- Opowiadanie: Emelkali - Zstąpienie Magika

Zstąpienie Magika

To nawet nie szort, jeno miniatura :)

Chyba brakuje mi złośliwych komentarzy. I chciałam umknąć przed... jak to napisał funthesystem... melodramatycznym kiczem :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

funthesystem, cobold, Naz

Oceny

Zstąpienie Magika

Magik pojawił się w południe. Tańcząc wśród chmur, płynął ku ziemi, a barwne wstęgi pasa powiewały na wietrze. Złoto i purpura wśród bieli obłoków i błękitu nieba. Chichoczące amorki z gołymi kuperkami śmigały wokoło lub przeskakiwały z chmurki na chmurkę. Krzywe nóżki tonęły w białej pierzynce, by zaraz, nieco nieporadnie, wygrzebać się z niej i skoczyć dalej. Obłok po obłoczku. W ogłuszającym jazgocie podniosłych dźwięków, dysharmonii organów, tub i skrzypiec. Wiatr niósł melodię, potęgując ją wraz ze zbliżaniem się ku ziemi płynącego z niebios Magika.

Przygotuj się, Ziemio, śpiewał niewidzialny chór. Przygotuj się, Ziemio.

Magik lubił kicz. Oślepiający i cholernie tandetny. Nawet, kiedy wyruszał na podbój świata, najbardziej liczyła się oprawa. Złoto i purpura, biel i błękit. Wszystko musiało być… potężne i powalające. Żeby światu, który Magik zamierzał przywłaszczyć, przypadkiem nie umknęło jego przybycie. Żeby mieszkańcy owego świata zauważyli pojawienie się nowego boga.

Tak, Magik lubił kicz. I ostrą zabawę.

*

Seks z Magikiem. Dziki, gwałtowny, na granicy życia i śmierci. Jeden niewłaściwy ruch i skonasz wśród niebiańskich pień. Zapomnisz się, krzycząc w rozkoszy, a już nigdy nie przestaniesz wrzeszczeć, zaklęty w dysonansie własnych jęków. Dotkniesz nie tam, gdzie trzeba, a Magik urwie ci łeb.

Kochałem skurwiela. Od wieków.

Bez względu na rzeczywistość, w której byliśmy, bez względu na świat, który zdobywał, kochałem i pragnąłem Magika nieustannie. Był absolutnie doskonały. Uzależniający. Obezwładniający. Zajebiście seksowny, kiedy jednym gestem doprowadzał mnie na szczyt, jednocześnie wyrzynając planetę.  Nic tak nie podnieca jak zagłada. Krzyk konających ucisza twoje własne jęki, ratuje od śmierci z rąk najbardziej niesamowitego kochanka we wszechświecie. Pozwala się wsłuchać… w ulubioną dysharmonię nowego boga. I dojść.

Ooooch, cholera!

Seks z Magikiem. Będzie mi tego brakowało.

 

*

Już prawie dotyka nowej ziemi, wśród ogłuszających treli. Słońce igra w jego złotych włosach, miękko opadających na ramiona, perli się w pojedynczej łzie spływającej po idealnym policzku. Magik zawsze płacze nad losem świata. Tuż przed ostatecznym uderzeniem, nim unicestwi większość myślących istot, pozostawiając przy życiu tylko bezwolną garstkę, gotową mu służyć na każde skinienie… Magik nieodmiennie płacze nad tym, co za chwilę zrobi.

A potem, na zgliszczach, bierze mnie.

Cholera, jak będzie mi tego brakowało.

Stopa Magika niemal nurza się w zielonej trawie. Jeszcze jeden doskonały kolor. Nowy bóg nie wybrałby środka zaludnionego miasta, gdzie szarości ulicy łączą się z wielobarwnymi dachami, ani skalistych pagórków, o jasnych wapiennych ścianach. Nie. Magik zstępuje wśród zieleni, łącząc ją z błękitem, bielą, złotem i purpurą. Wedle własnego poczucia piękna. Wszystkie barwy w idealnych proporcjach, oddzielone od siebie wyraźnymi granicami, a jednocześnie miękko ze sobą zsynchronizowane.

I do tego ten nieustanny, piekielny wizg.

 

*

Chciałbym ci powiedzieć, Ziemio, że zostałaś przy życiu, bo nie mogłem dłużej patrzeć na śmierć niewinnych. Chciałbym powiedzieć, że sumienie… że poczucie przyzwoitości… że coś we mnie pękło po tysiącu światów podbitych przez Magika i milionach istnień konających na moich oczach…

Prawda jest taka, że zabiłem Magika, bo nie mogłem znieść tego pieprzonego jazgotu, który on nazywał pieśnią zstąpienia.

 

 

Koniec

Komentarze

Hmmm. Dobrze, że takie krótkie, bo trochę mnie ten podkreślany kicz zdążył zmęczyć. Jednak to strasznie niezdrowa rzecz.

Jeśli Magik jest taki potężny, że już seks jest cholernie niebezpieczny, to jak można go zabić? Ale cieszę się z decyzji narratora. ;-)

Ciekawe, czy jazgot jest gorszy niż disco polo… ;-)

Przygotuj się Ziemio,

Co się stało z przecinkiem? Magik zabił?

Babska logika rządzi!

Zaczęło się całkiem całkiem. Pierwszy akapit nęci zgrabnie dobieranymi słówkami i melodycznym rytmem. A potem coś zaczyna się psuć. Pomysł na przedstawienie Jezusa jako jakiegoś kosmicznego niszczyciela światów jest bardzo sympatyczny, ale powierzchowna struktura opowieści (brak szczegółów i konkretów) niesłychanie banalizuje twój koncept.

Słowem, nie podeszło.

Nie sądzę, żeby Emi przedstawiała w ten sposób Jezusa. Obstawiałabym raczej jakiegoś bliżej niesprecyzowanego, szalonego boga.

Babska logika rządzi!

Zgadzam się z Finklą – to jakiś szalony bóg. 

Myślę, że Ty też pięknie malujesz piórem, tylko że przesadziłaś tu z opisami. Za dużo wszystkiego, w takiej kondensacji jest męczące i to piękno ginie gdzieś w natłoku malowniczych określeń.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Chyba jego pasa, czyli Magika. A jeżeli to był jakiś  inny pas, należało o tym nadmienić.

Pozdrówka.

Mnie uwiodło. Potknąłem się dopiero na aliteracji "ze sobą zsynchronizowane".

Nadmiar kiczu, mimo że był zamierzony, zmęczył. Wzmianki o cudowności seksu Magika z narratorem, nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. Niedopowiedzenia – kim jest postać tytułowa, a kim narrator i o co tu chodzi – nie pomogły.

No cóż, tym razem zupełnie bez entuzjazmu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Najlepszą obroną jest atak ;)

Przepoetyzowana (istnieje takie słowo?) miłość, widmo zagłady, no i te wielokropki w ostatnim akapicie – po prostu miodzio. 

Fun, jeśli nie istnieje, to koniecznie trzeba je stworzyć – tekstów o tej cesze jest multum. ;-)

Babska logika rządzi!

Magik i jego kochanek przywiodły mi na myśl Galactusa i Srebrnego Surfera.

Cóż, widzę tutaj świetny warsztat, który rozmieniasz na drobne, bo być może fun wjechał Ci trochę na ambicję pod poprzednim tekstem. Po lekturze zostałem bez większych odczuć.

Poza stylem, nie podeszło. Tematyka nie moja i nie przekonuje mnie do siebie.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Ładnie napisane, wręcz urzekło. To taka mała impresja, bo opowiadanie to chyba nie jest.

Niestety przerósł mnie ten tekst:) Na pewno masz talent do kreślenia kolorowych światów – na plus pierwszy akapit. Seks z magikiem to już nie dla mnie… Ale może po prostu jestem za grzeczny:D Pozdro! 

,,Czasem Ty zjadasz niedźwiedzia, a czasem... niedźwiedź zjada Ciebie"

Też czuję się przerośnięty treścią. Kicz nie przemówił, podobnie jak Jasna Strona zostałem bez jakichś większych odczuć. Ot, opowiastka do przeczytania i, niestety, zapomnienia. Bez fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jeśli jest jednoznaczne ukryte przesłanie, po pierwszym czytaniu nie załapałem. Może jeśli wytłumaczysz, to doznam olśnienia ;).

Połączenie zbliżenia z zagładą planety sprawiło, że mniej przejmowałem się tą ostatnią. Natomiast rozterki narratora dotyczące samego zbliżenia nie przełamały bariery mojej obojętności wobec przedstawionego świata. Warsztat fajny i pomysł też, być może, niezły ale raczej po wzbudzeniu większego zainteresowania postaciami.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Rany, czasu nie było, żeby wcześniej wpaść…

Dzięki wszystkim.

Zwłaszcza tym na nie :*

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dobrze, że Magik nie żyje i dobrze, że się skończyło. Cholera, nie będzie mi tego brakowało! ;)

To mój klimat. Hekatomby istnień i światów ;D Podobało mi się. Mogłabym przeczytać i dziesięć razy więcej znaków w tym tonie.

 

bo nie mogłem znieść tego pieprzonego  jazgotu, który on nazywał pieśnią zstąpienia. ← podwójna spacja

 

Przygotuj się(+,) Ziemio, śpiewał niewidzialny chór. Przygotuj się(+,) Ziemio.

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Początek był bardzo zachęcający. Przemyślanie dobrałaś słowa dzięki czemu wczułam się w klimat szorcika. Potem pojawiły się schody bo w wyobraźni zobaczyłam Galactusa – pożeracza światów :P i widzę, że nie ja jedyna mam takie odczucia.

Co jednak nie zabrało mi przyjemności z czytania Twojego tekstu ;)

Dzięki, Naz, Nerissa.

Darcon… eeee… chyba też… dzięki? :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Niby krótkie, a jakby za długie, bo najlepszy początek i końcówka. Ogólnie się podobało, ciekawy styl i fajne przebłyski, ale chciałbym zobaczyć lepszą treść.

Nowa Fantastyka