- Opowiadanie: Mikko - II. Baja o walce Peruna z Welesem i stworzeniu Trzech Światów.

II. Baja o walce Peruna z Welesem i stworzeniu Trzech Światów.

Mit stanowi kontynuację “Bai o tym jak świat powstał cały”. 

Jest to druga część z cyklu rekonstruowanych, tj. przenoszonych z języka nauki na język literatury, mitów prasłowiańskich. 

Jest to zarazem moje trzecie ukończone literackie dziełko (mit o stworzeniu Słońca i Księżyca, choć skończony, musi zostać poważnie przeredagowany. Miałem bowiem jeden dylemat czysto badawczy, który rozstrzygnąłem przed kilkoma dniami). Tak więc prosiłbym o opinie oraz wskazówki i uwagi dotyczące przyszłych działań, jak i tego tekstu. 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

II. Baja o walce Peruna z Welesem i stworzeniu Trzech Światów.

Baja o walce Peruna z Welesem i stworzeniu Trzech Światów

 

Nie mając dość sił, by rzucić Gromowładnemu wyzwanie, roztaczać począł Weles swoją władzę na Ziemi. Rozesłał swe sługi i kazał im całą Ziemicę oblec ciemnością i skuć mrozem. W taki oto sposób spętał i uwięził Mokoszę – Boginię rodzącej Ziemi. Sam zaś zebrał swych najznamienitszych Żmijów i osiadł z nimi w jaskini, mieszczącej się u stóp Góry Triglav, zwanej Kamieniem Alatyr. Tam znalazł Pan Cienia swoją sadybę i z niej to rozkazywał swoim sługom.

Bacznie obserwował poczynania Welesa Perun, zaszyty w Niebiosach. Zaniepokojony tym, co dzieje się na Ziemi, przemienił się w wielkiego orła i wzleciał ku Ognistym Niebiosom, chcąc zasięgnąć rady u Swaroga, Ojca Wszechrzeczy.

– Ojcze! W jakiż sposób mam z Welesem, który skuł Ziemię mrokami i spętał jej Boginię, Mokoszę, walczyć? Jego sługi rozmnożyły się i rozeszły po całej Ziemi, odbierając jej życie. On sam zaś osiadł głęboko w czeluściach Góry Triglav, otoczony potężnymi Żmijami. – pytał Perun.

– Pochwyć w swe ręce te trzy świetliste gromy. Użyjesz ich w walce z Welesem. Zbierz wszystkie duchy Nieba i zleć z nimi na Ziemię, aby tam rzucić Włochatemu Bogu wyzwanie. – odrzekł Stwórca.

Perun przyjął dar i zleciał ku Dolnemu Niebu. Tam, pod postacią sędziwego woja, o licu srebrnym a wąsie złotym, wołać począł swych poddanych ku sobie. Dął w róg, którego dźwięk obudził wszystkie duchy Niebios. Płantenicy, Chmurnicy i Obłocznicy – skrzydlaci półbogowie – ze lśniącymi szyszakami, ozdobionymi orlimi piórami, stanęli naprzeciw swego Boga. Dzielni wojowie i junacy oraz inni mieszkańcy Nieba, na białych rumakach, dzierżąc w rękach długie dzidy, stawili się na wezwanie. Świetlisty Orszak, przybrawszy bojowy szyk, ruszył ku Ziemi. Dumnie kroczył na jego czele Perun, Gromowładca. Ujrzał rychło idących do szturmu Niebian, Weles, ukryty w swej grocie. Zwołał tedy swe sługi, po Ziemi całej rozsiane, do stołpu, pod Górę Triglav, aby tam przyjąć Peruna uderzenie.

Niedługo i ono nadeszło. Pod sadybą Włochatego Pana zgromadziły się zastępy przybyłe z Niebios. Ogromny, strzelisty Głaz Alatyr, pnący się ku Niebiosom, ciążył, niby kieł wilczy, nad czekającymi szturmu Niebianami. Ponad nim jaśniała Gwiazda Polarna, zwana Osiową. U jego stóp rysowały się sylwetki Żmijów, Cieni i Upiorów, szykujących się do przyjęcia uderzenia Gromodzierżcy. Hen, hen wysoko, szarzała kamienna kopuła Nieba i przezierający się przez nią, pod postacią gwiazd, ogień Swaroga. Odwieczna noc roztoczyła na Ziemi pełnię swej władzy.

Weles struchlał na widok sił, jakie zgromadził Perun. Uciekł się więc do podstępu; rzucił na poddanych Gromowładcy urok. Omotał ich umysły mrokiem, zwątpieniem i fałszywym obrazem swej potęgi. Przerażeni Peruna wojowie, stanęli otępiali przed Welesową Górą, nie znajdując w sobie sił do ataku. Widząc bezdenną trwogę w oczach swych poddanych, Gromowładca objechał szeregi swych poddanych, dmąc w ogromny róg, który odgonił zły czar. Chcąc zaś dodać wszystkim sił, pochwycił w rękę pierwszy ze Swarogowych gromów i cisnął go ku sadybie swego wroga. Po chwili piorun uderzył w zastępy Włochatego Boga i rozbił je w perzynę; podniósł się ogromny huk i rozbłysło światło. W miejscu uderzenia buchnął niebiański ogień. Świetlisty Orszak ruszył do szturmu.

Wielki bój rozgorzał pod Górą Triglav, gdzie ogień niebiańskiego gromu siał spustoszenie. Płanetnicy, wzleciawszy ponad Ziemię, stanęli do walki ze Żmijami, które ze szczytów góry zlatywały. Pioruny, ogień oraz blade błyski kling mieczy, toporów i Żmijowych zębisk, rozświetlały Niebo. Wiele upłynęło czasu i wiele padło trupów, nim rozpierzchły się Welesa bestie. Tedy to, wraz z resztkami swego Orszaku, ruszył Perun ku grocie swego wroga. Stanął pod ogromem Góry Triglav; naprzeciw niego widniała czerń jaskini Welesa. Z niej zaś paliła i wpijała się w Gromowładcę para czerwonych oczu. Zapatrzył się w nie Perun i przystąpił kilka kroków do przodu; wtem z podziemi wylazło siedem Żmijów, które zżarły resztkę Niebiańskiego Orszaku. Perun, zostawszy sam naprzeciw hordy smoków, wyjął drugi ze swych gromów i, ciąć nim niby mieczem, ubił je wszystkie. Wówczas wylazł ze swej groty Weles i jął smagać Gromodzierżcę ogromnym, płonącym łańcuchem. Władca Piorunów przeciął jego broń gromem i cisnął nim weń. Porażony piorunem Weles, padł na ziemię, szukając ukrycia przed Perunem.

– Ubiję cię! – zakrzyknął rozsierdzony Pan Gromu.

– Jakże mnie ubijesz, jeśli się skryje? – zacharczał Weles.

– Gdzież się skryjesz?! – rzucił Perun.

– Skryję się… pod konia! – odrzekł.

– Konia ubiję i ciebie ubiję!

– To ja się wówczas skryję… pod drzewem!

– Drzewo rozbije i ciebie ubiję! – wrzeszczał Perun.

– Tedy ja się… pod kamieniem skryję – charczał struchlały Pan Mroku.

– A ja kamień rozbiję i ciebie ubiję!

– Pod wodą się więc skryję! Tam mnie nie ubijesz! – zakrzyknął Weles.

– Tam się znajdziesz, albowiem tam jest twe miejsce. – rzekł Perun i cisnął w swego wroga ostatnim gromem. Piorun odrzucił go w dal i wcisnął w Podziemia, głęboko pod wodę. Weles został wygnany z Ziemi.

Rad ze zwycięstwa, uszedł Perun w swe Niebiosa. Tam sporządził swój własny grom, w który przelał część swej mocy. Znalazłszy się dokładnie nad środkiem Ziemi, nad Górą Triglav, Alatyrem zwaną, cisnął piorun w dół. Rozbiwszy się o twardą skałę, przeobraził się  on w wielki dąb, którego korzenie znalazły się Podziemiach, pień na Ziemi, w świecie żywych, zaś korona w Niebiosach. Dąb ów podtrzymuje Kosmos. Jego szczyt dotyka Gwiazdy Polarnej, zwanej Dyszlową lub Osiową. Obraca ona w magiczny sposób drzewo i z nim cały wszechświat. Pień drzewa rozpościera na Ziemi, w krainie Jawia. Korzeniami sięga do Podziemi, do Nawi, w której przebywa przegnany przez Peruna Weles. Pan Podziemi nakazał swemu najpotężniejszemu Żmijowi opleść korzenie Kosmicznego Dębu i podgryzać je, tak aby świat, razem z dębem zapadł się kiedyś ponownie w nicość.

Na trzy światy od tamtej chwili Kosmos się dzieli. W Niebie, w Prawi, Bogowie niebiańscy mieszkają. Ich krainę przykrywa od góry kamienna kopuła, ponad którą Ogniste Niebiosa się znajdują, które są Stwórcy Wszechświata, Swaroga sadybą. Oprócz Bogów, w Prawi zasiadają inne Duchy: chmurnicy, płanetnicy i obłocznicy, poddani Peruna, co przeciągają ponad Ziemią chmury, pogodą władając. Niżej Ziemia się znajduje, naonczas pełna zwierząt, obrośnięta odwieczną puszczą. Popod Ziemią, w głębokich Podziemiach, Weles ma swoje królestwo – bagnistą Nawię. Zasiada na złotym tronie na samym jej środku, otoczony Żmijami. Oddano także Panu Podziemi pod władanie dzikie lasy, bagniska, góry i inne uroczyska na Ziemi się znajdujące.

Odwieczna noc, jaka spowijała Ziemię, dobiegała końca.  

 

Książnica Wiedzy:

– Artur Kowalik – „Kosmologia dawnych Słowian. Prolegomena do teologii politycznej dawnych Słowian”

– Aleksander Gieysztor – „Mitologia Słowian”

– Andrzej Szyjewski – „Religia Słowian”

– Kazimierz Moszyński – „Kultura Ludowa Słowian”, część II – kultura duchowa

– J.R. Tomiccy – „Drzewo Życia. Ludowa wizja świata i rzeczywistości”

– Żerca Mamrot z grupy Rodzimowierców Pomorskich – „Mały Słowianin, czyli więzłe wiar Przodków opisanie”

– Mircea Eliade – „Od Zalmoksisa do Czyngis-chana”

– Materiały z portalu https://www.slawoslaw.pl/

– Boris. A Uspieński – “Kult świętego Mikołaja na Rusi”

 

 

Koniec

Komentarze

Jaką mam gwarancję, że to opowiadanie nie zniknie, tak jak w trakcie, gdy je czytałam, zniknęło poprzednie?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Poprzednie wymaga porządnego przeredagowania z powodu pewnego dylematu badawczego, który miałem przy nim. Dlatego też usunąłem je i zająłem się napisaniem go od nowa. Poza tym nie wprowadziłem do tamtego mitu zasadniczego wątku mitycznego kamienia Alatyr (inaczej – Góry Triglav), osadzonego na wyspie Bujan, generatywnym centrum Kosmosu. 

Zastanawiało mnie też, czy pierw wprowadzić wątek stworzenia Dadźboga i Chorsa, czy też wygnać Welesa w Zaświaty i potem powołać do życia tych dwóch Bogów. Jak widać zdecydowałem się na drugą opcję. 

Ot, uroki rekonstrukcji rodzimej mitologii :P 

Technicznie – masz błędy w zapisie dialogów. Jakieś inne, bodajże literówki, też się trafiają.

Gwiazda Polarna. Ona obecnie wisi nad biegunem. Ale nie zawsze tak było i nie zawsze tak będzie – z powodu precesji. Sądzę, że tysiąc lat temu różnica mogła być widoczna, czyli po Twoim micie widać, że to współczesna historia. :-)

mieszczącej się u stóp Góry Triglav,

Triglav to najwyższy szczyt Alp Julijskich. I nie wiem, czy tam jest jaskinia… Schronisko, to tak. ;-) Wybrałeś tę nazwę świadomie?

Pytasz o mity w ogóle… Hmmm, wydaje mi się, że dobry mit wyjaśnia jakiś tam kawałek świata – stworzenie, następstwo pór roku, powstanie pająków, zburzenie Troi…

W Twoim mam wrażenie, że za dużo jest walki między Perunem i Welesem. Miotają w siebie różnymi rodzajami broni, gromadzą te żmije i płanetniki… I nic z tego nie wynika. Ale mnie opisy walki tak z zasady nudzą, więc mogę nie mieć racji.

Babska logika rządzi!

  1. Co do Gwiazdy Polarnej, to zacytuję “ Z mitem o axis mundi wiąże się także rozumienie nieba jako wielkiego klepiska lub młyna, obracającego się wokół Gwiazdy Polarnej[16]. W folklorze Słowian zachodnich za oś tej konstrukcji uznawany jest słup biegnący od wspomnianej gwiazdy. Brakuje przekonujących przesłanek, by wierzyć że istniał jeden dominujący motyw axis mundi. Mogło być ich wiele, współwystępujących nawet na tym samym terytorium….” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Religia_S%C5%82owian O Gwieździe Polarnej, jako tej, która obraca axis mundi, pisał chociażby Kazimierz Moszyński w pierwszej części drugiego tomu “Kultury ludowej Słowian.
  2. Górę Triglav wybrałem w pełni świadomie, bowiem wg zapisów etnograficznych właśnie tę górę część Słowian utożsamiała z Górą Kosmiczną, z której wyrasta Drzewo Życia, pod którą odbywały się walki Bogów…
  3. Wiem, ten akurat mit jest pewnym mitem “przejściowym”, bowiem dopiero po zepchnięciu Welesa z Zaświaty, może nastąpić dalszy ciąg kreacji: stworzenie Słońca i Księżyca, stworzenie ludzi, nadanie im praw, ofiarowanie im narzędzi… O porach roku też będę pisał, gdyż wiązano je z przybyciem na Ziemię konkretnych Bogów. Na jesień i zimę była to Marzanna, zaś na wiosnę i lato – Jaryło. 
  4. Przemyślałem sobie Twój komentarz, spod mitu o Słońcu i Księżycu (który obecnie przebudowuje merytorycznie). Odniosłaś się do stylistyki. Mit, jak to mit, powinien być wzniosły i archaizowany. Rzecz jasna nie może być to kosztem przejrzystości tekstu. Pisałaś, że to trochę tak, jakby “powolny staruszek opowiadał ciekawe rzeczy” (cytuję z pamięci). Co byś zaleciła, żeby dodać tekstowi przejrzystości i “świeżego powiewu”? 

Jego szczyt dotyka Gwiazdy Polarnej, zwanej Dyszlową lub Osiową.

Axis mundi swoją drogą, a miejsce wśród gwiazd, w które celuje ośka – swoją. Chodzi mi o to, że gwiazda obecnie zwana Polarną (ta na czubku dyszla Małego Wozu) nie zawsze nią była. Niecałe 5 tys. lat temu tę rolę pełnił Thuban z gwiazdozbioru Smoka. W międzyczasie ten punkt przewędrował wzdłuż całej Małej Niedźwiedzicy i jeszcze kawał. I ciągle się do niej zbliża, więc w momencie powstawania mitów słowiańskich to nie była ta Gwiazda Polarna, którą znamy. Wtedy axis mundi celowała gdzieś między Żyrafą a Małą Niedźwiedzicą. Tak sądzę, bo na szybko nie znalazłam dokładnych informacji. Dlatego nazwa “Dyszlowa” zdradza nowoczesność mitu. Równie dobrze mógłbyś wspomnieć o Koperniku.

Co byś zaleciła, żeby dodać tekstowi przejrzystości i “świeżego powiewu”? 

Hmmm. Trudne pytanie. Z mitologii chyba najciekawsza była ta grecka, Parandowskiego, którą czytałam w dzieciństwie. Ale trudno powiedzieć, czy zainteresowanie wynikało z różnic czy ze świeżości pierwszego kontaktu.

Wydaje mi się, że warto wyeliminować powtarzające się informacje. Albo skrócić je do minimum. Bo mam wrażenie, że ciągle czytam, jak to ci dwaj faceci chcą się bić, jeden zwołuje żmije, drugi biegnie z płaczem do taty, potem ciskają w siebie piorunami…

Nie mam nic przeciwko archaizacji języka. Tylko niech w każdym akapicie będzie coś, o czym wcześniej nie pisałeś.

Babska logika rządzi!

Dziękuję ;) 

Nowa Fantastyka