- Opowiadanie: Wilk który jest - Bajka o górotworze

Bajka o górotworze

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Bajka o górotworze

Kiedy w wieczności pradawnego czasu Erú najwyższy czynił światy, stworzył planetę. Gdybyśmy ją kiedyś odkryli, to pewnie byśmy ją nazwali jakimś ciągiem liter i cyfr, na przykład BW207831131415. Erú dał jej jednak na imię Piastunka Spotkań.

Stworzył ją z jednej iskry i uśmiechnął się, bo zdała mu się dziełem ładnym i dobrym. Miała idealny kształt kuli i w równej części pokrywały ją woda i ziemia. Tak zostawił ją na wieki wieków i ruszył budować nowe światy i doglądać starych.

Gdy ponownie obrzucił spojrzeniem ten glob, połyskujący w kosmicznej ciemności błękitem i czernią, zapragnął na nim gór. Góry bowiem miłował szczególnie i upodobał je sobie na miejsca spotkań, przyjmowania poselstw i ofiar.

Przybył tedy na planetę i wywołał z morza pierwiastki górotwórcze – męskie i żeńskie. Wyszły za jego głosem na ląd. Zrazu niezgrabne jak te żółwie wodne, wypełzające na piaszczysty brzeg, już po chwili nauczyły się poruszać w tej nieznanej sobie dotąd części własnego świata z gracją i chyżością.

Pierwiastki połączyły się w pary, a rzadko takie, jakie stanowiły w otchłaniach. Ze zdumieniem i zachwytem odkryły, że kiedy idą razem, grunt się pod nimi wypiętrza. I tak zaczęły wyrastać wierchy, kopy, pagórki, wyżyny… Erú uśmiechnął się na ten widok, tak sercu jego bliski, i wyruszył, by resztę wszechświata swoim spojrzeniem obdarzyć.

Pierwiastki szły dalej, a horyzont wypełnił się szczytami. Czasem jedne chciały wciąż się piąć, a drugie, trwożąc się wysokością, ciągnęły je w dół. Powstawały w efekcie tej pełnej emocji szarpaniny przedziwne, nieraz piękne a nieraz straszliwe formy skalne na wierzchołkach i zboczach. Bywało, że wręcz przekraczające swym kształtem i położeniem prawa fizyki. Zdarzało się, że przez chwilę jeden tylko górotwór wytyczał szlak, a drugi dawał li tylko duchowe wsparcie. Stan taki jednak nie trwał nigdy długo. Zdarzało się też, że szczyt jeden wbijał się w zbocze drugiego, ale żaden z nich w efekcie zderzenia nie znikał, tak jak i pamięć o jego budowniczych, lecz trwał wiecznie pod swoją nazwą, opowiadającą o tym, jak ten fragment świata uformować zdołało. Działo się to tym łatwiej, że góry mieszały się ze sobą, na różnych etapach swojego rozwoju, a co istnieje w przeszłości, tego z perspektywy teraźniejszej zniszczyć przecież nie można.

Podobnie jak wznoszenie ku niebu było szlakiem wspólnym, tak i droga w dół była wynikiem jednomyślnej decyzji. Osiągnąwszy kres jakiś swej wędrówki, zatrzymywały się pierwiastki i rozglądały, obserwując planetę z tych wyżyn świata, zadziwiając się tym, co zbudowali inni, a swego dzieła zgoła przy tym nie widząc. Ruszały więc ku dołowi, ku płaszczyźnie pierwotnej. Czasem docierały aż do wód poziomu, gdzie powstały doliny rozległe, otoczone zboczem niebosiężnie wysokim. Tu spotykały inne górotwory i podziwiały ich dzieła. Łączyły się w nowe pary, by znowu kroczyć ku wyżynom życia i doświadczać piękna budowania i przeżywania swego losu. Bywało też, że odnajdowali się ci, którzy przed aktem górotworzenia byli gdzieś blisko siebie zanurzeni w świecie idei – wodach przeczystych Piastunki Spotkań.

Zdarzało się jednak i tak, że nim całkiem pierwiastki ku płaszczyźnie zeszły, odkryły swe dzieło na nowo i tworząc przełęcz czy siodło, znów razem ruszały ku niebu. Tak rodziły się wzniesienia zwane zwyczajowo „małym” i „dużym” i opatrzone w swej nazwie zawołaniem pierwiastków.

Po wiekach Erú najwyższy znów spojrzał na Piastunkę Spotkań. Zobaczył góry potężne otulone chmurami, szczyty śniegiem na biało oprószone, łagodne kopy i drobne pagórki. Strome iglice, ozdobione formami pełnymi pasji tworzenia, i doliny wypełnione intymnością cienia. Ucieszył go ten widok. Dostrzegł też, że i wodzie ta górotwórcza budowa była miła, gdyż radośnie teraz ku niej spływały strumienie, ożywiając martwą przez wieki wieków toń.

Popatrzył Erú raz jeszcze na łańcuchy górskie, wyżyny, góry strome, rozłożyste, czasem płasko ścięte, a czasem ostre na kształt kolców smoka i wszystkie wydały mu się dobre, piękne i ważne, choć budowa wielu już przecież przeminęła. Nazwał też te przestrzenie Górami Oblubieńców i Dolinami Miłości i radował się ich widokiem. A radość Erú sprawiła, że i wszystkie pierwiastki doceniły swoje zbożne dzieło i cieszyły się nim wielce.

Koniec

Komentarze

Pierwsze linijki trochę niespójne z resztą. 

Stylistykę “początku”  mnie, akurat, zawsze się dobrze czytało. I tutaj się nie zawiodłem. 

Góry od razu  skojarzyły mi się z ludźmi, lub innymi stworzeniami zdolnymi do wyższych uczuć:)

Tylko z jednym zdaniem się nie zgodzę:

“ a co istnieje w przeszłości, tego z perspektywy teraźniejszej zniszczyć przecież nie można”,

w zależności od tego, co rozumiemy przez zniszczenie – można. To już temat na dłuższą polemikę. 

 

F.S

np. – na przykład

połyskujący (…) czernią – pewny jesteś, że to błyszczy?

nieznanej sobie dotąd – dziwaczna konstrukcja

jego bliski,[+] i wyruszył,

straszliwe,[-] formy

Stan jednak taki,[-] nie trwał

Działo się to tym łatwiej, że góry mieszały się ze sobą, na różnych etapach swojego rozwoju, a co istnieje w przeszłości, tego z perspektywy teraźniejszej zniszczyć przecież nie można. – nie mam pojęcia, co to zdanie ma przekazać

Koniec z poprawianiem, bo tekst nie jest napisany dobrze i mam wrażenie, że nie odleżał przed własną autokorektą.

Czyta się topornie od pierwszych zdań. Sprawiło mi dużą trudność, znudziło niezmiernie. Nieudana stylizacja na przypowieść/baśń.  Jedyny plus – w miarę krótkie (co też jest minusem, bo nie ma w tekście żadnej wartościowej treści, albo takiej nie wypatrzyłem).

@FoloinStephanus

Fakt – kwestia przyjętej ideologi i stosunku do czasu. :-)

W tym wypadku mam na myśli to, że się nie zderzały, na tym samym etapie rozwoju. Taka wariacja, na temat teorii względności. ;-)

Pozdrawiam, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Sirin

Proponuję, odpocznij trochę po tym zmęczeniu i przeczytaj raz jeszcze, dla odmiany z życzliwym zrozumieniem. A potem wróć z uwagami raz jeszcze. Zapraszam! Drzwi tradycyjnie otwarte.

Dzięki za uwagi korektorskie – chętnie przejrzę. Korekty i uwag nigdy dość! :-)

Pozdrawiam i życzę miłego relaksu,

Wilk

P.S. Czerń – hm… serio nie widziałeś niczego czarnego, co błyszczy?

“Nie mam pojęcia, co to zdanie ma przekazać” – polecam komentarz numer 1 do tekstu. Czasem wystarczy czytać i za dużo nie kombinować. ;-)

 

 

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Przyjdzie bogini Erozja i wyrówna ;-) A na poważnie, jeśli podejść do górotworów i gór jako do ludzi i uczuć, których kreatywma siła tak wzbogaca nudną płaskość rzeczywistości, to bajka robi się całkiem fajna. Fakt, trzeba czytać uważnie, by nie pogubić się w opisach metaforycznego krajobrazu, ale to chyba nie wada. Tak czy owak, przyjemny tekst.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Tekst jakże inny od twoich pozostałych. Metaforycznym, pełen niedopowiedzeń i symboliki. Zdecydowanie wolę cię w innym wydaniu Wilku.

@thargone

Bogini Erozja – zabiłeś mnie. :-D

Spoko, jestem nauczony, że kamienie nigdy nie giną, co najwyżej zmieniają postać. Może kolejna historia będzie o bezowocnej walce bogini Erozji z górotworami.

Dzięki za dobre słowo!

Z wilczym pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nie czaję mimo wszystko głębszego przesłania, i choć tekst jest bez wątpienia urokliwy, czuję z tego powodu brak. Pozdrawiam, Wilku! :)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

@belhaj

Fakt – inny. Jak by to ujął Jan Krzysztof Kelus, sam do mnie przyszedł. Wystarczyło spisać. :-)

Kolejny jest o poszukiwaniu odpowiedzi i dzieje się w realiach połowy XIV wieku, więc jest bardziej “typowy”. Zapraszam za mniej więcej tydzień, bo póki co leżakuje (i to – uwaga, uwaga – na papierowym nośniku! :-) )

Pozdrawiam,

Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Kwisatz Haderach przybył! :-)

Miło Cię znowu gościć! :-)

Alegoria miłosna – tak, po prostu. Jak w anonimowym wierszu “Primavera”, którego fragmetem posłużył się John Fowles, by zwińczyć swojego kultowego “Maga”:

 

“Cras amet qui numquam amavit

quique amavit cras amet”

 

(”Jutro pokochał ten, kto nigdy nie kochał

Ten, kto kochał, jutro pokocha”)

 

Można szukać i głębiej, że każda miłość jest dobra, a nawet jak się kończy, to i tak zostaje po niej coś wyjątkowego. Wystarczy przystanąć i obejrzeć się za siebie. :-)

 

Zapraszam za parę dni. Będzie nowa, długa opowieść, osadzona w realiach połowy XIV stulecia. Leżakuje jeszcze na papierze.

 

Pozdrawiam serdecznie, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nooo, na to wpadnę :)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Twoja bajka przyjęła kształt przypowieści. Dzieło tworzenia gór opisałeś językiem przystającym do tej formy.

Ponieważ od prozy poetyckiej zdecydowanie wolę prozę napisaną prozą, wydaje mi się, że niektóre zdania chyba chcą powiedzieć więcej niż mogą wyrazić. Jednak z każdego z nich, nawet najbardziej zawiłego, wyziera widoczne gołym okiem Twoje uczucie do Gór. ;-)

 

Cza­sem jedne chcia­ły wciąż piąć się w górę, a dru­gie, trwo­żąc się wy­so­ko­ścią, cią­gnę­ły je w dół. – Masło maślane.

 

Zo­ba­czył góry po­tęż­ne otu­lo­ne w chmu­rach… – Zo­ba­czył góry po­tęż­ne, otu­lo­ne chmu­rami… Lub: Zo­ba­czył góry po­tęż­ne, zatopione/ zanurzone w chmu­rach…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na mój gust tekst zbyt kiczowato-pozytywny (ale to dlatego, że mam ostatnio ciągoty w stronę mroku i perwersji), choć o górach, które cenię, odwiedzam i bałwochwalę jako najokazalsze samotwory natury, i choć sam napisałem niedawno coś podobnego (”Chmurotwory”). Dostrzegłem wątki taoistyczne (żywioł męski i żeński), kojarzące mi się z interpretacjami obrazów chińskich mistrzów, oraz pomysł fajny o tyle, że brak w nim człowieka (przynajmniej w warstwie dosłownej i nie licząc Erú, który jest bardzo ludzki). Jeśli chodzi o wykonanie – momentami tylko poprawne, momentami dobre, jednak bez fajerwerków. Poza tym:

Wyszły za jego głosem na ląd: zrazu niezgrabne jak te żółwie wodne, wypełzające na piaszczysty brzeg, już po chwili nauczyły się poruszać w tej nieznanej sobie dotąd części własnego świata z gracją i chyżością.

Połączyłbym te zdania w powyższy sposób.

Pierwiastki połączyły się w pary, a rzadko takie, jakie stanowiły w otchłaniach.

“Ale” zamiast “a”?

Stan jednak taki nie trwał nigdy długo.

Może lepiej:

Stan taki jednak nie trwał nigdy długo.

Przecinki:

ale,[-] żaden z nich w efekcie zderzenia nie znikał,[+] tak jak i pamięć o jego budowniczych

Znów bym połączył:

Osiągnąwszy kres jakiś swej wędrówki, zatrzymywały się pierwiastki i rozglądały, obserwując planetę z tych wyżyn świata i zadziwiając się tym, co zbudowali inni, a swego dzieła zgoła przy tym nie widząc.

Przecinki:

Czasem docierały,[-] aż do wód poziomu

którzy przed aktem górotworzenia,[-] byli

tworząc przełęcz,[-] czy siodło

Strome iglice, ozdobione formami pełnymi pasji tworzenia,[+] i doliny wypełnione intymnością cienia.

 

@Kwisatz Haderach

Wpadaj! Jak będzie gotowe, to Cię zahaczę wiadomością. ;-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@regulatorzy

“(…) wydaje mi się, że niektóre zdania chyba chcą powiedzieć więcej niż mogą wyrazić“ – świetne! :-)

Dzięki za uwagi! Zastanawiam się właśnie, przy ilu opiniach, tekst można uznać, za mniej więcej poprawiony. ;-)

Jak to mój Mistrz mawiał: poprawiać można do końca świata, ale pewnego dnia trzeba sobie powiedzieć: dość. :-)

Z wilczym pozdrowieniem, Wilk

 

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Bartosz Nysler

Zapraszam za tydzień – będzie i góra i czarny charakter też się pojawi. ;-)

Fajerwerków nie przywiduję, ale stylizacja całkiem inna.

Dzięki za sugestie.

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Myślę, Wilku, że gdy zechcesz uwzględnić poprawki wszystkich, którzy zgłosili uwagi, tekstu nigdy nie poprawisz. Uwagi wniesione przez A, mogą nie przypaść do gustu B. Potem C poprawi B, a D skrytykuje A, po czym…

I tak bez końca. Na szczęście jest jeszcze Autor. ;-) 

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ogólnie, to nie moje klimaty, więc ograniczę się z uwagami. Napisane w porządku, czytało się bez bólu i przymusu, choć czegoś mi w tym brakowało, a stylizacja trochę zgrzytała.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

“Regulatorzy” ma rację, najlepiej trzymać się siebie:)

F.S

Mam mieszane odczucia. 

Lubię merafory, zabawę symbolami. To się udało. 

Jednak sama fabuła i sposób jej prowadzenia, dla mnie, odrobinę za infantylny.

 

Dobry szort, choć po Wilku oczekiwałem jeszcze więcej! :)

 

Pozdrawiam! 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Góry ani mnie grzeją, ani ziębią, ale przeczytałam Twoją “Bajkę”, Wilku, z zachwytem. Historia, którą namalowałeś urzeka prostotą i oczywistością – bez żadnego problemu mogę sobie wyobrazić pierwiastki górotwórcze wędrujące po świecie, szukające się nawzajem, tulące się do siebie i podziwiające swoje dzieła. Do tego wszystkiego, Twoja teoria powstania gór nawet nie kłóci się zbytnio z nauką :D

Zgadzam się z regulatorzy – niektóre zdania wydają się nadmiernie przeładowane treścią. Nie jest ich jednakże wiele, więc nie utrudnia czytania aż tak bardzo.

Hmm... Dlaczego?

@regulatorzy

Jak z każdym dziełem – chwilę po wystawieniu na widok publiczny, stanowi własność każdego, kto zechce rzucić na niego okiem. :-)

Autor – a tak, obecny. Nawet postanowił, czytając komentarze, wystartować w konkursie na parodię. ;-) Efekty postanowienia we wrześniu.

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Madej90

O, jeśli się czytało bez wstrętu, to już mogę zanotować spory sukces. :-)

Nie wiem, czego może brakować, ale obiecuję pomyśleć!

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Foloin Stephanus

Jak już ustalono, regulatorzy jest boginią – nie może nie mieć racji! ;-)

OK, jak w “Antresolce profesorka Nerwosolka” – Entomologia Motylkowska, będzie się trzymała masztu, a ja będę się trzymał swoich zasad! :-D

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Nazgul

Jeśli pod kolejnym opowiadaniem napiszesz, że spodziewasz się po mnie więcej, zacznę żałować, że mogę Cię zabić tylko raz! :-P

A serio – dzięki za permanentną mobilizację! :-)

Z pozdrowieniem,

Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Drewian

Wracasz mi wiarę w sens istninia – wielkie dzięki! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Hmmm. Jak dla mnie – zbyt wiele poezji, zbyt mało fabuły.

Babska logika rządzi!

A wszystko to w prozie… ;-)

Obawiam się, że alegorie tak mają, ale OK – dzięki za uwagę! Zapisuję w pamięci! :-)

Pozdrawiam, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Pamiętaj, że to tylko moja opinia. Jeśli innym się podoba, to nie ma się czym przejmować. :-)

Babska logika rządzi!

Finkla – nie ma „tylko”, opinie są ważne! :-)

Dają szersze spektrum. Pozwalają przemyśleć rzecz całą na nowo.

Na razie, mimo krytyk, mam cały czas uczucie, że udało się ogarnąć całość górotworu i to mnie cieszy. :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

 

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Eru raczej kojarzy mi się z Silmarillionem. Tekst nie do końca w moim guście, ale miał takie momenty, które bardzo dobrze się czytało. 

Dzień dobry!

Dziesięć punktów za skojarzenie! :-)

Cieszę się, że przynajmniej „momenty” były. Z tekstu bez momentów żaden pożytek!

Pozdrawiam i dziękuję za uwagi!

Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Czyta się bez bólu, choć topornie – tekst sam nie płynie. No i do treści trudno mi się odnieść, bo ja z założenia nie lubię tekstów bez fabuły…

Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Hm… a jak definiujesz fabułę? Tak z ciekawości. Chociaż temat akademicki. Siedzę teraz ze słownikiem prof. Stanisława Żaka i czytam:

“Często termin “fabuła” utożsamia się i stosuje wymiennie z terminem “akcja”. Istnieje jednak wyraźne rozróżnienie między tymi pojęciami: fabuła jest to cały potencjał zdarzeniowy utworu, wszystko co zaistniało w świecie przedstawionym; natomiast akcja stanowi łańcuch zdarzeń prowadzących do celu. (S. Żak, Słownik. Kierunki – szkoły – terminy literackie, Kielce 1998, s. 98 – sub voce).”

Aha, nawiązanie do “Silmarillion” zobowiązuje – to nie jest najprostsza lektura. Mimo wszystko jestem z “Bajki” zadowolony i pewnie mi prędko ten stan nie minie. ;-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Ciekawa bajka, Wilku, ale nie przeczytałbym dziecku na dobranoc :)

:-) Dzięki za dobre słowo!

I słusznie – jak zauważył prof. J.R.R. Tolkien w eseju „O baśniach”, bajki nie powstawały dla dzieci. I ten trend odwieczny staram się kultywować! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Przeczytałem ze sporą przyjemnością, i bynajmniej nie z powodu kontrastu z tekstem, czytanym kilkanaście minut temu. Marudzić nie będę, wychwalać pod niebiosa też nie, ani do tego, ani do tego nie mam powodów.

:-D :-D :-D

Wzruszyłeś mnie komentarzem. Dziękuję! :-)

Jest już nowa historia – dziesięć razy dłuższa. Zapraszam do bliższego poznania „Odpowiedzi Neru”.

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Już tam byłem, Wilku. Jeszcze tam wrócę.

Wróć, wróć – jak sądzę Góra Neru będzie czekać! :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nowa Fantastyka