- Opowiadanie: thargone - Sam przeciw światu

Sam przeciw światu

Taka krótka odpowiedź na "Klątwę". Wyjaśnia, jak to jest naprawdę z tymi drabblami.

Oceny

Sam przeciw światu

Pracownia technomaga urządzona była spartańsko. Żadnych wygód, nie licząc fotela lewitacyjnego. Serwery popykiwały cicho, mruczały chłodnice procesorów. Generatory świeciły gotowością, na wypadek odcięcia zasilania. Nigdzie choć miligrama kurzu. Jedynie staromodne biurko szpeciły pigułki stymulantów, fiolki tonizerów i czopki dopalaczy. Oraz zwykłe, brązowe kółka kawy.

Po holoekranach przebiegały fragmenty tajemniczego kodu. Technomag opracował Sekwencję Ostateczną. Wzór myśli doskonałej, zaklęty w stu wyrażeniach czystego geniuszu.

Świat musiał to ujrzeć. Niezależnie od konsekwencji.

Służby Kontrartystycznego Odstraszania dysponowały metawirusem, wywołującym straszliwe, transgeniczne magiomutacje. Apostata wiedział, jak skończyli inni. Mimo to…

Wirtualny napis GOTOWE zabłysnął w powietrzu. Ostatecznie, może da się z tego kaktusa pędzić tequilę.

Koniec

Komentarze

świeciły gtowością – zjadłeś O, Anonimie.

Zaprosisz na tequilę? 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poprawione.

Jasne, że zaproszę. Wszak klątwa/wirus dopadnie mnie niechybnie.

Drabble to chyba takie pokłosie klasycznego syndromu "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi".

Na szczęście biblioteki nie zaśmiecają. ;)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Riposta i praktyczne wykorzystanie klątwy. ;D

 

Anonimie, wypędziłeś o jedno słowo za dużo i jest ich sto jeden. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rzekłbym, że sto jeden słów to po to, by jednak uniknąć klątwy ;)

Ale nie rzeknę, bo to ino paluch zawiódł mnie przy liczeniu.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Paluch powinien zostać natychmiast zdyscyplinowany, by więcej nie zawodził. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Za karę nie upiłuję mu pazura przez miesiąc!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Chyba zaczynam wierzyć w teorię Funa.

 

 

 

Nie Lenah, to chyba tylko niezobowiązująca zabawa,  która zresztą niewielu śmieszyła. Być może tylko mnie. A instytucję Anonima na tej stronie, uważam za mało sensowną, więc czas się zdeanonimować.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Niektóre drabble były całkiem,  całkiem. Ale przy takiej ilości się już przesyciły  i w efekcie nawet te niezłe mogły wypaść blado.

Przynajmniej jak dla mnie :)

Cóż, drabbla jest łatwo napisać. Wpada się na jakiś pomysł, ubiera go w parę słów i publikuje w przekonaniu, że rzecz jest świeża, odkrywcza i ze wszech miar interesująca. Przekonaniu najczęściej błędnym, bo drabble raczej nie podlegają wielokrotnemu sprawdzaniu i należnemu odleżeniu, jak choćby pożądny szort. Gdyby drabble trafiały do biblioteki, ile znasz takich, które warto byłoby tam umieścić?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No, kilka pewnie bym znalazła. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mnie przychodzi do głowy chyba tylko tekst Corcorana o wyprawie na Marsa, która skończyła się tym, że mama zawołała wszystkich na obiad. Nie pamiętam tytułu. Ale to było mistrzostwo świata. :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Zacny drabelek i niezła riposta. Misie.

A utworek, w którym jakaś niesamowita akcja okazuje się grą (komputerową) akurat nie wydaje mi się jakoś szalenie oryginalny.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Reg. :-)

To bardzo miło, że aż tak Ci się spodobało, tylko nie jestem pewna, czy to odpowiednie miejsce na przechwałki.

Babska logika rządzi!

To nie Ty się chwalisz, Finklo, a Thargone, mam pewność, wybaczy. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Uśmiechnąłem się pod koniec. Ogólnie jednak za dużo trudnych neologizmów i starych słów użytych na nowo, które w tak krótkiej formie jedynie utrudniły zrozumienie całego tekstu. Taka zabawa słowem, ale trochę po nic moim skromnym zdaniem. Brzytwy Lema też by raczej drabbelek nie wytrzymał.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Gnoomie, a czytałeś dziełko, które przyczyniło się do powstania niniejszego utworu?

Babska logika rządzi!

O, coś się działo, gdy spałem!

Gnoomie, tekścik działa tylko w odniesieniu do "Klątwy" :-)

 

A utworek, w którym jakaś niesamowita akcja okazuje się grą (komputerową) akurat nie wydaje mi się jakoś szalenie oryginalny.

Chyba myślimy o innych drabbelkach, Finklo. Ale teraz raczej nie da się tego sprawdzić.

Rzeczywiście, Thargone wybaczy chwalenie się, bo ten kawałek o paluszkach i żyłce istotnie dobry!

Zwłaszcza, że większość podchodziła do tematu z medycznej strony.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Cześć.

Aby nikt nie tracił czasu na dumanie, czemu jedna gwiazdka:

  1. nudne,
  2. o niczym,
  3. bez celu (ani śmieszne, ani moralizatorskie, ani zaskakujące, ani wkurzające – nic).

Na ocenę nie ma wpływu fakt, że średnio co 20 wyrazów jest błąd interpunkcyjny. Gdyby ten wpływ istniał, ocena byłaby jeszcze niższa.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Witam!

Ależ nie zgodzę się, że bez celu. Choć celem nie było moralizatorstwo, zaskakiwanie, wkurzanie, czy też śmieszność sama w sobie, to tekst funkcjonuje jako celna, w miarę zabawna riposta do poprzedniego drabbla. Komentarz ubrany w formę, że się tak wyrażę, osobnego utworu literackiego. Zamiast zwykłego komentarza, umieszczonego tam, gdzie komentarze z reguły powinny się znajdować. Jeśli nie wyszło, to pozostaje mi tylko uderzyć się w piersi i obiecać, iż zrobię co w mej mocy, byś przy lekturze następnego mojego dzieła bawił się choć odrobinę lepiej :-)

A z interpunkcją, to muszę wierzyć na słowo. Mimo, żem nie gołowąs i z niejednego pieca, to jest półki, książki czytywałem, wciąż należycie nie opanowałem zasad tejże. Jeśli nie nastąpi to w jakiejś bliższej krótce, będę musiał rozpatrzyć zmianę hobby i zajęcie się, na przykład, wędkarstwem. Albo łyżwiarstwem figurowym.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No nie wiem, czy napiłbym się tej tequili, wiedząc z jakiego kaktusa zrobiona. Dobra riposta. :D

Ja nie ogar­nął, bo coś mnie chyba omi­nę­ło. Toteż po pro­stu za­zna­czę, że byłem, od opi­nio­wa­nia się jed­nak po­wstrzy­mam, przy­naj­mniej chwi­lo­wo.

 

Peace!

 

Edyt­ka: Dobra, już ogar­nął. A tekst na tym zy­skał, choć tak na­praw­dę – mam wra­że­nie – treść jest tylko, przytaczając wul­gar­ną pa­ra­fra­zę ko­bie­ty (za co z góry prze­pra­szam wszystkie Panie), ka­wał­kiem mięsa wokół dziur­ki i na dobrą spra­wę można by tu wsta­wić co­kol­wiek in­ne­go, byle pa­so­wa­ło.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki Blackburn!

A uprzedzenia gastronomiczne niepotrzebne, potrójna destylacja załatwi wszystko. Poza tym można uznać, że to roślinka z ekologicznej uprawy, naważana naturalnym obornikiem…

 

Cieniu, teraz ja niespecjalnie ogarniam metaforę.

Bo jeśli chodzi Ci o to, że gdyby zamiast wydumanego, futurystycznego czarodzieja wstawić tam Pana Zenka z piekarni, który o trzeciej nad ranem wiąże precle w fantazyjne kształty, mimo iż szef obiecał mu, że jeśli jeszcze raz w osiedlowym sklepie zobaczy mączno-drożdżową wersję Grupy Laokoona, to osobiście wsadzi niespełnionemu artyście w tyłek kaktusa, o tego, co w palarni rośnie… To tak. Zgadzam się.

Jeśli natomiast sugerujesz, że popełnienia takiego tekstu winienem się sromać… Cóż…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie no, Panie Devastator, nie celuj Pan we mnie z tej strzelby, ja niewinny. I bynajmniej nie czynię Ci wstrętów z powodu popełnionego aktu twórczego, bynajmniej. Nie sugeruję też, że jest to pomysł słaby czy zły, nic z tych rzeczy. Fajny, a przy tym odważny (bo nigdy nie wiesz, z kim igrasz) żarcik. Tyle, że faktycznie zamiast techmaga mógłby tu być Zenon albo inny jakiś Werter bezskutecznie próbujący oprzeć się wenie, choć za nią kaktus podły się skrada i tylko czeka, aż poecie drgnie piórko, kolce już ostrzy… Ale jakie to tak naprawdę ma znaczenie? Puenta, jako zgrabna riposta, sprawdziła się ładnie, a o to przecież chodziło. Ergo – nie czynię Ci zarzutów a jedynie dzielę się obserwacjami.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ależ drogi Cieniu, ja wcale nie zarzucam, że zarzucasz, jeno zdumiałem się Twoją wieloznaczeniową metaforą ;-)

A nawet gdybyś zarzucał, to też dobrze, bo cała zabawa na tym właśnie polega. Choć nie ukrywam, iż wolę poklepywanie, zwłaszcza po plecach ;)

Zdradzę Ci również sekret – złowieszczy mój grymas skrywa słodką, muminią buźkę, a strzelba działa na żelki.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie rozumiem odniesień, ale i tak uznałem tekst za sympatyczny.

Dzięki, Varg.

Odniesienia dotyczą fali anonimowych drabbli z ostatnich paru dni. A przede wszystkim "Klątwy".

Powinienem to chyba umieścić w przedmowie, żeby ludzie nie musieli się zastanawiać.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki za wyjaśnienie. Przerzadko czytam drabble, więc nie zorientowałem się w porę, w czym rzecz.

Ale wiesz… Chyba bez tego odniesienia wypadało lepiej – tak przyjemnie absurdalny był ten kaktus ;)

Ciekawa opinia, Varg, i miła, muszę przyznać, bo nawet przez chwilę nie pomyślałem, by uczynić tekst funkcjonującym niezależnie :)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Przy stu słowach się domyśliłem. Przyjemne, ale raczej na dłużej w pamięci nie zostanie.

Ale i tak cieszę się, że wyszło przyjemne. Dzięki!

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Holoekrany i programowanie. Środki zupełnie inne, ale odwieczny cel ludzkości pozostaje ten sam. No i technomag brzmi dużo lepiej niż bimbrownik. :) Może jutro nie będzie takie złe i tak bardzo odmienne od teraźniejszości. Może nie doświadczymy tak ogromnego szoku przyszłości, skoro cały czas dążyć będziemy do podobnych, przyjemnych celów. :) Bardzo dobre opowiadanie.

Nowa Fantastyka