- Opowiadanie: Finkla - Jestem, który Byłem i Będę

Jestem, który Byłem i Będę

Przyszedł mi do głowy pomysł, dla którego najlepszą formą chyba jest wiersz. Sama się zdziwiłam.

Nieustająca chwała Enterowi!

Dyżurni:

brak

Oceny

Jestem, który Byłem i Będę

Byłem…

Byliśmy garścią drobniejszych mnie.

Byłem w gwieździe, w wybuchu supernowej

W próżni i dysku akrecyjnym.

 

Byłem w planecie: wewnątrz,

W skałach na wierzchu i w atmosferze.

Wchodziłem w miliardy przelotnych związków.

Byłem w życiu, te interludia wspominam najmilej:

Tyle doznań, oszałamiające tempo zmian.

 

Moja pierwsza bakteria,

Pierwsze przejście przez tryby fotosyntezy,

Pierwsza cząsteczka DNA,

I pierwszy drapieżnik.

Pierwsza łuska i pierwszy płatek kwiatu.

Powiedzielibyście, że był biały,

Ale owady widziały na nim kolorowe wzory.

 

Byłem w oku, w chitynowym pancerzyku,

W celulozie, w ściance żołądka i macicy,

Skrzelu, płucu i przetchlince.

W komórce nerwowej i kopycie.

W feromonach i ekskrementach.

 

Jestem…

Jestem w Tobie.

Na początku lektury

Byłem w lewym uchu.

Teraz zbliżam się do wątroby.

 

Będę…

Jeszcze nie wiem…

Może zostanę częścią diamentu,

A może, jako strzęp folii,

Wyląduję na wysypisku?

Na śmietniku więcej się dzieje.

 

Najbardziej chciałbym trafić do mózgu istoty rozumnej.

Analizować bodźce z zewnątrz, aż powstanie złożony obraz świata.

Albo rozpamiętywać stare sygnały;

Słowa, kolory, zapachy, kształty, nuty, faktury, smaki, sensy

Synestezujące niepowtarzalną mozaikę spotkania sprzed dwóch lat.

Albo – najdziwniejsze – wyobrażać sobie rzeczy,

Których nigdy jeszcze nie napotkałem podczas długiej egzystencji.

 

Kiedyś zapewne znajdę się w najbliższej gwieździe,

Aby otworzyć nowe rozdziały istnienia:

Tlenowy, magnezowy, neonowy…

Ale może wcześniej zostanę wysłany poza układ?

Lub trafię do sztucznego reaktora?

 

Właściwie to bez różnicy.

Jestem nieśmiertelny.

Koniec

Komentarze

No proszę. Nie spodziewałam się.

Pozwolisz, że powstrzymam się od komentowania utworu – po prostu w odniesieniu do wierszy tego nie robię.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąca.

Ja też nie. :-)

Wolałabym poznać reakcję, ale przecież Cię do niczego nie zmuszę. To już lepiej pozwolę… ;-)

Babska logika rządzi!

Czy jeśli napiszę, że rozwiązaniem jest stała całkowania, to będę blisko? Ostatnie zdanie nieco zbiło mnie z pantałyku; pomyślałem, że może jednak Duch Święty.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Chyba jesteś blisko z tym Duchem Świętym, jerohu. Tytuł nawiązuje do tetragramu, a cały tekst trąci panteizmem. 

Zgaduję, oczywiście. Interpretacja poezji mnie przerasta.

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Jerohu, Ty tak poważnie?

Cholera, wydawało mi się, że to całkiem proste, wręcz wyłupane łopatą. Na pewno trudniejsze niż to, co pokazałam w utworku “Wierszem”.

To nawet nie miała być zagadka, chodziło mi o wywołanie określonych wrażeń.

 

Edit: “Nie trudniejsze” miało być…

Babska logika rządzi!

Mię się zdaje, że to przede wszystkim zagadka.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

I Ty, Kostko, przeciwko mnie?

No dobrze, tytuł jest trochę dwuznaczny, ale żeby aż tak się sugerować?

Ale może o to chodzi w poezji – człowiek opisuje coś, co dobrze brzmi, a potem odbiorcy się zastanawiają, co podstawić pod “Czterdzieści Cztery”…

Babska logika rządzi!

Finklo, a Ty mnie dosłownie czytasz?

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

W zamyśle to nie miało być zagadką, ale jeśli taka jest wola Czytelników… To zgadujcie.

Babska logika rządzi!

Tak już jest z wierszami. ;)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Jerohu, ja nie wiem, jak mam Cię czytać. Przecież pytałam, czy to na poważnie!

Ale jeśli zinterpretowałeś zgodnie z moim planem, a teraz tylko się wygłupiasz, to odetchnę z ulgą.

Babska logika rządzi!

Kostko, ale żeby utworek tak od razu wymknął się spod kontroli?

Z poezją jednak coś jest nie tak…

Babska logika rządzi!

Aaaa! Zrozumiałam pierwszy komentarz Jeroha! O ja Czerwony Kapturek. Tak, masz rację. :-)

Babska logika rządzi!

Dużo zależy od odbiorcy. Na pytanie; “co to jest, małe, czarne i należy się tego pozbyć” inaczej odpowiedzą uczestnicy sympozjum dotyczącego czerniaka, niż, dajmy na to, członkowie grupy wsparcia KKK.  ;)

Z poezją jest coś nie tak. Nie jest dla każdego, a na pewno nie dla mnie. 

(nie licząc sprośnych rymowanek)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

A co tu jest do zgadywania? Finkla tylko o jednej grupie obiektów wszędobylskich i nieśmiertelnych z naszego punktu widzenia mogła napisać. Pozostaje tylko wybór, który to.

<><><>

:-) Jutro po pracy gnam do notariusza. Czas spisać testament, nawet Finkla za poezję się wzięła…

Ładny przykład. :-)

Ja starałam się być bardziej jednoznaczna i Jeroh przywrócił mi wiarę, że to się mogło udać.

Babska logika rządzi!

Dużo zależy od odbiorcy. Na pytanie; “co to jest, małe, czarne i należy się tego pozbyć” inaczej odpowiedzą uczestnicy sympozjum dotyczącego czerniaka, niż, dajmy na to, członkowie grupy wsparcia KKK.

I właśnie dlatego nie komentuję poezji :)

Z prozą jest prościej…

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Adamie.

Jeden z tej grupki, która przeszła z ucha do wątroby. Nie potrafię określić dokładniej. :-)

Eeee, z tym notariuszem to nie widzę powodu do pośpiechu. No, w jakiej innej formie widziałbyś ten pomysł?

Babska logika rządzi!

Śniąca, zasadniczo, jestem skłonna przyznać Ci rację. :-)

Ale czasami człowiek musi…

Babska logika rządzi!

Diariusza podróżnego. :-) Ilustrowanego.

Oj, nigdy czegoś takiego nie prowadziłam. Ani nawet nie czytałam. A ilustracje… Mogą być zdjęcia? ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, i Ty twierdzisz, że nie znasz się na poezji?

Ja to się dopiero nie znam! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, jak coś napiszę, to wydaje mi się, że rozumiem. Przynajmniej dopóki mnie taki Jeroh nie skonfuduje. ;-)

Ale na obcej to już w ogóle się nie znam.

Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Jako wiersz ten tekst mnie nie przekonuje, dlatego uznałem, że to zagadka. Myślałem, że chodziło Ci o węgiel (kilka kawałków pozwala imo na taką interpretację), ale jeżeli to nie zagadka, zapewne szukałem zbyt wyrafinowanego rozwiązania. Skłaniasz czytelnika do utożsamienia się z czymś bardzo ogólnym, powszechnym. Ponieważ dałaś temu czemuś zdolność obserwacji i doznawania, panteistyczna interpretacja Kostki nagle okazuje się całkiem na miejscu – dostajemy wszechświadomość, z której wyrwałaś jeden fragment. Rozwiązaniem nie-zagadki może być na przykład atom. Ewentualnie jeszcze ogólniej: materia. Tylko czy wymienione byty rzeczywiście są nieśmiertelne?

EDIT.

Gwoli jasności: komentarz z 22:02 w końcu zauważyłem :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

<> Powiedzielibyście, że był biały,

Ale owady widziały na nim kolorowe wzory. <>

Hm. Zakładasz, że ultrafiolet jest przez owady odbierany tak, jak my odbieramy światło umownie białe? Wobec szerokości pasma całkiem możliwe…

Jako wiersz ten tekst mnie nie przekonuje,

Czyli wszystko w porządku, Adam może odwołać notariusza, ja nie kłamię, twierdząc, że się nie znam.

Miałam. Nieśmiertelność. Noooo, można długo dyskutować, zaprosiwszy do udziału astrofizyka, astronoma i filozofa. A co może “zabić” stabilny izotop? Oczywiście, może trafić do reaktora (naturalnego bądź sztucznego) i tam się go przemieli na coś innego. Ale protony i neutrony zostaną stare (dobra, elektronami może się wymieniać do upojenia), prawda? Przynajmniej niektóre. No, diabli wiedzą, co tam naprawdę się dzieje podczas reakcji jądrowej. Być może Heisenberg wychyla się znienacka i coś tam w cząstkach materii podmienia. Nie mam pojęcia. Jak materia skończy? Albo Big Crunch, albo chłodna końcówka (i tu mielibyśmy faktyczną nieśmiertelność). Może jeszcze wcześniej trafić do czarnej dziury. Nie pytaj, jak się skończy Wszechświat ani jak wygląda osobliwość. Aha, może jeszcze przekształcić się w energię, ale to chyba tylko druga strona medalu. Tak całkiem zniknąć się chyba nie da.

Babska logika rządzi!

Hm. Zakładasz, że ultrafiolet jest przez owady odbierany tak, jak my odbieramy światło umownie białe? Wobec szerokości pasma całkiem możliwe…

Sama nie pamiętam tego wcielenia, w którym byłam owadem, ale czytałam kiedyś coś na ten temat. Autor tekstu twierdził, że dla pszczółek białe kwiaty wcale nie są jednobarwne, nawet jakieś ilustracje były. Nie mam podstaw, żeby oskarżać człowieka o kłamstwo. Acz dopuszczam możliwość, że się mylił…

Babska logika rządzi!

Adam może odwołać notariusza, ja nie kłamię, twierdząc, że się nie znam.

Jest jeszcze opcja, że to ja się nie znam.

 

Albo Big Crunch, albo chłodna końcówka (i tu mielibyśmy faktyczną nieśmiertelność).

No niekoniecznie, bo w tym drugim przypadku możliwy jest Big Rip i jeśli ten scenariusz się zrealizuje, wszystkie jądra atomowe zostaną kiedyś rozprute. A Heisenberg, i nie tylko on, miesza. Nawet protony się rozpadają, przynajmniej w teorii, bo zdarzenie takie jest na tyle rzadkie, że jeszcze nie potwierdzono go eksperymentalnie. Jednak w obliczu wieczności…

 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ależ Ty nie musisz się wcale znać. Jako wiersz nie trafiło w tarczę i to wystarczy.

A widzisz, Big Ripu nie kojarzyłam… Hmmm. Nie podoba mi się ta opcja.

Babska logika rządzi!

W każdym razie mam nadzieję, że już wiesz, co miałem na myśli zarówno w pierwszym, jak i w drugim zdaniu mojego inicjalnego wpisu.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Wydaje mi się, że wiem.

No, tośmy sobie, przy pomocy kilkunastu (?) komentarzy, wyjaśnili znaczenie dwóch zdań.

Bierzemy się do analizy drugiego komentarza? ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytałem. Dobranoc. 

Sorry, taki mamy klimat.

Lepiej nie ;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki za info.

Kolorowych. :-)

Babska logika rządzi!

Jerohu, chyba wypada przyznać Ci rację. :-)

Babska logika rządzi!

Proszę. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Zgaduję więc 

 

pasuje tu iskra stworzenia :]

Dziękuję, Papliborgu.

Cóż, na pewno narratorowi życie się podoba.

Babska logika rządzi!

Wygląda na to, że wirus PUUPAS (Polysystemic Unresistable Urge of Poetic Autoexpression Syndrome) zaczyna się rozprzestrzeniać. Atakuje nawet jednostki, zdawałoby się, wyjątkowo odporne. Cóż, na szczęście dla ciebie, symptomy wskazują na początkową fazę choroby. Nadmierne klepactwo w enter nie tworzy bowiem poezji, tak samo jak, przykładowo, ubranie faceta w wieczorową kieckę i nałożenie drapieżnego makijażu nie zrobi z niego kobiety. Aczkolwiek strzeż się, albowiem bliska jest chwila, gdy poczujesz nieodpartą potrzebę wyrażenia swych myśli w formie trzynastozgłoskowca. A wtedy może już być za późno…

A jeśli chodzi o interpretację, to nic nowego nie wymyślę, bo od razu przyszła mi do głowy panteistyczna samoświadomość jakiegoś atomu/protonu/kwarka czy innej, mniej lub bardziej hipotetycznej cząsteczki. Albo i nawet matematycznej/fizycznej stałej, długości Plancka choćby.

 

Ale można skubnąć to z zupełnie innej strony:

Ja mistrz!

Ja mistrz wyciągam dłonie!

Wyciągam aż w niebiosa i kładę me dłonie

Na gwiazdach jak na szklanych harmoniki kręgach.

To nagłym, to wolnym ruchem,

Kręcę gwiazdy moim duchem.

Milijon tonów płynie; w tonów milijonie

Każdy ton ja dobyłem, wiem o każdym tonie;

Zgadzam je, dzielę i łączę,

I w tęcze, i w akordy, i we strofy plączę.

Rozlewam je we dźwiękach i błyskawic wstęgach.

Odjąłem ręce, wzniosłem nad świata krawędzie,

i kręgi harmoniki wstrzymały się w pędzie.

Sam śpiewam, słyszę me śpiewy-

Długie, przeciągłe jak wichru powiewy,

Przewiewają ludzkiego rodu całe tonie,

Jęczą z żalem, ryczą burzą,

I wieki im głucho wtórzą;

A każdy dźwięk ten razem gra i płonie,

Mam go w uchu, mam go w oku,

Jak wiatr gdy fale kołysze,

Po świstach lot jego słyszę,

Widzę go w szacie obłoku.

Boga, natury godne takie pienie!

Pieśń to wielka, pieśń – tworzenie.

Taka pieśń jest siła, dzielność,

Taka pieśń jest nieśmiertelność!

 

Tak oto, zupełnie jak pan Mickiewicz, napisałaś utwór o wszechobecności poezji oraz jej sile kreacji, która stawia myśl poety niemal na równi z boską mocą tworzenia…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

:-) Thargone, miej się na baczności. Ewangelia wg Łukasza, 4, 2. :-)

Dziękuję, Thargone. Ależ rozbudowany komentarz! Coś jednak jest w wierszach dziwnego, że ludziom chce się wypisywać takie rzeczy. A może to zadziałał odruch wpojony przez panią od polskiego? “Co poeta chciał przez to powiedzieć?” I trzeba ściemniać, nie ma to tamto… ;-)

Wirusa się nie obawiam. Powiedzmy, że to słaba reakcja na szczepionkę. Nie ma powodów do obaw, na trzynastozgłoskowce i inne heksametry jestem zbyt leniwa.

O, i to niby ja napisałam o tej wszechmocy poety? Hmmm, masz niezbywalne prawo do własnych interpretacji. To nawet ciekawe czytać, że w taką (nieprzewidywalną dla mnie) stronę pobiegły myśli jednego z Czytelników.

Babska logika rządzi!

Adamie, przyznam, że nie bardzo rozumiem. Wprawdzie do Thargone’a się zwracasz, ale mnie ciekawość nadgryza.

Babska logika rządzi!

Na gwiazdach jak na szklanych harmoniki kręgach

Szklannych, a nie szklanych (toż to profanacja tekstu Wieszcza).

:P

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Święta racja, Jerohu. Idę bić się w pierś. Ba, nawet obie. Mógłbym napisać, że to dlatego, iż cytowałem z pamięci, ale łeż byłby to haniebny…

 

Finklo, moja dziadowska interpretacja może mieć dwojaki powód:

a) dzięki romantycznym skłonnościom pani od polskiego wszystko mi się z “Dziadami" kojarzy,  jeśli tylko jakiegokolwiek, minimalnego podobieństwa się dopatrzę ;-)

 b) duch Wieszcza tchnie, kędy zdoła i naprawdę przemawia przez ciebie :-)

 

Adamie, muszę się przyznać, iż nie bardzo rozumiem. 

Bo jeśli sugerujesz, że powinienem coś przegryźć, to zgadzam się w całej rozciągłości. Lecz jeśli chodzi ci o to, że porównując wiersz Finkli do dzieł Poety namawiam ją do złego (to jest rozpoczęcia kariery poetyckiej), to nie, nie o to mi chodziło.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

;-) Każdy by skopiował z netu.

Żarty żartami, ale powyższe drobne uchybienie wobec oryginału jest niewinnym przykładem poważniejszego problemu. Ludzie masowo przepisują utwory poetyckie do Internetu, a robią to często niedbale, przekręcając słowa lub wręcz je gubiąc. W efekcie ginie rym, rytm, bywa, że i sens.

Sorki za offtop.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Thargone, skuteczna ta Twoja polonistka… Wieszcz też daje radę… ;-) Ale że moja radosna, enterotwórczość Ci się skojarzyła, to już dziw nad dziwy.

Jerohu, wobec tego dzięki za czujność. Nie robić mi tu krzywdy Adasiowi! Nie dosyć, że jakaś cholera go dopadła, to jeszcze Internet gnębi.

A daj spokój, jestem jednym z ostatnich ludzi, którzy czepialiby się offtopu.

Babska logika rządzi!

Nie znam się na poezji. Więc tylko zaznaczę swoją obecność. 

Nie biegam, bo nie lubię

Jeroh – w internecie było poprawnie. To ja się walnąłem przepisując ;-/ Normalnie skopiowałbym i wkleił, ale mi się komputer buntował…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Corcoranie, miło, że zajrzałeś.

Babska logika rządzi!

Domniemywam, że podmiotem jest świadomy – z jakiegoś powodu – atom węgla. Nie będę się wysilał na wymyślanie innej interpretacji, więc wybacz jeśli spłycam ideę (w sumie moja strata).

Ależ bardzo słusznie domniemywasz i nic nie spłycasz. Dzięki za wizytę. :-)

Babska logika rządzi!

nie znam się ale atom węgla, naprawdę, czyżby następny wiersz domniemam o tranzystorze ?

Dziękuję, Papliborgu.

Tak, dobrze kombinujesz. Nie, na razie nie mam w planach kolejnego wiersza. Chociaż… tranzystor to taki poetycki temat… ;-)

Babska logika rządzi!

Szczególnie MOSFET z kanałem zubożonym. :-)

Thargone – a to niespodzianka. W takim razie respekt, namęczyłeś się ;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

O, Adam poczuł przypływ natchnienia. No to czekamy na rezultaty. ;-)

Jak zatytułujesz? “Oda do MOSFETU”? Nie, bynajmniej nic nie narzucam, to tylko ciekawość. ;-)

Babska logika rządzi!

Potrzebowałem trochę czasu, by się namyślić, czy utwór mi się podoba. I muszę stwierdzić, że jednak niespecjalnie. Jakiś zamysł jest, ale do mojej poetycko wrażliwej duszy romantyka-estety o nadzwyczaj wysublimowanym guście i innych tego typu pierdołach, jakoś owe wersy nie przemawiają. Ni łzy jednej nie uroniłem, ni westchnienia nie wydałem najmniejszego.

Jeśli chodzi natomiast o podmiot liryczny, to wykoncypowało mi się, że jest nim energia. Z biegiem strof doszedłem do wniosku, że odpowiedź, w Twoim zamyśle, jest… bardziej złożona, ale, wybacz, nie kłopotałem się już na jej poszukiwania. A to dlatego, że moja interpretacja, podobno, również jest słuszna. Jeśli wierzyć fizyce kwantowej czy tam innym naukom, na których kompletnie się nie znam, wszystko jest energią. I fakt ten mnie zadowala.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki za wizytę, Cieniu.

No, dobrze – poetki ze mnie nie będzie. Ale co szkodziło spróbować…

Wyciskacza łez nie planowałam, jednak na jakieś westchnienia troszkę liczyłam. Ech, z uśmieszkami prościej. ;-)

Twoja interpretacja różni się nieco od mojej, ale również uważam ją za uprawnioną. No, a przy takim uzasadnieniu to już w ogóle nie ma miejsca na wątpliwości. :-)

Babska logika rządzi!

Widzę, że wierszoklecka grafomania ma się dobrze na fantastyka.pl. Wybaczcie, ale tego się nie da czytać. Poezja to jest naprawdę zupełnie inny rodzaj pisania. Zwłaszcza jeśli chodzi o wiersz biały. Niezgrabna proza jest niezgrabna, ale pozostaje prozą. Niezgrabna poezja przestaje być poezją i staje się wierszoklectwem.

Widziałem tu kilka fajnych stylizacji, ale wierszy na serio? Może pół. 

 

Darowałbym sobie.

Dziękuję za wizytę.

Dobra, nie wiem, że nie potrafię, dopóki nie sprawdzę, zgadza się? Nawet jeśli okaże się, że jednak nie, to wciąż mogę próbować się nauczyć.

To jakim rodzajem pisania charakteryzuje się wiersz biały?

Babska logika rządzi!

Bardzo trudno jest powiedzieć, że wiersz biały, a tym bardziej wiersz wolny charakteryzuja się jakimś rodzajem pisania. Dawno temu myślałem, że to jest proste i też próbowałem pisać wiersze. Potem je czytałem i zupełnie mi się nie podobały, więc próbowałem się dowiedzieć, jak pisać lepiej. I zacząłem czytać dużo współczesnej poezji, trochę tekstów o poezji. Pisałem dalej. I nadal się okazywało, że nie umiem. Może czytałem za mało. Ale na pewno, żeby pisać, trzeba bardzo dużo czytać i bardzo dużo próbować zanim się coś wystawi na zewnątrz. 

Warto zacząć chyba tam, gdzie kończy się poezja w szkole – Miłosz, Herbert, Różewicz, Szymborska. Dalej np. Wojaczek, Barańczak, Świetlicki, Podsiadło, Zagajewski. 

Poezja jest dużo bardziej nieuchwytna od prozy. Więc ostatecznie muszę powiedzieć: nie wiem.

Czyli klasyczna rada. OK, dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Cześć Finkla :)

 

Powiem Ci to, co napisałby Ci każdy recenzent poezji na Herbatce: to nie jest wiersz, tylko podzielona na wersy proza.

www.herbatkauheleny.pl

Dzięki za wizytę, Suzuki. :-)

Nie da się ukryć, że lepiej czuję się w prozie. Ale że aż tak widać… ;-)

Babska logika rządzi!

To o protonie?

Fajne, bardzo uniwersalistyczne, pokazujące świat z innej (realnej?) perspektywy.

5/6.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, Arhizie.

Niezupełnie o protonie, ale ciepło. Podmiot liryczny wspomina, że kiedyś był mniejszymi od siebie.

Babska logika rządzi!

Tak, do protona to nie pasuje.

Myślałem o węglu, ale on nie tworzyły życia chlorowego… Zaraz, chyba mi się zlało z czymś innym.

Jeżeli podmiot liryczny nie wspomina nic o tworzeniu życia nie-węglowego, to najpewniej sam jest atomem węgla. Jednak ten nie jest nieśmiertelny. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Bardzo dobrze, o malutki węgielek chodziło! No, nieśmiertelne to nic nie jest, ale atomy zazwyczaj mogą się spodziewać ładnych paru latek. O ile nie spotkają antymaterii. I załóżmy, że nie trafiło na C14. Skończy dopiero w reaktorze, naturalnym lub nie. Ale i wtedy przecież nie zniknie, tylko zmieni się w coś innego. Jak się chwilę zastanowić, to doświadczenie niesamowicie odmienne od ludzkiego.

Babska logika rządzi!

“Aby otworzyć nowe rozdziały istnienia:

Tlenowy, magnezowy, neonowy…”

O to to, myślałem, że chodziło o tworzenie życia magnezowego, neonowego. Stąd sam węgiel nie pasował. Tymczasem chodziło tutaj o sens życia każdego pierwiastka, czyli wzór Nernsta.

 

Luba narzeka, że w tekście nie ma wspólnego mianownika między zwrotkami lub wersami (”pomiędzy większymi albo mniejszymi jednostkami”). 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Tak, mogą się z bohatera lirycznego zrobić inne pierwiastki. :-)

Twoja luba może mieć rację. Nie umiem pisać wierszy, nawet mi do głowy nie przyszło, że coś takiego może być wymagane. :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka