
Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.
– Romeczku, proszę cię, zrób to dla mnie!
– Robert jestem.
– No właśnie. Romeczku, przecież już kiedyś latałeś, pamiętasz?
W sumie jak się tak zastanowić, to chyba rzeczywiście kiedyś coś takiego było. Tak! Pamiętam! Biegałem wieczorem po osiedlu w stroju Batmana. Trzymając pelerynę rozpostarłem ręce i kręciłem bączki wokół ławek i wieżowców. Ale żebym latał? Chyba tylko biegałem po trawie.
– To jak będzie Romeczku? Zabierzesz ją na przejażdżkę? Moja córka jeszcze nigdy nie fruwała, a co to dla ciebie.
– Dobra panie woźny, co mi tam, spróbujemy! Niech wpadnie.
– Świetnie! Ale się ucieszy! Przyślę ją wieczorem.
Wieczorem, hmmm. Niech będzie. Woźny wyszedł, a ja uśmiechałem się do swych myśli. Tylko w co ja się ubiorę? Otwarłem szafę.
– Może Spiderman? Nie, chyba lepiej Superman. Ten strój to klasyka.
Dziwna ta randka. Mieliśmy latać a jedziemy autobusem. Do tego wszyscy się na mnie gapią. Żałuję że wziąłem strój Supermana. Niby tak samo gejowski jak wszystkie inne – obcisłe kolorowe majtki i rajtuzki, ale pozostałe miały nad nim zasadniczą przewagę – posiadały maskę. Dobrze że do autobusu wsiadła podpita para, skupiając na sobie uwagę pasażerów. Pijana baba, wyglądająca jak Eskimos ze spuchniętymi oczami, zaczęła drzeć się po swoim partnerze.
– Czemuś nie kupił papierosów! Czemu!!! Kurwa czemu! Pytam się! Wiesz czemu?! Powiedzieć ci kurwa?! Bo do mądrych nie należysz! Bo jesteś głupi! I co teraz będziesz palił? Mogłeś się spytać, Halina, mam pieniądze, jest w domu coś do jedzenia? Jak tak, to może kupię papierosy? Ale nie!!! Tyś se musiał chuju kupić zupka! A przecież w doma mamy chleb, jest topiony. Czemu?! Czemu?! No czemuś nie kupił papierosów?!
– Halina, proszę cię, nie krzycz – wybełkotał pijak.
– A spierdalej! Nie kochom cię!
Nawet nie wiem kiedy wyszliśmy z autobusu i jak znaleźliśmy się u niej w mieszkaniu. Wiem tylko, że widywałem je już wielokrotnie. Takie miałem przynajmniej wrażenie. Pokój z dużym łóżkiem, starymi meblami i małymi lampkami na ścianach przypominał mi pokój mojej babci. Dziewczyna powiedziała, bym przygasił światła. Łatwo powiedzieć. Przy drzwiach było chyba z pięć przełączników i choć klikałem nimi w różnych kombinacjach, żarówki w ogóle nie gasły. W końcu jakoś udało mi się wygasić wielki żyrandol pod sufitem. Wskoczyliśmy do łóżka. W mojej towarzyszce zaszła zmiana, przypominała teraz moją byłą dziewczynę. Zaczęliśmy się całować a nasze ręce błądziły pod kołdrą.
– Co ty masz na brzuchu? – zapytałem czując pod palcami koronkę.
– To pas do pończoch.
– Mmmm. Nigdy cię nie widziałem w takich ciuszkach, mogę spojrzeć?
– Jak chcesz – uśmiechnęła się kusząco.
Odkryłem kołdrę. Miała na sobie seksowny koronkowy komplet bielizny. Rozchyliłem jej uda, mój wzrok spoczął na wzgórku łonowym. Fikuśne majtki opinały sterczącego członka i jądra.
Nie cierpię dźwięku budzika, ale tym razem ucieszył mnie jak nigdy.
Już miałem dać 3 i... walnąłem głową o puente^^.
No, przyznam, to było chore, choć bazujące na oklepanym schemacie ;) Niestety, przeczytałem najpierw komentarz Lassara, odruchowo zerknąłem na pointę i zepsułem sobie przyjemność z czytania... Wniosek z tego taki, żeby cholera nie spoilować w komentarzach... albo kontrolować wzrok...
Raczej ten drugi. Chyba ze chcesz żeby przy komentarzach nie było żadnych nawiązań do tekstu:P
Stare, ale jare. Nic więcej o tym nie można powiedzieć. Do przeczytania i zapomnienia.
Ale pijaczka fajnymi tekstami grzała :P
Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.
Synek, a s-f/fantasy kaj tu mosz?
"Synek, a s-f/fantasy kaj tu mosz?"
Dzioucha, w tym, że całe to opowiadanie, poza puentą, to zapis snu, który okazał się być na koniec koszmarem. Co zresztą wyłapała większość komentujących, słusznie zarzucając sztampowy schemat: "Miołech koszmara i wtedy się obudziłem". Masz tu więc opis nierzeczywistego świata, absurdalne sytuacje, zero logiki, skokowe zmiany lokacji i podmiany bohaterów, jak to często w snach, przynajmniej moich. Następnym razem nawciepuję Ci krasnoludków i jakiegoś smoka, żebyś łatwiej wyczuła konwencję.
Ino we fantasy to koszmar sie łonaczy w prawdo. A tok momy ajnfachowy sen...
Czytać ze zrozumieniem to ja, wbrew pozorom, umiem. Chętnie poczytam o krasnoludkach, czy smokach, no, ale skoro ci się nie śnią...
Ja tych pijaków widziałem na własne oczy, w autobusie linii 139, na trasie z Bytomia do Chorzowa, zatem masz też tu akcenty rzeczywiste :)
No chociaż boboki, noo... Rozpuściłeś mnie "Wojtusiem", to teraz masz.
A do Bytumia to jo ino do opery żech jeździła, ino od gorolskiej strony :P
Opko jak opko, pewnie zniesmaczy co niektórych. Dam 3 nie dlatego, aby poruszyło we mnie jakąś nieznaną mi politycznie poprawną strunę. Dam 3, bo samo opowiadanie było jedynie mało udaną próbą ucieleśnienia scenkowo-sennego pomysłu.
Też nie przepadam za scenkami, jak już kiedyś chyba wspomniałam. Pijaczkowie - fajny pomysł i niezłe wykonanie. Puenta - fakt, oklepana. Samo opko - w sam raz na raz.
Zdecydowanie pijaczka najlepszym elementem opowiadania.
Takie sobie. Nie żeby mnie jakoś ruszyło. Tyle, że moment, skupił uwagę na wzgórku łonowym? Którym?
No i pytanie, którego o dziwo nikt nie zadał, a które zadać się powinno - czy opowiadanie było inspirowane snem autora?
Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)