- Opowiadanie: Unfall - Źrenica

Źrenica

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Źrenica

– Czekaj, już ja cię dorwę! – ​krzyknął ojczulek, napinając procę, by po chwili wypuścić kamienny pocisk. Trafił. Pilotująca miotłę niewiasta wpadła w korkociąg, a trajektorię jej dalszego lotu zaczęła znaczyć smuga wysypujących się z torby ziół.

– Ratuuu… – ​nie było jej dane dokończyć, gdyż przyziemiła miotłą do góry na małej skalnej wysepce.

– Ała – ​cicho chlupnął On, ale nawet nie mrugnął.

– Spłoniesz na stosie, czarownico! – ​Zakapturzona postać z radości odtańczyła nad brzegiem jeziora kankana, choć gdyby miała świadomość, co to za taniec, niechybnie ruszyłaby natychmiast na poszukiwanie spowiednika. Wielebny usiadł na dużym kamieniu i z płóciennego wora wyjął łuczywo, hubkę i krzesiwo.

Tymczasem urodziwa miotłocyklistka oprzytomniała po twardym lądowaniu. Od razu wyczuła Jego obecność i szeptem zaczęła błagać o pomoc.

– Kimkolwiek jesteś, potężna istoto, pomóż mi. Uchroń przed religijnym fanatykiem młodą adeptkę sztuki magicznej. Proszę. – ​Zatrzepotała długimi rzęsami dla wzmocnienia wypowiedzi.

– Jak cię zwą, niewiasto? – ​zafalował cichutko. Miał słabość do kobiecych wdzięków, za co onegdaj zapłacił wygnaniem. Za umizgi do syren ojciec przepędził Go z wodnego królestwa daleko w góry.

– Jestem Gargumiła. – ​Odsunęła za ucho kruczoczarne loki, ukazując spłonione wytrenowanym rumieńcem lico. Wiedziała już, że zyskała obrońcę. – Ten inkwizytor ściga mnie od kilku dni. Nie mam już sił…

Tymczasem prześladowca zdążył nazbierać drewna i rozpalić żagiew. Właśnie stał z nią nad brzegiem jeziorka, osandaloną stopą wyszukując płycizny.

– Gdzie z tymi brudnymi girami – zapluskał rybimi ogonami On. – Tu się nie pali! – ​załopotał kaczymi skrzydłami, zdmuchując jednocześnie płomień pochodni. – Precz!

– Apage Satanas! – ​Duchowny stanął jak wryty. Upuścił dymiący badyl i wiązkę chrustu, padł na kolana. – ​Zgiń, przepadnij demonie – ​wymamrotał, po czym zaczął się modlić. Ale jak! Na całe gardło, a jego słowa wracały odbite od skalnych ścian. 

– No ludzie. Dajcie spać – ​szeptał osuwającymi się kamieniami śpiący nieopodal olbrzym, ale ojczulek tego nie zauważył. – ​Ciszej tam – ​świszczał wiatrem coraz bardziej rozbudzony gigant, aż wreszcie, rozzłoszczony ponad miarę, huknął potężną lawiną – Dość!

Ogromne ilości skruszonej skały osunęły się do ciemnych wód położonego obok stawu, a te przelały się ponad kamienną krawędzią, spływając ku Niemu. Gdy zorientował się, co się święci, było już za późno. Zdążył jedynie spojrzeć na uciekającego mnicha tak, jak niegdyś na olbrzyma. Chwilę potem wezbrane wody jeziora pochłonęły jego źrenicę.

Spłukana z wysepki kobieta dotarła na brzeg. Zimna woda unicestwiła moc magicznej mikstury. Stara, przemoknięta i przygarbiona postać nie przypadłaby Mu do gustu. Pewnie wzdrygnąłby się z obrzydzenia na widok pomarszczonej skóry, siwych włosów, zaropiałych oczu i przegniłych zębów. Na szczęście dla Gargumiły, On już nie mógł tego zobaczyć.

 

Koniec

Komentarze

O! Ufnallinio!

Jprdl, ósma linijka i już gniłem ze śmiechu. :D

Miotłocyklistka :D

Kankan. :D

A potem uśmiech ulegał powolnej degeneracji, aż stał się jakiś nikły, niewyraźny. Zupełnie odwrotnie jak przy większości portalowych konstrukcji.

I za to klik się należy.

 

A On, powinien sobie posłuchać tego.

Pozdro! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A mnie jakoś nie uwiodło :(

Mi się podobało, napisane z taką swadą, że samo się czyta :)

 

Tu śmiechłem, prychłem i prawie kichłem:

osandaloną stopą

 

OSANDALONĄ STOPĄ

jak żeś na to wpadł?!

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Pełne zaskoczenie, Unfallu! Szort magiczny, fantastyczny i jakże zabawny! ;D

 

– No ludzie. Dajcie rzesz spać… –> – No ludzie. Dajcie żeż spać

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dajcie rzesz spać – chyba zmęczona jestem, bo nie umiem znaleźć takiej konstrukcji i zapisu, a jakoś dziwnie mi wygląda. Pewny jesteś, Unfallu, że to jest prawidłowo napisane? 

 

Poza tym jednym, intrygującym miejscem, czytało mi się bardzo dobrze i płynnie. I muszę przyznać, że piękną historię pięknie napisałeś. Miotłocyklistka kupiła mnie od razu :) 

 

Edyta. 

Reg mnie ubiegła. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Czy wszyscy stający w szranki sprzymierzyli się, żeby pisać na śmieszno? Czyżby to spisek? No ale fakt, 3k znaków to chyba za mało, żeby napisać porządną grozę – i nie, nie rzucam żadnych rękawic. 

 

Jak jest Inkwizyja, to mnie masz. Inkwizytor i kankan… I jak tu się pozbyć stereotypów, że wszystkie wiedźmy są złe?

 

‘On’ w ostatnim zdaniu powinien być chyba z wielkiej litery.

No dobra, przez tekst się ślizgnąłem i przyznam, że ten rodzaj humoru jest mi trochę obcy (wobec tego, co sam napisałem). Do tego stopnia, że czułem się jakby oglądajoczytając skecz grupy kabaretowej z myślą "cotusięodjaśnieunfallowało"?

Napisane z humorem, to muszę Ci przyznać. Tekst jest sympatyczny, a cała scenka miła do przeczytania. Fajnie opisałeś sceny z Nim. Zakończenie też niezłe.

Pozdrawiam!

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

Jak zwykle u Ciebie – fajne. 

Nie mam już sił…

Tymczasem prześladowca zdążył już nazbierać drewna – zmniejsz liczbę juży.

 

Doklikuję bibliotekę.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję wszystkim za poświęconą chwilę i za komentarze.

 

Zalth – ​dzięki za przypomnienie Budki. Może ja się zwyczajnie starzeję, ale… kiedyś to była muza. Abstrahując już nawet od dopieszczonego brzmienia – teksty zwyczajnie były lepiej napisane i były o czymś. A teraz? Sławomir się polewa szampanem i ludziom to wystarczy. Ech…

Anet – ​Tobie chciałem zbiorczo podziękować za wykopywanie moich starszych tekstów. To bardzo miłe znaleźć komentarz pod tekstem, o którym wszyscy już zapomnieli. Tym razem tekst nie przypadł do gustu, być może dlatego, że miałem przerwę w pisaniu i jeszcze nie osiągnąłem dawnej formy. 

Mytrix – ​we mnie siedzi jakiś grafoman i podpowiada czasem takie dziwolągi. Muszę go tylko trzymać w ryzach.

Regulatorzy – ​jesteś nieoceniona i niezawodna. A gdybyś kiedyś wzięła sobie wolne, to Śniąca Cię wyręczy. Dzięki, dziewczyny.

Żongler – ​mnie zwyczajnie straszenie nie idzie, a rozśmieszanie i owszem. On już jest On – Dzięki.

Bemik – ​już jedno wyciąłem. Także dzięki za zwrócenie uwagi.

Stn, Pietrek Lecter – także dzięki za odwiedziny.

Pozdrawiam.

Unfallu, już nie muszę brać wolnego, bo mam je stale. No, chyba że miałeś na myśli wolne ostateczne… ;D

Pięknie dziękuję za uznanie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, Unfall miał chyba na myśli wolne od nas :) 

Unfallu, dziękuję blush, ale do Reg mi bardzo daleko, chociaż stale się uczę, w tym i od niej.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Reg, Unfall miał chyba na myśli wolne od nas :) 

​Właśnie to miałem na myśli. :)

Czas wolny od Was, jest czasem straconym. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No fajne, fajne.

Niezła historia, imponującą liczbę wydarzeń wcisnąłeś w ten gorset o rozmiarze 3k. Ale czytałam już lepsze Twoje teksty. Śmieszniejsze, z ciekawszym pomysłem…

I jeszcze fajnie byłoby wiedzieć, kim właściwie jest On. Ale może coś mi umknęło.

Babska logika rządzi!

Kupiłeś mnie tą miotłocyklistką. :D

Świetny humorystyczny tekst. Bardzo mi się podobało. :)

Kim był On?

Miał słabość do kobiecych wdzięków, za co onegdaj zapłacił wygnaniem. Za umizgi do syren ojciec przepędził Go z wodnego królestwa daleko w góry.

​Czyli po pierwsze kobieciarzem. W założeniu też synem władcy jakiegoś wodnego królestwa (może Neptuna). No i miał wzrok bazyliszka, ale nadmiar wody utrudnia mu teraz oglądanie świata ponad powierzchnią jeziora, którym fizycznie też miał być z założenia. Jakoś tak ;)

Finklo, tak wiem, miewałem lepsze teksty. Chce wierzyć, że przerwa w pisaniu odbiła się na mojej formie, którą jednak będzie można odzyskać, a potem poprawić.

 

Dziękuję wszystkim za komentarze.

 

A tak na marginesie – to powód mojego niepisania.

 

On. Raz, że chyba by mu jakieś imię nie zaszkodziło, bo sam On może się kojarzyć z Bogiem. Dwa, miałam wrażenie, że powinnam odgadnąć, kto to, a tu chyba nawet Autor do końca nie wie.

No owszem, powód zacny. Chociaż kiedyś już pokazywałeś podobny filmik, ale bez bajerków i bez podpisanego Ciebie. Ale jednak czasem chyba mógłbyś coś naskrobać. :-)

Babska logika rządzi!

W sumie imię ma – ​Morskie Oko. Tylko że zdaje się, ta nazwa w czasach świętej inkwizycji jeszcze nie egzystowała, więc jakoś dziwnie byłoby mi jej użyć wprost. A czy jakieś inne imię by mu nie zaszkodziło? Nie jestem pewien. Mogłoby odwrócić uwagę od tej pierwszej i jeszcze utrudnić identyfikację (to w końcu jak, to Stefan jest jeziorem? Czy tylko żyje w jeziorze?). W efekcie zdecydowałem nie podawać imienia/nazwy, także w przypadku Rysów i Czarnego Stawu. Może mogłem zapisać Onego małą literą (aby uniknąć skojarzeń z Bogiem) albo całkiem z tego identyfikatora zrezygnować, ale wtedy mógłby powstać chaos w narracji. Wyszło, jak wyszło – ​przyjmuję do wiadomości, że to mankament tego tekstu.

A może “Morskie Oko”, ale w jakimś innym narzeczu?

Babska logika rządzi!

Ten On miał mi pomóc jeszcze z jednym problemem.

Pisząc o pozostałych bohaterach mogłem używać synonimów, aby uniknąć powtórzeń: mnich, ojczulek, inkwizytor, wielebny i kobieta, niewiasta, dziewczyna, miotłocyklistka. Z istotą, którą sobie obmyśliłem – skalną niecką wypełnioną wodą, zarybioną, z wysepką pośrodku, ale jednak posiadającą świadomość i parającą się magią – ​miałbym problem. Jezioro czy staw to za mało. On miał mi w tym pomóc, bo dzięki odmianie mamy też Jego, Niemu, Go, a to już przynajmniej nie brzmi jak powtórzenia.

Ot, takie dylematy grafomana-amatora ;)

W sumie imię ma – Morskie Oko. Tylko że zdaje się, ta nazwa w czasach świętej inkwizycji jeszcze nie egzystowała – ale chyba egzystowała nazwa Biały Staw.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

W Tatrach jest cała Dolina Białych Stawów z Wielkim Białym Stawem, ale to wszystko po słowackiej stronie. Nie wiem, czy czytelnik skojarzyłby tę nazwę z Morskim Okiem, czy przypadkiem nie wprowadziłbym jeszcze większego chaosu. 

 

Hmm. A może zrobię z niego Andaja, uwięzionego przed wiekami pod stertą głazów? Niechby się ciągnął nawet przez całe Tatry, a oko miał gdzie ma. 

Ładne, przypadł mi do gustu motyw ożywienia nazw tych wszystkich okolicznych szczytów :)

No i miotłocyklistka rządzi! ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Zdecydowanie miotłocyklistka rządzi! ;)

 

Dzięki, Unfallu, za dobrą zabawę i tekst: zręcznie napisany, zabawny i przemyślany.

Kupuję szorta od A do Z.

 

Pozdrawiam!

Oj, szkoda Oka :/

Koniec mnie nie usatysfakcjonował, ale sam szorcik naprawdę przyjemny, dowcipny… no, po prostu dobry :D

 

Trzym się.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki, panowie. Może się jakoś rozkręcę po przerwie. Chociaż z czasem nadal krucho, a jeszcze trzeba się zacząć ruszać i spalić parę (lepiej naście) kilo. No i jeszcze ten francuski – trzeba się będzie douczyć.

Dołączam do fanów miotłocyklistki. ;) Fajne i pomysłowe.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Miotłocyklistka wymiata :) Nieźle się ubawiłam czytając Twoje opowiadanie. Bardzo udany tekst. Powodzenia w konkursie.

Widzę, że Gargumiła jest wieczna. :)

Dołączam do zadowolonych, ale nieprzesadnie zachwyconych. Podobnie jak Finkla uważam, że zdarzały Ci się nierzadko lepsze teksty. Jednak nie ma co marudzić, to szorcik na konkurs, więc tylko Twój nick sprawił, że spodziewałam się bóg wie czego. ;)

Dzięki za komentarze.

Ocha – ​miałem przerwę w pisaniu, co się na pewno musiało odbić na jakości tekstów :(

Zanim się nie rozkręcę pewnie będę poniżej poziomu moich piórkowych tekstów. No i czasu brak – ​praca, siłownia, praca, francuski, praca…

Nowa Fantastyka