- Opowiadanie: kchrobak - ostatnia walka

ostatnia walka

Taki tam double drabble, powstały na bazie weekendowych doświadczeń.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

ostatnia walka

Podniosłam się z kolan. Nie był to mój pierwszy upadek i na pewno też nie najboleśniejszy. Ivan przyglądał mi się z bezpiecznej odległości.

– I jak, skończyłaś już?

Pokręciłam głową i otarłam usta. Zachwiałam się i by nie upaść chwyciłam barierki. Ivan zbliżył się, okrążając mnie nieco, tak by być poza zasięgiem. Cwany gapa!

Poczułam kolejny skurcz. Słabszy niż poprzednie, ale i tak powalił mnie znowu na chodnik.

Na czworaka dopełzłam do trawnika i zaczęłam wymiotować. Przyskoczył do mnie i chwycił za włosy, nie przejmując się już widocznie tym, czy na niego narzygam.

– Nie wiem… – W konwulsjach wyplułam kawałek krewetki. – Nie wiem… ek… czy dam radę.

– Nie pierdol. Jakby co, mam w domu jeszcze jedną butelkę. – Poklepał mnie po ramieniu.

Czekając na kolejny skurcz, przysięgłam sobie więcej już nie pić ruskiej wódki. W brzuchu mi zabulgotało. Beknęłam donośnie.

– Z dwojga złego, lepiej tą stroną, he he… – zarechotał, pomagając mi się podnieść.

Oparłam się na jego silnym ramieniu. Lewą dłoń wsunęłam pod swoją bluzę. Staliśmy tak w milczeniu przez dobre kilka minut. W głowie szalało mi tornado, ale przynajmniej w brzuchu przestało się już kotłować. Spojrzałam mu w oczy i skinęłam głową. Uśmiechnął się.

– Mówiłem ci, Ripley, że ruska wódka załatwi sprawę.

Koniec

Komentarze

Roześmiałem się. 

Ty Kchrobak, masz niesamowitą zdolność do wypadania na pomysły, które są niby proste, niby oczywiste, ale mimo wszystko zaskakujące. Dla mnie jesteś mistrzem drabbli i szorcików. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Też się roześmiałem, a o to chyba chodziło :)

Chyba mam braki w czytaniu lub oglądaniu, bo nie zrozumiałam. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też się zaśmiałem :)

Potknąłem się przy tym zdaniu: “Zachwiałam się i by nie upaść chwyciłam barierki.”. Może lepiej by było w tym szyku “Zachwiałam się i chwyciłam barierkę, by nie upaść”?

Mam jak regulatorzy, czyli nie wiem, o co chodzi. Jakieś odniesienie do “Obcego”?

 

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Tak jest, nawiązanie do Obcego i zalania robaka. Na śmierć! A braki w klasyce zawsze można nadrobić ;)

Czy to jest sygnaturka?

No i pomyśleć, że Obcy wcale nie jest mi obcy, tylko pamięć już nie ta… :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak już się dowie, kim są bohaterowie, to droubelek fajny. :-)

Babska logika rządzi!

Miałem tak kiedyś po Wiśniówce Porzeczkowej… Brrr!

Dobre. :)

/ᐠ。ꞈ。ᐟ\

Wiśniówka porzeczkowa? To jakieś GMO? ;-)

Babska logika rządzi!

Niech chcesz wiedzieć… Na etykiecie w “harcówce” tak stało. Po 5,5 za butelkę była, a biedny student nie marudzi.

/ᐠ。ꞈ。ᐟ\

Wiśniówka zagryzana pomarańczami :-) 

Jeśli miałem wtedy jakieś kosmiczne pasożyty, zginęły wszystkie, cała rodzina, wioska, plemię, do siódmego pokolenia wstecz. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Coś w tym musi być. Będąc kiedyś na wschodzie, zahodowałem sobie we wnętrzu jakieś robactwo, którego nazwy nawet boję się wymawiać. Ciężką chemię potem trzeba było zastosować… A wszystko to bo odmawiałem wspólnego picia. Tak sądzę, bo kumpel, który nie odmawiał, wrócił zdrów jak ryba.

 

A tak przy okazji thargone – niezmiernie mi miło było Twą pochwałę przeczytać. Nie do końca zasłużoną, ale zawsze :)

 

Czy to jest sygnaturka?

Zabawne opowiadanie z nieoczekiwaną puentą. Mi się podoba :). 

Piękna końcówka, która zmienia w sumie przyzwoity tekst w naprawdę przemyślany koncept :) To fajerwerkowe “bum” na koniec definitywnie na miejscu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki za opinie. Zwłaszcza, NoWhereMan Twoją, bo rzadko się zdarza, by ktoś publicznie przyznał, że stworzyłem coś “przemyślanego” ;)

Czy to jest sygnaturka?

Końcówka wyjaśnia, o co chodzi z tą krewetką. :D A podwójny drabelek zabawny.

Fajna puenta, to trzeba przyznać, ale te rzyganie trochę mnie przerosło, też mi się niedobrze zrobiło :(

Pozdrawiam.

Nowa Fantastyka