- Opowiadanie: Finkla - Spotkanie ze studentką ZZI

Spotkanie ze studentką ZZI

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Spotkanie ze studentką ZZI

Przed nami kolejny dzień pełen przygód i emocjonujących doznań. Budzę Tomka, potem cierpliwie przeczekuję wszystkie jego poranne rytuały. Wreszcie wychodzimy z akademika. On – jak zawsze rano – jeszcze przymulony, mniej błyskotliwy niż kolczyk w jego lewym uchu, ja czujny i gotów na wszystko.

Poganiam Tomka, dzięki czemu udaje nam się dobiec do tramwaju. Szanse, że wślizgniemy się do auli podczas przerwy i wpiszemy na listę, właśnie wzrosły. Chyba że ten zgred z epoki liczydła kamiennego, Kopyściński, znowu nie zdoła zapanować nad pęcherzem i ogłosi czas na fajkę o kwadrans za wcześnie.

Tomek kurczowo złapał się uchwytu, zamknął oczy i chyba się wyłączył. A może patrzy na obrazy z kamerki w kolczyku albo kończy oglądać film, na którym wczoraj przysnął. Trudno zgadnąć, a nie chce mi się sprawdzać. Ja z zainteresowaniem eksploruję otoczenie. Dwie osoby przed nami stoi dziewczyna. Blondynka, jasne kosmyki wymykają się spod niebieskiej włóczkowej czapki z holograficznym e-logo naszego wydziału. Nigdy wcześniej nie spotkałem laski na tej trasie. Wydaje się zdenerwowana, co chwilę sprawdza godzinę na telefonie. Widać jedna z potencjalnych bizneswomen, co to nigdy nie spóźniają się nawet na wykłady.

Ależ ona ma komórkę! Najostatniejszy wrzask mody, nowiutki model Me-Phone, z SI obdarzoną poczuciem humoru nieodróżnialnym od ludzkiego i obudową z gekkopolimeru, która „zmysłowo przylgnie do twoich palców” i nie pozwoli się zgubić, nawet kiedy właściciel zapomni o telefonie i poluzuje chwyt. O aplikacjach dedykowanych dla tej właśnie SI już krążą legendy… Mmmmm… Elita aparatów. Śmietanka z samego szczytu IT.

Dziewczyna chyba niedawno wymieniła sprzęt, widać, że jeszcze nie przywykła do swojej komórki – wszystko robi ręcznie. Tak niewprawnie, że udaje mi się poznać numer telefonu. Już jest moja!

Najpierw włamuję się do bazy wydziałowej. Średniowieczny chłop miał lepsze zabezpieczenia dookoła swojej zagrody niż nasza polibuda! Po chwili wiem o pannie prawie wszystko: Alicja Modrzyńska, studentka pierwszego roku Zarządzania Zasobami Infotechnologicznymi, druga grupa. Przyzwoite wyniki na maturze, piękny uśmiech na zdjęciach dołączonych do dokumentów. Teraz się nie uśmiecha, tylko impulsywnie przygryza wargę. Z tym też jej do twarzy. Zainteresowania: węgierskie filmy psychologiczne i fitness.

Uzbrojony w świeżo zdobytą wiedzę, wysyłam SMS-a. Ala odpisuje po dwóch przystankach. I tak wymieniamy się krótkimi uwagami aż do uczelni. Tomek, oczywiście, nic nie zauważa. Gdybym mu nie przypomniał, że czas wysiąść, baran pojechałby dalej. W ogóle nie dostrzega dziewczyny w nerwach truchtającej do drzwi naszej alma mater.

Przez całą drugą połowę wykładu z technologii programowania kontynuujemy konwersację. No, trochę wolniej, bo Ala najwyraźniej stara się uważnie słuchać Przekorskiego ględzącego o logice i strukturach formalnych, więc na moje wiadomości odpisuje ze sporym opóźnieniem. Wreszcie udaje mi się umówić z nowo poznaną studentką o trzynastej piętnaście – po jej wykładzie z analizy i naszej laborce – w barze sałatkowym na parterze. Do komunikatów tekstowych dołączają zdjęcia, żebyśmy mogli się rozpoznać. Ja dostaję słocię z głupawo rozanielonym uśmiechem. Przejrzawszy swoje zasoby, wysyłam najbardziej oględną – bez żadnych durnych min – samojebkę.

 

Po długich godzinach oczekiwania nadchodzi odpowiednia pora. Schodzimy do bufetu razem z Tomkiem. Czasami po prostu nie da się go spławić.

Niestety, ten palant znowu musi wszystko skaszanić i to już na początku. Na powitanie mówi do Ali:

– No cześć! To ja jestem Tomek. Chodźmy gdzieś na browca, co będziemy siedzieć nad tym zielskiem jak dwa osły. Sama chciałaś się ze mną spotkać czy to inicjatywa twojej komórki?

Koniec

Komentarze

Oesu, puenta dotarła do mnie dopiero po chwili! Jest świetna! :D

Miło, że mimo takiego postępu technologicznego, wciąż praktykuje się staroświeckie wykłady.

Hahaha! A teraz płacz… ja chcę do przeszłości, taka przyszłość mnie przeraża. Wolę sama za siebie myśleć…

 

Chyba że ten zramolały sukinkot, Kopyściński znowu nie zdoła zapanować – czy tu po Kopycińskim nie powinien być drugi przecinek? 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Brightside. :-)

Miło, że się puenta spodobała. Chciałam, żeby walnęła z zaskoczenia.

Wykład… Masz rację, mogą w przyszłości zaniknąć, ale chyba na wykładzie łatwiej esemesować niż na ćwiczeniach w węższej grupie.

Babska logika rządzi!

O, i Śniąca się dopisała… Dzięki. :-)

Płakać nie będę. Ja bym do takiej sytuacji nie dopuściła. Nie ufam tym gadom. Ty też tak możesz.

Nad przecinkiem się zastanawiałam, ale nie byłam przekonana. Skoro Tobie też się tak wydaje, to zmienię.

Babska logika rządzi!

Tak więc, poszedł z przymulonym kolegą a kolega zrobił mu żart? Czy SI rzeczywiście pisało z jednym z nich a właścicielka telefonu z drugim? Tylko kto z kim…? :)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Kombinuj, Mytriksie, kombinuj. :-) Ja bym wolała nie wyjaśniać.

Miło, że zajrzałeś.

Babska logika rządzi!

O przecinek pytam, bo też nie jestem pewna. Drugi dzień siedzę nad pewną korektą i już mi się w oczach mieni. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mytrix, prawda jest o wiele prostsza i bardziej (jak dla mnie) przerażająca… Jak sam do tego nie dojdziesz, to Ci mogę na PW wyjaśnić, chociaż uważam, że nie ma czego, bo jest to wystaraczjąco jasno w tekście pokazane :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przecinek już na wszelki wypadek dopisałam.

Najlepiej, żeby Mytrix sam wpadł na rozwiązanie. :-) Ale nie będę się Wam wtrącać do korespondencji prywatnej. ;-)

Babska logika rządzi!

Zastanawiam się, Finklo, czemu nie użyłaś taga SF? IMO pasuje tutaj.

 Dopóki nie dotarła do mnie puenta, nieco mnie zasmucił, ale jak już załapałam o co chodzi, to dopiero poczułam się przygnębiona :( 

Myślisz, Panie Jasnostronny? Hmmm, prawdziwej S to tu nie ma, bardziej taka magia – SI z poczuciem humoru… Ale mogę zmienić.

 

Lenah, nie chciałam zasmucić. Pamiętaj, że wybór należy do Ciebie. Zawsze możesz się nie dać. :-)

Dziękuję za wizytę.

Babska logika rządzi!

 To dobrze, że tekst gra na emocjach, przynajmniej w mojej opinii :) Więc to taki ukryty komplement ;)

Granie na emocjach? To przypadek, słowo daję.

Ale już, że niechcący, to nie dam. Bo ciągle chciałabym się tego nauczyć. :-)

Babska logika rządzi!

Do mnie dopiero po chwili dotarł sens szorciaka. Straszne, ale niestety zbliżamy się do tego i to wcale nie tak powoli. 

A może patrzy na obrazy z kamerki w kolczyku, albo kończy oglądać film – a tu z kolei zbędny przecinek, stawia się go w takim przypadku dopiero wtedy, gdy byłoby drugie albo.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki, Bemik.

Za klika też. :-)

Zbliżamy się, zbliżamy. My nie, ale nasze wnuki… Cóż, wszystko zależy od nas.

Z przecinkiem masz rację. Już poprawiam.

Babska logika rządzi!

Po drugim czytaniu chyba do mnie dotarło, w czym rzecz, ale nie mam pewności.

Nie wiem, czy to może być usprawiedliwienie, ale nie noszę kolczyków, a mój telefon ma prawie osiem lat. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg.

Sądzę, że dotarło dobrze. :-)

Też nie noszę kolczyków, nawet nie mam gdzie ich wsadzić, ale doszłam do wniosku, że to niezłe miejsce na kamerkę rejestrującą, co dzieje się przed człowiekiem.

Drugie usprawiedliwienie też dobre, uznaję. ;-)

Babska logika rządzi!

Uff! Kamień z serca. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oj tam, oj tam… Nie mów, że się bałaś. ;-)

Babska logika rządzi!

Ja to się martwię, co zrobię, jak się moja nokia popsuje. Zdaje się, że takich modeli już nie ma; ja nie odbieram nawet mms-ów!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, rozumiem Cię. Ja przerzuciłam się na smarkofona, kiedy mój aparacik (już nieistniejącej firmy) zaczął podupadać na zdrowiu. A nowego nienawidzę.

Ech, jeszcze trochę i będziemy mogły iść powzruszać się do jakiegoś muzeum techniki.

Babska logika rządzi!

Chciałam być piąta, ale chyba nie upilnuję…

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ooo, a to są jakieś nagrody za bycie piątym? ;-O

Dzięki, Dziewczyny. :-)

Babska logika rządzi!

Nie, ale można się poczuć jak Niewidzialna Ręka ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ach, wszędzie centralne ogrzewanie, nie można narąbać staruszce drewna, trzeba kombinować inaczej. Rozumiem. ;-)

Babska logika rządzi!

Ano ;)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Niegłupie! A jaka satysfakcja, gdy przed końcem tekstu zrozumiałem, o co chodziło. Wiedziałem, że musiał być jakiś haczyk…

A poza tym, rozumiem twoją nostalgię, Finklo. Ja w tym roku wymieniłem telefon na nowszy model. Teraz mam taki sprzed siedmiu lat ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Przywracacie mi wiarę, bo już myślałam, że tylko ja jestem taka zacofana, że nie chcę smarkfona… Nevazie, gdzie Ty jeszcze takie cudo dostałeś?!

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dziękuję, Nevazie.

Znalazłeś haczyk przed końcem? Gratuluję. :-)

Bemik, czytałaś?! Można wymienić na model nie z tego sezonu, jest nadzieja. ;-)

Babska logika rządzi!

Tylko nie zacofana, Śniąca, nie zacofana… Preferuję określenie “rozsądna”. W ostateczności “tradycjonalistka”. ;-)

Babska logika rządzi!

Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Od razu widać po mnie, jak działa wmawianie czegoś komuś przez innych… Olewałam to, ale najwyraźniej w podświadomości się zagnieździło. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No! Przecież wiesz, że my tutaj lubimy czepiać się słówek. ;-)

Babska logika rządzi!

Puenta da best!

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Danke! ;-)

Babska logika rządzi!

Też kiedyś popełniłem tekścik z takiej perspektywy, ale na pewno nie tak pomysłowo jak Ty, Finklo. I niby wszystko cacy: oryginalne podejście, zaciekawienie czytelnika, pewne budowanie napięcia, puenta, temat na czasie. Ale jako że jesteś doświadczoną autorką, to się przyczepię. 

 

zramolały sukinkot

Kto tak mówi?! Rodzi się pytanie: jak myślałby telefon? Czy według algorytmu wprowadzonego przez twórców? Czy jako sztuczna inteligencja (jeśli dobrze rozumiem), dopasowywałby się do otoczenia? Stawiam na to drugie. Tak czy siak, powinien to być język bardziej studencki, informatyczny. Telefon mógłby się upodobnić do właściciela lub też czerpać z jakiejś średniej (analizując sposoby wypowiadania się wszystkich użytkowników). Chyba że chciałaś zaznaczyć to, że ma własną osobowość niczym bidon od Śniącej ;) 

Nie gra mi tutaj ten język. Bardzo nie gra. Słowa “porządnicki”, “spartolić” czy w końcu “słodziutka focia”. Co to w ogóle jest to ostatnie? Istnieje w slangu “słitfocia”, ale “słodziutka focia”?! 

Dziękuję, Funthesystemie. :-)

OK, zarzuty co do niejutrzejszego języka biorę na klatę. Hmmm. Poszukam jakichś zamienników dla podanych przykładów. Ze słitfocią najłatwiej…

Co do sposobu myślenia… Trudno mi dywagować, jakie będą te SI, jeśli już powstaną. Wyobraziłam sobie, że narrator jest w dużym stopniu zżyty z Tomkiem, może przejmować jego słownictwo. Ale dostęp ma do całej sieci, do wszystkich słowników…

 

Edytka: uslangowiłam (troszeczkę) wskazane terminy. Jeszcze coś?

Babska logika rządzi!

No ja sobie wyobrażam, że będzie to działało tak jak Google: korzystając z ogólnoświatowych zasobów stworzy zindywidualizowany profil. 

Kilka sugestii: zramolały sukinkot → stary/zdziadziały dupek, głupie/zgryźliwe próchno

spartolić → częściej się używa “zepsuć”, “spieprzyć”, “zawalić”

dwa osły → nie wiem, cokolwiek innego: tępaki, idioci

lasencji → mocno zeslangowaną formą byłoby “loszki”

porządnicka → to i inne zostawiam już Twojej kreatywności ;)

 

Przysyłam tu też informatyka, zobaczymy, co powie :D

 

EDIT:

ramol ciągle brzmi przestarzale, a za epokę liczydła kamiennego plus

ikonę wydziału → logo wydziału

Niestety domyśliłem się puenty, więc nie zadziałała :(

Taka tam wesoła fraszka. Sympatyczna i lekka, ale niewiele więcej potrafię o niej powiedzieć.

Też nie mam smartfona :) Ale to głównie dlatego, że czekam, aż znowu zaczną maleć. Po co ludzie takie cegły teraz noszą, to nie wiem. To znaczy wiem, ale nie rozumiem :)

Tekst nie zaskoczył, ale też nie rozczarował.

Dobrze napisane – przyjemnie jest przy czytaniu nie “widzieć” autora ;)

 

Pomysłowe. Choć byłoby bardziej przerażające, gdyby komórka chciała umówić się z komórką, a ludzie byli tylko “nośnikami”.

 

Ja ciekawie eksploruję otoczenie” – lepiej “z zainteresowaniem”

 

 

Oryginalna puenta i sam pomysł. Tylko całość jak z lat dziewięćdziesiąt, nawet nie obecnych, nie wspominając już o przyszłości. Wstają, chodzą, siedzą na wykładach, jeżdżą tramwajami. Mało przyszłości w przyszłości.

Funthesystemie – idea oparta na logarytmach Google mi się podoba.

Dwa osły zostają – zależało mi na zwierzątkach roślinożernych (bar sałatkowy, w którym Tomek źle się czuje) i uznawanych za głupie.

Loszka mi się nie podoba. Może być foczka czy to już passe?

Ramol. Może być dziadyga? Zgred?

Ikona. Hmmm. Chodziło mi o to, co widać na stronie internetowej wydziału, o znaczek, na który klikają studenci, jeśli chcą zalogować się na swoje konto i sprawdzić wyniki kolokwium. Niezupełnie o logo. Ikonka będzie lepsza? Ewentualnie e-logo?

 

Vargu, dziękuję za wizytę.

Oj, tak szybko zgadłeś? Dobrze, że chociaż rozbawiło.

Jak to: “po co”? Żeby mieć większe ekrany do czytania (taaaak, jasne) oglądania filmów.

Babska logika rządzi!

Lasencja też może być, choć jest rzadsza. Foczka w tym kontekście nie bardzo :D

Zgred ujdzie, dziadyga nie, prędzej dziad. 

I ikonka, i e-logo będą lepsze, bo mniej się będą kojarzyć z prawosławnymi ikonami. 

O, nowi się dopisali. Dziękuję. :-)

 

Dogsdumpling, dobrze, że chociaż nie rozczarował i jako tako napisany.

 

Coboldzie, w pewnym sensie tak jest. Nie chciałam tego nadmiernie eksponować, żeby za dużo nie zdradzać, ale narrator bardziej się podjarał modelem komórki niż urodą dziewczyny.

OK, może być “z zainteresowaniem”. Zmienię w wolnej chwili.

 

Darconie, trochę racji masz. Ale gdyby nie spotkali nieznajomej, bo na seminarium chodziliby w VR, a wiedzę przyswajali przez sen, nie byłoby tekstu.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Fun!

W takim razie zostawiam lasencję, zmieniam na zgreda i e-logo.

Babska logika rządzi!

potencjalna profesjonalna bizneswoman – super wybrnęłaś, ale to “profesjonalna” wydaje mi się zbędne, bez tego słowa ma świetny wydźwięk

A, i plus za te osły w połączeniu z sałatkami. Fajne, lubię takie ukryte podteksty. Tylko jestem ciekaw, czy tylko ze mnie taki osioł, że tego nie dostrzegłem? 

@Śniąca

 

Tata kiedyś schował do szuflady i po kilku latach sobie przypomniał :D

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Parsknęłam śmiechem przy “Średniowieczny chłop miał lepsze zabezpieczenia dookoła swojej zagrody niż nasza polibuda!” . Faktycznie bardzo łatwo się włamać do uczelnianych systemów  :D

Zgadzam się z Funem,  że słownictwo trochę przestarzałe – już nawet ‘słitfocia’ wyszła z obiegu, teraz robi się ‘słocie’.  

Puentę załapałam dopiero po przeczytaniu po raz drugi, a najbardziej fantastycznym elementem opowiadania jest według mnie to, że Ala uważała na wykładzie o strukturach formalnych :D

Fun, niech Ci będzie, usunę “profesjonalną”. Póki się do niej mocno nie przywiązałam. ;-)

Nevazie, no i po nadziejach… ;-/

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Cyklonitko.

Miło, że rozbawiłam. ;-)

Słocia? O rany, zgred ze mnie, ale w ogóle nie znam tego słowa. Dobra, niech będzie. Mam nadzieję, że Czytelnicy jakoś się kapną. Może z kontekstu…

Oj tam, od razu uważała. Tak narrator wywnioskował. Ale może usiadła w pierwszej ławce, wdzięczyła się do wykładowcy, za to esemesować mogła tylko wtedy, kiedy facet odwracał się do tablicy?

Babska logika rządzi!

Dobre! Puenta mocna :) Leć :D

Dzięki, Bella. :-)

Poleciało.

Cieszę się, że puenta przypadła do gustu.

Babska logika rządzi!

@funthesystem

Ja zielsko wzięłam za zieloną herbatę :P Zasugerowałam się, że zamiast nad nim siedzieć mieli iść na browara…

Bemik, czytałaś?! Można wymienić na model nie z tego sezonu, jest nadzieja. ;-) 

No przeczytałam, ale ja mam model sprzed… nawet nie wiem ilu lat. A tak w ogóle to samsung, a nie nokia. Tyle z mojej znajomości telefonów – bo ja mam i zawsze chcę mieć taki bez dotykowego ekranu, bez przesuwania ikonek, bo dla mnie telefon jest do dzwonienia (bez grzebania w Internecie, przesyłania zdjęć, odtwarzania muzyki, wibrowania i świecenia) ewentualnie do smsów. sad

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dogsdumpling, zielsko można przyjmować w różnych formach: pić, palić… Osły jedzą. ;-)

 

Bemik, ale to zawsze lepiej wymieniać stary dobry na przykład piętnastoletni model na siedmioletni, nie tak dobry, ale sprawdzony. Tylko trzeba mieć pojemne szuflady. ;-) A latarka w telefonie akurat się przydaje. Kiedyś tak wyszło, że moja komórka okazała się jedynym źródłem światła przy przybijaniu do kei. To była przygoda… ;-)

Babska logika rządzi!

Ciekawa opowiastka o technoflircie. W opowiadaniu logika na pierwszym planie.

Tomka szybko polubiłem. ;)

Dzięki, Blackburnie. :-)

Ech, próbowałam opisać studencki flirt, a wyszło logicznie. Chotiełos kak łut’sze… ;-)

Polubiłeś Tomka? Hmmm. Za co?

Babska logika rządzi!

Wydał mi się taki… prawdziwy,  tak po prostu. Chyba za to. ;)

A, jak prawdziwek, to w porządku.

Bo chyba nie dałam mu szansy, żeby pokazał się z najlepszej strony.

Babska logika rządzi!

Już jestem (sto lat nie kupowałam nic na aukcji i zdążyłam zapomnieć, jakie to emocje, gdy trzeba pilnować towaru i gdy minutę przed końcem ktoś podbija cenę i ten dylemat – licytować dalej, czy odpuścić). 

Nevazie, to masz farta – moje stare kończyły żałośnie np. pod kołami samochodu, więc nie mam nic w zapasie. 

Ale! Bemiczko, nie ma tragedii, bo będąc ostatnio w dużym sklepie elektronicznym, widziałam, że wciąż są w sprzedaży zwykłe telefony! I nawet takie moje ulubione samsungi z klapką bez problemu można kupić.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Śniąca wróciła z zakupów, humor dopisuje. ;-)

Jednak można jeszcze kupić? Pocieszające…

Babska logika rządzi!

Humor może i tak, ale konto płacze, bo przez konkurencję, musiałam zapłacić kilka złotych więcej… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Niedobra konkurencja! Jak oni mogli Ci to zrobić? Nic nie kupili, tylko kasę z konta zwinęli…

Babska logika rządzi!

Finkla, może i osły jedzą zielsko, ale wymiana napój za napój wydała mi się sensowniejsza ;) A wymiana napój za jedzenie – zgroza, mógł chociaż frytki do tego browara zaproponować ;D

Śniąca, są jeszcze takie telefony dla emerytów. Jak ostatnio narzekałam, to dzieci mi taki pokazały – nawet jak dla mnie za prosty. Ale kto wie, może jak się jeszcze postarzęję, to tylko z takiego będę potrafiła korzystać wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dogsdumpling, nie ograniczajmy zielonych napojów do herbaty. Są jeszcze obłędnie zdrowe koktajle ze szpinakiem czy czymś tam. Tomkowi pewnie też by nie podeszły. ;-)

Bemik, czyli jednak jakieś opcje zostają otwarte. Nie jest tak beznadziejnie… ;-)

Babska logika rządzi!

Wiem, znam. Kiedyś z Mamą oglądałam, bo chciała prosty w obsłudze z dużymi cyframi. Ale one nie mają aparatu, a Mama już się przyzwyczaiła, że ma i że wysyła siostrze MMSy z wycieczek albo z działki. No i musi przecież odbierać MMSy ze zdjęciami wnuków :) Ale też woli aparat z klawiaturą, nie smyrany. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No dobra, smarkofony mają jakąś zaletę: można powiększać zdjęcia. Dzięki temu robi się fotkę na przykład rozkładu jazdy i potem wszystko ma się w kieszeni.

Babska logika rządzi!

Raaany, tekst wrzucony o 17:30, a tu już 69 komentarzy i biblioteka, jak widzę, od dość dawna XD

Zasłużyłaś, Finklo, na nagrodę publiczności imienia Finkli ;D

 

Szorcik przyjemny, choć przeczytałem bez większych emocji. Idei domyśliłem się, gdy opisałaś telefon dziewczyny, ładnie zgrało się to z “budzeniem” Tomka na początku. Heh, jak ta technika mknie do przodu…

Podoba mi się końcowa gadka Tomka – widać, że jeszcze totalnie nie utonął w telefonie – nadal ceni sobie plener i zimnego browarka w garści ;D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki, Luki. :-)

No, zajrzało parę osób zostawiło ślad. Ale i następnych przyjmę. :-)

Ech, następny bystrzak, za szybko odgadł. Nie da się tak wypośrodkować, żeby każdy zajarzył akurat we właściwym momencie.

Tomek ceni browary, to fakt. Przemknęło mi przez głowę, żeby urządzenia jeszcze jadły za ludzi, ale to by wymagało bardziej zaawansowanych technologii. Dzięki temu jakieś ludzkie instynkty Tomkowi zostały.

Babska logika rządzi!

Ten plener i zimny browarek przypomniały mi zamierzchłe czasy… Instytut Germanistyki mieścił się (i chyba mieści nadal) na tyłach Uniwersytetu, tylko przejść przez ulicę i malownicza skarpa. W ciepłe dni całe trawniki były zaścielone studentami, nawet niektórzy nauczyciele wylegali ze studentami na zieloną trawkę. Gorzej było zimą, gdy szybko zapadał zmrok. W naszym budynku było jeszcze parę lingwistyk, więc wiadomo, 90% dziewczyn. Kiedy trzeba było wejść na górę, na Krakowskie Przedmieście często doczepiały się do nas, czyli do mnie i mojego męża, młode kobiety, bo zza pni drzew wystawały gołe… no wiecie. Grasowało tam chyba kilku ekshibicjonistów, na szczęście niegroźnych, lubili się tylko pokazywać.

A teraz będę miała brzydkie sny, bo Count przywołał wspomnienia wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Uch, bez przesady, Finklo… Jakoś wątpię, by ludzkość poszła w takim kierunku – przecież jedzenie jest utożsamiane z przyjemnością, niewielu chciałoby z tego dobrowolnie zrezygnować. Co by w tym czasie robili? Już i tak większość szanownego społeczeństwa większość czasu przeznacza na pożywianie się i sen ;(

 

Jak dla mnie poziom skomplikowania był odpowiedni – nie lubię głowić się nad tym, co czytuję dla przyjemności ;)

 

EDIT: Przynajmniej jest okazja powspominać, Bemik! Zawsze przyjemnie, gdy łezka zakręci się w oku na myśl o starych czasach ;D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Podejrzewam, że obok każdego wydziału jest jakieś miejsce, gdzie można kupić piwo (no, może w okolicach KUL-u stawiają raczej na wino mszalne ;-) ). Ale taki wysyp ekshibicjonistów to tylko obok sfeminizowanych. ;-)

 

Luki, teoretycznie tak. Ale… zacznie się od aplikacji wyliczających ilość kalorii i proponujących optymalną dietę. Jeszcze wspomnisz moje słowa…

Babska logika rządzi!

Jak by co to wykombimowałem później o co chodziło ^^ walnęło mnie przy usypianiu syna, że to przecież w miarę oczywiste było :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

No! Tak trzymać.

Miło, że mój tekst został w świadomości aż tak długo. :-)

Babska logika rządzi!

Niech to! Ale było moje zaskoczenie kiedy przejrzałem tożsamość głównego bohatera. Fajnie to umyśliłaś, brawo! A teraz inna sprawa do ciebie Finklo i do reszty. Zauważyliście, że gdy piszemy polskie nazwiska idziemy na łatwiznę wymyślając takie z końcówką"-ski", "-cki"? Może łatwizna to złe słowo, robimy to raczej mimowolnie.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Dziękuję, SamotnyWilku.

Hmmm. Faktycznie. Czyżbyśmy uważali, że nasi bohaterowie są szlachetni? ;-) A może idzie o to, że od razu widać, czy to bohater, czy jego żona i robi się mniej kombinowania z synonimami.

Babska logika rządzi!

Pięknie napisane, ale w ogóle do mnie nie przemówiło. A może po prostu wizja wyjątkowo mi się nie podoba :P

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

OK, Heroino, dzięki, że próbowałaś.

Wizja nie miała się podobać. :-)

Babska logika rządzi!

Też potrzebowałem chwili żeby uchwycić puentę, ale w końcu do mnie dotarła i jestem zadowolony z lektury.

Nie tak dawno ktoś wrzucał na portal szorta czy drabble o budziku. Zamysł bardzo podobny do Twojego.

Dziękuję, Belhaju.

Miło mi, żeś zadowolony.

Narrator bardzo podobny. Ale przesłanie – wydaje mi – odmienne.

Babska logika rządzi!

Fajne, uśmiechło, a potem jednak odrobinę zasmuciło. Puenta i oświecenie dotarły mnie tam, gdzie trzeba, czyli na koniec. Skojarzyło mi się z jakimś tekstem w NF sprzed roku, chyba Białołęckiej.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Lubię, gdy po zakończeniu opowiadania mogę przeczytać jeszcze raz z cichym “he he” co kilka zdań.

Uśmiechnęło. Bardzo dobra puenta. ;)

 

Cały system przez moment przypominał mi choć nie do końca książkę, którą nie tak dawno czytałam. Chodzi mi o “Zero” Marca Elsberga. Właśnie w niej jest prawie tak, jak w opisanym szorcie. Technologia przejmuje nasze życie, choć w nieco inny sposób.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzięki, Fleur. :-)

No, czasami zdarza się dobrze trafić, w środek Czytelnika. Znaczy, tego… żeby zareagował odpowiednio we właściwym momencie.

O, Białołęcka miała swój tekst w NF? Nie pamiętam, a przecież lubię kobitę…

Babska logika rządzi!

O, Reinee i Morgiana. Ależ się zgraliście. Dzięki.

Reinee, faktycznie – to sprawia przyjemność. A autorowi – kiedy się dowiaduje. ;-)

Morgiano, miło że uśmiechnęło. Nie znam książki. Warto przeczytać?

Babska logika rządzi!

Myślę, że warto. Mnie się podobała. Jak masz ochotę zobaczyć o czym jest, to poniżej link:

 

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/272888/zero

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Wygląda nieźle. Dołożyłam do “chcę przeczytać”. Dzięki. :-)

Babska logika rządzi!

Nie ma za co. Podziel się tylko opinią po przeczytaniu, czy było warto. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Na pewno, jak już dorwę, to zostawię opinię na LC.

 

Edytka: Ale to może potrwać. Sama kolejka już dorwanych książek, czekających na półce (tudzież na biurku lub w kartonach w przedpokoju), może przytłoczyć. ;-)

Babska logika rządzi!

To tylko skromny początek. Człowiek już teraz nie nadąża mentalnie za technologią, ale są jednostki -niekoniecznie węglowe, którym na tym bardzo zależy. To dobrze Finklo, że pokazujesz te deformacje. Ale to nic nie da . Młodziakom trzeba wprost powiedzieć jak sprawy się mają – delikatnie – to  pokolenie może nie przetrwać szoku prawdziwego życia.

 

/ Komentarze mam nadzieję nie podlegają opiniom o inerpunkcji, i.innnych uciążliwych zasadach?/

 

PS w marcu będę dziadkiem po raz drugi.

Dziękuję, Epikonie. :-)

Ano, nie nadąża. Obawiam się, że już w renesansie ogarnianie wszystkich zmian zaczęło być straszliwie trudne.

Z tymi jednostkami niekoniecznie węglowymi to mnie zaskoczyłeś. Możesz rozwinąć temat? Bo że są takie jednostki, którym zależy, to jasne, ale myślałam, że raczej standardowe.

Mówienie wprost też słabo działa – nikt nie chce słuchać.

Dla komentarzy jest taryfa ulgowa – wiadomo, że nikt nie odczekuje tygodnia, żeby świeżym okiem spojrzeć na literówki. ;-)

Gratuluję powtórnego… eeee… dziadostwa? ;-)

Babska logika rządzi!

Dziękuję za tą chwilkę dla mnie. Nie było mnie tu 3 lata – to tyle ile jestem Twoim fanem.

Nie pytaj gdzie byłem przez te 3 lata żebym nie musiał coś zmyślać a w prawdziwy powód ja sam nie wierzę.

Mogę rozwinąć temat – to daleka analogia do Vigera ze Star Treeka – sonda technokratycznej cywilizacji poszukuje w naszym układzie słonecznym Stwórcy. To skok milion lat w przyszłość gdzie maszyny osiągnęły ostateczny poziom rozwoju technologicznego ale nie znalazły odpowiedzi, którą i ludzie poszukują od zarania istnienia – szukają stwórcy i pewnie celu istnienia. Znalazły sposób – symbiozę z człowiekiem i w tej nowej postaci wspólnie poszukują jw.

Ale do tego jeszcze daleko, wszystko może się jeszcze zdarzyć, jak natura pokazuje mutacje zawsze są złe. Wszyscy to odczuwamy mniej lub więcej świadomie.

 

PS nie wiem gdzie jest opcja małych czcionek więc dopiszę normalnymi

Dobry tekst można napisać tylko raz, reszta jest poszukiwaniem lepszego.

W Twoim przypadku mam wątpliwości czy tylko raz smiley

Dziękuję. :-)

No dobrze – mam nie pytać, to nie spytam. Choć ciekawość podgryza – gdzież to nie ma Internetu…

Miło mieć fana. I to takiego, który nawet po latach pamięta. :-)

Aha, sonda technokratycznej cywilizacji. To na razie ciągle przyszłość. Problem, jak symbiont dba o kumpla, i co uznaje za jego dobro to ciekawy temat…

Nie zgodzę się co do mutacji. Te, które doprowadziły do powstania mnie, uważam za całkiem udane. ;-)

To nie mniejsze czcionki, tylko sygnaturka. Można ją zmieniać gdzieś w ustawieniach profilu.

Cieszę się, że masz tak wysokie zdanie o moich tekstach. Co najmniej dwóch. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo fajna, przewrotna historyjka. Z jednej (a może nawet więcej niż z jednej) strony zabawna, z drugiej – niepokojąca. Z każdej jednak – świetna. Są tacy, co rozgryzą (rozgryźli) puentę w miarę wcześnie, ale ja do nich nie należę. Z jednej strony zaniża mi to samoocenę, bo jak dotąd zawsze psułem sam sobie tego typu niespodzianki, ale z drugiej jednak cieszy, bo zaskoczenie na końcu miałem nieliche, co znacząco podniosło moją satysfakcję z i tak już przyjemnego tekstu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dziękuję, Cieniu. :-)

Miło, że się historyjka spodobała i usatysfakcjonowała. Oj, nie trap się – rozgryzłeś puentę tak, jak chciałam, żeby Czytelnicy to robili. Uznajmy to za objaw dżentelmeństwa.

 

Babska logika rządzi!

Finklo, przeczytałem i jestem bardzo zadowolony z lektury. Fajna puenta, może trochę wyczuwalna od początku, ale naprawdę dobra. Dzięki!

Dziękuję, Łukaszu. :-)

Ja też jestem zadowolona, że się podoba.

Babska logika rządzi!

Puentę przewidziałam trochę za wcześnie, ale i tak mi się podobało. Szczególnie ciekawą… osobowością jest narrator. Ale zgodzę się z funthesystem, że mało wiarygodne są niektóre słowa, których używa: “lasencja” i “skaszanić” na przykład. 

Ale generalnie oczuwam satysfakcję ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dzięki, Gravel. :-)

Ech, ile tu bystrzaków się pałęta po portalu. Tak szybko odgadują puentę. Normalnie, talenty wieszcze sobie porozwijali od obcowania z fantastyką… ;-)

Hmmm. “Skaszanić” już jest wynikiem zmiany, podobno na lepsze. Nad lasencją już myślałam i powiadają ludzie, że “foczka” się w tym kontekście nie nadaje. A “loszka” mi nie leży. No, o kobiecie, że świnia? I to jeszcze dzika? Masz jakieś inne propozycje?

Generalnie się cieszę. :-)

Babska logika rządzi!

Mi tam te zwroty nie przeszkadzały, nawet po weryfikacji osoby narratora. Wręcz przeciwnie – uważam, że to fajnie, iż uczy się on od Tomka i – zapewne – innych ludzi z jego otoczenia. To dodaje mu wiarygodności.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu, zarzuty brzmiały raczej, że zwroty są przestarzałe i “dzisiejsza młodzież” już tak nie mówi. Cholera, człowiek się starzeje z dnia na dzień. ;-/

Babska logika rządzi!

Finklo, cieszę się generalnie, że i Ty się cieszysz.  

 

Wręcz przeciwnie – uważam, że to fajnie, iż uczy się on od Tomka i – zapewne – innych ludzi z jego otoczenia.

Właśnie mi nie pasuje, żeby Tomek i ludzie z jego otoczenia mówili o dziewczynie “lasencja”. Chyba że rodzice ;) Prędzej “dupa”, “laska”, “dziołcha” (ale to ostatnie przez to, że pewni ludzie z mojego otoczenia używają tego określenia nagminnie, raczej w kontekście humorystycznym ;)). 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Aha, czyli może być zwykła laska? A ja myślałam, że to dopiero jest archeologiczne zaklęcie…

Dobra, już zmieniam. Dzięki.

Babska logika rządzi!

Pomna ino bądź, iż są to jeno sugestie. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dobra, dobra, patrzę na ten Twój wiek w profilu i traktuję jak ekspertkę. :-)

Babska logika rządzi!

OK, dowcipna ekstrapolacja. Czytałem coś podobnego z rok temu w NF (w czasopiśmie znaczy). Tamto, o ile pamiętam, też było krótkie i leciuchne, chociaż jednak trochę bardziej dramataczne, bohaterka została nawet rzucona o ścianę (?).

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki, Jerohu. :-)

Eeee, jak bardzo podobne podobne to było? Kurczę, nie kojarzę tekstu, mam nadzieję, że nie ocieram się o plagiat. :-(

Babska logika rządzi!

Jak bardzo? Dokładnie tekstu nie pamiętam, ale na dziewięćdziesiąt dziewięć procent tam też występowały inteligentne komórki, a jedna była narratorką, i też sterowały relacjami damsko-męskimi.

Jesteś kongenialna ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Cholera, wygląda na dosyć podobne. Zmartwiłeś mnie. Chociaż u mnie do pełnego sterowania nie doszło. Jeszcze…

Babska logika rządzi!

No grzebałam w pamięci i wygrzebałam. Skąd mi się Bialolecka wzięła? To Michałowska była. "Rok z Ewą"

:)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Hmmm. Nie kojarzę tekstu. Albo podświadomość wyparła z pamięci, albo ten numer przeoczyłam.

Kurczę, bardzo podobny był?

Białołęcka pewnie przez Ewę. ;-)

Babska logika rządzi!

Pewnie już to mówiłem, ale powtórzę → Finkla Rox :)

Miałem pewne podejrzenia w momencie zachwytu nad telefonem laski, choć z drugiej strony – spędziłem wystarczająco dużo czasu w kręgach IT, żeby przywyknąć do wybuchów entuzjazmu generowanych i podsycanych przez sprzęt.

Szybko i przyjemnie się czyta a przemyślenia smutne pojawiają się dopiero po chwili. Niby nie dziwi mnie zbytnio uzależnienie od technologii – to ja wyglądam jak psychopata, gdy czytam analogową książkę w autobusie lub po prostu obserwuję okolicę, zamiast utkwić wzrok w wyświetlaczu.

Science – fiction często jest już tylko science. AI pewnie nie używałaby wspomnianych wcześniej zwrotów, chociaż → to zależy, z kim by rozmawiała :)

 

przykład_tu

 

A jak spojrzałem na to…

 

…postanowiłem obejrzeć ponownie Terminatora.

 

Wracając do tematu → świetnyszort :)

Dzięki, Banshee. :-)

No, trochę naprowadzaczy musiałam pokazać, żeby nie było, że narrator ex machina wyskakuje. Niektórzy przez to zbyt szybko odgadują jego tożsamość. Coś za coś…

Analogowe książki są wspaniałe. Nie przeczę, czytnik ma swoje zalety, ale nie ma to jak papier.

Słownictwo AI. Założyłam, że będzie używać języka studentów, wśród których najczęściej przebywa. Tylko sama tego narzecza nie znam, więc było kilka wpadek. Uważasz, że coś jeszcze wypada poprawić?

Ciekawe przykłady. :-)

Ty nie oglądaj Terminatora, tylko szukaj Sary i jej pomagaj. ;-)

Babska logika rządzi!

Analogowe książki są wspaniałe. Nie przeczę, czytnik ma swoje zalety, ale nie ma to jak papier.

Chociaż papierowe książki mają swoje zalety, dla mnie są przejawem upadku cywilizacji, dowodem na to, że złoty wiek ludzkości już dawno minął i że młodzież schodzi na psy. Ja uznaję tylko gliniane tabliczki, papirus, ostatecznie pergaminowe zwoje z Biblioteki Aleksandryjskiej. A właściwie to nic dorówna dobrej opowieści przy ognisku po udanym polowaniu na mamuta.

;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

:-)

Znajomi nabijają się ze mnie, że ocieplam ściany książkami. A do czego możesz wykorzystać opowieść przy ognisku? ;-)

Babska logika rządzi!

No wiesz, ognisko też ociepla. A opowieści przy nim zacieśniają stosunki międzyludzkie, tak sądzę ;)

Co do papierowych książek, nawet troszkę się z Tobą zgadzam. Znaczy – mogą ocieplać ściany, heh. Ale kiedy narzekacze wciąż pomstują, że niszczą nas złe internety, kultura umiera, bo wszyscy tylko grają w te okropne gry, bo komórki umawiają nas na randki ;) i olaboga, ludzie som coraz gupsi, a ta dzisiejsza młodzież to jusz wogle… to mi się czasem taka ironia włącza ;)

I tak mi się włączyła właśnie, mimo że Twoja opinia o książkach wydaje się wyważona i niekoniecznie zasługuje na taką reakcję. Jak to piszą ci cofnięci młodzi (posługując się przy tym zdegenerowaną przez się formą tego, co kiedyś było językiem polskim ;): NMSP :P

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ale jak się siedzi przy ognisku, to zazwyczaj zimno liże po nerach. ;-) No i książki zostają na lata, a do ogniska trzeba co chwilę dokładać.

Spoko, odebrałam Twoją wypowiedź jak żarcik.

Babska logika rządzi!

No i książki zostają na lata

Tu Cię mam :) Opowiedziane historie też zostają na lata. W każdej chwili mogą być dokładnie odtworzone i opowiedziane ponownie. Dowodem upadku jest, że współcześni nie mają już tak dobrej pamięci, jak starożytni, bo wszystko mogą sobie zapisać i przeczytać.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

To prawda – pismo nie sprzyja rozwijaniu pamięci. Ale za to możemy czytać książki napisane przez ludzi, którzy już nie żyją. Tak, wiem – niektórzy uważają to za formę nekromancji. ;-)

Ale chodziło mi o to, że moje książki nadal ocieplają ściany, kiedy popiół Twojego ogniska dawno już został rozniesiony na cztery strony świata, a nawet wbudowany w jakieś roślinki.

Babska logika rządzi!

Na to też można znaleźć kontrargumenty, na przykład: powstałe przy ognisku więzi tak łatwo się w popiół nie obracają. “Nie wszystko, co wartościowe, ma materialną osnowę”. Taki wierszyk wymyślyłem, żebyś łatwiej zapamiętała, nie mając pamięci starożytnych, hehe.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dziękuję, dobry człowieku. Teraz już zapamiętam.

Ale będę się upierać, że ciepło jednak wiąże się z fizyką. A izolatory to już czysta materia. Flogistonom mówimy zdecydowane “nie”. ;-)

Babska logika rządzi!

Uśmiech po Twoim opowiadaniu gwarantowany.

Węgierskie filmy psychologiczne

– to wąska specjalizacja, rzekłbym montypythonowska ;)

 

Dzięki za przemyślany, niebanalny tekst. Świetnie pasowałby do rozpoczęcia szerszej dyskusji na temat "na ile człowiek może być wyręczany przez maszyny".

 

Dzięki, Nimrodzie. :-)

Cieszę się, że uśmiechnęło.

Wąska specjalizacja? Nie wyjaśniam, ile lat upłynęło – węgierski przemysł filmowy mógł się bardzo rozwinąć. Wystarczy jeden genialny reżyser, dwoje utalentowanych aktorów i pójdzie. Wydaje mi się, że wpisywanie w CV “zainteresowania: film” wygląda dziecinnie. Ale po uszczegółowieniu – już prawie konesersko.

Dyskutować, owszem można. Na maszyny zrzucamy wszystko, co wydaje nam się upierdliwe. W końcu możemy im przekazać myślenie i podejmowanie decyzji.

Babska logika rządzi!

Fajny tekst, miło się czytało i przesłanie jest, choć trochę moim zdaniem niepokojące. Jak tak dalej pójdzie, to w przyszłości kojarzeniem ludzi nie będą zajmowały się swatki tylko agencje wywiadowcze.

Dziękuje, Straferze.

Przesłanie miało być niepokojące. A co do kojarzenia ludzi… Przecież już są w Internecie strony, które tylko tym się zajmują. Widziałeś kiedyś swata lub swatkę? Bo ja nie. Znaczy, nie zawodowych, bo dobra koleżanka, która zaprosi na imprezę, kogo trzeba, to owszem – trafia się w przyrodzie.

Babska logika rządzi!

Nooo, niezłe puencisko! :) Krótki tekst, a w jego czasie przewinęło mi się przez myśl kilka możliwości, ale i tak tożsamość głównego bohatera poznałam dokładnie na samiutkim końcu :P :D Zupełnie mnie zaskoczyłaś :) Fajny pomysł – z tych wymownych na wiele sposobów, i wykonanie, no i ta boska puenta :) Zresztą, ostatnio tutaj na portalu przeczytałam sporo tekstów, które teoretycznie nie są w “moich klimatach” (np. właśnie też nie przepadam za mikroklimatem szkolno-studencko-nauczycielskim) – a mimo to bardzo mi-się podobały :) Pozdrawiam.

Dzięki, Blue_Ice. :-)

Chyba w końcu zacznę być dumna z puenty. Udało się tak napisać, żeby większość Czytelników zaskoczyć.

Miło mi, że tekst przypadł do gustu mimo nie całkiem ulubionej tematyki. :-)

Też pozdrawiam.

Babska logika rządzi!

A cieszę, się że przykłady zaciekawiły :)

 

Nie, niczego bym nie poprawiał :) Słownictwo narzecza różni się w zależności od regionu, nie tak dawno przebywałem wśród kilku plemion :D W sumie to i obecnie kilkoro się kręci w pobliżu.

 

Ba, już ją znalazłem, John też już istnieje :)

Interesujące były…

Powiadasz, że co plemię to narzecze? Możliwe, możliwe… Indianie przynajmniej mieli wspólny język migowy… ;-)

Jeśli widziałeś Johna (a coś mi się widzi, że tak i to nie raz), to coś się życie rozjeżdża z przepowiednią. Nic to, naucz malucha, że komputer jest jak durnowaty osiłek – każesz, to coś zrobi – ale jak się go mądrze wykorzystuje, to bywa dobrze.

Babska logika rządzi!

Niestety mój biedny neuron niespecjalnie zareagował na puentę, choć (chyba) ją wyczuł. Naszła mnie jednak ciekawa refleksja. 

Czytając, właściwie od samego początku, Twój tekst, przypomniał mi się film science fiction, który oglądałem jakiś czas temu. Produkcja była bodajże z lat 90. Było latanie z galaktyki do galaktyki, odtwarzanie uciętych kończyn, teleporty i parę innych odpowiednich dla dalekiej przyszłości rzeczy, jednak mnie bawił sprzęt elektroniczny, którego używali bohaterowie. Pomimo futurystycznej otoczki, stosowano tam rozwiązania wciąż z lat 90-tych. Większość, rzekomo przyszłościowych, technologii była – w porównaniu z naszymi czasami – niezwykle toporna, wręcz archaiczna. Przykładem niech będzie sterownik przenoszony za pomocą dyskietki 3,5 A. 

Po tym przydługim wstępie mogę wreszcie przejść, do czego zmierzam. Odnoszę wrażenie, że to, co opisałaś, jest teraźniejszością przeniesioną do niedalekiej przyszłości. Oczywiście ludzie się w zasadzie nie zmieniają, wciąż jesteśmy tymi samymi zbieraczami z sawanny… jednak nawet procesy zachodzące podczas jednego pokolenia pokazują, jak bardzo zmienia się sposób życia, w jak nieprzewidywalny sposób ewoluuje technologia (komu śniły się w latach 90. media społecznościowe i ich rola?). 

Dlatego też w Twoim tekście urzeka mnie nie puenta czy komizm sytuacyjny, lecz przywiązanie człowieka współczesnego do otaczającej go rzeczywistości. Kontekst kulturowy otacza nas tak ciasno, że bardzo trudno z niego wyjść, nawet teoretycznie. 

Zdaje sobie sprawę z braku precyzji mojej wypowiedzi, jednak akurat takie refleksje wzbudził we mnie ten tekst. A jak dzieło skłania do przemyśleń, to dobrze o nim świadczy – nawet jeśli główna atrakcja przejdzie czytelnikowi obok ucha. ;)

 

Tak więc ode mnie 4/6.

 

Ps.

"mniej błyskotliwy niż kolczyk w jego lewym uchu" – urzekło mnie to, super. :)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dziękuję, Arhizie. :-)

Zarzut, że studenci tacy jak obecni, czy nawet sprzed kilkunastu lat już podnoszono. Pewnie słusznie, pewnie powinnam wymyślić coś innego niż jazda tramwajem na wykład. Ale jakoś nie potrafiłam się oderwać od rzeczywistości. Gdybym kiedykolwiek coś kombinowała z tym tekstem, uwzględnię uwagi i postaram się bardziej. Bo może chociaż chodnik samobieżny zamiast tramwaju. Nie wykład, tylko egzaminy…

Babska logika rządzi!

Już nawet na moich studiach (a skończyłem je niedawno) miałem do czynienia np. z wykładem na odległość (po prostu nagranie do obejrzenia), co uważam za rzecz fenomenalną, bo można sobie pana profesora w każdej chwili zatrzymać, cofnąć itd. Oczywiście rodzi się tutaj inny problem – jak wspomnianemu naukowcowi płacić, od wyświetlenia?

A chodników automatycznych nie polecam, niezdrowe to to i nie wydaje mi się, by za x lat ktokolwiek o tym pamiętał (jeśli spotkamy się kiedyś na takim automatycznym ustrojstwie, będziesz mogła mi to śmiało wypomnieć).

Z drugiej strony, w porównaniu z innymi instytucjami oświatowymi, to właśnie uczelnie są najbardziej konserwatywne (co widać, chociażby, w systemie oceniania), więc jeśli gdziekolwiek ostatnie się tradycyjna forma wykładu, to właśnie tam.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Za moich czasów coś takiego byłoby nie do pomyślenia. ;-)

Nagrany wykład mnie nie przekonuje. Fakt, można zatrzymać i cofnąć profesora, ale nie można zadać pytania. Równie dobrze można by poczytać skrypt.

A dlaczego chodniki są niezdrowe?

A że uczelnie są konserwatywne, to fakt.

Babska logika rządzi!

Argument z pytaniami dobry, ale nie do końca w przypadku tych wykładów, na których studenci z wywalonymi językami spisują przez półtora godziny wzory, opisy czy inne metody syntezy. Może zatem kompromis – wykład do obejrzenia a później konwersatorium? Przy czym od razu będzie wiadomo, kto nie oglądał, no i kwestia płac staje się klarowniejsza. ;)

 

Ano niezdrowe, bo się na nich stoi – człowiek zaś istota koczująca, podróż we krwi mająca. Musi chodzić, ruszać się, nie zaś stać czy siedzieć. Później żylaki i inne takie się tworzą, bo środowisko nieodpowiednie do przystosować człowieczych. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

No to w przypadku takich wykładów skrypt załatwia sprawę. I czytelnictwo wzrasta. ;-)

Chodnik. W takim razie tramwaj jest tak samo niezdrowy. Czyli zostaje kwestia, co trwa krócej. :-) Ale w moim mieście ostatnio wprowadzono rowery miejskie. Zdaje się, że cieszą się powodzeniem wśród studentów.

Babska logika rządzi!

Tramwaj niezdrowy, chyba że będziemy siedzieć w nim tak, by stopy nie były znacznie niżej od innej, mniej dostojnej (aczkolwiek równie ważnej) części ciała. Proponuję obszerne siedziska – przy okazji wzrośnie kwestia bezpieczeństwa.

 

Natomiast rowery, jak najbardziej, stanowią przyszłość. Chyba że los gotuje nam jakąś wojnę bądź rewolucję… 

 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Podoba mi się Twoja wizja tramwaju. Niestety, obawiam się, że może się nie przyjąć. No i ciekawe, ile by bilety kosztowały. ;-)

W razie wojny (byle nie takiej poważnie dziesiątkującej całą ludność) rowery też pewnie miałyby sporo sensu – nie potrzebują benzyny (zarekwirowanej przez armię), wymagają mało miejsca, poruszają się cicho, nie utykają w korkach, nawet przez ogrodzenie (niskie) można przenieść…

Babska logika rządzi!

Ciężko byłoby z tym przyjęciem. Korzeni tych dziwnych półsiedzisk należałoby szukać u Egipcjan i/lub Semitów, tak więc w naszej kulturze (wyrosłej na fenickim, czyli semickim, gruncie) są od samego początku. 

 

W kwestii rowerów wojna może przyczyniłaby się do powszechności, ale umniejszyłaby ich rangę. Generał ani wódz rowerem nie jeździ. Tymczasem mi chodzi o wyniesienie roweru ponad część obecnie używanych (i uznawanych powszechnie za lepsze) środków transportu.

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Tramwaj z kuszetkami. Ech. :-) I mniejsza, dokąd mu sięgają korzenie.

Zdaje się, że w niektórych krajach rowery są znacznie popularniejsze niż u nas. Myśmy się zachłysnęli samochodami, bo już można sobie kupić bez przedpłat i czekania. No, ale przynajmniej ścieżki rowerowe się wydłużają.

Babska logika rządzi!

Są dwie grupy krajów, gdzie rowery są popularniejsze. Pierwsza to kraje jak Wietnam, gdzie jest to po prostu tani środek transportu (a może bardziej motory?). Doceniany, lecz żaden szef rowerem nie pojedzie, bo zbyt ważny.

 

Druga grupa to np. Holandia, gdzie rower już ma wysoki status, zupełnie inny niż w krajach azjatyckich (co widać, chociażby po udogodnieniach dla cyklistów, jakie wymyślają kraje zachodnie). 

 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Fajny szorcik, w pierwszej chwili umknęło mi drugie dno zakończenia ;-) Jest krawędź.

Michał Kubacki

ARHIZIE, właśnie te kraje bliższe nam kulturowo miałam na myśli. Faktycznie, w takich Chinach rower czy riksza to żaden rarytas. Ale w Europie to już może być demonstracja światopoglądu. Bywa, że i dla szefa.

 

Mbkubacki, dziękuję. :-)

Miło, że szorcik przypadł do gustu, a i dno się znalazło. ;-)

Babska logika rządzi!

Dobry szort :)

Dzięki, Zygfrydzie. :-) Miło mi.

Babska logika rządzi!

:) nic dodać, nic ująć. Przeraża mnie, ile Twoich tekstów mam do nadrobienia.

Dzięki, Michalusie.

Cóż Ci mogę doradzić? Jakiś lekki stymulant i jedziesz. ;-)

Babska logika rządzi!

Komórka sama decyduje? Bez świadomości właściciela? No nie wiem. Ktoś chyba musiałby napisać dla niej jakiś program. No chyba, że zdobyła by samoświadomość. Albo wniknęła w podświadomość swojego właściciela, co do jego pragnień;)

"Życie jest pełne niespodzianek"

Dziękuję, pokoju.

Tak, komórka sama decyduje. Owszem, ma świadomość – wspominam wcześniej, że najnowsze modele mają nie tylko SI, ale i poczucie humoru. Pragnieniami właściciela się nie przejmuje. Nigdy Ci się nie zdarzyło, że autokorekta lepiej wiedziała, co chcesz napisać w SMS-ie? ;-)

Babska logika rządzi!

Nie zrozumiałem na początku, potrzebowałem pół minuty na przetworzenie ostatecznego przekazu i olśnienie. Usatysfakcjonowany jestem szorcikiem. Skojarzył mi się ze słynnym i niedawnym "her" z Jacquinem Phoenixem i Scarlett. Mimo to wizja przeszłości odrobinę przesadzona moim zdaniem. Aż tak źle nie będzie. Raczej.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Dziękuję, Gnoomie. :-)

Wielu Czytelników musiało się chwilę zastanowić nad puentą. Dosyć subtelna wyszła. :-)

Słynnego “Her” nie znam. Podejrzewam, że to film.

W najbliższej przyszłości jeszcze tak nie będzie. Ale w tej dalszej? Ile funkcji powierzasz swojemu telefonowi? Budzi? Przypomina o urodzinach znajomych? Spotkaniach? I będzie przejmował kolejne fuchy…

Babska logika rządzi!

Przeczytałem ten tekst jakiś czas temu i zapomniałem zostawić ślad, więc wracam, bo warto. Tekst jest świetny, u mnie zaklikało dopiero, gdy na końcu języka miałem już “o diabła tu chodzi?”, więc autorko, wielkie gratulacji, bo chyba o taki efekt chodziło. Naprawdę czapki z głów!

Dziękuję, Michale. :-)

Miło, że wróciłeś i nadrobiłeś ślady. Fajnie również, że zaklikało we właściwym momencie. Lubię, kiedy puenta wywraca wszystko do góry nogami. Niestety, rzadko się udaje osiągnąć taki piękny efekt.

Babska logika rządzi!

Fajne :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Dziękuję, Soku. :-)

Czyli delikatna perswazja częściowo zadziałała… ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka