- Opowiadanie: Teyami - Kropla atramentu

Kropla atramentu

Tym razem le­ci­my z wier­szem, zo­ba­czy­my, co z tego wyj­dzie.

Dyżurni:

brak

Oceny

Kropla atramentu

Pra­gnę po­świę­cić choć tę jedną chwi­lę

Wam, któ­rzy życie swoje zmar­no­wa­li,

Któ­rzy­ście trwa­li bier­nie wio­sen tyle,

Nie wi­dząc morza do­ko­ła swej balii.

 

Chcę ofia­ro­wać tę myśl nie­zna­czą­cą,

Ni to po­chwa­ły, ni to po­tę­pie­nia,

Dla was, prze­gra­nych, za­pew­ne bę­dą­cą

W pie­kle sza­ta­na ser­decz­nym ski­nie­niem.

 

Tobie, naj­lep­szy skocz­ku swego wieku,

Któ­ryś nart nie tknął, nie zo­ba­czył nieba,

Wstrzy­ma­ny stra­chem, tkwią­cym gdzieś w czło­wie­ku,

Nie pod­jął walki, którą pod­jąć trze­ba.

 

Tobie, o wodzu, wi­ta­ny po­kło­nem,

Coś nie znał wojny, wła­dzy, prze­ciw­ni­ka,

Coś rze­czy­wi­ście był Na­po­le­onem,

Lecz wiecz­nie tkwią­cym w ciele ro­bot­ni­ka.

 

Tobie, pił­ka­rzu, młody strzel­ców królu,

Coś kopał tylko flaka na po­dwór­ku,

Coś naj­pierw za­znał życia w bie­dzie bólu,

Potem zaś czy­stą pijał gdzieś na murku.

 

I tobie, wiel­ki, wy­bit­ny le­ka­rzu,

Który za młodu nie chcia­łeś stu­dio­wać.

Łzę uro­ni­łeś przy smęt­nym ko­sia­rzu.

Chyba za późno, rzekł ten, by ża­ło­wać.

 

Za­ro­sła dawno do Edenu brama,

Ta, którą śle­piec o pół kroku minął,

Wy­bla­kły stro­ny książ­ki nie­spi­sa­nej

O kimś, kto w świa­ta wirze gdzieś za­gi­nął.

 

Nie­chaj wam zni­czem bę­dzie wiersz ten skrom­ny,

Łzą – roz­ma­za­na kro­pla atra­men­tu,

Gdy już znik­nie­cie z pa­mię­ci po­tom­nych,

Przy­ćmie­ni bla­skiem od­kry­tych ta­len­tów.

Koniec

Komentarze

[…] zo­ba­czy­my, co z tego wyj­dzie.

:-) Nic do­bre­go, bo kto weź­mie sobie to do serca, po­bie­gnie po sznur i po­rad­nik: “Sto dwa­dzie­ścia wę­złów w jeden week­end”. :-)

Cie­ka­we.

Za­ło­że­nie mi się nie po­do­ba, bo nie widzę żad­ne­go po­wo­du, by no­bi­li­to­wać ta­lent w ogóle, już nie mó­wiąc o zmar­no­wa­nym.

Wy­ko­na­nie miej­sca­mi ku­le­je, szcze­gól­nie rymy. Po­mi­ja­jąc fakt, że głów­nie zry­mo­wa­ne są te same czę­ści mowy, to “zmar­no­wa­li-ba­lii“, “bra­ma-nie­opi­sa­nej” cięż­ko uznać za rymy, “nie­zna­czą­cą-bę­dą­cą” jest rymem gra­ma­tycz­nym, a to go­rzej niż brak rymu.

A jed­nak wiersz mi się po­do­ba.

Cie­ka­we.

Ada­mie, może nie prze­sa­dzaj­my :D Cho­ciaż sama bym się chęt­nie kilku no­wych na­uczy­ła.

 

Mr_D, dzię­ku­ję za ko­men­tarz. To nie tak, że no­bi­li­tu­ję ta­lent jako taki, po pro­stu uwa­żam, że to tro­chę przy­kre, kiedy nie do­sta­je on szan­sy się roz­wi­nąć. A jesz­cze go­rzej, jeśli ktoś nawet nie wie, że go ma.

To nie jest złe!

 

Pro­sty styl i prze­sła­nie, ale mnie to nie zraża. Gdyby tylko warsz­ta­to­wo było le­piej…

 

Po­zdra­wiam!

"Przy­sze­dłem ogień rzu­cić na zie­mię i jakże pra­gnę ażeby już roz­go­rzał" Łk 12,49

Dzię­ki, Na­zgu­lu. Wiem, wiem, że dla Cie­bie takie coś jest za pro­ste, nie po­zo­sta­wia Ci pola do po­pi­su przy in­ter­pre­ta­cji ;) A co do warsz­ta­tu to po­sta­na­wiam się po­pra­wić i wię­cej nie… no, w każ­dym razie mniej grze­szyć.

Mimo, umyśl­ne­go czy nie, kuś­ty­ka­nia formy, To mi się po­do­ba, bar­dzo. 

Nie bie­gam, bo nie lubię

Dzię­ki, Cor­co­ra­nie. Oczy­wi­ście, że kuś­ty­ka­nie formy umyśl­ne – śmiesz przy­pusz­czać, że mo­gły­by się u mnie po­ja­wiać ja­kieś nie­do­cią­gnię­cia? :D

Prze­czy­ta­łem ten wiersz już jakiś czas temu, ale do­pie­ro dziś ze­bra­łem się do na­pi­sa­nia ko­men­ta­rza. Jest smut­ny – taki chyba miał być. Na po­ezji znam się jesz­cze mniej niż na pro­zie – wy­da­je mi się, że po­ziom no­bli­stów to jesz­cze nie jest ;). Za pierw­szym razem za­czą­łem się wczu­wać po pierw­szych zwrot­kach, ale ostat­nie dwie i wtedy i teraz po­do­ba­ją mi się jakoś mniej niż po­prze­dza­ją­ce – wieje z nich strasz­nym pa­to­sem. 

Szcze­rze mó­wiąc wo­lał­bym, żebyś ucze­pi­ła się tego mo­ty­wu i na­pi­sa­ła ładne opo­wia­da­nie prozą o nie­wy­ko­rzy­sta­nych szan­sach i zmar­no­wa­nych ma­rze­niach. Gdy­bym miał oce­niać twoje szan­se na laury w po­ezji po lek­tu­rze tego po­je­dyn­cze­go utwo­ru, pew­nie był­bym scep­tycz­ny :P.

Mogło być go­rzej, ale mogło być i znacz­nie le­piej - Gan­dalf Szary, Hob­bit, czyli tam i z po­wro­tem, Rdz IV, Górą i dołem

Ne­va­zie drogi, Ty to za­wsze wal­niesz ko­men­tarz w naj­mniej spo­dzie­wa­nym mo­men­cie pod naj­mniej spo­dzie­wa­nym tek­stem :) Tro­chę mnie to prze­ra­ża, ale Twoje uwagi za­wsze są mile wi­dzia­ne. Tu też patos? Coś mi się wy­da­je, że jesz­cze długo będę to­czy­ła z nim za­cię­tą ba­ta­lię, aż któ­reś z nas po­le­gnie. Ogól­nie ten wiersz wrzu­ca­łam dość spon­ta­nicz­nie, z cie­ka­wo­ści i nawet nie przy­szło mi do głowy, by po­ru­szyć ten temat w opo­wia­da­niu. Ale spo­koj­nie, wiel­ką po­et­ką ra­czej zo­sta­wać nie za­mie­rzam, zwłasz­cza, że sama mam do po­ezji sto­su­nek am­bi­wa­lent­ny – nie­któ­re wier­sze po­tra­fię na­praw­dę po­lu­bić, ale ostat­nio zwy­kle na­ty­kam się albo na ba­na­ły, albo na pseu­do­fi­lo­zo­ficz­ne beł­ko­ty. Proza jed­nak mi bliż­sza.

 

I wy­bacz, że nie pod tek­stem, ale przy oka­zji oczy­wi­ście gra­tu­lu­ję bi­blio­te­ki!

In­ny­mi słowy – ucz się i pra­cuj, a doj­dziesz do celu. ;-)

Ot, taka sobie ry­mo­wan­ka, nie po­rwa­ła, nie­ste­ty.

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Ale błę­dów nie mu­sia­łaś wy­pi­sy­wać! A tak serio dzię­ki za od­wie­dzi­ny :)

Ach, byłam w po­bli­żu, więc wpa­dłam na chwi­lę. ;-)

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Nie znam się na wier­szach, ale ten przy­naj­mniej zro­zu­mia­łam. :-)

OK, spodo­ba­ło mi się prze­sła­nie. A naj­bar­dziej mnie wku­rza, kiedy ge­nial­ne­mu umy­sło­wi ktoś wtyka do ręki ka­ra­bin i każe z nim sie­dzieć w oko­pie…

Tylko fan­ta­sty­ki nie ma.

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Nowa Fantastyka