- Opowiadanie: maciekzolnowski - Czerwony pył

Czerwony pył

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Czerwony pył

Gdy brałam prysznic, w kabinie siedział pająk. Długie odnóża poruszały się wolno, jakby smakował powietrze. Włączyłam wrzątek. Patrzyłam, jak wije się i kurczy, a woda robi swoją brudną robotę. Nie chciałabym tak skończyć.

Na drodze potrąciłam szczura. Zobaczyłam go za późno – szary kształt mignął pod kołami. Myśl: nie chcę tak skończyć. Przycisnęłam gaz mocniej niż trzeba.

Do pokoju wleciał trzmiel. Wielki, włochaty, wściekły. Uderzyłam packą – raz, drugi. Cisza. Na podłodze został mały, drżący kłąb odnóży i pyłków. Ręka mi drżała jeszcze przez chwilę.

Wróciłam do biurka. Otworzyłam folder z danymi łazika. Czerwony piasek, ziarnko po ziarnku. I nagle – tam, w próbce – coś drgnęło. Nie wirowało dramatycznie, nie tańczyło. Po prostu żyło: maleńka plamka, pulsująca w rytmie własnym, obojętnym na to, co działo się wcześniej w łazience, na drodze, w pokoju.

Przysunęłam ekran bliżej. Palec zawisł nad klawiaturą. Nie nacisnęłam delete

Koniec

Komentarze

He, he, dobre… :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jakoś tak podejrzewałam coś w tym stylu ;)

Przynoszę radość

Maćku, masz coraz lepsze pomysły. Drablujesz też coraz lepiej. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za komentarze. Bardzo mi miło, Reg. Coś jednak trzeba będzie zrobić z zaimkami, bo jest ich zwyczajnie za dużo – teraz widzę. 

Owszem, Maćku, zaimki są, ale nie powiedziałabym, że jest ich rażący nadmiar. Jeśli jednak uważasz inaczej, zrób to, co Ci podpowiada rozum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale masz na myśli, Reg., swój rozum, z którego niekiedy, i to nawet dość często korzystam, czy też własny mój rozum, z którego osobiście tylko ja czerpię? ;-) Boże, cobyśmy bez tych zaimków zrobili?! Okej, melduję, że zrobiłem to, co rozum mi podpowiedział. 

 

Ciekaw jestem Waszej interpretacji szorta: czy chodzi tylko o hipokryzję podmiotu lirycznego? A może o przewrotność jako taką? Albo – inaczej jeszcze – o lekceważenie mikrokosmosu i skupienie uwagi na kosmosie, wielkim i niezbadanym, kosztem własnej planety, czyli tego, co zwyczajnie ma się pod nosem, na dłoni wyciągnięcie? Może są inne jeszcze sensy i symbole, których znaczenia ja-autor nie pojmuję. Z symboli rzuca się w oczy niewątpliwie liczba trzy oraz pewnego rodzaju powtarzalność zdarzeń (schematyzm – jak w opowieściach ludowych tudzież baśniach).

Skoro Anet się rozpisała, to podkradnę jej kwestię i napiszę:

Fajne :-)

There's no medicine for regrets.

Dzięki, Dogsdumpling.

Ale masz na myśli, Reg., swój rozum, z którego niekiedy, i to nawet dość często korzystam, czy też własny mój rozum, z którego osobiście tylko ja czerpię? ;-)

Maćku, z moich obserwacji wynika, że Twojemu rozumowi nic nie brakuje, jest absolutnie sprawny i możesz na nim polegać z pełną ufnością. ;)

 

Ciekaw jestem Waszej interpretacji szorta…

To trochę tak, jak za czasów mojej młodości, kiedy to pyszny domowy kompot przegrywał z zawartością niespełna ćwierćlitrowej buteleczki wypełnionej brązowym gazowanym napojem z orzeszków kola. No, ale napój był z Ameryki! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cudze chwalicie?

Drabelek w porządku. :-)

Babska logika rządzi!

Ciekawe interpretacje. Masz bujnął wyobraźnię, Reg. Może czas zacząć spisywać wspomnienia z młodości? Czytelników byś miała na bank. I dzięki za miłe słowa!

Nic z tego, Maćku, nie spiszę, bo nie umiem. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgrabniutki drobiażdżek. Przewrotny.

Podziękować, Yantri! Przy okazji, fajny jest ten kocur z awataru, choć ja gustuję raczej w psach, he, he. ;)

Proszę bardzo :) Kocurką się opiekowałam przez jakiś czas. Fajna była, przytulna, ale niezależna, a i ptaszkiem od czasu do czasu poczęstowała. ;)

Nowa Fantastyka