- Opowiadanie: thargone - Profesor P.P. Wermanowicz versus doktor Alfons Szuwarez Thargonstein

Profesor P.P. Wermanowicz versus doktor Alfons Szuwarez Thargonstein

Niektórym naukowcom nie wystarczy obrzucanie się zniewagami, kalumniami tudzież kałem pacjentów, chorych na cholerę. By dowieść swej wyższości, stają w szrankach. I to używając morderczych broni, takich jak ilustrowane wydanie "Dermatologii i Wenerologii". W twardej oprawie.

Oto jeden z legendarnych pojedynków...

Oceny

Profesor P.P. Wermanowicz versus doktor Alfons Szuwarez Thargonstein

 

Ostatnia nadzieja

 

Ukrywaliśmy się w ruinach miasta drżącego od wybuchów. Kolejny atak nadciągał. Musieliśmy zmienić miejsce. Podczas przeprawy pomiędzy chylącymi się budynkami, moja żona niefortunnie skaleczyła nogę. Z rany pociekła ciemna krew. Pomyślałem, że to koniec. Wykończony głodem, nie byłem w stanie jej nieść.

W kłębach dymu zauważyłem człowieka – ubrany był w biały kitel, w ręce trzymał teczkę. Słowem – lekarz. Zawołałem go, choć nie miałem nadziei, że jego pomoc na coś się zda. O dziwo, podszedł i przykucnął.

 – Wielkie nieba, wygląda jakby samo piekło ją pochłonęło, a dnia następnego wypluło! – wykrzyczał z przerażeniem.

 – Pokochałem jej osobowość, doktorze. Zdaje się, że złamała nogę.

 

*****

 

 

Wielki krok ludzkości

 

Jaskinia była ciemna. Huczał wodospad, popiskiwały gryzonie. Coś śmierdziało.

Olbrzymi, owłosiony mężczyzna spoczywał na skórach. Drugi, starszy, klęczał nad barłogiem, dzierżąc niewielką pigułkę.

 – Naoh zje – przekonywał. – Naoh znowu będzie polował.

 – Hrun jadł? – na obliczu leżącego, obrzydzenie walczyło z podejrzliwością.

 – Tak – skłamał Hrun. Ostatecznie, króliczy bobek nikomu nie zaszkodzi.

Chory przeżuł specyfik.

 – Naoh wstanie – zakomenderował uzdrowiciel. – Zdrowy. Znowu… Zadowoli Gamlę.

Olbrzym podskoczył, chwycił maczugę.

 – Naoh znowu silny – promieniał. – Przyprowadzi Ogień! Ale… Najpierw Gamla!

Hrun pochrząkiwał radośnie. Siła sugestii czyni cuda – powiedziałby, gdyby znał abstrakcyjne pojęcia. Nie obeszła go zbytnio historyczna doniosłość odkrycia. Oraz fakt, że sama historia szybko o Hrunie zapomni.

Koniec

Komentarze

Historia odkrycia placebo bardzo zacna, ale to montypythonowski nonsens pierwszego tekstu mnie zauroczył (nawet pomimo chylących się budynów).

Zatem: Ostatnia nadzieja.

Mamy pierwszy głos!

 

Ostatnia nadzieja 1 – 0  Wielki krok ludzkości

 

Aha, głosujemy do końca łykendu. Znaczy niedziela, 24.00

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

O, już wstawione!

Życzę powodzenia mojemu rywalowi, niech wygra twardsza oprawa.

Verman

Ja również życzę powodzenia.

Ku chwale nauki!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No, panowie! Niezgorszy poziom.

 

Pierwszy tekst ujął mnie już chylącymi się budyniami (wiekopomna pomyłka, która okazała się doskonałym posunięciem :P), świetny był tekst o osobowości białogłowy.

 

Drugi drabel zaczął się fajnie, dalej było spoko, końcówka nieco zawiodła.

 

Głos idzie na “Ostatnią nadzieję”.

“– Hrun jadł? – na obliczu leżącego, obrzydzenie walczyło z podejrzliwością.” → “Na” wielką literą.

 

Jakoś pierwszy drabelek bardziej przypadł mi do gustu, więc mój głos dla Ostatniej nadziei.

 

EDIT: Bailoucie, to są budyny ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Wiem, Jose, ale w moim serduszku na zawsze pozostaną budyniami <3

Mi do gustu bardziej przypadł Wielki krok ludzkości i na niego oddam głos. Jakoś bardziej wczułem się w treść tego wielkopomnego dzieła . Niemniej drugi drabelek też jest całkiem solidny.

Tymczasowy lakoński król

Wyświechtany trochę ten komizm niezrozumienia z pierwszego tekstu, ale jako że drugi drabble wypadł dość nijako, głos na Ostatnią nadzieję.

Przepraszam za offtop, ale przypomniało mi się, że swego czasu w piśmie urzędowym miałam przyjemność spotkać się z drzewem, które wchodziło w kolizję z budyniem ^^

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Pierwszy drabel skojarzył mi się z żartem o żonie, która wylała na siebie zupę :P Oddaję głos na “Ostatnią nadzieję”, bo humor bardziej przypasował.

A, tak na marginesie, nie trzeba dać tagu “Pojedynki”?

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Oba fajne! Jednak to pierwszy wywołał u mnie uśmiech (nie tylko dzięki budynom) :P

Głosuje więc na Ostatnią nadzieję.

Pierwszy drabbel taki smętny mi się wydał. Puenta do mnie nie dotarła. Choć opis beznadziejności sytuacji w jakiś sposób przemówił.

Za to drugi trafił z puentą, zwłaszcza tekst o “abstrakcyjnym myśleniu” :) No i spodobało mi się samo placebo :)

Mój głos idzie na: Wielki krok ludzkości

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Oho, walka rozgorzała na dobre!

Wielki krok przyjął serię celnych ciosów grzbietem "Podstaw traumatologii" i jest wyraźnie zdezorientowany! Czyżby nokaut w pierwszej rundzie?

 

Ostatnia nadzieja 6 – 2 Wielki krok ludzkości 

 

Tak na marginesie, chciałbym wyjaśnić kwestię "budynów". Oba teksty wklepywałem na piechotę, własnymi paluchami, przy pomocy komórki. Niezależnie więc od autorstwa, "budyny" to dzieło mego gapiostwa. Sorki. Już poprawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Głos na 'Ostatnią nadzieję', bo rozbawiła i zaskoczyła. Drugi drabble nijaki.

A ja dodam, że jestem pod wrażeniem poświęcenia thargone’a, ja nie miałbym zamiaru przepisywać tego na telefonie nawet za opłatą ;D

Mogłeś po prostu odesłać z nakazem, bym czynił honory ;D

Verman

Spoko, przyzwyczaiłem się, wszystko robię na komórce, nie mam komputera. Minus jest taki, że za cholerę nie da się kompletnie wyeliminować litrówek ;-) Literek dobrze nie widać, maleńskie są, ścierwa….

 

Aha

Ostatnia nadzieja 7 – 2  Wielki krok ludzkości 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Matko jedyna, thargone, te wszystkie opowiadania wpisywałeś telefonem? :o

Ostatnia nadzieja szczerze mnie rozbawiła i na nią głos. Drugi tekst fajnie się zaczynał, ale potem jakoś się rozmył.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Czuję lekką tremę, bo to przez mój “utfur” wynikła cała awantura, ale jak już się nawarzyło, to trzeba wypić.

Ekhm!

Nikt nie zauważył, ale w obydwu przypadkach element fantastyczny jest mocno nieistniejący, jednak w przypadku drabbelków dyscyplinę portalową zwykło się traktować przez place.

Odniosłem wrażenie, że w pierwszym tekście “lekarskośći” utworu użyto raczej jako tła dla doskonałej riposty bohatera, niż clue całego utworu. Natomiast w drugim, na pierwszy plan wyszedł plemienny prymitywizm jako zalążek puenty, co trochę kłóci mi się z gruntu nowożytną definicją tematu.

W ostatecznym rozrachunku zagłosuję za praktycznym zastosowaniem medycyny, nawet takiej udawanej, co sprawia, że mój głos wędruje do “Wielkiego kroku ludzkości” (jakkolwiek by to zabrzmiało).

Pozdrawiam.

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja też głosuję na “Wielki krok ludzkości”.

Tak właściwie żaden drabelek nie zatrzymał akcji serca ani nawet nie podniósł ciśnienia. W pierwszym lekarz wydaje się być elementem scenografii, a nie kluczowym. Gdyby tę kwestię wypowiedział krawiec biorący miarę na sukienkę, nic by się nie zmieniło. I konstrukcja mi niekiedy zgrzytała. Przy “skaleczyła nogę“ zaczęłam się zastanawiać, czyją. I widzę drobną różnicę między skaleczeniem a złamaniem.

W drugim przynajmniej substancja użyta jako placebo jest zabawna. Chociaż niesmaczna (tak podejrzewam). No i chyba mam pewną słabość do pidżynu w dialogach prymitywnych społeczności.

Babska logika rządzi!

Zatem

Ostatnia nadzieja 8 – 4 Wielki krok ludzkości 

 

Wielki krok wciąż walczy, choć wyprowadzane przez niego ciosy broszurkowym "Wstępem do teori eksperymentalnych metod leczenia hemoroidów" wydają się nie robić zbyt wielkiego wrazenia na Ostatniej Nadziei. Nadzieja ma wszak w zanadrzu kolejne, opasłe tomiszcze – "Anestezjologia w praktyce". Czy pośle nim przeciwnika na deski?

 

MrBrightside – pewnie dlatego jest ich tak niewiele ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Choć jestem bezkrytyczną wielbicielką pana Richarda Adamsa, który z wielkim znawstwem, w dziele Wodnikowe Wzgórze, opisał perypetie i zwyczaje królików (osobiście uważam, że kiedyś musiał być królikiem) i choć skłaniam się ku teorii, że królicze bobki są remedium i suplementem na wszelkie dolegliwości, to przychylam się ku namacalnemu uczuciu męża taszczącego żonę, której wnętrze, mimo mizerii zewnętrza, docenił.

 

Wydaje mi się, że teczka raczej nie jest atrybutem medyka, dlatego pozwalam sobie zaproponować pewną modyfikację:

 

W kłębach dymu zauważyłem człowieka – ubrany był w biały kitel, w ręce trzymał teczkę. –> W kłębach dymu zauważyłem człowieka – ubrany w biały kitel, w ręce trzymał  charakterystyczną torbę.

 

Oddaję głos na Ostatnią nadzieję!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Żaden drabbelek nie powalił mnie, ale jak mam głosować to na Ostatnią nadzieję. Przynajmniej tchnie abstrakcją.

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

A ja na Wielki krok luckości – bo lubię taki typ chumoru… ; )

 

...always look on the bright side of life ; )

Obecny stan walki:

 

Ostatnia nadzieja 10 – 5  Wielki krok ludzkości 

 

Uderzenie "Anestezjologią" nie uśpiło ostacznie Kroku, który wciąż stara się odgryzać, wywijając poradnikiem "Jak szybko i bezboleśnie cewnikować". Ale czy zdoła ominąć gardę Nadziei, postawioną przy użyciu "Wstępu do psychiatrii klinicznej" w formacie A3?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Głosuję na Wielki krok, dlatego że nie lubię gówna, pasztet z królika za to lubię, a w końcu pasztet jest w nim głównym bohaterem.

;)

Dodaj tag Pojedynki, ściągnie więcej głosujących.

Oddaję głos na “Wielki krok ludzkości”. Siła sugestii uzdrowiciela mnie przekonała ;)

Pozdrawiam 

No i proszę, Nadzieja się na chwilę zdekoncentrowała, a Krok to wykorzystał, omijając gardę przeciwnika celnym podbródkowym, przy użyciu "Niezwykłych przypadków hepatosarkomy". Walka trwa!

 

Ostatnia nadzieja 10 – 7 Wielki krok ludzkości

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

W tym pojedynku abstrakcji z pragmatyzmem jakoś bardziej podoba mi się to drugie, więc głosuje na Wielki krok ludzkości.

 

No, mój kandydat się wzmacnia. Masz tu tabletkę – o – i dajesz!

Babska logika rządzi!

W Ostatniej nadziei mamy średnio oryginalny dowcip, który byłby dobry jako dodatek do sceny, ale jako jej clou – to mało.

Wielki krok ludzkości jest spójny, ciekawszy i bardziej twórczy.

Głosuję na Wielki krok.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

A ja się wstrzymam. Pierwszy lekko uśmiechnął, ale mało lekarza w lekarzu, drugi, choć pomysł ciekawszy, nie wzbudził emocji.

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Ha, walka wciąż nie jest rozstrzygnięta! Choć Nadzieja zadaje kąśliwe ciosy "Farmaceutyką dla każdego", Krok nie cofa się nawet o krok, potężnie uderzając siedmiotomowym wydaniem "Problemów z erekcją"!

Znaczy

 

Ostatnia nadzieja 11 – 9 Wielki krok ludzkości

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Siedmioma tomami naraz zaatakować – to jest lekarska maestria. ;-)

Babska logika rządzi!

Cóż za emocje! Zdaje się, że na naszych oczach dzieje się historia. Na arenie unosi się zapach potu i książek, a zebrana gawiedź zagrzewa wojowników do boju.

Jednocześnie przypominamy, że organizator nie ponosi odpowiedzialności za zużycie przycisku F5 od zbyt częstego odświeżania tematu. Pozdrawiamy.

Verman

A co robi F5?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Odświeża. Ale w komórce tego nie masz, nawet nie szukaj. ;-)

Babska logika rządzi!

Count głosuje na “Ostatnią nadzieję” – zaciekawiła i ubawiła na końcu. A “Wielki krok ludzkości” jakiś niemrawy moim zdaniem :/ Nie przemówiło.

 

No i miło, że ktoś się jeszcze pojedynkuje ;D

Już myślałem, że wraz z Akanirem, Berylem i Rokitnikiem, podczas korespondencyjnych bojów, zbytnio zdewastowaliśmy pole walki ;D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Finkla – dzięki. Kiedyś w końcu sprawię sobie komputer i odkryję ten wspaniały świat przebogatych możliwości…

 

A w bekgroundzie walka wciąż trwa. Nadzieja nie daje za wygraną i utrzymuje się na prowadzeniu punktowym, celnie trafiając Krok w krocze kantem "Wstępu do rozpoznania nowotworu prostaty". Czy  Krok jeszcze powstanie? Czy zdoła podjąć jeszcze jakieś kroki?

 

Ostatnia nadzieja 12 – 9 Wielki krok ludzkości 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Spraw, spraw… Co kilkadziesiąt klawiszy to nie kilkanaście. Albo i ani jednego prawdziwego, tylko narysowane…

Babska logika rządzi!

Nie jest tak źle, mam jeno problemy z kopiuj – wklej ale tylko na stronie fantastyki. I ekran mały, kiedy chcę widzieć całe zdanie na raz, bez merdania paluchem w tę i z powrotem, to literki robią się tak tycie, że nie widać tych wszystkich kresek, ogonków i lasek. Stąd literówki.

Ale z drugiej strony, telefon podpowiada słowa. Po napisaniu paru opowiadań, ma zasób słów przekraczający możliwości przeciętnego gimnazjalisty. To ułatwia dalsze pisanie :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mój edytor też czasem mi coś podpowiada.

Babska logika rządzi!

Aż ciężko uwierzyć, że to wszystko piszesz z telefonu, Thargone :O

 

Ja może podejmę pewne kroki i pomogę w podjęciu kroków przez Krok. Znaczy mój głos idzie na Krok :) Nie jest może tyle lepszy od Nadziei, co po prostu mniej wyświechtany i bardziej nośny (tak się zastanawiałam, czy to to samo, czy jednak nie :P)

Walka zbliża się do finału, jednak wszystko może się jeszcze zdarzyć! Krok wyprowadza szybki lewy prosty "Objawowym zespołem Turnera – Schwarrzschilda, a nasilonym złośliwieniem pajączkowatości naczyń włosowatych". Krok podąża za Nadzieją krok w krok. Czy odbierze Nadziei nadzieję na wygraną?

 

Ostatnia nadzieja 12 – 10 Wielki krok ludzkości 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Żaden w sumie nie zrobił na mnie większego wrażenia, pierwszy jest jak stary dowcip, który słyszałam setki razy, drugi musiałam przeczytać dwa razy, żeby załapać kto i co. Ostatecznie – mój głos idzie do Wielkiego kroku ludzkości za mniej oklepany pomysł.

Walka zakończona!

Choć Krok zawzięcie atakował w ostatniej rundzie, mocno okładając Nadzieję ilustrowaną "Lewatywą dla opornych", nie zdołał już odebrać Nadziei zdobytego na początku starcia prowadzenia.

Zatem:

Ostatnia nadzieja 12 – 11 Wielki krok ludzkości 

Publiczność szaleje, dziennikarze walą drzwiami i oknami, bukmacherzy liczą pieniądze. A Krok Nadzieja idą na piwo. Razem. Czyżby początek romansu? Czyżby Wielki krok ostatnią nadzieją ludzkości?

 

Aha, oczywiście autorem Ostatniej nadziei jest Profesor P.P. Wermanowicz, natomiast Wielki krok ludzkości stworzył, a właściwie posszywał z martwych członków świeżych nieboszczyków, wykopanych zimową nocą, podczas pełni… Ekhm, no dobra… Doktor Alfons Szuwarez Thargonstein.

Zwycięzcy gratulujemy!

Swoją drogą, świetny sposób na debiut na forum. Wielu Cię zauważyło, Vermanitus. Opublikuj teraz swojego drabbla pod własnym nickiem, to go będziesz miał na profilu.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Gratulacje. Piękna, wyrównana walka.

Thargone, wspaniałe opisy. Może powinieneś być dziennikarzem sportowym? ;-)

Babska logika rządzi!

He, to chyba ciężki kawałek chleba. Przypomina mi się komentatorski, piłkarski autentyk:

"Kłos puścił Bąka lewą stroną…"

Swoją drogą, absolutnym mistrzostwem są teksty Włodzimierza i Macieja Zientarskich z filmu "Auta". Szczyty absurdalnego, komentatorskiego humoru.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

“Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów” też jest niezłe. ;-)

Babska logika rządzi!

He he he!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Gratulacje dla obu panów! Świetna walka.

 

“Szewińska jest dzisiaj jakaś nieświeża w kroku.”

Graty. Dobra młócka, wincy takich.

Dziękuję wszystkim za głosy, a wspaniałemu rywalowi za emocjonującą walkę, jednocześnie gratulując zaszczytnego, drugiego miejsca :)

 

Odnosząc się zaś do komentarzy na temat mojego drabbelka:

 

Bailout: “Pierwszy tekst ujął mnie już chylącymi się budyniami (wiekopomna pomyłka, która okazała się doskonałym posunięciem :P), świetny był tekst o osobowości białogłowy.”

 

Thargone sam dołożył się do zwycięstwa Nadziei jeśli chodzi o budynie ;D Przyznam, że chyba bardziej mi się to spodobało, niż zakończenie mojego drabbelka ;D

 

Zalth “Odniosłem wrażenie, że w pierwszym tekście “lekarskośći” utworu użyto raczej jako tła dla doskonałej riposty bohatera, niż clue całego utworu.”

 

Finkla “W pierwszym lekarz wydaje się być elementem scenografii, a nie kluczowym. Gdyby tę kwestię wypowiedział krawiec biorący miarę na sukienkę, nic by się nie zmieniło.”

 

Przyznaje się bez bicia – macie rację. Po prostu nie miałem innego pomysłu, aż czas powoli mi się kończył, więc postanowił nagiąć drabbelka pod temat i ten konkretny pomysł. Strategia nieco słaba, acz skuteczna ;D

 

regulatorzy “Wydaje mi się, że teczka raczej nie jest atrybutem medyka, dlatego pozwalam sobie zaproponować pewną modyfikację”

 

Masz rację, jakoś w mojej głowie miałem obraz konkretnej teczki (a raczej torby, co sobie teraz uświadomiłem), ale nie przyszło mi na myśl, że teczki bywają różne ;)

 

Thargone ma rację – lepszego debiutu tutaj wymarzyć sobie nie mogłem ;) Na razie wstrzymam się jednak z założeniem tematu, myślę, że jednak nie warto ;D

Verman

Gdybym się jeszcze załapał na głosowanie, to zepsułbym minimalny margines dzielący oba teksty i powiększył przewagę imć Vermanitusa. No, ale że nie zdążyłem zagłosować – czego żałuję (choć nie tak, jak tego, że ominęły mnie chylące się budynie;) – to chociaż zostawię kilka słów komentarza.

Nie wiem Ci ja, ile miało być doktora w doktorze i komu to potrzebne, kiedy każdy diagnozuje się i leczy sam z pomocą Internetu jedynie, ale, jak dla mnie – mimo pewnych niedociągnięć (zranienie → złamanie, na przykład; tu miałem zdziwko) i niepierwszej oryginalności, jak to ładnie ujął J., “chumoru” – drabble jest zwyczajnie ciekawszy. I, mimo dinozaurzej natury puenty, wciąż jednak zabawny.

Drugi drabble też jest niczego sobie, jeśli chodzi o pomysł, ale rację mieli, gdy mówili, że trochę się to wszystko rozmywa; jak na stusłowiec puenta jest zdecydowanie za długa, a przez to jakaś taka niemrawa. Osobiście jestem zwolennikiem konkretnych, mocnych zakończeń, które ustawiają cały tekst na zupełnie innym niż się oczekiwało torze. Tego tu zabrakło.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

To ja tylko napomknę, że mnie takie zubożanie formuły drabla – że niby koniecznie musi być ostra puenta – trochę smuci. Peace :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ty, Jeroh, nie znasz się. To jest w wersja “trubodrabbleslav”. Puenta musi być i wyrywać z gaci. O zubożaniu, to można sobie pisać tam, gdzie go wymyślili – czyli w USA.

(Ale masz rację, nie tak była idea drabbla)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

EDIT. Ja tam jestem otwarty na inne opcje.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dobra, to doprecyzuję – jeśli drabble sam w sobie nie opowiada czegoś naprawdę dobrego, to powinien nadrabiać solidną puentą. Problem, który bezpośrednio przekłada się na moje postrzeganie tematu jest taki, że chyba na takiego drabbla-kozaka jeszcze nie trafiłem (no, może poza tym moim z dożywocia^^) więc traktuję tę ideę bardziej trochę jak Świętego Mikołaja – zabawnie jest wierzyć, że istnieje (bo przecież istnieje, prawda?), ale nie bierze się go zbyt poważnie w rachubę, kiedy idą Święta i czas zacząć myśleć o prezentach.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nowa Fantastyka