- Opowiadanie: gdanskcityqueen - Wejdź do mojej głowy

Wejdź do mojej głowy

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Wejdź do mojej głowy

Otworzyłam oczy.

"Witamy w idealnym świecie" głosił napis, ale nie był on ani namalowany na suficie, ani wypisany na kartce. Zobaczyłam go, bo był wyświetlony na mojej źrenicy.

Spróbowałam się podnieść, ale potwornie bolała mnie głowa i zbierało mi się na wymioty. Skutki uboczne operacji. Wszyscy czuli się tak na początku. Tylko że jedna rzecz nie była taka, jaka powinna.

Ja wcale tego nie chciałam.

Ja wcale nie chciałam być jak wszyscy.

Spojrzałam jeszcze raz na napis i prychnęłam. Idealny? Nie ma czegoś takiego! A już na pewno nie można określić w ten sposób tej pseudo-Ziemi. Życie się skończyło, teraz wszyscy tylko trwamy.

Au! Poczułam nagle ból w twarzy, jakby ktoś wymierzył mi policzek. Nieźle zaczęłam – ledwie wybudziłam się po operacji, a już będą mnie mieli pod stałą kontrolą. Muszę uważać na myśli, jeśli chcę przeżyć choć jeden dzień w tym społeczeństwie.

Śmierć wcale nie przyniosłaby mi ukojenia. Zasługiwali na nią tyko zdrajcy, w tym przeciwnicy naszego systemu rządów, ale ich śmierć była powolna i możliwie jak najbardziej bolesna. Pozostali nie umierali, bo ten świat był "zbyt idealny, by umierać". Jeśli ktoś chciał umrzeć sam z siebie, był traktowany jak zdrajca.

A JEŚLI NIE ZACZNĘ WSPÓŁPRACOWAĆ, SAMA ZOSTANĘ UZNANA ZA ZDRAJCĘ.

Oj, to nie była moja myśl. Komisja do spraw Alarmujących Zachowań już się mną zainteresowała. To wszystko przez te głupie… przepraszam, cudowne elektroniczne implanty w mózgu. Nasze myśli były kontrolowane, nasze czynności były kontrolowane. Podobno to wszystko miało na celu poprawę jakości życia w społeczeństwie, wspólne dobro, lepszą produktywność. Miało być lepiej, lepiej, lepiej.

Guzik prawda. Hitler i Stalin też tak mówili. Johnson, który doprowadził do wybuchu ostatniej wojny sprzed Rewolucji, również twierdził, że chce tylko dobra ludzkości. Prawda jest taka, że każdy, kto dąży do władzy, nieważne jak szlachetne miałby intencje na początku i tak dotrze do momentu, gdy będzie dbał tylko o siebie i swoje stanowisko.

Obecnie władzę, a właściwie, jak on to nazywał, "kontrolę" sprawował Władimir Strajackov. Jeszcze przed Wielką Rewolucją Rosja i Japonia podjęły tajną współpracę i postanowiły wprowadzić nowy porządek na Ziemi i jej dwóch koloniach – Marsie i Wenus. Następnie wybuchła Wielka Rewolucja – słyszałam, że jej wybuch był sprowokowany i zamierzony – a po niej władzę nad całą Ziemią i jej koloniami objął Mikołaj Bogatov. Rozkazał wszczepienie wszystkim implantów, które są po prostu komputerami umieszczonymi w mózgu. Dzięki temu na przykład można było przeprowadzić referendum lub dyskusję o dowolnej porze dnia, z dowolną liczbą osób, z dowolnego miejsca, a uczestnicy wcale nie musieli przerywać pracy. Nie było również konieczności uczenia się, cała wiedza była załadowana w implancie.

To wszystko wydaje się być piękne i kolorowe, ale prawda była taka, że przez to wszystko zanikła oryginalność. Ludzie ubierali się tak samo, odpowiadali tak samo, myśleli tak samo. I tak nie mieli wyboru, gdyż myśli i wypowiedzi były kontrolowane. Co do ubrań natomiast, wszyscy nosili taką samą białą szatę, jednak dzięki implantom każdy widział co chciał i mógł w dowolny sposób przerabiać swój strój. Choć siostra mówiła mi, że ostatnio coraz rzadziej widywała ludzi ubranych oryginalnie. Ja nie widziałam nic, bo to był mój pierwszy dzień z implantem; operację przeprowadzano, gdy pacjent kończył szesnaście lat. Do tego czasu na Ziemi mogłam oglądać tylko identyczne szare budynki i jednakowych ludzi.

To był właśnie powód, dla którego młodzież z niecierpliwością odliczała dni do zabiegu. Ale ja nie. Ja chciałam na zawsze zostać dzieckiem, bo tak naprawdę tylko dzieci były wolne. Póki nie miały implantów, mogły myśleć o czym chciały bez konsekwencji.

I były k r e a t y w n e.

To była ich profesja: kreatywność. Sztuka. Nie było konieczności kształcenia, gdyż całą wiedzę dostawało się w pakiecie z implantem. A dzieci ze względów biologicznych były za małe na operację, bo wciąż się rozwijały. Dlatego też postanowiono, że będą zajmować się sztuką, gdyż jest to istotny element każdej cywilizacji. A implanty niemal całkowicie zabijały naszą kreatywność i wyobraźnię.

Dlatego byłam przeciwna tym kawałkom metalu w naszych mózgach. Te wszystkie pozytywy nie mogły zrekompensować tego, że byliśmy nieustannie kontrolowani, nadzorowani. Nawet nie mieliśmy własnych rzeczy. Nawet nie mieliśmy własnych myśli.

Ludzie byli maszynami.

A ja właśnie stałam się jedną z nich.

Stałam się jedną z licznych marionetek w rękach jednego kuglarza.

Zerwałam się z łóżka. Czułam potrzebę ucieczki jak najdalej stąd. Ale zaraz usiadłam z powrotem, bo do pomieszczenia weszła pielęgniarka, podała mi wody i zapowiedziała, że za chwilę odbędą się testy.

Jeszcze czego! Kontrola jakości!

UWAŻAJ, CO MYŚLISZ.

Nawet nie zdążyłam się zastanowić, czy była to moja myśl, bo drzwi otworzyły się i do środka wszedł… Profesor Fernando Braga z Lizbony, lat 54, specjalista w dziedzinie psychologii, odpowiedzialny za wykonywanie testów w Instytucie Medycznym w Pradze.

Tę informację zobaczyłam przed oczami, gdy tylko ów profesor się pojawił.

– Witam Rozalio – odezwał się.

– Eee… dzień dobry.

– Możemy zaczynać?

– Jasne.

Usiadł na krześle obok, przyglądał mi się chwilę, po czym zaczął:

– Nazwisko?

Brzmi zabawnie, bo miał on dostęp do moich wszystkich danych, ale to była standardowa procedura: sprawdzenie poprawności moich informacji.

– Rozalia Grace Kochanowska – odpowiedziałam.

– Rodzice?

– Stephanie Smith i Marek Kochanowski, oboje pracują w Laboratorium w Pradze.

– Rodzeństwo?

– Siostra Mary Kochanowska, cztery lata starsza, praktykantka w Centrum Kosmicznym w Wiedniu.

– Zgadza się. Powiedz mi, proszę, Rozalio, wiesz już, gdzie chciałabyś pracować?

Spojrzałam na swoje dłonie. W Centrum Rozrywki Elektrotechnicznej, pomyślałam. Ale nie otworzyłam ust. Głosik w mojej głowie zaczął powtarzać: "No powiedz to! Centrum Rozrywki! Powiedz! Na Wydziale Gier Komputerowych! Powiedz! Zawsze chciałaś!"

Zamrugałam. Chciałam? Chyba raczej zawsze powtarzałam to w towarzystwie, gdy dorośli pytali mnie o marzenia. A tak naprawdę zawsze pragnęłam czegoś innego… w o l n o ś c i.

– Rozalio, kim chciałabyś być?

"Centrum Rozrywki! Powiedz to!"

– Wolna – powiedziałam.

– Przepraszam? – odparł profesor.

