
Reaktywacja cyklu “Anna mówi”, życzę udanej zabawy!
http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/8340
Reaktywacja cyklu “Anna mówi”, życzę udanej zabawy!
http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/8340
Anna mówi, że piwo mi nie służy. Niech sobie mówi, co chce!
Ekspert twierdzi, że jedna szklaneczka, wypijana przed obiadem, zaostrza apetyt. Pół szklaneczki przed koncertem – o czym wiedzą trębacze, puzoniści, waltorniści – rozluźnia aparat gry. Zimny, chmielowo-słodowy napój skutecznie gasi pragnienie podczas upału.
Anna mówi, że od piwa głowa się kiwa, rośnie maciek, cierpi wątroba, człowiek staje się gburowaty, chamowaty, i że w ogóle… to nic dobrego.
Tymczasem od trzydziestu lat jestem szczęśliwym posiadaczem browaru. Nie piję piwa, ani go nie kupuję; wszystkiego mam pod dostatkiem; siedzę tylko i liczę mamonę. Co mam nie liczyć!
Piwo mi nie służy?! – Żarty!
No cóż, w takich okolicznościach piwo nie może nie służyć. ;)
Brakuje jednego słowa. :(
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
“Brakuje jednego słowa”. – Chyba jednego kufelka… :)
Dzięki Reg. Okej, poprawione!
;D
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Takiej puenty się nie spodziewałem. :) Myślałem, że codziennie po obiedzie słucha koncertów. ;) Ale tak brzmi lepiej. :)
A to nawet fajne. :-)
Ale naprawdę piwo przed obiadem zaostrza apetyt? Ono podobno ma strasznie dużo kalorii i podnosi poziom cukru we krwi bardziej niż glukoza.
Babska logika rządzi!
O, to dobre.
Nie ma to jak dusić kasę z hipsterów na kraftowanych pomyjach ze skarpetek z delikatną nutą lawendy.
/ᐠ。ꞈ。ᐟ\
Widzę, Zalth, że znasz się na rzeczy. ;)
Finkla, Darcon, serdeczne dzięki za Wasze komentarze!
Finkla: Wódka ma więcej kalorii ;) Szklanka piwa zaostrza apetyt nie tylko przed obiadem. Jednak rano nie polecam pić. Mnie np. usypia ;)
Kerszi
No, jeśli jedyny wybór jest między wódką a piwem, to faktycznie… ;-)
Babska logika rządzi!
“(…) jeśli jedyny wybór jest między wódką a piwem”. – Sylwia. Anna mówi, że im mniejszy woltaż, tym mniej mamy kalorii. I proponuje dwie strategie działania:
1.Rozwadniamy piwo. “Piwo i maślanka oznacza kłopoty. Praczka mieć będzie dużo roboty”. A tak poza tym to można próbować rozcieńczać piwo czym się tylko da: wodą, wodą mineralną, sokiem, wodą smakową, tonikiem, kawą, kawą zbożową, podpiwkiem, chmielowym naparem, mrożoną herbatką – wszystkim, dosłownie wszystkim byle nie Maggi. Chociaż… może, kto wie. Tego Anna jeszcze nie próbowała (pijaczka jedna). Ważne, aby były zachowane odpowiednie proporcje. Osobiście A. nie poleca miksu 50/50%. 40/60% jest już zdecydowanie lepszy.
2. Albo: delektujemy się “słabym” piwem, np. “1 na 100” (Kormorana).
To chyba moje ulubione… :) Pozdrawiam.
:D
Jednak się przemogłem i cykl ukończyłem. Przyznaję, że ten drabble akurat mi się spodobał. Puenta zaskakująca i całkiem dowcipna, aż się uśmiechnąłem. Na plus.
"Nie wierz we wszystko, co myślisz."