
Weź..
Weź..
Weź..
Weź mnie w dłoń,
Jak pucharek z winem…
Zapoznaj się z mym bukietem,
Zapachowo,
Kolorystycznie i smakowo..
Poczuj mnie w swych ustach,
Jak każdy element mego ciała oddzielnie…
Rozkoszuj się mną namiętnie,
Nie tylko chwilę,
Ale wiecznie..
Pozwól abym krążył Ci w żyłach,
Wprowadzając w stan błogości…
Takie zawieszenie,
Z pogranicza nieba i ziemi…
Zauważ,
Że jak wino z wiekiem staję się lepszy,
W życiu,
W łóżku,
Tak na wieczność,
A nawet dzień dłużej…
Podążam ku nowej Ludzkości,
Na statku Apollo 13..
Wielce niepokojąca jest dla mnie różnica w ilości kropek po niektórych słowach, a nawet w tytułach wierszy, czy przedmowie.
Albo mi się wydaje, albo to tekst o piciu wina mszalnego, tylko gdzie tu fantastyka?
"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM
Fuj! Nie wezmę!
Zauważ,
Że jak wino z wiekiem staję się lepszy,
Zdaje mi się, że otwarte wino psuje się.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Znowu nie ma fantastyki.
Babska logika rządzi!
O tu Fasolleti miał za mało materiału na komentarz.
"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM