- Opowiadanie: Finkla - Niebo filmowca

Niebo filmowca

Taki żarcik. Mam nadzieję, że niczyje uczucia religijne nie ucierpią.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Niebo filmowca

Kolejka przesuwała się powoli. Ale właściwie, dokąd ktokolwiek miałby się spieszyć?

Wreszcie William dotarł do stolika, przy którym siedział łysiejący staruszek z bielusieńką brodą. Dziadunio nawet nie podniósł wzroku znad sterty papierzysk.

– Nazwisko! – rzucił opryskliwie.

– Wyler. William Wyler.

Stary piernik drgnął.

– Data urodzenia?

– Pierwszy lipca, tysiąc dziewięćset dwa.

– W Miluzie?

– Owszem.

– Reżyser? Ten znany, nominowany do dwunastu Oscarów?

William tylko się skromnie uśmiechnął, czuł, że hollywoodzka asertywność nie byłaby tutaj mile widziana.

– Chwileczkę.

Na stoliku zmaterializował się telefon. Zdecydowanie nie wyglądał na najnowszy model – z czarnego bakelitu, z obrotową tarczą. William od lat nie widział takiego antyku, sam najchętniej korzystał z komórkowego. Cóż, najwyraźniej w tym miejscu cenili sobie sprawdzone rozwiązania. Cud, że aparat nie miał tubki zamiast słuchawki i może jeszcze korbki na dodatek…

Z drugiej strony ktoś musiał odebrać, bo staruszek, podekscytowany, zaczął mówić:

– Szefie! Mamy Wylera… Tak, to on, pytałem… Oczywiście, czekamy!

William nie wytrzymał. Ledwie telefon zniknął, reżyser zasypał starca pytaniami:

– Szefie?! Chodzi o TEGO szefa? I On interesuje się mną?

– Nie, nie o tego, a o Jego Syna. Tylko wiadomo… Nikt nie zwraca się do zastępcy per „wiceszefie”. Michaś kiedyś spróbował… Ech, junior zabrał mu miecz i zgolił wszystkie pióra z jednego skrzydła. Ledwie biedak zdążył broń zgasić. Wiesz, jak wolno odrastają anielskie pióra? Nieborak przez ponad dwa wieki nie mógł latać!

– No tak… – Wylera niespecjalnie interesowały przejścia archanioła. – I Syn Szefa o mnie słyszał? Śledził moją karierę?

– O, tak! Bardzo Go interesuje kino. Ale lepiej sam to wszystko wyjaśni.

William nawet nie zauważył, kiedy podszedł do nich młody mężczyzna z brodą.

– Bill! Cieszę się, że cię widzę! – Nowo przybyły szeroko rozłożył ramiona.

– A ja wolałbym… Zostawi… A, nieważne! Jezu Chryste!

Reżyser nie miał pojęcia, jak powinien się zachować. W końcu, korzystając z faktu, że jego kręgosłup odzyskał młodzieńczą elastyczność, zdecydował się na głęboki ukłon.

– Och, daj spokój, ten tytuł brzmi tak pretensjonalnie… Dla przyjaciół jestem Dżej.

– Miło mi Cię poznać, Dżej.

Brodacz poufale ujął Wylera pod łokieć i poprowadził w stronę furtki udekorowanej wielką tabliczką z napisem: „VIP”.

– Peter, załatwisz papierkologię, prawda? – rzucił przez ramię.

– Oczywiście, Szefie! – gorliwie zapewnił staruszek.

– Jestem twoim zagorzałym fanem – zwrócił się Dżej do Williama. – Oglądałem wszystkie twoje filmy, a Ben–Hura aż trzy razy. Nie, co ja mówię! Cztery!

– Bardzo mi przyjemnie, nawet nie śniłem, że moja sława sięga aż tutaj…

– O, w pełni na nią zasłużyłeś. Mam nadzieję, że wkrótce zaprezentujesz nam kolejne arcydzieło…

– Kiedy ja ponad dziesięć lat temu dałem sobie z tym spokój. Chciałbym odpocząć…

– Ależ tutaj nie ma chorób, zmęczenia też da się uniknąć. Mogę ci zapewnić najlepszych trenerów. Albo trenerki, jeśli wolisz. Znają takie techniki relaksacyjne…

– Dziękuję, ale najpierw chciałbym się tu rozejrzeć, zorientować, co i jak…

– Przecież już cię oprowadzam po okolicy. Właśnie idziemy w stronę pałacu mojego taty. To u nas najważniejszy budynek, centrum wszystkiego. Potem pokażę ci twoją siedzibę. Jeśli masz jakieś pytania, to się nie krępuj. No, nie daj się prosić! Załatwię ci chmurę ze złotym brzegiem! Ogromnego cumulonimbusa, którego wszyscy będą ci zazdrościć!

– Dżej, a mógłbyś najpierw dać mi trochę odsapnąć? Wiesz, śmierć to dosyć przełomowy moment w… – filmowiec ugryzł się w język – w dziejach człowieka.

– Jasne, jasne… Jak tylko będziesz gotowy. Na razie pogadajmy o scenariuszu. Szekspir się zgłosił, ale jeśli wolisz kogoś bliższego ci kulturowo, bo ja wiem… Hemingwaya albo Steinbecka, to nie ma sprawy. Faulkner, Eliot, a może Mann? Wszyscy są do twojej dyspozycji!

Proponowani scenarzyści bardzo spodobali się Williamowi. Taka lista!

– I muzyka. Mogę ściągnąć w trybie pilnym Rózsę. Chyba że wystarczą ci Bach, Beethoven, Mozart… A jeśli chciałbyś nakręcić musical, to chóry anielskie czekają na twoje rozkazy.

Dżej wydawał się znać wszystkie myśli Wylera. A może i faktycznie zaglądał filmowcowi w duszę… I jak tu negocjować z kimś takim? William zaczął się łamać:

– Ależ ty potrafisz kusić! Nie mogę się oprzeć.

– Uczyłem się od najlepszych!

– A scenografia? Masz już kogoś upatrzonego?

– Myślałem o da Vincim. Ale jeśli wolałbyś kogoś innego… Bo ja wiem? Na przykład tego pacykarza Hitlera… Wprawdzie musiałbym załatwić mu przepustkę z piekła, ale to da się zrobić. Tylko powiedz!

– Leonardo się nada… A jaki budżet miałbym do dyspozycji?

– Mój drogi! Rozejrzyj się! – Dżej postukał obcasem w złoty bruk. – Nie używamy tu pieniędzy, majątek nie ma znaczenia. Liczą się zna-jo-mo-ści! A ty masz rewelacyjne koneksje! – Tak uśmiechającego się Jezusa bez najlżejszych wahań zatrudniłby każdy producent reklam pasty do zębów.

– No dobrze. Zgadzam się. – Dżej natychmiast uścisnął reżyserowi dłoń, pieczętując zawarcie umowy. – Chodzi mi po głowie pewien szkic, omówię szczegóły z Szekspirem… Skontaktujesz mnie z nim?

– Oczywiście, po obiedzie odwiedzi cię w twojej nowej, wspaniałej chmurze.

– Jak tylko dostanę scenariusz, możemy zaczynać zdjęcia. W głównej roli widziałbym Marylin Monroe…

– Tylko wiesz… – Niebo nagle pociemniało. To Jezus przestał się uśmiechać. – Bo widzisz… Moja dziewczyna marzy o karierze aktorskiej…

Koniec

Komentarze

No tak, pewne zachowania nie znają żadnych granic… :) 

Uśmiechnęłam się, żarcik dobry.  

Zastanawiam się tylko, czy tytuł nie jest zbyt oczywisty i czy nie zdradza już od wstępu o co chodzi. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąca.

Hmmm. Powiadasz, że tytuł zbyt wiele zdradza? Zastanowię się nad zmianą. Ale oni przecież prawie cały czas o tym rozmawiają.

 

Edit: A teraz lepiej?

Babska logika rządzi!

Owszem, ale dopiero od momentu spotkania Juniora, z Peterem temat nie jest poruszany. I można spodziewać się różnych rzeczy, a tak już od tytułu wiadomo i nie ma cienia niespodzianki. Ale to tylko moje odczucie, być może mylne. Nie mam patentu na rację :) 

 

Edycja.

 

O, zmieniłaś w momencie pisania komentarza przeze mnie :) Chyba lepiej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

To za czasów Wylera były komórki? Choć w Stanach może i były… ;)

Puenta – rozbawiła mnie.

Uczucia religijne – nie ucierpiały, zapewne ze względu na ich brak.

Czas poświęcony na lekturę – uważam za dobrze wykorzystany, zwłaszcza w pracy. :)

Dzięki. 

Sorry, taki mamy klimat.

Dzięki. No to na razie pobędzie ten nowy.

Babska logika rządzi!

Jestem przekonany, że gwiazdy i celebryci tak właśnie wyobrażają sobie życie pozagrobowe.

;)

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Udany żart.

Mam tylko drobny problemik, takie czepialstwo – Nie wiem czy osoba anglojęzyczna dałaby radę z poważną miną nazywać kogoś “Dżizem”.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

Dzięki, Seth.

Tak, Wyler umarł w 1981. U nas wtedy trzeba było latami czekać, aż znajdzie się numer, ale w Stanach komórki już były. Chyba nawet reżyser nie musiał używać słynnej cegły. ;-)

Od tego ona jest. Puenta, znaczy.

To poczekam jeszcze na opinie osób lepiej wyposażonych w uczucia religijne niż Ty. ;-)

Cieszę się, że nie zmarnowałeś czasu.

Babska logika rządzi!

O, ile komentarzy! Dziękuję.

Kostko, nie mam pojęcia, jak celebryci wyobrażają sobie życie doczesne, a co dopiero pozagrobowe… Na pewno furteczka się panu spodobała. ;-)

Madeju, fajnie, że rozbawiłam. Ale jeśli nie “Dżiz”, to jak?

Babska logika rządzi!

Bo ja wiem? Może Dżej-si. Bardziej amerykańsko już być nie może.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

Fajne, zwłaszcza puenta.

Chyba masz strasznie marną wiarę w uczucia religijne użytkowników fantastyki.pl. ;)

Madeju, faktycznie, trudno o coś bardziej hamerykańskiego. ;-) Mimo wszystko mój “Dżiz” jakoś lepiej mi pasuje. Pewnie po prostu mojszy. ;-)

Ocho, miło, że się spodobało.

Uczucia religijne. Ja nie mam, więc trudno mi przewidzieć, jak zareaguje ktoś, kto ma, i to silne. Tak na wszelki wypadek zaznaczam, że nie miało boleć.

Babska logika rządzi!

Ja nie mam silnych, więc się ubawiłam bez żadnych negatywnych odczuć.

Z takim uśmiechem, Jezusa zatrudniłby każdy producent reklam pasty do zębów. – tu zbędny przecinek

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki, Bemik.

Fajnie, że się ubawiłaś, nadal czekam na tych z silnymi. ;-)

Przecinek. Długo nad nim myślałam. Wyszło mi, że bez przecinka może komuś wyjść fraza “z takim uśmiechem Jezusa”, a nie o to chodzi. Na razie zostawię, znawców poproszę o wypowiedź na ten temat.

Babska logika rządzi!

Moje uczucia religijne leżo i kwiczo, więc teraz sobie przynajmniej pokwiczały ze śmiechu :) Fajne toto :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dzięki, Gravel. :-)

Może je podnieś, bo jeszcze ktoś Ci podepcze i dopiero będzie… ;-)

Babska logika rządzi!

Czytając ten szort uśmiech zagościł na mojej twarzy. Ciekawy pomysł i wykonanie.

Dziękuję, Belhaju.

O to chodziło! O te uśmiechy. :-)

Babska logika rządzi!

Zabawne. ;-)

A co do uczuć religijnych – jeśli czuję się bosko, to czy to znaczy, że je mam?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Regulatorzy.

Hmmm. Trudne pytanie. Jeśli do tego wierzysz w siebie, to pewnie tak. ;-)

Babska logika rządzi!

O tak, z całym przekonaniem!

I mimo szczupłego, bo jednoosobowego grona wyznawców, chyba mogę mówić o kulcie. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mogę ci zapewnić najlepszych trenerów. Albo trenerki, jeśli wolisz. Znają takie techniki relaksacyjne…

Tu mi zgrzytnęło. Źle to odebrałem, znając autora wypowiedzi.

Ale biorąc pod uwagę całość, jechanie po bandzie, korzystanie z pewnych postaci historycznych i literackich to jakoś się ten zgrzyt (reszta mi jakoś tak bardzo nie przeszkadzała) nieco łagodnieje.

Lepsza byłaby wersja takiej rozmowy Kubricka z Luckiem, Lucyferem, znaczy się. Tam można by sobie pozwolić na więcej, a Stanley… wystarczy spojrzeć na scenografie jego filmów :) [sam chętnie bym taką napisał, ale nie będę podkradał pomysłu].

Bardzo mi się podobało opowiadanie, ale przed jednym nie mogę się powstrzymać.

Madej90, jesteś mistrzem subtelności.

http://pl.urbandictionary.com/define.php?term=jizz

Mimo wszystko mój “Dżiz” jakoś lepiej mi pasuje.

Że styl masz lekki, zgrabny i poprawny, to wszyscy wiedzą. Technicznie oczywiście trudno się przyczepić do czegokolwiek.

Co do treści. Fragment o goleniu piór naciągany – to miało być śmieszne? Dla mnie brzmiało, jak jeden z tych dowcipów, po których opowiadający gwałtownie podaje całe ciało do przodu, przechyla się w stronę publiczności w oczekiwaniu, ale jego wybuch śmiechu zastyga w połowie, bo nikt się nie śmieje i wszystkim jest trochę przykro.

Pointa za późna albo za krótka. I efekt ten sam, co wyżej. Pomysł można chyba było spożytkować lepiej. 

Jak zwykle dobrze napisane, bo jakoś wciąga. Jednak tematy religijne to nie mój klimat, i pewnie dlatego nie obudziło emocji. Żarcik, jak widzę, chyba się udał. Fajne zakończenie – nie spodziewałem się.

O, ile komentarzy się sypnęło. Dziękuję. :-)

Regulatorzy, no to uczucia religijne masz. Na szczęście nie mogłam ich urazić, bo wrzuciłam na warsztat całkiem inny system wierzeń. ;-)

 

Sirin, zgrzytnęło? Hmmm. Ale, skoro później złagodniało, to zostawię. To zdanie celowo uczyniłam dwuznacznym.

Kubrick z Luckiem… To mogłoby wyjść naprawdę nieźle. Szkoda, że sama na to nie wpadłam. Ale opisz, opisz, z przyjemnością przeczytam. :-) Tylko który dobry kompozytor poszedł do piekła?

 

Mr_D, fajnie, że się spodobało. Oj, nie miałam pojęcia, że w slangu istnieje taki termin i ma takie ciekawe znaczenie. No to macie rację, muszę zmienić. Ech, głupia grypsera…

Babska logika rządzi!

Czemu Dżiz, a nie Dżizas? Mogłoby być samo Dżej. Właśnie pomyślałam, żeby zaproponować Dżejzi, ale to by zbyt znajomo brzmiało z imieniem innego osobnika, nadal żyjącego na ziemi.

 

Mam uczucia religijne, ale bardzo trudno je urazić. Jedno opowiadanie raczej nie wzbudzi żadnej wściekłości, ani smutku itd. Uśmiechnęłam się lekko, ale to nie jest mój typ humoru. Ale przyznam, że ta wizja Jezusa, bardzo protestancka, musiała spowodować mój uśmiech. Nie wiem, czy to było zamierzone, ale opowiadanie takie bardziej hamerykańskie, więc siłą rzeczy – odbieram jako protestanckie i wpłynęło to na mój odbiór.

Sorry za lekki offtop, ale… Kubrick z Luckiem, potrzebuję tego do szczęścia! ;D

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Uch, za wolno odpisuję. Dziękuję za nowe komentarze. :-)

Tojestniewazne, czy fragment o goleniu miał być śmieszny. No, nie wiem, nie upieram się przy rozbawianiu, to kwestia indywidualnego poczucia humoru. Taki anioł pozbawiony piór na jednym skrzydle pewnie wyglądałby dziwnie… No i coś wiceszef za karę zrobić musiał. Najpierw przyszło mi do głowy wsadzenie ognistego miecza w… To byłoby jeszcze gorsze, prawda?

Puenta za krótka wydaje mi się oksymoronem, ale możesz mieć rację, że następuje zbyt późno. Miałam co do tego wątpliwości, jednak skoro większości się podoba, to nie będę nic wywalać.

 

Blackburnie, sama już nie wiem, czy tekst na plus – z jednej strony, tematyka nie taka, z drugiej, zakończenie fajne. Ale miło, że zajrzałeś. :-)

Babska logika rządzi!

Oj, ciągle mam poślizg. Dzięki za nowe komentarze. :-)

Deirdriu, Dżiza zmienię, jak tylko przestanę odpisywać Czytelnikom. :-) Chłopcy mnie przekonali. Na Dżeja.

Zamierzona była amerykańskość, ale nie protestantyzm. Tak się jakoś złożyło, że Hollywood leży w Stanach i tak jakoś w tekście wyszło. Pewnie jedno wynika z drugiego, choć ja o tym nie pomyślałam.

Dobrze, że bardziej uśmiechnęłam niż uraziłam. :-)

 

Gravel, no właśnie, właśnie – świetny pomysł… Ale w jakiej postaci potrzebujesz do szczęścia? Tekstu (może Sirin jednak napisze) czy tematu?

Babska logika rządzi!

Na plus, na plus. Lubię czytać twoje teksty, nawet jeżeli tematyka nie taka. :-)

A, to w porządku. :-) Miło mi.

Babska logika rządzi!

Tekstu, tekstu, oczywiście. Mam nadzieję, że Sirin napisze ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Czy Sirin to czyta? Dawaj, dawaj, lud czeka… :-)

Babska logika rządzi!

@Finkla, nie ma jak urazić, bo to nie moje przekonania i tak ;)

A co do uczuć religijnych – jeśli coś takiego miałoby obrazić czyjeś, to powinien się zamknąć w kościele.

Tylko który dobry kompozytor poszedł do piekła?

Zawsze może dostać przepustkę z nieba i wizę na tymczasową wizytę w piekle :) 

Sirin, pisz! Będzie do kompletu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No, już tłumaczyłam, że ja tego czegoś nie mam, więc trudno mi wyobrazić sobie, jak zareaguje człowiek lepiej pod tym względem wyposażony. Wydaje mi się, że tekst nie powinien ranić, ale to tak, jakby ślepy wypowiadał się o wpływie stroboskopów na oczy…

Babska logika rządzi!

Śniąca, niby tak. Tylko ja to tak widzę: Hitler mógłby się zgodzić na wizytę w niebie. Może nawet z chęcią. Bo czemu nie? Ale wycieczki w drugą stronę? Kto zaufa agentom Lucka, że to tylko na czas zdjęć? ;-)

Babska logika rządzi!

To już problem autora jak taką operację przeprowadzić – może wysłać pod eskortą niebiańskiego BORu? ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A może muzykę dobierać w limbo? Dobra, masz rację – problem da się obejść. :-)

Babska logika rządzi!

Czytam (co to za tempo komentowania?!), napiszę (choć nie obiecuję dochowania jakiegokolwiek terminu) :) .

 

Finkla, udziel mi tylko koncesji, oficjalnie.

Toż przecież udzieliła: 

Czy Sirin to czyta? Dawaj, dawaj, lud czeka… :-)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Oficjalnie udzielam koncesji na wykorzystanie tematu współpracy reżysera (lub innego artysty) z istotami z zaświatów.

O to chodziło? Formalności dopełnione? ;-)

Babska logika rządzi!

A kompozytor – Wagnera wsadzili do piekła za straszenie Wietnamczyków (Czas Apokalipsy) i inspirowanie hitlerowców. Wsadzili w zawiasach, więc siedzi w czyśćcu, z piekielnym wyrokiem.

 

Nie pamiętam, żeby Wagnera Kubrick używał w swoich filmach. Byli Bach, Beethoven, Schubert, Vangelis. A w “Oczach szeroko…” chyba Mozart, ale mogę coś mieszać.

O kurczę! Za inspirowanie też można wyrok dostać? Cholera, czy ja nie udzieliłam tej koncesji zbyt pochopnie? ;-) No trudno, poszło w świat.

Babska logika rządzi!

Formalności spełnione. Szkic mam już w głowie, jak go przetworzę raz, drugi i piąty to coś napiszę, szorcik, ot co.

A tymczasem zachęcam do odświeżenia / zapoznania się z dziełami Kubricka. Z pewnością będę się odwoływał do treści (a nie wszystko wypunktuje w przypisach).

Ojojoj, z filmu jestem cienka jak szklarniowy szczypiorek. Pewnie wyjdzie na to, że nie zrozumiem utworu, który zainspirowałam. :-/

Babska logika rządzi!

Tekst leciutki, jawnie ukazujący, że i na górze są ważni i ważniejsi.

Kto zaufa agentom Lucka, że to tylko na czas zdjęć? ;-)

Jak to kto? Polacy ! Jak mu zaczną kotły rozkręcać devil

Mam bardzo silną wolę. Robi ze mną co chce.

Zobaczymy co wyjdzie :)

Dziękuję, KK.

Jak to kto? Polacy ! Jak mu zaczną kotły rozkręcać devil

I właśnie dlatego na wpuszczenie Chopina Lucek może się nie zgodzić. ;-)

Cóż, Sirin nie ma lekko. Ale czekamy. :-)

Babska logika rządzi!

A jak z Luckiem pogada sam Bogululek? I jednak go wpuszczą?!

Pamiętajcie, że Kopernik też była kobietą cheeky

Mam bardzo silną wolę. Robi ze mną co chce.

To jeszcze zależy, czy Bogulek pochwala związek Lucka z kimś tam. Ale niech Sirin już dalej kombinuje, skąd brać talenty. ;-)

Pamiętamy, pamiętamy… Może nawet Skłodowska-Curie też. ;-)

Babska logika rządzi!

:-) Motyw samopojawiającego się i samoznikającego telefonu, wykorzystany bez mojej zgody, narusza prawa autorskie. Moje, oczywiście, prawa. Jaką otrzymam rekompensatę? :-)

Tja, wiceszefowie bardzo nie lubią prefiksu. Bardzo.

Przepustka dla pacykarza? Od zawsze podejrzewałem, że pomimo oficjalnej wrogości nie do przezwyciężenia…

To ma być zaskakująca puenta? Pstryknięcie palcami i już dziewczyna obdarzona sumą talentów pięciu gwiazd. Kina, oczywiście.

Pochichrałem, czytając, więc zamiary i nadzieje Autorki uważam za spełnione.

Dziękuję, Adamie.

Uuuu, prawa Adamowi naruszyłam. Przerąbane… Wydawało mi się, że Ty wykorzystywałeś komórkowy (który potrafi “zniknąć” i “pojawić” każdy prestydigitator), a na stacjonarny nie miałeś patentu. A o jakiej rekompensacie myślisz? ;-)

Podpułkownicy pewnie też za nim nie przepadają…

Pstryknąć można, ale czy to nadal będzie ta sama dziewczyna? I jej się marzy kariera. To niedokładnie to, co talent.

Dobrze, że się pochichrałeś. Tak miało być. :-)

Adamie, mógłbyś wypowiedzieć się na temat przecinka, o którym wspominała Bemik?

 

Edit: A, jeszcze o przepustce było. Wiesz, Dżej zstąpił na jakiś czas do piekieł, wyrobił sobie kontakty… ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytane i pouśmiechane. Pozdrowienia.

Dziękuję, Ryszardzie.

Miło, że pouśmiechane. :-)

Babska logika rządzi!

Przecinek budzi “podejrzenia”, ponieważ całe zdanie jest “podejrzane”.

» Z takim uśmiechem, Jezusa zatrudniłby każdy producent reklam pasty do zębów. «

Najpierw obrona Często – e – samego przecinka. Jest potrzebny w roli, w jakiej go widzisz. Aby podmiotem był jednoznacznie Jezus, a nie uśmiech Jezusa. Ale…

…można się go łatwo pozbyć. Przecinka, nie Jezusa.

<> Jezusa z takim uśmiechem natychmiast zatrudniłby każdy producent reklam pasty do zębów. <> ---> nie ma wątpliwości w kwestii podmiotu? Nie ma. Tylko jak to brzmi… ---> <> Tak uśmiechającego się […]. <> <> Prezentującego taki uśmiech Jezusa […]. <>

Tak to widzę.

Ogólnie problem sprowadza się do miejsca, roli i formy przydawki, która to cholera lubi sprawiać kłopoty, w tym interpunkcyjne.

<><><>

:-) Mój starszy samodzielny referent do spraw przedostatecznych posługiwał się telefonem klasycznym, nie komórką. O! Rekompensata? Jeszcze się zastanowię, ile uśmiechów, przesłanych ze sprzyjającym wiatrem [żeby do innego nie trafiły!], usatysfakcjonuje mnie w pełni. :-) :-)

Dzięki bardzo. :-) Zaraz zmienię.

Klasycznym? No trudno, trzeba będzie się pouśmiechać.

To Ty się zastanawiaj, a na razie łap <do AdamaKB, innym wara!> to: :-) :-) :-) ;-)

Babska logika rządzi!

:-) Zaliczka złapana w siatkę na motyle. Ale proszę lewy kącik wyraźniej w górę… :-)

Ehh, to nawet w niebie nie można mieć wszystkiego… 

Sympatyczny tekścik, choć jednak smutny ten morał  ;)

Twoj szort miał swoje miejsce w ciągu przyczynowo-skutkowym który doprowadził mnie do pomysłu na opowiadanie.

O, człowiek na chwilę zajmie się edycją, a tu tyle komentarzy. Dziękuję. :-)

Adamie, a teraz? :-‘) A może wolisz tak: :-\ ;-)

Werweno, ależ można mieć wszystko. Marylin dostanie rolę drugoplanową. ;-)

Belhaju, no i pięknie. To już drugi pomysł. Wyjątkowo ideogenny żarcik mi wyszedł. Daj znać, jak już opublikujesz.

Babska logika rządzi!

Narazie to luzny pomysł, kiedy go zrealizuje niewiem. Ale znać dam.

Spokojnie, nie poganiam. Ale za słowo trzymam. :-)

Babska logika rządzi!

Ok :)

Ha, uśmiechnęło, choć wizyta w piekle była imho lepsza. Teraz pora na czyściec! (ja, publika, się domagam)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dzięki, Alex.

Nie Ty jedna uważasz, że piekło ciekawsze. Dante mi świadkiem. ;-)

Ale skoro publika się domaga… Poszukam jakiegoś pomysłu do wyczyszczenia.

Babska logika rządzi!

Jeden z najlepszych żartów ostatnio załyszanych. A na pewno jeden z najbardziej przegadanych, które kiedykolwiek słyszałem. Cieszy mnie ta twórcza radość z własnego pomysłu.  

P.S. Ponieważ tego już nie widać, możesz podać, kto dodał ten żarcik, wśród fali potencjanej bufonady, do biblioteki? Bo to, zgodnie z algorytmem, znikło :) No chyba, że nie pamiętasz.

Nie biegam, bo nie lubię

Dziękuję za wizytę, Corcoranie.

Ech, w końcu nie wiem, czy żart dobry, ba, najlepszy, czy przegadany. Te dwie cechy wydają mi się nie do pogodzenia. Doszłam do wniosku, że nie wcisnę tego do drabla, więc się rozpisałam. Może i przesadziłam.

Też jestem ciekawa, kto ostatni kliknął na Bibliotekę. Zwłaszcza, że klikowi nie towarzyszył oddzielny komentarz. Ktoś chciałby się przyznać?

Babska logika rządzi!

Też jestem ciekawa, kto ostatni kliknął na Bibliotekę

 

Przepraszam, znów wypowiedziałem się niezrozumiale. Po prostu ciekaw byłem, kto ma tego typu poczucie humoru, nadmienię podobne do mojego. Może pamiętasz jednak Tych pozostałych”bibliotekarzy”, poza ostatnim klikaczem? 

Nie biegam, bo nie lubię

Jam to, nie chwalac sie, pierwszy kliknal… Zaskoczenia raczej brak, co?

Sorry, taki mamy klimat.

Aaa, o to Ci chodzi.

Psycho oskarża mnie o słoniową pamięć, więc potrafię przytoczyć: Sethrael, Śniąca, Ryszard, AlexFagus i… ????

Babska logika rządzi!

Aaa, o to Ci chodzi

:) No. Przepraszam, że nie wyjaśniłem, aż nadto jasno. Moja wina.

 

Seth, wręcz przeciwnie… ;) Ale, jeśli chodzi o mnie, to w takim razie nie ostatnie zaskoczenie w dość najbliższym czasie :\

 

Alex? Alex Fagus? Ta Fagus dodała Twoje opko do biblio?

Dżizus, lub lepiej Dżej-Ez….

Czy to ta sama Alex, której w Hydeparku właśnie obiecałaś zajrzeć do opowiadania?

 

Ta historyjka zupełnie nie trzyma się kupy, przepraszam za wszelkie insynuacje. ;D

 

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie, czy chcesz zasugerować, że Alex kliknęła tylko dlatego, że obiecałam przeczytać jej opowiadanie? Ty byś coś takiego zrobił?

Dla utrudnienia odpowiedzi: jeśli wstawisz, w terminie czy po, cokolwiek o fantastach.pl to na pewno przeczytam.

Babska logika rządzi!

Czy Wy też tak macie, że wypowiedzi Corcorana wydają Wam się niezrozumiałe, a przynajmniej nie całkiem zrozumiałe? Dla mnie to zadziwiające zjawisko, bo gdy czytam jego opowiadania, to widzę, że tam wraża się bardzo precyzyjnie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, ja mam gorzej; często wypowiedzi Corcorana wydają mi się obraźliwe i dopiero później okazuje się, że nie miał nic zdrożnego na myśli.

Dziwna sprawa, ten rozziew.

Babska logika rządzi!

To, że się okazuje, wcale nie oznacza, że nie miał. Bo jak go trudno zrozumieć, to może on sam nie wie, co pisze albo jakie ma intencje wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Corcoranie, czy chcesz zasugerować, że Alex kliknęła tylko dlatego, że obiecałam przeczytać jej opowiadanie? Ty byś coś takiego zrobił?

 

:) Broncie panie boże!

Choć przyznam, nie jestem pewien, czy specjalnie angażujesz Alex, czy nie.  I na tym “nie” może poprzestańmy. Jeśli ma ochotę, sama się wypowie ;)

Tak, czy siak,  gratulacje. Sądzę,

że przy twoim pontecjale, ogarniasz temat , bez szczegółowych wyjaśnień.

 

Nie biegam, bo nie lubię

Bemik, jeśli sam nie wie, jakie ma intencje, to chyba nie może obrażać celowo?

Corcoranie, dobrze, zostawmy temat.

A bierzesz pod uwagę, że przy moim tajemniczym potencjale mogę widzieć kilka możliwych interpretacji?

Babska logika rządzi!

Brawo, Corciu, trafiłeś! Wcale nie dlatego kliknęłam, że tekst Finkli jest nieźle napisany, a do Biblioteki imho łatwiej trafić tekstom poważnym niż humorystycznym. Kliknęłam tylko po to, by przeczytała mój tekst. Poza tym trafienie do Biblioteki jest mą życiową ambicją, której podporządkowuję me różne knowania i niecne uczynki. Taka ze mnie świnia!;)

EDIT: Mój Bosze, ileż w tym komentarzu powtórzeń. Daję sobie sama nie-like’a. A co!

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Wręcz Czarna Locha!

Wybacz, Alex, nie mogłam się opanować.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

And then the fight started…

Babska logika rządzi!

Bemik, jeśli sam nie wie, jakie ma intencje, to chyba nie może obrażać celowo?

Moja droga Finklo, też mam nadzieję, że Ty nigdy nikogo celowo, prawda? ;)

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

E tam, Corciu wie, że go uwielbiam. A jak nie, to niech przeczyta moją epopeję to się dowie (tak właśnie wygląda nagonka, drogie dziatki, właśnie tak!)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Legenda glosi, ze gdy Finkla ustrzeli nić i korale sie rozsypią, Alex na avatarze zmieni sie w ruda krasnalke.

Sorry, taki mamy klimat.

No, wiem ;)

I wiem, że Ty też wiesz, to wszystko, co powinno się wiedzieć. ;)

Nie biegam, bo nie lubię

Moja droga Finklo, też mam nadzieję, że Ty nigdy nikogo celowo, prawda? ;)

Dlaczego nie? Jeśli ktoś mi naprawdę podpadnie, to można mu przygadać…

Cholera, Alex, umieściłyśmy komentarze pod swoimi tekstami w odstępie minuty. Pszipadek? ;-)

Seth – :-D

(Nie)stety, nie nadaję się na Wilhelma T. i w życiu nie celowałabym do korali wiszących na żywym człowieku. A nawet na świni…

Babska logika rządzi!

Po prostu sądzę, że w ostatnich kilkudziesięciu dniach, było wiele tekstów zasługujących na biblio nie mniej niż ten. Zatem dlaczego? :)

Nie biegam, bo nie lubię

Pytasz, dlaczego na żaden z nich nie kliknąłeś? Nie mam pojęcia. ;-)

Babska logika rządzi!

Literatura, literatura

człowiekowi czasem cierpnie skóra

że na tym targowisku próżności

można łatwo adwersarza

rozzłościć.

Pozdrawiam uśmiechnięty.

Literatura, rzemiosło, sztuka…

Gdzie ludzie, tam emocji szukaj.

Nic od nich wolne, nic doskonałe

“Panie pośle, ja panu nie przerywałem!”

;-)

Babska logika rządzi!

Literatura, literatura

ach, droga Sylwio, nie uważaj mnie za gbura

bo chociaż jestem już, niestety, starszym panem

to w tej autorce jestem prawie zakochany

i choć nie lubię z pochwałami zbytnio spieszyć

to droga Finkla zwykle umie mnie rozśmieszyć

Pozdrowienia… 

Ryszardzie, zdziwiłeś mnie szalenie.

Skąd posądzenie o posądzenie?

W mej wypowiedzi jedno się liczy:

Ładniej żrą się pisarze niźli politycy.

Babska logika rządzi!

Ach, droga Finklo, ja nie mogę dać Ci rady

bo Twa riposta to jak ostrze dobrej szpady

nie wytrzymuję Twoich finezyjnych sztychów.

Więc pozwól dać drapaka mi po cichu.

Całuski.

Otom została na placu boju.

Niech noc Ci, Ryszardzie, przeminie w spokoju.

:-)

Babska logika rządzi!

Pozwól, że umieszczę w Twoim wątku, małą fraszkę:

…Literatura, literatura

jest tak zaborcza, jak kosmiczna, czarna dziura.

Ale nie można poddawać się frustracji

przy tej paskudnej, literackiej grawitacji.

Uśmiechnęłam się. :) Natychmiast zaczęłam się zastanawiać, czy wymienieni przez Ciebie twórcy faktycznie mieliby szansę na raj i miałam poważne wątpliwości, jeśli chodzi o Hemingwaya. :P I kim mogłaby być ta tajemnicza dziewczyna Dżeja? Najbardziej ucieszyły mnie zastępy anielskie gotowe do wystąpienia w musicalu. :)

Ale… czegoś mi zabrakło. I wiem, że to okropnie irytujące, kiedy ktoś tak mówi, a nie poda powodu. Może to kwestia tego, że sama kiedyś napisałam coś odrobinę podobnego, tyle że o niebie z polskimi pisarzami i pomysł nie wydał mi się zaskakujący… I nieszczególnie mnie zachwycił pomysł ściągania pacykarza z piekła (rodem). Wiem, że to na zasadzie “załatwię ci każdego gościa, którego sobie zażyczysz”, ale Hitler mi do tego nie pasował, było na pewno tylu mniej oczywistych, a mających też trochę za uszami! Ale to moje bardzo subiektywne odczucia i nie zmieniają faktu, że się uśmiechnęłam pod nosem. :) A przedmówcy słusznie prawią – Jezus bardzo protestancki. I szczerze wątpię, by ten tekścik mógł urazić uczucia religijne jakiejkolwiek osoby z odrobiną poczucia humoru i luzu. :)

Prawdę powiadasz, Ryszardzie miły,

Furda dziurowych pływów siły!

Babska logika rządzi!

Dzięki,Bloduewed. Odpowiem porządnie, gdy dorwę się do komputera.

 

Babska logika rządzi!

Sympatyczne, choć bezpłciowe. I typowo portalowe.

Willy Szekspir był chyba protestantem… 

Pozdrówka.

A “podrówka”, “podrówka”. 

 

Nie bardzo chyba… Rodzice Szekspira byli katolikami.  Co do Szekspira trwają spory, choć wielu specjalisów uważa, że też był katolikiem – kościół anglikański był “w powijakach”, brak pewnych źródeł, więc to raczej spory o spory, które nie zostaną rozstrzygnięte. Co najważniejsze ta bezpłciowa uwaga nie ma najmniejszego znaczenia dla tego opka ;) Ale dziękuję, przynajmniej w swoim imieniu, za wysiłek :D

 

EDIT: “Podrówka” brzmiały całkiem nieźle, brzęczały powiewem świeżości, naprawdę jesteś pewien, że chcesz na powrót wepchnąć w nie literkę “z”?

Nie biegam, bo nie lubię

No, wreszcie przy kompie! Dziękuję za wszystkie komentarze. :-)

Blodeuwedd, cieszę się, że rozbawiłam.

Natychmiast zaczęłam się zastanawiać, czy wymienieni przez Ciebie twórcy faktycznie mieliby szansę na raj i miałam poważne wątpliwości, jeśli chodzi o Hemingwaya.

Hmmm. Ciekawe pytanie. Jestem bardzo daleka od ferowania wyroków w tej sprawie, ale wielkim twórcom życzę długiego życia i ewentualnej ciekawej dogrywki. Tak ze znanych ludzi na piekło skazałabym Hitlera i Stalina. No, może jeszcze kilku współpracowników, ale tu już pojawia się ryzyko, że w zespołach zaczną coś knuć… Znaczy, Hemingwaya bym raczej wpuściła, gdyby to ode mnie zależało.

Najbardziej ucieszyły mnie zastępy anielskie gotowe do wystąpienia w musicalu. :)

Wiesz, może chórzyści nie są pełni szczerego entuzjazmu, ale po tym, co Dżej zrobił Michasiowi, strach odmówić. ;-)

I nieszczególnie mnie zachwycił pomysł ściągania pacykarza z piekła (rodem). Wiem, że to na zasadzie “załatwię ci każdego gościa, którego sobie zażyczysz”, ale Hitler mi do tego nie pasował, było na pewno tylu mniej oczywistych, a mających też trochę za uszami!

Zgadza się – dokładnie temu ten przykład służył. Jak wspominałam wyżej, jestem dość liberalna, więc trudno było mi znaleźć innego gościa, co do którego wątpliwości, że wylądował w piekle są niewielkie, a mógłby się przydać w filmie jako ktoś bardziej wyspecjalizowany niż aktor grający siebie albo konsultant historyczny.

I szczerze wątpię, by ten tekścik mógł urazić uczucia religijne jakiejkolwiek osoby z odrobiną poczucia humoru i luzu. :)

Wiesz, fanatycy mogą z tych akurat cech być dokładnie wyprani i wypłukani. Chociaż, na nich to już nic się nie poradzi…

Rogerze, miło, że zajrzałeś.

Willy Szekspir był chyba protestantem… 

Jak pisał Corcoran – a kto go tam wie… Za jego czasów anglikanizm był jeszcze młody. Ale nawet jeśli, nie stanowi to problemu dla humoreski. Można przyjąć, że niebo jest wspólne dla wszystkich “dobrych” wywodzących się z kręgu chrześcijańskiego. Ale tekst broni się i bez tego założenia – Dżej może wszak ściągnąć nawet kogoś z piekła.

Corcoranie, dziękuję za wsparcie.

Babska logika rządzi!

Nie ma za co – można się kłócić, vide: Dunin-Twardoch (a mówiłaś, że piszący robią to lepiej ;) ) ale na larum bezpłciowych komentarzy wypada społem przytkać kolubrynę – sorry za porównania, ale są myślę równie na miejscu jak lufa i czop. ;D

Nie biegam, bo nie lubię

Wydawało mi się, że pisarze powinni mieć bogatsze słownictwo, szereg środków stylistycznych przebierających nogami z niecierpliwości… Myliłam się?

Nie no, nie potępiajmy ani nie zatykajmy komentujących. Każdy ma prawo do własnej opinii.

Babska logika rządzi!

Ja się na Hemingwaya trochę boczę, bo nie mogę zrozumieć jego fenomenu, a czytam go uparcie, więc może stąd moje wątpliwości… ;) Jak pisał Krasiński: Przez ciebie płynie strumień piękności, ale ty nie jesteś pięknością. Czasem sobie myślę, że przydałoby się jakieś dodatkowe niebo, dla utalentowanych.

 

A fanatycy odbiegają od normalności, więc nie ma się co nimi przejmować! :D

Hmmm. Nie znam biografii Hemingwaya. Twórczości też niespecjalnie – coś tam kiedyś przeczytałam i nie podeszło. Może w jakiejś przyszłości… Nawet nie wiem, jakie grzechy mu właściwie zarzucasz.

Czasem sobie myślę, że przydałoby się jakieś dodatkowe niebo, dla utalentowanych.

Kolejny świetny pomysł na tekst. :-) Proszę państwa, przed nami kolejna odsłona nieustającej edycji “Mam talent”. W komisji, jak zwykle, Święty Piotr. Powitajmy go gorącymi brawami… ;-)

Babska logika rządzi!

Kolubryna, a nie kolumbryna…

Pozdrówka.

Ufff, dzięki Roger. Finklą ma rację i zaczynałem mieć wyrzuty, że się za bardzo przytkałeś. Kamień z serca, kamień z serca… ;) 

Nie biegam, bo nie lubię

Co nie zmienia faktu, że wyraz “kolumbryna” nie istnieje…

Lepiej jest nie wytykać komuś przypadkowych literówek, bo w takim komentarzu można się fatalnie walnąć, na przykład pisząc kolumbryna miast kolubryna.  No i wyszedł z tego komentarza falkonet, a nawet falkonecik, w dodatku z pogięta lufą, miast organów Stalina…. Tak dla jasności – tak Niemcy określali katiusze.

Porówka, a nie pozdrówka. 

PS. Mam nadzieję, że znaczenie wyrazu “falkonet” jest jasne.

Miło było, jak zwykle.

Panowie, naprawdę jest się o co kłócić? Literówka ludzka rzecz…

Uch, kusi, żeby napisać “litrówka”. ;-)

Babska logika rządzi!

Khe, khe ;D

Nie biegam, bo nie lubię

Cóż, moje uczucia religijne zostały urażone. Całkowicie, ewidentnie i totalnie. Dlatego przywdzieję mój moherowy beret i zacznę prywatną przeciwfinklową krucjatę. A co!

A tak na poważnie, żarcik fajny. Zasadniczo zabawny – co w przypadku żartów, jak sądzę, nie jest bez znaczenia. No i mister Dżej daje radę.

Oj, biedny Vyzart. Nie dosyć, że po uczuciach mu przejechałam czołgiem, to jeszcze w lipcu musi biegać w ciepłym berecie.

Tak, to nie jest bez znaczenia. ;-)

Dziękuję.

Babska logika rządzi!

Ja też się uśmiechnęłam. Niełatwo być sławnym reżyserem, harówka nawet po śmierci!

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dziękuję, Mirabell.

No, może nie będzie aż tak źle. W końcu może przebierać w fachowcach.

Cieszę się, że wywołałam uśmiech. :-)

Babska logika rządzi!

No chyba, że w niebie scenarzyści też strajkują ;)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Eeee, z plecami Wylera chyba by się bali podskakiwać. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, kusisz, a jako że dzisiaj jechałam i jechałam, to miałam dużo czasu i zaczęły się pojawiać w mojej głowie dziwaczne dialogi u bram nieba, no bo każdy by chciał do takiego nieba dla wybitnych twórców, a biedny Święty Piotr musi przeprowadzić selekcję. :D

A co do Hemingwaya… żądny krwi megaloman, niewierny opój, wiecznie szukający mocnych wrażeń (z drugiej strony, taka epoka) i miłośnik krwawej corridy (co dla mnie zupełnie przesądza sprawę). Mówię to pół-żartem, pół-serio, ale typa nie lubię. ;)

No to dajesz, Blodeuwedd! Kto pierwszy wstawi swoje opowiadanie, Sirin czy Ty? Czyje będzie ciekawsze? :-)

Hmmmm. Nie brzmi zbyt sympatycznie. Ale mimo wszystko Hitler i Stalin wydają mi się gorsi.

Babska logika rządzi!

A co do Hemingwaya… żądny krwi megaloman, niewierny opój, wiecznie szukający mocnych wrażeń (z drugiej strony, taka epoka) i miłośnik krwawej corridy (co dla mnie zupełnie przesądza sprawę). Mówię to pół-żartem, pół-serio, ale typa nie lubię. ;)

Też go nie lubię! Teraz przynajmniej wiem dlaczego. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf… ;-)

Babska logika rządzi!

Już miałem coś napisać o panu H. 

Ale, tak mi wpadło – wiesz, Finklo, Ty to potrafisz ciągnąć ludzi za język ;)

Szacun.  

 

Może lepszym miejscem dyskusji o “starym, co morze”, jest HP? A może nie? (próbuję teraz nieudolnie naśladowć mistrzynię, ale nie sądzę, by mi się udało….) A Ty, Finklo, co, sądzisz? :)

Nie biegam, bo nie lubię

Widać potrafię. Setki komentarzy pod moimi tekstami nie biorą się znikąd. ;-)

Najlepszą metodą odpowiedzi na to pytanie będzie doświadczenie. Załóż temat i zobaczymy. Ale może bardziej ogólnie; o pisarzach albo nawet twórcach w ogóle. Który jest sympatyczny, który wredny. Ocha kiedyś bardzo źle się wypowiadała o Rousseau, ja nie cierpię Freuda… Pewnie każdy ma swoich “ulubieńców”.

Babska logika rządzi!

Dzięki Finklo za radę.

Uff, nie poszło mi tak źle, jak sądziłem ;)

 

Od kiedy to Freud jest pisarzem? :/

Nie biegam, bo nie lubię

Bodajże od 1900 (”Objaśnianie marzeń sennych”). ;-)

Może nie utrzymywał się z pisarstwa, ale kilka książek wydał.

Babska logika rządzi!

Widać potrafię. Setki komentarzy pod moimi tekstami nie biorą się znikąd. ;-)

Dlatego wpadłem na terminy ;) Ale chyba z tymi setkami przesadzasz, było kiedykolwiek więcej niż trzy?

Na marginesie, nie sądzę, że należałoby je (te książki) uznać za naukowe. Czy nazywa się Kopernika pisarzem, tylko dlatego, że naskrobał się piórem, o tych swoich ciałach niebieskich?

 

Nie biegam, bo nie lubię

Ale chyba z tymi setkami przesadzasz, bylo kiedykolwiek więcej niż trzy?

A i owszem. Jeden mój piórkowy tekst zebrał prawie trzy i pół setki komentarzy (wliczając jedną z okresu bety), drugi ma w tej chwili równiutkie trzy. Wiesz, że żeby nauczyć się mnie porządnie naśladować, powinieneś przeczytać wszystkie? ;-p

Książki Freuda. Zdarzyło mi się przeczytać “Wstęp do psychoanalizy”. No, nie nazwałabym tego traktatem naukowym. Raczej, IMO, zbliżone do tego, co obecnie uważamy za prace popularnonaukowe. Z jednej strony, Zygmunt raczej nie myślał jak naukowiec. Z drugiej, nie mam pojęcia, jakie paradygmaty obowiązywały badaczy w jego czasach.

Babska logika rządzi!

Wiesz, że żeby nauczyć się mnie porządnie naśladować, powinieneś przeczytać wszystkie? ;-p

Coś tam czytałem i, zdaje się, czasami, nawet obficie, komentowałem. Nie jestem pewien, czy o tych tekstach wspominasz. Zajrzę, przekonam się.

Z drugiej strony, te setki ograniczają się jednak do maximum trzech ;) 

 

Tak z ciekawości, bądź co bądź, nowicjusza, czy te najbardziej komentowane teksty (skoro już zachęcasz do czytania) uważasz za najlepsze?

Nie biegam, bo nie lubię

Trzy to już liczba mnoga. ;-)

Czy uważam najbardziej skomentowane teksty za najlepsze? Hmmm. Nie. Obydwa są całkiem przyzwoite (to nowsze chyba lepsze), ale podczas pisania i korekty nic mi nie urwały. ;-)

Jeny, nic Ci nie zamierzam narzucać, czytaj, co chcesz. Nawet nie musi to być coś mojego.

Babska logika rządzi!

Czy uważam najbardziej skomentowane teksty za najlepsze? Hmmm.Nie

Więc po co Ci to?

Nie biegam, bo nie lubię

Ale które? Teksty? Szlifowanie warsztatu, zdobywanie i testowanie nowych umiejętności. Polecanie? To był żart – zamieściłam po wypowiedzi puszczającą oko emotikonkę, która miała sugerować, że zdania nie należy traktować poważnie.

Babska logika rządzi!

Corciu, liczba komentarzy pod tekstami Finkli na sto procent służy szlifowaniu warsztatu – przecież połowę z nich napisała Autorka opowiadań. ;) Podejrzewam, że Ona robi to celowo i z pełną świadomością wykorzystuje nas, czytelników, by podczas wymiany zdań podszlifować sobie za darmo to i owo. A my się tak dajemy… ech. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

No ale sam czytelnik może też przyznamy sobie to to i owo doszlifować :) 

Nie biegam, bo nie lubię

I w ten właśnie sposób ciasteczka i herbata u Finkli zamieniają się w warsztaty dla wszystkich. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Ojojojoj, rozszyfrowali mnie! ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, ścigać się z nikim nie będę, ale chętnie spróbuję swoich sił. ;) Ba, pewnie że Stalin i Hitler gorsi, ale gdyby do piekła trafiały tylko… osoby ich pokroju, to diabły miałyby poważny problem z bezrobociem. ;) Nie mówię, że od razu Hemingwaya do piekła, ale do czyśćca to na pewno!

 

Dobrze, próbuj, próbuj…

Cóż, ja tam w ogóle nie czuję się do orzekania, kto gdzie trafił…

Oj, już diabły znalazłyby sobie jakieś ciekawe zajęcie. Zdaje się, że inwencji im nie brakuje. ;-)

Babska logika rządzi!

Piotr jako usłużny i gorliwy urzędnik jest naprawdę ok :) 

"Ora et Labora"

Dziękuję, Gradzielu. :-)

Chyba mu zależy na tej robocie… ;-)

Babska logika rządzi!

– Miło mi Cię poznać, Dżej.

Tak się zastanawiam, czy nie wkradła Ci się tu literówka, czy też jest to zamierzone podkreślenie Boskości Dżeja. I czy takie podkreślenie też nie jest przypadkiem błędne w zaprezentowanej formie literackiej.

Jejku, Dżejku, jakież ja mam dzisiaj ciągoty do wydumanego pustosłowia…

 

Bardzo fajny żarcik, w dodatku napisany po Finklińsku porządnie i sympatycznie (choć niektóre teksty zdeczka zbyt banalne). A więc musi i cieszyć i bawić.

 

No i potwierdzają się moje słowa, że bycie Piotrem łatwe nie jest, a bycie Piotrem Świętym, to już w ogóle masarnia. Swoją drogą, on jakiś masochista jest, skoro w miejscu, gdzie kręgosłupy odzyskują młodzieńczą elastyczność, a szczęśliwość zostaje wzbogacona o epitet “wieczna”, Pietrek dalej trzyma się swojej starczej brody.

 

Peace!

 

P.S.

Załóż może w Hydeparku temat: Jak zdobywać trzycyfrową liczbę komentarzy pod każdym opowiadaniem. A w treści napisz coś więcej niż: Wystarczy być mną.

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki, Cieniu.

Zaimki dużą literą. Wydaje mi się, że gdy mowa o Bogu, używamy dużej. Tak dla podkreślenia, że to nie byle jaki On, Jego itd. Dżejowi też się należy. 

Miło, że ubawiło, porządnie i sympatycznie. Ale że banalne? Które?!

Piotrem, nawet świętym chyba łatwiej być niż Michałem. Archaniołem. ;-)

Liczba komentarzy… Jeśli Cię temat interesuje, to załóż. Na pewno się wypowiem. ;-)

Babska logika rządzi!

Żadnych uczuć nie uraziło, szorcik ubawny. Chociaż, mimo humoru, trochę to jednak wizja ziejąca grozą. No bo… nawet w niebie układy… ;)

Dziękuję, Emtri. :-)

Oj tam, co się przejmujesz? Jesteś znanym reżyserem czy jak? ;-)

Babska logika rządzi!

No nie jestem właśnie… Żadnych pleców. Z tego miejsca popieram Alex i czekam na tekst o czyśćcu, może tam przystępniejszy klimat ;). 

No to wyluzuj, nikt Cię nie będzie od wejścia zmuszał do kręcenia (filmu). ;-)

Tak poniewczasie przyszło mi do głowy, że tekst o czyśćcu już był. Ale jego czyśćcowość nie rzuca się w oczy, więc łatwo przegapić.

Co nie znaczy, że nie można tematu odświeżyć… Ale na razie nie mam żadnego fajnego pomysłu.

Babska logika rządzi!

Zaimki dużą literą. Wydaje mi się, że gdy mowa o Bogu, używamy dużej. Tak dla podkreślenia, że to nie byle jaki On, Jego itd. Dżejowi też się należy. 

Tak, to rozumiem doskonale. Nie jestem jednak pewien, czy w beletrystyce, kiedy jakaś postać zwraca się bezpośrednio do Niego, taki zapis również jest prawidłowy, skoro Bóg/Dżyzas zostaje tak naprawdę sprowadzony do roli jednej z wielu postaci fikcyjnych występujących w tekście.

 

Np. wywody o telefonie czy podpalaniu anielskich piór moim zdaniem odstają od całej reszty opowiadania. Inny gatunkowo humor, moim zdaniem troszkę już “siłowy”.

 

Dlaczego łatwiej miałoby być Pierdołowatym tetrykiem tkwiącym przez całą wieczność pod bramą Raju – czyli, nota bene, nie w Raju – niczym cieć jaki pospolity, ewentualnie, jak w Twojej wersji: bedacym wiekuistą księgową, niż potężnym Duchem Światłości z bajeranckim mieczem i skrzydły białymi (a niechby i onym mieczem upier… ;)?

 

Peace!

 

P.S.

Ja jestem od pisania durnych komentarzy, nie od kolekcjonowania cudzych, więc nie mam parcia na podjęcie tematu. Wiem jednak – ze źródeł tajnych acz pewnych – że jedna połowa portalu zastanawia się, jak Ty to robisz, a druga zwyczajnie Ci zazdrości. Trzecia połowa natomiast – ja – mówi jak jest.^^

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Zaimki. Poruszyłeś ciekawą kwestię. Jak to traktować, kiedy Bóg jest postacią niewiele różniącą się od innych? A w tym przypadku jeszcze zgrywa strasznego luzaka… Nie wiem. Ale już i tak jadę po bandzie, wolę nie podpadać bardziej niż jest to konieczne. Zresztą Piotr się Dżeja zwraca z szacunkiem, Wyler chyba jednak też, to ma być słyszalne.

Aha, to banałem zalatuje… Dzięki za info.

Cieniu, ale jaką ten Piotr ma władzę! A kto decyduje, kogo wpuścić, jeśli nie cieć? Kto interpretuje zasady? A archanioł… Ty wiesz, jak się z niego wszyscy nabijali, dopóki mu pióra nie odrosły? Wyobrażasz sobie, do jakiego poziomu można wyszlifować chamskie odzywki i błyskotliwe szpileczki przez kilka tysięcy lat?

O, jakie filozoficzno-uczuciowe połówki mamy na portalu… To co one, nie czytały komentarzy, że nie wiedzą?

Babska logika rządzi!

Uśmiechnięty pójdę spać – dzięki za lekki żarcik na dobranoc, Finklo. :-)

 

A w sprawie komentarzy…

Może ja już nic nie będe mówił ;-) Przynajmniej do czasu, w którym Corcoran zdębieje na widok jakiegoś tuzina anegdot o naukowcach, przegryzanego kawą i zapijanego ciasteczkiem ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ależ proszę i dziękuję, Psycho. Kolorowych. :-)

A to nie była herbata? Ciekawe, czy będzie mu się chciało przedzierać przez te wszystkie hermetyczne żarciki.

Babska logika rządzi!

A mnie dla odmiany… uprzyjemniłaś poranek. Dziękuję.

Może niektóre elementy humorystyczne nie były najwyższych lotów, ale nie obniżyło to przyjemności z lektury. Przecież z założenia to nie miało być nic ambitnego (prawda?).

Jako żarcik – lekkie, sympatyczne i całkowicie tendencyjne. Podobało mi się:) Fajnie wykorzystałaś jedne stereotypy do pokazania innych.

 

Edit

Też Ci czasem zazdroszczę ilości komentarzy;)

empatia

To ja dziękuję, Empatio. Dla każdego coś miłego. :-)

Nie, nie stawiałam sobie żadnych szczytnych i ambitnych celów. Taka humoreska dla uprzyjemnienia pory dnia. ;-)

Tendencyjne? Hmmm, chyba w większości dowcipów śmiejemy się tylko z jednej strony…

Znaczy się, połowa zazdrości, ale nie powstrzymuje jej to przed dołożeniem własnej cegiełki do tego muru. Dziwne zjawisko. :-)

Babska logika rządzi!

Wcale nie dziwne:) Zależy od definicji zazdrości. Ja zazdroszczę Ci tego, że Twoje opowiadania, dzięki tym cyferkom tak ładnie są wyeksponowane na stronie, ale mam świadomość, że dużo pracowałaś na ten efekt (na pozycję, warsztat i każdy kolejny komentarz – bo tu przyznaję, fenomen podtrzymywania dyskusji dostrzegam:), więc jest to zazdrość ze zrozumieniem, bez grama zawiści. Dlatego nie mam oporów by dołożyć kolejną cegiełkę do muru budowli, jeśli ta jest tego warta. A pisząc o zazdrości nie zamierzałem dokładać swojego głosu do dyskusji, tylko ją delikatnie skomentować;)

empatia

Aha, zazdrość bez zawiści. No tak, to by wyjaśniało fenomen. :-)

Czy wszyscy zainteresowani przeczytali? Empatia wie (przynajmniej częściowo), w jaki sposób osiągam tyle komentarzy.

A czym się różni komentowanie dyskusji od dokładania własnego głosu?

Babska logika rządzi!

Eh, te Twoje pytania pomocnicze;)

Definicyjnie ująłbym to tak: komentowanie dyskusji służy bardziej ocenie jej przebiegu, czy też stylu prowadzenia, aniżeli zajmowania stanowiska czy też wzmacniania pozycji jednej ze stron.

W praktyce, chciałem jedynie zaznaczyć, że wielu zazdrości (+ 1 dodatkowa sztuka w postaci mojej skromnej osoby), ale prócz puszczenia oczka nie widziałem potrzeby zabierania głosu, czy argumentowania w temacie.

Widzę jednak, że podpuszczony przez gospodynię, zaczynam powoli negować własne intencje, tracić wolną wolę, co może mnie niechybnie doprowadzić do konkluzji, których nie chciałem publicznie wyłuszczać:p

empatia

To nie pytania pomocnicze, tylko zwykła ciekawość i chęć poznania świata.

Ale jeśli nie chcesz odpowiadać, to nie będę torturami, wbrew Twojej woli, wyciągać informacji. :-)

Skoro już ostatnie słowo ma należeć do mnie, to rzeknę, że nie wyobrażam sobie oceniania przebiegu dyskusji bez wskazywania, które argumenty lepiej przemówiły do oceniającego, która strona zachowywała się ładniej itp. :-)

Babska logika rządzi!

Ale tu nie było potrzeby wskazywania, które strona zachowuje się ładnie, a która nie :)

Koń jaki jest, każdy widzi;)

empatia

No to już nie wiem, na czym ma polegać ocena przebiegu dyskusji. :-/

Babska logika rządzi!

Nie to, żeby mi bardzo zależało, żebyś nie była górą w tej wymianie zdań;) ale będę się upierał, że uśmiech po stwierdzeniu obiektywnego faktu, bywa lepszy od niejednego ocennego komentarza.

empatia

Nie no, mnie też tak strasznie nie zależy, żebym była górą. Jeśli z dyskusji dowiem się czegoś ciekawego, to też świetny wynik. :-)

Babska logika rządzi!

A żeby nie było, że nie czytam i komentarzy nie zostawiam.

 

ZOSTAWIŁAM :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No, dziękuję Ci pięknie, dobra kobieto. ;-)

Cholera, właśnie Twojej reakcji byłam najbardziej ciekawa. Mogłabyś coś dodać?

Babska logika rządzi!

Nie licząc ostatniego zdania – nawet, nawet. No, ale Ty wiesz jaki mam stosunek do TAKICH tekstów? Akurat ja mam mnóstwo uczuć do Dżeja :) Z racji jednak, ze Twoje, przeczytałam, gromów nie ciskałam i komentarz zostawiłam :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Aha. Dzięki.

No, niestety – ostatnie zdanie jest niezbędne.

Dobrze, że obyło się bez gromów.

Babska logika rządzi!

Za to ten wywołał u mnie autentyczny uśmiech :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dobre i to. Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Dość krótki tekst, więc napiszę lakonicznie: stać Cię na więcej : ) tekst w formie żarciku, ale musisz się bardziej wysilić, żeby mnie rozbawić.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dziękuję.

OK, pewnie stać. Uprzedzam w przedmowie, że to żarcik bez większych pretensji. Jeśli nie rozbawił, to trudno. :-(

Babska logika rządzi!

Nie śmiechłem.

Hmm. Trudno. I tak jestem zaskoczona, że tu dotarłeś. Sto procent trafień to chyba dawno nie miałeś. Dzięki za wizytę i że próbowałeś. :-)

Babska logika rządzi!

I tak jestem zaskoczona, że tu dotarłeś. Sto procent trafień to chyba dawno nie miałeś. Dzięki za wizytę i że próbowałeś. :-)

Ale o czym mówimy? :)

Oj, porąbało mi się, przepraszam. Mówiłam o dyżurach, ale przecież tekst wstawiłam w czwartek, nie we wtorek.

Tym dziwniejsze, że tu trafiłeś. Chyba że to po inspiracyjnej nitce było.

Babska logika rządzi!

Hihihihi, Ty złośliwco.

Nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. :-)

Babska logika rządzi!

Pamiętaj jednak o tym, że okazałem się gentelmanem i nie odpowiedziałem złośliwością na złośliwość ;)

Dobra. Zapamiętam to sobie. ;-)

Babska logika rządzi!

Ale fajne. Uczuć nie obraziłaś, uśmiech wywołałaś. Nie mogłem się doczekać puenty. A ta zostawia lekki niedosyt, bo nie wiem, kim jest ta dziewczyna Jezusa. 

O, widzę, że robisz konkretny rajd. Miło mi. :-)

Dobrze, że nic nie obraziłam.

Kim ona jest? Sama nie wiem. Na pewno nie znaną aktorką. ;-) Może jakaś święta, a może po prostu współczesna dziewczyna, która od dziecka marzyła o karierze gwiazdy filmowej?

Babska logika rządzi!

Żaden rajd, krótki wypadzik ;) Obiecałem Ci chyba kiedyś, że zajrzę do Twoich tekstów, więc na razie zerknąłem na te krótkie :)

A zaglądaj, zaglądaj, dla autora to czysta radość. :-)

Krótkich ci u mnie dostatek – dość często wstawiam tu dribble.

Babska logika rządzi!

Bogowie, co ja tam sobie nabazgrałem… (tak, wracam do moich notatek odnośnie Twoich tekstów)

 

Moją pierwszą dygresją było: czy to aby na pewno niebo? Wszak za złudną wizją raju czają się przekręty, znajomości, to co zabija prawdziwą sztukę (filmowania także). A ta dziewczyna Jezusa, to przypadkiem nie była niejaka Magdalena? 

Twoja wizja zaświatów jest przerażająca, o wiele bardziej niż średniowieczne tańczące diabły czy nowotestamentowa kraina mrozu.

 

Tekst fajny, ale specjalnie mnie nie oczarował, dlatego tylko 4/6. :)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, Arhizie. :-)

Jaki bohater, takie niebo. :-) Całe życie zwodził ludzi celuloidową taśmą, wykorzystywał znajomości, może nawet robił castingi w łóżku, a potem dostał, co sobie zapracował. ;-)

Magdalena? Nie wykluczam, ale czy tamtej jest potrzebny jeszcze jeden zawód? ;-) Myślę, że jakaś młodsza, z bardziej roszczeniowego pokolenia.

Hmmm. Wizja nie miała być przerażająca, raczej zabawna, ale odbiór tekstów nie przestaje mnie zaskakiwać.

Babska logika rządzi!

Fajne :)

Dzięki, Anet. :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka