powinien zabić Y, używając do tego antygrawitacji”.

Tak, do moich tekstów zagląda sporo osób. Ale trochę musiałam popracować nad rozpoznawalnością nicku. Każdy zaczyna z zerem komentarzy, czasami z pierwszym tekstem. Nie bronię nikomu skomentowania kilku tysięcy opowiadań. Raczej przyklasnęłabym pomysłowi. I zwróciła uwagę na człowieka już po pierwszej setce. :-) Ostatnio NoWhereMan idzie jak burza. :-)

Babska logika rządzi!

Niezły mętlik z tymi iesenami. :/

No cóż, wszyscy do pisma się nie zmieszczą, więc rozumiem ciśnienie na e-zin. Jednak nie mam przekonania, że czytają je, poza literackim światkiem, rzesze ludzi – bo przecież chodzi o trafienie do  tych “zewnętrznych” czytelników.  Zostaje więc sklecić antologię opowiadań portalowych autorów i iść z nią do vanity. ;)

Każdy chce zmian, a robić to nie ma komu :P

"Prawdziwie wspaniałego pisarza poznasz po tym, że pisze książki" - Paulo Coelho

Mam wrażenie, że przeceniasz wpływ bet. Punktem wyjścia raczej nie jest “Chcę coś napisać, ale nie mam pomysłu. Podpowiedzcie coś”, tylko jakiś tekst. W uwagach typu “żółw to się inaczej pisze” czy “wstaw przecinek przed wołaczem“ nie widzę nic złego. Pewnie zdarza się, że beta napisze “końcówka jest słaba, bo coś tam”, ale raczej nie “na końcu X powinien zabić Y, używając do tego antygrawitacji”.

Od razu przeceniam. Zwyczajnie za nimi nie przepadam, bo lubię chropowatości. W kontekście dyskusji o bibliotece pisząc o podnoszeniu szans na nominacje miałem na myśli podnoszenie poprzez odpowiedni dobór i zwiększenie liczby betaczytelników (a nie poprzez podniesienie “jakości” tekstu na skutek ich korekt i sugestii ).  Przykład: ktoś pisze opowiadanie cyberpunkowe i zaprasza do betowania mnie, bo widzał, że lubię, a ja daję głos do bilblioteki. Gdyby mnie do betowania nie zaprosił, prawdopodobnie bym nawet nie przeczytał.

Tak, do moich tekstów zagląda sporo osób. Ale trochę musiałam popracować nad rozpoznawalnością nicku. Każdy zaczyna z zerem komentarzy, czasami z pierwszym tekstem. Nie bronię nikomu skomentowania kilku tysięcy opowiadań. Raczej przyklasnęłabym pomysłowi.

Ależ Finklo, ja w ogóle uważam, że za twoją aktywność właściciel portalu powinien Ci płacić. W pełni zasłużyłaś nie tylko na rozpoznawalność, ale i na powszechne uwielbienie. To, że przy tytanicznym wysiłku można wypracować rozpoznawalność nijak nie neguje jednak tego, że rozpoznawalność ma wpływ na nominacje do biblioteki, choćby li tylko poprzez zwiększenie liczby uprawnionych do głosowania czytelników.

na emeryturze

A widzisz, mnie usterki językowe przeszkadzają. Nie raz zdarzało się, że rezygnowałam z kliknięcia z powodu jakiegoś ortografa, który każda beta powinna wyłapać (a na dobrą sprawę to i autor mógłby).

Hmmm. Z pewną podejrzliwością patrzę na Twoje komplementy. Ale dziękuję. :-)

Babska logika rządzi!

Niebieski_kosmito, szacun za research. I za inicjatywę. Też myślę, że to fajnie, że raz po raz ktoś z nią wychodzi, nawet jeśli nie pociąga to za sobą spektakularnych zmian – z przyczyn powszechnie znanych. Za mojej bytności na portalu kilka takich ruchów było i mimo wszystko sporo wniosły. W obecnym przypadku, dla mnie wartością jest wykopanie przez Ciebie wypowiedzi JeRzego o planowanych zmianach – faktycznie nie zaglądałam do wątku, w którym padła, bo szybko przerósł moje zasoby czasowe ilością komentarzy i temperaturą dyskusji ;) 

W każdym razie, skoro już wiemy, że takie plany i pomysły są, to chyba pozostaje nam czekać i wspierać je – choćby dobra myślą, entuzjazmem i optymizmem, a może i jakimiś pomysłami, jeśli JeRzy byłby na nie otwarty. Mnie w każdym razie ta perspektywa cieszy i napawa powyższymi :)

Odnoszę wrażenie, że strasznie dużo pod-wątków się namnożyło w tym wątku. Biblioteka, piórka, kwestie techniczne, e-zin. Duże kawałki, pewnie każdy z nich zasługuje na osobną dyskusję. Choć może z takimi lepiej poczekać na jakieś konkrety ze strony redakcji. W każdym razie, według mnie usprawnienia i bajerki byłyby pewnie miłe, ale dołączam się do głosów ogólnie zadowolonych z działania portalu na poziomie spotkania ludzi i doskonalenia warsztatu. Do tego w sumie niewiele więcej nam potrzeba, a niedoskonałości techniczne, jak się już kilkukrotnie okazało, podsycają kreatywność i raz na jakiś czas integrują społeczność w podobnych dyskusjach ;) 

 

Berylu, pytam po raz pierwszy po dłuższej przerwie. A zapytałem dlatego, że miałeś plakietkę z napisem “Redakcja”, a teraz jej nie masz. Bardo dobrze, ze nadal jesteś moderatorem/administratorem portalu. I że posiadasz uprawnienia do kasowania komentarzy, usuwania tekstów, a pewnie i do banowania.  Tyle tylko, że nie należy się z tym kryć. To portalowy standard. Taką plakietkę miał dj Jajko, ma Cetnarowski, JeRzy i inni członkowie redakcji. Czemu się z tym kryć? Nota bene, te plakietki wprowadzono, żeby było wiadomo, kto jest kim. Na wniosek userów tego portalu.

Proste jak konstrukcja cepa – wiadomo, z kim się rozmawia.

Pamiętaj, że wszystkich nas obowiązują określone standardy. Nie ma się co czajnikować i ukrywać swojej roli.

Pozdrówka.

Ale Beryl nie należy do Redakcji i taka plakietka może być myląca dla nowych użytkowników (mogą czuć przed nim nadmierny respekt :P)

"Prawdziwie wspaniałego pisarza poznasz po tym, że pisze książki" - Paulo Coelho

Jeżeli tak, powinien mieć, tak po prostu, plakietkę “Moderator”. I wszystko wiadomo.

Rogerze – Dj Jajko nie miał plakietki. Pamięć znowu Cię zawodzi. Plakietka jest ściśle powiązana z poziomem uprawnień i niestety dla najwyższego poziomu (na którym jestem) brajt jej nie dodał i tak zostało.

A ponieważ tłumaczę Ci to po raz wtóry, proponuję żebyś sobie to gdzieś zapisał, bo cały czas, o dziwo, zapominasz ;)

Trochę ryzykując potwierdzenie tezy z podpisu Gary’ego, coś skrobnę od siebie. Z funkcjonalnością strony mam tak samo, jak Bemik – publikacje, betowanie, komentowanie i w zasadzie tyle, czego potrzeba. Artykuły z publicystyki czasem poczytam, ale nie jest to mój preferowany dział. Recenzje to w zasadzie mam swoje strony, gdzie patrzę na oceny i sugestie.

Zmiany na stronie to rzecz w gestii właściciela czasopisma i Redakcji. JeRzy ma plany, mam nadzieję, że wypalą. Jeśli nie – trudno. Poza zbiórką “crowdfundingową” albo wolontariatem na rzecz NF nie widzę realnej możliwości zmiany z naszej strony. Oba i tak wymagają pewnie przyzwolenia ze strony Pruszyńskiego ze względów prawnych. O E-zinach ciężko się mi się wypowiedzieć, bo jako świeżak pojęcia nie mam o tych rzeczach.

Natomiast na co mamy wpływ, to wzajemne zachęcanie się do czytania i komentowania tekstów. Tekst Finkli na ten temat należy w ramki oprawić i wrzucić gdzieś w ramach przywitania początkujących. Ilu bowiem, powodowanych nieśmiałością, nie odpowiada, a potem znika? Ciężko powiedzieć. Na mnie na pewno podziałał motywująco :) Podobnie jak temat tej samej autorki o obowiązkach bibliotekarzy. Pewnie przydałby się też tekst o tym, jak konstruktywnie podchodzić do krytyki, tak w dawaniu jak i odbiorze. I myślę, że właśnie w tym kierunku powinniśmy kierować część wysiłków.

Rzekłem. A teraz idę założyć sobie fanklub. Gary, jako autor tegoż pięknego powiedzenia, masz jakiś pomysł, jak to zrobić? ;)

Edycja:

Patrz, miałem napisać o dwóch poruszanych tutaj sprawach, a zapomniałem. Dobra, krótko:

O bibliotece to Cień napisał właściwie wszystko, co sądzę, choć też podzielam poniekąd obawy Gary’ego. Ale dużo zależy od indywidualnego podejścia autora. Jeśli zechce pompować swoje ego, to nawet najlepiej zaprojektowany system go od tego nie odwiedzie. Jeśli nie interesują go zaszczyty, to biblioteka i tak mu zwisa. Podsumowując: obecne wyjście uznaję za może nie najlepsze, ale definitywnie dobre. A “lepsze jest wrogiem dobrego”, jak mówi się u mnie w zawodzie ;)

Co do piórek – popierałbym klarowanie sytuacji po ósmym samego miesiąca wynikami głosowania itp. Ale też rozumiem, jeśli są nieznane szerzej powody, dla których to nastąpić nie może. Na pewno jednak nikt nie robi tego dla czystego sadyzmu nad autorami, toteż nie ma co posądzać się o złą wolę, niekompetencję itp. Każdy orze, jak może i na ile pozwalają przepisy.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Znając prężność działania redakcji “NF”, z planów JeRzego prawdopodobnie nic nie wyjdzie.

Nie bądź, Rogerze, taki surowy, bo mieszasz opieszałość redakcji (która ma ileś swoich obowiązków poza portalowych) czy dja (tak, tak, bywało się opieszałym) z bezwładnością tworu nadrzędnego czyli wydawnictwa.

Będę tu bronić Jerzego jak świeżo wyklute pisklę, bo wiem, ile pracy włożył w plan restrukturyzacji portalu i jak próbuje go forsować.

 

A temat finansowania społecznościowego – cóż, to również rozbija się o twór nadrzędny :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A czemuż Loża musi czekać na Cetnarowskiego? A ja słyszałem, ze w sprawie przyznawania piórek Loża jest całkowicie samodzielna. To nieprawda?

Otóż właśnie nieprawda, bo to nie my przyznajemy piórka, a Centar właśnie. I o ile – jak przypuszczam – jest możliwość zmian w systemie i ewentualne wrzucanie zestawień naszych głosów tuż po zamknięciu głosowania, to zmian tych nie wprowadzimy natychmiast, bez wiedzy i zgody MC. Może zrobimy tak już z tekstami majowymi, a może nie zrobimy wcale, tutaj niczego powiedzieć nie mogę i nie zamierzam spekulować. Mogę Was tylko zapewnić, że co już poszło do MC, to zamrożone u niego i zaklinanie rzeczywistości niczego nie zmieni. Sugerowałbym więc skupić się na zaklinaniu – nie mylić z wyklinaniem – samego Redaktora.

 

 

@Cień Burzy

Na moje oko teksty stają się popularne, bo są dobre (albo bardzo, wybitnie wręcz złe, ale to inny temat)...

(pogrubiam Gerego – może się nie obrazi o te dodatkowe kilka kilo w perspektywie – dla rozróżnienia. który z nas i co tam wydumał)

Albo biorą udział w popularnym konkursie, albo były szeroko betowane, albo wychodzą spod klawiatury osoby znanej i lubianej na portalu, albo zostały opublikowane w dogodnym terminie...

A ja nadal twierdzę, że popularne i tak stają się tylko te teksty, które same z siebie potrafią zwrócić uwagę czytelnika. W konkursach zazwyczaj bierze udział od kilku do kilkunastu opowiadań, a jakoś tak dziwnie się składa, że tylko część z nich – i to raczej ta mniejsza – wzbudza wzmożone zainteresowanie.

Z betami też bym nie szarżował. Jak wspominała Fifi, i co pewnie potwierdzi każdy, kto betował lub był betowany kiedykolwiek, ta zabawa polega na dopieszczaniu tekstów, a nie na ich edycji. Inna rzecz, że błędy merytoryczne, dziury w logice, etc. też się punktuje, a opinia bet/y na temat tekstu też może mieć wpływ na autora na tyle duży, że ten powie: “dobra, to zmienię to, to, to i to.” A czasem po prostu tekst leci do kosza. Niemniej bety, jeśli już dają głos na biblio albo piórko, to – z tego co widzę i czego sam się trzymam – tylko opowiadaniom, które od początku były po prostu dobre. To się zdarza jednak, że pozwolę sobie zauważyć, raczej sporadycznie. Kolejna kwestia, że nawet dwucyfrowa liczba bet nie sprawi, iż tekst słaby stanie się dobry, a przeciętny ewoluuje w dzieło wybitne.

Co do osób znanych i lubianych, to fakt, że do takich sięga się chętniej – ja tam mam swoich ulubieńców – ale to może znowu dlatego, że oni po prostu piszą dobrze i dowiedli tego nie raz, więc zasiadając do czytania z góry czuje się podekscytowany i bardziej radosny. Nie zmienia to jednak faktu, że młody narybek, jeśli ma czym, to też może się gracko wybić. Przykład znajdziecie choćby w nominacjach piórkowych z zeszłego miesiąca.

Z tymi terminami, to zdradź sekret. Bo ja wiem tyle, że nie ma co wrzucać w ostatnich dniach trwania jakiegoś konkursu (chyba, że na konkurs właśnie).

 

a nie odwrotnie

Czy ja gdzieś twierdziłem, że odwrotnie?

Jest opcja, powiem Ci.

 

To już, wybacz Gary, totalny bełkot.

Spod twoich palców Cieniu jest to stwierdzenie absolutnie bezcenne.

Popiszę się kolejnym aktem wybiórczej ślepoty pozajebistościowej i uznam to za komplement. Dzięki.

 

 

 

Po pierwsze jest tu wielu autorów, których style, tematyka, ciężar i co tam sobie jeszcze wymyślić, są bardzo wyraziste, a jednocześnie diametralnie inne niż style i (kopiuj-wklej powyższego) innych autorów. I wszyscy oni jak jeden są autorami, skromnym moim zdaniem, generalnie od bardzo dobrych wzwyż. Gdybym nie wiedział, że wiesz, że i w bibliotece, i u MC na dywaniku lądują teksty wszelakie, od hard fantasy po hard Sci-Fi i “rzeczy trudne” (jakkolwiek obaj rozumiemy ten zwrot), to uznałbym, iż jesteś zwyczajnie niedoinformowany.

Ja z całą pewnością wiem, że nie wiem o czym ty piszesz. Kogoś, kto jest autorem dobrym wzwyż, nie zachęcisz pesudowyróżnieniami w rodzaju biblioteki do zmiany stylu, tematu czy czegokolwiek innego. Inaczej sprawa się ma z początkującymi pisarczykami, zwłaszcza tymi szukającymi poklasku, którzy mogą ulec pokusie i napisać tekst pod bibliotekarską publiczkę (to jest: konkursowy, skoncentrowany na formie, krótki, przejrzysty, jednoznaczny i najlepiej niezbyt naukowy). Ba, mogą nawet uwierzyć, że te cechy są wyznacznikami jakości.

Idąc tym tropem potępiajmy od razu wszystkie konkursy (zaraz, czy Ty nie organizowałeś przypadkiem jakichś?), bo narzucają jakiś temat, czasem też i formę – Dożywocie Drabbelocie dla przykładu – a przy tym są organizowane po to, żeby ktoś mógł je wygrać, pławić się w chwale i zaszczytach. Potępiajmy też NF i literaturę w ogóle, bo przecież wydawcy też mają swoje oczekiwania co do tego, jak powieść powinna być napisana, jaki gatunek ich interesuje, objętość, która poniekąd też ma wpływ na formę... Precz z wyznacznikami jakości! Na pohybel!

Gary, dajże spokój.

Ja tam wierzę, że prawdziwe talenty na tam portalu – czy jakimkolwiek innym zresztą – tylko i wyłącznie rozwijają się, a nie mutują.

Ale że Ty to wiesz i ja wiem, że wiesz, to myślę sobie, że zwyczajnie prowokujesz. Co zasadniczo jest dobre, bo – no cóż – prowokuje. Do dyskusji

Podoba mi się ta portalowa tradycja, wedle której każdy, kto się nie zgadza z “dominującą” opinią, jest prowokatorem. A smutna prawda jest taka, że ja naprawdę uważam, że z biblioteki jest więcej szkody niż pożytku.

Mieszasz (i znowu prowokujesz?). Nie wyrywaj tego zdania z kontekstu tylko doklej do tego, co powyżej. Nie chodziło mi o to, że prowokujesz, bo masz inne zdanie, tylko o to, że prowokujesz rzucając twierdzeniami, o których wiesz, że – achtung, politpoprawność – niekoniecznie są prawdziwe.

Ale że Ty to wiesz i ja wiem, że wiesz, to myślę sobie, że zwyczajnie prowokujesz. Co zasadniczo jest dobre, bo – no cóż – prowokuje. Do dyskusji.^^

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nie wiem jak to jest, ale tego rodzaju dyskusje działają skrajne motywująco na Redakcję...

Sam niedawno się o tym przekonałem (piórkowicze dzisiaj) i stwierdzam, że co by nie mówić złego o włodarzach, to jednak naprawdę się starają i liczą ze zdaniem maluczkich.

 

Może należy odwołać reformację, a jedynie pomyśleć o uzdrowieniu tego co jest?

 

Chyba zaczynam mięknąć ;p

 

 

Przy okazji ogłoszenia wyczekiwanych piórek już coś się zmieniło. MC przez jakiś czas nie będzie przyznawał piórek, a odpowiedzialność ta spadnie na loże. I jest to niepokojące bo po raz kolejny redakcja zmniejsza (i tak minimalny) udział w życiu portalu. To jest własnie największy mankament, całkowity brak wsparcia w rozwoju czy uczestniczenia w życiu portalu przez redakcję. Fantastyka.pl jest praktycznie w całości tworzona przez społeczność. Największa siła (czyli niespotykany nigdzie indziej feedback) również w 99 % pochodzi od użytkowników. 

Dlatego naturalnym jest, że część autorów odchodzi od portalu w celu poszukiwania publikacji w e-zinów czy coraz liczniejszych czasopismach. 

Również pokładam nadzieję w plany Jerzego, oby tylko nie okazały się one płonne.

Nie do końca, belhaju. Cetnar pisał, że będzie zaglądał, czytał, komentował i odławiał sreberka we własnym zakresie. I wierzę, że to mu się uda. Co więcej, jeśli zacznie się udzielać bezpośrednio pod tekstami, to może nawet zwiększy się redaktorska aktywność na portalu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu, chciałbym w to wierzyć :)

Belhaju, moc Twojej wiary zależy wyłączne od Ciebie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cieniu, okazało się, ze od dzisiaj piórka, przez okres trzech co najmniej miesięcy, przyznaje Loża. Wystarczył jeden mój mocny komentarz i pociągnięcie tematu, żeby Cetnarowski podchwycił te ideę. Bardzo dobrze, jest jasność w temacie. Tylko – czemu Loża wcześniej nie zaproponowała takiego rozwiązania, tylko czekało nie wiadomo na co, czyli na Godota? 

Zauważę jeszcze, ze oczywistą konsekwencją stanowiska Cetnarowskiego jest to, że piórka – brązowe – będzie przypinał wyróżnionym ktoś z Loży. Albo moderator, czyli beryl. I trzeba byłoby to szybko ustalić. Znakomicie, bo wtedy beryl może przypiąć sobie plakietkę “Moderator”. 

Temat został załatwiony, tylko dziwne, że nikt z Loży wcześniej nie wpadł na taką myśl. 

Przydałoby się co nieco więcej inicjatywności, bo moglibyście czekać z ogłoszeniem piórek do jesieni, albo nawet zimy.

Pozdrowka.

Wystarczył jeden mój mocny komentarz i pociągnięcie tematu, żeby Cetnarowski podchwycił te ideę.

Padłem. 

Dzięki, Rogerze, nasz wybawco, bo nikt oprócz Ciebie nie proponował tego rozwiązania i nikt nie napisał tak MOCNEGO komentarza jak Ty. Jestem przekonany, że ten komentarz był tak MOCNY, że cała redakcja Nowej Fantastyki się zatrzęsła. 

Rogerze, pozwolę sobie zauważyć, że napisałeś ten MOCNY komentarz pod wątkiem, którego nie założyłeś ty sam. Tak tylko mówię :)

Precz z sygnaturkami.

Wystarczył jeden mój mocny komentarz i pociągnięcie tematu, żeby Cetnarowski podchwycił te ideę.

Mam uzasadnione obawy, Rogerze, że teraz pociągniesz temat jeszcze dalej i w kolejnym, równie mocnym komentarzu zaproponujesz, że zastąpisz całą Lożę – jednoosobowo, ma się rozumieć.

 

Posuń się Funie, legnę obok Ciebie. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A pisałeś o tym, że nie należy czekać na Cetnarowskiego, tylko Loża sama powinna ogłosić wyniki? Ktoś inny pisał? Kro? Proszę mi wskazać taki  wcześniejszy komentarz,  I proszę przeczytać  komentarz Cetnarowskiego w temacie przyznania piórek za marzec – kwiecień. Jasno pisze, skąd wziął taka ideę.  

Dochodzę do wniosku, ze naprawdę  nie warto cokolwiek robić dla tego portalu, zgłaszać sugestii, wniosków, bo zaraz ktoś padnie jak kawka trafiona strzałą w locie.

Trochę to wszystko beznadziejne.

Zacytuję autora wątku:

Loża (i tylko Loża) podobno głosuje nad wyróżnieniami do ósmego dnia następnego miesiąca. Co stoi na przeszkodzie, by – w razie sytuacji awaryjnej, nieobecności lub niedostępności _mc_ – piórka wręczał ktoś inny? A jeśli nie, miło byłoby chociaż przeczytać notkę w rodzaju "przepraszam, piórka rozdam za miesiąc, opowiadania wiedźmińskie zopiniuję za dwa tygodnie".

I komentarz funthesystem:

Ale dlaczego Loża nie mogłaby przyznawać brązowych piórek zaraz po głosowaniu? MC czytałby w swoim czasie (może też jakoś rozsądnie określonym) i przyznawałby ewentualne srebra. Autorzy z brązowymi piórkami mogliby wcześniej klikać bibliotekę, poza tym piórko w profilu przyciąga czytelników do innych tekstów autora. No i jednak wyróżnienia miały być przyznawane co miesiąc, a powoli zanosi się na jakąś cokwartalną tradycję. 

Trzeci komentarz od góry, mój:

Ale dlaczego Loża nie mogłaby przyznawać brązowych piórek zaraz po głosowaniu? MC czytałby w swoim czasie (może też jakoś rozsądnie określonym) i przyznawałby ewentualne srebra.

Teraz i ja padłem.

Precz z sygnaturkami.

funthesystem, miej litość i tak już ze śmiechu tażam się po podłodze:)

Ja się nie tarzam ze śmiechu, padłem w ukłonie uwielbienia. 

 

A tak na poważnie, Rogerze, nie sądzę, żeby taka decyzja została podjęta z powodu komentarzy jednej osoby. Nie jest jakoś trudno na to wpaść, kilku użytkowników wyraziło zainteresowanie taką opcją, więc MC postanowił spróbować takiego rozwiązania. Jak sam przyznaje, jest to pewien eksperyment. Może za parę miesięcy będziemy prosić o powrót do tego, jak było? 

Tarzam... OK, w porządku,  niewątpliwie wszyscy piłowali  ten temat aż do bólu. Faktycznie, tak było. 

Trzeba jednak czytać komentarze.

Milo było. Ważne, że sprawa została wreszcie załatwiona. 

Trzeba jednak czytać komentarze.

Czasem też pasowałoby czytać i treść wątku, w którym tak aktywnie się udziela...

 

A nikt z Loży o tym nawet nie myślał, bo do tej pory obsunięć praktycznie nie było i system działał. Problem pojawił się stosunkowo niedawno, a nim urósł do rangi dramatu Społeczność zareagowała i efekty widać niemal od razu. Co jest zajebiste.

Zresztą nie zapominajcie, że jesteśmy takimi samymi użytkownikami jak inni. Tyle, że bardziej zapracowanymi.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

@Cień Burzy

 

Ja się poważnie zastanawiam, czy to ja faktycznie bełkoczę (wariant jak najbardziej możliwy), czy to ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i nadrabiasz je słowotokiem.

Driad napisał, że do biblioteki mają trafiać teksty dobre. Ja go poprawiłem, pisząc, że miały trafiać teksty poprawne, a trafiają popularne, bo w ogóle nie ma czegoś takiego, jak teksty dobre. Wtedy ty włączyłeś się do dyskusji, twierdząc, że popularne stają się teksty dobre. Na moją dość rzeczową (mam nadzieję) uwagę, że istnieją też inne czynniki wpływające na popularność utworu zareagowałeś z histerycznością godną awantury w piaskownicy, posługując się przydługimi wywodami, które można by z powodzeniem zastąpić krótkim “nie, bo ja tak nie sądzę”.

Pozwól proszę, że wyklaruję swój bełkot:

– uważam, że tekst biorący udział w konkursie ma większe szanse na bibliotekę, niż ten sam tekst opublikowany poza konkursem, ze względu na lepszą ekspozycję

– uważam, że tekst betowany ma większe szanse na bibliotekę, niż ten sam tekst opublikowany zwykłym trybem, ze względu na większą ekspozycję (betujący) i możliwość doboru pierwszych czytelników do charakteru publikowanego tekstu

– uważam, że tekst osoby popularnej miałby większe szanse na bibliotekę, niż ten sam tekst osoby szerzej nieznanej, ze względu na większą ekspozycję

– uważam, że tekst opublikowany w dogodnym terminie ma większą szansę na bilbliotekę, niż ten opublikowany w terminie niedogodnym, ze względu na większą ekspozycję

Czy nie zgadzasz się z którąś z tych opinii? Jeżeli się nie zgadzasz, to czy mógłbyś, posługując się rzeczową i logiczną argumentacją, wyjaśnić dlaczego? Jeżeli się zgadzasz, to czy mógłbyś proszę przyznać mi rację w tej konkretnej kwestii? Z góry dziękuję.

 

Co do domniemanej szkodliwości bilblioteki, to wybacz, ale ani nie chce mi się kolejny raz tłumaczyć swojej opinii, ani dyskutować z twoimi wierzeniami. Miałem pisać powieść, a siedzę tu jak stary troll. Za brak nominacji do Zajdla obwinię Ciebie. Bądź gotów.

na emeryturze

Za brak nominacji do Zajdla obwinię Ciebie. Bądź gotów.

Uuu, widzę, że tu pojedynki wagi ciężkiej. Nie będę się wtrącał ;)

 

Ciekawy temat, Kosmito, choć wydaje mi się, że nieszczególnie rewolucyjny. Na razie, mam wrażenie, portal dobrze spełnia swoje zadanie, więc grubsza akcja nie jest potrzebna...

 

W kwestii biblioteki, to przyłączę się do grona zdecydowanych zwolenników – nie dość, że odsiewa część tekstów (chociażby te skrajnie złe, bo “jakość” to wartość podlegająca jedynie bardzo subiektywnej ocenie...), to jest też jakimś znakiem dla autora. Że zmierza w dobrym kierunku.

Popularne też trafiają, choć jeśli nie prezentują pewnego poziomu to, cóż... może skończyć się jak z Lulu Metalliki ;)

 

Co do ewentualnego e-zina, to mnie akurat niewiele on obchodzi. Interakcję z czytelnikami poczytuję za wartość najwyższą, a fakt, że moje opowiadanie pojawi się w jednym z internetowych czasopism nie jest w stanie tego zrekompensować.

Zresztą, widać, że sporo ludzi wstawia swoje opowiadania z e-zinów również tutaj – im również, mimo wszystko tego brakuje.

Publikacja papierowa, ooo... To co innego. To dopiero pompuje ego ^^

 

To tak w skrócie, jakby kogoś obchodziła moja opinia ;D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dobra, Gary, masz rację. Są czynniki sprawiające, że tekst ma większą szansę trafić do biblioteki.

Zadowolony? To się tym naciesz, bo teraz, słowotocznie, jak mam to w zwyczaju, wyłożę Ci, dlaczego w ogóle się wtrąciłem i uważam, że mimo wszystko racji nie masz.

Driad napisał, że do biblioteki mają trafiać teksty dobre. Ja go poprawiłem, pisząc, że miały trafiać teksty poprawne, a trafiają popularne, bo w ogóle nie ma czegoś takiego, jak teksty dobre.

Nie zgadzam się z tym. I – powtórzę – uważam, że podchodzisz do tematu od dupy strony. Ergo, używasz rozsądnej argumentacji do obrony nierozsądnej tezy.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dj Jajko, zgodzę się, że redakcja “NF”  jest szczątkowa. Czterech albo pięciu redaktorów na krzyż, a powinno być co najmniej trzy razy więcej. Szef działu prozy polskiej powinien mieć co najmniej czterech recenzentów.

Tyle tylko, że w Polsce mamy kapitalizm, o czym niespecjalnie pamiętamy. Właściciel portalu i wydawca “NF”to koncern wydawniczy, jak każda firma w kapitalizmie, nastawiony  na zysk. Trudno się  temu dziwić. Więc po co mają wkładać fundusze w coś, co nie przyniesie zysku? Z miłości do literatury? Nie. 

JeRzy  może mieć najlepsze plany, ale rzeczywistość jest taka, a nie inna. I dlatego może sobie urobić ręce’po łokcie, a i tak z tego nic nie wyjdzie.

Prawa rynku...

Pozdrówka.

Roger, znowu szalejesz z odkrywczością – tak, co było uszczypliwe.

Do redakcji pisma przydałaby się jedna dodatkowa osoba, max dwie – tyle, ile było w czasach świetności, kilka lat temu.

 

Portal – to jest miejsce, które potrzebuje redakcji, jeśli ma on generować ruch z newsów i publicystyki, które przełożą się na przychód reklamowy.

 

I każda kalkulacja pokazuje jasno: to się opłaca, pytanie, czy kwestia skali zysków jest dla Wydawnictwa istotna.

Bo powtórzę – NF w skali wydawnictwa to sporo mniej niż jeden procent (mam nadzieję, że nie mniej).

 

Bo optymalnie by było, gdyby NF zawiadywała jedna osoba/organizacja/małe stowarzyszenie, które by dbało jak o swoje.

Ale to wygeneruje kolejny problem – mała skala właściciela spowoduje wzrost kosztów dystrybucji, druku, ewentualnych reklam, bo nie ma co ukrywać, że inaczej się patrzy na współpracę z Wydawnictwem Prószyński Media niż na współprace z dwuosobowym stowarzyszeniem Nowa Fantastyka. Od dystrybutora czy drukarni dostaniesz inną wycenę, inny będzie koszt magazynowania, inaczej wyglądają koszty wysyłki prenumerat – przykładów jest więcej.

 

Jak się nie obrócisz...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Z początku tematu wnioskuję, że problem jest głównie kadrowy. Jako, że użytkowników portal ma sporo, jest duże prawdopodobieństwo, że i chętni się znajdą na odpowiednie stanowiska. Wystarczy zapytać.

Za weterena się nie uważam, a temat zmian jest dla mnie świeży, ale z całym tym kodem to sprawa wygląda dziwnie, żeby nie powiedzieć, że śmierdzi. Rozumiem – prawa intelektualne czy inne, ale czy programista nie zostawił żadnego namiaru na siebie? A może nie wyraził zgody na zmiany?

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Dj Jajko, to, co napisałem, wcale nie było odkrywcze. A Ty potwierdzasz moje tezy. Dobrze by było, gdyby właścicielem czasopisma była jedna osoba, stowarzyszenie, fundacja może.... Ale nie jest.  A to implikuje określone skutki. I to widać.

Jasne, ze skala zysków jest dla właściciela portalu istotna. Oczywista oczywistość. Tyle tylko, że jeżeli określoną kwotę można zainwestować  tam, gdzie zysk będzie większy, to tam ją zainwestuje.

Tylko dwie osoby dodatkowi  do redakcji? Mało. A kto prowadziłby wstępną selekcje tekstów, pisał oceny i przedkładał szefowi działu pozy polskiej? No bo chyba ludzie jakieś teksty do “NF” wysyłają. Cetnarowski nie musi czytać wszystkiego, może szukać tekstów u znanych mu autorów i definitywnie oceniać te, które już sprawdzili recenzenci. A Cetnaroski chyba ze dwa razy już pisał, że czeka go Sajgon, bo musi zrzucić  teksty do drukarni. Też wcale nie powinien tego robić.

Nie sądzę, żeby JeRzy odniósł sukces, chociaż życzę mu jak najlepiej.

I to wszystko powyżej nie było uszczypliwe.

Pozdrówka.

Redaktor działu polskiego, publicystyki, działu zagranicznego, sekretarz redakcji, naczelny, grafik, korekta.

Do tego grono zaufanych współpracowników plus nowi, co jakiś czas wyłaniani.

To w zupełności wystarczy.

 

To strona potrzebuje więcej ludzi, jeśli ma wesprzeć pismo reklamowo :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Tylu aktualnie jest w redakcji czy tylu powinno być?

To w zupełności wystarczy.

Ale Matrix! Dj, a jak się do tego ma oczekiwanie na ocenę propozycji przesyłanych mailowo na skrzynkę _mc_ ? Śmiem twierdzić, że chłopak nadałby się bardziej do wyższych celów niż odfiltrowywanie grafomani i majstrowanie dziękczynnych maili (z którymi krucho), co?

;P

 

Cieniu, chciałbym w to wierzyć :)

Ja tam wierzę ;-P

 

Tylko dwie osoby dodatkowi  do redakcji? Mało. A kto prowadziłby wstępną selekcje tekstów, pisał oceny i przedkładał szefowi działu pozy polskiej?

Roger, wyjdź na spacer czy coś, ochłoń, porozmawiaj z jakąś dziewczyną. Mantrujesz ten temat do znudzenia, gdy tymczasem raz za razem trafiasz kulą w płot; tekstów do NF mam aż nadto, a miejsca ile jest, tyle jest. Może już czas pogodzić się z tym, że każdy "redaktor prowadzący" w każdym z wydawnictw po prostu sam dobiera publikowane teksty, bo nawet jak zleca recenzje nadesłanych propozycji powieściowych – to wybiera z pełnej puli (którą jedynie poznaje w skrótach). Z opowiadaniami to nie zachodzi (no chyba że postulujesz istnienie kogoś, kto robiłby streszczenia opowiadań; ale wtedy jest to propozycja jeszcze bardziej kuriozalna, niż mogło by się wydawać na początku). Jeśli chcesz być pisarzem czy kimś w tym stylu, po prostu musisz się z tym pogodzić – albo zmienić branżę. Podobnie jak skoczek spadochronowy, owszem, ma prawo narzekać na grawitację, ale jeśli chce robić to, co robi, w pewnym momencie musi dorosnąć i przeprosić się z Newtonem.

 

Rzecz w tym, że Ty zamiast napisać dobry tekst, który przejdzie przez bramkę na takich zasadach, jak teksty wszystkich innych autorów, chciałbyś, żeby zmieniły się te zasady puszczania tekstów do druku. No, fajnie, spoko – rozumiem, że wydawnictwa książkowe też będziesz próbował shakować, zamiast po prostu pisać ciekawiej, lepiej, inaczej? Raz to się może oczywiście udać, ten jeden tekst do magazynu, wydawnictwa itp. przepchniesz ciałem; ale co dalej? Długofalowo nie wróży to sukcesu. I tylko nie mów proszę, że Ci chodzi o "większe dobro", a nie prywatę (tym, którzy tak twierdzą, nigdy nie chodzi o nic innego) – akurat w NF ukazują się teksty bardzo różnorodne i jeśli czytasz magazyn, to o tym doskonale wiesz: rozrywkowe, poważniejsze, przygodówki, trochę rzeczy kontemplacyjnych, SF i fantasy we wszystkich odmianach, horror też, choć jest go najmniej, bo najmniej ciekawych horrorów spływa na redakcyjną skrzynkę (tzn. takich, w których autorzy mają coś do powiedzenia, a  nie tylko kopiują po Kingu i chcą zdekapitować kilka głów w scenach bieda-gore). Nie ma tematu, konwencji itp., którym byłbym "statutowym wrogiem"; tylko trzeba się trochę postarać; w tekście, nie we flejmach.

 

 

Jeżeli brajt kiedykolwiek powróci, pierwsze co powinien zrobić, to zdecydowanie dodać możliwość dawania okejek komentarzom. :3

No... ;)

 

EDIT:

Tak. Żądza publikacji w wielu z nas płonie (we mnie też, a co sobie będę żałował ;) ). Mądry ten, który potrafi to przekuć w czystą pracę i samodoskonalenie. Tylko pisząc możemy to zmienić. I to pisząc lepiej z tekstu na tekst. A po przekroczeniu pewnej granicy i tak będą nas wydawać niezależnie od tego jaki gniot wysmarujemy ;)

EDIT 2:

Tzw. zjawisko aureoli ;D

@ Cień Burzy

Zadowolony?

Wystrzeliłem serpentyny i korek od szampana.

To się tym naciesz, bo teraz, słowotocznie, jak mam to w zwyczaju, wyłożę Ci, dlaczego w ogóle się wtrąciłem i uważam, że mimo wszystko racji nie masz.

Obiecanki cacanki. Ani słowotoku, ani wyjaśnień. Z czym konkretnie się nie zgadzasz? Że do biblioteki trafiają teksty popularne? Że nie ma czegoś takiego jak teksty dobre?

I – powtórzę – uważam, że podchodzisz do tematu od dupy strony.

To moja ulubiona strona. Zapewnia interesujące widoki.

Ergo, używasz rozsądnej argumentacji do obrony nierozsądnej tezy.

Tezy dzielisz na rozsądne i nierozsądne? Nic dziwnego, że mamy problemy z porozumieniem, bo ja  preferuję klasyczny podział na prawdziwe i fałszywe, ewentualnie udowadnialne i nie udowadnialne.

na emeryturze

Ależ ja przez ostatnie dwa lata nie wysyłałem żadnego tekstu do “NF”....  

Jeżeli przyjęto takie, a nie inne modus operandi pracy działu opowiadań, i on się jak najbardziej sprawdza, jak twierdzi szef tego działu, to wszyscy powinniśmy się z tego cieszyć. 

No przecież jest oczywiste, że szef działu sam dobiera teksty do druku. Ja po prostu zastanawiałem się, czy nie byłoby lepiej, gdyby istniała grupa kilku recenzentów, czytających nadesłane teksty i je wstępnie oceniających. Jeżeli taka grupa jest zbędna, a wychodzi na to, że tak, znakomicie. Mniejsze koszty, a efekt w postaci wzrostu nakładu na pewno dobry. 

I proszę się, drogi szefie działu prozy polskiej, tak nie unosić, Jeżeli ktoś powinien  ochłonąć, to na pewno nie ja.

Pozdrawiam.

Zobaczcie sobie, ilu jest redaktorów w dziale polskim Wydawnictwa Prószyński.

Dwie (z czego jedna osoba to wiceprezes zarządu a druga to redaktor)

Plus jedna od popularnonaukowej i jedna od dziecięcej.

 

A teraz wyobraź sobie, ile przychodzi objętościowo tekstów, do tego jednego redaktora.

Troszkę więcej niż w NF to mało powiedziane :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Hmm... planowałem się już nie wtrącać, ale palce świerzbią. Coś mi z tymi popularnymi tekstami nie pasuje. Czy to nie jest tak, że żaden tekst nie jest popularny, dopóki nie stanie się popularny? A to, że ktoś wraca samochodem do domu poza godzinami szczytu i przez to skraca czas podróży, to znaczy że nagina przepisy ruchu drogowego – i dlatego trzeba je zmienić? (eee... chyba bełkot wyszedł ;). Sądzę że nie ma w tym nic złego, żeby autor myślał – warto komentować teksty innych, żeby dostawać komentarze, warto betować żeby inni zaglądali do moich tekstów, itp. Nie sądzę, aby w takiej “wadzie” systemu bibliotecznego było  cokolwiek złego. Jeśli ktoś chce zatańczyć, a tylko chowa się w kącie, to cóż, musi się liczyć z tym, że królem parkietu nie zostanie. ( znowu bełkot ).

Obiecanki cacanki. Ani słowotoku, ani wyjaśnień. Z czym konkretnie się nie zgadzasz? Że do biblioteki trafiają teksty popularne? Że nie ma czegoś takiego jak teksty dobre?

Pocieszające, że nie tylko ja nie umiem czytać ze zrozumieniem.^^ Ale nie każ mi, Gary, wklejać wszystkiego jeszcze raz. Krótko: i z jednym i z drugim się nie zgadzam. W każdym razie nie w pełni.  Teksty nie dostają się do biblioteki tylko dlatego, że są popularne. Stają się popularne – i trafiają do biblioteki – bo są dobre (przy czym, cokolwiek by nie mówić o rozbieżności gustów, jakieś ogólne wytyczne “dobrych tekstów” – bo są takie – istnieją, i to nie dlatego, że ktoś je sobie wymyślił i nam wmówił. To raczej kwestia naturalnych, ogólnulodzkich standardów estetyki. Rozbieżności zaczynają się przy szczegółach).

To moja ulubiona strona. Zapewnia interesujące widoki.

True story, Bro. Ale – jeśli chodzi o widoki – to ja tam wolę od frontu. Równie ciekawie i więcej.

 

Tezy dzielisz na rozsądne i nierozsądne? Nic dziwnego, że mamy problemy z porozumieniem, bo ja  preferuję klasyczny podział na prawdziwe i fałszywe, ewentualnie udowadnialne i nie udowadnialne.

Dla mnie to semantyka. Tylko i wyłącznie semantyka. Ale że Tyś, zdaje się, umysł bardziej ścisły, to niech stanie na Twoim. Pytanie tylko, czy to coś zmienia?

 

Dobra, nie odrywam już od pisania. Kończ, wydaj i podrzuć egzemplarz, bo chętnie przeczytam. A pretensje o brak Zajdla możesz wystosowywać śmiało, bo na mój głos i tak nie ma sensu liczyć.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To może i ja dorzucę swoje trzy grosze w sprawie zarzutów wobec biblioteki i betowania – jakoby deprawowały młody narybek pisarski, skłaniały do pisania pod czyjeś gusta, wpływały na podejmowane przez autorów decyzje. Takie podejście według mnie jest mocno autorów upupiające, tak jakby nie mieli swojego rozumu. Poza tym ten zarzut należałoby rozciągnąć na wszystkie komentarze. Myślę, że jeśli ktoś myśli w miarę poważnie o pisaniu musi/powinien/ (warto żeby) też nauczyć się pewnej asertywności pisarskiej (nie mylić z agresją bądź ignorowaniem czytelników). Myślę, że interakcje z czytelnikami na portalu mogą być w tym procesie pomocne.

Biblioteka jest tym, czym jest – decyzją kilku osób, wybranych wolą ludu, które uznały tekst za warty przeczytania. Tylko tyle i aż tyle. Plus może zaowocować dodatkowymi korzyściami w postaci piórek.

 

 

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

Biblioteka jest tym, czym jest – decyzją kilku osób, wybranych wolą ludu, które uznały tekst za warty przeczytania. Tylko tyle i aż tyle. Plus może zaowocować dodatkowymi korzyściami w postaci piórek.

Nie do końca. Dzięki Bogu, berylowi, Loży i zdrowemu rozsądkowi już nie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Masz na myśli nominacje użytkowników? W sumie zapomniałam o tej zmianie ;)

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

@Cień Burzy

 

Poddaję się, pokonałeś mnie twierdzeniem o  naturalnych, ogólnoludzkich standardach estetyki i uogólnionym pozostawieniem logiki w domu, żeby bawiła dzieci.

 

na emeryturze

Flawless victory!^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

na emeryturze

@Blackburn

Hmm... planowałem się już nie wtrącać, ale palce świerzbią. Coś mi z tymi popularnymi tekstami nie pasuje. Czy to nie jest tak, że żaden tekst nie jest popularny, dopóki nie stanie się popularny? A to, że ktoś wraca samochodem do domu poza godzinami szczytu i przez to skraca czas podróży, to znaczy że nagina przepisy ruchu drogowego – i dlatego trzeba je zmienić? (eee... chyba bełkot wyszedł ;).

Zaraziłeś się od Cienia. Pragnę tylko nieśmiało zauważyć, że je nie postulowałem w tym wątku żadnych zmian w funkcjonowaniu biblioteki. Napisałem tylko, że uważam, że jest szkodliwa, a i to tylko dlatego, że poczułem się wywołany do tablicy wymierzonym w Rogera stwierdzeniem, że “wszyscy ją doceniają”. Swoje zdanie umotywowałem, na prośbę funa, ale nie wydaje mi się, żebym je jakoś specjalnie forsował.

 

@dogsdumpling

To może i ja dorzucę swoje trzy grosze w sprawie zarzutów wobec biblioteki i betowania – jakoby deprawowały młody narybek pisarski, skłaniały do pisania pod czyjeś gusta, wpływały na podejmowane przez autorów decyzje. Takie podejście według mnie jest mocno autorów upupiające, tak jakby nie mieli swojego rozumu.

Większość ludzi nie ma swojego rozumu, a nie sądzę, żeby autorzy jakoś specjalnie różnili się pod tym względem od ogółu populacji.

na emeryturze

@gary_joiner

 

Staram  się obracać wśród ludzi, którzy takowy posiadają, więc bardzo możliwe, że mam zawyżoną opinię w tym temacie. Kwestia doboru próby.

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

@dogsdumpling

Staram  się obracać wśród ludzi, którzy takowy posiadają, więc bardzo możliwe, że mam zawyżoną opinię w tym temacie. Kwestia doboru próby.

Może to też być kwestia znajomości podstaw psychologii społecznej, konformizmu i wpływu autorytetów na ludzkie zachowanie.

Gdyby większość ludzi miała swój rozum, to w Tanzanii nie obrzynano by albinosom rąk na amulety, na Pomorzu nie wzrastałaby liczba przypadków zachorowań na kiłę, Hitler nie miałby jak rozpętać drugiej wojny światowej, a badani w eksperymentach Milgrama nie raczyliby innych śmiertelnymi dawkami prądu.

na emeryturze

Ciekawa dyskusja wywiązała się z tą biblioteką i zapewne słuszna, gdyby założyć, że znalezienie się w niej otwiera drzwi do prawdziwych sukcesów. Jest to uznanie dla jakości naszego dzieła, ale nie oznacza, że wydawnictwa i czasopisma zaraz się będą o nas bić, a z dyskusji poczułem, że tak niektórzy myślą.

Myślę, że jest to miłe wyróżnienie, ja na pewno się ucieszyłem, ale cenniejsze dla mnie okazały się komentarze i to nie te chwalące, a krytykujące, bo przynajmniej wiem, nad czym pracować.

Chyba próbuję powiedzieć, że jeśli ktoś myśli poza bibliotekę, a nawet piórka, to nie zrobi mu żadnej różnicy, jakie są zasady dostania się do niej i czy są one dla niego krzywdzące.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

@Gary

 

Moja wiedza w zakresie wzrostu zachorowań na kiłę oraz sytuacji w Tanzanii jest zerowa, więc nie będę się wymądrzać. Mam jednak wrażenie, że sprowadzanie zachowań ludzi w przytoczonych przez Ciebie przykładach do nieposiadania swojego rozumu jest zbytnim uproszczeniem, a w/w zjawiska są bardziej złożone. Choć tutaj też pewnie ma znaczenie, co dokładnie rozumiesz pod pojęciem braku rozumu. Poza tym niektórzy ludzie rzeczywiście nie myślą... Ale to dyskusja nie na ten wątek.

 

Kończąc offtop, nawet jeśli ktoś jest świeżynką i nie potrafi konstruktywnie skorzystać z czyichś uwag, (które konstruktywne wcale być nie muszą), przyjmuje komentarze bezkrytycznie, czy odwrotnie – odrzuca je z założenia, to betowanie, czy w ogóle wrzucenie tekstu na portal daje autorowi szansę zobaczenia swojego tekstu innymi oczami. Czy z niej skorzysta/ na ile – sprawa każdego autora z osobna. Rozumiem też, że nie każdego obchodzi zdanie innych, ale udostępniając tekst raczej trzeba się liczyć z tym, że czytelnicy swoje zdanie wyrażą.

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

gary, fakt, nie było tu nic o zmienianiu, widocznie to echo z jakiegoś podobnego innego wątku, w którym chyba coś było o innej formie wyróżnień. Rozumiem o co Ci chodzi z tą szkodliwością, ale... no, aż tak demoniczne to nie jest, bo najpierw powstaje opowiadanie (pomysł i wykonanie autora), a dopiero potem pojawia się biblioteka na nim. Przy betowaniu rzeczywiście powstaje pokusa narzucania swojego poglądu – tu autor musi uważać. 

Nieważne.

Po prostu gram na czas, starając się odsunąć w czasie tego twojego Zajdla. 

 

Edit: jak opko nie dostanie bib, to kusi autora do korygowania wykonania albo stylu w przyszłości, ale ten, kto pisze tylko dla siebie, nie powinien się przejmować bib, prawda?

Aha, i tak sobie myślę, że galeria to w sumie fajny pomysł. Kilku autorów wrzuca swoje teksty z rysunkami/ zdjęciami/ grafikami. Fajnie byłoby móc zobaczyć je w jednym miejscu.

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

@dogsdumpling

Kończąc offtop, nawet jeśli ktoś jest świeżynką i nie potrafi konstruktywnie skorzystać z czyichś uwag, (które konstruktywne wcale być nie muszą), przyjmuje komentarze bezkrytycznie, czy odwrotnie – odrzuca je z założenia, to betowanie, czy w ogóle wrzucenie tekstu na portal daje autorowi szansę zobaczenia swojego tekstu innymi oczami. Czy z niej skorzysta/ na ile – sprawa każdego autora z osobna. Rozumiem też, że nie każdego obchodzi zdanie innych, ale udostępniając tekst raczej trzeba się liczyć z tym, że czytelnicy swoje zdanie wyrażą.

Przedstawię przykład, żeby maksymalnie wyklarować o co mi chodzi z tym potencjalnym ryzykiem betowania. Swego czasu Mały Słowik opublikował tutaj opowiadanie “Wszystkie klatki Bei Fenga“. Większość początkowych komentarzy, autorstwa osób cieszących się dużym portalowym poważaniem, wskazywała, że tekst jest niezrozumiały i napisany w sposób niejasny. Jako, że tekst nie był betowany, a Mały Słowik uległy, to koniec końców dorobił się piórka. Ale co by się z nim stało, gdyby był betowany, a jego autorem był ktoś podatny na wpływ autorytetów?

 

@Blackburn

Po prostu gram na czas, starając się odsunąć w czasie tego twojego Zajdla. 

Dranie z was, doskonale wiecie, że nie mogę się oprzeć. Jestem o włos od poproszenia Beryla o czasowego bana, celem efektywniejszego pożytkowania czasu wolnego w obliczu problemów z kontrolą impulsów i popędów.

na emeryturze

Skopałby tekst, nie dorobił się piórka i następnym razem nie ulegał wpływom. Albo gorzej, skopałby tekst, nie dorobił się piórka i nawet nie byłby świadomy, że skopał tekst, bo ten i tak dostałby się do biblioteki. Rozumiem ryzyko i zgadzam się, że ono istnieje. Budowanie asertywności to jest proces, z umiejętnością patrzenia na komentarze z dystansem też się człowiek nie rodzi. Bardzo możliwe, że nie wszyscy przechodzą go pomyślnie. Ale to działa też w drugą stronę. Czasami sugestie innych mogą okazać się pomocne. Kwestia znalezienia złotego środka oraz pewności swoich umiejętności. A ta jest wynikiem różnych doświadczeń pisarskich i okołopisarskich.

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

Skopałby tekst, nie dorobił się piórka i następnym razem nie ulegał wpływom. Albo gorzej, skopałby tekst, nie dorobił się piórka i nawet nie byłby świadomy, że skopał tekst, bo ten i tak dostałby się do biblioteki

Nikt nie byłby świadomy, ani autor, ani betujący, ani pozostali użytkownicy. I wszyscy dalej byliby zachwyceni możliwościami betowania.

Budowanie asertywności to jest proces, z umiejętnością patrzenia na komentarze z dystansem też się człowiek nie rodzi. Bardzo możliwe, że nie wszyscy przechodzą go pomyślnie. Ale to działa też w drugą stronę. Czasami sugestie innych mogą okazać się pomocne.

Ba, podejrzewam, że sugestie są pomocne i przydatne w większości przypadków. Sęk w tym, że byłyby też takie, gdyby były udzielane pod tekstami opublikowanymi w trybie standardowym. Innymi słowy, gdyby nie było betowania, to autorzy wciąż otrzymywaliby informacje zwrotne, a ryzyko przypadkowej kastracji tekstów na skutek niedopasowania wąskiej grupy betujących do tekstu uległo by redukcji.

 

edit.

O jeden burbon z colą za daleko (“gdyby nie było bilblioteki, to autorzy wciąż otrzymywaliby informacje zwrotne “ → “gdyby nie było betowania, to autorzy wciąż otrzymywaliby informacje zwrotne)

na emeryturze

Moje doświadczenia z betowaniem są niewielkie, ale wydaje mi się, że służy ono też jako korekta i przyspieszony kurs zasad języka polskiego. Osoby wciąż walczące z warsztatem dzięki betowaniu mają szanse na większą ilość komentarzy ( i nie chodzi o betujących) – raczej niewiele osób będzie chciało przeczytać tekst, w którym jest dużo błędów wszelkiej maści, od gramatycznych, ortograficznych, stylistycznych, na interpunkcyjnych i edytorskich kończąc.

Co do autorów z wyrobionym warsztatem, korzystających z bety. To ich wybór, z całym dobrodziejstwem inwentarza i ryzykiem, jakie ze sobą niesie. Owszem, interesujące byłoby mieć wgląd w takie komentarze, ale dla mnie jako czytelnika najważniejszy jest produkt końcowy. Nie będę żałować tekstów, które mogłyby być. Za dużo jest dobrej literatury do przeczytania.

"But I'm a supergirl and supergirls just fly." Reamonn

Nie rozumiem czepiania się betowanych tekstów. Przecież każda książka podlega nie tylko korekcie, ale też redagowaniu. 

W tym co Gary pisze na temat Biblioteki jest sporo prawdy i szacunek za zwracanie na to uwagi. Z rozbawieniem i życzliwością patrzę też na jego forsowanie żelaznej logiki w dyskusji. Sam czasem jak jakiś kamikadze walę z karabinu czystej logiki w kogoś, kto zamiast w tym samym duchu odpierać ataki, zamiast tego maluje mój karabin w fikuśne, kolorowe wzorki, stwierdzając rezolutnie, że stał się on czymś innym :P . Tak, tak, znam ten ból. Może dlatego, mimo że w dużej mierze się zgadzam, nie zamierzam kopać się z końmi (za dużo mam tego na innych poletkach). Poza tym, jestem w stanie docenić też plusy biblioteki i uważam, że one jednak przeważają, a cały koncept sprawdza się w stopniu przyzwoitym.

 

Podobnie bliska jest mi opinia na temat betowania, choć też widzę tu zarówno plusy jak i minusy. Na razie, to, że przez swoją niechęć do tej formy kreowania tekstu, mam pewne tyły, uznaję po prostu za swoją świadomie stosowaną fanaberię, która nie musi trwać wiecznie. Co kto lubi. Tak na marginesie, nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale czasem widzę w opowiadaniach coś, co identyfikuję jako “artefakt pobetowy”. No, po prostu ciśnie się na myśl: cholera, na bank mu ten kawałek betujący wytknął i dlatego postaci coś się np. przypomniało :P . Ogólnie, ciekawa dyskusja, aż miło poczytać.

@funthesystem

Nie rozumiem czepiania się betowanych tekstów.

Ale ja się ani nie czepiam, tylko wskazuję wady, ani nie tekstów, a samego mechanizmu. Różnica może i subtelna, ale dość znacząca.

Przecież każda książka podlega nie tylko korekcie, ale też redagowaniu. 

A ja z kolei nie rozumiem tej analogii. Nie widzisz różnicy między profesjonalną redakcją komercyjnie publikowanego utworu, a amatorskiemu wpływowi na bezpłatnie udostępniony tekst?

na emeryturze

A ja z kolei nie rozumiem tej analogii. Nie widzisz różnicy między profesjonalną redakcją komercyjnie publikowanego utworu, a amatorskiemu wpływowi na bezpłatnie udostępniony tekst?

Jasne, jest różnica. Tylko że błąd to błąd, niezależnie, czy wytknie go profesjonalny redaktor, czy amator-grafoman. Oczywiście są błędy dyskusyjne, ale w takich sytuacjach autor powinien mieć swój rozum. Nie wiem, w ilu betach uczestniczyłeś. Ja tylko w kilku. Zawsze odbywało się to na zasadzie “sugeruję zmienić to/a tu napisałbym tak”. A autor czasem przyznawał rację, a czasem się nie zgadzał (a potem mu się i tak obrywało w komentarzach :D). W ten sposób dzielimy się swoim doświadczeniem, nawet jeśli to doświadczenie nie jest duże. Ale pokazujemy autorowi inny punkt widzenia, a on sam powinien z tego wyciągnąć wnioski i naukę. Poza tym autor powinien znaleźć takich betujących, którzy nie doprowadzą do “kastracji” tekstu. Analogicznie w wydawnictwach odpowiedni redaktor trafia do odpowiedniego gatunku literackiego. Moim zdaniem betowanie jest w pewnym sensie redagowaniem tekstu, choć w zupełnie nieprofesjonalnym wydaniu. 

No, ale rozumiem też, że możesz mieć odmienne zdanie. Swoją drogą, bawi mnie to, jak wszyscy próbują Cię przekonać do  biblioteki. Sam zapytałem, dlaczego uważasz ją za szkodliwą, ale po to, żeby poznać inny punkt widzenia, a nie po to by dostać argumenty, które będę mógł podważyć. 

Ba, podejrzewam, że sugestie są pomocne i przydatne w większości przypadków. Sęk w tym, że byłyby też takie, gdyby były udzielane pod tekstami opublikowanymi w trybie standardowym. Innymi słowy, gdyby nie było betowania, to autorzy wciąż otrzymywaliby informacje zwrotne, a ryzyko przypadkowej kastracji tekstów na skutek niedopasowania wąskiej grupy betujących do tekstu uległo by redukcji.

 – na pewno, ale ile to razy słyszy się, że ktoś nie doczytał, bo błędów za dużo albo przecinki nie w tych miejscach? Stanowczo za często. Potem czytasz, że np. Piotrek T., gość, który mógłby powiedzieć coś ciekawego o twoim tekście, nie przetrwał pierwszego zdania.

Przy szorcie może to przejść (mój “Człowiek bez grzechu”) , ale przy 50 tyś. znaków już nie (też mi się zdarzyło, ale te 67 tyś. już nie znajdziecie na portalu. Usunąłem. UWAGA! Nie róbcie tego bez info dla czytających! Zrobiłem raz... Całe szczęście Reg mi wybaczyła ;) ).

 

Nie demonizowałbym faktu, że beta ma wpływ na to, jak zmieni się opowiadanie w ostatecznym ujęciu. Ba! Ile bym dał, żeby moje uwagi dotarły do piszącego i ze zwykłego średniaka wyszedł tekst ciekawy, inny od wszystkich, których tu na pęczki. Beta ma tylko naświetlać słabości tekstu. Wiem to też wpływ na ostateczną wersję, ale nie większy niż redaktor i korektor w czasopiśmie ;)

Wiem, że tak naprawdę wszystko zależy od tego, co betujący ma do przekazania i tego, co betowany jest wstanie przyjąć. Dobry betujący to skarb. Uparty autor to klęska.

 

Poza tym betalista to forma nabrania pewności siebie. Dla takiego jak ja, który strużkę myli ze stróżką, sposób na uniknięcie blamażu, a przynajmniej danie sobie szansy na to :) Oczywiście nie zwalnia to z nauki i obowiązku samodoskonalenia. Nie powinna być darmową korektą w myśl zasady, że nie staram się bo ziomki poprawią ;) Zresztą sam tego nie lubię. Kolejny tekst, a tu zaimków nastrzelane dwa razy więcej niż ostatnio...

No nic, betalisty będę bronił. Może właśnie dlatego, że zbyt wiele się tam nauczyłem, aby deprecjonować jej znaczenie.

Edit: Wiem, wiem Gary wskazywałeś wady :)

 

 

Swoją drogą, bawi mnie to, jak wszyscy próbują Cię przekonać do  biblioteki.

fun, na pewno wszyscy? A może to jest zwykła wymiana opinii, nic więcej. Dyskusje bywają ciekawe, po prostu.

Nie no, nie wszyscy, nie czepiajmy się słówek ;) Ale nie od dzisiaj wiadomo, że Gary ma inny pogląd na portalowe sprawy. I dobrze, bo można czasem spojrzeć na coś z innej strony. Więc tak, dyskusje są ciekawe. Ale przypominają Europę. Różnorodność nie ubogaca, lecz prowadzi do starć :D

Aha, berylu, jeszcze w kwestii tego rankingu komentarzy – trochę mi to umknęło.

 

Przejście do rankingu rocznego jest nieintuicyjne. Po prawej stronie bieżącego miesiąca, naprzeciwko linku “poprzedni miesiąc” powinno być “ranking roczny”, lub coś podobnego.

Dziwne krzaczki w rodzaju Fo­lo­in­Ste­pha­nus

Poza tym, nigdzie nie znalazłem informacji – jak właściwie działa ten ranking? Na jakiej podstawie liczy komentarze, bo na pewno nie liczy wszystkich (na moim własnym przykładzie: z rankingu 61 skomentowanych tekstów, 105 komentarzy, w profilu 94 skomentowane teksty, 160 komentarzy)? Dlaczego niektóre nicki są napisane kursywą?

Precz z sygnaturkami.

Nicki napisane kursywą to chyba Dyżurni. 

Tak, kursywą są Dyżurni. I ranking uwzględnia tylko te teksty, które Dyżurni mają obowiązek czytać (z wyjątkiem 100 kilo +, które pokazuje): opowiadania i szorty. Drabble, wiersze i fragmenty się nie liczą. Jeśli ktoś usunie skomentowany tekst, to z rankingu wypada, na profilu zostaje. No i mogłeś jeszcze skomentować tekst starszy niż sprzed roku. Aha, jeszcze ranking aktualizuje się bodajże co godzina (a teksty sprzed miesiąca nawet rzadziej).

Babska logika rządzi!

No, to widzę, że już wyjaśnione :)

Wątpliwości rzeczywiście wyjaśnione. A sugestie?

Precz z sygnaturkami.

Sugestie rozważane :)

Przy opracowywaniu tekstu przez innych użytkowników, jego korekcie i redagowaniu, czyli czymś, co barbarzyńsko zwie się betowaniem – brr!!! – dobrze byłoby przyjąć zasadę, że osoby, pomagające w tworzeniu ostatecznej wersji tekstu, nie nominują go do biblioteki. Ani do piórka. To budziło i budzi spore wątpliwości, bo jednak ktoś współuczestniczył  w tworzeniu wersji finalnej opowiadania. Niech nominują ci, którzy tekstu wcześniej nie znali. I nie pomagali w jego dopracowaniu. 

Zawsze istnieje w takich przypadkach nominowania wątpliwość, czy przypadkiem nominacja nie jest efektem tworzenia TWA...

Pozdrówka.

Popieram, potrzeba przejrzystości.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Popieram, choć wątpię, żeby to przeszło.

Sugerujecie, żeby betowanie zeszło do podziemia?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na pewno sprawa jest dyskusyjna.

Nie, oczywiście, że recenzowanie tekstu przy korzystaniu z beta-listy byłoby takie, jak teraz. Tyle tylko, że osoba ”betująca” nie powinna potem nominować tekstu. Jasne, że jest możliwe przesyłanie tekstu na prywatny adres mailowy wybranego usera z prośbą o ocenę, uwagi i opinię. Ale to już byłoby poza betalistą, i to jest już zupełnie inna historia, w sumie pozaportalowa.

Sądzę, ze należałoby wprowadzić i zapisać zasadę, że osoby ”betujące” nie nominują. I tak robią sporo dobrego, ale mają swój udział w tworzeniu wersji końcowej. A jeżeli mają, to raczej niech tylko   wypowiadają się w komentarzach.

W sumie mamy trzy głosy za wprowadzeniem tego rozwiązania.

Pozdrówka.  

Jaka moc powstrzyma betującego przed kliknięciem Biblioteki, jeśli obaj – betujący oraz autor  opowiadania –  nikomu nie zwierzą się, że współpracowali?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Moim zdaniem głupi pomysł.

Betowane opowiadanie już od początku może prezentować dobry poziom i nadawać się do nominacji. Czasem beta jest bardziej kwestią korekty interpunkcyjno-stylistycznej. Czyli “łapanki” nie odbywają się na oczach wszystkich, tylko w zamkniętym gronie. Poza tym nominacja to tylko pierwszy etap. Potem i tak weryfikuje Loża. Podejrzana byłaby jedynie sytuacja, gdyby znaczna część Loży betowała tekst, za którym by później zagłosowała. 

Co więcej, betowanie nie musi się odbywać za pośrednictwem portalu. 

A przede wszystkim przy piórkach oceniany jest tekst, a nie sposób, w jaki powstał. Jeśli uważam, że tekst, przy którym pomogłem, jest ostatecznie świetny, czemu nie mógłbym go popchnąć dalej? Loża zweryfikuje, czy naprawdę jest dobry. A jak nie, to później czeka jeszcze “sito” Cetnara. A później? Kogo będzie obchodzić, z jak dużej pomocy korzystał autor? 

Jaka moc powstrzyma oficjalnie betującego przed kliknięciem (choćby i piątym), jeśli uzna, że tekst na to zasługuje?

Babska logika rządzi!

Całkiem insza inszość to głosowanie, jeśli któryś Lożownik betował tekst. :-)

Babska logika rządzi!

Jaka moc powstrzyma oficjalnie betującego przed kliknięciem (choćby i piątym), jeśli uzna, że tekst na to zasługuje?

Chyba tylko sumienie ;)

A czy Loża już nie debatowała na ten temat i nie doszła do wniosku, że to właśnie indywidualna sprawa? Kto chce, ten klika/nominuje? Nie zauważyłem, żeby jakoś notorycznie się zdarzało, że ktoś nominuje betowany przez siebie tekst. 

 

Edit: I co wtedy z tym głosowaniem? 

Owszem, Funie, sprawa była wałkowana wielokrotnie, ale cóż, zawsze znajdzie się użytkownik, gotowy bić pianę od nowa.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Żadna, ale to już byłoby poza beta-listą. Poza tym – trzeba uzyskać prywatny adres mailowy, a nie sądzę, żeby było to aż tak bardzo proste. Taka osoba może odpisać – wpisz tekst na beta-listę, zaproś, zastanowię się. Beta-lista jest instytucją oficjalną i dyskusja dotyczy tylko zakresu jej działania – znany – i konsekwencji, czyli zastanowienia się, czy można, po współpracy z autorem, nominować.

Wykaz osób betujących często budzi podziw swoją długością. Dobrze, że autor korzysta z wielu opinii, tyle tylko, że te osoby nominować by już by nie mogły.

.Rozumiem, że wyrażasz stanowisko, żeby wszystko pozostało bez zmian. 

Co się dzieje poza portalem to wyłącznie sprawa sumień osób zainteresowanych. Ale jeśli pomagam komuś poprawić tekst i wychodzi on świetny, wtedy nie ma potrzeby, żebym nominował, bo tekst broni się sam. Jeżeli mimo wszystko opowiadanie jest zbyt słabe, chyba nie powinno przejść dzięki mojemu i ewentualnie innych betujących głosowi. Trzeba wziąć pod uwagę, że to mimo wszystko jest jakiś prestiż, jeśli pomogłeś tekstowi dostać się do biblioteki.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Funie, obawiam się, że betujący musiałby jednak zagłosować. Loża zwalnia tylko z głosowania nad własnym tekstem.

Babska logika rządzi!

Wykaz osób betujących często budzi podziw swoją długością.

Mnie tam podziwem nie napawa... Co najwyżej daje nadzieję, że opowiadanie będzie przynajmniej poprawnie napisane :)

Rozumiem, że wyrażasz stanowisko, żeby wszystko pozostało bez zmian. 

Tak. 

 

Jeżeli mimo wszystko opowiadanie jest zbyt słabe, chyba nie powinno przejść dzięki mojemu i ewentualnie innych betujących głosowi.

Skull, a potrafisz wskazać choć jedną sytuację, kiedy by się tak zdarzyło? Betujący nie zmienia się automatycznie w najlepszego ziomka, który po znajomości załatwi bibliotekę i nominację. 

Mam wrażenie, że temat dotyczy zapobiegania sytuacjom, które nie miały miejsca. A nawet jeśli jakiś autor zdobędzie bibliotekę czy piórko drogą “po znajomości” – co mu to da? Tekst będzie taki, jaki był na początku. No chyba, że dla kogoś biblioteka i piórko są same w sobie celami, a nie tylko pewnymi etapami drogi do dalszego celu. 

Dlaczego, Rogerze, sugerujesz, że betowanie jest równoznaczne z klikaniem? Pokaż mi, proszę, tekst, który dostał się do biblioteki mimo marnej jakości tylko dlatego, że był betowany przez pięciu użytkowników z piórkami.

Jak ktoś ma piórko i ma ochotę kliknąć to klika. Jako że technicznie nie ma możliwości betującym wyłączyć klikania, odbywa się tu taka dyskusja żeby tylko dyskutować.

MrBri­ght­si­de –  bo to zdarza się bardzo często. Wystarczy  prześledzić losy tekstów “betowanych”. Pewnie, że może klikać, może nominować, jeżeli nie ma piórka. Tylko tyle, że ten klikający, wcześniej “betujący”,  brał udział w tworzeniu tekstu – i tu tkwi szkopuł. Jeżeli tekst jest dobry, znajdą się inni, którzy klikną albo nominują. Albo też uznają, że nie klikną i nie nominują.

“Betowanie” ne pewno jest bardzo pomocne. Szykuję tekst do wydania specjalnego “Szortalu”. “Bramy”, “Esensji”.  “Histerii” etc. Na konkurs. Wtedy każda uwaga redakcyjna czy korekcyjna jest cenna. Ja z tego nie korzystam, ale łatwo sobie wyobrazić, że inni autorzy tak. I bardzo dobrze. Czy korzystają, trudno powiedzieć.   

Ale w sytuacji, gdy  “betuje” się tekst, aby potem opublikować go na tym portali, nominowanie go przez “betujących” do biblioteki albo piórka budzi we mnie duże wątpliwości. A tak zdarza się często. 

Ale  każdy może patrzeć na tę sprawę rozmaicie.

Pozdrówka

Szukałem tematu takiego jak ten.

 

Te tematy z 2015, z kilkoma tysiącami postów pod sobą, tego nie da się czytać na dłuższą metę :(. Brak powiadomień o np. wypowiedzi pod tematem też boli. 

 

Co dziwi, bo losowe fandomowe strony często mają lepsze strony dla społeczności (zrobione przez fanów), niż takie pismo jak NF. 

No tak. Dziewięć miesięcy później.

Moim celem jest to, żeby niektóre elementy wdrożyć jak najszybciej, ale główną reformę przeprowadzić na 35-lecie pisma, czyli na przełomie października i listopada, a dokończyć z początkiem 2018 roku.

– czyli wszystko, mówiąc łagodnie, poszło się kochać?

Nie mam już więcej żadnych pytań.

Precz z sygnaturkami.

Dobre chęci vs rzeczywistość... Ale papier faktycznie jest lepszej jakości – w kwestii kierunku zmian ;)

Nikt nie zrezygnował z planów odświeżenia portalu i z tego co mi wiadomo, to coś się dzieje w tym kierunku. Cierpliwości. ;)

Nikt nie zrezygnował z planów odświeżenia portalu i z tego co mi wiadomo, to coś się dzieje w tym kierunku. Cierpliwości. ;)

Grywam sobie ostatnio w taką wspaniałą grę “Death Road to Canada”, która poza zręcznościowo-zarządliwym trzonem obiftuje w miniprzygody, w których wybieramy z szeregu opcji zachowania, w tym wypowiedzenia różnych kwestii dialogowych. Jedną z często powtarzających się możliwości jest powiedzenie komuś (molestującym cię bandytom, zirytowanemu awarią samochodu podróżnemu, etc) “COOL IT” i w ogromnej, przytłaczającej wręcz większości przypadków prowadzi to do rozwścieczenia wirtualnego bytu, do którego się zwracaliśmy i koszmarnych konsekwencji. Za faktyczne uspokojenie kogoś frazą “COOL IT” przyznawane jest specjalne wyróżnienie.

Tak mi się skojarzyło z tym “Cierpliwości. ;)”

Teraz tylko czekam, aż ktoś napisze, że redakcja jest bardzo zapracowana.

 

na emeryturze

Redakcja z całą pewnością jest bardzo zapracowana;)

Redakcja z całą pewnością jest bardzo zapracowana;)

Dziękuję. Jak zdrowie dopisze i mnie nie przytłoczy, to stworzę jutro jakiegoś pięknego gifa, żeby zobrazować tę gorączkową harówę.

na emeryturze

Chętnie obejrzę, ale pamiętaj, że czeka cię nie lada wyzwanie. Proponuje styl socrealu, wiesz, monumentalny trud wymaga odpowiednich środków wyrazu. Krzepkie ramiona, surowe miny, śmiałe spojrzenia dostrzegające na horyzoncie nowych możliwości kształt lepszego świata. To musi być coś wielkiego.

na emeryturze

Meh. Liczyłem na specjalne wyróżnienie. :/

 

Ale przyznaję, żeby nie robić Ci przykrości, nie dlatego, że zasłużyłeś.

na emeryturze

Jakby to zależało od Jerzego to by pewnie (jak go znam) sprzedał nerkę i zainwestował w stronę :)

Trochę dobrze, że nie zależy (szkoda nerki) ale trochę szkoda, że decyzja o inwestycji nie leży w jego gestii.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Chyba nie ma na stronie takiego, co by o tym nie wiedział, Dj. Ale z drugiej strony jest niewielu, którzy wyrywają się, aby wskazać palcem winnych. Bądź co bądź, lepiej smarować chleb margaryną i wmawiać sobie, że to “prawie” masło, niż żuć sam chleb ;)

Diagnoza sytuacji :)

Diagnoza jest taka sama, jak zwykle – NF jest w skali działań wydawnictwa nic nieznaczącym paproszkiem w galaktyce książek i inwestycja jest po prostu nieopłacalna przez tężę właśnię skalę.

Bo inwestycja w stronę nijak nie przełoży się na wzrost sprzedaży pisma.

 

A wróżenie, ile przyniesie ulepszona strona dochodu reklamowego więcej...

Ciężko wróżyć, tym bardziej obserwując rotację i czas emisji reklam na serwisie.

 

Dj tak by chciał, żeby JeRzy pierdyknął szósteczkę w totka i odkupił stronę (i oczywiście zatrudnił Dja jako srodze opłacanego konsultanta).

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Dju, ja mam lepszy pomysł. Pierdyknij szósteczkę w totka sam. Kupisz portal i się srodze opłacisz. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Co za chory altruizm – życzyłem tego Jerzemu a nie Djowi.

Bez sensu :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nowa Fantastyka