- Opowiadanie: Luckly - Prawie jak bohater część pierwsza -ucieczka.

Prawie jak bohater część pierwsza -ucieczka.

Chyba po pół roku namysłu dopiero decyduję się publikować tutaj to opowiadanie. Nie sposób zliczyć ile naniosłam nań korekt, ale myślę, że stan, w którym jest ono obecnie, jest dobry dla czytelniczego oka. 

Oceny

Prawie jak bohater część pierwsza -ucieczka.

Była bardzo zdenerwowana. Biegła przez las nie oglądając się. Nie pamiętała już skąd przybiegła i dokąd zmierza, ale wiedziała, że koniecznie musi gnać co sił w nogach, żeby opanować emocje i nie rozszarpać komuś gardła. Ze swoją chorobą musiała bardzo uważać. Była likantropem. Człowiekiem, który podczas pełni księżyca i pod wpływem silnych, przeważnie negatywnych emocji, przemienia się w wilkołaka. Likantropy mogły (po zgłoszeniu się do doświadczonego alchemika lub czarodzieja) zatrzymać bieg choroby. Bohaterka zrobiła tak i teraz swoją agresję potrafiła opanować.

Dobiegła na miejsce. Przed sobą zobaczyła wielki, do połowy spalony, drewniany dom. Nie wiedziała dlaczego tu przybiegła, ale była świadoma, że nie bez powodu. Nagle za sobą poczuła czyjąś obecność.

– No, no, no… Kogo my tu mamy? Naszą śliczną Morighanan… Szkoda, że w tak okropnej postaci. – Usłyszała piękny, męski głos. Nie wiedziała do kogo należy. Była tego bardzo ciekawa. Odwróciła się. Przed sobą zobaczyła wysokiego blondyna o brązowych, prawie czarnych oczach i dość ostrych rysach twarzy. Nigdy wcześniej go nie widziała. Emocje nagle z niej opadły i poczuła, że znów zamienia się w człowieka. Nie był to bolesny proces, raczej przemiana z postaci pierwotnej w wilkołaka bolała bardziej. Teraz bohaterka leżała na ziemi w podartej, ciemnozielonej sukni. Była wykończona.

– Skąd znasz moje imię? – wysapała, ale odpowiedzi nie otrzymała. Po dłuższym czasie znów zapytała – Pytam skąd znasz moje imię?

Chłopak uśmiechnął się i popatrzył na nią jakoś tak… upiornie.

– Moja droga Morighanan… Znam cię dłużej niż możesz sobie wyobrazić. A twoją godność znam, bo… słyszę. Za tobą biegnie kilku ludzi i wołają cię. Mam dobry słuch, moja droga – powiedział i wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny. – Wstaniesz czy będziesz tak przede mną leżeć?

– Wstanę, ale poradzę sobie – powiedziała Morighanan. Spróbowała się podnieść, ale była tak bardzo wyczerpana po biegu, że te próby zakończyły się niepowodzeniem.

– Może jednak skorzystasz z pomocnej dłoni? – spytał chłopak. Był wyraźnie rozbawiony zachowaniem Morighanan. Dziewczyna nie powiedziała nic, tylko chwyciła wyciągniętą dłoń. Chłopak pomógł jej wstać, ba, nawet ją otrzepał z suchych liści i igliwia. Nagle znieruchomiał.

– Morighanan! Odejdź od niego! – usłyszeli krzyk. To Aldric, Fergus i Vincent przybiegli za dziewczyną. Kiedy chłopak to usłyszał, od razu uciekł.

– Hej! Mogę chociaż poznać twoje imię? – krzyknęła za nim Morighanan, ale tajemniczego nieznajomego już nie było.

– Dziewczyno! Co ty sobie wyobrażasz? Nie możesz sobie tak po prostu wybiegać z domu. I jeszcze odnajdujemy cię w środku lasu, całą poobdzieraną z jakimś dziwadłem – spytał Aldric. Był bardzo zdenerwowany i widać było, że ledwo nad sobą panuje.

– Mam swoje powody, a jeden z nich to brak cierpliwości to tej kobiety. Teraz się uspokój i powiedz mi, co ci tak nerwy postrzępiło?

– Twoja matka chce mnie wyrzucić z domu – powiedział Aldric bardzo poważnym tonem. – Odkryła mój związek z Alvą.

– Co ona ma do Alvy? Toż to bardzo sympatyczna osóbka. – Zdziwiła się Morighanan.

– Zachowujesz się jakbyś nie znała Dahili i jej stosunku do nieludzkich ras. Rzecz w tym, że do samej Alvy nie ma nic. Tu chodzi o pochodzenie. O krew! Nasza matka nienawidzi elfów – powiedział Aldric i spuścił głowę. – Jestem wobec niej bezsilny. Powinienem się cieszyć, że skończyło się wyrzuceniem z domu, a nie wydziedziczeniem z rodu. Kocham Alvę jak żadną inną kobietę. Planowałem z nią przyszłość. Mieliśmy uciec do Kamarlandu, tam schronić się i zarobić na przewóz statkiem do Libonii. Teraz te wszystkie plany wzięły w łeb. Alva powiedziała, że jeżeli nie możemy być razem legalnie, to lepiej, żebyśmy w ogóle się nie widywali.

W głosie Aldrika dało się słyszeć ból. Był bardzo wrażliwy. Widział w tym słabość, ale Morighanan uważała, że każdy człowiek, wilkołak, elf, krasnolud… nawet wampir musi kiedyś mieć chwilę słabości. Nie można mieć serca z kamienia. Owszem, istnieją stworzenia, które są złe i nie mają nigdy chwili wrażliwości i refleksji, ale Aldric nie był zły. Był bardzo dobrym, uczciwym człowiekiem. Zawsze stawał w obronie słabszych i opiekował się nimi.

– Aldric… Bardzo mi przykro… Myślałam, że Alva chcę być z tobą niezależnie od sytuacji. Kochała cię przecież – powiedziała Morighanan. Aldric nie wytrzymał. Emocje rozsadzały go od środka. Poczuł przenikliwy ból, ale nie wystraszył się. Wiedział, że to przemiana. Po chwili przystojny, wysoki, niebieskooki brunet był wielkim pół człowiekiem, pół wilkiem. Spojrzał z uwagą na Fergusa, Vincenta i Morighanan , i odbiegł. Musiał się wyżyć, ale nie na nich. To była jego rodzina. Dwaj bracia i siostra.

– Morighanan, chodź do domu. Nie ma co się włóczyć po lesie. Matka czeka w domu – powiedział Fergus. Vincent się nie odezwał.

Koniec

Komentarze

Jeśli to tylko pierwsza część, a nie całość, to wypadałoby oznaczyć jako fragment.

Babska logika rządzi!

Fragmencik niewielki i niewiele mówiący, nie zachęcił mnie do poznania dalszego ciągu.

Źle zapisane dialogi bardzo utrudniają czytanie.

Byłoby miło z Twojej strony, gdybyś jednak zmieniła oznaczenie na FRAGMENT.

 

Prawie jak bohater. – Zbędna kropka w tytule.

 

Bie­gła przez las nie oglą­da­jąc się za sie­bie. – Masło maślane. Czy mogła oglądać się przed siebie?

Wystarczy: Bie­gła przez las, nie oglą­da­jąc się. Lub: Bie­gła przez las, nie patrząc za sie­bie.

 

-No, no, no… Kogo my tu mamy? – Brak spacji po dywizie, zamiast którego powinna być półpauza. Ten błąd pojawia się w tekście wielokrotnie. Pewnie przyda się ten wątek, albowiem źle zapisujesz dialogi: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550.

 

Teraz bo­ha­ter­ka le­ża­ła na ziemi w po­ob­dzie­ra­nej, ciem­no­zie­lo­nej sukni. – …podartej, ciem­no­zie­lo­nej sukni.

 

Nie można mieć serca z ka­mie­nie. – Literówka.

 

był wiel­kim pół-czło­wie­kiem, pół-wil­kiem. – …był wiel­kim pół czło­wie­kiem, pół wil­kiem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za uwagi. Widocznie ilość nałożonej korekty była niewystarczająca i potrzebny był rzut czyjegoś oka. A co do dialogów… Chyba zawsze miałam z nimi problem, a najwidoczniej nadszedł czas, by z nimi popracować.

Trudno ocenić tak krótki fragment, mam jednak kilka sugestii.

 

– Dziewczyno! Co ty sobie wyobrażasz? Nie możesz sobie tak po prostu wybiegać z domu. I jeszcze odnajdujemy cię w środku lasu, całą poobdzieraną z jakimś dziwadłem – spytał Aldric. Był bardzo zdenerwowany i widać było, że ledwo nad sobą panuje.

– Uspokój się . Co ci tak nerwy postrzępiło?

– Twoja matka chce mnie wyrzucić z domu

Ten dialog wyszedł trochę nienaturalnie, bo bohaterka zapytana, co sobie wyobraża wybiegając z domu, jakby nigdy nic przerzuca pytania na swojego brata.

 

– Co ona ma do Alvy? Toż to bardzo sympatyczna osóbka. – Zdziwiła się Morighanan.

– Do samej Alvy nie ma nic. Przyczepiła się do jej rasy… Moja ukochana jest elfką.

Nigdzie nie zaznaczyłaś, że w świecie przedstawionym ludzka lub elfia rasa pozostaje w tajemnicy przed osobami trzecimi, w związku z czym tłumaczenie brata Morighanan, że Alva jest elfką wydaje się dziwne, skoro główna bohaterka jest w stanie ocenić ją, jako sympatyczną osóbkę. Zna ją korespondencyjnie, czy co?

 

Niby nic, ale takie dwie mało przekonujące kwestie w krótkim fragmencie składającym się głównie z dialogu napełniają czytelnika lekką nieufnością do autora. Nie jestem również pewien, czy urwanie dialogu Aldrika i przekazanie zawartych w nim informacji przez narratora jest dobrym zabiegiem – wypada trochę nienaturalnie. 

 

Powodzenia z dalszymi próbami pisarskimi, trzymam kciuki. 

Jeśli chodzi o dialogi, słyszałem, że pomaga czytanie ich sobie na głos : ).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za ocenę Nevaz ;) Są to dla mnie cenne rady. Błędy na pewno poprawię.

Nowa Fantastyka