
Króciutki szort, w którym postawiłem na atmosferę. Inspirowany ćwiczeniem z kursu creative writing.
Króciutki szort, w którym postawiłem na atmosferę. Inspirowany ćwiczeniem z kursu creative writing.
Klatki. Po horyzont klatki, a w nich oni. Smaczni.
Nagle ogień na nocnym niebie. Tysiące świetlistych pojazdów spadają na ziemię. Huk uderzeń. Pył oblepiający ciała. Więcej ognia. Rozbijane legowiska. Z pojazdów wyskakują oni. Z zewnątrz inni od tych w klatkach, w środku tacy sami. Ohydni, w czarnych pancerzach z metalu. Obraza dla Bogini-Matki. Plastikowe kije trzymane w paskudnych kończynach plują pociskami z ołowiu. Rozrywają nasze ciała. Ból. Straszny ból. Bogini-Matka mówi: rozgnieść. Rozgnieść kreatury, pozbawić metalu i włożyć do klatek.
Gdy rozgniatamy pancerz jednego z nich macką, potwór emituje niezrozumiałe dźwięki. Zjadamy stworzenie. Smakuje tak jak pobratymcy z klatek. Nasze ciała rozrywają metalowe pociski. Krwawimy. Dwunożne istoty powróciły na planetę by zniszczyć Boginię-Matkę i odzyskać dom.
Tysiące świetlistych pojazdów spada na ziemię. – tysiące raczej spadają
Na swój sposób atrakcyjny jest ten rym w pierwszej cząstce. W drugiej cząstce zaczyna szwankować rytm zdań, a trzecia cząstka jest jakby chaotyczna – zaczynasz mówić o działaniach miejscowych, a potem znowu o tym rozrywaniu pociskami, co już było powiedziane cząstkę wcześniej. Przez to motyw opisu tego doświadczenia miejscowych związanego z kontaktem wydaje się być urwany, a puenta doklejona na siłę do tej cząstki. Może warto by było dopisać ze dwa zdania w trzeciej cząstce, rozwijających treść zdań 1-3, a resztę przenieść do nowej cząstki i jakoś przemodelować, żeby nie powielać treści, a poza tym poprawić rytm w cząstce drugiej i może nawet pokusić się o jeszcze jeden rym.
Ogólnie rzecz biorąc, fabuła nie jest porywająca (ale chyba też nie taki był zamiar autora), więc trzeba doszlifować formę.
I po co to było?
“Dwunożne istoty powróciły na planetę[+,] by zniszczyć Boginię-Matkę i odzyskać dom.”
Hm… zgadzam się z Syf.em. Generalnie jak dla mnie jest troszkę chaotycznie. Niby wiadomo mniej więcej, co się dzieje, ale jednak jest tu na tyle mało słów, że wiele rzeczy pozostaje niejasnych, a zastanawianie się nad nimi odrywa mnie od formy. Innymi słowy – zamierzonej przez Ciebie atmosfery raczej tu nie czuję, ale też ja jestem gruboskórna ;)
Zawsze jednak trudno jest w małej liczbie słów skutecznie coś przekazać, więc ćwiczenia są jak najbardziej wskazane. Im mniej słów, tym bardziej muszą być przemyślane i dopieszczone.
"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr
“plują pociskami z ołowiu”
– ten fragment nie pasuje do reszty słownictwem.
Całość fajnie napisana :-)
Wilku, coś mało merytoryczny tek Twój komentarz, żeby dać klika.
Co mi się podobało w tekście:
W bardzo krótkiej formie powstał obraz dziczy, który najpierw można kojarzyć z jakimś zapomnianym plemieniem, a potem okazuje się, że narracja jednak nie pochodzi od ludzi. Ba, nawet doszło do pewnego nawiązania do mitów Cthulhu (macki).
Nie ma tu jakiegoś “przejedzenia” opisu. Czyta się lekko i zgrabnie i w sumie jakoś tak “ilustracyjnie”, co w przypadku tak krótkiego tekstu jest niezłym wyczynem. Taki tekst-zdjęcie.
Klimat osiągnięty, ale niezbyt mi odpowiadały krótkie zdania w środkowym akapicie. Dawały mi takie poczucie “rwania” i nie dodawało to specjalnego uroku. Osiągnąłeś znaczne przyspieszenie w akcji, ale dla mnie okazało się trochę za męczące. Wyszło Ci ujęcie konkretnej sytuacji w tak niewielu słowach, więc czapki z głów.
Czekam na coś dłuższego :)
Hm, jeśli dobrze odczytuję intencje autora (autorze, skomentujesz?) to chyba miało być rwane, symbolizujące obce umysły.
Od razu lepiej :)
Konstrukcja przywodzi na myśl drabble. Czytelnik odruchowo zastanawia się, kim są bohaterowie. Z góry wiadomo, że ta narzucająca się opcja odpada. ;-)
W skali dla drabelków – szału nie ma, ale i wstydu też nie.
Babska logika rządzi!
Czy dobrze rozumiem, że rzecz sprowadza się do tego, że albo my zjemy ich, albo oni nas?
Bogini-Matka mówi: rozgnieść. Rozgnieść kreatury, pozbawić metalu i włożyć do klatek. –> Raczej:
Bogini-Matka mówi:
– Rozgnieść. Rozgnieść kreatury, pozbawić metalu i włożyć do klatek.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Hej, dziękuję wszystkim za uwagi, są bardzo cenne i rozwijające, zrobiłem drobne poprawki w treści, a te uwagi, których nie uwzględniłem ze względu na moje zamiary, wezmę do serca i zapamiętam na przyszłość. Chaos wraz z nietypową stylistyką (to “rwanie”) miały oddać stylistycznie obcość umysłów kosmitów. Podoba mi się określenie “tekst-zdjęcie”, chyba właśnie to chciałem osiągnąć, to miała być taka pocztówka z wojny okiem obcych. ;)
@regulatorzy Rzecz sprowadza się do tego, że albo ludzie odzyskają planetę i uwolnią swoich hodowanych na jedzenie pobratymców, albo skończą jako kubełek KFC na stole obcych. ;)
Frytki.
Klatki. Po horyzont klatki, a w nich oni. Smaczni.
Podoba mi się ta część. :)
Jako pojedyncza scena, czy właśnie taki “tekst-zdjęcie” wyszło całkiem fajnie :)
Pomysł jest, ale czegoś koniec końców mi brakowało po przeczytaniu tej krótkiej formy. Po chwili doszedłem – przydałaby się mocniejsza puenta. Bo obecnie kończy się to tak cichutko.
Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?
Sympatyczne :)
Przynoszę radość :)