Informacje

06.06.18, g. 11:38

Terry Gilliam: Człowiek, który zabił Don Kichota trafi do kin po... 25 latach!

To był projekt-legenda. Wielu nie wierzyło, że kiedykolwiek trafi na ekrany. Ale udało się! Po 25 latach prac i walki z przeciwnościami jest potwierdzone: w sierpniu do kin wejdzie Człowiek, który zabił Don Kichota – wariacki projekt reżysera i współtwórcy Latającego Cyrku Monty Pythona, Terry’ego Gilliama.

 

Dawno, dawno temu, w 1989 roku, Terry Gilliam przeczytał Don Kichota z La Manchy i z miejsca zapragnął zekranizować powieść. Było w niej wiele z jego ulubionych motywów: konflikt jednostki ze społeczeństwem czy koncepcja szaleństwa i zdrowia psychicznego. Zwizualizował adaptację jako komedię w absurdalnym stylu i zatytułował ją Don Quixote. Jej bohater, szlachcic Alonso Quixano, naczytać się miał zbyt wielu powieści rycerskich i – porzuciwszy zdrowe zmysły – wyruszyć na wyprawę w celu naprawy świata i przywrócenia do życia rycerstwa. 

 

 

Film początkowo znalazł nawet producenta – zgłosiła się firma Phoenix Pictures z zamiarem wprowadzenia filmy do kin w 1990 roku. Mówiło się, że główną rolę miał grać sam Sean Connery, potem – że John Cleese z Robinem Williamsem jako Sancho Pansą. Ostatecznie Gilliam zerwał umowę, wskazując, że budżet przeznaczony na produkcję był za niski. Phoenix ostatecznie skasował projekt w 1997 roku.

 

W 1998 roku Gilliam wznowił prace nad projektem, tym razem pod tytułem The Man Who Killed Don Quixote. Nowa wersja filmu miała opowiadać o Tobym Grisonim, marketingowcu z XXI wieku, który został przeniesiony w czasie i spotkał Don Quixote’a. Miał to być jeden z najambitniejszych projektów reżysera, z finansowaniem na poziomie 40 mln dolarów. W obsadzie znaleźli się m.in. Johnny Depp i Jean Rochefort. 

 

Zdjęcia rozpoczęły się w 2000 roku w Hiszpanii. Pierwszego dnia  zdjęcia musiano przerwać – w pobliżu znajdowała się baza wojskowa i akurat tego dnia nad planem ciągle latały myśliwce F-16, przez co dźwięk był praktycznie nie do użytku. Drugiego dnia przez plan przetoczyła się... niewielka powódź, zmywając i niszcząć sporą część sprzętu i zmieniając barwę podłoża i teł, przez co wcześniej nagrane sceny były nie do użytku. Następnego dnia okazało się, że ubezpieczenie sprzętu nie obejmowało powodzi. Piątego dnia Rochefort, grający don Quixote’a, musiał przerwać zdjęcia: jako rycerz większość scen odgrywał na koniu, ale cierpiał z powodu choroby... prostaty, co uniemożliwiało mu siedzenie w siodle i powodowało ból, co było wyraźnie widoczne na nagraniach. 

 

 

Przez kilka dni usiłowano kręcić sceny niewymagające obecności Rocheforta, ale ostatecznie aktor nie wrócił na plan. W listopadzie 2000 roku produkcję skasowano.

 

W kolejnych latach Gilliam ponawiał próby nakręcenia swojego opus magnum.  Ostatecznie udało mu się – dzięki pomocy finansowej od Amazona zdjęcia zakończono w 2017 roku. Opór się opłacił: na planie pojawili się Adam Driver, Olga Kurylenko, Jonathan Pryce, Stellan Skarsgård. Film, mimo że ma opinię przeklętego w branży filmowej, mimo problemów prawnych trafił  na festiwal w Cannes jako zamykający i już wpisał się do historii jako obraz z najdłuższą owacją na stojąco wśród “closerów” festiwalu.

 

Oficjalna premiera filmu będzie miała miejsce 25 czerwca. W Polsce trafi do kin 10 sierpnia. 

 

 

Źródło: Booklips, Variety, Hollywood Reporter

 

Komentarze

Aż trudno mi uwierzyć, że po “Las Vegas Parano” czy “Fischer King” to będzie jego magnum opus...

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Nowa Fantastyka