- Opowiadanie: Finkla - Skargi i zażalenia

Skargi i zażalenia

To mój gło­sik w dys­ku­sji mię­dzy... A, nie chcę spo­ilo­wać.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

Pan, PsychoFish

Oceny

Skargi i zażalenia

I rzekł Bóg:

Niech się za­ro­ją wody mnó­stwem istot ży­wych,

a ptaki niech la­ta­ją nad zie­mią

pod skle­pie­niem nieba!

Rdz 1,20

 

I rzekł Bóg:

Niech zie­mia wyda różne ga­tun­ki istot ży­wych:

zwie­rzę­ta do­mo­we, płazy i różne ga­tun­ki dzi­kich zwie­rząt!

Rdz 1,24

 

 

– Panie.

– Witaj, eee…

– Ste­go­zaur – pod­szep­nął nie­za­wod­ny se­kre­tarz.

– Witaj, ste­go­zau­rze. W ja­kiej spra­wie przy­by­wasz?

– Panie, ka­za­łeś nam być płod­ny­mi i roz­mna­żać się. Tylko jak?

Sfru­stro­wa­ny stwór za­czął drżeć. Po­tęż­ny ogon uzbro­jo­ny w kolce dłu­gie na pół­to­ra łok­cia raz za razem prze­la­ty­wał nie­bez­piecz­nie bli­sko bez­cen­nych rzeźb usta­wio­nych pod ścia­na­mi. Sala au­dien­cyj­na nagle wy­da­ła się cia­sna i skrom­na.

– No tak, ro­zu­miem twój pro­blem.

– Panie! Płyty kost­ne świet­nie bro­nią przed ata­kiem z po­wie­trza, ale co się dzia­ło, kiedy chcia­łem zbli­żyć się do mojej mał­żon­ki na po­do­bień­stwo pła­zów? Cały brzuch sobie po­ha­ra­ta­łem! Jesz­cze mam bli­zny! O! – Po­tęż­ny gad usi­ło­wał sta­nąć dęba, aby po­ka­zać ob­ra­że­nia.

– No tak, widzę. Stój spo­koj­nie, pro­szę. My­śle­li­ście o in­nych po­zy­cjach?

– Ja o ni­czym innym nie myślę! Na­ma­wia­łem żonę, żeby po­ło­ży­ła się na ple­cach, ale nawet spró­bo­wać nie chcia­ła. Po­wia­da, że jak płyty jej się wbiją w piach, to już nie wsta­nie.

– W rze­czy samej, ist­nie­je takie ry­zy­ko. A na boku?

– A co mamy zro­bić z ła­pa­mi? Mógł­bym ko­chać mał­żon­kę na od­le­głość, lecz zwiększ, Panie, dłu­gość!

– Ra­czej nie. Wy­glą­dał­byś ob­sce­nicz­nie. Mam! Prze­su­nę wam na­rzą­dy odro­bi­nę do tyłu. Wy­star­czy, że sta­nie­cie obok sie­bie i sple­cie­cie ogony.

– No, ja nie wiem, czy żonę od tej gim­na­sty­ki drugi mózg nie roz­bo­li – burk­nął ste­go­zaur nieco roz­cza­ro­wa­ny roz­wią­za­niem.

Le­d­wie gad wy­szedł, Pan po­tarł skro­nie ge­stem świad­czą­cym o po­twor­nym znu­że­niu.

– Mam na­dzie­ję, że to już ostat­ni dzi­siej­szy pe­tent.

– Gdzież tam! W po­cze­kal­ni aż się od nich roi.

I po­słu­cha­nie trwa­ło.

Cią­gnę­ło się w nie­skoń­czo­ność.

– Panie, moja rurka ssąca nie pa­su­je do kie­li­chów kwia­to­wych, le­d­wie się­gam po odro­bin­kę nek­ta­ru, zrób coś z tym…

– Panie, czy wiesz, jak ku­rew­sko boli ugry­zie­nie pa­ją­ka? My­śla­łem że osza­le­ję! Po­radź coś na to…

– Moje plam­ki wy­glą­da­ją idio­tycz­nie. Wo­la­ła­bym coś ta­kie­go, jak ma moja są­siad­ka. Czy mo­żesz to po­pra­wić, Panie…

– Jak mam po­lo­wać, skoro dałeś mi, Panie, skórę czer­wo­ną jak maki? Wszyst­kie ofia­ry widzą mnie z da­le­ka. Roz­wiąż ten pro­blem…

– Panie, jak sa­miec mo­dlisz­ki może jed­no­cze­śnie być płod­ny i nie od­bie­rać sobie życia? Zrób coś z tymi krwio­żer­czy­mi ko­bie­ta­mi…

– Mam za mało siły…

– Wy­myśl coś bar­dziej efek­tyw­ne­go…

– Pra­gnę być pięk­niej­sza…

– Pomóż mi pro­szę…

– Po­praw…

– Ulepsz…

– Ulecz…

– Skończ z tym…

Tak. Skoń­czyć z tym. W miarę prze­dłu­ża­nia się au­dien­cji na­ra­sta­ła w nim chęć ze­sła­nia desz­czu na te wszyst­kie bia­do­lą­ce i ma­ru­dzą­ce zwie­rzę­ta. „Zrób tak, żeby mi żyło się le­piej i nie ob­cho­dzi mnie, ile zmian bę­dziesz mu­siał w tym celu wpro­wa­dzić!” Cho­ler­ne ego­cen­trycz­ne stwo­ry nic nie ro­zu­mia­ły. Burza trwa­ją­ca tak długo, aż woda za­le­je wszyst­kie lądy i uci­szy wszyst­kie te gde­ra­ją­ce pasz­cze, dzio­by i ryjki… Tylko ryby nie zgła­sza­ły pre­ten­sji. Po­zba­wie­nie ich głosu za­pew­ne było jego naj­wspa­nial­szym po­my­słem. Więc niech sobie pły­wa­ją bez prze­szkód. Potop. Tak.

– Panie… – Głos se­kre­ta­rza prze­rwał błogą ciszę i bru­tal­nie wdarł się w ma­rze­nia.

– Co znowu? Tylko mi nie mów, że przy­lazł ktoś jesz­cze! Po­słu­cha­nie za­koń­czo­ne!

– Nie, Panie, to tylko pismo.

Ujął wil­got­ną jesz­cze płach­tę z wo­do­ro­stów po­kry­tą krzy­wo wy­skro­ba­ny­mi li­te­ra­mi:

 

Panie!

Przez całe życie ni to pły­wam, ni to peł­zam po dnie. Nie skar­żę się by­naj­mniej na swój los, bo­wiem znaj­du­ję tu ob­fi­tość po­ży­wie­nia. Cier­pię jed­nak strasz­li­wie z po­wo­du dol­ne­go oka szo­ru­ją­ce­go nie­ustan­nie po ka­mie­niach.

Ośmie­lam się zatem po­kor­nie bła­gać, abym mogła pły­wać jak inne ryby, miała oby­dwo­je oczu na gór­nej stro­nie ciała albo do­sta­ła po­wie­ki, któ­ry­mi mo­gła­bym chro­nić de­li­kat­ny na­rząd.

Flą­dra

 

O nie! Ześle deszcz, ale bę­dzie to na­wał­ni­ca roz­pa­lo­nych gła­zów. Ogniem znisz­czy wszel­kie życie, a potem spró­bu­je jesz­cze raz. Albo nie! Stwo­rzy naj­prost­sze ze zdol­nych do re­pli­ka­cji form, a potem niech ta suka Na­tu­ra się z nimi użera!

Koniec

Komentarze

Finklo, bardzo mi się podoba. Krótkie, pełne treści i niezwykle zabawne. Gratuluję! ;-D

 

„Ledwie gad wyszedł, Pan potarł skronie ze zmęczeniem”. – Wolałabym: Ledwie gad wyszedł, Pan ze zmęczenia/ znużenia/ wyczerpania potarł skronie.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Regulatorzy. Miło, że się spodobało.

Tym razem Twoja poprawka mnie nie przekonała. Ze zmęczenia (itp.) można bezwładnie opaść na krzesło, ale potrzeć skronie? Ale skoro w tej wersji coś nie gra, to spróbuję zmienić.

Babska logika rządzi!

Tarł skronie, bo był zmęczony, tarł je z powodu zmęczenia, nie ze zmęczeniem. Tarł je sam. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A teraz?

Babska logika rządzi!

No! Teraz to jest super! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałem. Średnie. Odnoszę wrażenie, że powinno być zabawniej. Jakoś tak im dalej w las, tym mniej śmiesznie, aż do całkowitej obojętności.

Dzięki za komentarz.

Tylko na początku śmieszyło? No trudno…

Babska logika rządzi!

A mnie ubawiła i końcówka. Tak się rozczarować rybą… ;)

Dziękuję, Szara. Fajnie, że niektórych i końcówka śmieszy. Tak, tak z rybami nigdy nic nie wiadomo.

Niech tu jeszcze Psycho zajrzy, dopiero będzie się działo… ;-)

Babska logika rządzi!

A wujaszek Darwin, po lekturze tego szorcika, klepie się po brzuszku i szepce do wszechmocnego uszka: – O taaaak… Tak mi rób, dobry Boże.

...always look on the bright side of life ; )

Jeśli kiedyś spotkam wujcia Karola, to na pewno zachęcę do lektury. ;-)

Ale nie wiem, czy on już wiedział o stegozaurach. Jakieś skamieniałości ludzie wykopywali, ale jakie dokładnie – nie pamiętam.

Babska logika rządzi!

Przyjemne, potknięć nie spostrzegłam i nie zauważyłam również, by było śmieszniejsze na początku, niż na końcu. Ot taki fajnie napisany, dłuższy kawał. Motyw z flądrą w sumie podobał mi się najbardziej :P

Tylko nie "Tęcza"!

Cieszę się, że przyjemne.

No, bo jak się tak od zera wymyśla zwierzątka, to trudno pomyśleć o wszystkich szczególikach. A gatunków do zaprojektowania miliony…

Babska logika rządzi!

Co za wysyp boskich tekstów.

Ten z finklowym, przemyślanym do bólu stygmatem i wyrahowaniem. 

Średnie… To najgorsza rzecz jaką można było o tym tekście powiedzieć, Berylu. Średnie to jest fantastyczne wykształcenie sędziego-lożanina – który nie zna, co to GoT ;P

Znów grabię.

Pan Wysokiego Domu

Dziękuję Panu.

O wypraszam sobie! Mnie przy myśleniu nic nie bolało! ;-)

Nie przesadzaj, Beryl ma prawo do własnego zdania. Skoro jego zdaniem średnie, to pewnie czyta mniej więcej tyle samo tekstów gorszych, co lepszych.

Babska logika rządzi!

Przecież to tylko, moja, opinia. Sądzę, że Beryl dałby radę obronić własne zdanie sam. Brawo za instynkt. A gdzie złość autorska? ;)

Pan Wysokiego Domu

Pewnie by dał. Ale co mi szkodzi wykazać się szlachetnością? ;-)

Jaka znowu złość?

Babska logika rządzi!

Zawsze się zastanawiałem, co to szlachetność. Bałem się, że pomylę z czymś innym. Dzięki, Finko, teraz już wiem ;)

Pan Wysokiego Domu

O kurczę, boję się, że jeszcze przeze mnie coś nie tak zapamiętasz. Wiedz, że szlachetność występuje w różnych odmianach. Na przykład przy kamieniach to się całkiem inaczej sprawdza. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie odczuwam potrzeby bronienia własnego zdania o tekście, prawdę mówiąc :)

Szkoda, na tym polega dyskusja ;)

Pan Wysokiego Domu

No shit, Sherlock!

Zwierzątka z ludzkimi roszczeniami i omylny Wszechwiedzący przypominajacy skretynialego wladcę; a wszystko to napisane po prostu poprawnie. Nie przypadlo mi do gustu, Finklo, tym razem.

Sorry, taki mamy klimat.

Jak to Tensza stwierdziła, taki sprawnie napisany, dłuższy kawał. Końcówka – no, właściwie to wzruszyłam ramionami.

Chociaż może, przy takich żartobliwych tekstach, nie ma się co napinać i lepiej napisać po prostu: sympatyczne? :)

W porządku, nie to nie. Dzięki za opinię. :-)

Mam nadzieję, że kłótnia Kolegów nie nabierze z tego powodu rumieńców.

Babska logika rządzi!

O, jeszcze Ocha się dopisała w międzyczasie.

Zdecydowanie bardziej podoba mi się Twoja nie napinana końcówka. ;-)

 

A mój poprzedni komentarz był do Sethraela.

Babska logika rządzi!

:)

Mam nadzieję, że kłótnia

Ach, te dysfemizmy… :)

Berylu, co to, do licha, jest ‘dysfemizm’?

Bo nie wiem, może jednak powinnam się obrazić? ;-)

Babska logika rządzi!

Wydaje mi się, że to przeciwieństwo eufemizmu ; )

A, to luzik. Nie muszę się zastanawiać, gdzie wcisnęłam rękawiczki. ;-)

Babska logika rządzi!

No cóż, wyjdę chyba przed szereg Lożowych Najemników, pisząc: podobało mi się :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Dzięki, Mkmorgoth.

Dlaczego przed szereg? Regulatorom też się podobało, reszta Loży pewnie (jeszcze) nie zajrzała.

Babska logika rządzi!

No w sumie racja. Ale berylowi się nie podobało, i ma do tego prawo. Najważniejsze, że do tej chwili, mnie i regulatorom się podobało to arcyzabawne opowiadanie :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Ja też tak uważam. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Skoro utworzyliście taki zjednoczony front, to nie będę z Wami polemizować. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo słusznie. Tym bardziej, że opowiadanie jest fajne. ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ogólnie nie lubię książek, filmów i wszystkiego co zaczyna się od cytatu z biblii, bo to jest moim zdaniem mierne…ok, w Omenie można to wybaczyć, ale tutaj nawet pasuje i jest uzasadniony ten zabieg, taki dość ironiczny moim zdaniem. 

Ogólnie podoba mi się opowiadanie. Szczególnie pierwszy petent ;) 

Dziękuję, Idaho.

No cóż, czasami właśnie taki cytat pasuje najlepiej i nic na to nie poradzisz. ;-)

Cieszę się, że tekst i pierwszy petent przypadły Ci do gustu. Ten gatunek raczej nie miał łatwo. Chyba zwierzaki musiały pokonywać jeszcze więcej problemów niż jeże. ;-)

Babska logika rządzi!

Ogólnie nie lubię książek, filmów i wszystkiego co zaczyna się od cytatu z biblii, bo to jest moim zdaniem mierne

Biblii musi być smutno, bo przecież ona też zaczyna się od cytatu z Biblii :)

Biblii musi być smutno, bo przecież ona też zaczyna się od cytatu z Biblii :)

Na pewno od cytatu? To ja mam jakiś lewy egzemplarz; strona tytułowa, zespół tłumaczy, od wydawcy, wprowadzenie w lekturę Pisma Świętego, uwagi tłumaczy ST, wykaz skrótów, Stary Testament, wstęp do Pięcioksięgu, księga Rodzaju… A cytatów nie ma. ;-(

Babska logika rządzi!

“Biblii musi być smutno, bo przecież ona też zaczyna się od cytatu z Biblii :)”

Smutek rzeczy martwych :) 

Dam sobie palec uciąć, że tę humoreskę napisała Leonarda F. Jeżeli źle przypisałem ten lekko socjologizujący tekst, to niech mnie znajomy struś kopnie. Pozdrawiam wakacyjnie z mej magicznej wioski.

Zgadłeś, niech znajomy struś zajmie się w spokoju swoimi strusiowymi sprawami, a nie ganianiem Ryszarda po magicznej wiosce. ;-)

Socjologizujący? No, może troszeczkę. I nie wprost.

A tekst jest anonimowy tylko chwilowo. Mam nadzieję.

Babska logika rządzi!

test

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Jakaś dziurawa była ta anonimowość. Pisząc o socjologizowaniu miałem na myśli to, że zawsze interesuje Cię ogólny problem, a nie tylko problem wybranego, pojedynczego bohatera.

Brajt testował anonimowość tekstów, potrzebował króliczków do doświadczeń, więc schował autorów. Podejrzewam, że można mnie rozpoznać; jeśli nie po stylu i/ lub tematyce, to po odpowiadaniu na komentarze. ;-) Trafiłeś bez pudła, potwierdzając moje mniemanie.

Ach, ogólny problem. Pewnie masz rację – im większa skala, tym zagadnienie wydaje mi się ciekawsze. Nie to, żeby mikrobiologia była nudna. ;-)

Babska logika rządzi!

Leonardo, dla Ciebie przerywam wakacyjne milczenie. Dla mnie genetyka, mikrobiologia i socjologia to tematy fascynujące. Zgodnie z Twoją rekomendacją zmagam się z Dukajem – teraz jestem w jego Afryce. Miejscami książka mi się podoba, a miejscami chciałbym wyrżnąć nią o ścianę. Pozdrawiam zmęczony upałem.

Fajnie, że ewolucja wygrała z kreacjonizmem.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No to powodzenia. Pociesz się, że w Afryce pan Barbelek ma jeszcze cieplej. ;-)

Babska logika rządzi!

O, Jeroh się wpisał. Cieszę się, że poparłeś mojego konia. Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Ta suka natura radzi sobie całkiem nieźle i nie potrzebuje żadnej pomocy. Ani ingerencji boskiej, ani tym bardziej ludzkiej.

Oj, czasami ludzka się przydaje. Borówki amerykańskie smakują mi bardziej niż leśne jagody. Że już o wygodzie zrywania nie wspomnę. ;-)

Babska logika rządzi!

Ach, Leonardo, ja o eugenice, a Ty o borówkach. Z mutacyjnymi dziwadłami J. Dukaja nie przebijesz.

Nie znoszę amerykańskich borówek, że się tak bez sensu wtrącę. :)

No nie, eugenika nie była zdrowym pomysłem. A przynajmniej to, w co się przerodziła, okazało się paskudne. Ale żarełko? Hmmm, ile z rzeczy, które dzisiaj zjadłam, stanowi efekt sztucznego doboru ciągnącego się przez tysiące lat? Chyba bez nich byłabym trochę głodna.

A tego pomysłu Dukaja to ja nawet przebijać nie próbuję. Czytaj dalej i miłej lektury. :-)

Babska logika rządzi!

Ocho, a chlebek? Z naturalnych nasion trawy byś takiego nie upiekła. Przetwory mleczne uzyskane od krówek dających więcej mleka niż potrzebuje jakikolwiek cielak? Owoce? Warzywa?

Babska logika rządzi!

Ale ja tylko o borówkach piszę. Są jak większość amerykańskiego żarcia – wielkie i bez smaku.

No cóż, dla mnie to był tylko przykład. Chyba nigdy nie jadłam dziczyzny, więc jeden z nielicznych przypadków, w których mogę porównać naturalny oryginał i wersję po ludzkich poprawkach.

Babska logika rządzi!

Miła Sylwio.

“Ludzkie poprawki”, jak to enigmatycznie napisałaś, spowodowały:

– zubożenie różnorodności ziemskiej biocenozy

– wymarcie wielu gatunków dzikich zwierząt i dzikich roślin na ogromnym obszarze prawie wszystkich kontynentów

– wzrost zawartości dwutlenku węgla i metanu w atmosferze, nie mówiąc o innych gazach cieplarnianych

– zanieczyszczenie gleby, oceanu, powietrza odpadami, gazami i pyłami.

Taki jest smutny bilans działalności ludzkiej na Ziemi. Człowiek jest najbardziej agresywnym, samolubnym i egocentrycznym zwierzęciem na naszej planecie. Jest jedynym gatunkiem przyrodniczym, który walczy między sobą bez biologicznego uzasadnienia. Jednocześnie jest mistrzem biologicznej i mentalnej hipokryzji.

Ryszardzie – tak, masz rację. Ale chyba nie zdołalibyśmy wyżywić siedmiu miliardów łowców-zbieraczy. Zdaje się, że nawet samo rolnictwo, bez stosowania nawozów sztucznych by nie wystarczyło.

A czy inne małpy nie zabijają się tak dla sportu, a nie dla zdobycia samicy albo obrony terytorium? Chyba coś takiego czytałam, ale nie pamiętam, czy to o szympansy, czy o goryle chodziło… :-(

Babska logika rządzi!

Jest jedynym gatunkiem przyrodniczym, który walczy między sobą bez biologicznego uzasadnienia.

Dziwne, że nie naszła mnie podobna refleksja, kiedy obserwowałem jak jeden kot wpieprza drugiemu, dlatego, że zaczęło mu się nudzić.

Wiesz, koguty mogły pozować przed kurami; robić to dla jaj. Fanatycy wysadzający się w zatłoczonym miejscu mogą liczyć co najwyżej na pośmiertne hurysy.

Babska logika rządzi!

Cóż, ludzie myślą abstrakcyjnie i mają wysoki poziom samoświadomości – to błogosławieństwo i przekleństwo. Nie znam się na zwierzętach, żaden ze mnie biolog, ale umiem obserwować, a różne zachowania widziałem i nie potrafiłbym wytłumaczyć ich głodem, bo zwierze było najedzone, ani chorobą, bo zwierze nie wykazywało ani wcześniej ani później symptomów żadnej choroby.

Można walczyć/ zabijać jeszcze z innych, również biologicznych powodów. Jak już wspomniałam; o samice, o terytorium, o odpowiedni podarunek dla partnerki. Lwy przejmujące władzę nad stadem zabijają młode. Okrucieństwo? Być może, ale wtedy lwice szybko wchodzą w ruję i następne mioty należą już do nowych panów i władców. Zabijanie jak najbardziej uwarunkowane biologiczne i przynoszące korzyści krwiożerczym genom.

Babska logika rządzi!

A czy jesteś pewna, że ludzkie zabijanie nie jest możliwe do uzasadniania biologicznie w taki sam sposób?

Często tak. To nie przypadek, że jak ludzkość ludzkością, maszerujące armie gwałciły wszystko, co nie uciekało na czubek drzewa.

Ale nie zawsze. Dla samobójczych ataków trudno znaleźć uzasadnienie – tu już memy dominują nad genami. W ogóle wojny religijne raczej wynikają z tego przeklęto-błogosławionego wysokiego poziomu świadomości. Zabijanie kobiet też wydaje mi się dziwne biologicznie. Może dlatego ludobójstwo budzi taką odrazę. Ale z kolei można je podciągnąć pod walkę o terytorium.

Babska logika rządzi!

Uczepiłaś się tych terrorystów-samobójców, a to najtrudniejszy do wyjaśniania przypadek… ; ) To ekstremum. Z drugiej strony – jak ktoś poświęcający się dla bliskich, robi to z biologicznych pobudek, tak tutaj mechanizm może działać na trochę podobnej zasadzie. Co prawda nie ma sytuacji zagrożenia dla grupy terrorysty, ale jemu można tak to przedstawić.

Bronię swojej tezy, że nie zawsze, to i staram się znaleźć trudne przypadki. A czegoś się spodziewał? ;-)

No tak, terrorystom najpierw starannie pierze się to, co zastępuje im mózgi. Ale będę twierdzić, że to bardziej kwestia memów i psychiki niż czystej biologii i genów. Bo genetycznie, oddanie za kogoś życia ma sens tylko wtedy, jeśli, dzięki ofierze, geny altruisty zwiększają szansę na skopiowanie (na przykład, dzieci ojca, który poszedł walczyć za coś tam i nie wrócił żyją sobie spokojnie, korzystają z wysokiej renty i cieszą się powszechnym szacunkiem).

Babska logika rządzi!

Mechanizmy obronne mogą wykształcić się także w stosunku do niespokrewnionych jednostek i to jest cały czas ta sama biologia ; ) A to, czy my, ludzie, nazwiemy to “sensownym” czy nie, to już inna sprawa, zupełnie od biologii niezależna. Wydaje mi się, że terroryści-samobójcy to taki miks instynktu dążącego do dominacji własnej grupy oraz instynktu bronienia swoich. W końcu pranie mózgu polega na podłożeniu w miejsce podstawowych instynktów tych rzeczy, na których nam zależy i sprawienie, by osobnik utożsamiał dany instynkt z tą wartością, którą ześmy mu podłożyli, czy nie tak?

A co do wojen religijnych – daj spokój, miały tyle uzasadnienia, co każda wojna. Kobiety, bogactwo i adrenalina.

Pranie mózgów – nie wiem dokładnie, na czym polega. Nigdy takich szkoleń nie prowadziłam. Ale Twoje słowa brzmią logicznie.

A co do wojen religijnych – daj spokój, miały tyle uzasadnienia, co każda wojna. Kobiety, bogactwo i adrenalina.

Taa, zwłaszcza te wszczynane przez facetów (podobno) żyjących w celibacie.

A wyrzynanie heretyków, łącznie z kobietami? Nie, samiec zabijający samice w wieku rozrodczym, tylko dlatego, że wierzą w jakąś inną abstrakcję, to jakiś biologiczny zboczeniec.

Babska logika rządzi!

Nie, samiec zabijający samice w wieku rozrodczym, tylko dlatego, że wierzą w jakąś inną abstrakcję, to jakiś biologiczny zboczeniec.

 

Te samice są dla niego tak samo nieatrakcyjne, jak kobiety zarażone rzeżączką i trądem jednocześnie :P

No, toż mówię. ;-)

Jak to uzasadnisz na gruncie biologicznym? Młoda kobitka, włosy do pasa, piersi w porządku, stosunek talii do bioder wymarzony, ale na szubienicę z nią, bo to papistka/ husytka/ żydówka/ bałwochwalczyni…

Babska logika rządzi!

Pod pewnym tekstem na fantastyka.pl toczyła się już dyskusja na temat tezy o wyjątkowości człowieka jako stworzenia okrutnego. Tekst opierał się na ciekawej koncepcji, że za okrucieństwo kota domowego odpowiada człowiek. Być może niektórzy uczestnicy powyższej wymiany poglądów pamiętają tamtą dyskusję i tamtego drabla (bo to był drabel), którego na portalu już nie ma (autor zapewne wrzucił go do kopii roboczych). Wtedy szeroko wypowiedziałem się w temacie. A jako że łatwiej było mi znaleźć odpowiednią stronę w przepastnych archiwach Internetu niż pisać swój wywód od początku, poniżej pozwalam go sobie wkleić. Zwracam uwagę, że nie krytykowałem samego drabla, który – powtórzę to – uważałem i uważam za ciekawy.

*

1. Delfiny butlonose (grupy młodych samców) potrafią godzinę znęcać się nad morświnem. Metodycznie, bez pośpiechu taranują takiego biedaka, celując (przy pomocy echolokacji) we wrażliwe narządy wewnętrzne, aż ten nie ma siły wypłynąć i topi się. Robią to bez żadnego oczywistego powodu – ani go potem zjadają, ani nie jest tak, że butlonosy konkurują z morświnami o pożywienie. To tylko najbardziej oczywisty przypadek okrucieństwa, które w pewnych okolicznościach przejawiają niektóre walenie.

2. Grupy szympansów, kiedy dopadną samca nie należącego do klanu, masakrują go. Zdarza się, że wyrywają mu palce, jądra, wybijają oczy, łamią żebra skacząc po nim. Potem zostawiają, żeby sam zdechł.

3. Widziałem na filmie, jak lew znęca się nad jakimś małym stworzeniem; to była bodajże mangusta.

Uważam, Iksie, że w swoim rozumowaniu zbyt dużo zakładasz ad hoc, bez zbadania tematu. Skąd wiesz, jakie były typowe zachowania przodka kota domowego? A co wiesz na przykład o zwyczajach żbika? Wszyscy stosunkowo dobrze znamy ludzi, z kolei zwierzęta domowe znamy lepiej, niż te dzikie, co zaburza perspektywę, i na co należy wziąć poprawkę. Tutaj jednak nawiasem przyznam, że jako pomysł na szorta Twoja koncepcja jest OK. Zresztą naturalne okrucieństwo kotowatych nie wyklucza, że człowiek dodatkowo wyostrzył krwiożerczość kota.

We wszystkich wypunktowanych przeze mnie sytuacjach okrucieństwo należałoby być może wziąć w cudzysłów. Bowiem w tezie, którą pierwotnie sformułowałeś pod tekestem Igreka, wyczuwam ocenę moralną. A okrucieństwo, którego definicja zakłada świadomość czynu lub jego zaniechania i zdolność do odróżnienia dobra od zła – mało kto zaprzeczy, że okrucieństwo w tym sensie możemy przypisać wyłącznie człowiekowi. Chociaż może nie jest to takie proste? Można by rozważyć poczucie sprawiedliwości, które inteligentne zwierzęta stadne wyraźnie posiadają. Te najinteligentniejsze są może nawet zdolne do głębokiej empatii. Dalsze dywagacje w tym kierunku wymagałyby długiego wywodu i wprowadzenia dodatkowych hipotez.

Kosmita-egzobiolog mógłby wyprowadzić wszystkie okrucieństwa ludzi z popędów, które zawdzięczamy ewolucji. Uważając się za istotę wyższą – posiadającą świadomość, której odmawiałby ludziom – twierdziłby, że tylko jego gatunek ma zdolność do prawdziwego okrucieństwa. To jest do zadawania innym cierpienia z pełną świadomością i tylko for the hell of it.

Ludzkie okrucieństwo nie wzięło się znikąd (patrz zachowania szympansów, ale nie tylko) i problem wcale nie jest taki prosty. Moim zdaniem nie powinno się go sprowadzać do banalnych antropocentrycznych tez.

– – – –

Zwierzęta, nawet najdziksze, nie mordują dla przyjemności i nie cieszy ich zadawanie cierpienia. To niestety tylko ludzka przypadłość.

Jako spontaniczna reakcja – ten efektowny frazes :P jest OK (a szort nawet niezależnie od spontanu). Moralna formułka, która ma swoją wagę, jednak jest trochę naiwna, kiedy przyjrzeć się jej skrupulatnie. Nie powinna być traktowana zbyt poważnie, bo do poważnych rozważań, do wyjasniania ludzkiej natury i przyrody, potrzeba szerszej perspektywy. I tyle chciałem napisać, wspierając tych, którzy uznali przedstawione przez Ciebie koncepcje za podejrzane.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ale moment, Ty pewna jesteś, że oni to tych kobitek wcześniej nie ten-tego? Bo jednak postanowiłem pomyśleć i jak już pomyślałem, to wyszło mi, że przecież oni tam normalnie się z nimi zabawiali, według mojej wiedzy.

 

Ja pamiętam, jerohu. Z pewnych względów.

Zainspirowałeś, zdaje się, autora tekstu, pod którym to pisałem :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Jerohu, to może właśnie w tej dyskusji czytałam o okrutnych szympansach? Bo słowa jakby brzmiały znajomo.

Nie jesteśmy aż tak wyjątkowi, jak chcielibyśmy myśleć. ;-)

Berylu, niektórzy i owszem, ten tego (nazwijmy ich w miarę normalnymi biologicznie), ale inni zabijali (tego już nie próbuję uzasadniać). Ale że heretyczki (albo i tfu! tfu! czarownice) skazywano niekiedy na śmierć, to się zgadzasz?

Niekiedy obydwie funkcje łączono. Podobno kiedyś istniał przepis, że nie wolno zabijać dziewic. Więc kat najpierw je gwałcił, a dopiero potem wykonywał wyrok. Ale może to tylko plotki. Uczyliście się coś o tym?

Babska logika rządzi!

Miałem coś takiego jak Historia Państwa i Prawa Polskiego i Powszechna Historia Prawa, ale nie przypominam sobie wspomnienia o gwałcącym dziewice kacie. Inna sprawa, że wielu rzeczy nie pamiętam… ; p

Widzisz, czarownica była niczym modliszka, to i kto by chciał się z nią tentegować? A co do heretyczek… a czy naprawdę tak trudno jest Ci wyobrazić sobie sytuację, że jakieś tam uprzedzenia odgrywają rolę bardzo mocno zniechęcających, oddziałujących na biologiczne podstawy człowieczeństwa? Albo np. taki mechanizm jak przewidywanie wspólnego wychowywania potomstwa, czy w ogóle płodzenie potomstwa z kimś, kto się do tego nie nadaje. Dla wielu ludzi, którzy podążali podobnym torem myślenia, danie swojego plemniczka jakimś tam podludziom, to zbrodnia.

Oczywiście, nie mam problemów z wyobrażeniem sobie takiej sytuacji. Ale gdzieś na początku dyskusji padło Twoje pytanie:

A czy jesteś pewna, że ludzkie zabijanie nie jest możliwe do uzasadniania biologicznie w taki sam sposób?

I próbuję Ci udowodnić, że moim zdaniem nie zawsze da się tak po zwierzęcemu uzasadnić zabijanie ludzi. Czy mam rozumieć, że już Cię przekonałam?

Faktycznie, czarownice to całkiem inna sprawa – zawsze wredna jędza mogła urok jaki rzucić. Lepiej takiej nie dotykać.

Dostrzegam pewną drobną różnicę między niechęcią do dzielenia się gametami a zabijaniem.

Babska logika rządzi!

Dostrzegam pewną drobną różnicę między niechęcią do dzielenia się gametami a zabijaniem.

No tak, nieco zboczyłem z tematu. Zabijanie. Cóż, chyba zbyt zmęczony jestem dzisiaj na stawianie się w położeniu morderców :) Ale możemy do tego wrócić.

Jak tylko będziesz gotowy. :-)

Babska logika rządzi!

Ale po namyśle stwierdzam, że to temat zbyt obiecujący i – jak widać – pochłaniający, by prowadzić go pod opowiadaniem. Dlatego proszę przenieść dyskusję do hyde parku i założyć nowy temat :)

Ciekawy pomysł – pewnie więcej osób się włączy. :-)

Babska logika rządzi!

Nawet z moim (już Ty wiesz jakim) podejściem – zabawne.

Podobało mi się :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

A to dobrze. Bo trochę się bałam Twojej reakcji.

Widzę, że nadrabiasz zaległości w (moich) tekstach. ;-)

Babska logika rządzi!

Tak.

A Ty, widzę, w przeciwieństwie do mnie, na brak weny narzekać nie możesz :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nie narzekam. Finkle nie narzekają, tylko kopią problem tak, żeby go bolało. ;-)

Babska logika rządzi!

Sympatyczne:)

Ale do jakiej dyskusji rozbudziło! I jak tu potem napisać, że do przeczytania i zapomnienia?

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dzięki, Alex. Miło, że wyszło sympatycznie.

No, teraz już nie można. Ciąg dalszy dyskusji w HP.

Babska logika rządzi!

Flądra bardzo rzeczowa. A całość – się mi podobała.

Wiesz, cholernie niewygodnie się pisze płetwami; wolała się streszczać.

Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Tak się rozczarować rybą… ;)

Ty, szara, oczywiście wiesz, że bywają tutaj ryby psychotyczne, źle znoszące cudze rozczarowania rybami? ;-)

 

No więc: śmiszne śmiszne, ale już od polowy znałem finał. Poddoba mi się mimo tej przewidywalności – wstępniak nad opowiadaniem w połączeniu z treścią zdradzają pointę.

 

 A flądra mądrze przemogła milczenie rybek, czy wy w ogóle wiecie jak trudno się pisze płetwą? Okrutnicy! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, Psycho.

Tak źle i tak niedobrze. Bez wstępniaka ludzkość traktowała tekst jak dowcip. Ech, nie można mieć wszystkiego. Trudno, niech zostanie spoiler.

Bardzo niewygodnie się pisze, ale szorowanie otwartym oczkiem po dnie – to dopiero jest upierdliwe. Ale może poprosiła znajomą ośmiorniczkę o pomoc. ;-)

Babska logika rządzi!

Podobało mi się. Dialogi tak fajnie skonstruowane, że czyta się wyjątkowo szybko i płynnie. No i całkiem zabawne.

Dzięki, Zygfrydzie.

A czyta się szybko, bo króciutkie toto. :-)

Babska logika rządzi!

Księga Stworzenia autorstwa Finkli. Finklo, mogę przesłać to do episkopatu, z prośbą o włączenie do ksiąg Pisma Świętego? E, głupi pomysł, pewnie uznają to za herezję. 

Dylematy Stwórcy. Gratuluję wyobraźni! Ubawiłem się. Jak dla mnie – bomba! 

Dziękuję, Ambroziaku. Nie, nie wysyłaj. Lepiej, żeby to zostało mało znanym apokryfem.

Myślisz, że to tak prosto wykombinować od zera miliony gatunków? Spróbuj kiedyś złożyć najprostszą bakterię… ;-)

Babska logika rządzi!

Taaa, narobił się Ten Nasz Stwórca. Popatrz: a wszystko to w siedem dni…! No, ale my, maluczcy, tego swoim ułomnym rozumem nie ogarniemy. Lepsi, gorsi – ważne, że jesteśmy. I za to chwała Panu!

Nieeee, w sześć. Siódmego odpoczywał. I nie poświęcił całego tego czasu na zwierzątka i roślinki.

Babska logika rządzi!

Fakt, w sześć. Pewnie, bo najpierw konstruował niebo i ziemię. Pomyśleć, że na maturze miałem piątkę z religii. Dzisiaj to zdałbym pewnie na naciąganą trójczynę.

Miałeś religię na maturze?

Babska logika rządzi!

Albo nie! Stworzy najprostsze ze zdolnych do replikacji form, a potem niech ta suka Natura się z nimi użera!

;-) Tjaaa, niech Natura i tak dalej, ale i tak się wtrącił ze swoim potopem… ;-)

No i jak tu nie współczuć naszemu D.O.M?

Inaczej… Była matura z religii.

Wiesz, wtedy religii nie wykładano w szkole, ale w uroczych salkach katechetycznych, przy kościołach. Wprowadzenie religii do szkół sprowadziło tę dziedzinę wiedzy do rangi przedmiotu. Nigdy nie byłem pobożny czy kościółkowy. Pasjonowałem się natomiast religioznawstwem. Pochłaniał mnie też klimat, towarzyszący lekcjom religii… Ile razy brnąłem w ciemności, po kostki w śniegu, kończąc spacer na plebanii, w kameralnej, przytulnej i ciepłej salce katechetycznej? Pół wieku temu – kościół na Saskiej Kępie stał prawie na krańcach cywilizowanego świata. 

No, chyba że założymy, że Bóg to właśnie Natura.

O, Adamie, miło, że dotarłeś do szorta. :-)

Potop – to ze względu na stary sentyment do ryb. A może miał nadzieję, że Noe nie zabierze na arkę parki komarów, karaluchów, czarnych wdów…

Ano, współczuć trzeba – z takimi marudzącymi petentami to faktycznie osiwieć można…

 

Ambroziaku, no właśnie wiem, że w szkołach nie wykładano i dlatego zestawienie religii z maturą mnie zdziwiło.

Babska logika rządzi!

Jak mógł mieć taką nadzieję, skoro sam polecił: “A weźmiesz na korab po jednej parze spośród każdego stworzenia, które lata, chodzi a pływa […].” Czy jakoś podobnie, ale jednoznacznie.

Nie byłby to pierwszy przypadek złamania przykazania, o ile mi wiadomo… ;-)

Babska logika rządzi!

Ech, Noe mógł zapomnieć przynajmniej o owsikach.

O, nie zauważyłam wcześniej komentarza…

Ano mógł. Albo chociaż przez nieuwagę rozdeptać kilka stworzonek. Bo tłok tam musiał panować niezły…

Babska logika rządzi!

Niestety… zatargał całe to paskudztwo na arkę.

Jak nie trzeba, to ludzie potrafią być posłuszni…

Babska logika rządzi!

Noe był nadgorliwy.

:-)

Babska logika rządzi!

Ach, pamiętam ten tekst doskonale, choć czytałem go parę miesięcy temu. Niezwykle lotny, zabawny i oczywiście intertekstualny. Aż się zacząłem zastanawiać, skąd się brały młode stegozaury. 

6/6. :D

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, Arhizie. :-)

Cieszę się, że tak dobrze zapadło w pamięć.

I co wymyśliłeś z tymi stegozaurami? ;-)

Babska logika rządzi!

Nie było in-vitro i wyginęły? 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

:-D Niezła odpowiedź!

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka