- Opowiadanie: Borowik - Skąd te ryby?

Skąd te ryby?

Mój tekst na konkurs.

 

Tekst jest poważny i bardzo monotonny.

 

Mam nadzieję, że zanudzicie się na śmierć.

 

Z pozdrowieniami... Borowiczek :)

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Finkla, NoWhereMan

Oceny

Skąd te ryby?

Wojciech kochał swoją pracę. Oprowadzanie ludzi po Morskim Oku nie wymagało od niego ani specjalistycznej wiedzy, ani też wielkiego wysiłku. Miał stałą pensję i dach nad głową, a co do odpowiednich dokumentów to… i tak nikt mu tego nigdy nie sprawdzał. Kolorowy strój wystarczał, by tępi turyści, dodatkowo zauroczeni udawaną góralską gwarą, wierzyli w każde jego słowo.

– O! A tutaj momy takie… fojne drzywa – rzekł, wskazując jednocześnie na zwykłe limby, obsikiwane przez psy. – Zasodził je som Józef  Piłasacki na cześć swojego najwinkszego przyjaciela, Adama Mickiewiocza, którego wodogrzmyty widzieliśmy wczyśnij.

– Uuuu… – Na twarzach turystów namalowała się ekscytacja a Wojciech, widząc, że jego bajeczka się podoba, kontynuował. 

– Tak, tak… to było zoroz po bitwie nad Grunwoldem, dobrze pomintam. Aleśmy sie wsycikie cieszyli, że Sienkiowicz tych Nazistow pukonał. To był dopiro chłop… i wędkorz pirwszej klosy. Przed śmirciom razem z tym fizykiem… no… Einstejenem, tutej przyjeżdżoli i łowili ryby. Ta… to były pikne…

– A skąd, proszę pana, w Morskim Oku wzięły się pstrągi? – zapytał nagle jakiś chłopczyk.

Wojciech, słysząc pytanie, zacisnął zęby. To był jedyny minus jego pracy. Bachory… ciekawskie gnojki mające milion pytań, na które trzeba było jakoś odpowiedzieć.

– No winc… one tutej zawsze były – odparł prosto mężczyzna.

– Naprawdę? A mi mama mówiła, że to ptaki przenoszą ikrę do…

– Rzodne ptoki. Te ryby tom były i już – przerwał dziecku pseudogóral.

– Figa z makiem! Jasiek ma rację z tymi ptakami! – wtrąciła się jakaś smarkula. – Ryby nie mogły tu być od zawsze.

– Mogły. – Upierał się przewodnik, a widząc, że zanosi się na dość trudną rozmowę, postanowił zmienić temat.

– O! Patrzcie! – krzyknął nagle. – Niedźwiedzia kupa!

– Uuuu… – Dorośli w jednej chwili się podekscytowali i, nie zważając na swoje pociechy, ruszyli w stronę odchodów, które dosłownie dziesięć minut wcześniej zostawił uczestnik jakiejś innej grupy turystycznej. Wojciech zaś, widząc, że ma chwilę wytchnienia, usiadł na pobliskim kamieniu.

– Ptasia ikra… też mi coś – rzekł po cichu i zwrócił oczy w stronę turystów, robiących sobie selfie z gównem.

 

(Tego samego dnia, jakieś dziesięć minut przed północą)

 

– Synek, pośpiesz się – powiedział duży, zielony kosmita obserwując, jak jego latorośl wykonuje za niego brudną robotę. W końcu, od czego ma się dzieci.

– Tate, a dlaczego my wyrzucamy te odpady radioaktywne akurat tutaj? Przecież jest tyle innych gór… – zapytał w pewnym momencie młody ufoludek.

– Bo mi się tutaj dobrze parkuje.

– A wujek Jaguartotwojastaraolix lata do Tybetu i mówi, że tam wyżej i…

– Tam są straszne korki – odparł ojciec i widocznie poirytowany tą rozmową dodał: – Pospiesz się, matka czeka z obiadem.

– Już, już… – rzekł syn i smarując pstrągi specjalną maścią, aby nie świeciły na zielono, wypuścił je do jeziora.

Koniec

Komentarze

A tutaj momy takie.. fojne drzywa – dwie kropki to o jedną za mało, albo o dwie za dużo, bo wielokropek nie jest tu konieczny chyba

 

rzekł, wskazując jednocześnie na zwykłe Limby, obsikiwane przez psy – a dlaczego gatunek drzewa wielką literą? 

 

Tate, a dlaczego my wyrzucamy te odpady radioaktywne akurat tutaj? – ja bym te radioaktywne wywaliła, zbyt wprost podane i psuje efekt końcówki ze smarowanymi maścią pstrągami. Oczywiście, to tylko moje zdanie. 

 

Przywaliłeś z bardzo grubej rury w kwestii stylizacji wypowiedzi Wojciecha. I jak dla mnie przedobrzyłeś. Zamiast płynąć przez tekst utykałam co chwila na poprzekręcanych słowach, jak np. Piłasacki. Absurd też musi mieć ręce i nogi. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

śniąca Dzięki za komentarz, już poprawiam błędy:)

No, wyszło całkiem nieźle!

Scena z gównem ubawna na swój prymitywny sposób, to z pstrągami też dobre. A najlepsze z pewnością ściemnianie Wojtka ;)

Tylko zmień tag na szort, bo przy tej długości “opowiadanie” wygląda dziwnie.

 

Tyle ode mnie, na koniec kilka uwag:

Kolorowy strój wystarczał, by tępi turyści, dodatkowo zauroczeni udawaną[-,] góralską gwarą[+,] wierzyli w każde jego słowo.

To wtrącenie, więc proponuję taką zmianę w przecinkach.

– A skąd, proszę pana, w morskim oku wzięły się pstrągi? – zapytał nagle jakiś chłopczyk.

Z wielkich liter.

– Rzodne ptoki. Te ryby tom były i już – przerwał dziecku pseudo góral.

Bez spacji, pseud– ma łączną pisownię.

– A wujek Jaguartotwojastaraolix lata do Tybetu i mówi, że tam wyżej[-,] i…

– Tam są straszne korki – odparł ojciec i widocznie poirytowany tą rozmową[-,] dodał[+:]pospiesz się, matka czeka z obiadem.

Trochę posypał się zapis, proponuję jak wyżej, “pospiesz” z wielkiej litery jako początek nowego zdania. Choć tak szczerze, to nie mam pewności, czy wtedy będzie hiperpoprawnie :P

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

CountPrimagen Dziękuję ślicznie :)

 

“Pseudogóral” napisałem oddzielnie, bo mi tak wskazywał program korektorski :/

 

Poprawki niezwłocznie wprowadzę :)

Spoko, jak masz wątpliwości, zajrzyj do słownika PWN. Mirek Bańko ogarnia temat ;)

KLIK!

 

Poza tymi paroma błędami, warsztatowo jest naprawdę nieźle. Powodzenia przy kolejnych tekstach!

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Borowiku, przednio się ubawiłem! ;) Miałem takie skojarzenia, zwłaszcza jak do ufoludków dotarłem, z kreskówkami typu: Włatcy móch, itp. Żona mnie pytała w trakcie lektury, czego tak rżę, ale nie dało się inaczej. Fajnie przerysowane, choćby selfie z klockiem. I ten “dramat” Wojciecha w kontekście jego niecnej motywacji.

Z językami niestety sprawa jest trudna, to prawda, polecam gorąco przed kolejnymi próbami poczytać jakieś teksty w interesującym Cię okresie czy gwarze, przesiąknąć nimi przed zasiądnięciem do klawiatury. Czasochłonne, ale ciekawe i pomocne zajęcie.

Naprawdę fajny szort, dzięki za lekturę.

Pozdrawiam!

Mnie, niestety, nie podpasował ten szorcik, taki trochę zbyt przaśny. Ale to – jak zwykle zresztą – kwestia gustu.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Majkubar Dzięki wielkie za przeczytanie :)

 

Cieszę się, że tekst Cię rozbawił, w końcu takie było jego zadanie :)

 

Co do gwary to Wojciech nie potrafił się nią posługiwać. Na początku uwzględniłem, że tylko udawał, dlatego jego wypowiedzi są odrobinę dziwne ^^

bemik Dzięki za komentarz :)

 

No cóż, tekst jest dziwny, nie każdemu będzie się podobał :)

I dlatego Cię przepraszam, Borowiku. Kompletnie nie załapałem. Odmóżdżenie niedzielne. Teraz kumam, i tym bardziej doceniam zamysł i tekst! ;) Mea kupa. :-D I to wielka.

:)

Sympatyczny pomysł. Selfie naprawdę niezłe. Takie… turystyczne. :-)

Babska logika rządzi!

Finkla Dziękuję :)

 

Byłem pewien, że mnie za coś opieprzysz… za jakąś litrówkę, albo coś. A tu proszę.

 

Poziom zaskoczenia – 100% :O

Nie jestem w domu, zdekoncentrowana… ;-)

Babska logika rządzi!

Trochę zmęczył mnie Wojciech, a poza tym jakoś tak bez szczególnych rewelacji, choć przeczytałam bez przykrości. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kilka pomysłów naprawdę trafionych. Także selfie z kupą, jako napiętnowanie głupoty niektórych turystów. Albo to udawanie gwary. Zacne. I to, że nikomu nie przeszkadzały wcześniejsze głupoty wygadywane przez Wojciecha, a dopiero pochodzenia ryb w jeziorze doczepił się jakiś dociekliwy gówniarz. To też trafna obserwacja. I żart o oświetleniu niezły. Ja zaświeciłem ;) od razu o co chodzi. 

Jednak całość jakoś lekko zgrzyta podczas czytania, a puenta nie jest z gatunku tych, które robią WOW! Jakby mocno wysilona i mało oryginalna. To dziwne, bo wcześniejszymi żartami autor pokazał, że jest pomysłowy, umie błysnąć inwencją i zaskoczyć ciekawym spostrzeżeniem.

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

regulatorzy Dzięki za przeczytanie :)

 

mr.maras Dzięki wielkie:) Całość może zgrzytać, bo chyba starałem się upchnąć zbyt wiele pomysłów w jeden tekst ograniczony do 3000 znaków.

 

Ogólnie moim celem było rozśmieszenie, więc nawet jeśli tekst nie jest w 100% trafiony, ale wywołał u czytelnika, choćby jeden, uśmiech to spełnił swoje zadanie :)

Przyzwoity tekst, znalazło się miejsce nawet na niewielkie fajerwerki, jak "dociekliwi gówniarze” czy motyw selfie ;) I choć puenta nie daje jakoś mocno w mordę, to jednak jest na tyle ciekawa i zabawna, że zostawiam klika :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

NoWhereMan Dzięki i za przeczytanie i za klika :)

Puenta jakoś nie kopie, reszta tekstu zabawna :) Selfie z g… ubawiło, ale to dosyć popularne przecież, ludzie trzaskają selfie po łazienkach, toaletach i na kiblach :D lub z przesiadującymi na tronie domownikami odbitymi w lustrze :-)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Mytrix Dzięki za komentarz :)

 

Cieszę się, że tekst Cię rozbawił ^^

 

Selfie oczywiście wygrywa! Dociekliwe dzieciaki rzeczywiście czasami są potworne, nawet te małe, zielone. Tekst mnie rozbawił i bardzo mi się podobał. :D

AQQ Dzięki wielkie :)

Czy "Tate" to jakaś nieśmiała sugestia?No, Mel Brooks to to jednak nie jest.;). Jego "Żydzi w Kosmosie" są mimo wszystko znacznie bardziej.;)

 

rybak Dzięki za komentarz :)

 

“Tate” miało po prostu zastąpić wyraz “tato” :D

Te smarowane pstrągi to coś nowego. :) Więc za to plus, ale na konkurs to trochę za mało, ot zabawnych kilka zdań.

Darcon Dzięki za przeczytanie :)

 

Wiesz, nawet jeśli nie wygram ( a pewnie nie wygram :D ) to cieszę się, że rozśmieszyłem kilka osób. W końcu chodzi tutaj o zabawę :D

Nawet niezłe. Fajny motyw z lewym przewodnikiem. Tylko czemu odpady kosmitów to pstrągi? o.O

"Czy sarny się tną, czy jeżozwierz, czy pancernik? Żadne zwierzę... w naturze." ~ J. K. Dębski

Lord Vedymin Dzięki za przeczytanie :)

 

Pstrągi to produkt nieudanych eksperymentów, który ze względu na radioaktywność musi zostać wywieziony z planety. Kosmici nie są jednak potworami i chcąc zachować ryby przy życiu, wypuszczają je do wody na ziemi. Robią to głównie w wysokich miejscach takich jak jeziora w Tybecie, by przez przypadek nikt ich nie zauważył. ( Pomyśl co by było gdybyś nakrył sąsiada, który podrzuca Ci do basenu, jakieś “pamiątki” przywiezione z Czarnobyla ) :D

Nowa Fantastyka