- Opowiadanie: gwidon - W pokoju na lewo są schody do nieba

W pokoju na lewo są schody do nieba

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

W pokoju na lewo są schody do nieba

 

Jej nagła i niespodziewana śmierć była ciosem, po którym wielu już się nie podniosło. Wzrost liczby samobójstw przyćmił wojny na wschodzie, zamachy terrorystyczne i efekt cieplarniany. Nikt nie potrafił przewidzieć wielkości, ani zatrzymać lawiny, którą uruchomiła jej śmierć.

Znaleźli ją najbliżsi. Leżała na schodach, twarzą w dół, z nożem między łopatkami, niczym anioł nadziany na diabelskie widły. Kałuża krwi w promieniach słońca mieniła się szlachetnym błękitem. Jej zabójca klęczał pod ścianą najbliższego budynku. Miał czerwone po łokcie ręce i twarz. Nie uciekał, wiedząc, że dopuścił się świętokradztwa i że musi ponieść karę. Wyglądał żałośnie. Jak zbity psiak, który wie, że nigdy nie skosztuje ulubionego przysmaku.

Podczas procesu przyznał się do winy. Był szaleńczo zakochany i nie mógł znieść, że inni mężczyźni dzielą jego miłość. Przez miesiąc dopracowywał szczegóły planu. Uderzył i zabił pogrążając świat w żałobie.

Był poczytalny, choć jako jej fan nazywał się męczennikiem, mógł, bowiem, tylko patrzeć, a chciał mieć.

Prezydent USA podał się do dymisji, prezydent Kuby zmarł na zawał ( ponoć, gdy służby znalazły trupa, trzymał w złączonych dłoniach jej zdjęcie, jakby się modlił). Prezydent Rosji ogłosił tydzień żałoby narodowej, a w większości krajów flagi narodowe opuszczono do połowy. Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego ogłosili miesięczny rozejm, a imamowie z wież minaretów, obwieścili wszem i wobec smutną wieść. Kanclerz Niemiec na trzy tygodnie polecił wygasić krematoryjne piece.

Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej Anders Breivik zapewnił, że w przypadku uwolnienia, zabije kolejnych siedemdziesiąt siedem osób ku chwale jej pamięci. (Sąd oddalił wniosek, nie podając uzasadnienia.)

Ośmiu pilotów Air America doprowadziło do lotniczych katastrof, powodując śmierć dwóch tysięcy osób. Wszyscy zmarli wyrazili wcześniej pisemne zgody na ów hołd.

Nawet niewielki europejski kraj, Polska, w jednomyślnym głosowaniu Sejmu, przyjął poprawkę do Konstytucji, czyniąc ją, obok Najświętszej Maryi Panny, swą patronką. Z rezerwy budżetowej przeznaczono sto milionów złotych na pomnik w Świebodzinie.

Świat pogrążył się w żałobie. Świat utonął w cieniu wszechobecnej, chorej śmierci.

Net rozpalił się żałobnymi peanami, na cześć tej, która odeszła tak nagle.

Jej przyjaciele nie mogli powstrzymać łez:

 

Prezydent United States of America:

"Była wszystkim, co dobre i piękne. Nie bała się niczego. Łamała schematy i dogmaty. W tym przeklętym, przerażającym świecie, była opoką czystości i wolności. Nikt, tak jak ona, nie potrafił zmienić tak wiele w życiu ludzi. Była ikoną i wyznacznikiem."

Przewodniczący ONZ:

"Miałem okazję współpracować z nią przy kilku projektach i nigdy tego nie zapomnę. Jej profesjonalizm i osobisty urok, zawstydzał. Nikt nie śmiał sprzeciwić się temu, co określiła. Efekt końcowy pokazywał, że miała rację. Była niczym wyrocznia. Niezachwiana i pewna."

Anonimowy fan z Los Angeles:

"Czy kochałem ją? Tak. Jak mógłbym jej nie kochać? To jest poza wszelką wątpliwością. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia i wiem, że nigdy już nikogo nie pokocham tak mocno. Zresztą, żadne słowa nie oddadzą siły mego uczucia. Życie bez niej nie ma znaczenia. Tym wpis jest ostatnim świadectwem, że jeszcze żyję. Już niedługo. Z żył coraz wolniej sączy się krew. Woda w wannie jest czerwona jak truskawki, które uwielbiała. Mam nadzieję, że morderca zostanie skazany na karę śmierci i usmaży się w piekle."

Burmistrz New Jork:

"Jestem przerażony, zasmucony i zły. Nie wiem, co napisać, bo żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co czuję. Przed dwoma tygodniami pożegnałem matkę, odeszła po ciężkiej chorobie i długiej walce z rakiem. A teraz ten cios. Nawet tragedia WTC, gdy porównam, ciężarem nie jest tak dotkliwa, jak jej odejście."

Gubernator Kaliforni:

"Wiem, że pytanie o to, gdzie był Bóg, jest nie na miejscu, nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego, po co i dla kogo ta śmierć była potrzebna? Dlatego nie wierzę w Boga, ani w Allacha, ani w Buddę. Już nie i nigdy więcej. Ta śmierć była niepotrzebna! Ta śmierć zmieni układ sił w świecie!"

Kris, były mąż:

"Podziwiałem ją. Za to, co robiła i za to, jaka była. Podziwiałem jej zaangażowanie w wiele charytatywnych projektów.Za zmysł biznesowy, a przede wszystkim za ciało, którego się nie wstydziła. Czasem była zbyt otwarta. Czasem przekraczała granicę moralności. Lecz czy to źle? Dzięki niej świat był piękniejszy."

Damon, były mąż:

"Uwielbiałem ją i będzie mi jej brak. Boże, przebacz mi to, co zaraz zrobię. Żegnajcie. Za chwilę będę tam, gdzie ona. Na niebiańskich łąkach, pośród aniołów. "

 

Stała się rzecz straszna, lecz świat, choć wielu upatrywało jego końca, wciąż trwa. Jest to dziwne i niezrozumiałe. Niezaprzeczalny wzrost samobójstw, kroki podjęte przez władców własnych małych ojczyzn, chwilowe zaćmienie słońca, i tysiące innych znaków na niebie i ziemi, nie doprowadziły do całkowitego upadku. Niestety również, mimo swej wielkości, określanej czasem boskością, ta, którą opłakiwały tłumy, nie zmartwychwstała. Nóż zabójcy, odebrał jej życie, a ludziom nadzieję.

Mówią, że w każdym domu, w pokoju na lewo są schody do nieba, i że wystarczy nacisnąć klamkę i przejść przez próg, by ją spotkać, szczęśliwą i roześmianą. Plotka głosi, że siedzi po prawicy Boga i mlekiem z własnych, pięknych piersi, karmi boskie dzieci.

Świadkowie opowiadają o kobiecie w czerwieni, idącej ulicami miast w setkach państw. Miała pojawiać się na polach bitewnych, doprowadzając do zawieszenia broni. Przynosiła deszcz tam, gdzie od pokoleń nie spadła nawet kropla. Uciszała burze, a huraganom odbierała impet. Wzburzone oceany za dotknięciem jej dłoni, zamierały w wiernopoddańczym bezruchu.

Na Saharze zakwitły róże, które uwielbiała.

Każdego dnia tysiące mężczyzn popełnia samobójstwo. Upadają imperia, demokratyczne rządy i dyktatury. Przez nią. Dla niej.

Nikt nie wie, jak daleko to zajdzie. Nikt nie wie, czy rozkład kiedykolwiek się skończy. Niewielu to obchodzi. Albowiem trwania bez niej nie można nazwać inaczej, jak wegetacją. A wegetują przecież rośliny, nie ludzie.

 

Nieznany z imienia fan z Los Angeles:

"Uwielbiałem ją. Mam całą kolekcję jej zdjęć. Mam jej majtki. Onanizuję się, myśląc o niej. Co mi pozostało? Codziennie myślę o śmierci. Życie straciło sens. Nie mogę patrzeć na ludzi, bo w każdym przechodniu widzę zbrodniarza, który zabił boginię. O, tak, boginię. Chce mi się wyć. Nie mam już czym płakać, a prawa ręka całkiem zdrętwiała."

Nieznany z imienia fan z Polski:

"Odkąd jej nie ma, nie mogę spać. Znacie to uczucie osamotnienia i beznadziei. Biorę leki, ale jest coraz gorzej. Zapadam się, tracę kontakt z rzeczywistością. Jestem taki zmęczony… Modlę się, by koszmar się skończył. Nie mogę tak żyć. To wegetacja. Przepraszam, że nie mam dość sił, by się zabić. Jestem tchórzem. Okłamywałem się przez czterdzieści lat. Jestem kłamcą. Teraz to widzę. Lecz jest za późno. W pokoju na lewo są schody do nieba, a na samej górze, ona stoi oparta o framugę, wypięta lubieżnie, niewinna i słodka, taka, jaką chcę, by była. Mój anioł, moja udręka i ekstaza. Zaraz dojdę. Zaczekaj na mnie. Nie odchodź."

Nieznany z imienia fan z Rosji:

"Wydawało mi się, że ją widzę opodal Kremla. Pobiegłem za nią, jednak znikła mi z oczu. Potem zobaczyłem ją nad Moskwą. Dokarmiała kaczki. Chciałem podejść, lecz nie miałem odwagi. Wiem, że to była ona. Odkąd na ścianie Soboru Chrystusa Zbawiciela wywieszono jej wizerunek, a tłumy ludzi modlą się, by wróciła, jestem tam codziennie. Nawet wojna nie zjednoczyła tak mocno Rosjan. Wszyscy wierzymy w jej zmartwychwstanie."

Nieznany z imienia fan z Korei:

"Widziałem łzy w oczach naszego wodza. Gdy przemawiał do tłumów, mówiąc o jej śmierci, nie potrafił ukryć wzruszenia. Ośmiu generałów pospieszyło z chusteczkami, by otarł łzy. Mówił długo i żarliwie. Wielu tych, którzy słuchali wraz ze mną, omdlało. Inni popadli w ekstazę i zaczęli tańczyć. Czy możecie sobie wyobrazić sto tysięcy tańczących ludzi? Ja widziałem i wiem, że już nigdy nie zaznam głodu. Ona to sprawiła."

Nieznany fan z Niemiec:

"Chciałem spalić jej zdjęcia. Chciałem o niej zapomnieć. Nie mogłem. Wiem, że muszę być silny. Jestem aryjczykiem, a Niemcy to dumny naród."

Wojownik terrorystycznej sekty, Boko Haram:

"Jej śmierć wyzwoliła demony. Pustynia nasiąkła krwią. Walczymy o wolność, wiedząc, że to walka bez końca. Nie możemy się zatrzymać. Pokój jest niemożliwy. Nigdy się nie poddamy, ani nie zaprzestaniemy. Ona jest już wolna. My wciąż dążymy ku wolności."

Żołnierz Navy Seals:

"Zawsze noszę jej zdjęcie przy sobie. Irak, Syria, Egipt, Francja. Była tam ze mną i pozwalała zapomnieć. Zabijałem dla niej. I będę to robić nadal. My z Seals nigdy nie zapominamy i nie zostawiamy swoich na polu bitwy. Jesteśmy jak jedna pięść tej samej ręki. Gdybyśmy chcieli rzucilibyśmy świat na kolana i wdeptalibyśmy w ziemię. Dorwiemy tych, którzy przyczynili się do jej śmierci. Ten śmieć, który ją dźgnął, nie mógł zrobić tego sam. Znajdziemy was, skurwysyny! Idziemy po was!"

Brat zabójcy:

"Zawsze miał hopla na jej punkcie. W piwnicy zrobił ołtarzyk. Zamykał się i onanizował. Kiedyś zapomniał zamknąć drzwi i przyłapała go matka. Zrobiła awanturę i zagroziła, że wyrzuci go z domu. Potem gdzieś znikła. Nikt nie wie, co sie z nią stało, a policja odłożyła sprawę ad acta. Sądzę, że Jim mógł ją zabić, ale to mój brat. Nie oskarżam go, choć i nie bronię. Po tym, co zrobił, staram się zapomnieć, że mam brata. Życzę mu, by zgnił w więzieniu. Niech Bóg wymierzy sprawiedliwość."

 

Mówią, że nadzieja umiera ostatnia, dlatego choć lawina ruszyła, niespodziewanie pojawiła się szansa na odsunięcie lub nawet zapobieżenie apokalipsie. Kilku czołowych przedstawicieli NASA ogłosiło, że zaawansowane prace nad maszyną czasu, zbliżają się ku końcowi. Nie sposób dziś przesądzić, że projekt zakończy się sukcesem, mamy już jednak zapewnienie, co będzie celem pierwszej misji. Czy uda się cofnąć zło, które się zdarzyło? Czy uda się ją uratować? Wierzymy, że tak. Ludzkość od wieków pokonywała granice nie do przekroczenia, dlatego przełamanie tej bariery nie wydaje się niemożliwe.

Senat USA podjął już odpowiednie kroki, by zapewnić wszystko, co tylko konieczne do ukończenia wehikułu czasu.

Mamy nadzieję, że tym razem Bóg nie będzie tak mściwy i pozwoli, by najpiękniejsza z cór, wciąż olśniewała swym blaskiem ziemski padół.

Jej słowa "Nude selfies till I die" niech będą z nami.

 

 

Boskiej Kim Kardashian dedykuję

Koniec

Komentarze

Przeczytałam heart

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ubawiłem się, gwidonie :-) Stawiałem na jakąś metaforę, ale skoro nadzieja padła  w tekście, o wojnach coś było… pointa odpowiednio absurdalna. Do dziś  chichoczę na myśl o aferze z pupą Kim na koszuli człowieka  przy Rosetta – czy to było dla ciebie inspiracją?

 

:-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O w mordę jeża, to będzie mądre: może naumi ludzi na powrót oswajac się ze starzeniem?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czytałam, nie bardzo wiedząc o co chodzi, ale opowiadanie i tak wydało mi się wystarczająco absurdalne. Przeczytawszy komentarz Gwidona, zorientowałam się w czym rzecz i absurdu jakby przybyło.

I pomyśleć, że do tej pory nie miałam najmniejszego pojęcia o istnieniu osoby.

 

Tym wpis jest ostat­nim świa­dec­twem, że jesz­cze żyję. – Literówka.

 

nie mogę jed­nak zro­zu­mieć, dla­cze­go, po co i dla kogo ta śmierć była po­trzeb­na? –…i komu ta śmierć była po­trzeb­na?

 

Dla­te­go nie wie­rzę w Boga, ani w Al­la­cha, ani w Buddę. – Dla­te­go nie wie­rzę w Boga, ani w Al­la­ha, ani w Buddę.

 

pro­jek­tów.Za zmysł biz­ne­so­wy– Brak spacji po kropce.

 

Nikt nie wie, co sie z nią stało… – Literówka.

 

Niech Bóg wy­mie­rzy spra­wie­dli­wość." – Niech Bóg wy­mie­rzy spra­wie­dli­wość".

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ironia w dobrym stylu i zjadliwy komentarz na współczesną popkulturę. Przeczytałam z przyjemnością.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Hmmm. Nawet nie miałam pojęcia, kim jest Kim. Czasami chyba dobrze nie być mężczyzną.

Widzę, że trzymasz się swojej wizji Niemiec.

Babska logika rządzi!

Dziewczyny, naprawdę nie wiecie kim jest Kim? To jakiś absurd.

Szczerze mówiąc, ja do afery koszulowej po lądowaniu Rosetty nigdy tego nazwiska nie słyszałem, a potem szybko o nim zapomniałem… To dopiero nonsens! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wiemy :). Sądząc po zdjęciach krągłej pupy to przedstawiciel gatunku pawiana

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Ano, Gwidonie, jak już wspomniałam, nie miałam pojęcia o istnieniu osoby. To absurd, powiadasz. Być może, ale z tą niewiedzą żyło mi się całkiem sensownie. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Trochę przesoliłeś dowcip – to znaczy tekst jest jak dla mnie za długi, bo w gruncie rzeczy stanowi głównie słodzenie na cześć wiadomej; słodzenie, które – należy zaznaczyć – wywraca trochę nerwy. Więc to, że wywraca – to się akurat chwali. No i finał dobry :)

Tylko nie "Tęcza"!

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Miałem się czepiać, że za mało tu ‘fantastycznego’ świata, że odwoływanie się do rzeczywistych zjawisk społecznych to nie kreacja, tylko demaskowanie absurdu – linia najmniejszego oporu, ale to jest trafione tak w punkt, że nie mogę się czepiać.

Nieźle pojechana histeria.

Dzięki

Hmm. Takie sobie opowiadanie jak długi, długi dowcip; chwilami, mimo że napisane przyzwoicie, miałam ochotę przeskoczyć do końca i dowiedzieć się, kim okaże się kobieta w czerwonej.

Przeczytałam z zaciekawieniem. Dowcip całkiem udany, zbudował cały tekst. Choć powód napisania czysto prozaiczny.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Nowa Fantastyka