– Chciałabym być wolna.

Usłyszałam alarm, światło zaczęło migać na czerwono, więc wypadłam z pomieszczenia i zaczęłam biec długim korytarzem. Słyszałam za sobą kroki. W mojej głowie pojawiały się komunikaty rozkazujące zatrzymanie się. Zignorowałam je. Dobiegłam do końca korytarza i odwróciłam się. Dwa kroki ode mnie stali ludzie ubrani w metalowe kombinezony. Zamrugałam i zobaczyłam ich w klasycznych białych szatach. To mi dodało odwagi.

– Odejdź od okna – usłyszałam.

Ale ja otworzyłam okno, weszłam na parapet i spojrzałam w dół. Jedenaste piętro. Przeżyję. I zostanę uznana za zdrajcę. Albo wyślą mnie na czyszczenie mózgu. Ale nie miałam innego wyjścia.

– Zejdź na dół!

Skoczyłam.

Koniec

Komentarze

– Witam [,+] Rozalio […].

[…] rozkazujące zatrzymanie się. ---> jeżeli ‘zatrzymanie się’ to ‘nakazujące’. Jeżeli ‘rozkazujące’, to ‘abym się zatrzymała‘. No i taka sprawa: pojawiały się komunikaty. Pojawia się coś / ktoś, co / kogo widzimy. To raz. Dwa: komunikaty nie rozkazują. Proponuję; w mojej głowie rozległy się głosy, rozkazujące, bym się zatrzymała.

Klasyka, pozwolę sobie zauważyć. To nie szkodzi, od czegoś przygodę z fantastyką trzeba zacząć, i nawet dobrze, iż zaczynasz od tematu już znanego – przynajmniej widać, jak do niego podchodzisz.

Moim zdaniem ciekawiej by było, gdybyś opisała przeżycia i przemyślenia Rozalii w przeddzień wszczepienia. Czy nie sądzisz, że od momentu zaimplementowania nadzorcy myśli będzie ów nadzorca kasował myśli nie odpowiadające pożądanym przez władze?

Widać początkujący warsztat, bo za dużo masz użytych powtórzeń np. od czasownika BYĆ. I szereg innych błędów, ale są one do ogarnięcia. Po prostu przejrzyj jeszcze raz opowiadanie. Sam pomysł jest już oklepany tyle razy, że niewiele da się z tego coś wyskrobać. Ale pisz, ćwicz. Nie poddawaj się.

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Zgodzę się z przedpiścami, że temat już nienowy, ale podeszłaś do niego na przyzwoitym poziomie.

Mam wątpliwości, jak takie społeczeństwo przetrwałoby w obliczu jakichś nowych zagrożeń, ale niech tam… :-)

Babska logika rządzi!

Pomysł nienowy, ale fajnie podany ale kuleje mi jedna rzecz – zupełnie nietrafione próby uszczegóławiania sytuacji. Tu tajemniczy implant, a tu nazwiska autorów rewolucji.

Albo krótko, ogólnie, z perspektywy bohaterki, gdzie rzeczywistość jest zarysem do jej decyzji albo dłuższy tekst, gdzie masz szansę zbudować świat.

 

A tak to na plusik :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Z pomysłu można było więcej wycisnąć, ale opko w porządku. 

Dziękuję za opinie.

Tak naprawdę pisałam to na zadanie z polskiego i wstawiłam tu pod wpływem impulsu ;)

Zastanawiam się nad kontynuacją, więc stąd niektóre szczegóły.

Dobrze się czytało, gratuluję tym bardziej, że dopiero spostrzegłam Twój wiek.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak na młody wiek, to całkiem-całkiem. Pisz, może coś ciekawego wykręcisz ; )

I po co to było?

Intrygująca jest zapowiedź Autorki o zamiarze ewentualnej kontynuacji losów bohaterki, która właśnie wyskoczyła z jedenastego piętra. Trzymam kciuki i liczę na sporo fantastyki. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Całkiem przyjemne do czytania. Jeszcze nieco pracy i będzie naprawdę dobrze ;)

Nowa Fantastyka