- Opowiadanie: tsole - Zielona misja

Zielona misja

Opo­wia­da­nie było pu­bli­ko­wa­ne w zbior­ku au­tor­skim “Mu­zy­ka Sfer Nie­bie­skich”, W dro­dze, 2009

Jest lato, to coś lżej­sze­go i a pro­pos... :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Zielona misja

Stan alar­mu sy­gna­li­zo­wa­ły de­tek­to­ry Hy­dro­po­nii Czwar­tej. Cis-su­uso­wi, wy­rwa­ne­mu z bło­gie­go stanu Sje­sty, z tru­dem udało się sku­pić na tyle, by włą­czyć prze­kaź­ni­ki te­le­ki­ne­tycz­ne. Po­zor­nie mar­twa dotąd Sonda Po­go­to­wia prze­mie­rza­ją­ca w swym pa­tro­lo­wym locie bez­miar ko­smicz­nej pust­ki po­czę­ła się oży­wiać. Po­tęż­ne ta­le­rze anten hy­dro­po­nicz­nych spo­koj­nie pe­ne­tru­ją­cych swoje sek­to­ry jęły zwol­na sunąć w kie­run­ku wska­za­nym przez Czwar­tą.

Cis-su­us wzmoc­nił na­miar. Tem­pe­ra­tu­ra w ka­bi­nie rosła. To pro­mien­ni­ki de­tek­to­rów sy­gna­li­zo­wa­ły stan za­gro­że­nia.

„Trze­ba zbu­dzić Aag-avę” – po­my­ślał. – „Po­ziom prze­kra­cza już stan kry­tycz­ny. W końcu re­gu­la­mi­ny…”

Tak. Ale re­gu­la­mi­ny, to jedno, a Aag-ava to dru­gie. Nie od dziś pra­co­wa­li razem w Służ­bie Po­go­to­wia Ko­smicz­ne­go Ochro­ny Plan­ta Sa­piens, więc do­brze wie­dział, że wy­ry­wa­nie Aag-avy ze Sje­sty pod­czas lotu pa­tro­lo­we­go nie na­le­ży do naj­więk­szych przy­jem­no­ści. Jak to się dzia­ło, że wszel­kie alar­my miały miej­sce pod­czas jego, Cis-su­usa, wach­ty?

„W końcu on tu jest sze­fem” – po­my­ślał z re­zy­gna­cją, emi­tu­jąc rów­no­cze­śnie od­po­wied­nie sy­gna­ły.

Tam­ten po­ru­szył się. Cis-su­usa ogar­nę­ła fali wście­kło­ści i obrzy­dze­nia – nie­omyl­ny znak, że Aag-ava budzi się.

„Zaraz się za­cznie” – po­my­ślał.

– Co jest – do­tar­ło do niego nie­wy­raź­ne, le­d­wie uświa­do­mio­ne py­ta­nie.

„Alarm w Czwar­tej” – po­my­ślał w od­po­wie­dzi.

– Pytam, co jest, u cho­le­ry, że mu­sia­łeś mnie bu­dzić?! – Aag-ava miał ten rzad­ki ta­lent szyb­kie­go przej­ścia ze stanu Sje­sty do peł­nej spraw­no­ści in­te­lek­tu­al­nej. Cóż, kiedy emi­to­wał przy tym tak po­tęż­ne fale wście­kło­ści, że le­piej było wów­czas znaj­do­wać się da­le­ko. To ma­rze­nie Cis-su­us mu­siał jed­nak jesz­cze trosz­kę odło­żyć.

– Po­ziom od dawna prze­kra­cza kry­tycz­ny…

– Kry­tycz­ny, kry­tycz­ny – prze­drzeź­niał Aag-ava – pierw­szy raz je­steś w pa­tro­lu, zie­lo­ny bał­wa­nie? Ile razy już prze­kra­czał i co?

– Ale re­gu­la­min…

– Wiesz gdzie mam re­gu­la­min? Smar­kacz! Żeby ci li­ście po­wy­krę­ca…

Aag-ava prze­rwał. Cią­gle zrzę­dząc, nie prze­sta­wał jed­nak pil­nie śle­dzić wska­zań czuj­ni­ków.

– Ana­li­za­to­ry w sze­reg – ryk­nął.

Cis-su­us ode­tchnął. Skoń­czy­ło się. Wpraw­nym im­pul­sem wpro­wa­dził w obieg apa­ra­tu­rę.

– Widmo, prę­dzej! – nie­cier­pli­wił się Aag-ava – Teraz po­rów­naw­cze!

Cis-su­us zro­zu­miał, czemu tam­ten tak nagle dał mu spo­kój. Spra­wa jest po­waż­na, jeśli tak do­świad­czo­ny pilot jak Aag-ava chce po­rów­nać widmo sy­gna­łu za­gro­że­nia tam­tych z ana­lo­gicz­nym wid­mem ge­ne­ro­wa­nym przez osob­ni­ki na­szej spo­łecz­no­ści. Trwa­li przez mo­ment w mil­cze­niu i sku­pie­niu. Cis-su­us, nie mając do­stę­pu do widm i czu­jąc pod­nie­ce­nie do­wód­cy, de­ner­wo­wał się coraz bar­dziej. Wresz­cie Aag-ava skoń­czył.

– Szyb­ka qu­asi-fo­to­no­wa z bazą – za­żą­dał.

– Jest łącz­ność – po­twier­dził Cis-su­us.

– Nada­waj. Sonda Pa­tro­lo­wa BAC-1 do Bazy. Sy­gna­ły za­gro­że­nia, sek­tor SA, sto­pień sie­dem­na­sty, am­pli­tu­da dwie­ście dzie­sięć, widmo typ G2, zgod­ność dzie­więć­dzie­siąt czte­ry. Pro­szę o ze­zwo­le­nie na wy­ko­na­nie akcji. Od­biór.

Cis-su­usowi wszyst­kie wło­ski sta­nę­ły na li­ściach z emo­cji. Taki po­ziom zgod­no­ści! W hi­sto­rii lotów pa­tro­lo­wych było wiele alar­mów, ale chyba raz tylko za­ob­ser­wo­wa­no zgod­ność typów wid­mo­wych sy­gna­łów za­gro­że­nia z wła­sny­mi, co nie­chyb­nie zna­czy­ło, że po­cho­dzą one od ga­tun­ku plan­ta sa­piens. Wów­czas skoń­czy­ło się na akcji. Spóź­nio­nej, nie­ste­ty.

– Baza do Sondy Pa­tro­lo­wej BX-1. Ze­zwa­lam na lot zwia­dow­czy z kon­tak­tem bez­po­śred­nim. De­cy­zję od­no­śnie prze­pro­wa­dze­nia akcji do­wód­ca pa­tro­lu po­dej­mie na miej­scu. Ko­niec.

– Ge­ne­ra­to­ry trans­lo­ka­cji w po­go­to­wie – Aag-ava wy­da­wał się być zu­peł­nie spo­koj­ny – Wej­ście w nad­prze­strzeń we­dług pro­ce­du­ry pią­tej.

Pra­co­wa­li chwi­lę w mil­cze­niu. Do­kład­ny na­miar kie­run­ku, od­le­głość… Układ żół­te­go karła klasy G IV. Nie­mi­ły szok, jak zwy­kle przy wej­ściu w nad­prze­strzeń. Teraz zo­sta­ło już tylko cze­kać. Aag-ava po­grą­żył się w pół­czu­wa­niu. Cis-su­us po­dzi­wiał go. Sam nie mógł zmu­sić się do re­ak­ty­wi­za­cji, był zbyt pod­nie­co­ny. W końcu akcja nie zda­rza się w każ­dym locie pa­tro­lo­wym. Jako przed­sta­wi­ciel rasy, która po­sia­da­ła tak bo­le­sne do­świad­cze­nie, nie mógł spo­koj­nie my­śleć o tra­ge­dii tam­tych.

Życie plantaro­zum­ne. Prze­mie­rzy­li całą nie­mal Ga­lak­ty­kę w po­szu­ki­wa­niu Braci w Ro­zu­mie. Nic. Wszę­dzie te nie­na­wist­ne, żar­łocz­ne hordy bar­ba­rzyń­ców po­że­ra­ją­cych wszyst­ko, co jest prze­siąk­nię­te ową boską zdol­no­ścią fo­to­syn­te­zy. A także sie­bie na­wza­jem.

Po pierw­szych lo­tach po­pa­dli w roz­pacz. Czy to moż­li­we, że wo­ko­ło nie ma przy­ja­ciół? Na pla­ne­tach oko­licz­nych ukła­dów ob­ser­wo­wa­li z bez­sil­ną wście­kło­ścią, jak ich bra­ciom nie da­wa­no szan­sy na roz­wój. Jak znie­wa­la­no na plan­ta­cjach, jak bez­czesz­czo­no, uży­wa­jąc za stra­wę dla wszyst­ko­żer­nych, które też w końcu zja­da­no. Nie, Wszech­świat sta­now­czo nie był dobry, jak po­cząt­ko­wo są­dzi­li. Skoro po­sia­da­ją­ca cu­dow­ną moc prze­mia­ny ato­mów w mi­ster­ne łań­cusz­ki mo­le­kuł ma­te­rii or­ga­nicz­nej flora prze­gry­wa walkę o byt, jest nie­wo­lo­na i nisz­czo­na przez żar­łocz­nych bar­ba­rzyń­ców… Nie tak miał wy­glą­dać świat.

Z wolna doj­rze­wa­ła w nich świa­do­mość wła­sne­go po­słan­nic­twa. Ich celu i sensu. Nie darmo wy­gra­li u sie­bie walkę o byt. Ich życie, nie spla­mio­ne nigdy za­bój­stwem i ka­ni­ba­li­zmem, naj­czyst­sze, na­je­tycz­niej­sze z moż­li­wych MUSI zwy­cię­żyć! I zwy­cię­ży. Za ich spra­wą. Co praw­da, są za słabi, by wydać walkę całej fau­nie Wszech­świa­ta. Ale stwo­rzyć sku­tecz­ną ochro­nę nowo wy­klu­wa­ją­ce­mu się, zatem bez­bron­ne­mu jesz­cze życiu planta­ro­zum­ne­mu, uczy­nić, by było ich wię­cej, by potem zadać dru­zgo­cą­cy cios – to za­da­nie le­ża­ło w re­al­nym za­się­gu ich moż­li­wo­ści. Więc od setek lat pa­tro­le pro­wa­dzą­ce na­słuch w za­kre­sach fal qu­asi-fo­to­no­wych z upo­rem prze­mie­rza­ły pust­kę ko­smicz­ną. Lecz sku­tek – jak dotąd – był mier­ny.

Cis-su­us aż się skrzy­wił. Wyj­ście z pod­prze­strze­ni. Byli na miej­scu. Ocza­ro­wa­ni śle­dzi­li cu­dow­ne zja­wi­sko. Nie­wie­le było ta­kich pla­net we Wszech­świe­cie. Po­tęż­na opa­li­zu­ją­ca kro­pla oce­anu w de­li­kat­nej koł­der­ce at­mos­fe­ry ła­ta­na brą­zo­wy­mi pla­ma­mi lądów, na­kra­pia­na bia­łym pu­chem chmur uno­si­ła się w obcej, zim­nej prze­strze­ni.

Pierw­szy otrzą­snął się Aag-ava.

– Na­miar. Sprzę­że­nie z au­to­pi­lo­tem. Ani­hi­la­to­ry w po­go­to­wiu.

Au­to­pi­lot pro­wa­dził nie­omyl­nie, jak chart na po­lo­wa­niu, od­naj­du­jąc zna­jo­mą wiąz­kę qu­asi-fo­to­no­wych fal za­gro­że­nia, któ­rej na­tę­że­nie rosło z chwi­li na chwi­lę. Prze­szli przez górne war­stwy at­mos­fe­ry. Jej skład do­wo­dził ist­nie­nia flory. Duża za­war­tość tlenu, który ro­śli­ny pra­co­wi­cie pro­du­ko­wa­ły, naj­czę­ściej na swoją zgubę, nie­ste­ty – jest on bo­wiem zna­ko­mi­tą po­żyw­ką dla więk­szo­ści ga­tun­ków obrzy­dli­wej fauny. Do­strze­ga­li już nie­zwy­kłej szpe­to­ty bu­dow­le – to nie­chyb­nie sie­dli­ska ro­zum­nej rasy zwie­rząt. Jak wszę­dzie, tak i tutaj Żar­łocz­ni zdo­mi­no­wa­li pla­ne­tę…

Wy­lą­do­wa­li wśród gęsto ple­nią­cej się ro­ślin­no­ści. Opo­dal, na roz­le­głej łące, rol­nik kosił trawę.

Koniec

Komentarze

Za­baw­ne. I po­my­sło­we w grze kon­wen­cja­mi SF, zwłasz­cza w pierw­szej czę­ści (brzmia­ło mi jak pa­stisz mi­lio­na fil­mów nawet czę­ściej niż po­wie­ści). Muszę przy­znać, że w sumie jed­nak chęt­niej bym po­czy­ta­ła dalej. Jak wy­glą­da­ło spo­tka­nie przed­sta­wi­cie­li Floro Sa­piens z naszą pa­skud­nie trak­tu­ją­cą ro­śli­ny cy­wi­li­za­cją? Co nam zro­bi­li (za­słu­że­nie zresz­tą)? Jak wy­glą­da ludz­ko-ro­ślin­ny Pierw­szy Kon­takt? Fakt, że chcia­ła­bym wię­cej chyba jasno su­ge­ru­je, że tekst jest udany.

Ła­cin­nicz­ka we mnie pod­po­wia­da, że plan­ta sa­piens by­ła­by lep­sza niż floro, ale to oczy­wi­ście ab­so­lut­ny dro­biazg kom­plet­nie nie­zna­czą­cy dla tek­stu. W zda­niu “za­bój­stwem i. ka­ni­ba­li­zmem” zbęd­na krop­ka do zli­kwi­do­wa­nia. 

Oraz, klik do bi­blio­te­ki.

ninedin.home.blog

Dzię­ku­ję bar­dzo za wi­zy­tę i miły ko­men­tarz. Widzę, że z Cie­bie takie “cie­kaw­skie jajo” :) Nie­ste­ty ode mnie nie do­wiesz się

Jak wy­glą­da ludz­ko-ro­ślin­ny Pierw­szy Kon­takt

bo to w za­ło­że­niu miała być taka lekko hu­mo­ry­stycz­na mi­nia­tur­ka, do któ­rej za­in­spi­ro­wał mnie przed laty mój nie­ży­ją­cy już Przy­ja­ciel Piotr. On wła­śnie jest au­to­rem tego su­spen­su w ostat­nim zda­niu.

A gdyby pu­ścić wodze wy­obraź­ni i opi­sać ów pierw­szy kon­takt wg tsole? Z pew­no­ścią wy­szedł­by jakiś hor­ror na miarą Dnia Try­fi­dów!

Skoro je­steś ła­cin­nicz­ką to chyba nie­bio­sa mi Cie­bie zsy­ła­ją. Po­szu­ku­ję speca od tego ję­zy­ka, który prze­tłu­ma­czy mi po­praw­nie zwrot “Czło­wiek to­ta­li­tar­ny”. Homo to­ta­li­ta­ris? to­ta­li­ta­rus? czy jesz­cze jakoś ina­czej?

Po­wia­dasz zatem że plan­ta lep­sza? Mogę sko­rzy­stać i zmie­nić|?

Dzię­ku­ję też za klika i ser­decz­no­ści za­łą­czam!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Pew­nie, że bierz i zmie­niaj! Flora była rzym­ską bo­gi­nią kon­kret­nie kwia­tów (i mamy ją jako sym­bol ro­ślin chyba głów­nie dla­te­go, że ład­nie współ­brz­mi z fauną), plan­ta z kolei ozna­cza każdą ro­śli­nę :).

Co do to­ta­li­tar­ne­go, to uży­ła­bym to­ta­li­ta­ris – to nie jest słowo kla­sycz­ne, tylko la­ty­nizm utwo­rzo­ny od ter­mi­nu śre­dnio­wiecz­ne­go (kon­kret­niej od przy­słów­ka to­ta­li­ter, “cał­ko­wi­cie”), ale chyba naj­le­piej pa­su­je do zna­cze­nia. Homo to­ta­li­ta­ris wobec tego bę­dzie OK :)

 

Pierw­szy Kon­takt a la “Dzień try­fi­dów” byłby cał­kiem cie­ka­wy, IMHO :)

ninedin.home.blog

Super, bar­dzo dzię­ku­ję “Na czuja” też sta­wia­łem na to­ta­li­ta­ris, ale pew­no­ści nie mia­łem.

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Ko­lej­ny świet­ny tekst, tsole. Jesz­cze kilka ta­kich i bę­dziesz miał fan­klub. ;) 

Pod wzglę­dem tech­nicz­nym tekst jak dla mnie ok (nie je­stem znaw­cą, ale nic nie rzu­ci­ło mi się w oczy).

Świet­ny po­mysł na nowy, zie­lo­ny ga­tu­nek szu­ka­ją­cy miej­sca po­zba­wio­ne­go wszyst­ko­żer­ców. Świet­ne wstaw­ki na­uko­we. 

 

“Wszę­dzie te nie­na­wist­ne, żar­łocz­ne hordy bar­ba­rzyń­ców po­że­ra­ją­cych wszyst­ko, co jest prze­siąk­nię­te ową boską zdol­no­ścią fo­to­syn­te­zy.” → boska zdol­ność fo­to­syn­te­zy, na pewno za­pa­mię­tam!

 

“Po­tęż­na opa­li­zu­ją­ca kro­pla oce­anu w de­li­kat­nej koł­der­ce at­mos­fe­ry ła­ta­na brą­zo­wy­mi pla­ma­mi lądów, na­kra­pia­na bia­łym pu­chem chmur uno­si­ła się w obcej, zim­nej prze­strze­ni.” → pięk­ny opis.

 

Oczy­wi­ście, lecę no­mi­no­wać. 

Dzię­ki Saro, le­jesz miód na moje serce, miło mi bar­dzo :)

Po­zdra­wiam cie­plut.. no, nie wiem… i tak źle i tak nie­do­brze, no to po­zdra­wiam z ca­łe­go serca!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Tsole – je­stem pełna po­dzi­wu. Trio­le­ty, sci-fi na wy­so­kim po­zio­mie, a pod moim tek­stem na­pi­sa­łeś, że umiesz też pisać o mu­zy­ce… I pew­nie po­tra­fisz pisać o wszyst­kim, ale tego sci-fi naj­bar­dziej Ci za­zdrosz­czę :) Bar­dzo dobry tekst opar­ty na cie­ka­wym po­my­śle. Ode mnie za­słu­żo­ny kli­czek i życzę mi­łe­go wie­czo­ru.

Dobre. Nieco eg­zal­to­wa­ne (jak dla mnie, miej­sca­mi), ale dobre. Ma­lut­ka uwaga – od kiedy plata sa­pien­si się… pocą?;). An­tro­po­mor­fi­za­cja w tym mie­scu gry­zie się z prze­ka­zem;). Pozdr.

Ka­tia­72: Bar­dzo dzię­ku­ję za miłe słowa i za klik, roz­piesz­czasz mnie :) O wszyst­kim to ra­czej nie umiem pisać, ale je­stem me­lo­ma­nem, więc od czasu do czasu motyw zwią­za­ny z mu­zy­ką musi się po­ja­wić (to opo­wia­da­nie, o któ­rym wspo­mnia­łem ma tytuł “Mu­zy­ka Sfer Nie­bie­skich”).

W po­dzię­ko­wa­niu, spe­cjal­nie dla Cie­bie prze­my­cam tu wiersz Et in­car­na­tus est (I po­czął się) in­spi­ro­wa­ny arią z Mszy c-moll V.A. Mo­zar­ta pod tym ty­tu­łem, a także książ­ką Eri­ca-Em­ma­nu­ela Schmit­ta „Moje życie z Mo­zar­tem”

 

Oto czas w któ­rym rodzi się boska mu­zy­ka.

Nie bę­dzie słów nu­żą­cych, lecz je­dy­nie tchnie­nie.

Dźwięk czy­sty i na­tchnio­ny wzno­si się, umyka

ku skle­pie­niu ka­te­dry ra­do­snym pro­mie­niem.

 

Oto śpiew ad­o­ra­cji, ce­le­bra­cja życia.

Nie­po­wta­rzal­ny, kusi każdą pa­ra­fra­zą,

wdzięcz­nie wy­peł­nia prze­strzeń, odu­rza, za­chwy­ca,

bo czym są wo­ka­li­zy jeśli nie eks­ta­zą?

 

Oto czas spo­wol­nie­nia, za­wie­sze­nia frazy.

Giną gra­ni­ce gło­sów żwawo że­glu­ją­cych

po nie­skoń­czo­nych łu­kach me­lo­dii bez skazy,

w gę­stwi­nie or­na­men­tów jak wśród dzi­kich pną­czy.

 

Oto czas trans­po­zy­cji. Trwa za­uro­cze­nie.

To już nie wo­ka­li­za, ale po­wiew, który

swym tak uro­czo pro­stym har­mo­nij­nym brzmie­niem

jak na skrzy­dłach wy­no­si umy­sły nad chmu­ry.

 

Oto czas ab­so­lu­tu. Wobec tych unie­sień

tracą wagę tak słowa, jak też ich zna­cze­nia.

Ge­niusz z no­ga­mi w bło­cie, lecz z głową w nie­bie­siech

ce­le­bru­je ta­jem­ny boski cud ist­nie­nia.

 

Teraz mo­żesz na YT wy­szu­kać i wy­słu­chać tę arię, by spraw­dzić in­spi­ra­cję od źró­dła :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Dobre, cie­ka­wy po­mysł. Fajne imio­na.

Dla­cze­go rol­nik kosił trawę, a nie zboże? :D Taki żar­cik.

"– Nada­waj. Sonda Pa­tro­lo­wa BAC-1 do Bazy. Sy­gna­ły za­gro­że­nia, sek­tor SA, sto­pień 17, am­pli­tu­da 210, widmo typ G2, zgod­ność 94. Pro­szę o ze­zwo­le­nie na wy­ko­na­nie akcji. Od­biór."

Skoro wrzu­ci­łeś treść notki w dia­log, to cyfry słow­nie.

Żeby było jak jest, daj to do nar­racj.

 

Po­zdra­wiam!

"Taki ide­al­ny wy­lu­zo­wy­wacz do obia­du." NWM

Ry­ba­ku, dzię­ki za wi­zy­tę i miłe słowa. Więc po­wia­dasz, że ro­śli­ny się nie pocą? Po­le­mi­zo­wał­bym, ale nasz bo­ha­ter na­zy­wa się Cis­sus, który na po­tli­wość jest rze­czy­wi­ście dość od­por­ny. Lecz taki sam za­rzut można po­sta­wić w kwe­stii my­śle­nia – tu an­tro­po­mor­fi­za­cja jest jesz­cze więk­sza! Lecz to prze­cież fan­ta­sty­ka, w do­dat­ku z przy­mru­że­niem oka. A jeśli już zgo­dzi­my się, że są my­ślą­ce, świa­do­me, ergo pod­le­ga­ją stre­so­wi i mogą tak ode­re­ago­wy­wać. :)

Po­zdra­wiam wza­jem­nie!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

My­trix, dzię­ki, miło że wpa­dłeś. I czy­ta­łeś uważ­nie; nie wszy­scy sko­ja­rzy­li te imio­na :)

Wiesz, jak pi­sa­łem, to my­śla­łem co po­wi­nien kosić ten rol­nik. Bra­łem pod uwagę psze­ni­cę, ale do­sze­dłem do wnio­sku, że to prze­cież ro­śli­ny upraw­ne, zatem znie­wo­lo­ne. Stąd wo­la­łem przy­pi­sać rozum tym, które rosną na wol­no­ści.

Pro­blem z tym za­pi­sem liczb mam więk­szy niż by się mogło wy­da­wać. W za­my­śle bo­ha­te­ro­wie nie roz­ma­wia­ją tylko prze­ka­zu­ją sobie in­for­ma­cje te­le­pa­tycz­nie. Więc nie wiem, czy trze­ba słow­nie. Nic to, chyba wpad­nie tu Reg, bo jest w ko­lej­ce to mi z wła­ści­wą sobie sta­ran­no­ścią pro­blem roz­wią­że :)

Mi­łe­go (rześ­kie­go) wie­czo­ru! :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

To zrób zapis te­le­pa­tii w cu­dzy­sło­wie!

Pół­pau­za su­ge­ru­je dia­log, temu za­po­mnia­łem, że to te­le­pa­tia. Przy wy­ko­rzy­sta­niu pół­pauz ob­sta­wał­bym jed­nak za za­pi­sem słow­nym ;-) Ale niech się wy­po­wie­dzą bie­glej­si ode mmie!

"Taki ide­al­ny wy­lu­zo­wy­wacz do obia­du." NWM

Za­baw­ny po­mysł i nie­złe wy­ko­na­nie spra­wi­ły, że lek­tu­ra Zie­lo­nej misji oka­za­ła się przy­jem­no­ścią. Nie­ste­ty, po lek­tu­rze po­zo­stał dy­le­mat – co jeść… jak żyć…? ;)

 

jak besz­czesz­czo­no, uży­wa­jąc za stra­wę… –> …jak bez­czesz­czo­no, uży­wa­jąc za stra­wę

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Tsole, no nie wiem, można to prze­cież było ująć le­piej (bar­dziej "ro­ślin­nie"), np: " po­czu­łem, jak ob­la­ły mnie zimne ży­wi­ce", albo:"zży­wi­co­wa­ło mi korę z ner­wów"… Wiem, że lu­bisz po­sta­wić na swoim, ale tym razem racji nie masz, jak mnie­mam;). Pozdr.

Reg: Miło mi, że lek­tu­ra tego tek­stu spra­wi­ła Ci przy­jem­ność, to zna­czy że speł­ni­ła swoje za­da­nie.

co jeść… jak żyć…? ;)

Tu rze­czy­wi­ście mamy dy­le­mat. Ponoć za­ko­cha­ni po­tra­fią żyć samą mi­ło­ścią, to może po pro­stu za­ko­chać się? :)

Dzię­ki za uwagę ję­zy­ko­wą; szcze­rze mó­wiąc li­czy­łem na wię­cej )jak ła­pan­ka to ła­pan­ka), ale ro­zu­miem – upały…

 

Rybak: A ja myślę, że ja mam rację i Ty masz rację, ale to Twoja racja ma rację :) Rze­czy­wi­ście mo­głem się bar­dziej przy­ło­żyć, Twoje pro­po­zy­cje uświa­do­mi­ły mi, że chyba zbyt cher­la­wą wy­obraź­nię uru­cho­mi­łem…

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Tsole – pięk­nie dzię­ku­ję za pięk­ny wiersz :) Nie dość, że pięk­nie na­pi­sa­ny to czuć w nim, że czu­jesz mu­zy­kę :) Jesz­cze raz dzię­ku­ję i życzę wszyst­kie­go do­bre­go.

Ponoć za­ko­cha­ni po­tra­fią żyć samą mi­ło­ścią, to może po pro­stu za­ko­chać się? :)

Marna rada, Tsole. Moje uczu­cie kwit­nie usta­wicz­nie i kar­mię się nim od ponad pół­wie­cza. ;)

 

Dzię­ki za uwagę ję­zy­ko­wą; szcze­rze mó­wiąc li­czy­łem na wię­cej )jak ła­pan­ka to ła­pan­ka), ale ro­zu­miem – upały…

To nie upał. Sta­ram się nie po­wta­rzać uwag in­nych. O za­pi­sie frag­men­tu: – Nada­waj. Sonda Pa­tro­lo­wa BAC-1 do Bazy. Sy­gna­ły za­gro­że­nia, sek­tor SA, sto­pień 17, am­pli­tu­da 210, widmo typ G2, zgod­ność 94. – wy­po­wie­dział się już My­trix, a po­nie­waż po­dzie­lam jego zda­nie,  że licz­by w dia­lo­gach winny być za­pi­sa­ne słow­nie, nie wi­dzia­łam po­wo­du, by mówić o tym jesz­cze raz, zwłasz­cza że te­le­pa­tii w tym zda­niu nie widać.

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Moje uczu­cie kwit­nie usta­wicz­nie i kar­mię się nim od ponad pół­wie­cza. ;)

Jak widać, wiesz jak żyć. No to czego chcieć wię­cej?

licz­by w dia­lo­gach winny być za­pi­sa­ne słow­nie

Tyle, że nie wia­do­mo, czy taka sama re­gu­ła obo­wią­zu­je w cy­wi­li­za­cji flo­ro­ro­zum­nej :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Tyle, że nie wia­do­mo, czy taka sama re­gu­ła obo­wią­zu­je w cy­wi­li­za­cji flo­ro­ro­zum­nej :)

A czy opo­wia­da­nie na­pi­sał osob­nik flo­ro­zum­ny, czy w spo­sób obo­wią­zu­ją­cy w cy­wi­li­za­cji flo­ro­zum­nych, czy opu­bli­ko­wał je na stro­nie prze­zna­czo­nej dla flo­ro­ro­zu­mych, czy opo­wia­da­nie czy­ta­ją flo­ro­ro­zum­ni?

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Pisał homo sa­piens, który chciał swoim po­bra­tym­com jak naj­wier­niej przed­sta­wić pewne aspek­ty (w tym gra­ma­tycz­no-ję­zy­ko­we) cy­wi­li­za­cji flo­ro­ro­zum­nej, z którą spo­tkał się w mło­do­ści, pasąc krowy :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Do­my­ślam się, że Homo sa­piens tłu­ma­czył z ję­zy­ka flo­ro­ro­zum­nych i dla­te­go tekst jest taki, jaki jest i taki po­zo­sta­nie, bo prze­tłu­ma­czo­ny jest wier­nie, więc pięk­ny nie bę­dzie. ;)

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Dla flo­ro­ro­zum­nych bę­dzie pięk­ny dla homo sa­piens ra­czej nie :) Pa­mię­tam taką scenę z “Pla­ne­ty małp”: Geo­r­ge Tay­lor (bia­łas, Charl­ton He­ston) chce po­ca­lo­wać dr Zira (małpa, Kim Hun­ter); ona po­zwa­la z pew­nym opo­rem, mó­wiąc z za­że­no­wa­niem “ależ ty je­steś brzyd­ki” :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

A po­ca­lo­wać to jak po­ćwiar­to­wać, tyle że nie na czwo­ro, a na ka­wał­ki o dłu­go­ści jed­ne­go cala? ;>

"Taki ide­al­ny wy­lu­zo­wy­wacz do obia­du." NWM

Pa­mię­tam taką scenę z “Pla­ne­ty małp”: Geo­r­ge Tay­lor (bia­łas, Charl­ton He­ston) chce po­ca­lo­wać dr Zira (małpa, Kim Hun­ter); ona po­zwa­la z pew­nym opo­rem, mó­wiąc z za­że­no­wa­niem “ależ ty je­steś brzyd­ki” :)

Z tego co pa­mię­tam, to dr Zira chyba po­wie­dzia­ła tak Tay­lo­ro­wi, kiedy ten się ogo­lił. ;)

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

laugh

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Spraw­dzi­łem i jed­nak do­brze pa­mię­ta­łem, oto frag­ment na­pi­sów:

 

01:45:05,597 --> 01:45:10,853

Pani dok­tor, chciał­bym

po­ca­ło­wać panią na do wi­dze­nia.

 

989

01:45:16,567 --> 01:45:18,402

Do­brze, ale

 

990

01:45:18,569 --> 01:45:22,239

je­steś tak okrop­nie brzyd­ki.

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

W tro­sce o po­ziom zro­zu­mie­nia tek­stu przez “żar­łocz­nych bar­ba­rzyń­ców” zmie­ni­łem cyfry na li­te­ry :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Istot­nie, dr Zira mówi to przy po­że­gna­niu, ale Tay­lor jest wtedy gład­ko ogo­lo­ny.

 

edy­cja.

Kiedy pierw­szy raz zo­ba­czy­ła go ogo­lo­ne­go, stwier­dzi­ła że wy­glą­da mniej in­te­li­gent­nie. ;)

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Pa­mię­ta­łem, że cóś było z go­le­niem, ale nie pa­mię­ta­łem co. Rze­czy­wi­ście jest tak, jak mó­wisz:

 

793

01:30:26,593 --> 01:30:29,805

No i? Po­do­ba ci się?

 

794

01:30:34,601 --> 01:30:36,436

Po co to zro­bi­łeś?

Ze­skro­ba­łeś swój za­rost?

 

795

01:30:36,603 --> 01:30:40,399

W moim świe­cie tylko dzie­cia­ki

w twoim wieku no­si­ły brody.

 

796

01:30:40,566 --> 01:30:41,400

Brody?

 

797

01:30:41,567 --> 01:30:45,070

Moda mnie nie in­te­re­su­je.

 

798

01:30:45,571 --> 01:30:48,407

Jakoś to spra­wia…

 

799

01:30:48,574 --> 01:30:52,411

że wy­glą­dasz mniej in­te­li­gent­nie.

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

No nie­ste­ty nie po­rwa­ło. Wpraw­dzie nie ma już tak spe­cja­li­stycz­ne­go słow­nic­twa, jak w two­ich po­przed­nich opo­wia­da­niach, ale nie­ste­ty to też jakoś szcze­gól­nie nie przy­ku­ło mojej uwagi. Ka­wa­łek lotu ja­kichś po­za­ziem­skich form życia bez, przy­naj­mniej w moim od­czu­ciu, so­lid­nej pu­en­ty.

Dzię­ku­ję.

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

No pro­szę, jak na za­wo­ła­nie… Bo wi­dzisz, prze­czy­ta­łam Fi­de­inę i już mia­łam ci w ko­men­ta­rzu za­rzu­cić, że mo­no­te­ma­tycz­ny je­steś, bo wciąż tylko te nad­ludz­kie siły w czło­wie­ku od­kry­wasz, a ty nagle naj­pierw wier­sze pi­szesz, a potem ro­ślin­ki bo­ha­te­ra­mi opo­wia­da­nia czy­nisz. ;)

Po­do­ba­ło mi się spoj­rze­nie na ssaki z punk­tu wi­dze­nia ro­zum­nych ro­ślin. Cie­ka­wy po­mysł. Jak zwy­kle do­brze na­pi­sa­ne. Nie­złe imona im wy­my­śli­łeś.

Mo­gła­bym się cze­piać, bo czym te ro­ślin­ki ob­ser­wo­wa­ły, skoro ócz nie mają, albo czym sta­tek ko­smicz­ny zbu­do­wa­ły, przy braku rą­czek, ale czy­ta­ło mi się na tyle do­brze, że mi to nie prze­szka­dza­ło.

Bar­dzo chęt­nie bym się do­wie­dzia­ła, jaki los zgo­to­wa­ły nam ro­zum­ne ro­ślin­ki. Szko­da, że urwa­łeś, zanim to wy­ja­śni­łeś.

Klik. :)

Chcia­ła­bym w końcu prze­czy­tać coś opty­mi­stycz­ne­go!

Wresz­cie do­cze­ka­łem się Cie­bie w moich fan­ta­stycz­nych wło­ściach. Dzię­ku­ję i wzru­sze­nie ob­ja­wiam!

To, że się do­cze­piasz ani mnie dziwi ani de­ner­wu­je, bo już wiem, że “ten typ tak ma”. :) Skoro jed­nak in­te­re­su­je Cię

czym te ro­ślin­ki ob­ser­wo­wa­ły, skoro ócz nie mają, albo czym sta­tek ko­smicz­ny zbu­do­wa­ły, przy braku rą­czek,

to po­wiem tak: na­pi­sa­łem szor­cik, w któ­rym przed­sta­wiam le­d­wie epi­zod z życia flo­ro­ro­zum­nych. Gdyby to była po­wieść, z pew­no­ścią opi­sał­bym skru­pu­lat­nie całą hi­sto­rię po­wsta­nia tej ro­ślin­nej rasy tak, jak mi ją jej przed­sta­wi­cie­le wy­ło­ży­li. A więc nie tylko ocza­mi (ócz się córo, ócz się!) świat po­strze­ga­my, wszak ro­śli­ny dzię­ki fo­to­syn­te­zie żyją to i wraż­li­wość na świa­tło mieć muszą. Co do ich ak­tyw­no­ści tech­no­lo­gicz­nej: cała opie­ra się na efek­cie od­kry­tym w na­szym ga­tun­ku przez Jef­freya a opi­sa­ne­go w Fi­de­inie, którą wspo­mi­nasz. Wolą i wiarą świat daje się zmie­niać i tę jego cechę flo­ro­ro­zum­ni opa­no­wa­li do per­fek­cji :) Wiem wiem, nie lu­bisz tych ciem­no­grodz­kich za­bo­bo­nów, ale chyba sły­sza­łaś, że nawet w tej “nie­na­wist­nej, żar­łocz­nej hor­dzie bar­ba­rzyń­ców po­że­ra­ją­cych wszyst­ko, co jest prze­siąk­nię­te ową boską zdol­no­ścią fo­to­syn­te­zy” są osob­ni­ki co łamią siłą woli ły­żecz­ki wcale rąk do tego nie uży­wa­jąc :)

jaki los zgo­to­wa­ły nam ro­zum­ne ro­ślin­ki

Tu muszę ode­słać do Johna Wyn­dha­ma i Jego po­wie­ści Dzień try­fi­dów (ubiegł mnie sku­ba­niec)

Ser­decz­no­ści za wi­zy­tę i klika :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Ooo, Cis-su­us i Aag-ava, pięk­nie na­zwa­łeś fo­to­syn­te­zo­wych! Po­do­ba­ło mi się, i ich cha­rak­te­ry, i cy­wi­li­za­cja, i akcja oraz widok na­szej błę­kit­nej pla­net­ki:)

Ża­ło­wa­łam, kiedy się skoń­czy­ło. Cie­ka­we jak jest, na tej ich­niej pla­net­ce?:)

“Dzień Try­fi­dów” czy­ta­łam, “wie­lo­ry­by” ule­ga­ją za­po­mnie­niu;) i tak prze­bi­cia są naj­gor­sze;)

 

Nie wiem, czy wy­star­cza­ją­co punk­tów do bi­blio­te­ki (dawno nie było uzu­peł­nio­ne), więc na wszel­ki wy­pa­dek też za­po­dam.

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Dzię­ki Asy­lum, miło, że się po­do­ba­ło i że się o mnie trosz­czysz! Po­zdrów­ka ser­decz­ne!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Bar­dzo zgrab­na i za­baw­na to mi­nia­tur­ka. Znów (na­wią­zu­ję do "Fi­de­lii") pach­nie la­ta­mi osiem­dzie­sią­ty­mi, tym razem ze wzglę­du de­ko­ra­cje i prze­ry­so­wa­ny, iro­nicz­no – eko­lo­gicz­ny prze­kaz. Nie mogę po­wie­dzieć, że rzecz jakoś za­sko­czy­ła, bo gdy tylko oka­za­ło się (dość szyb­ko), że bo­ha­te­ro­wie to ro­śli­ny, na­bra­łem pew­no­ści do czego to wszyst­ko zmie­rza. Ale ba­wi­łem się przed­nio.

Parę drob­nych uwag:

Wy­rwa­ne­mu z bło­gie­go stanu Sje­sty Cis-su­uso­wi z tru­dem udało się sku­pić na tyle, by włą­czyć prze­kaź­ni­ki te­le­ki­ne­tycz­ne.

Wła­ści­wie wszyst­ko w po­rząd­ku, ale przez dłuż­szą chwi­lę wy­da­wa­lo mi się, że gość na­zy­wa się Sje­sty Cis-su­us :-) 

Jak to się dzia­ło, że wszel­kie alar­my miały miej­sce pod­czas jego, Cis-su­usa wach­ty?

Tutaj chyba trze­ba Cis-su­usa z obu stron od­dzie­lić prze­cin­ka­mi. 

– Co jest – do­tar­ło do niego nie­wy­raź­ne(+,) le­d­wie uświa­do­mio­ne py­ta­nie.

Cóż, kiedy emi­to­wał przy tym tak po­tęż­ne fale wście­kło­ści, że le­piej było wów­czas znaj­do­wać się z da­le­ka.

Nie wiem, czy "z da­le­ka" jest tu okej. Ja bym dał po pro­stu "znaj­do­wać się da­le­ko". 

Spra­wa jest po­waż­na, jeśli tak do­świad­czo­ny pilot jak Aag-ava chce po­rów­nać widmo sy­gna­łu za­gro­że­nia tam­tych z ana­lo­gicz­nym wid­mem ge­ne­ro­wa­nym przez osob­ni­ki na­szej spo­łecz­no­ści. Trwa­li przez mo­ment w mil­cze­niu i sku­pie­niu. Cis-su­us, nie mając do­stę­pu do widm i czu­jąc pod­nie­ce­nie tam­te­go, de­ner­wo­wał się coraz bar­dziej.

To nie jest ra­żą­ce po­wtó­rze­nie, ale pierw­sze "tam­tych" od­no­si się do obcej cy­wi­li­za­cji, a dru­gie "tam­te­go" do pi­lo­ta, w związ­ku z czym mu­sia­łem prze­czy­tać zda­nie dwa razy, żeby się w tych "tam­tych" po­ła­pać :-) 

Skoro po­sia­da­ją­ca cu­dow­ną moc prze­mia­ny ato­mów w mi­ster­ne łań­cusz­ki mo­le­kuł ma­te­rii or­ga­nicz­nej flora prze­gry­wa walkę o byt, jest nie­wo­lo­na i nisz­czo­na(-,) przez żar­łocz­nych bar­ba­rzyń­ców…

Ich życie, nie spla­mio­ne nigdy za­bój­stwem i ka­ni­ba­li­zmem, naj­czyst­sze, na­je­tycz­niej­sze z moż­li­wych

Po­le­mi­zo­wał­bym ;-) No ale świa­to­po­gląd Cis-su­usa zo­stał za­pew­ne ukształ­to­wa­ny przez wieki ofi­cjal­nej pro­pa­gan­dy :-) 

Dla pod­kre­śle­nia wagi moich słów, Si­łacz pal­nie pię­ścią w stół!

Dzię­ku­ję bar­dzo za opi­nię i słusz­ne in­ter­punk­cyj­no-sty­li­stycz­ne uwagi! Już po­pra­wiam :)

Rze­czy­wi­ście, rów­nież ten szor­cik z ubie­głe­go wieku jest (choć chyba już z lat 90., lecz pew­no­ści nie mam, a pa­mięć… cóż, kie­dyś mia­łem… :)

Ich życie, nie spla­mio­ne nigdy za­bój­stwem i ka­ni­ba­li­zmem,

Ktoś kie­dyś sko­men­to­wał to uwagą “a ro­sicz­ka to pies?” :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Słu­cham “Se­kret­ne życie drzew” (au­dio­bo­ok) – nie­sa­mo­wi­te. Czy­ta­łeś?

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Nie czy­ta­łem, a co, ktoś mnie spla­gia­to­wał? :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Nie, oj Ty o jed­nym my­ślisz;)

P.Wohlleben o życiu drzew, smaku, im­pul­sach… fa­scy­nu­ją­ce.

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Rze­czy­wi­ście o jed­nym myślę ale wcale nie o tym, co my­ślisz :)

Zna­la­złem mobi to po­czy­tam :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Ale nie wiesz, prze­cie, o któ­rym ja po­my­śla­łam? :)

Słu­cha się wy­śmie­ni­cie – praw­dzi­wy świat z twar­dy­mi pra­wa­mi. 

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Jak to nie wiem o któ­rym? O jed­nym! :)

Nie tra­wię au­dio­bo­oków, no ale ja zgred je­stem!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Jak byś spę­dzał tyle czasu w sa­mo­cho­dzie to… audio są ok:) Wolę czy­tać, ale czasu bra­ku­je:(

Do zgre­da nie pa­su­jesz:D

Jedno jest jedno to się wie, ale czym jest? Wiem… to cze­ko­la­da:)

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Do cze­ko­la­dy nie pa­su­jesz (przy­naj­mniej Twój ava­tar na zdję­ciu :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

No, aku­rat awa­tar to bar­dzo pa­su­je:)… do cze­ko­la­dy, ale masz rację ciast i lodów nie jem w ogóle (z ma­ły­mi wy­jąt­ka­mi: ti­ra­mi­su, ma­ko­wiec i szar­lot­ka na cie­pło), a cze­ko­la­dę po ka­wa­łecz­ku, kiedy or­ga­nizm o ma­gnez krzy­czy:) wolę wtedy tę w ku­becz­ku.

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Ma­ko­wiec, mniam…

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Po­cząt­ko­wo czu­łam się nieco za­gu­bio­na, ale zwy­kle tak mam, jak autor wy­rzu­ca mnie gdzieś w ko­smos ;) Cie­ka­wi bo­ha­te­ro­wie po­zwo­li­li mi jed­nak le­piej wczuć się w tekst i ob­ser­wo­wać stwo­rzo­ny przez Cie­bie świat. Widać, że ich bu­do­wa­nie i opi­sy­wa­nie przy­cho­dzi Ci z ła­two­ścią i czyta się to bar­dzo do­brze.

A temat wojny z plan­ta sa­piens budzi we mnie złość i sko­ja­rze­nia z tym, co ak­tu­al­nie dzie­je się także w na­szym mie­ście (jak miło zo­ba­czyć tu kogoś z Pier­ni­ko­wa ;))

I mnie bar­dzo miło, że uro­cza to­ru­nian­ka za­szczy­ci­ła swą obec­no­ścią mój skrom­ny pro­fil :) Bar­dzo dzię­ku­ję za ko­men­tarz i dobre w nim słowo.

Zaś co do ostat­niej uwagi, myślę, że owa złość ogar­nia miesz­kań­ców wielu miast w Pol­sce (i nie tylko). A Twój nick świad­czy, że Twoja wraż­li­wość na nie­do­lę ro­ślin jest szcze­gól­na :)

Ser­decz­no­ści!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Kli­mat kla­sycz­ne­go scien­ce fic­tion, jak ze sta­rych nu­me­rów “Mło­de­go Tech­ni­ka” i an­to­lo­gii, któ­ry­mi za­czy­ty­wa­łem się w dzie­ciń­stwie. Bar­dzo mi się po­do­ba­ło. za­słu­żo­na Bi­blio­te­ka.

Bar­dzo dzię­ku­ję, też za­czy­ty­wa­łem sie w SF za­rów­no w “Mło­dym Tech­ni­ku” jak też w “Pro­ble­mach” Stare, dobre czasy…

Po­zdra­wiam!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Fajne, po­do­ba­ło mi się :)

Przy­no­szę ra­dość :)

Bar­dzo się cie­szę, po­zdra­wiam!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Sym­pa­tycz­na hi­sto­ryj­ka, cho­ciaż bez fa­jer­wer­ków.

Jeśli po Ko­smo­sie lata sobie obca cy­wi­li­za­cją, to jest pra­wie pewne, że na­tknie się na Zie­mię lub ludzi, więc rol­nik jako pu­en­ta słabo się spraw­dza, bo na­le­ża­ło tego ocze­ki­wać. Do­pie­ro potem mogło się zda­rzyć coś nie­spo­dzie­wa­ne­go, ale tego już nie po­ka­zu­jesz.

Ale na­pi­sa­ne do­brze, do­pra­co­wa­ne.

Jeśli prze­stać mru­żyć oczy, to na pla­ne­cie coś musi jeść ro­śli­ny. W prze­ciw­nym wy­pad­ku w końcu cały do­stęp­ny wę­giel zo­sta­nie zwią­za­ny w łań­cu­chach ce­lu­lo­zo­wych, a ro­ślin­ki czeka śmierć z głodu.

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Dzię­ku­ję za to, że tu wpa­dłaś! Fa­jer­wer­ków w rze­czy samej tu nie ma, bo flo­ro­ro­zum­ni ognia się boją pa­nicz­nie (u nas też mnó­stwo ich ginie w po­ża­rach lasów. Fauna jest mo­bil­na i ma szan­sę się ura­to­wać a flora? Ja bym tych pod­pa­la­czy przy­kuł łań­cu­chem do pło­ną­cych drzew, niech po­sma­ku­ją jaki los go­tu­ją ro­śli­nom!).

rol­nik jako pu­en­ta słabo się spraw­dza, bo na­le­ża­ło tego ocze­ki­wać

Nie­ko­niecz­nie, roz­wa­ża­łem inne wa­rian­ty, np. żniwa i kom­bajn, wyrąb drzew… Jed­nak rol­nik naj­bar­dziej mi pa­so­wał jako ak­cent gro­te­sko­wy: oto po­tęż­na, wręcz wszech­moc­na tech­no­lo­gicz­nie cy­wi­li­za­cja plan­ta­ro­zum­nych staje do boju z chło­pem wy­po­sa­żo­nym w kosę!

Masz rację, bez przy­mru­że­nia oka nasze po­strze­ga­nie się zmie­nia. Ale w obie stro­ny! U nas rasa ro­zum­na wal­czy z dwu­tlen­kiem węgla, który jest nie­odzow­ny dla eg­zy­sten­cji ro­ślin! A gdy wsku­tek ak­tyw­no­ści tech­no­lo­gicz­nej wła­da­nie obej­mie ga­tu­nek krze­mo­ro­zum­ny (jak to opi­sa­łem w “Chmu­rze”) ro­śli­ny prze­sta­ną być po­trzeb­ne. Chyba że do de­ko­ra­cji, ale tu za­wsze można wy­pro­du­ko­wać sztucz­ne palmy z pla­sti­ku :)

Po­zdrów­ka!

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

A tutaj z kolei bę­dzie ko­men­tarz taki sam, jak opo­wia­da­nie: za krót­ki. ;-)

Foch! Taki po­mysł za­słu­gu­je na pełną hi­sto­rię! ;)

Sa­mo­zwań­czy Lotny Dy­żur­ny-Par­ty­zant; Nie­ofi­cjal­ny czło­nek sto­wa­rzy­sze­nia Mal­kon­ten­tów i Hi­po­chon­dry­ków

A ja byłem prze­ko­na­ny, że krót­ki ko­men­tarz CM to oksy­mo­ron :) Ale do­sto­su­ję się do kon­wen­cji:

Myślę, że “Dzień try­fi­dów” wy­star­czy :)

Za­le­ży mi na do­brej opi­nii u tych ludzi, o któ­rych mam dobrą opi­nię

Nowa Fantastyka