- Opowiadanie: Wicked G - S u t r a 無 S m u t k u

S u t r a 無 S m u t k u

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

S u t r a 無 S m u t k u

 Witaj, czytelniku. Nazywam się Yung Vile i jestem twoim przyjacielem, osobistym doradcą, a przede wszystkim punktem widzenia w tej chorej opowieści.

To może zabrzmieć banalnie, ale przedstawione wydarzenia były prawdziwe. Właściwie to dopiero będą, kiedy zwizualizujesz je w umyśle, kiedy staną się impulsami na połączeniach nerwowych. Ten moment to funkcja główna w literackim kodzie, rozpoczęcie wykonywania programu w twojej głowie.

int main()

{

Zacznijmy od awatara. Domyślnie mam dziewiętnaście lat, bladą cerę, metr siedemdziesiąt wzrostu. Jestem chudy jak szkapa. Noszę T-shirta Zoo York, spodnie moro, neonowo-niebieskie Jordany i rybacki kapelusz z symbolem yin i yang. Możesz trochę zmodyfikować mój wygląd, ale bez przesady. Nie będę przecież chodził w sandałach albo wełnianym swetrze.

Teraz otoczenie. Wygeneruj wycinek japońskiego miasta osadzony we współczesności. Shibuyę w Tokio czy centrum Osaki. Błyszczące ekrany z reklamami, zakorkowane ulice, tłumy ludzi w garniturach, bary sushi i kioski z mangą, liliowe niebo.

Tkwię na środku skrzyżowania, mijają mnie kei cary, skutery, limuzyny. Obok stoi Aether Shaery, dobry kumpel i kompan do opróżniania blistrów Xanaxu. Vapuje malinowego e-papierosa, ma na sobie trampki Converse, luźne Levisy 501 i… Zresztą, wyobraź go sobie jak chcesz, byleby nie w sandałach.

Masz już set&setting, czas rozpocząć tripa.

– Vile, co my tutaj robimy? – pyta Aether.

– Gnijemy w najpiękniejszym miejscu świata – wyjaśniam. – Na piedestale konsumpcjonizmu.

O mało co nie rozjeżdża mnie czarny Lexus. Jego kierowca trąbi i wymachuje pięścią.

– Popatrz na tych wszystkich ludzi, Shaery. Pędzą nie wiadomo dokąd, byleby tylko zarobić kwit i potem przeputać go na zabawki, które wyznaczają ich status. Z perspektywy wieczności to głupie, marne, ale z drugiej strony czyż nie wspaniałe? Co lepszego oferuje nam świat, niż zaspokajanie własnych zachcianek aż do przesady?

Upijam łyk mrożonej herbaty z plastikowej butelki.

– Nie zgodzę się z tobą – mówi Shaery. – Wielu rzeczy nie dostaniesz za pieniądze. Na przykład miłości.

Kręcę głową i uśmiecham się szyderczo. Zaczyna padać deszcz.

– Jesteś taki s t a r o s z k o l n y, Aetherze. Wszystko da się zredukować do waluty. Aparycja, troskliwe zachowanie, dzielenie się wiedzą… To kupuje nam szacunek i zainteresowanie innych. Bezinteresowność nie istnieje. Jeżeli dostajesz coś za darmo, to tylko dlatego, że ktoś widzi w tym potencjalny zysk.

Nadjeżdża ciężarówka. Prowadzący pojazd nawet nas nie zauważa, gapi się w smartfona. Tuż przed uderzeniem wypowiadam jedno słowo.

– Aokigahara.

Białe Mitsubishi miażdży kości moje i Sheary’ego, rozrywa ścięgna, mieli mięśnie pod kołami.

Nasze awatary na powrót formują się z gleby u podnóża góry Fuji. Wyobraź sobie wszechobecną zieleń, absolutną ciszę. Promienie słońca przebijające się przez dach z liści lub, jeśli się nie boisz, nocny mrok.

– Umierałem już setki razy, a nadal mnie to przeraża – wyznaje Sheary.

– Jesteśmy tylko zwierzętami – odpowiadam. – Nigdy nie przyzwyczaimy się do śmierci. Choćby nie wiadomo jak bardzo dusza znienawidziła życie, fizyczne ciało zawsze będzie chciało je zachować.

– Nawiasem mówiąc, nie mogliśmy reinkarnować się w lepszym miejscu – dodaje Aether.

– Ten las stał się pomnikiem tych, którzy wyprzedzili śmierć o krok. – Wyciągam z kieszeni telefon i robię selfie z jednym z małych elfów, które czmychają pomiędzy drzewami, po czym wrzucam je na Snapchata. – Wielu gardzi samobójcami. Twierdzą, że nie mieli w życiu tak źle, że wielu im zazdrościło.

– Masz rację, Yung. Ciągle ta sama śpiewka. Doceń to co masz, weź się w końcu w garść, twoje problemy nie są poważne… Mało kto widzi, że przyczyna smutku leży w świadomości zależności człowieka od chaotycznego, wrogiego otoczenia. Każdego pętają łańcuchy losowych zdarzeń. Możesz walczyć, ale zawsze znajdzie się jakaś przeciwność, której nie pokonasz. Świat nienawidzi ludzi.

Sheary wyciąga z kieszeni jointa skręconego z dwu bibułek i odpala go benzynową zapalniczką. Z dymu formuje się ogromny, chiński smok o długich wąsach. Gad wije się dookoła. Oplata nas potężnym cielskiem i dusi słodkim aromatem. Unosi łeb do góry, szykując się do ataku.

– Dwieście pięćdziesiąt pięć, dwieście pięćdziesiąt pięć, dwieście pięćdziesiąt pięć, dwieście pięćdziesiąt pięć – deklamuję.

Trafiam do paszczy koloidalnego tianlonga, potem dołącza do mnie Aether. Kwaśna ślina pali skórę. Ostre kły rozrywają żyły i tętnice, miażdżą kości.

Odtwarzamy się ze strumieni danych w odmętach sieci. Zwizualizuj przestrzeń zanurzoną w pastelowym tle, utkaną z wieloboków o krawędziach jasnych niczym lampy ksenonowe, zielonego lub niebieskiego koloru, w zależności od twego uznania. Wyobraź sobie różne obiekty, na przykład stare konsole do gier, delfiny albo opakowania po lekach uspokajających pojawiające się na kilka sekund w polu widzenia.

– Kocham Internet – wyznaję, przeciągając się i strzelając palcami. – Swobodny przepływ informacji, wymiana myśli pomiędzy jednostkami za pomocą kodu znaków… Dzięki temu nikt nie czuje się tutaj samotny.

– Czy to nie jest przypadkiem tylko złudzenie? – pyta Shaery. – Nieudolna kopia tego, czego powinniśmy szukać w realnym świecie?

– Wszystko jest iluzją, mój przyjacielu – odpowiadam. – Przecież żyjemy w holograficznym uniwersum. Egzystencja to jeden wielki, cykliczny sen.

To pętla nieuporządkowanych scen, którym usilnie próbujemy nadać znaczenie, lecz zawsze zawodzimy. Bardzo podobnych do tych, które twój umysł wizualizował przed chwilą podczas lektury. Refleksja nad bezsensem prowadzi nas Wyżej.

Program zaraz się skończy. Czeka cię jeszcze jeden wybór.

}

Koniec

Komentarze

No cóż, Anonimie, przykro mi to pisać, ale nic nie zrozumiałam. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Do mnie ten tekst w żaden sposób nie przemówił, niestety. Raz – za dużo filozofii przy braku czegoś innego, realnego, konkretnego, do czego mogłabym zakotwiczyć. Do tego moja przekora nie zmogła stylu i zdań typu: Możesz trochę zmodyfikować mój wygląd, ale bez przesady. Nie będę przecież chodził w sandałach albo wełnianym swetrze.  Od razu bohatera wyobraziłam sobie w sportowych sandałach, w których chyba i tak lepiej wygląda przy moro niż w neonowych jordanach.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybaczcie, po prostu musiałem :D

Precz z sygnaturkami.

A zatem…

Doceniam ten tekst. Po pierwsze za walor edukacyjny – nauczyłem się kanji na “nic”, poznałem określenie vaporwave…

Po drugie – za jego oryginalność. Zostawił mnie co prawda z mętlikiem w głowie, skłamałbym też mówiąc, że zrozumiałem przekaz, ale z drugiej strony… czegoś takiego jeszcze nie czytałem :D

Dłuższe, byłoby zapewne męczące, ale w obecnej formie – do przeczytania.

Napisane porządnie.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Czyżby ktoś się sprawdzał przed cyberpunkowym konkursem? 

Mnie się spodobało. Forma dość eksperymentalna, ale napisane tak, że czytało się płynnie. Było parę potknięć technicznych, ale nie będę na razie wskazywał, bo nie wiem, czy Anonim zainteresowany takimi sprawami ;)

To pętla nieuporządkowanych scen, którym usilnie próbujemy nadać znaczenie, lecz zawsze zawodzimy. Dokładnie takich jak te, które pojawiały się w twym umyśle podczas lektury tego tekstu. Refleksja nad bezsensem prowadzi nas Wyżej.

To wydaje mi się kluczem do zrozumienia tekstu. Natomiast ostatnia linijka jest chyba zbyt tajemnicza i wieloznaczna. Byłaby całkiem fajna, choć “cię” zamiast “ciebie” w ostatnim zdaniu brzmiałoby o wiele lepiej. 

Dziękuję za komentarze.

 

Po pierwsze za walor edukacyjny

Miło, że tekst miał dla ciebie taką wartość.

 

czy Anonim zainteresowany takimi sprawami ;)

Oczywiście, że jest.

 

Natomiast ostatnia linijka jest chyba zbyt tajemnicza i wieloznaczna.

Odnosi się do koanu zamieszczonego na obrazku tuż pod nią.

 

Byłaby całkiem fajna, choć “cię” zamiast “ciebie” w ostatnim zdaniu brzmiałoby o wiele lepiej. 

Już poprawiam.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Mnie się program wyłożył na wyobrażeniu sobie Japończyka w lexusie wygrażającego pieszemu pięścią :(

Raczej T-shirt, niż t-shirt → http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/U-rurka-i-T-shirt;15345.html

 

Promienie słońca przebijające się przez dach z liści, lub, jeśli się nie boisz, nocny mrok.

Bez przecinka przed “lub”

 

– Nawiasem mówiąc, nie mogliśmy reinkarnować się w lepszym miejscu – dodał Aether.

czemu nagle czas przeszły? powinno być “dodaje”

 

robię selfie z jednym z małych elfów, które czmychały pomiędzy drzewami,

jak wyżej

 

po czym dodaje je na Snapchata.

dodajĘ

 

Gad wije się dookoła, oplatając nas potężnym cielskiem i dusząc słodkim aromatem. Unosi łeb do góry, pragnąc nas pożreć.

powtórzone “nas” + dwa razy konstrukcja zdania z imiesłowem = niezbyt fajnie

 

– Kocham internet

Internet

 

Dokładnie takich jak te, które pojawiały się w twym umyśle podczas lektury tego tekstu.

zaimkoza

 

Tyle wyłapałem ;)

Dzięki za kolejne komentarze, błędy poprawiłem.

 

Mnie się program wyłożył na wyobrażeniu sobie Japończyka w lexusie wygrażającego pieszemu pięścią :(

Rozumiem, że kultura kierowców w Japonii jest wyższa niż u nas, ale czy nie znalazłby się tam choć jeden bogaty nerwus?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nie ta kultura :) Nawet nie chodzi o to, że ‘wyższa kultura kierowców’, ale okazywanie negatywnych emocji na ulicy obcemu człowiekowi raczej nie mieści się w japońskim repertuarze zachowań ;)

Choć od razu domyśliłem się, po co uruchamiasz program, to pozwoliłem sobie na płynięcie z tekstem. Ten motyw bardzo mi się spodobał. Bardzo zacne to. Refleksje już mniej mi się spodobały, bo wtórne się wydają. Ale przyznam, że przeczytałem z przyjemnością. Nieźle. :)

ale okazywanie negatywnych emocji na ulicy obcemu człowiekowi raczej nie mieści się w japońskim repertuarze zachowań

Uznajmy zatem, że Lexusem kierował jakiś nieobeznany gaijin.

 

Dzięki, za komentarz, Blackburnie. Fajnie, że się spodobało.

 

Edit: Ciekawostka – znak w tytule to huatou, odpowiedź na koan “Czy pies ma naturę Buddy?”, i jak wspomniał Count oznacza on “nic”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Hmmm. A ja dołączam do tych, którzy nic ni w ząb nie pojęli.

Szkoda. Lubię rozumieć. A napisane całkiem nieźle.

Babska logika rządzi!

Jako krótki przerywnik OK, ale jako dłuższa forma tekst mógłby zmęczyć :-) w chwili obecnej czyta się szybko i bez problemowo :-)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Dziękuję za przeczytanie i komentarze.

 

Edit: Chcecie sobie pozgadywać moją tożsamość czy po ostatnim konkursie Śniącej macie już dość?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Skoro to eksperyment, chyba trudno rozpoznać. Wiem, że Count uczy się japońskiego, ale on już skomentował tekst. Ale spróbuję.

Blacktom?

Pudło.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Hmmm, dziwny, ale ciekawy eksperyment ;)

 

Nawet spodobał mi się ten fragment:

 

Masz rację, Yung. Ciągle ta sama śpiewka. Doceń to co masz, weź się w końcu w garść, twoje problemy nie są poważne… Mało kto widzi, że przyczyna smutku leży w świadomości zależności człowieka od chaotycznego, wrogiego otoczenia. Każdego pętają łańcuchy losowych zdarzeń. Możesz walczyć, ale zawsze znajdzie się jakaś przeciwność, której nie pokonasz. Świat nienawidzi ludzi.

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Lenah.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Opowiadanie, jak opowiadanie. Dwóch ćpunów z awersją do sandałów.

Ale obrazek naprawdę fajny!

Dziękuję, Coboldzie!

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Podziwiam za eksperymentalną formę i całkiem zgrabne napisanie. Niestety do mnie nie trafił, a zrozumienie zakończenia nadal wywołuje NullReferenceException :(

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, NoWhereManie.

 

Ujawniam się.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

A ja się nie domyśliłem. :)

Wystarczałoby kliknąć w tag “filozofia” i dominującym autorem jest Wicked. Ciekawe co na to, Naz? :D

Kliknąć na tag? O masz, kolejna dziura systemu. ;)

Widzę, że nikt się specjalnie nie przejmuje istnieniem tych dziur :P

Precz z sygnaturkami.

Bez przesady – tak to już nie dziura. Każdy człowiek ma swoje zainteresowania, ulubione tematy… Oczywiście, że można go po tym poznać. Ale najpierw trzeba poznać inne teksty. :-)

Babska logika rządzi!

Było fajnie, nawet bardzo, póki bohaterowie nie zaczęli mówić. A zaczęli sprzedawać tak nachalną, nieodkrywczą filozofię, że aż przewróciłam oczami. Także podoba mi się wszystko poza wymądrzaniem się.

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Dzięki za komentarz i bibliotekę, Naz :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Jestem na takim etapie, że ten fragment cholernie mi się podoba:

Umierałem już setki razy, a nadal mnie to przeraża – wyznaje Sheary.

– Jesteśmy tylko zwierzętami – odpowiadam. – Nigdy nie przyzwyczaimy się do śmierci. Choćby nie wiadomo jak bardzo dusza znienawidziła życie, fizyczne ciało zawsze będzie chciało je zachować.

– Nawiasem mówiąc, nie mogliśmy reinkarnować się w lepszym miejscu – dodaje Aether.

Opowiadanie bardzo plastyczne. Poczytałem nt. vaporwave, spojrzałem na genertaor – świetna rzecz. I Tobie się udała – przynajmniej z punktu widzenia laika jakim jestem.

F.S

Wicked, w reprezentatywnym fragmencie został jeszcze nadmiarowy przecinek ;)

Dziękuję za przeczytanie i bibliotekę, Foloinie.

 

Jestem na takim etapie, że ten fragment cholernie mi się podoba:

Umierałem już setki razy, a nadal mnie to przeraża – wyznaje Sheary.

– Jesteśmy tylko zwierzętami – odpowiadam. – Nigdy nie przyzwyczaimy się do śmierci. Choćby nie wiadomo jak bardzo dusza znienawidziła życie, fizyczne ciało zawsze będzie chciało je zachować.

– Nawiasem mówiąc, nie mogliśmy reinkarnować się w lepszym miejscu – dodaje Aether.

Kiedyś na forum o substancjach psychoaktywnych natknąłem się na hipotezę pewnego użytkownika, że przy samobójstwie zawsze pojawia się moment, w którym organizm za wszelką cenę stara się walczyć o życie, a jego umysł ogarnia strach. Z własnego doświadczenia wiem też, że śmierci trudno jest spojrzeć w oczy. Stąd ten fragment.

 

Wicked, w reprezentatywnym fragmencie został jeszcze nadmiarowy przecinek ;)

Racja, zapomniałem o tym, już poprawiłem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Jakoś chyba nie dla mnie. Nie do końca rozumiem, co chciałeś przekazać? Konstrukcyjnie bez zastrzeżeń, ale jeśli chodzi o fabułę… Jakby to powiedzieć… O co tu kurde chodzi? :D

 

Świat nienawidzi ludzi.

Trafne spostrzeżenie. Biorąc pod uwagę to, ile ludzie złego wyrządzili światu, nie dziwię się.

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Shaggo :)

 

O co tu kurde chodzi?

Całość można sprowadzić do kilku luźnych refleksji nad obecną generacją nastolatków i młodych dorosłych oraz ich zapatrywaniem się na świat. Wszytko podszyte motywami buddyjskimi (reinkarnacja, koany) aby ładnie uzupełnić pozorny konsumpcjonizm nurtu vaporwave.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Bardzo filozoficzne te rozważania. Z tego, co się zorientowałem to chyba Twoja specjalność;) 

Rzeczywiście, pokolenie dzisiejszych nastolatków żyje w świecie całkowicie odmiennym od tego, co było choćby piętnaście lat temu. Dodatkowo akcję umieściłeś w Japonii, a jak wiemy tamtejsza kultura jest dość egzotyczna (mieszanie się świata rzeczywistego z wirtualnym itp.). Z jednej strony Japonia to fascynujący kraj, z drugiej natomiast na maksa pokręcony (jeśli chodzi właśnie o obraz nastolatków, ich troski, duży odsetek samobójstw. Przynajmniej taki obraz, jaki kreują media czy literatura, bo jak jest naprawdę, tego nie wiem).

 

Z tego, co się zorientowałem to chyba Twoja specjalność;) 

I chyba rzeczywiście tak jest, chociaż nieźle też wychodzą mi parodie :)

 

Dodatkowo akcję umieściłeś w Japonii

Zrobiłem tak ze względu na wzorowanie się na kulturę/estetykę vaporwave, która jest zafascynowana tym krajem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Interesujące to vaporwave :) Za pierwszym razem mi umknęło, bo przedmowy często traktuję po macoszemu, a tu proszę, takie ciekawe rzeczy ;)

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Lenah :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Można by opasłe tomiszcza pisać na tematy, które poruszyłeś. Ale kiedy Sheary wyciągnął z kieszeni jointa skręconego z dwu bibułek i odpalił go benzynową zapalniczką wydały mi się zadziwiająco lekkie.

Dzięki tej medytacji nad bezsensem powędrowałem gdzieindziejbądź, nie wiem czy “Wyżej”.

Akceptując fakt, że nie wszystko muszę wizualizować ani zgłębiać, popłynąłem z przyjemnością przez Twoje akapity. Uznałem w tej podróży, że nie jest to przypadkowy zbitek słów, ale gdzieś między nimi czai się obietnica niezwykle głębokiego sensu. Sam fakt, że stworzyłeś w mojej głowie iluzję wielkiej mądrości ukrytej w Twoim tekście świadczy o tym, że umiesz pisać.

Piszesz o konsumpcjonizmie, o roli przypadku w życiu i o iluzji rzeczywistości, którą karmi się człowiek. "Trzy funty lnu" niejasno kojarzą mi się z metaforą, którą posłużył się któryś z buddyjskich mistrzów, żeby oddać istotę każdej rzeczy. Rozumiem więc, że obrazek sugeruje, że niemożnością jest dostrzeżenie tej istoty, ponieważ do wyboru mamy zawsze tylko jeden z jej aspektów do "kliknięcia".

 

Wrzucałem różne parametry do Twojej funkcji, napisanej w C# albo przynajmniej w C++ jak mniemam, ale zawsze otrzymuję:

return 0;

 

Przegrzałem swój procesor.

Idę się zrestartować.

 

Dziękuję za przeczytanie i obszerny komentarz, Nimrodzie.

 

Sam fakt, że stworzyłeś w mojej głowie iluzję wielkiej mądrości ukrytej w Twoim tekście świadczy o tym, że umiesz pisać.

Miło mi to czytać :)

 

"Trzy funty lnu" niejasno kojarzą mi się z metaforą, którą posłużył się któryś z buddyjskich mistrzów, żeby oddać istotę każdej rzeczy. Rozumiem więc, że obrazek sugeruje, że niemożnością jest dostrzeżenie tej istoty, ponieważ do wyboru mamy zawsze tylko jeden z jej aspektów do "kliknięcia".

Racja, chodzi to treść słynnego koanu. Bardzo spodobała mi się Twoja interpretacja. Pierwotny przekaz, jaki miałem w głowie przy tworzeniu obrazka, miał wyjaśniać, że decyzja, którą zapowiadał Yung Vile, jest wyłącznie iluzją – możemy wybrać tylko jeden fragment tego samego zdania., co symbolizuje, ze nasza kontrola nad losem jest mocno ograniczona.  

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Niestety nie ogarniam. :(

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Szkoda :( Dzięki za przeczytanie :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

“Jestem chudy jak szkapa.“ – Nie spotkałam się wcześniej z takim określeniem. Z tego, co wiem, utartym zwrotem językowym jest: chudy jak szczapa.

 

Jak dla mnie, za dużo filozofii. Poszczególne sceny jednak przyjęłabym bez mrugnięcia okiem, gdyby nie to, że nie zrozumiałam, niestety, końcówki… I nie składałabym tego na karb drugiej w nocy, tak już po prostu mam, że jestem kiepskim odbiorcą podobnych tekstów ;)

Aha, technicznie – napisane porządnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Hej :)

Forma i konstrukcja tego opowiadania idealnie koreluje z treścią. Filozofia podparta obrazami. W tym opowiadaniu liczy się przekaz i bardzo cieszy fakt, że przejawy akcji mają swój wydźwięk i cel wspierający filozoficzny wywód i nie stają się jedynie wypełniaczem. To ważna umiejętność, bo o rozpraszanie uwagi czytelnika zbędną treścią bardzo łatwo. 

Tak rozumiem to opko. Jako udany filozoficzny wywód :)

 

Co do samej filozofii – negacji konsumpcjonizmu, odniesienie do buddyzmu i generalnie vapowawe (udana grafika – gratuluję) to kwestia gustu – tego w co chce się wierzyć, grunt że właściwie podane :)

 

Pozdrawiam :)

Dziękuję za przeczytanie i komentarze :)

 

“Jestem chudy jak szkapa.“ – Nie spotkałam się wcześniej z takim określeniem. Z tego, co wiem, utartym zwrotem językowym jest: chudy jak szczapa.

U mnie w domu zawsze się tak mówiło, na internecie też kilka razy widziałem taką wersję, to prawdopodobnie błąd wynikający z fonetyki. Już poprawiam.

 

(udana grafika – gratuluję)

Dzięki!

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wydaje mi się, że nie miałem problemów ze zrozumieniem tekstu. Spodobała mi się forma i chyba jeszcze nigdy tutaj nie zetknąłem się z ilustracją, która tak bardzo pasowałaby do tekstu. Z drugiej strony, nie dopatrzyłem się w utworze pełnokrwistej fabuły, a bohaterowie nie przekonali mnie do swojej wyjątkowości. Może to kwestia stylu, na jaki się zdecydowałeś… ale kiedy zacząłem się wciągać w narrację i w dialogi, organizm sam domagał się głębi, żeby ludziki nie były tylko szkieletami, na których rozpiąłeś płótno z filozoficznym przesłaniem. Czy mogłeś to zrobić nie dobijając do sześciu tysięcy znaków? Pewnie nie ^ ^.

Do biblioteki odprawiłbym Sutrę bez zastanowienia, natomiast po długiej medytacji zdecydowałem się jej nie nominować.

 

PS Nigdy nie byłem w Japonii, ale dość blisko znam kogoś, kto trochę tam mieszkał i co nieco opowiadał. Myślę, że Bellatrix może mieć rację. Bazując na tych relacjach, wygrażający pięścią japoński kierowca to równie naturalne zjawisko, co Polak jadący polną drogą na wielbłądzie. Może można spotkać, ale szanse nikłe ;).

PPS Za to wyrażenie “staroszkolny” jest fenomenalne!

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Nevazie :)

PPS Za to wyrażenie “staroszkolny” jest fenomenalne!

To kalka z angielskiego, ale jej brzmienie osobiście też mi się podobało, więc użyłem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przez moment nie przeszło mi przez głowę, że to słowo może być czymś innym : )

 

http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;13504

Jak widać nie wszyscy się nim jarają tak jak my ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Ano, nawet zapomniałem, że istnieje spolszczona wersja. Ale ta moja IMO fajniejsza :D

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka