- Opowiadanie: MólCzytacz - Czy warto było...

Czy warto było...

Witam wszystkich. Mój pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie będzie bolało;)

Oceny

Czy warto było...

Skała, nagrzana za dnia piekłem słońca, paliła nieznośnie. Schładzana nocą, wzbudzała tęsknotę za dniem. Rdzawy metal kajdan odzierał mięso z nadgarstków i kostek. Plecy, poranione ostrymi krawędziami klifu, piekły jak posypane solą.  

Natrętne myśli wciąż nachodziły umęczony umysł. Czy dobrze wykorzystają dar? Czy na niego zasłużyli? Gdybym tylko wiedział, jak im się powodzi, poznał jedną odpowiedź…

Czy byli tego warci?

Słońce powoli wychylało jaskrawą koronę zza szczytów. Spojrzał na prawy bok. Rana zasklepiła się bez śladu. Zmrużył oczy, a ciepłe promienie poranka delikatnie oplotły zbolałe ciało. Cień skrzydeł zamajaczył na skałach. Jedyny towarzysz zaraz tu będzie.

Łza zalśniła srebrzyście. Warto…

Koniec

Komentarze

Muszę przyznać, że w niektórych fragmentach zastosowałeś dość interesujący dobór słów. Opowiadanie daje nieźle do myślenia. Każdy powinien zadać sobie takie pytanie, kiedy zamierza coś zrobić lub gdy już coś robi: “Czy warto?” Naprawdę mądre słowa.

 

Z technicznych spraw zauważyłam jeden zbędny przecinek pomiędzy tymi wyrazami: kajdan, odzierał, nie powinno go tu być, ponieważ w pierwszej części zdania nie ma żadnego czasownika, od którego trzeba by było oddzielić tę drugą.  (Choć pewności nie mam, może tam powinien być, ale wydaje mi się, że jest zbędny + nie mam też pewności, czy nie ma tam więcej błędów, ale nie jest źle).

 

Pozdrawiam i powodzenia! ;)

Czy warto? No tak średnio bym powiedział. Czy bolało? Nie. Ale nie wniosłeś nic nowego do tematu. Z bardziej konkretnych rad: odradzam używanie wielokropków, jak się tego nie czuje. Na wszelki wypadek zawsze lepiej dać kropkę. Wielokropek wychodzi kiczowato. 

Widzę, Molu Czytaczu, że postanowiłeś sięgnąć do mitologii i przypomnieć nam Prometeusza. Niestety, nie opowiedziałeś nic, o czym byśmy nie wiedzieli.

Mam nadzieję, że właśnie dobiega końca trzydziesty rok męki tytana.

 

W tej chwili to nie jest drabble. Tekst, zamiast stu, zawiera tylko dziewięćdziesiąt sześć słów. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, Ty zawsze liczysz ilość słów w drabblach?

Ani bolało, ani nie bolało ;)

Co do przecinka po metal kajdan – Lola ma rację – jest zbędny.

W tym zdaniu obecność przecinka też jest raczej wątpliwa: Natrętne myśli, wciąż nachodziły umęczony umysł.

Koniec jak dla mnie zbyt oczywisty.

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Nie, Funthesystemie. Tylko gdy podejrzewam, że jest ich mniej niż sto, lub nieco więcej. ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za rady. Jeżeli chodzi o przecinki to muszę przyznać, iż czasami czytam to co napisałem dziesięć razy i mam wrażenie, że jest ok, a tu klops.

Regulatorzy, nie wiem czy to mnie mieni się w oczach, ale naliczyłem sto:)

Cóż, być może całość nie wnosi nic nowego, ale czy zasłużyliśmy na ten dar? Czy było warto cierpieć za kogoś, kto niekoniecznie odpłaciłby tym samym? Tak, ku refleksji, bo wielu z nas zapewne, spotykało na swej drodze osoby, które…, a nieważne:)

Dogsdumpling, zakończenie dziś zmieniłem, więc gdybym zdecydował inaczej to kto wie? Może  choć w przyszłości uda mi się Cię zaskoczyć;) Pozdrawiam:)

Nie bolało.

Poruszyć też specjalnie nie poruszyło – jak już wspominali przedpiścy, nie oferujesz nic nowego, nie dodajesz nic do starego mitu.

Klif mi nie pasuje. One są nad morzem.

Babska logika rządzi!

Lola3934, cieszę się, że skłoniłem do przemyśleń:)

Finkla, masz rację z tym klifem. Sugerowałem się trochę językiem angielskim, bo w nim można by rozciągnąć definicję klifu także w górskie rejony.

W górach to raczej urwisko ;)

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

No, można człowieka przykuwać do różnych rzeczy. Wybór spory… ;-)

Babska logika rządzi!

Nadprogramowe przecinki usunięte:)

Jedyny towarzysz zaraz tu będzie.

Molu Czytaczu, czy kiedy zamieściłeś tekst, nie kończył się on powyższym zdaniem?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, sam nie wiem co się stało, ale wkleiłem z mojego edytora, a między zdaniem ,,Jedyny towarzysz…”, a ,,Łza itd..” była dziwna przerwa, która nie chciała się skasować. Ja jeszcze nie umieć  wrzucać na portal;)

Molu Czytaczu, niebawem wszystkiego się nauczysz, wrzucania też. Bacz tylko, abyś z rozpędu nie nawrzucał innym użytkownikom. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wrzućcie na luz… ;-)

Babska logika rządzi!

Będę się starał, bo portal przeglądam już od jakiegoś czasu i cholibka, podoba mi się. Nie chciałbym  więc podpadać tak znamienitym użytkownikom:) Pozdrawiam.

Cześć.

Twój tekst był dla mnie jakąś refleksją. Nie za głęboką, bo i nie tego oczekiwałem, ale był. Za to plus (że nie był po prostu setką wyrazów).

Za co minus? Za to, jak źle się go czyta. Nie zdołałem utrzymać płynności w czytaniu nawet na chwilę. Tekst mogłem jedynie wydukać.

 

“Skała, nagrzana za dnia piekłem słońca, paliła nieznośnie” – skała paliła nieznośnie jest zrozumiałe od razu. Ale z tym wtrąceniem wymaga zastanowienia się, o co chodzi.

“Schładzana nocą, wzbudzała tęsknotę za dniem” – konieczne jest jednak przebicie się przez sens pierwszego zdania, aby zrozumieć, co jest nocą… schładzane. Ech… Wracam.

“Rdzawy metal kajdan odzierał mięso z nadgarstków i kostek” – i myślę: o co tu chodzi? Rdzawy? To chyba kolor, może faktura. Bo metal może być “rdzewiejący”. “Odzierał mięso…” – i znów dumam: da się tak? A może tylko “zdzierał” mięso, co jest chyba bardziej zrozumiałe i nie budzące żadnych kontrowersji?

“Plecy, poranione ostrymi krawędziami klifu, piekły jak posypane solą” – odświeżam pamięć (nie, nie sięgam do mitu): był chyba przykuty do skały. Czemu tu jest klif? No dobra: bo czemu nie. Wcześniej było “piekło słońca”, a teraz “plecy piekły”. I przebijam się znów przez sens wyrazów.

Po tym było już lżej. Niestety blisko połowa krótkiego tekstu wymagała przedzierania się.

Serio.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Na poczatku myślałem, że to będzie o Thorgalu (”Ruszaj się ty podły psie, przypływ czyha na nas obu!” ;-)

Jeśli natomiast chodzi o tego bohatera, to wolałem tak: Prometeusz

 

Molu – jak na pierwszy raz, nie bolało ;).

Pisanie utworów na sto słów to jednak niełatwa sztuka. U Ciebie lwia część tekstu poświęcona jest opisowi fizycznego bólu oraz wzrokowym doznaniom Prometeusza – całą historię znamy z mitologii. Gdyby wyrzucić ww., drabble brzmiałby: “Boli. Warto? Warto”. Można i w trzech słowach – pytanie, czy nie zabrakło elementu nowości. 

 

Cobold, kudos za przypomnienie tej sceny! : ))

 

 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Cobold, kudos za przypomnienie tej sceny! : ))

 

Bo ja tymi słowami codziennie budzę syna do szkoły!

Boleć nie bolało. Ale czy warto było? Hmmmm… Rzekłbym, że nie szkoda. Prometejskie nawiązanie oczywiste, refleksja też nie pierwszej świeżości. Chyba tego mi tu właśnie brakuje – jakiejś oryginalnej myśli, czegoś ciekawego. Bo to "czy warto", które można aplikować do wszystkiego i niczego zarazem, truizmem mi zalatuje. Mimo wszystko jak na debiut drabble całkiem udany.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Nowa Fantastyka