- Opowiadanie: krisbaum - Na szczęście już piąta

Na szczęście już piąta

Autorze! To opowiadanie ma status archiwalnego tekstu ze starej strony. Aby przywrócić go do głównego spisu, wystarczy dokonać edycji. Do tego czasu możliwość komentowania będzie wyłączona.

Oceny

Na szczęście już piąta

– Romeczku, proszę cię, zrób to dla mnie!

– Robert jestem.

– No właśnie. Romeczku, przecież już kiedyś latałeś, pamiętasz?

W sumie jak się tak zastanowić, to chyba rzeczywiście kiedyś coś takiego było. Tak! Pamiętam! Biegałem wieczorem po osiedlu w stroju Batmana. Trzymając pelerynę rozpostarłem ręce i kręciłem bączki wokół ławek i wieżowców. Ale żebym latał? Chyba tylko biegałem po trawie.

– To jak będzie Romeczku? Zabierzesz ją na przejażdżkę? Moja córka jeszcze nigdy nie fruwała, a co to dla ciebie.

– Dobra panie woźny, co mi tam, spróbujemy! Niech wpadnie.

– Świetnie! Ale się ucieszy! Przyślę ją wieczorem.

Wieczorem, hmmm. Niech będzie. Woźny wyszedł, a ja uśmiechałem się do swych myśli. Tylko w co ja się ubiorę? Otwarłem szafę.

– Może Spiderman? Nie, chyba lepiej Superman. Ten strój to klasyka.

 

Dziwna ta randka. Mieliśmy latać a jedziemy autobusem. Do tego wszyscy się na mnie gapią. Żałuję że wziąłem strój Supermana. Niby tak samo gejowski jak wszystkie inne – obcisłe kolorowe majtki i rajtuzki, ale pozostałe miały nad nim zasadniczą przewagę – posiadały maskę. Dobrze że do autobusu wsiadła podpita para, skupiając na sobie uwagę pasażerów. Pijana baba, wyglądająca jak Eskimos ze spuchniętymi oczami, zaczęła drzeć się po swoim partnerze.

– Czemuś nie kupił papierosów! Czemu!!! Kurwa czemu! Pytam się! Wiesz czemu?! Powiedzieć ci kurwa?! Bo do mądrych nie należysz! Bo jesteś głupi! I co teraz będziesz palił? Mogłeś się spytać, Halina, mam pieniądze, jest w domu coś do jedzenia? Jak tak, to może kupię papierosy? Ale nie!!! Tyś se musiał chuju kupić zupka! A przecież w doma mamy chleb, jest topiony. Czemu?! Czemu?! No czemuś nie kupił papierosów?!

– Halina, proszę cię, nie krzycz – wybełkotał pijak.

– A spierdalej! Nie kochom cię!

 

Nawet nie wiem kiedy wyszliśmy z autobusu i jak znaleźliśmy się u niej w mieszkaniu. Wiem tylko, że widywałem je już wielokrotnie. Takie miałem przynajmniej wrażenie. Pokój z dużym łóżkiem, starymi meblami i małymi lampkami na ścianach przypominał mi pokój mojej babci. Dziewczyna powiedziała, bym przygasił światła. Łatwo powiedzieć. Przy drzwiach było chyba z pięć przełączników i choć klikałem nimi w różnych kombinacjach, żarówki w ogóle nie gasły. W końcu jakoś udało mi się wygasić wielki żyrandol pod sufitem. Wskoczyliśmy do łóżka. W mojej towarzyszce zaszła zmiana, przypominała teraz moją byłą dziewczynę. Zaczęliśmy się całować a nasze ręce błądziły pod kołdrą.

– Co ty masz na brzuchu? – zapytałem czując pod palcami koronkę.

– To pas do pończoch.

– Mmmm. Nigdy cię nie widziałem w takich ciuszkach, mogę spojrzeć?

– Jak chcesz – uśmiechnęła się kusząco.

Odkryłem kołdrę. Miała na sobie seksowny koronkowy komplet bielizny. Rozchyliłem jej uda, mój wzrok spoczął na wzgórku łonowym. Fikuśne majtki opinały sterczącego członka i jądra.

 

Nie cierpię dźwięku budzika, ale tym razem ucieszył mnie jak nigdy.

 

 

Koniec

Komentarze

Już miałem dać 3 i... walnąłem głową o puente^^.

No, przyznam, to było chore, choć bazujące na oklepanym schemacie ;) Niestety, przeczytałem najpierw komentarz Lassara, odruchowo zerknąłem na pointę i zepsułem sobie przyjemność z czytania... Wniosek z tego taki, żeby cholera nie spoilować w komentarzach... albo kontrolować wzrok... 

Raczej ten drugi. Chyba ze chcesz żeby przy komentarzach nie było żadnych nawiązań do tekstu:P

Stare, ale jare. Nic więcej o tym nie można powiedzieć. Do przeczytania i zapomnienia.

Ale pijaczka fajnymi tekstami grzała :P

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Synek, a s-f/fantasy kaj tu mosz?

"Synek, a s-f/fantasy kaj tu mosz?"

Dzioucha, w tym, że całe to opowiadanie, poza puentą, to zapis snu, który okazał się być na koniec koszmarem. Co zresztą wyłapała większość komentujących, słusznie zarzucając sztampowy schemat: "Miołech koszmara i wtedy się obudziłem". Masz tu więc opis nierzeczywistego świata, absurdalne sytuacje, zero logiki, skokowe zmiany lokacji i podmiany bohaterów, jak to często w snach, przynajmniej moich. Następnym razem nawciepuję Ci krasnoludków i jakiegoś smoka, żebyś łatwiej wyczuła konwencję.

Ino we fantasy to koszmar sie łonaczy w prawdo. A tok momy ajnfachowy sen...

Czytać ze zrozumieniem to ja, wbrew pozorom, umiem. Chętnie poczytam o krasnoludkach, czy smokach, no, ale skoro ci się nie śnią...

Ja tych pijaków widziałem na własne oczy, w autobusie linii 139, na trasie z Bytomia do Chorzowa, zatem masz też tu akcenty rzeczywiste :)

No chociaż boboki, noo... Rozpuściłeś mnie "Wojtusiem", to teraz masz.
A do Bytumia to jo ino do opery żech jeździła, ino od gorolskiej strony :P

Opko jak opko, pewnie zniesmaczy co niektórych. Dam 3 nie dlatego, aby poruszyło we mnie jakąś nieznaną mi politycznie poprawną strunę. Dam 3, bo samo opowiadanie było jedynie mało udaną próbą ucieleśnienia scenkowo-sennego pomysłu.

Też nie przepadam za scenkami, jak już kiedyś chyba wspomniałam. Pijaczkowie - fajny pomysł i niezłe wykonanie. Puenta - fakt, oklepana. Samo opko - w sam raz na raz.

Zdecydowanie pijaczka najlepszym elementem opowiadania.
 

Takie sobie. Nie żeby mnie jakoś ruszyło. Tyle, że moment, skupił uwagę na wzgórku łonowym? Którym?
No i pytanie, którego o dziwo nikt nie zadał, a które zadać się powinno - czy opowiadanie było inspirowane snem autora?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka