- Hydepark: "Pocałunek Człowieka bez Twarzy", czyli zygfryd89 w Nowej Fantastyce Wydaniu Specjalnym 4/2017

Hydepark:

czasopisma

"Pocałunek Człowieka bez Twarzy", czyli zygfryd89 w Nowej Fantastyce Wydaniu Specjalnym 4/2017

Do sprzedaży trafił właśnie najnowszy numer Nowej Fantastyki WS z moim opowiadaniem. Pochodzi z konkursu “SF 2015” i było drugim (po tekście Naveza), które dostało się do druku. Zapraszam do lektury.

Dla BlackburnaMirabellMorgianyNeverenda i Tenszy, którzy opowiadanie betowali, dla dj jajko, który tekst zarekomendował do druku, oraz dla Michała Cetnarowskiego, który opowiadanie przyjął i zredagował – wielkie podziękowania.

http://www.fantastyka.pl/czasopisma/pokaz/71 – temat poświęcony numerowi.

Komentarze

obserwuj

Wielkie gratulacje :) Znając Twój styl, będzie czytelnicza uczta. Już nie mogę się doczekać, aż będę miała okazję kupić. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Musiałeś się trochę naczekać, choć na pewno było warto :) Gralulacje!

Ej! Właśnie! Betowałem to opowiadanie. Niezdarnie bo niezdarnie to jeszcze robiłem, ale ziarenko dorzuciłem. Gratuluję, Zygfrydzie!

Gratuluję :)

Wspaniała wiadomość! Przeczytam z przyjemnością jeszcze raz. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przeczytam z pewnością pierwszy raz :P

O, chyba sobie z tej okazji kupię WS :) Tytuł mnie bardzo ale to bardzo intrygował :)

Dzięki za komentarze. Miałem dziś już w łapkach, ale pożyczyłem. Bardzo ładna ilustracja. Opowiadanie zajmuje ok. 11 stron (ok. 70 tysięcy znaków).

Gratulacje, Zygfrydzie. :-)

Babska logika rządzi!

Gratki, Zygfrydzie ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

O rany, ale Ci zazdroszczę! Ogromniaste gratulacje!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

O, wreszcie! Wielkie gratulacje :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Trochę się naczekałeś, co? Ale ważne, że opko jest, gdzie być miało.

I to pod niezmienionym tytułem ;)

 

Gratuluję.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

O, Zygfrydzie, gratuluję! Zasłużyłeś, bez dwóch zdań. :)

Wielkie gratki :)

Gratulacją Zygfrydzie!

Przyczajony użyszkodnik

Chętnie wrócę do tekstu i przyjrzę się, jak bardzo zraniła go redakcja :P Jeszcze raz gratuluję, zygfrydzie ^^

Tylko nie "Tęcza"!

Przeczytałam raz jeszcze Twoje opowiadanie, Zygfrydzie. Wróciłam do bohaterów z przyjemnością. Mogę śmiało zapewnić, Tenszę i innych betujących, że historia wydaję się być taka sama, jaką nam przedstawił autor. ;)

 

UWAGA SPOJLERY!!!

 

Natomiast w trakcie czytania, przyszedł mi do głowy pewien zarzut, którego w sumie nie potrafię nijak pojąć. Dlaczego nikt poza Julią nie miałby wejść do świata stworzonego przez Jachima? Skoro w nim żył w śpiączce i był chyba całkiem zdrowy na umyśle, żeby chociaż dowiedzieć się, co się stało. Skoro dziewczyna mogła tak swobodnie się tam pojawić. I w sumie od razu rodzi się kolejne pytanie, jeśli autorzy mogą żyć w swoich powieściach, skąd pomysł eutanazji? Myślę, że to czepialstwo, bo ogólnie mi się podobało i w tracie bety nie zwróciłam na to uwagi, gdyż sama historia mnie porwała. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję za kolejne komentarze.

Jeśli chodzi o redakcję – jestem zadowolony, bo mc zostawił mi prawie wszystko, na czym mi zależało, w sumie poleciało  ok. 2 tysiące znaków z 72,5 tys., więc chyba nie tak dużo.

 

Spoilery !!!

Morgiano, co do śpiączki to nie zagłębiałem się w szczegóły, ale na pewno do tej historii nie mógł wejść nikt. Chłopak Julii zaingerował w opowieść i uwięził w niej Jachima, więc o to na pewno też zadbał. Skoro przejął nad nią władzę, mógł wpuścić na chwilę Julię, by ta trochę odciążyła swoje sumienie. Myślę, że tak to działało w innych przypadkach. Człowiek leży nieprzytomny w śpiączce, jego umysł pozostał gdzieś w wirtualnej rzeczywistości, ale co tak naprawdę się tam dzieje, nikt nie wie. Myślę, że takie coś na pewnie pociągnęłoby ruchy zastanawiające się nad eutanazją, choćby w skrajnych przypadkach – chciwej rodziny liczącej na spadek.

<3 Fantastycznie, czekałam na ten tekst :)

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

No kuźwa uff, nareszcie!

 

I ja się pytam, gdzie jest konkurs SF2017, jego mać! Kolejne diamenty do odkopania i oszlifowania (rok później, oczywiście, cud gwiazdki pod kolejnym tekstem...).

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Przeczytałam :) Chciałabym się dla zasady do czegoś przyczepić, ale nie mam do czego. Lubię Twój styl pisania, więc tekst czytał się sam i nie zawiódł moich oczekiwań ani odrobinę. Pomysł na studia, pracę dyplomową, a także cała intryga Julii – świetna sprawa. Co do “zarzutów” Morgiany powyżej, to ja to odczytałam dokładnie jak to wyjaśniłeś – tu i ówdzie delikatnie wspomniany chłopak Julki był dla mnie idealnym wyjaśnieniem sytuacji. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję za opinię i cieszę się, że się podobało :)

Zygfrydzie, serdecznie gratuluję Ci publikacji! :))

Bardzo spodobał mi się pomysł, kompozycja i zwroty akcji – wszystkie elementy na swoim miejscu.

Natomiast w kilku miejscach coś mi zgrzytnęło w warsztacie – dość sporo powtórzeń jak na publikowany tekst, przynajmniej w dwóch momentach rozpadła się płynna, plastyczna narracja na rzecz dość topornie brzmiących opisów kolejnych czynności. Na szczęście takie niezgrabne były tylko pojedyncze akapity, bo przez większość tekstu płynęłam z dużą przyjemnością. 

Dzięki za opinię :)

SPOILER ALERT:

 

Przeczytałam i ja. Muszę przyznać, że jak dla mnie widać, że to tekst starszy od tych, które do tej pory czytałam, bo moim zdaniem rozwinąłeś się bardzo od chwili napisania “Pocałunku...” Nie, żeby mi się tekst nie podobał, o nie, jednak nie do końca zachwycił mnie tak jak inne dzieła Twojego autorstwa, z którymi miałam styczność. Na początek, to co mi się podobało: pomysł na powieść, do której można wejść. Świetny koncept i bardzo dobrze wyszło Ci opisanie go. Styl masz plastyczny toteż wszystkie opisy były bardzo obrazowe i czytało się płynnie. To, co mam tekstowi do zarzucenia, to że był dość przewidywalny. Od razu domyśliłam się, że Julii nie można ufać i że nie powinien jej wpuszczać do swojej powieści. Domyśliłam się też praktycznie na samym początku, że w taki czy inny sposób, to właśnie Joachim okaże się człowiekiem bez twarzy (nie zgadłam jednak, jak dokładnie to rozegrasz więc tutaj brawa). Nie kupiłam też do końca motywacji Julii... No i nie do końca rozumiem w jaki sposób Joachim napisał Aurelię tak, żeby się w nim zakochała? Zakończenie ogólnie uważam za najsłabszy punkt opowiadania. Wydawało mi się zbyt rozmyte w stosunku do reszty wyrazistej historii. Niemniej jednak, tekst jest przyjemny i fajnie było się z nim zapoznać. Serdecznie gratuluję publikacji i życzę ich więcej! (trzymam mocno kciuki za “Dziewczynę z perłą...” ;) )

Dziękuję za opinię :)

Szacunek, Zygfrydzie!

Bardzo dobre opowiadanie, bardzo logiczne na każdym z poziomów interpretacji i tych poziomów kilka oferujące. Od czysto rozrywkowego, poprzez ośmieszenie konwencji, aż po rozważania nad celem i źródłami tworzenia, z wykorzystaniem motywu Pigmaliona. Podobał mi się sam pomysł na pisarzy przyszłości – widowiskowy, a zarazem dający do myślenia. Zwróciłem też uwagę na motyw egzaminu i wcześniejszych reakcji beta-czytaczy, dla mnie to takie mrugnięcie w kierunku osób oceniających Twój tekst – Dj-a, redaktorów i samych czytelników ;) Pomysłowo wykorzystane kalki ze slasherów, równocześnie łamane albo komentowane przez Julię, co pokazuje, że wiesz, że to kalki – sprytne posunięcie. Odwrócenie roli: autor/bohater, prześladowca/ofiara – miodzio!

Technicznie: zgrzytnęły dwa powtórzenia (słowa kluczowe: „siostry” i „bardzo”). Nie zagrała mi scena spotkania Marcela z panią Anastazją w lesie – wypadła sztucznie. Za to końcówka bardzo fajna – te krótkie scenki, zawieszone poza czasem i Aurelia stojąca gdzieś obok jak Człowiek bez Twarzy.

Dzięki za opinię :)

Nowa Fantastyka