- Opowiadanie: Finkla - Wykrywacz niedorzeczności

Wykrywacz niedorzeczności

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Wykrywacz niedorzeczności

Prolog

Jak co niedzielę, rodzina zebrała się przy stole. Smakowite zapachy płynęły niespiesznie przez pokój, szczękanie sztućców mieszało się ze śmiechem i leniwymi rozmowami. W tle brzęczał telewizor.

 

…połowa Polek wkłada do zmywarek…

 

Starsza Córka zachichotała.

– Z czego się tak cieszysz? – zainteresowała się Młodsza.

– Ta reklama jest tak durna, że można albo się śmiać, albo płakać.

– A co w niej takiego głupiego?

– Autorzy twierdzą, że połowa Polek już używa ich cudownego środka. Jak myślisz, ile zmywarek znajduje się w całym kraju?

– Nie mam pojęcia…

– Ja też nie, ale siedzi nas tutaj… – Powiodła wzrokiem po zebranych. – Pięć Polek. Do spółki mamy dwie zmywarki, chyba że coś się zmieniło… – zawiesiła na moment głos, oczekując na ewentualne korekty. – Ale dwie i pół z nas już kupuje właśnie te pastylki. Do kogo wobec tego skierowano reklamę?

– Wnuczkę też wliczyłaś?

– A wspominali, że mówią tylko o dorosłych kobietach, które już wyprowadziły się z domu?

– Raczej nie stanowimy reprezentatywnej próby – wtrącił się Syn.

– Raczej nie, ale wątpię, żebyśmy wypadali jakoś beznadziejnie na tle ogółu – odparowała Starsza.

– Jak się tak uważnie wsłuchać, to w reklamach roi się od różnych bzdur, niedopowiedzeń i… statystyk – dodała Synowa.

Młodsza z wyjątkową uwagą przysłuchiwała się ożywionej dyskusji o technikach manipulacji.

 

Kilka lat później…

 

– Gdzie masz lutownicę?

Ojciec ze zdziwieniem popatrzył na Młodszą Córkę.

– A co chcesz lutować?

– Konstruuję wykrywacz niedorzeczności.

Mężczyzna westchnął. Od tego pierwszego spojrzenia, jeszcze w szpitalu, dzieci nie przestawały go zaskakiwać. A przecież pójście do szkoły miało wszystko zmienić i unormować sytuację…

– Czyli?

– Urządzenie, które będzie analizować ludzką mowę i sygnalizować różne bzdury.

– Aha. Budujesz… jak mu tam… wariograf? – Ojcu wreszcie udało się powrócić na z grubsza znany grunt.

– Nie. – Dziewczyna energicznie potrząsnęła głową. – Wykrywacz kłamstw bada człowieka, żeby ustalić, kiedy ktoś świadomie kłamie. Sprawdza głównie fizjologię; ciśnienie, oddech i takie tam. Mój aparat będzie szukał sofizmatów.

– Co to takiego?

– Coś zbliżonego do paradoksu – niby wszystko się zgadza, ale w wyniku rozumowania dostajesz bzdurę.

– A możesz podać jakiś przykład?

– O, istnieją różne rodzaje sofizmatów. Na przykład osoba A mówi osobie B, że źle zrobiła, kopiąc leżącego. Na to B odpowiada, że A nie chodzi do kościoła, więc nie powinna się wypowiadać na temat dobra i zła.

– No, tu chyba na pierwszy rzut oka widać, że coś nie tak z uzasadnieniem. Co niby pobożność ma do etyki?

– Fakt, argument ad hominem bardzo łatwo wyłapać. Z ukrywaniem istotnych informacji bywa o wiele trudniej. Na przykład reklama proszku do prania dowodzi, że środek jakiś tam jest rewelacyjny, bo usuwa plamy po soku z buraczków. Tylko, dziwnym trafem, zapomina wspomnieć, że te akurat zabrudzenia w czystej wodzie też puszczają.

– I twoje urządzenie będzie potrafiło to rozstrzygnąć? – zdziwił się Ojciec. – Przecież to wymaga ogromnej wiedzy w każdej dziedzinie!

– No tak, dlatego mam z tym rodzajem sofizmatu potworny problem. Ale da się z grubsza ustalić strukturę takich argumentów. Wtedy wykrywacz może poinformować o niekonkluzywności badania, czyli że aparat podejrzewa szwindel, ale nie ma pewności. I niech sobie człowiek sprawdza, czy go robią w konia…

– Hmmm, bardzo ciekawy pomysł, drogie dziecko, ale wyobrażasz sobie, co się stanie, jeśli do twojej mamy przyjdą przyjaciółki i zaczną plotkować nad tym… wykrywaczem bzdur?

– Nie no, tato, bez przesady. Nie mam dziesięciu lat i rozumiem, że drobne kłamstewka są niezbędne do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. „Moja droga, wspaniale wyglądasz w tej nowej sukience”, „tak, skarbie, prezenty przynosi święty mikołaj”, „mówię ci, stary, wyciągnąłem takieeego szczupaka!”, „opowiadaj dalej, to bardzo ciekawe”… Nie zamierzam analizować żywych ludzi. Czasami lepiej nie znać prawdy. Chcę tylko podłączyć ustrojstwo do telewizora.

– A, to w porządku – odetchnął z ulgą Ojciec, myśląc głównie o tym, jak bardzo jego małżonka nie lubi piwa oraz pokerowych spotkań z kumplami.

– No to gdzie schowałeś tę lutownicę?

– W garażu, w szafce, na dole.

 

***

 

Goście popijali kawę, chrupali ciasteczka i wymieniali najświeższe informacje o wspólnych znajomych; kto doczekał się wnuka, kto lada dzień przejdzie na emeryturę, kto w potyczce ze służbą zdrowia został zmuszony do rozpoznawania terenu walką, i jakie straty poniósł podczas zwiadu… W tle, jak zwykle, szemrał telewizor.

– Co znaczy to czerwone światełko? – zainteresował się nagle Gość, mocno już znudzony przeglądaniem zdjęć najmłodszego pokolenia zgromadzonych na komórkach obydwu kobiet.

– A, to wynalazek mojej Młodszej Córki, wykrywacz niedorzeczności – wyjaśnił gospodarz z dumą. – Pokazuje, kiedy nadają bzdury.

– W sensie brazylijskich seriali i gwiazd tańczących na rurze?

– Na rurze to by akurat mnie zainteresowało… – mruknął Ojciec tak cicho, żeby tylko przyjaciel usłyszał. – Nie, do tego wystarczy program – kontynuował głośniej. – Ustrojstwo bada logikę wypowiedzi. Czerwona dioda oznacza, że telewizja kłamie. Na przykład, gdy puszcza reklamę o treści: dwa plus dwa równa się cztery, więc kupuj towar firmy iks.

– Ależ to wspaniałe! – włączyła się do rozmowy Żona Gościa. – Moja droga, wiesz, które środki naprawdę działają!

– Eeee tam, przy reklamach to przez cały czas czerwone światełko, rzadko kiedy żółte. Ale przecież każdy wie, że nie można wierzyć w to, co próbują nam wmówić producenci…

– A jak się świeci żółte, to dobrze? – Kobietę ewidentnie rozpierała ciekawość.

– Wtedy nie wiadomo. Aparat podejrzewa, że telewizor kłamie, ale nie potrafi sprawdzić. No, jeśli w wiadomościach mówią, że coś tam się stało, to skąd niby to pudło ma wiedzieć, czy to prawda?

– No tak, w sumie racja. Pewnie trzeba by je podłączyć do Internetu, żeby było na bieżąco – Żona popisała się znajomością nowoczesnej techniki.

– A w ogóle zdarza się, że nie próbują oszukiwać? – dopytywał się Gość.

– Zdarza, czemu nie. Wtedy włącza się zielona dioda. Nie zgadniesz, przy czym mi się ostatnio zaświeciła! – Gospodarz zaśmiał się, wciąż zaskoczony nietypowym zachowaniem wykrywacza.

– No, kiedy? Może przy sporcie?

– A, niewiele się pomyliłeś, transmisje często są prawdziwe. Ale nie trafiłeś – ostatnio widziałem zieleń podczas filmu science-fiction.

– Coś takiego! Nigdy bym na to nie wpadł!

– A widzisz, w fantastyce wszystko trzeba zrobić logicznie, żeby nabrać widza.

– A mi się zwykle świeci zielona lampka, kiedy oglądam programy kulinarne. I czasami przy serialach, zwłaszcza jak się kłócą – dodała gospodyni.

– Słyszałeś? – Żona triumfalnie spojrzała na Gościa. – Bez przerwy marudzisz, że moje ulubione filmy to brednie, a to samo życie i czysta prawda. Ależ – zwróciła się do wszystkich zebranych – to rewelacyjne urządzenie! I bardzo pożyteczne. Czy wasza Córka próbowała opatentować swój wynalazek? Gdyby coś takiego pojawiło się w sprzedaży, od razu byśmy kupili. Prawda, misiu?

 

***

 

Biznesmen spotkał się z Politykiem w restauracyjce. Często umawiał się tutaj z którymś znajomym na roboczy lunch – niewielkie salki stwarzały wrażenie prywatności, obsługa słynęła z dyskrecji. I jeszcze jedzenie serwowano nie najgorsze.

– Czemu zawdzięczam przyjemność ponownego spotkania z panem? – zagaił Polityk.

– Dotarły do nas informacje, że ktoś próbuje opatentować urządzenie pokazujące, kiedy telewizja kłamie.

– Wiekopomny wynalazek! Małżonka ustawicznie się uskarża, iż szeroko reklamowany krem odmładzający nie działa zgodnie z jej oczekiwaniami.

Do stolika podeszła kelnerka, przerywając mężczyznom rozmowę. Szybko złożyli zamówienia.

– Proszę pamiętać, że w blokach reklamowych niekiedy emituje się spoty wyborcze – Biznesmen podjął temat. – Poza tym, urządzenie działałoby również podczas transmisji z wieców partyjnych, wywiadów z głównymi postaciami sceny politycznej, przemówień, konferencji prasowych i tak dalej. Jeśli jeszcze nie uświadomił pan sobie, co to oznacza, proszę skonsultować się z szefem swojego ugrupowania.

Plotki musiały wyolbrzymiać głupotę Polityka, bo ten wyraźnie zbladł, kiedy dotarły do niego implikacje usłyszanych wieści.

– Jakie działania podjęła pańska strona w obliczu zaistniałej sytuacji?

– Blokujemy proces uzyskiwania patentu. Jak dotąd – skutecznie. Ale nie da się ciągnąć tego wystarczająco długo. Jeśli wynalazca się uprze, to w końcu dopnie swego, ruszy sprzedaż i każdy wyborca będzie mógł sobie kupić wykrywacz. A do tego nie możemy dopuścić, nieprawdaż?

– Trudno mi tak ad hoc zająć jakieś określone stanowisko w tej kwestii. – Polityk już odzyskał panowanie nad sobą i wrócił do zwyczajowych, nic nie mówiących odpowiedzi. – Bardzo by nam pomogło, gdyby elektorat dowiedział się, jakimi ohydnymi kłamstwami zasypują go nasi przeciwnicy.

– Oczywiście, rozumiem, że jeden człowiek nic nie zmieni, że musi pan omówić problem z innymi posłami. Ja tylko sygnalizuję, że sprawa istnieje i domaga się waszych działań.

– Co pan oferuje?

– Proszę dać mi znać, kiedy już podejmiecie decyzję. Zaproponujemy odpowiednie rozwiązania legislacyjne, które zlikwidowałyby nasz wspólny problem. Oprócz tego przekażemy w pańskie ręce pełną dokumentację techniczną urządzenia.

Polityk parsknął śmiechem, pokazując, że docenia żarcik rozmówcy. Obydwaj dżentelmeni zaczęli twardo negocjować.

 

***

 

Komórka Młodszej Córki zadzwoniła. Z torebki płynęła melodyjka zarezerwowana dla rodziny.

– Cześć, bracie!

– Hej, siostra! Słuchaj, podobno sejm szykuje ustawę zabraniającą używania urządzeń podobnych do twojego wykrywacza.

– Serio? A w czym im wykrywacz przeszkadza?

– To nie wiesz, młoda, że łatwiej rządzić ciemną, okłamywaną masą? Ty już zdążyłaś to opatentować?

– Weź, daj spokój! Skonstruowanie czegoś jest sto razy łatwiejsze niż kontakty z jakimkolwiek urzędem. Papierek taki, śmaki, owaki… Do każdego sterta formularzy, każdy z czterema pieczątkami. Kuźwa, nie zdziwiłabym się, gdyby kazali mi dostarczyć zaświadczenie, że kabelki zostały zaszczepione przeciwko katarowi i pląsawicy Huntingtona! A co im przyniosę, to zaraz zgubią i załatwiaj potem duplikaty…

– Aż tak?

– No. Mają tam burdel na kółkach! I to, cholera, trójkątnych. Normy ISO, sriso, odwaliso… Mówię ci, gdyby Edison mieszkał w Polsce, do dzisiaj używalibyśmy lamp naftowych. Albo i to nie…

– To co ostatnio wymyślili?

– A, mam gdzieś ich pomysły. Odpuściłam sobie. Wiesz, tak się zastanawiam…

– No?

– Jak skończę studia, to chyba wyjadę na zachód. Zaadaptowanie wykrywacza do angielskiego to będzie pan pikuś w porównaniu z przekonaniem kilku naszych biurw, że aparat nie stanowi zagrożenia dla zdrowia.

– Jak chcesz, siostra. Niebo wszędzie jest niebieskie, trawa wszędzie jest zielona…

 

Epilog

 

Polityk odczuwał mnóstwo różnych emocji. Wszystkie negatywne. Złość – przekonanie małżonki, aby w tym tygodniu nie przyjeżdżała do stolicy wymagało tyle manewrów, wysiłków, przysiąg… I wszystko na nic. Rozczarowanie – wiele sobie obiecywał po tym wieczorze. Strach – ile to niepowodzenie będzie go kosztować? I, oczywiście, dominujący, wszechogarniający wstyd. Znowu!

– No tak! Mogłam się tego spodziewać! Tylko w gębie jesteś mocny!

– Kochanie, wynagrodzę ci to, przekonasz się. Co byś chciała?

– Jeszcze nie wiem. Może zróbmy jutro rundkę po sklepach i coś sobie wybiorę.

– Wybacz, skarbie, jutro nie mogę. Mam terminarz zapełniony aż do wieczora…

– A nie mówiłam?!

– No dobrze, zostawię ci moją kartę kredytową i sama poszukasz czegoś odpowiedniego.

– Obietnice bez pokrycia!

Nie mógł nie słyszeć, jak zaakcentowała ostatnie słowo. Westchnął, wstał, sięgnął po portfel.

– Proszę, moja droga.

– Ale dlaczego nie zażyłeś tego specyfiku, który ci kupiłam? – Ciągle jeszcze się dąsała.

– Zażyłem.

– Nie przeczytałeś ulotki, czy jak?

– Przeczytałem i wszystko zrobiłem zgodnie z instrukcją.

– No to dlaczego nie zadziałało?

– To na pewno stres. Tyle rzeczy mam na głowie – dbanie o dobro narodu, nieustanna troska o wyborców, setki codziennych problemów, doniosłych decyzji do podjęcia. Gdybym chociaż mógł polegać na współpracownikach… Ale muszę użerać się z kretynami. I wątpię, że sytuacja ulegnie poprawie w najbliższym czasie. Co rok w moim biurze pojawiają się stażyści jeszcze głupsi od poprzednich…

– Nie rozpędzaj się tak, nie jesteś na mównicy. Tylko tam potrafisz pieprzyć. Zamiast chrzanić mi o stresie, powinieneś pójść do jakiegoś specjalisty. Dziewięćdziesiąt procent mężczyzn odczuwa zwiększoną satysfakcję, a tobie jednemu ani drgnie! Coś z tobą jest nie tak!

Koniec

Komentarze

Rzeczywiście, na czasie. I to nie tylko z racji wyborów.

Niezłe, lekkie, bardzo dobrze się czytało. ;-)

Podoba mi się zdanie: A widzisz, w fantastyce wszystko trzeba zrobić logicznie, żeby nabrać widza. ;-)

 

„Smakowite zapachy dryfowały w powietrzu…” – Dryfuje się chyba na wodzie.

 

„…kto w potyczce służbą zdrowia…” – Wolałabym: …kto w potyczce ze służbą zdrowia

 

„Pewnie trzeba by je było podłączyć do internetu…”Pewnie trzeba by je było podłączyć do Internetu

 

„Często umawiał się tutaj z którymś znajomym na roboczym lunchu…”Często umawiał się tutaj z którymś znajomym na roboczy lunch

Umawiał się przed lunchem. Na lunch. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Regulatorzy. Miło, że Ci się spodobało.

Taaak, to wyróżnione zdanie wstawiłam świadomie i z premedytacją. ;-)

Lunch – masz rację. Skutek poprawek w ostatniej chwili.

Służba – zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że “we służbie ludzkości” brzmi okropnie (a przecież to prawie identyczna sytuacja), więc zostaję przy swojej wersji.

W pozostałych przypadkach – nie jestem tak do końca przekonana, ale tak, jak Ty proponujesz na pewno nie będzie źle, więc zmienię.

Babska logika rządzi!

Jestem na tak, szczególnie, gdy była mowa o filmie SF :)

Zauważyłam, że jesteś na tak, dziękuję. :-)

Kurczę, jeszcze kilka komentarzy na temat tego filmu i wpadnę w nieuzasadniony samozachwyt. ;-)

Babska logika rządzi!

