- Opowiadanie: Arkkev - Humor dosłownie klozetowy

Humor dosłownie klozetowy

Głupi pomysł który musiałem zrealizować, widząc temat konkursu. Mam nadzieje, że nie wyszło zbyt satyrycznie, miało być absurdalnie :). Zauważyłem, że trochę wyszedłem poza zakres więc musiałem kombinować by wszystko zmieścić. 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Humor dosłownie klozetowy

Władek, niemłody już elektryk z Poznania, od początku wiedział, że cały ten pomysł z dzisiejszą podróżą do Morskiego Oka można było o kant dupy potłuc. Droga była (a niby na przecenie), całe te biuro podróży jakieś podejrzane jest, no i mówił Kaśce, że na śniadanie były pyszne kiełbaski z oscypkiem. Czy ona nie rozumie, że jak facet sobie poje, to nie może od razu leźć na ten Giewont, czy gdzie to tam jest? Zanim przecież wgramoli się na dorożkę, to już kolki dostanie, albo gorzej… I koniu ciężej będzie, bo on dopiero po śniadaniu, no po co to wszystko.

Ona oczywiście wiedziała lepiej. Siedział teraz wciśnięty w ławkę, walcząc o każdy kawałeczek drewna. Oprócz jego i Kaśki było jeszcze paru nastolatków, tacy młodzi i zamiast chodzić pod górę, to zwierzaka męczą. Nie mówiąc o tym, że taka podróż źle na niego działała – z każdą, nawet niewielką nierównością musiał trzymać jelita w ryzach. Raz mu się nie udało, próbował obrócić to w żart i obarczyć winą konia, ale chyba mu nie uwierzyli. Gnojki. Nie po to w czasach komuny walczył z władzą, by teraz szacunku mu nie okazywali.

 Piętnaście minut później dotarli już na samą górę, gdzieś tam było to jezioro, a on mógł sobie ulżyć w przytulnym schronisku. 

– Kaśka, idę do toalety – sapnął, coś tam odpowiedziała, ale nie usłyszał co. Rozpychając się wśród turystów zbliżał się do budynku, ludzie odsuwali się od niego, lub sami byli przesunięci. Nie obchodziło go to już, lawina ruszyła, blady strach padł na niego – a co, jeśli nie zdąży…? Przyspieszył, otworzył drzwi do schroniska i pobiegł do łazienki. Dotykał już klamki gdy jego największy koszmar się ziścił – przed jego oczami widniała tabliczka z napisem:

 

“Płatne 5 zł. “

 

Wybałuszył oczy, zaklął głośno i rozejrzał się z furią po sali. O nie, nie da się ograbić w blady dzień! Upewnił się, że ma w swoim podręcznym kołczanie chusteczki higieniczne, po czym wybiegł ze schroniska w stronę bardziej zalesionego terenu. Gdy uznał, że jest już wystarczająco daleko, ściągnął spodnie i przykucnął. Lata w harcerstwie w końcu się na coś przydały.

Po skończonej robocie, rozejrzał się wokół. Był zaraz koło jeziora, i teraz, gdy mu ulżyło, musiał przyznać, że jest tu naprawdę pięknie. Słońce świeciło, ptaki ćwierkały, w oddali Tatry okalały malowniczą dolinę. Nacieszył się widokami i zamierzał już wracać, gdy napotkał wzrokiem swoje dzieło i zrobiło mu się trochę głupio. Niewiele myśląc zrobił to co zawsze w takich sytuacjach – złapał najbliższą wiszącą gałąź i pociągnął ją w dół. Instynkt. 

Szum szalejącej wody za nim był ogłuszający. Odwrócił się i zauważył tylko jak pośrodku jeziora tworzy się wielki wir i w ciągu paru sekund cała woda znika w niewidocznej dziurze w ziemi. Końcowe, “chlup”, jakie słyszał wiele razy u siebie w toalecie, przywróciło go do świadomości. 

W szoku jakim był nasunęło mu się tylko jedno, elementarne pytanie – czy brak Morskiego Oka w "Wycieczce do Morskiego Oka”, to dobra podstawa, by ją reklamować…? 

 

Koniec

Komentarze

te jezioro → to jezioro

 

“W szoku jakim był(…)” – dziwnie to brzmi, bez ‘jakim był’ zdanie wyglądałoby lepiej.

 

Gdzieś widziałam jeszcze brakujący przecinek, ale teraz mi zniknął.

 

Humor klozetowy to nie mój humor, ale nie zmęczył mnie, więc nie narzekam. Wizja morskiego Oka jako wiru na dnie sedesu rzeczywiście jest absurdalna i przerażająca jednocześnie… chociaż wiedz, że jednym pociągnięciem gałązki pozbyłeś się morderców, potworów, bogów, Cthulhów, świstaków i reszty wszystkiego, co się tam w okolicy namnożyło. Ale by było estetycznie, gdyby własnie Twój szort zakończył listę zgłoszeń :)

 

Wiele mówiący tytuł nie zapowiadał dzieła ambitnego, więc i rozczarowania nie było. Przeczytałam bez przykrości ale i bez satysfakcji.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Szort pozostawił mnie obojętnym, choć tabliczka “Płatne 5 zł” zirytowała nie mniej niż bohatera ;)

Napisane nawet nawet.

 

Tyle ode mnie.

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Ostrzeżenie spowodowało, że spodziewałem się czegoś durnie obrzydliwego, a okazało się, iż szorcik był całkiem nieźle napisany, natomiast zakończenie usmiechnęło swym niewymuszonym absurdem.

W sam raz do niedzielnego śniadania :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Władek, niemłody już elektryk z Poznania(+,) od początku wiedział,

 

Droga była (a niby na przecenie), całe te biuro podróży jakieś podejrzane jest, no i mówił Kaśce, że na śniadanie były pyszne kiełbaski z oscypkiem.to biuro; Fragment o Kaście i śniadaniu nie komponuje mi się z pierwszą częścią zdania. tam jest narzekanie, a tu pochwała kiełbasek i oscypka… 

 

Oprócz jego i Kaśki – niego 

 

Rozpychając się wśród turystów(+,) zbliżał się do budynku, 

 

Nie jestem fanką ani absurdu ani tego typu humoru, więc nie powiem, że mi się podobało. Raczej tekst pozostawił mnie obojętną.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Po tytule spodziewałem się czegoś gorszego, ale szału nie ma.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Z tą spłuczką nawet pomysłowe :) Nie jest źle.

Zdecydowanie tak. Spłuczka pomysłowa, tylko zagrałbym to inaczej, bo dziwnie to wyszło, tak ciągnąć po niewczasie. Bardziej odruchowo by było, zamiast instynktownie, gdyby bohater pociągnął zaraz po… A wtedy zdziwienie podkreśliłbym trzymanymi w garści, niedopiętymi portkami. :)

Faktycznie całość nie zabrała mnie zbyt mocno, ale to nieważne. To Twój konkretny krok w określonym kierunku, Akkev, więc jedź tym wozem dalej, byle do przodu!

Pozdrawiam serdecznie! ;)

Dzięki za komentarze i poprawki, niestety pisałem bez patrzenia na znaki więc potem musiałem obcinać. Miało być głupio, więc cieszę się, że było :). 

Jest jakiś pomysł, nawet mi się spodobał. Ale tak jakoś do końca nie przekonał. Nigdy nikt za tę gałąź nie pociągnął? Żadna sarenka jej nie skubnęła, śnieg nie przygniótł?

gdzieś tam było te jezioro,

To jezioro, te jeziora.

Babska logika rządzi!

@Finkla

 

Dzięki, poprawiłem po radzie Żonglera już. Może i jak głodna sarenka pociągnęła, ale o czym bym wtedy napisał w tym opowiadaniu? :) 

Tys prowda. Może czułabym się bardziej przekonana, gdyby bohater był wyżej i spuścił lawinę na jeziorko, szarpiąc za kosodrzewinę? Przynajmniej dałoby się to jakoś fizycznie uzasadnić.

Babska logika rządzi!

Przeczytałem. Niestety nie mój typ humoru, ale na wykonanie nie mogę narzekać, a i w zamyśle tekst jest całkiem-całkiem ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

@NoWhereMan

 

Dziękuje za komentarz :). 

 

@Finkla

 

Mój biedny limit 3000 znaków by nie wytrzymał takiego obciążenia już :(. 

Ech, niejednemu opku limit dopiekł…

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka