
Opowieść o tym, jak w technologicznie zaawansowanej cywilizacji robi się dzieci :)
Opowieść o tym, jak w technologicznie zaawansowanej cywilizacji robi się dzieci :)
Piotr i Aldona ze skupieniem patrzyli w ekran komputera. Małżonkowie, skuszeni przez slogan reklamowy organizacji Modern Procreation Chcesz mieć dziecko swoich marzeń? Rób, co program nasz ci każe! właśnie uruchomili dostępną w chmurze MP aplikację Gameta Generator. Młodzi przymierzali się do sprawienia sobie potomka, a przecież każdy chciałby mieć dziecko śliczne, zdrowe i mądre, a nade wszystko takie, o którym można będzie zawsze powiedzieć z dumą „moja krew”. Wedle prospektu reklamowego program ten umożliwiał zaprojektowanie i wydrukowanie na biodrukarce 3D plemnika i komórki jajowej o skonfigurowanych przez użytkownika parametrach. Postanowili iść z postępem, uniknąć loterii genów i skorzystać z tej możliwości zafundowania sobie dziecka na życzenie.
Po wpisaniu numerów WPI [1] małżonków aplikacja automatycznie pobrała z Ogólnoświatowej Bazy Danych ich kody DNA, grupy krwi i inne biodane niezbędne do projektu, po czym wyświetliła formularz, który należało wypełnić.
„Płeć dziecka?”
Z tym nie było kłopotów – oboje mieli konserwatywne poglądy. Piotr wybrał z zawierającej 150 pozycji listy rozwijalnej „Żeńska klasyczna”.
„Kolor oczu?”
Po krótkich pertraktacjach wybrali „Piwny”.
„Kolor włosów?”
– Wybierz byle co, akurat tu nie ma problemu, zawsze można sobie przefarbować – mruknęła Aldona.
Potem jednak pojawiły się pytania trudniejsze, bardziej specjalistyczne. Na szczęście większość pól formularza była wyposażona w listy rozwijalne, a znaczenie podświetlanych pozycji program wyświetlał w okienku pomocy.
Było tego sporo, więc dotarli do końca mocno wyczerpani. Uroczystym gestem wspólnie kliknęli przycisk „Akceptuj”. Formularz znikł, a na ekranie pojawił się niespodziewanie pulchny kupidyn z łukiem i kołczanem wypełnionym złotymi strzałami. Piotr i Aldona z rozbawieniem obserwowali jego pełne powabu figle na płynących w tle chmurkach, a temu specyficznemu baletowi towarzyszyła recytacja strofy:
Nie zawsze w sobie grzech śmiertelny wciela
Płomienna miłość niezmiernej piękności,
Gdy serce k’takiej przywodzi miękkości,
Że łatwo wnijdzie grot, co z niebios strzela. [2]
Gdy wybrzmiały wersy sonetu, amorek zwrócił się do małżonków:
– Nadszedł wasz czas, kochani! Przytulcie się do siebie mocno i patrzcie uważnie!
Wyciągnął cztery strzały z kołczanu i wystrzelił je kolejno prosto w szeroko otwarte oczy zdumionych małżonków. Przebiwszy ekran, strzały przeistoczyły się w laserowe złote strugi światła. Gdy po dłuższej chwili zgasły, amor wyszeptał ciepłym, kuszącym głosem:
– A teraz spójrzcie sobie w oczy.
Małżonkowie uczynili to. Błyskawicznie ogarnął ich płomień pożądania. Objęli się mocno, przytulili, a usta złączyły się w żarłocznym pocałunku. Amor perorował dalej:
– Apeluję do was w imieniu Greenlife, organizacji od lat propagującej działania zgodne z naturą. Jeśli zależy wam na przyszłości, w której środowisko jest bezpieczne, a ludzie szczęśliwi, żyjcie i współżyjcie zgodnie z naturą! Wszędzie: w górach, nad morzem, w lasach, na łąkach, w miastach, na wsiach, w pracy, w domu, w łóżku! Zawsze zgodnie z naturą!
Lecz małżonkowie nie słuchali, całkowicie zaabsorbowani sobą w miłosnym akcie prokreacji. Wobec tego amor oddalił się dyskretnie, pragnąc uszanować ich prawo do intymności.
***
– Ale to była jazda! – Aldona z trudem usiłowała okiełznać przyspieszony oddech. – Wiesz, czułam się jakby w innej rzeczywistości.
– Aha, to było niesamowite, prawie jak w wirtualu – przyznał małżonek, sapiąc. – Może ten amorek nas zahipnotyzował?
Wstał, podszedł do komputera i pomerdał myszką, by aktywować ekran. Pokazał się pulpit z jakimś komunikatem widocznym nad paskiem zadań. Piotr pochylił się i przeczytał:
System antywirusowy wykrył obecność trojana Amor Dropper i podjął akcję jego unieszkodliwienia. Nie jest wymagane żadne działanie.
Odwrócił się w stronę żony i ze śmiechem wyrecytował:
– Chcesz mieć dziecko swoich marzeń? Rób, co ci kupidyn każe!
____________________________________
[1] Worldwide Personal Identifier
[2] Fragment sonetu Michała Anioła (tłum. Leopolda Staffa)
O, tsole, nie znamy się jeszcze ;) od jakiegoś czasu się przymierzam do któregoś z Twoich tekstów. A tu proszę, jak na życzenie – szorcik.
I to jaki uroczy szorcik! Były już w konkursie teksty śmieszne, były poważne, a Twój jakoś tak boczkiem idzie w swoją stronę i bardzo mi się to podoba. Interesujące podejście do tematu konkursu – informatyk na służbie partyzanckiego oddziału walczącego o “powrót do natury” :) amorek, mimo całej swojej słodkości, jakoś mnie trochę zaniepokoił… i słusznie, skoro okazał się być wirusem tak silnie działającym na ludzi, chociaż w “słusznej” sprawie. Strach bierze na myśl, że mogą podobne cuda powstać kiedyś naprawdę. Tak czy siak zdecydowanie mnie ten twist zaskoczył – czytałam ostatnio tekst o podobnej tematyce, bo przecież był taki we wrześniowym numerze NF, ale tutaj wyszło chyba ciekawiej. Aż sama nie wiem, skąd te pozytywne uczucia co do samej fabuły, bo te wirusy trochę straszne i samo projektowanie dzieci też moralnie niejednoznaczne… to chyba kwestia podania – nic mi nie zgrzytało, pięknie mi się przez tekst płynęło, zakończenie w sumie chyba pozytywne – chociaż znów, trudno pozbyć się tych niepokojących nutek. W sumie ciekawy efekt tu osiągnąłeś – uroczo i niepokojąco. Nietypowe.
Naprawdę fajne – nominowałabym do biblioteki, gdybym mogła.
Edit: zdecydowanie określam ten tekst w głowie jako uroczo niepokojący bądź niepokojąco uroczy. Uroczy z wierzchu, a pod spodem… jak ten amorek.
Bardzo dziękuję za wizytę i przeuroczą recenzje, z którą trudno mi się nie zgodzić. Muszę wyznać, ze jest to mój pierwszy szorcik, co zważywszy mój wiek, może być zaskakujące. Tym bardziej więc cieszę się z Twojej opinii.
Zakończenie moim zdaniem jednak pozytywne, choć przecie nie wymazuje tej niepokojącej perspektywy, która, mam nadzieję, pozostanie na zawsze w strefie fantazji, Stąd, jesli mogę wybrać z Twoich określeń, to wybieram “niepokojąco uroczy” :)
Oczywiście zapraszam do moich dłuższych (i mocno starszych) tekstów!
Pozdrawiam serdecznie!
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Znakomite! Biodrukarka 3d i aplikacja do robienia dzieci, to jest coś! Przyłączam się do mojej poprzedniczki: urocze! Ja też się na szorcik zdobyłem, zerkniesz?
Dzięki, Niko! Jest mi jeszcze bardziej miło :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
W gruncie rzeczy powinno być to przerażające opko. Mój niepokój budzi zarówno drukarka 3D z aplikacją do robienia dzieci, jak i amorek, że nie wspomnę już o bankach danych ze szczegółowymi informacjami na temat ludzi. Tak to jednak fajnie napisałeś, że mi się uśmiechnęło. :)
A wpadkę zaliczyli, bo nie napisałeś?
Klik. :)
Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!
Dzięki Irko za komentarz i klika! Chyba ciut staroświecka jesteś :) Nie chciałabyś sobie wydrukować takiego małego, uroczego plemniczka?
A serio to wplotłem tu odrobinę satyry to może dlatego Ci się uśmiechnęło?
A wpadkę zaliczyli, bo nie napisałeś?
A co rozumiesz tu przez wpadkę?
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
O! Właśnie, też chciałam zapytać, czy się ta partyzantka powiodła :)
Będzie dzidzuś?
Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!
No przecież stoi jak wół, że chodzi o miłosny akt prokreacji! Wpadka byłaby tu wtedy gdyby dzidzia nie została poczęta. Oczywiście, byłaby to wpadka Amora :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Cholera, aż taki dobry ten amorek. Nic tylko się bać. ;)
Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!
Jaki sympatyczny tekścik :) Może nie do końca sympatyczna wizja, ale pokazana w tak niesamowicie sympatyczny sposób :) Klikam :)
Dziękuję Katiu za dobre słowo i klika. Wizja istotnie nie do końca sympatyczna, ale raczej z happy endem :)
Irko, chyba zauważyłaś, że amor pod postacią trojana jest posłańcem organizacji, której nazwa powinna Ci się kojarzyć z miłością do natury, więc nie masz czego się bać :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Rób co program nasz ci każe!, właśnie uruchomili dostępny w chmurze MP program Gameta Generator.
– powtórzenie się wkradło, może podmienić na słowo “aplikacja”
Przebiwszy ekran, strzały przeistoczyły się w laserowe złote strugi światła.
– to odrobinę zgrzyta, bo całość utrzymana jest w realistycznej konwencji, a to zjawisko opisano, jakby miało magiczny charakter w świecie przedstawionym,
Jeżeli zaś chodzi o opowiadanie – ma taki urok rubasznych żartów z dawnych lat :)
I po co to było?
całość utrzymana jest w realistycznej konwencji
No niezupełnie, produkcja plemników zaprogramowanych i drukowanych na biodrukarce 3D mało realistyczna jak na dzisiejsze możliwości. Ruski powiedziałby z uznaniem “wot tiechnika” :)
ma taki urok rubasznych żartów z dawnych lat
No bo ja jestem z dawnych lat, a rubaszność to mój trade mark :)
Dzięki za wizytę i uwagi, zaraz poprawiam.
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
No niezupełnie, produkcja plemników zaprogramowanych i drukowanych na biodrukarce 3D mało realistyczna jak na dzisiejsze możliwości. Ruski powiedziałby z uznaniem “wot tiechnika” :)
nie, nie – chodzi mi to, że w ramach przyjętej konwencji przyszłości wszystkie elementy opisane są jako technologicznie istniejące w danej rzeczywistości, podczas gdy strzała wygląda tak, jakby była oderwana od technologii i miała magiczny charakter. Ogólnie to jest detal, więc chyba nie ma sensu o tym dalej gadać :)
I po co to było?
strzała wygląda tak, jakby była oderwana od technologii i miała magiczny charakter.
Dokładnie to wyczaiłeś! W zamyśle miał to być taki hybrydowy element fantasy. Ja, stary lemista z niepokojem obserwuję ofensywę strzyg, elfów, wiedźm płci obojga etc. w rewiry solidnej fantastyki – i prognozuję, że trend ten się utrzyma :(
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Jakże fajny i zabawny pomysł podsunęła Ci Pani Wena!
Wiele już napisano o rozmnażaniu się w przyszłości, ale co tu dużo mówić ― nie ma to jak dobre, stare i sprawdzone metody. ;)
Rób co program nasz ci każe!, właśnie… ―> Po wykrzykniku nie stawia się przecinka.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Reg, dziękuję! Cieszę się z Twojej opinii.
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Sympatyczne i pomysłowe (i nieoczekiwanie prawie-mitologiczne :D ). Miło się czytało, zwłaszcza po tych wszystkich bardzo dobrych i bardzo smutnych/ponurych tekstach, których sporo w tym konkursie.
ninedin.home.blog
Dziękuję ninedin za wizytę i dobre słowo. Ciekawe, że niektórzy znaleźli w tym szorciku powód do niepokoju, ale nikt chyba nie zaprzeczy, że kończy się dobrze :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Tsole, i ja się cieszę Twoim zadowoleniem. ;)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Tsole, kolejne Twoje opowiadanie, które czyta się z przyjemnością. Osobiście wolę cięższe teksty Twojego autorstwa, ale i to mi się podobało.
Ciekawy pomysł z drukowaniem dzieci. Były już różne pomysły na ingerencję człowieka w kreowaniu nowego człowieczka, ale takiego z opcją wydruku jeszcze nie widziałam. :)
Reg, miło mi :)
Saro, dzięki za wizytę i komentarz. Ten szorcik to tylko taki żarcik :)
Gwoli ścisłości, tu nie drukuje się człowieka tylko gamety, które można kastomizować :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Jak się drukuje człowieka? Drobnym druczkiem :D
Ten szorcik to tylko taki żarcik :)
Całkiem niezły żarcik. ;)
Gwoli ścisłości, tu nie drukuje się człowieka tylko gamety, które można kastomizować :)
Aaaa… Rozumiem. Dzięki! :)
Jak się drukuje człowieka? Drobnym druczkiem :D
Nie chciałem komplikować, ale tak naprawdę to chodzi tu o drukarkę biomolekularną 3D, czyli taką, która składa plemniki z molekuł :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
No tak, dlatego ten druczek taki drobny, molekularny :) fajny koncept, tkanie helisy DNA molekuły po molekule…
Intrygujący pomysł i zabawny tekst. W oryginalny sposób podszedłeś do tematyki konkursu. Przeczytałam opowiadanie z przyjemnością, niby lekka tematyka, ale ogólnoświatowe bazy danych zabrzmiały niepokojąco. Klik :)
ANDO, dziękuję za komentarz i klika! W ten sposób oboje mamy przyjemność :) Lecz masz rację, jeśli Twój niepokój wzbudzają OBD. Moje myśli dotyczące przyszłości bynajmniej nie są różowe. Uważam że możliwości jakie dają nowoczesne technologie, zwłaszcza w zakresie inwigilacji i kształtowania poglądów ludzi sprzyjają jak nigdy instalowaniu systemów totalitarnych. Na razie jednak cieszmy się tym co mamy, a przed totalitaryzmami niech nas ręka Boska broni :)
Serdeczności!
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Tak właśnie sobie pomyślałam, że w tle Twojego opowiadania pobrzmiewa ostrzeżenie przed totalitaryzmem.
Saro, dzięki za klik zza węgła! :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Sympatyczny szorcik. Chociaż zgadzam się z przedpiścami, że spod wesołej pozłotki wyziera mrok.
Fajny pomysł na drukowanie gamet.
PESEL to polski numer. Zazgrzytał mi w zestawieniu z ogólnoświatową bazą.
I też miałam wrażenie, że przy strzelaniu w oczy tekst skręcił od SF w stronę magii. Ale permanentna inwigilacja niezła…
Babska logika rządzi!
Dziękuję za wizytę i komentarz. Słuszna uwaga z tym peselem, zmieniłem. Natomiast nijak nie mogę pojąć jak strzały wiązką laserową można dziś z magią kojarzyć :) A laserowe miecze w Star Wars to magia czy SF? :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
No, bardziej magia. Wiązki światła zderzające się z hałasem jak materialne miecze…
Nakierowane strzały (prosto w oczy) z monitora, który raczej nie jest do tego przystosowany, w dodatku modulowane, żeby hipnotyzować i może jeszcze wywoływać natychmiastową owulację? No, moja niewiara stoi mi nad głową i pochrząkuje znacząco.
Babska logika rządzi!
10 lat temu Twoja niewiara wrzeszczałaby a nie chrząkała, gdyby ktoś jej powiedział, że za 10 lat będą pendrajwy o pojemności 2 TB, a telefonami ludzie będą nagrywać filmy full HD :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Niezłe opowiadane. Przyjemnie się czytało, kilka razy się uśmiechnąłem. Jak zwykle nie zawodzisz, Tsole ;)
No, nie wiem. Wielkość pendrajwów i słabe filmiki to kwestia rozwinięcia technologii, która już istniała 10 lat temu. Ale stymulowanie owulacji poprzez światło w oczy – to jednak duży skok w medycynie.
Babska logika rządzi!
MaSkrol – dziękuję, miło mi :)
Finkla – nie doceniasz technologii :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Podobał mi się fragment sonetu, zarówno pod względem treści, jak i jej rzutowania na resztę szorta. Samo zestawienie go z wypranym z uczuć światem wygląda ciekawie, a gdy dodamy do tego informatyka-aktywistę, wychodzi ciekawy kontrast.
Choć sam szort jest lekki i przyjemny, to wizja przyszłości faktycznie może przestraszyć. Już widzę setki wymuskanych chłopców i dziewczynek, o których wyglądzie, charakterze i losie decyduje widzimisię rodziców. Na szczęście zakończenie daje nadzieję na poprawę sytuacji.
Dzięki Fladrif za wizytę i komentarz. Zwłaszcza za dostrzeżenie sonetu i jego roli w tym szorcie.
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
O!
grupy krwi i inne biodane niezbędne do projektu, po czym wyświetlił formularz, który należało wypełnić.
po czym wyświetlił się formularz – zjadło się!
W gruncie rzeczy, prostej budowy szort, z udanym żartem i fajną wyobraźnią. Gdzieś tam wybrzmiewają echa przyszłości, a także mikro komentarz odnośnie tego co dzieje się obecnie.
Scena z laserowymi strzałami taka wesoła!
Dobre :)
"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM
Dzięki Mytrix, miło mi!
po czym wyświetlił formularz
istotnie jest błąd, ale miało być po czym wyświetliła formularz (wedle moich intencji tu rządzi aplikacja)
Oczywiście również twoja opcja jest możliwa.
Pozdrawiam!
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
A czyli zjedzone zostało a, a nie się :)
Właśnie cofałem się specjalnie szukając męskiego podmiotu i nic nie znalazłem, a jak rządzi aplikacja to już jest spoko.
"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM
Dodam jeszcze, że początkowo uzyłem słowa “program”, dopiero gdy Syf zwrócił mi uwagę, że słowo się powtarza, zmieniłem na “aplikacja”. A o “wyświetlił” zapomniałem :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Tekst zabawny w swojej przewrotności. Nie wiem czy to żart z postaw liberalnych, konserwatywnych, jednych i drugich, pomieszania podejścia w niektórych dziedzinach życia (bo zdarza się, że liberałowie przyjmują pozycję konserwatywną, a konserwatyści liberalną), czy może z tego, że ludzie czasem zapominają o samych sobie, ale… w każdym z tych wariantów tekst okazuje się tak samo zabawny :-) Dobre :-)
Dziękuję wilku za ten ciekawy komentarz. Ciekawy, bo nakłaniający do refleksji w przestrzeni idei, jakie w antropologii się pojawiają. Wydaje mi się, że idea życia zgodnie z naturą (będąca puentą tego szorcika) występuje po wszystkich stronach ideologicznego sporu, w szczególności w środowiskach lewicowo-liberalnych (np. Greenpace czy wspomniany w opku Greenlife) jak też prawicowo-konserwatywnych (choćby ruch franciszkański). I raczej wolałbym mówić o wspólnym obszarze stanowiącym istotę (przynajmniej moim zdaniem) humanitaryzmu niż o pomieszaniu. :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Pomysł zdaje mi się taki Twój:) Potraktowałeś króciaka lekko, więc było żartobliwie, satyrycznie i z nutką refleksji. Podobało mi się, zwłaszcza ten pląsający na ekranie kupidyn recytujący strofę :DDD
A jak on wysłał te cztery strzały, po tym kiedy się mocno przytulili? Musieli patrzeć przecież w ekran, aby strzały przeszyły ich oczy? No chyba, że to były magiczne strzały, a te amorowe takimi przecież są;)
No i tym sposobem skończyła się bioróżnorodność w ludzkiej populacji, bo usluga stała się nadzwyczaj popularna, staniała i dotarła do szerokich mas:)
Uśmiechnęło się.
Ciekawa jestem, co będzie dalej, przypomina mi się jakiś film, albo opowiadanie, w ktorym po takim wyborze dziecko było niepodobne do tego, ktore sobie wybrali, gdyż żona po cichu zmieniła kryteria na takie bardziej jej i skończyło się rozwodem. No to odleciałam w pesymizm, więc czem prędzej kończę, aby zawiesić się na Twoim szczęśliwym zakończeniu:)
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Zabawny? Ten tekst jest przerażający ;)!
Ja jednak wolę tradycyjne podejście do rozmanżania, a nie listy rozwijalne i trojany. I to “współżyjcie wszędzie”. W tramwaju też? Brrr…
Bardzo fajnie napisane, Tsole!
Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.
Asylum, dzięki za komentarz, bardzo się za Tobą stęskniłem, ale się doczekałem, więc się przytulam, patrząc prosto w ekran (trzeba tylko słuchać poleceń amora, który mówi “Przytulcie się do siebie mocno i patrzcie uważnie!” Da się, spróbuj!)
Staruchu, przede wszystkim wielkie gratulacje! Mój pomysł pewnie i przerażający, choć nie tak bardzo jak w “Nupolach”, ale jeden i drugi mają światełko na końcu sygnalizujące jakąś nadzieję.
W tramwaju też? Brrr…
Wszak powiedziano: “żyjcie i współżyjcie zgodnie z naturą!” Tramwaj nie jest zgodny z naturą, to produkt tej ohydnej technologii :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Uuu, to mi wygląda na celibat. Jakiekolwiek próby współżycia i policja obyczajowa ludzi zgarnia. ;-)
Babska logika rządzi!
Tsole, nazwanie ruchu franciszkańskiego (czy choćby katolickiej nauki społecznej) “prawicowym” może być kontrowersyjne ;-) Jak dla mnie to właśnie świetne przykłady, że osób deklarujących się jako katolicy nie można “ot tak” naznaczyć jedną etykietą :-)
„Zdefiniuj naturalne”, pyta się Informatyk. Na co Kupidyn:
– Plastik, beton i kompozyt dołączyły dwa lata temu do Centralnego Słownika Pojęć i Znaczeń, nie wiedziałeś?
– Ale pojazdy i inne takie maszyny , ich tam na pewno nie ma, przecież… – Informatyk zbladł.
– Spokojnie, są już na szybkiej ścieżce, nie martw się. Musimy rozszerzać rynki, kochany.
Tsole, nie da się, trzeba byłoby boczkiem, boczkiem :)))
Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.
Finkla: Jaki celibat, gdzie celibat????
Jakiekolwiek próby współżycia i policja obyczajowa ludzi zgarnia
Masz na myśli seks w tramwaju?
Wilku, wolę szukać wspólnej płaszczyzny niż stygmatyzować etykietami :)
Asylum: Rozwijasz narrację w kierunku nieakceptowalnym przez autora :)
nie da się, trzeba byłoby boczkiem, boczkiem
No właśnie! Boczkiem nawet kopulować da się, cóż dopiero przytulać :)))
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
I bardzo dobrze :)
Tsole, ubrania nie są naturalne. Budynki nie są naturalne. Jeśli tramwaj odpada, to one też.
Czyli powspółżyć można sobie tylko na łonie natury, wprzódy obnażywszy łono własne. Ale w wielu krajach to chyba jest zabronione. No, jeszcze zostaje czekanie w kilometrowych kolejkach do jaskiń i pospieszna – bo pod presją niecierpliwego tłumu na zewnątrz – kopulacja tamże.
Babska logika rządzi!
Istotnie nie wyobrażam sobie współżycia bez obnażenia łona. Ale bardziej nie wyobrażam sobie współżycia w tramwaju niż na łonie natury :)
Odnoszę wrażenie, że zbytnio przejęłaś się tym opowiadaniem. Zapewniam Cię że to taki literacki żarcik jest :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Aby poczuć naturę,
Aby być blisko,
Kija,
Kija w mrowisko.
"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM
Ciekawy szort, z interesującym motywem biodrukarek 3D (tak, wiem, że na końcu to fikcja, ale pomysł mnie urzekł). Samo zakończenie nieco za moralizatorskie jak dla mnie – mam wrażenie, że czytelnicy lepiej znoszą pchnięcie rapierem niż cios obuchem. Jednak technicznie niezłe, a i rozbawiło w paru miejscach.
Słowem – przyjemny tekst do obiadu.
Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?
Krótka refleksja na temat prokreacji i interweniowania w ludzki genom. Napisane sprawnie, czytało się bez przykrości, ale jednak całość nie poruszyła mnie w jakiś szczególny sposób, może to nie do końca mój typ opowieści.
Sugestie poprawek:
Rób[+,] co program nasz ci każe!
Zabrakło przecinka, “co” wprowadza tutaj zdanie podrzędne.
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Przecinek-przed-co;16668.html
Jeśli zależy wam na przyszłości, w której środowisko jest bezpieczne[+,] a ludzie szczęśliwi, żyjcie i współżyjcie zgodnie z naturą!
Przecinek, “a” wprowadza tutaj zdanie składowe, zachodzi elipsa orzeczenia: “w której środowisko jest bezpieczne, a ludzie [są] szczęśliwi”.
Those who can imagine anything, can create the impossible - A. Turing
Podobało mi się. Bardzo udany i zabawny szort.
Wicked, Zygfryd – dziękuję za wizytę i komentarz.
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Nadrabiana zaległości komentarzowych ciąg dalszy. :)
Tutaj będzie naprawdę krótko… bo oszczędzam siły na czwarty tekst, pod którym zalegam Ci z opinią.
Opowiadania z tego konkursu czytałem (w większości) na bieżąco. Nie bardzo miałem czasem pisać komentarze, więc później nadrabiałem hurtem. Tutaj brakło mi czasu, choć też i miałem świadomość, że już nic odkrywczego po komentarzach przedpiśców nie wymyślę.
Szort rzeczywiście żartobliwy, ale to jest taki fajny rodzaj żartobliwości, który dość umiejętnie przemyca gorzką refleksję na temat ludzi, ich postaw oraz zapędów. Piszę “umiejętnie”, bo z jednej strony kryje w sobie ten Twój tekst owe gorzkie spostrzeżenia (i są one doskonale widoczne), z drugiej jednak raczej pozwala się przy nich uśmiechnąć, niż zmusza do takiego, jałowego w sumie, bo nic nie wnoszącego żalu, oburzenia czy smutku.
Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków
CM, dzięki za wizytę i komentarz, Ty to masz zdrowie :)
Sprawy mają się tak, że obserwujemy nasz świat (ja już z pewniej wysokości drabiny wieku), widząc, że zmierza on w kierunkach nie do końca takich jakbyśmy sobie to wymarzyli (zwłaszcza ten wiek ma tu swoje znaczenie, lecz zawsze tak było, że starcy ględzili: “za moich czasów to…”). I cóż nam zostaje? Biadolić? A co to da? Można się tylko uśmiechnąć. Gorzko, bo bliskich szkoda…
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
zawsze tak było, że starcy ględzili: “za moich czasów to…”
Jakbym siebie słyszał ;P
Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.
Staruch, to ja Ci w takim razie wiersz zadedykuję :) Nie o Staruchu wprawdzie tylko o starcu, ale może się doszukasz jakiegoś podobieństwa :)
Na kamiennych schodach siedzę
i liczę pieniądze.
Sprzedałem całą swą wiedzę,
pozbyłem się żądzy.
Wybrzmiałem swoją melodię,
jestem jak flet głuchy,
bez ustnika. I cóż zrobię
ze swym sercem suchym?
Dziś marzenia zmarkotniały,
choć kiedyś jak charty
przez skwer życia żwawo gnały
ku bramom otwartym.
Moje ciało to futerał
już bez instrumentu.
Duszę wicher grzechu zżerał,
a chciała być świętą.
Już noc. Głowę w ciemność włożę
i będę się łudził,
że ktoś gdzieś prowadzi może
skup zużytych ludzi.
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Dobre!!! Twoje?
Skopiuję sobie :)
Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.
Moje, częstuj się :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Po opowiadaniu, “Czas utracony” Pana autorstwa, zdecydowałem się na sięgnięcie po drugi tekst ;) Oczywiście nie żałuję tych kilku minut spędzonych na czytaniu “Amor Dropper”, lecz wielce żałuję, że jest tak krótkie! Wchodząc tu nie spojrzałem się nawet ile znaków zawiera opowiadanie. Zacząłem czytać i jak szkoda się zrobiło, że ujrzałem zbliżający się duży napis “KONIEC” ;) Chętnie poczytałbym dalsze losy bohaterów. Użytkowniczka Asylum wspomniała o opowiadaniu, czy filmowi, gdzie pojawił się podobny motyw. Też mam wrażenie, że z czymś takim się spotkałem. Byłoby jeszcze bardziej ciekawie, jakby po urodzeniu tego dzieciaczka pojawiły się jakieś komplikacje ( może odbiegałby w czymś od (naturalnych dzieci ?). Jednak to tylko takie moje rozważania, gdyż opowiadanie mnie wciągnęło i za szybko się skończyło ;)
Jednak ogólnie podobało mi się, gdyż było zabawnie, lecz i niepokojąco, bo jednak tak tworzące się dzieci… hmmm, wydaje mi się, że byłyby nieco inne ;) Lubię klimaty technologii, która poszła o duży krok za daleko.
Podsumowując, to opowiadanie nie było w żadnym wypadku czasem utraconym ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Do góry głowa, co by się nie działo, wiedz, że każdą walkę możesz wygrać tu przez K.O - Chada
Szorcik pisanym był na konkurs “Interwencja informatyka”, gdzie górny limit znaków był 4K. Przy tak krótkim tekście istotnie trudno zmarnotrawić czas :)
Lubię klimaty technologii, która poszła o duży krok za daleko
Ja też. Dlatego większość moich tekstów zawiera (w sposób bardziej lub mniej widoczny) ostrzeżenie przed beztroskim majstrowaniem w przestrzeniach nauki i technologii. Bo mają one granice, których nie wolno przekraczać. I tak (żeby nie być gołosłownym) ostrzegam przed pychą ludzką która mami, żeśmy doszli do granic poznania (”Muzyka Sfer Niebieskich”), przed huraoptymizmem mamiącym, że jesteśmy bliscy Bogu („Fideina”), przed sięganiem po rajski owoc („Noosfera”), czy wreszcie przed pokładaniem nadziei w możliwość zapanowania nad probabilistyczną naturą rzeczywistości (”Demon Maxwella”).
Zatem skoro lubisz takie klimaty, zapraszam do lektury!
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Podobało mi się ale ………………
tak naprawdę to chodzi tu o drukarkę biomolekularną 3D, czyli taką, która składa plemniki z molekuł :)
Myślę, że jeszcze długo w ten sposób nie stworzymy życia, chociaż kiedyś to nastąpi. Na dziś nie umiemy stworzyć z nieorganiki , żadnej, najprostszej formy życia. Wiemy bardzo nie wiele, jak to życie mogło powstać. Ale tak jak się udało ze związkami organicznymi (miały się jakoby tworzyć tylko w żywych organizmach) tak samo uda się stworzyć życie mając kilogram węgla, litr wody, sól i kilka jeszcze minerałów. Tylko czy będzie to koniec religii ?
chiński zespół z Nankińskiego Uniwersytetu Medycznego ogłosił, że udało mu się wyprodukować komórki rozrodcze myszy. Zespół Jiahao Sha pobrał komórki macierzyste, potraktował je chemicznym koktajlem i poczekał, aż zamienią się w komórki, z których początek biorą plemniki. Aby im w tym pomóc, Chińczycy umieścili je w otoczeniu przypominającym jądra, poddali je również działaniu testosteronu. Powstały w ten sposób niedojrzałe męskie komórki płciowe (spermatydy). Ponieważ nie mają one witki (jak plemniki), naukowcy musieli wykonać zapłodnienie in vitro. W efekcie urodziły się całkowicie zdrowe myszki.
Komórki macierzyste myszy, wyprodukowano ze skóry ucha dorosłej myszy.
nie ma
Tylko czy będzie to koniec religii ?
Arko, masz chyba ciągotki do stosowania metodyki God of the gaps tylko działającej na odwrót: wiara, że kolejne naukowe odkrycia wyrugują Boga z kręgu ludzkich potrzeb. Takie myślenie jest skazane na porażkę tak samo jak próby “zapychania Bogiem dziur” czyli zjawisk niewyjaśnionych w nauce :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Kolega nie dokładnie czyta. Piszę o końcu religii. 99 % ludzi (wraz kolegą) nie odróżnia Wiary od Religii. Seks może być wynikiem Miłości ale można jego sobie także kupić.
Mogę wierzyć w Boga i koniec kropa. Więcej nie napiszę bo to przeżycie intymne. Religie niczym przemysł, zbudują na tym pragnieniu maszynkę do golenia frajerów.
nie ma
Rozumiem, że kolega wyobraża sobie religię bez Boga/bogów?
99 % ludzi (wraz kolegą) nie odróżnia Wiary od Religii.
Z definicji encyklopedycznej: “Religia – system wierzeń i praktyk”
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię
Sympatyczne :)
Przynoszę radość :)
Dziękuję :)
Zależy mi na dobrej opinii u tych ludzi, o których mam dobrą opinię