Sympatyczne. To żeby sprzedawać jakieś ustrojstwo, trzeba je najpierw opatentować? E, chyba nie. :) A moja ulubiona głupia reklama brzmi: usuwa łupież dwa razy szybciej. :) Pozostawia mnie w osłupieniu.

Regulatorzy, wobec tego nad służbą jeszcze się zastanowię. A dryfowanie przecież już zmieniłam.

Ocho, dziękuję. Nie, nie trzeba opatentować. Ale wtedy jest ryzyko, że ktoś skopiuje i wynalazcę wykiwa, a potem jeszcze pociągnie do sądu. Reklama niezła – daję jej czerwone światełko. ;-)

Babska logika rządzi!

No to przepraszam za nadgorliwość. Czasem tak mi się zdarza. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W porządku, możesz być nadgorliwa. Żebyś się nie czuła osamotniona, dodam, że szybowanie mi nie pasowało do zapachów, a z unoszenia się zrezygnowałam, bo w okolicy już wstawiłam wystarczająco dużo ‘się’. Trzeba było kombinować inaczej.

Babska logika rządzi!

Przeczytałam jako technicznie sprawną ciekawostkę, ale tekst nie zostanie mi w pamięci. Do uśmiechnięcia się.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Hmmm, rozbawiło? OK, co człowiek, to interpretacja. Dziękuję za komentarz. :-)

Babska logika rządzi!

A nie miało być rozrywkowe? ; D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No w zamyśle niespecjalnie. Jeśli już, to raczej powierzchownie. Ale śmiech to zdrowie, więc nie widzę powodu do zmartwień. :-)

Babska logika rządzi!

Zgadzam się z regulatorzy, “ze służbą” lepiej brzmi. Tu nie ma symetrii z “we”. Przykład: “we wtorek rano”, ale “z wtorku na środę”.

 

Przyjemne opowiadanko. Z pomysłem i elegancko wykonane.

Mnie również bardzo spodobał się ten kawałek o science fiction :-)

 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No dobrze, czuję się przegłosowana. I zaraz zmienię.

Miło, że się spodobało. :-)

Hmmm, może to najlepszy kawałek z całego tekstu…

Babska logika rządzi!

Po przeczytaniu opowiadania nasunęła mi się pewna myśl. Przerażająca myśl. Niebawem dojdziemy do krytycznego momentu z tymi patentami na wszystko, nie tylko na wynalazki. “Cudowny” świat nauki i techniki, w niedalekiej przyszłości, zapędzi się tak głęboko w ciasną, ślepą alejkę, że nie będzie miał możliwości zatrzymania, lub co gorsza zawrócenia, przed krawędzią przepaści, ku której zmierza.

 

Co do opowiadania: Dobry tekst. Podoba mi się :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Taaak, patentowanie fragmentów kodu genetycznego albo kształtów to nie jest zdrowa droga…

Oooo, Tobie się spodobało? I to tak bez zastrzeżeń? Zaskoczyłeś mnie. :-)

Babska logika rządzi!

Sympatycznie się czytało, bo jest pomysł i wykonanie sprawne.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bo nie mam tutaj jakiś zastrzeżeń. Po prostu przeczytałem, podumałem trochę, a kiedy dookreśliłem dlaczego mi się spodobało, napisałem komentarz :)

 

PS. Następnym razem, jeśli chcesz, i oczywiście pod warunkiem że będzie do czego się przyczepić, opatrzę to odpowiednią opinią ;)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Bemik, dziękuję. Miło, że lektura wyszła sympatyczna.

Mkmorgoth, opatruj “następny raz” dowolną opinią. Na pewno przeczytam z uwagą. A ze swojej strony dołożę starań, żeby punktów przyczepienia zostawić jak najmniej. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo fajne, ale obawiam się, że “Niebo wszędzie jest niebieskie, trawa wszędzie jest zielona…” a politycy wszędzie tacy sami, więc czarno widzę przyszłość wynalazku i na zachodzie :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Obawiam się, że masz rację, ale młoda dziewczyna, jeszcze studiująca, ma prawo do złudzeń. No i na zachodzie wyższe zarobki, więc przy korupcji poprzeczka wyżej ustawiona. I uwarunkowania historyczne jakby mają inne. Podobno w angielskim nie ma słowa ‘załatwić’ w sensie skombinować, zorganizować, zdobyć…

Edit: Ale z drugiej strony, i przedsiębiorcy bogatsi, i więcej do stracenia/zyskania mają. Rezultat mógłby być ten sam, tylko na drodze lobbowania uzyskany…

Babska logika rządzi!

Finklo, z Twoimi opowiadaniami mam ten problem, że masz sposób myślenia dość odległy od mojego. Niektórzy mówią o “kobiecym” i “męskim” sposobie pisania. Nie wiem, czy taki podział ma sens, ale faktycznie chyba częściej (i w większym stopniu) podobają mi się teksty autorów płci męskiej. I nie jest tak, że przed lekturą zwracam na rzeczoną płeć uwagę.

Tak więc doceniam Twoją sprawność pisarską (choć w drugiej części opka dialog wydaje mi się sztucznawy), ale pomysł na wynalazek wydaje mi się naciągany. Bo sporo ludzi ma w mózgu taki właśnie wykrywacz, a ci, którzy go nie posiadają i tak woleliby wydać pieniądze na najlepsze na świecie mydło specjalnie stworzone do mycia rąk, niż na Twój gadżet.

Dygresja – wytwarzanie takich dynksów w głowach uczniów odbywa się na lekcjach filozofii. Których nie ma w większości szkół. Więc może to i jest jakiś spisek…

:)

Dziękuję za bardzo ciekawy komentarz. :-)

Że ludzie myślą różnie – nie da się ukryć. Ja często Twoich tekstów nie rozumiem, więc logiczne, że i w drugą stronę komunikacja kuleje. Na pewno kobiety i mężczyźni piszą inaczej. Choćby tematyka bywa odmienna.

A czy możesz podać konkretne fragmenty brzmiące sztucznawo, czy to ogólne wrażenie i nie da się pokazać palcem, co warto poprawić?

Nie wiem, czy sporo ludzi ma (i wykorzystuje) takie wynalazki w mózgach. W końcu reklamy w TV tanie nie są, a skoro tyle ich puszczają, to jednak muszą się opłacać. Co do pozostałych telewidzów: mam dwa argumenty. Po pierwsze, po kilku przetestowanych mydłach można dojść do wniosku, że skoro “nie widać różnicy, to po co przepłacać?”. Po drugie, w dialogu przedstawiłam znajomych – raczej dobrze sytuowanych, z dorosłymi dziećmi. Tacy ludzie, jak sądzę, chętnie kupiliby model (czy potem nie wylądowałby w lamusie obok innych nieużywanych gadżetów, to inna sprawa) skonstruowany przez Córkę. Jeśli nie z rzeczywistej potrzeby, to w ramach wspierania dziecka przyjaciół. Oczywiście, nie znaczy to, że ogólny popyt byłby duży.

Spisek – popatrz, jakie cwaniaki z tych polityków i biznesmenów – prewencyjnie zadziałali! ;-)

 

Babska logika rządzi!

Przyjemnie się czytało.

Tylko nie "Tęcza"!

Dziękuję, miło mi. :-)

Babska logika rządzi!

A, tylko powiedz mi – czemu święty mikołaj z małej?

Tylko nie "Tęcza"!

Bo mętnie pamiętałam jakąś dyskusję na portalu, z której wynikało, że jeśli facet w czerwonym występuje w znaczeniu zawodu, funkcji – pisze się święty mikołaj – “W centrach handlowych zaroiło się od świętych mikołajów i aniołków”. Jeśli mowa o konkretnym człowieku – dużą – “Za życia święty Mikołaj był biskupem”.

Ale jak się tak zastanawiam, to sama nie wiem, kto te prezenty przynosi… Jeśli ktoś mądrzejszy się wypowie, to zawsze mogę zmienić.

Babska logika rządzi!

Opowiadanie jest genialne, porażająco prawdziwe i zdecydowanie na czasie. Niestety, ale właśnie tak wygląda nasz świat. Gratuluję świetnego pomysłu i równie dobrego ubrania koncepcji w słowa. Myślę jednak, że takiego urządzenia nie chciałby opatentować żaden urząd, chyba że w Stanach przywłaszczyłoby je sobie NASA albo FBI :D

Dzięki. No, proszę – same superlatywy. Tylko ten świat nieciekawie wypada. ;-)

Jesteś jeszcze większą pesymistką niż ja? Hmmm, może i masz rację… Mam jednak nadzieję, że w Stanach FBI by sobie kupiło, a nie przywłaszczyło. Zawsze jakiś pożytek dla wynalazcy. W ogóle to jest jakaś droga – nie patentować, tylko po cichutku sprzedać najbardziej zainteresowanemu klientowi.

Babska logika rządzi!

Bardzo ciekawe spostrzeżenia na pograniczu psychologii, socjologii, technik reklamowych i polityki . Jak zwykle Finkla błyszczy intelektem. Podziwiam.

Dziękuję, Ryszardzie. Nigdy nie wiadomo, jakie pograniczne bezdroża człowieka zainspirują…

Babska logika rządzi!

Ciekawe, zabawne i sprawnie napisane.

Niestety też nie wróżę wynalazkowi sukcesu rynkowego. To nie to, co cudowne specyfiki na zakwaszenie organizmu i celulit wodny…

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dzięki. :-)

Oj tam, oj tam. Nasłuchałaś się reklam! ;-)

Babska logika rządzi!

Po tym opowiadaniu zmieniłem zdanie – nie złożę Cię w ofierze ani Rybie, ani żadnemu Innemu Bogu. Byłoby to niewybaczalne marnotrawstwo.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki, Cieniu. :-)

Tak dla porządku przypomnę, że to nie Ty miałeś składać.

Psycho będzie niepocieszony. A tak się szykował na balangę… ;-/

Babska logika rządzi!

Może i nie ja miałem Cię składać w ofierze – zresztą ani ja fanatyk ani kapłan – ale, było nie było, miałaś być moją ofiarą dla Niego. A teraz zrzekam się tego pomysłu. Jeśli jednak nadal chcesz się podjąć tego zadania, to proszę uprzejmie. Tym bardziej, że rytuał zapowiada się… ciekawie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Poczułam się jak Szeherezada. :-) Jakby co, to informują, że mam na warsztacie dwa rozgrzebane opowiadania, które zamierzam tu kiedyś wrzucić. ;-)

No, jeśli to byłoby “niewybaczalne marnotrawstwo”, to może faktycznie powinniśmy odstąpić od rytuału. Niech się jeszcze Ryba wypowie.

Babska logika rządzi!

Fajne.

Sorry, taki mamy klimat.

Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

– A widzisz, w fantastyce wszystko trzeba zrobić logicznie, żeby nabrać widza.

Trafiony, zatopiony! ;-)

że kabelki zostały zaszczepione przeciwko katarowi i pląsawicy Huntingtona!

Aż sprawdziłem :-) Gdybym miał się czepiać – szczepionki na katar nie ma… ;-P No i co ma praktycznie codzienna choroba do rzadkiej choroby genetycznej, występującej w Polsce w stosunku 1:15 000?

Żartowałem, śmieszne było to zdanie i dlatego je wkleiłem, rozbawiło mnie setnie! ;-)

 

Napisałaś, Finklo

Podobno w angielskim nie ma słowa ‘załatwić’ w sensie skombinować, zorganizować, zdobyć…

Na upartego jest. “Handle” jest czasem używane w tym kontekście, ale nie jestem pewien, czy to czasem nie przez polskich imigrantów. Czasem “deal with” – ale tu już zdrowobiznesowa konotacja w słowie. ;) A najczęściej wszystko załatwia “just get it done”, w domyśle: jak, to mnie nie interesuje ;-)

 

 

Samo opowiadanie dowcipne, fajnie napisane no i – kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Rzekłbym, że bardzo anegdotyczne. Jeżeli zamierzałaś uczynić je poważnym ostrzeżeniem… to ci nie wyszło. Wyszła ci za to bardzo ironiczna, po czesku życzliwa wobec przedstawianych bohaterów, opowiastka. W dodatku traktująca Czytelnika jako inteligentnego odbiorcę, więc tym większy plus – ale tak to jest z tymi niegłupimi babkami, piszą jakby ludzie wokół nich też byli niegłupi, a potem trzeba móżdżyć i móżdżyć, żeby nie wyjść na głupka ;-)

 

 

P.S. A składanie mi Finkli w ofierze przez Finklę wstrzymamy, przynajmniej póki tamte dwa opowiadania nie zostaną ukończone. I teraz Szeherezada-Finkla będzie je kończyć i kończyć i kończyć… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ho, ho, aleś się rozpisał. :-) Dzięki.

Kolejny zwolennik zdania o logicznych filmach do kolekcji. Katar i pląsawica Huntingtona mają takie wspólne cechy, że nie istnieje szczepionka na żadne z nich, ale za to kabelki raczej na to nie chorują. ;-)

Załatwić. To by się trzeba było naprawdę mocno uprzeć. Do tłumaczenia zdania “Załatwiłem przydział na mieszkanie/ numerek do kardiologa jeszcze w tym roku” żadnego z podanych przez Ciebie zwrotów bym nie użyła.

Opowiadanie. Hmmmm. To miały być poważne problemy dowcipnych ludzi. A tu coraz więcej sygnałów, że śmiesznie wyszło. No trudno. Po czesku życzliwie? Nawet Polityka? Myślałam, że temu to okrutnie dowaliłam.

Za zaliczenie do niegłupich babek dziękuję. :-) I dodam, że jeśli wystarczająco długo/ często będą zmuszać otoczenie do móżdżenia, to w końcu mu to w nałóg wejdzie.

Składanie ofiary. Nie no, kiedyś skończę. Obydwa. Chociaż temu starszemu to już niedługo roczek stuknie. Mam inny plan: skończę, zostawię na parę dni, coby poleżakowało, w tym czasie zacznę pisać następne… I tak aż do śmierci z przyczyn naturalnych. ;-)

Babska logika rządzi!

I handled/managed to put you earlier in the queue to the cardiologist → “to manage” w tym kontekście pasuje lepiej. Zapomniałem o wszechobecnym “manage”, też się nadaje. ;)

 

Politykowi nie dowaliłaś – po prostu opisałaś rzeczywistość taką, jaką jest, czyniąc z niego ofiarę jego własnego, a jednak obosiecznego ostrza, jakim jest kłamstwo. Przypowieść z ironicznym morałem, ot co :-)

 

Plan dobry :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No OK – manage jako tako pasuje. Chociaż wydaje mi się, że gubi niektóre konotacje.

Nie dowaliłam? A tak się starałam trafić tam, gdzie będzie bolało… ;-(

Plan dobry, nawet zaakceptowany… Przystępuję do realizacji. ;-)

Babska logika rządzi!

Ni bój nic, znajdzie się w końcu powód, żeby jednak złożyć cię w ofierze ;-) No chyba, że zdołasz napisać 1001 kawałków ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Na razie wychodzi mi mniej więcej jeden na dwa tygodnie (licząc tylko teksty wstawiane tutaj). Czterdzieści latek… Teoretycznie, rzecz jest możliwa. Zwłaszcza, gdybym częściej wrzucała drable. Tylko nie wiem, czy nie będziesz chciał zmienić zaplanowanego rytuału. ;-)

Babska logika rządzi!

Stworzyłem Boga, a Bóg zaczął żyć własnym życiem i już feruje ofiarami dla samego siebie… Historia mnie osądzi za tę zbrodnię. Może jednak nie będzie nazbyt okrutna, bo jak na razie niezgorszy ten Bóg; łaskawy i krwi nieżądny. Pytanie tylko, czy jest też cierpliwy? Czterdzieści lat to trochę sporo, nawet jak na Niego.

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Tak to bywa z bogami. Człowiek tworzy, a potem oni przejmują stery… Ciekawe, jak to u Niego z nieśmiertelnością.

Ale właściwie, gdyby tak bóg powstrzymał procesy starzenia przyszłej ofiary… To mi się nawet zaczyna podobać…

Babska logika rządzi!

Ja wszystko widzę.

A pierwszą wyznawczynią była chyba Emelkali, żeby oddać faktom co faktyczne ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tak, chybam ja to była…

 

[zawstydzona trzepocze rzęsami]

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No, skoro tak, to już przynajmniej wiadomo, czemu ten Bóg taki… Loco!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

No to teraz pytanie do Emelkali: czy stworzyłaś boga władającego darem wiecznej młodości?

Babska logika rządzi!

:-D Sam jestem ciekaw tej odpowiedzi… :-D

Swoją drogą, genialny pomysł na socjo sci-fantasy – “Zrób sobie boga”. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Piszemy we czwórkę?

Babska logika rządzi!

Czemu nie. Emelkali, Cień – chętni? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Cień i Burza – owszem, chętni.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jest aktywna, więc zaraz powinna się odezwać. Cieniu, mam adresy mailowe Emelkali i Psycho. Wyślij na pw swój, to po decyzji E. skończymy z publiczną dyskusją.

Babska logika rządzi!

Sługam Pani!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czekajcie, kochani, sokowirówkę wzięłam nabyłam, coby moje Mężowisko zdrowo poić [ i dzieciaka też :) ] to i mnie nie było…

Jasne, czemu nie… Pomysł jest mniama.

 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No to mail do spiskowców poszedł. Możecie sprawdzać skrzynki.

Babska logika rządzi!

To ja, uhuuuu…

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Hmmm. Dopiero teraz obejrzałam filmik. I nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem…

Babska logika rządzi!

Ty nie próbuj zrozumieć. Ty się bój!^^

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ach, miałam się wystraszyć… Nie zadziałało. Ale może by zgłosić ten komentarz? ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne. Sprawnie napisane. Pozdrawiam.

Dziękuję. :-)

Babska logika rządzi!

Finkla: “A czy możesz podać konkretne fragmenty brzmiące sztucznawo?“

– Konstruuję wykrywacz niedorzeczności. – KONSTRUUJĘ?

– A możesz podać jakiś przykład? – też jakoś tak “sucho”

– Na przykład reklama proszku do prania dowodzi, że detergent jest rewelacyjny – zastąpienie proszku detergentem jest oczywiście w porządku, ale ja przynajmniej bym tak nie powiedział

Fragmentami Twoje dialogi, jak pisałem, brzmią trochę sztucznie, bo hiperpoprawnie. Gdzie indziej są świetne, naturalne.

Pozdrawiam:)

Aha, hiperpoprawnie. Dzięki.

Przemyślę Twoje sugestie. Przykładu nie zmienię, bo sama zadaję to pytanie, kiedy nie do końca coś rozumiem, więc dla mnie brzmi naturalnie. :-)

Z resztą pewnie coś pokombinuję.

Babska logika rządzi!

Bardzo fajne :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Finko, ogólnie możesz potraktować treść mojego komentarza jako jak najbardziej dosłowne nawiązanie do Twojej powyższej wypowiedzi o spiskowcach, a ukryty pod nim filmik jako uzupełniający go (komentarz) ładunek emocjonalny. I nie sugeruję, że masz się bać mnie jako mnie – w gruncie rzeczy jestem niegroźny – tylko nastawić na interesującą współpracę…

 

Jeśli wolno mi się wtrącić w dyskusję o sztuczności wypowiedzi, to uważam, że takie nieco suche, fachowe zwroty (konstruuję, detergent) doskonale pasują do niezwykle inteligentnej, żeby nie powiedzieć: genialnej Młodszej Córki. Czynią tą postać bardziej realistyczną.

– O “przykład” też nie sposób się zaczepić, bo to nie jest zwrot w żaden sposób egzotyczny. Można by optować za przerobieniem tego na coś w stylu “eee… na przykład?”, ale pod płaszczykiem przeciętności (wspomnienia o kolegach, piwie, etc.) niemal w każdej scenie widać, że mamy do czynienia z rodziną – a właściwie to ogólnie środowiskiem – inteligentów (choć może niekoniecznie wykształciuchów), więc nico elokwencji jest jak najbardziej na miejscu.

 

P.S.

Ale serio? Mogłabyś mnie zgłosić? Sprzedać Cenzurze? Chlip chlip…

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Koiku, dziękuję. :-)

Cieniu, tak, rodzina miała być inteligentna, a nawet wykształcona. Rozmowy przy stole nie ograniczają się do “Podaj sól” i “Jaki był wynik meczu?”. Córka z bratem rozmawia już bardziej na luzie, ale wciąż bystrze.

No i co ja mam teraz zrobić? Jeden Czytelnik postrzega dialog tak, drugi inaczej, a ja z założenia nie jestem obiektywna… No to krakowskim targiem: przywrócę konstruowanie, ale detergent pozostanie usunięty. Na praniu to Córka pewnie się nie zna. Nikt nie jest doskonały… ;-)

No przecież żartowałam, co zaznaczyłam odpowiednią emotikonką!

Babska logika rządzi!

Sczepienia na Pląsawicę Huntingtona szczególnie mnie rozbawiły. Pomysł na całość bardzo fajny. Początkowo nie byłem przekonany co do punety, ale po ponownym przeczytaniu stwierdzam, że się czepiałem – pasuje jak ulał.

Dzięki. :-)

Miło, że szczepienia do Ciebie przemówiły. Chwilkę się zastanawiałam nad odpowiednimi chorobami i fajnie, że wyszło dobrze.

Wiadomość do ewentualnych niezadowolonych Czytelników: jeśli za pierwszym razem puenta się nie podoba, czytać aż do skutku. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne, zwłaszcza epilog :)

Chociaż, zapewne, wystarczyłoby, gdyby pan polityk podczas nudnego posiedzenia sejmu wydębił od kolegi, ministra zdrowia, receptę na odpowiedni środek. Chociaż wiara w suplementy diety na równi z niewykorzystaniem tej okazji dobrze wpisuje się w obraz głupoty naszych rządzących :):)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Dziękuję. A bo to minister zdrowia cudotwórca? A zresztą, może Polityk z opozycji był i się nie z ministrami nie lubi? ;-)

Babska logika rządzi!

Oni wszyscy tylko dla TV udają, że się nie lubią:). A środki na rp, w odróżnieniu od reklamowanego w TV g…, są jednak skuteczniejsze :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Czyli nie tylko telewizja kłamie, ale jeszcze ludzie, jak widzą telewizję, to kłamią? Koniec świata…

A ze środkami na rp to o co chodziło, bo się gubię w domysłach?

Babska logika rządzi!

Całkiem przyjemnie się czytało :) Pozdrawiam.

Dziękuję. :-)

Babska logika rządzi!

Finklo,

Środki, nazwijmy to, wspomagające męskość, dzielą się na dwie grupy. Takie lecznicze tylko z przepisu lekarza (których reklamować nie wolno, a które politykowi mógłby zapisać specjalista albo znajomy konował z sejmowej ławy) albo ogólnie dostępne, reklamowane suplementy diety, czyli środki roślinne bez badań klinicznych i o odgórnie, nazwijmy to życzeniowo, (dziewięćdziesiąt procent:)) zakładanej skuteczności (które mogła kupić politykowi jego przyjaciółka). :)

Sorry za taki przydługawy i nudny wywód wieczorową porą :)

 

 

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Ależ wcale nie nudnawy. Nie to żebym potrzebowała, ale przeczytałam z zainteresowaniem. Dzięki za wyjaśnienia.

Babska logika rządzi!

Ja również nie to, żebym osobiście potrzebowała, ale z pewnych względów muszę się w tym orientować ;)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Potrzeba nie potrzeba, zawsze warto wiedzieć więcej niż mniej… :-)

Babska logika rządzi!

No, no, no, no, no, no, no, jestem pod dużym wrażeniem kobiety stawiającej małżonka polityka do pionu, w dodatku nie w ten sposób, którego ten by chciał. Podoba mi się sentencja o sci-fi. Dobrze dobrany do tekstu język; czyta się płynnie.

Dzięki, Prosiaczku. :-)

Lista zwolenników zdania o SF się wydłuża…

Hmmm. Z tą kobietą i politykiem to nie całkiem tak miało być. No trudno, pewnie zbyt subtelnie insynuowałam…

Babska logika rządzi!

Jest okej, po prostu mój prostacki umysł akurat tę myśl uznał za główną ;-)

A teraz nie jestem pewna, czy się dobrze rozumiemy. Pionizacja – tak, ona tam miała być. Znaczy, nie być.

Babska logika rządzi!

Pionizacja – brrr – to takie mechanistyczne, zero romantyzmu w tym określeniu.

W sensie, wiem, że miała być jako nieobecna. Oczekiwana/pożądana, lecz niespełniona…

Dobra, nie łączmy polityki z miłością ;-)

Już łatwiej mi wyobrazić sobie zakochanego polityka niż polityka romantycznego… ;-)

Dobra, posłałam z pw z krótkim wyjaśnieniem.

Babska logika rządzi!

A mnie pionizacja kojarzy się ze szpitalem – po każdej operacji chcieli mnie od razu pionizować, nawet jak nie miałam jeszcze siły, żeby podeprzeć się na łokciach :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Oj, co skojarzenie, to gorsze. Jaki by tu znaleźć synonim… Żeby był miły i miał same sympatyczne konotacje. :-)

Babska logika rządzi!

Opowiadanie napisane tak, jak się opowiada, a nie jakby się chciało napisać wiekopomne dzieło (co jest nader częstym zjawiskiem). To duży plus, bo czyta się płynnie. Pomysł znakomity i to opowiadanie mogłoby stać się pilotem do powstania całej serii, pokazującej co by było, gdyby jednak to opatentować.

 

Dziękuję, Tfurco. :-)

Cała seria, powiadasz? Co by było? Ano mnóstwo rzeczy… Zaraz znaleźliby się dobrzy ludzie, którzy wykorzystywaliby urządzenie nie tylko do oglądania telewizji. Może faktycznie różne agencje by się zainteresowały. Może nowe szkoły filozoficzne próbujące namotać tak, żeby aparat nie poznał czyli nowe typy sofizmatów. I klasyczny wyścig zbrojeń. Zmiany w kampaniach reklamowych i politycznych. Społeczeństwo trudniejsze do oszukania, ale czy lepsze?

Babska logika rządzi!

kombinuj, kombinuj… :) może coś z tego wyjdzie. Bo potencjał jest jak po nieoszukanej pigułce.

To chyba zaleta słabo wyeksploatowanych tematów – w którą stronę nie pociągniesz, może coś ciekawego wyjść… Na razie inne rzeczy opisuję, też chyba interesująco się rozwijają.

Babska logika rządzi!

Cześć!

Po krótkiej przerwie, spowodowanej brakiem internetu, wróciłem! :)

Opowiadanie lekkie, przyjemne w odbiorze, ale na szczęście nie “łatwe”. Przedstawiłaś tutaj nieco prawdy, która zawsze pozostanie uniwersalna. Może i było nieco politycznie, ale takie minimum mi zupełnie nie przeszkadza ;)

Podsumowując, podobało mi się!

Jai guru de va!

Dzięki. :-)

Taaak, polityka w tej formie chyba jest uniwersalna i wieczna. Niestety. :-/

Fajnie, że się spodobało.

Babska logika rządzi!

Bardzo fajne. Ale obawiam się, że nawet po opatentowaniu takiego wynalazku od razu pojawiłaby się masa sposobów jak z pomocą ciasta  sprawdzić, czy detektor prawdy kłamie (tak jak się wykrywa kolcogłowy). Nie wspominając o wpływie szatana i wpływach żydowskiej masonerii. 

Tak więc politycy nie dość, że byliby bezpieczni, to jeszcze nałożyliby na cudo stosowny podatek. Oczywiście rok później Chińczycy zrobiliby swoją wersję. 

 

5/6. :)

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki. :-)

Wykrywania kolcogłowów nie kojarzę. No, kłamiących detektorów chyba nikt by nie kupował. To jak kalkulator podający złe wyniki – kto da sobie wcisnąć?

Ale z podatkiem pewnie masz rację. A z Chińczykami jeszcze większą.

Babska logika rządzi!

Kalkulator podający złe wyniki to idealny prezent dla nielubianego współpracownika. Najlepiej, żeby wyglądał jak jego ulubione liczydło, które podmienimy, gdy wyjdzie do łazienki. :>

Nie wiesz jak się wykrywa kolcogłowy? Czy Ty aby na pewno żyjesz? W skrócie: robisz ciasto z mąki i wody, a następnie smarujesz tym brzuch dziecka i zanurzasz w wodzie. Jeśli zobaczysz małe niteczki, to znaczy, że dziecko ma w brzuchu kolcogłowy, które właśnie wychodzą zwabione mąką. I byłoby to może i śmieszne, gdyby ludzie naprawdę w takie rzeczy nie wierzyli.  

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Tylko trzeba się upewnić, że nie robisz nic wspólnie z tym pracownikiem…

Przepis prawie równie dobry jak wstawienie do pieca na trzy zdrowaśki.

Jakoś udało mi się przeżyć bez wykrywania kolcogłowów. ;-)

Babska logika rządzi!

Fajne :)

Dzięki, Anet. :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka