- Opowiadanie: Dalekopatrzacy - Zaraza

Zaraza

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Zaraza

Na Wszechświatowej Miedzyimperialnej Stacji Kosmicznej nr 33 dobiegła końca długa standardowa trzydziesto-godzina doba. Arnulo Ibsen stażysta niższej klasy pakował do torby śniadaniówkę i kluczyki od pokoju. Zwykłym zbiegiem okoliczności jego nazwisko było takie samo jak nazwisko jednego z najbardziej znanych ziemskich dramatopisarzy. Nie dane im się jednak będzie nigdy poznać, choćby już z tego powodu, że ziemski Ibsen zmarł ponad osiemdziesiąt lat uniwersalnych temu. Nawet najstarsze imperium liczące sto tysięcy standardowych lat znanej cywilizacji, nie potrafiło przekroczyć granicy śmierci, a sama Ziemia od początku istnienia na niej cywilizacji była objęta ścisłą kwarantanną. Nikt i nic nie mogło się z niej przedostać w rejony kontrolowane przez Miedzyimperialny Sojusz planety.

Na zielonowysmukłej twarzy Arnulo pojawił się pierwszy cień uśmiechu, który nie odsłonił jednak dwóch rzędów ostrych jak sztylety zębów. Ibsen ostatni raz rzucił okiem na panel sterowania, wszystkie kontrolki migały uspokajająco na zielono – jedyny kolor widziany przez wszystkie znane rasy. Jego zmiennik powinien być już tu za chwilę. Nerwowo zerknął na automatyczne drzwi wyczekując ich otwarcia, oznaczającego koniec dnia pracy. Kamera zamontowana w narożniku pokoju wychwyciła niespodziewany ruch głowy stażysty, zapisała odpowiedni plik i przesłała go do głównego serwera danych. Nieświadom tego Arnulo spojrzał ponownie na panel kontrolny i zaczął jeszcze raz analizować spływające dane. Z zamyślenia wyrwało go uspakajające dotknięcie w ramię. Przyszedł zmiennik.

Jakieś dziwne uczucie obudziło Ibsena w środku zaplanowanego snu. Nie otworzył jednak oczu, starając się ustalić co się stało. Analizował wszystkie swoje odczucia, łącznie z potrzebą vade at latrina, obserwował wszystkim zmysłami potrzeby swojego ciała, niczego jednak nie odkrył. Tej nocy już nie zasnął.

Arnulo zasiadł przy swoim stanowisku pracy, starając się przegonić z głowy myśli o swoim łóżku lub chwili relaksu. Wbił uważne spojrzenie w kontrolki migające na zielono. Jednak po chwili mimo woli  zerknął za plastiglasowa szybę za którą malował się urokliwy krajobraz Drogi Mlecznej. Dźwięk kamery przesuwającej swoje czuje oko wyrwał go z zamyślenia.

Jak długo patrzył na kosmiczny krajobraz? Pięć minut? Dziesięć? Tak czy tak zdecydowanie za dużo. Dobrze, że choć to nieznośne uczucie z nocy przeszło. Siłą woli skierował swój wzrok ponownie na panel kontrolny. Rozpoczął szczegółową i pieczołowitą procedurę kontrolną podległego sobie podrejonu „Droga Mleczna”. Gdy kończył obszerny raport, poczuł dotknięcie w ramię. Koniec zmiany.

– Wszystko w porządku, Arnulo?

– Tak, Pavlusie, tylko jakoś mi się nie chce pracować. Od przeszło stu lat wciąż wpatruję się w te cholerne kontrolki. A ja chcę czegoś więcej! – Ostatnią frazę prawie wykrzyczał.

Troje oczu Paylusa rozszerzyło się w zdziwieniu, górne oko najbardziej jego powieka zaczęła opadać i wznosić się w tempie startującego okrętu bojowego, wyrażając niekosmiczne zdziwienie.

– Arnulo – zdołał tylko wydukać.

– A tak, dosyć tego, tej beznadziejnej pracy, tych raportów i kontroli. Mam to w obydwu nosach!

Krzyk Ibsena przerwał alarm i potworny dźwięk syreny. Obydwoje złapali się za uszy mimo to ogłuszeni upadli na ziemię. Uzbrojony po zęby oddział bojowy wpadł do pokoju przez wyważone drzwi. Jeden z żołnierzy – widocznie dowódca – skoczył prosto na Ibsena zakuwając go w kajdany. Ten całkowicie zaskoczony nawet nie protestował gdy drugi podbiegł i wbił mu strzykawkę w szyję:

– Co, co to było? – wystękał Paylus.

– Zaraził się Ziemią – wysapał dowódca. – To nieuleczalne, zostanie eksterminowany.

Koniec

Komentarze

"Stacji Kosmicznej nr AW33, dobiegał końca…" – jak numer, jak są w nim literki??? Wywal przecinek.

"standardowy trzydziesto godziny dzień" – ”trzydziesto-godzinny”. W kosmosie nie ma dni. Zmień na "dobę"

"Na zielonowysmukłej twarzy" – eee…

"rzucił okiem na panel kontrolny, wszystkie kontrolki migały uspokajająco na zielono" – powtórzenia. "uspokajająco" niepotrzebne.

"Jego zmiennik powinien być już tu za chwilę" – zmieniasz czas z przeszłego na teraźniejszy.

"Jakieś dziwne uczucie obudziło Ibsena w środku zaplanowanego snu" – przed chwilą napisałeś, że tylko był zamyślony. A teraz że spał. i pisze się "wyrwał ze snu", lub po prostu "obudził się"

"zerknął za plastiglasowa szybę" – literówka

"Siłą woli skierował swój wzrok ponownie na panel kontrolny." – Wodolejstwo. Spojrzał na panel. Koniec.

"Gdy kończył obszerny raport, poczuł dotknięcie w ramię. Koniec zmiany." – Było już o tym!

"jakoś mi się nie chce, pracować" – zbędny przecinek

" A ja chcę czegoś więcej! – ostatnią frazę prawie wykrzyczał." – źle zapisany dialog. Powinno być z wielkiej litery.

"Troje oczu Paylusa rozszerzyło się w zdziwieniu, górne oko najbardziej jego powieka zaczęła opadać i wznosić się w tempie startującego okrętu bojowego, wyrażając niekosmiczne zdziwienie." – co tu się stało?

"Uzbrojony po zęby oddział bojowy wpadł do pokoju przez wyważone drzwi." – a kto je wcześniej wyważył? i po co wyważać automatyczne drzwi? "wpadł do pokoju". Po prostu.

Pomysł nawet fajny, ale zamordowany przez multum błędów. Niby tylko 3600 znaków, ale i tak jest przegadane.

PRO TIP ograniczaj się do ”powiedział/powiedziała" jeśli z samej wypowiedzi wynika w jaki sposób postać coś powiedziała. Inaczej (np. końcowy dialog) brzmi głupio i na siłę.

Witamy na portalu :)

lol

"Stacji Kosmicznej nr AW33, dobiegał końca…" – jak numer, jak są w nim literki??? Wywal przecinek

 seria AW nr 33 wydało mi się przesadne.

Zielonowysmukłej zostanie

 

"Jakieś dziwne uczucie obudziło Ibsena w środku zaplanowanego snu" – przed chwilą napisałeś, że tylko był zamyślony. A teraz że spał. i pisze się "wyrwał ze snu", lub po prostu "obudził się" 

zmianę zaznaczyłem akapitem

"Siłą woli skierował swój wzrok ponownie na panel kontrolny." – Wodolejstwo. Spojrzał na panel. Koniec. 

akt woli jest fundamentalny, zostanie.

 

"Troje oczu Paylusa rozszerzyło się w zdziwieniu, górne oko najbardziej jego powieka zaczęła opadać i wznosić się w tempie startującego okrętu bojowego, wyrażając niekosmiczne zdziwienie." – co tu się stało?

niekosmeczne miało być gra słów do niebotycznie, pomyśle

"Gdy kończył obszerny raport, poczuł dotknięcie w ramię. Koniec zmiany." – Było już o tym! 

Tak właśnie.

PRO TIP ograniczaj się do ”powiedział/powiedziała" jeśli z samej wypowiedzi wynika w jaki sposób postać coś powiedziała. Inaczej (np. końcowy dialog) brzmi głupio i na siłę.

Nie sądzę by osoba która wyważyła własnie drzwi (tak to własnie ona) i zakuła kogoś w kajdany coś “powiedział”. Wysapał, wykrzyczał, owszem, “Powiedział” brzmiało by dopiero sztucznie głupio i na siłę.

Dziękuję za uwagi i powitanie. 

Zaraz poszukam opcji edytuj.

 

Dobrze byłoby wiedzieć, w jaki sposób się zaraził. I po czym to fachowcy poznali. I dlaczego Ziemia jest traktowana tak wyjątkowo… Czyli, zostało mi sporo pytań po lekturze.

OK, jest jakiś pomysł. Ale wykonanie nadal nie rzuca na kolana.

Interpunkcja mogła być lepsza. Na przykład wołacze, Dalekopatrzący, oddzielamy przecinkami od reszty zdania.

dobiegła końca długa standardowa trzydziesto-godzina doba.

Trzydziestogodzinna łącznie.

Na zielonowysmukłej twarzy Arnulo pojawił się pierwszy cień uśmiechu który nie odsłonił jednak dwóch rzędów ostrych jak sztylety zębów. Ostatni raz rzucił okiem na panel sterowania,

Co jest podmiotem w drugim zdaniu i dlaczego cień uśmiechu? BTW, przecinek po “uśmiechu”.

Babska logika rządzi!

Mały infodump na początku i trochę za dużo znaczków prowadzi do twistu. Gdzieś tam troszeczkę przecinki się upiły i zaszalały.

Puenta fajna :) 

Finkla, dobrze było by wiedzieć: może przez zbieżność nazwisk, może we śnie odwiedził go duch Ibsena, może tajemnicza bakteria..wiele pytań. Odpowiedzi nie dam. Pytania są ładniejsze.

Nie znam się na interpunkcji, za szybko czytam. Chętnie wysłucham kilku porad w tym zakresie.

Finkla. Podmiot jest domyślny wskazany przez “rzucił.

Dziękuję za uwagi.

 

Karol, a twist prowadzi do upicia przecinków? :)

Dziękuję za opinię. Jeśli choć jednej osobie się spodobało to jest to dla mnie duża radość.

No to właśnie pierwsza była o wołaczach. Na przykład tutaj:

– Wszystko w porządku Arnulo?

– Tak Pavlusie, tylko jakoś

Pominąłeś przecinki przed imionami.

No i z tym podmiotem domyślnym jest problem. Bo on odsyła do pierwszego pasującego gramatycznie podmiotu na lewo od danego zdania. Czyli w podanym przypadku do cienia uśmiechu, a to nie bardzo ma sens.

Babska logika rządzi!

Tak, Pavlusie, tylko jakoś mi się nie chce pracować. 

Taka konstrukcja wydaje mi się niezgrabna. Jest w niej “zgrzyt”.

Tak Pavlusie, tylko jakoś mi się nie chce pracować. 

W tym przypadku łatwiej jest pracować na oddechu. Przeczytaj obie wersje na głos.

Tak, Pavlusie tylko jakoś mi się nie chce pracować. 

Dramat.

Tak, Pavlusie… – zawiesił głos na sekundę - Tylko jakoś mi się nie chce pracować. 

Nieładne

Tak, Pavlusie… – zawiesił głos na sekundę - Tylko jakoś mi się nie chce pracować. – wyszeptał.

Potraktuj wołacz jak wtrącenie. No, po prostu dookoła niego powinny być przecinki. Może Bańko i poradnia językowa Cię przekonają.

Babska logika rządzi!

Jest jakaś humorystyczna wizja, przerysowanie i pomysł. Zrujnowane wykonaniem.

Końcówka też wydała mi sie taka pośpieszona i nagła, słabo zapowiedziana, ale może tak miało być.

 

Najbardziej irytował brak przecinków i czasem dziwny szyk w zdaniach, co utrudniało lekturę.

Inne drobne błędy też nie pomogły.

 

Tak, Pavlusie, tylko jakoś mi się nie chce pracować. 

To niestety, albo i stety, jedyna poprawna wersja :)

 

Problemy miałem (m.in.) tu:

 

Na Wszechświatowej Miedzyimperialnej Stacji Kosmicznej nr 33 dobiegła końca długa standardowa trzydziesto-godzina doba.

szyk, "nr 33" -> numer trzydzieści trzy

Nikt i nic nie mogło się z niej przedostać w rejony kontrolowane przez Miedzyimperialny Sojusz planety.

Na końcu zdania na pewno ma stać "planety"?

 

Jednak po chwili mimo woli  zerknął za plastiglasowa szybę za którą malował się urokliwy krajobraz Drogi Mlecznej.

"Jednak po chwili mimo woli zerknął" – brakuje przecinka po chwili, inaczej wychodzi na to, że chwila nie miała woli… co w sumie może i jest prawdą, bo przecież chwile woli chyba nie mają, ale zakladam, że nie o to ci chodziło; o jedną spację za dużo; literówka; przecinek po szybę.

 

Dźwięk kamery przesuwającej swoje czuje oko wyrwał go z zamyślenia.

czujne?;

 

To kilka przykładów, a niestety znajdzie się tego więcej.

 

Pozdrawiam!

 

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Pozwól Mytrix, że stanę w obronie swojego “dzieła”

Na wstępie podziękuję za pozytywy które dostrzegłeś, bardzo mnie to cieszy, że pomysł znalazł Twoje uznanie. Odniosę się natomiast do Twoich uwag:

Tak, końcówka słabo zapowiedziana.

Przerysowanie miało być, chciałem niezauważalnie zbliżyć się do groteski, ale na pojedynkową odległość. Stad nazwa stacji, taka a nie inna. Sugerować miała w mojej intencji, tandetne niskobudżetowe kino amerykańskie.

 

Na Wszechświatowej Miedzyimperialnej Stacji Kosmicznej nr 33 dobiegła końca długa standardowa trzydziesto-godzina doba.

szyk, "nr 33" -> numer trzydzieści trzy

To już chyba trzecia opinia co do poprawności tej nazwy. W każdą z uwagą się wsłuchuję (prawda, że ładna aluzja do Mordimera?) Stoję na stanowisku, że numery porządkowe zapisujemy cyframi.

Dźwięk kamery przesuwającej swoje czuje oko wyrwał go z zamyślenia.

czujne?;

Tak, czujne. Dlatego, iż literatura (o wybaczcie mi, lecz mam na myśli szerszy kontekst) nie musi być niewolnikiem rzeczywistości. Rozumiem, że mechanizmy nie może być czujny, bo nie jest to jego trwałym przymiotem. Nie widzę powodu dla którego pisanie miało by być kopią semantyki rzeczywistości. Trochę przypomina mi to zniewolenie człowieka poprzez język, podczas gdy ja uważam, że powinno być odwrotnie. I na tej reducie pozostanę do czasu zmiany mojej opinii. Niemniej, rozumiem Twoją wątpliwość.

Dziękuję za Twoje uwagi i pozdrawiam.

Trochę jak dla mnie zbyt chaotyczne. Sporo cięć wyszłoby tekstowi, moim zdaniem, na dobre. I interpunkcja nieco kuleje, przez co niektóre zdania brzmią dziwnie. Średni tekst, który ani mnie nie zaskoczył, ani nie wzbudził większych emocji.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Miał tylko lekko rozbawić. Z naciskiem na lekko.

Dziękuję za Twoją uwagę.

Nie wiem, czy pastwić się nad Twoim opowiadaniem, Dalekopatrzacy, czy ograniczyć do krótkiej opinii. Zaobserwowałem w tekście śladowe ilości pomysłu i nie był to niestety pomysł szczególnie oryginalny. Pracownik stacji kosmicznej, przedstawiciel obcej cywilizacji obserwującej Ziemię, “​zaraża się”​ ziemskim podejściem do życia (lub pracy). Objawia się owo podejście (zaraza) w taki sposób, że: opcja 1. ma on dość monotonii, nudy, chce czegoś więcej od życia; opcja 2. ma wszystko w nosie. Albo obie opcje jednocześnie. Zwierzchnicy w obawie przed rozprzestrzenieniem się tej “zarazy”​ likwidują protagonistę. Koniec. 

Napisane jest to poprawnym stylem, językowo też w miarę poprawnie (chociaż zdarzają się dziwne zwroty i konstrukcje). Ale mam na myśli słownictwo i styl. Na poziomie technicznym jest już zdecydowanie słabiej. Zapis dialogu, szyk zdań, interpunkcja itd. – ​ to wszystko kuleje. 

No i te akapity, którymi rzekomo oddzieliłeś przeskoki w czasie, są mało czytelne. Nie wiadomo w pierwszej chwili, o co chodzi. Ibsen czeka na zmiennika, śpi, znowu pracuje – ​a wszystko to w jednym ciągu. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dziękuję mr.maras za Twoje uwagi. 

Słabości są mi doskonale znane.

Niemniej moje zdziwienie obudziło domniemanie nieoryginalności. Niemałe zdziwienie.

Zrozum. Tutaj przewija się dużo opowiadań i często są do siebie podobne. Zwłaszcza gdy chodzi o debiut. Z czasem można dostać znieczulicy. Coś co tobie wydaje się fajne, dla innych tutaj będzie słabe i niewarte uwagi. Jeżeli chodzi i oryginalność to poprzeczka jest wysoko i musisz temu sprostać.

Ja sam mam z tym problemy, ale się staram.

lol

Jest pomysł – i tyle. Po lekturze zostało mi mnóstwo pytań bez odpowiedzi przez zakończenie, które ma szokować ostatnim zdaniem – ale ono z niczego dla mnie nie wynika. Jak się zaraził? Do czego go to doprowadzi?

Technicznie czytało mi się średnio. Niby zdania okej, ale przez błędy musiałem niektóre powtarzać, bo nie zakumałem od początku ich znaczenia.

Reszta uwag jak u poprzedników. Chwytaj więc ciekawe linki, które na pewno Tobie pomogą:

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję mr.maras za Twoje uwagi. 

Słabości są mi doskonale znane.

Niemniej moje zdziwienie obudziło domniemanie nieoryginalności. Niemałe zdziwienie.

​To nie miało oznaczać, że pomysł nie jest Twój. Miało oznaczać, że podobny pomysł w różnych formach już się pojawiał niejednokrotnie. W lepszych lub gorszych wersjach. Miało też oznaczać, że jako sedno opowiadania, jego sens, clou tekstu, jest taki sobie i z trudem dźwiga na sobie ciężar szorta na niemal 4 tys. znaków.

Ale jestem też pewien, że potrafisz pisać lepsze teksty, Dalekopatrzacy.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dziękuję mr.maras za Twoje uwagi. 

Słabości są mi doskonale znane.

Niemniej moje zdziwienie obudziło domniemanie nieoryginalności. Niemałe zdziwienie.

​To nie miało oznaczać, że pomysł nie jest Twój. Miało oznaczać, że podobny pomysł w różnych formach już się pojawiał niejednokrotnie. W lepszych lub gorszych wersjach. Miało też oznaczać, że jako sedno opowiadania, jego sens, clou tekstu, jest taki sobie i z trudem dźwiga na sobie ciężar szorta na niemal 4 tys. znaków.

Ale jestem też pewien, że potrafisz pisać lepsze teksty, Dalekopatrzacy.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Odniosłam wrażenie, Dalekopatrzacy, że chciałeś chyba opowiedzieć dowcip, ale cóż, opowiastka zdała mi się dość rozwleczona i mało zabawna, a w dodatku nie najlepiej napisana.

 

Na zie­lo­no­wy­smu­kłej twa­rzy Ar­nu­lo po­ja­wił się pierw­szy cień uśmie­chu… –> Twarz może być zielona i pociągła, ale nie zielonowysmukła.

Wybacz, Dalekopatrzacy, ale zielonowyskukła twarz brzmi idiotycznie, tak jakby kolor zielony mógł być wysmukły albo gruby.

Za SJP PWN: wysmukły 1. «wysoki i szczupły» 2. «wysoki lub długi i cienki»

 

łącz­nie z po­trze­bą vade at la­tri­na, ob­ser­wo­wał wszyst­kim zmy­sła­mi po­trze­by swo­je­go ciała… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

Oby­dwo­je zła­pa­li się za uszy mimo to ogłu­sze­ni upa­dli na zie­mię. –> Odniosłam wrażenie, że Arnulo i Pavlus są rodzaju męskiego, więc winno być: Oby­dwaj zła­pa­li się za uszy, mimo to ogłu­sze­ni upa­dli na zie­mię.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka