- Opowiadanie: Wicked G - Kruk

Kruk

Opublikowałem w zeszłym tygodniu na forum NF, teraz wrzucam tutaj, może komuś też się spodoba. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla wszystkich z forum za pomoc przy poprawianiu błędów :)

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Kruk

Wszelkie istnienie zawierało się w obecnym kształcie od zarania dziejów. Nikt nie zadawał pytań o początek. Nikt nie szukał sensu. 

Byt człowieka wypełniała praca, dzięki której podtrzymywał swoją egzystencję. Niewielkie gromady żyły rozproszone po całym świecie, mieszkając w drewnianych chatach, hodując zwierzęta i uprawiając rośliny. Nie było rządzących ani rządzonych. Każde mienie traktowano jako wspólne. Zazdrość i chciwość pozostawały nieznanymi pojęciami, zaś wzajemną miłość i dobroć uznawano za najważniejsze wartości. Natura oszczędzała swoim dzieciom klęsk żywiołowych i chorób. Dzikie stworzenia nie pożerały siebie nawzajem, lecz podobnie jak ich więksi bracia obdarzeni rozumem, żywiły się wyłącznie roślinami, dostarczanymi w wielkich ilościach przez żyzną ziemię.

Ludzie byli szczęśliwi. Cieszyli się każdym dniem, jakim obdarzył ich los, aż nadchodził czas odejścia na drugą stronę. Moment ten nie budził jednak w nikim przerażenia. Wszyscy godzili się z tym, że kiedyś już ich nie będzie.

I wtedy pojawił się On. Dotarł na pole leżące nieopodal jednej z wiosek znajdujących się na nizinach. Usiadł na lekko zbutwiałej grzędzieli i tkwił w bezruchu, wpatrując się absolutnie czarnymi oczyma w człowieka zaprzęgającego wołu do radła. Mężczyzna, zauważywszy Kruka, przerwał swoje zajęcie i zaczął go odpędzać, krzycząc i machając rękoma w jego kierunku:

– A kysz! Idź precz!

Lecz On pozostawał niewzruszony. Przechylił głowę na bok, otworzył dziób i powiedział:

– Przybyłem tu, żeby was zbawić.

Człowiek zdumiał się, słysząc, że zwierzę posługuje się ludzką mową. Pomimo tego nie odczuł lęku. Wręcz przeciwnie, gdy Ptak odezwał się do niego, nagle jakby doznał ukojenia. Zbliżył się do Niego i zapytał:

– Co to znaczy: “zbawić”?

– Uwolnić od cierpienia.

Słowa Kruka, wypowiedziane głosem, który zdawał się wnikać w najmniejsze zakamarki ciała rolnika, skłoniły go do przypuszczenia, iż nie zna On dobrze tutejszych warunków życia.

– Przecież my nie cierpimy. Mamy wszystko, czego nam potrzeba. 

– Mylisz się. Brakuje wam wielu rzeczy.

Odpowiedź wzbudziła w wieśniaku palącą ciekawość. Ośmielił się więc skierować prośbę o dalsze wyjaśnienia.

– O jakich rzeczach mówisz?

– Dowiecie się o nich w swoim czasie. A teraz usiądź i czekaj.

Człowiek wykonał polecenie i obaj zamilkli. Po chwili do owego miejsca przybyła jego żona, zaniepokojona nieobecnością męża. Usłyszawszy całą historię, również spoczęła przy radle i obserwowała Ptaka, który wciąż nie zmieniał swojej pozycji.

Wkrótce na polu znaleźli się wszyscy mieszkańcy wioski, od niemowląt po starców. Otoczyli Go szerokim kręgiem i czuwali.

Mijały dnie i noce, a On nie wydał z siebie choćby dźwięku. Tubylcy jednak wiernie trwali przy Nim, nie odchodząc nawet na krok. Myśleli jedynie o tajemnicach, które wkrótce miały zostać odkryte. Jego obecność wypełniła ich serca tak, że pozostawali obojętni wobec wszystkiego, co działo się dookoła.

Tydzień później zgromadzeni pomarli już byli z głodu i pragnienia. Zbawiciel, widząc, że spełniły się jego zamiary, rozpostarł skrzydła i odleciał.

 

 

***

 

Odkupienie po kolei obejmowało kolejne osady. Ludzie, usłyszawszy wieści od wędrowców napotykających skupiska martwych ciał, zlękli się i zaczęli rozpowszechniać plotki między sobą. Do tej pory nie zdarzyło się, żeby ktoś umarł, nie osiągnąwszy mocno dojrzałego wieku. Strach i frasunek wypełniły ten świat. Nikt nie chciał z niego odejść, będąc jeszcze młodym i w pełni sił. 

Pewnego razu Kruk zjawił się przy kobiecie piorącej ubrania. Usadowił się na okiennicy stojącego w pobliżu domu. Niewiasta, skupiona na swojej pracy, nie zwróciła na Niego uwagi, dopóki nie rzekł do niej:

– Będziesz moją Uczennicą.

Praczka uniosła wzrok znad balii i spytała:

– Czego chcesz mnie nauczyć?

– Prawdy.

Zdziwiona niejasną odpowiedzią wieśniaczka zapragnęła, aby została ona jej objaśniona.

– Czym jest prawda?

– Wszystkim, czym myślisz, że nie jest.

W sposobie, w jakim się wypowiadał, było coś niezwykłego. Jego głos uspokajał rozmówcę tak samo, jak dotyk matki ucisza płaczące dziecko. Odfrunął z parapetu i usiadł na jej ramieniu, po czym szepnął jej do ucha:

– Pójdziemy razem.

I udali się w nieznane.

 

***

Latami podróżowali przez świat, niosąc Zbawienie, które przejawiało się w coraz to nowych formach. Wichury, powodzie i pożogi niszczyły osady. Zarazy trzebiły kolejne gromady. Susze ograniczały zasoby pożywienia, przez co człowiek był zmuszony spożywać mięso, często nawet to, które wcześniej było częścią najbliższej mu osoby. Cenniejsze dobra przywłaszczali sobie ci, którzy byli silniejsi bądź sprytniejsi od innych. Jeden powstał przeciw drugiemu w walce o przetrwanie.

Gdy ongiś przemierzali odległy las, Uczennica poprosiła Kruka o wytłumaczenie pewnej sprawy, która zaległa jej gdzieś na dnie duszy i nie dawała spokoju.

– Dlaczego sprawiasz, że ludzie cierpią, choć obiecałeś im, że ich od tego wyzwolisz?

– Możesz być wolnym, nawet jeśli twoje ręce oplatają więzy.

Kobieta zaczęła rozważać słowa Ptaka, lecz nie mogła odgadnąć ich znaczenia.

– Nie rozumiem, o czym mówisz, Mistrzu.

– Musicie się bać, żeby działać. Potrzeba wam czegoś, przed czym możecie uciekać, żeby nie stać w miejscu. Byliście martwi, a ja dałem wam życie. Ujrzą to ci, którzy nastąpią po was.

Zapadła cisza. Zatrzymali się i usiedli na powalonym konarze, aby odpocząć. Po chwili Zbawiciel oznajmił:

– Co postanowiłem uczynić, uczyniłem. Odchodzę. Zachowaj wszystko to, o czym ci powiedziałem.

I opuścił ją. Już nikt nigdy potem go nie ujrzał. 

 

 

***

– Jesteś świrem, Piter – stwierdził Albert po wysłuchaniu historii. – Chyba nie powiesz mi, że uznajesz to za coś więcej niż tylko mit? 

– Każdy wierzy w to, co uważa za słuszne – odparł Piotr. – Kto wie, jaka może być prawda…

– No dobra, już dobra, tylko błagam, nie zmień mi stancji w miejsce schadzek jakieś sekty!

Obydwaj mężczyźni wybuchnęli gromkim śmiechem, przerwanym przez wibracje telefonu Alberta. 

– Słuchaj, stary – rzekł odczytując SMS-a. – Muszę cię na chwilę opuścić. Brat chce, żebym go podwiózł do urzędu skarbowego.

Kolega Piotra pożegnał się z nim i wyszedł z mieszkania. Drugi ze studentów udał się do swojego pokoju, puścił na wieży Hi-Fi jeden z kawałków Marcusa Intalexa, oklapł na krzesło obrotowe i zaczął gapić się w okno.

Nagle, na parapecie po drugiej stronie szyby usiadł spory kruk. 

– Zabierz mnie stąd – poprosił go Piotr. – Mam już dosyć tego. Nie chcę istnieć w tym świecie.

– Niczego nie zrozumiałeś? – zdziwił się Ptak. – Masz tutaj być. To jest twój cel. Sens, który wyznaczyłem tobie i innym ludziom. Iść przez życie i rozwijać się. Nieważne, jak bardzo to boli.

Zwierzę odfrunęło, zostawiając go samego. Przez moment nie ruszał się jeszcze, rozmyślając. Odwrócił głowę od okna i wstał.

– Lepiej pozmywam naczynia – pomyślał na głos i poszedł do kuchni.

Koniec

Komentarze

To jest dobre, Wicked! Filozoficzne, ale dobre. Nie przepadam za tego typu kawałkami, ale to Ci się udało i naprawdę czytałem z dużym zainteresowaniem. Takie przemyślenia nad sensem istnienia są stare jak świat, a że nie dają odpowiedzi na pytanie zasadnicze, dlatego uważam je generalnie za stratę czasu. Niemniej rozumiem, że ludzie tego potrzebują. W Twoim wykonaniu wyszło to całkiem dobrze. Nie znudziło mnie, a wręcz przeciwnie…

Po raz kolejny dziękuje za ocenę i opinię ambroziak :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ambroziak napisał: Takie przemyślenia nad sensem istnienia są stare jak świat, a że nie dają odpowiedzi na pytanie zasadnicze, dlatego uważam je generalnie za stratę czasu. Niemniej rozumiem, że ludzie tego potrzebują.

Odpowiedź na pytanie zasadnicze znana jest od pewnego czasu, ale jest zbyt prosta, na domiar złego rujnuje nasze wygórowane mniemanie , więc trwają poszukiwania odpowiedzi zastępczych. Na przykład podobnych do powyższej.

Przemyślenia może i stare, wniosek oczywisty, ale podany w ładnej formie. Mocne są słowa Kruka/Zbawiciela: "Masz tutaj być". Otóż to. Nie ma ucieczki. Nie ma celu, tylko droga.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dziękuję Wam bardzo za czas poświęcony na przeczytanie i skomentowanie tekstu. W pełni się z tobą zgodzę, thargone, między innymi właśnie tę tezę chciałem przekazać w tym szorcie. AdamieKB, mógłbyś mi przybliżyć odpowiedź, o której mówisz? Chodzi ci o to, że życiem rządzi czysty przypadek (to mi przychodzi na myśl jako coś, co “rujnuje nasze wygórowanie mniemanie”) ? 

 

P.S Uwaga do moderatorów – ten komentarz został zgłoszony przez zupełny przypadek, chciałem poprawić błąd ort. i kliknąłem nie to co trzeba. Mam za grube palce :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytałem z zainteresowaniem.

Lubię wszelakie filozoficzne dylematy.

 

Wracam iść przez życie i rozwijać się. Nie zważając jak to boli.

Mocne;-)

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dziękuję za komentarz Nazgulu! Cieszę się, że się spodobało :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

No ciekawe, ciekawe.. przynajmniej jak boli to czujesz, że żyjesz. Stagnacja na dłuższą metę potrafi być nużąca. Człowiekowi potrzeba pełnego wachlarza emocji dla wszechstronnego rozwoju, nie podlega to wątpliwości:)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Dzięki wiwi! "Człowiekowi potrzeba pełnego wachlarza emocji dla wszechstronnego rozwoju"– bardzo trafnie to ujęłaś. Np. taka medycyna miała swoje początki w próbach  załagodzenia bólu i uniknięcia śmierci. Teraz dzięki niej możemy ulepszać swoje ciała w celach estetycznych (wszelkiego rodzaju operacje plastyczne), zaś wkrótce być może i praktycznych (transhumanizm).

Fajnie, że tyle osób dzieli się swoimi przemyśleniami :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Hmmm. Z jednej strony, wydaje mi się bardzo mało prawdopodobne, że ludzie siedzieliby przy kruku, aż do śmierci czekając na wyjaśnienia. Z drugiej strony, skoro nie byli tak całkiem ludźmi…

nie ważne => nieważne

 

A Adamowi chodziło zapewne o to, że życiem sterują trzy popędy na krzyż. Wstydliwe, ale prawdziwe. ;-)

Babska logika rządzi!

Otóż to. Prawdę pisząc, zredukowałbym do jednego, z którego nie do końca zdajemy sobie sprawę. Cała reszta to wymyślone przez nas samych dodatki.

Można uznać, że ludzie nie mogli się oderwać od Kruka podobnie jak no-life nie może przerwać grania na komputerze. Po prostu zadziałał na nich jak narkotyk :)

Błąd poprawię jak odpalę laptopa, dokonanie tego z tabletu jest zbyt ryzykowne.

Jakby to powiedział Tony Montana – "Money, Power, Woman" :D

Trudno się z tobą nie zgodzić Adamie. Jednak cokolwiek by nie powiedzieć, dzięki tym dodatkom życie jest trochę bardziej kolorowe :)

Aha, i byłbym zapomniał – dziękuję Finklo za poświęcenie chwili na przeczytanie i skomentowanie.

 

Edit: Błędy poprawione.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Opowiadanie na pierwszy rzut oka ciekawe. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.

Na pytanie człowieka: Co to znaczy „zbawić”? Kruk odpowiada: uwolnić od cierpienia, po czym uśmierca kilka wiosek pod rząd. Następnie rozpyla po świecie: wichury, powodzie, pożogi, plagi małe i duże.

Następny fragment tekstu. Pytanie praczki: Czym jest prawda. Odpowiedź kruka: Wszystkim, [o] czym myślisz, że nie jest [prawdą]. OK. Zatem, jeśli praczka pomyśli, że 2 + 2 = 5, to będzie to… prawda?

Generalnie z tekstu wynika, że Zbawienie według Kruka to cierpienie, śmierć, presja życia w ciężkich, niesprzyjających okolicznościach. Rozumiem, że taka presja była potrzebna cywilizacji do osiągnięcia progresu technologicznego – ale czy do Zbawienia? Szczerze napisawszy, zbawienie kojarzy mi się z zupełnie innymi sprawami niż ból, cierpienie i śmierć – oczywiście, to mój bardzo prywatny punkt widzenia. Sam tekst przyciągnął moją uwagę i dał powód do powyższych wywodów ; ) – więc cel dydaktyczny opka został chyba osiągnięty. Generalnie lubię teksty, które prowokują do takich pogłębionych refleksji ; )

...always look on the bright side of life ; )

Dzięki za przeczytanie i podzielenie się swoją opinią Jacku :)  

Cała moja zabawa z tym tekstem polegała właśnie na odwróceniu schematów.  W większości tego typu historii Mesjasz przybywa do ludzi, aby przywrócić im raj utracony. Tutaj mamy sytuację odwróconą o sto osiemdziesiąt stopni – Kruk przekształca utopijny eden w znaną nam rzeczywistość. Nazwanie tego zbawieniem budzi naturalny sprzeciw. Kobieta nie rozumiała tego, że cierpienie może być bodźcem do rozwoju, dlatego Zbawiciel odpowiedział jej tym enigmatycznym określeniem.

Ptak wybawił uwolnił ludzi od czegoś, czego nawet nie byli świadomi – stagnacji, utkwienia w martwym punkcie. Możliwe, że nie tego oczekiwali, jednak nie mieli żadnego wpływu na postanowienia Kruka, podobnie jak i my nie jesteśmy w stanie w pełni usunąć cierpienia z naszego świata – możemy jedynie się z nim zmierzyć i spróbować ujrzeć jego pozytywne aspekty, które starałem się przedstawić w tym szorcie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Tak jak Finkla, coś mi się nie chce wierzyć w siedzenie i umieranie z głodu… Ale przyjemnie się czytało, tak miękko i płynnie. Bajkowo, nie filozoficznie.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Cieszę się, że lektura była dla ciebie przyjemna Emelkali :)

Dziękuję jeszcze raz wszystkim za podzielenie się swoimi odczuciami przy czytaniu tekstu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Zgadzam  się w pełni z Adamem. Odpowiedź jest oczywista, ale  nie chcemy jej zaakceptować bo nam się nie podoba, a prawda ginie w tym samym momencie, w którym staramy się ją zdefiniować, jednak pomimo to uwielbiam filozofię, nie za odpowiedzi, których nie ma, ale za pytania, które stawia. Ponieważ Twój tekst zmusza do refleksji oceniam go wysoko, forma również bardzo fajna, udane opowiadanie ()pomimo, że mój światopogląd różni się od Twojego). Pozdrawiam! 

Dziękuję za skomentenowanie i również pozdrawiam  :) W filozofii najfajniejszy jest dla mnie właśnie sam proces  poszukiwania odpowiedzi na różne pytania.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Generalnie zgadzam się z Jackiem. Nie kupuję tej wizji.

 

Czytając miałam miejscami wrażenie, że zastosowana stylizacja jest dość nienaturalna.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki za opinię joseheim!  Jeśli chodzi o stylizację to starałem się, żeby nie brzmiało zbyt "podręcznikowo", z drugiej strony nie chciałem robić całkowitej zrzynki z Biblii. Styl nie jest moją mocną stroną, muszę jeszcze nad tym popracować.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Otóż to. Prawdę pisząc, zredukowałbym do jednego, z którego nie do końca zdajemy sobie sprawę. Cała reszta to wymyślone przez nas samych dodatki.

Adamie, tak się zastanawiam… dlaczego tak często nie chcesz wyrazić swoich myśli wprost? To nietrudne, spróbuj czasem ; )

 

Co do opowiadania – podobało mi się, pomijając ten ostatni fragment. Może dlatego, że nie zrozumiałem dlaczego Piotr rozmawia z Krukiem. Co do języka – mnie przekonał. Czytało się fajnie, jak to ktoś z komentujących ujął, trochę bajkowo. Poza tym ja nigdy nie byłem fanem bezstresowej egzystencji, wydawała mi się nudna. Nie mówiąc o życiu w komunie, brrr! Może właśnie dlatego opowiadanie mi się spodobało, a niektórym wręcz przeciwnie.

Dziękuje za komentarz berylu! Mnie też totalna komuna niezbyt się podoba – niektórymi rzeczami, jak choćby na przykład bielizną, wolałbym nie dzielić z innymi XD

Rozmowa Piotra z Krukiem mogła mieć miejsce w rzeczywistości, bądź też być wytworem jego chorej wyobraźni – o tym zdecydujcie sami :) Jak każdy wierzący, Piotr miewał chwile zwątpienia – dlatego w tej “modlitwie” poprosił Ptaka, żeby zabrał go z tego świata, choć było to sprzeczne z Jego wolą.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Tekst napisany prosto i przejrzyście, czyta się fajnie. Sama idea, którą tekst stara się przekazać, nie za bardzo do mnie przemawia, ale mimo to nie żałuję tych kilku chwil, które poświęciłem na przeczytanie twojego opowiadania.

Dzięki vyzart! Cieszę się, że nie zmarnowałem twojego czasu :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wolałabym, żeby kruk się nie pojawił, żeby nikt nikogo nie zbawiał i żeby wszyscy byli szczęśliwi, choćby to miało być szczęście maleńkie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja też tego pragnę… Kimże jednak jestem, by sprzeciwiać się woli Pana?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

No, przecież jesteś Wickedem G!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Racja, w sumie to ja go stworzyłem… Mogę mu powiedzieć, żeby sobie poleciał, albo postawić strach na kruki ;)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Niech odleci. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka