- Opowiadanie: Corrinn - Najlepszy występ

Najlepszy występ

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Najlepszy występ

Stary król Dy­so­nans po­świę­cił życie dwóm waż­kim spra­wom. Pierw­szą była wła­dza, pa­no­wał bo­wiem umie­jęt­nie i od trzy­dzie­stu lat ni­ko­mu nie udało się oba­lić ani nawet za­chwiać po­zy­cji mo­nar­chy. Druga wią­za­ła się z jego mi­ło­ścią do sztu­ki.

Co­rocz­nie za­pra­szał na swój zamek naj­zna­mie­nit­szych śpie­wa­ków, graj­ków i kon­cert­mi­strzów, by ubo­ga­ca­li uczty, tur­nie­je ry­cer­skie i wsze­la­kie za­ba­wy. Za młodu Dy­so­nans ocza­ro­wa­ny był dwor­ski­mi pie­śnia­mi, lecz z bie­giem lat za­uwa­żył, że piosn­ki po­dob­ne są do sie­bie, a mu­zy­ka nie spra­wia mu już ta­kiej samej ra­do­ści, jak drze­wiej. Prze­to roz­ka­zał pu­ścić goń­ców po całym kró­le­stwie, aby roz­gło­si­li, że oto wszyst­kich bo­ga­tych w mu­zycz­ny ta­lent za­pra­sza na swój zamek, a kto by za­grał mu­zy­kę tak cu­dow­ną lub za­śpie­wał pieśń tak aniel­ską, że wprost nie z tego świa­ta, temu po­sta­wić roz­ka­że po­mnik złoty na środ­ku dzie­dziń­ca, aby wszyst­kie przy­szłe po­ko­le­nia wie­dzia­ły o tym wspa­nia­łym czy­nie.

Tak oto po mia­stecz­kach i sio­łach ro­ze­szła się wieść, że Dy­so­nans szuka praw­dzi­wej har­mo­nii.

 

*

 

– Kurwa, Bla­cha, da­le­ko jesz­cze do tej mety? Mó­wi­łeś, że to dwie ulice dalej, a mnie już nogi w dupę włażą i w do­dat­ku tracę chęć na tę całą imprę.

– Bę­dzie do­brze, stary. Mówię ci, ta­kich lasek, jakie przy­cho­dzą do klubu Har­mo­nia, jesz­cze nie wi­dzia­łeś.

– Takie pe­tar­dy czy po­ke­mo­ny? – po­wąt­pie­wał Twar­dy.

– Nogi w ko­smos i nie tylko. Nie rób ob­cia­chu, już po­wie­dzia­łem DJ-owi, że bę­dzie­my i damy taki cza­do­wy wy­stęp, że szyby po­pę­ka­ją. Wszyst­kie będą nasze.

– No dobra, niech ci bę­dzie.

– Patrz, to tutaj!

Klub Har­mo­nia mie­ścił się po­mię­dzy sta­rym, opusz­czo­nym gim­na­zjum, a nowo otwar­tą bie­dron­ką. W środ­ku było już sporo ludzi, któ­rzy ro­bi­li nie­zły hałas.

– Teraz do­pie­ro bę­dzie dym!

Pisk dziew­cząt, dym pa­pie­ro­sów i mu­zy­ka, która obu­dzi­ła­by zmar­łe­go – to wszyst­ko i jesz­cze wię­cej skła­da­ło się na klub Har­mo­nia. Bla­cha, jako że to on przy­pro­wa­dził ko­le­gę do tego miej­sca, krzyk­nął do ucha DJ-owi, że Ra­po­we Blu­zgi już są i palą się do wy­ko­nu, ja­kie­go nie wi­dział świat.

Nie zro­bił ocze­ki­wa­ne­go wra­że­nia.

– No dobra, ale mu­si­cie po­cze­kać. Naj­pierw wy­stą­pią Sza­lo­ne Bity.

– Co, kurwa? – do­cie­kał Bla­cha. – Prze­cież by­li­śmy umó­wie­ni!

– Sorry, oni mają wpły­wy na dziel­ni. Może potem.

– No nie wie­rzę! – Bla­cha spoj­rzał na Twar­de­go, ale nie zna­lazł w jego oczach zro­zu­mie­nia.

– Serio ścią­gną­łeś mnie tu, żebym słu­chał ja­kichś ciot?!

– To nie tak miało być!

– Ja spa­dam, zanim wszy­scy ob­cza­ją jaka siara nas spo­tka­ła.

Twar­dy wy­szedł przed klub. Bla­cha sta­nął przy nim, ale nie wie­dział, co po­wie­dzieć. To miał być ich wy­stęp, mieli zgar­nąć cały fejm tylko dla sie­bie.

– Psst, wy dwaj, co ro­bi­cie?

– Nie twoja spra­wa. – Twar­dy spoj­rzał na nie­zna­jo­me­go, ni­skie­go fa­ce­ta z bród­ką i w ciem­nych oku­la­rach.

– Szko­da, bo mam dla was dobry deal.

– No niby co?

Mały czło­wie­czek zbli­żył się i szep­nął coś do ucha Twar­de­mu.

– Dzi­siaj już nic gor­sze­go nie może mnie spo­tkać. Po tej cenie może być.

 

*

 

– Nie­bie­ski koks?! Już mi prze­kleństw bra­ku­je na ten prze­klę­ty dzień! Bla­cha, wal­nij mnie, bo nie wie­rzę, że to się dzie­je na­praw­dę! Nie! Żar­to­wa­łem, ga­mo­niu!

– Jeśli mam mówić szcze­rze, to rze­czy­wi­ście dałeś się na­brać, to chyba nie jest to, czego ocze­ki­wa­li­śmy.

Twar­dy rzu­cił na zie­mię nie­du­żych roz­mia­rów wo­re­czek, który za­wie­rał błę­kit­ny pro­szek.

– Może cho­ciaż spraw­dzi­my?

– Okej, ty pierw­szy…

– Czemu ja? To ty ku­pi­łeś to dzia­do­stwo!

– A ty ze­psu­łeś mi dzień!

– Cho­le­ra. Dawaj to.

Póź­niej Bla­cha zro­bił to, co zro­bił­by każdy po­cząt­ku­ją­cy ćpun na jego miej­scu. Wcią­gnął dział­kę, nie za­sta­na­wia­jąc się długo.

– I jak? – za­py­tał Twar­dy.

Wtedy z Bla­chą stało się coś dziw­ne­go. Za­czął robić się prze­zro­czy­sty.

– Ja zni­kam! Zni­kam! Ja pier­do­lę, co to było za świń­stwo!

W po­ry­wie pa­ni­ki zła­pał ko­le­gę za rękaw, skut­kiem czego on także za­czął za­ni­kać.

– Pusz­czaj mnie!

– Ratuj mnie, ratuj, ratuj, ratuj!

– Puść mnie, bo obaj zgi­nie­my, a tak to tylko ty!

Po chwi­li roz­pły­nę­li się w po­wie­trzu.

 

*

 

Dy­so­nans był mar­kot­ny. Wszy­scy, któ­rzy przy­by­wa­li do jego zamku, pre­zen­to­wa­li wpraw­dzie mu­zy­kę pięk­ną i szla­chet­ną, lecz nikt nie po­tra­fił wznieść się na wy­ży­ny wir­tu­oze­rii, by przy­ćmić kon­ku­ren­cję. Każdy był tak samo uzdol­nio­ny, a przez to ni­ja­ki.

Do sali tro­no­wej wszedł po­sła­niec.

– Wasza mi­łość. – Skło­nił się do samej ziemi. – Straż­ni­cy zła­pa­li przy bra­mie dwóch ubra­nych w ciem­ne szaty cu­dzo­ziem­ców. Jeden z nich pła­cze jak nie­wia­sta, a drugi pytał o drogę do mia­sta o dziw­nej na­zwie. Czy mam przy­pro­wa­dzić ich przed ob­li­cze wa­szej ła­ska­wo­ści?

– Za­praw­dę nic mnie już dziś bar­dziej nie znuży. Niech ich przy­by­cie bę­dzie dobrą wróż­bą. Pro­wadź ich.

Do sali we­szli zdez­o­rien­to­wa­ni ra­pe­rzy.

Król skrzy­wił się. Nigdy w swoim życiu nie wi­dział dżin­sów i t-shir­tów, ani tym bar­dziej szlo­cha­ją­ce­go męż­czy­zny. Twar­dy upo­mniał Bla­chę na ucho:

– Za­mknij ryja, bo nas wsa­dzą do lochu.

– To sen, praw­da? Czy ja umar­łem?

Król długo przy­glą­dał się nie­zna­jo­mym.

– Z czym przy­cho­dzi­cie do mo­je­go zamku, nie­zna­jo­mi? Straż­ni­cy po­wie­dzie­li mi, że po pro­stu spa­dli­ście z nieba. Czy aby nie je­ste­ście zatem na służ­bie u Bel­ze­bu­ba? Hę? Mów­cie!

– O, królu złoty! – za­czął nie­śmia­ło Bla­cha – je­ste­śmy tylko pro­sty­mi mu­zy­ka­mi, nie pal­cie nas na sto­sie, no chyba że tego, który ze mną przy­szedł, bo to jego wina.

– Zaraz ci… – zde­ner­wo­wał się Twar­dy, ale szyb­ko oprzy­tom­niał. Byli w obcym miej­scu, wal­czy­li o życie, nie był to czas na bez­sen­sow­ne kłót­nie.

– Mu­zy­ka­mi, po­wia­da­cie – za­in­te­re­so­wał się Dy­so­nans. – Szczo­drze was wy­na­gro­dzę, jeśli za­chwy­ci­cie mnie swo­imi zdol­no­ścia­mi. Za­mie­niam się w słuch.

Ra­pe­rzy przez chwi­lę wa­ha­li się, ale im dłu­żej to ro­bi­li, tym bar­dziej na­dwor­ny kat za­czy­nał zda­wać sobie spra­wę, że jest po­trzeb­ny. Twar­dy zna­lazł w smart­fo­nie pod­kład mu­zycz­ny (w pa­mię­ci te­le­fo­nu, gdyż byli poza za­się­giem wi-fi) i roz­po­czę­ła się im­pro­wi­za­cja. Ra­po­wa­li, a im bar­dziej po­ry­wał ich mu­zycz­ny szał, tym szło im le­piej.

 

My je­ste­śmy źli ra­pe­rzy

Lecz kto w zamku nam uwie­rzy

Że kró­le­stwo to jest kicha

Bo król nie wy­peł­nił pita.

 

My je­ste­śmy źli ra­pe­rzy

Lecz kto w zamku nam uwie­rzy

Że kró­le­stwo jest do bani

A pod­da­ni obe­sra­ni.

 

My je­ste­śmy źli ra­pe­rzy

Lecz kto w zamku nam uwie­rzy

Że kró­le­stwo to me­li­na

A księż­nicz­ka pije klina

 

Na ko­niec Twar­dy za­tań­czył dziki ta­niec, sto­jąc na gło­wie, krę­cąc pi­ru­ety i po­ka­zu­jąc do króla środ­ko­wy palec.

Dy­so­nans spra­wiał wra­że­nie za­du­ma­ne­go.

– Wy­star­czy! – za­wo­łał dziw­nie pi­skli­wym gło­sem. Wstał z tronu, wzno­sząc ręce ku stro­po­wi kom­na­ty.

– Jak żyję, nie sły­sza­łem cze­goś po­dob­ne­go! Je­stem za­chwy­co­ny. Nie­ste­ty nie wszyst­ko zro­zu­mia­łem z wa­sze­go ję­zy­ka. Roz­ka­zu­ję wam wy­tłu­ma­czyć, co zna­czy kicha, do bani, i me­li­na.

– Królu złoty! – od­po­wie­dział Bla­cha, który po wy­stę­pie znacz­nie na­brał śmia­ło­ści. – Kicha to po pro­stu prze­pych, po­tę­ga i bo­gac­two. Do bani mó­wi­my, gdy chce­my nadać cze­muś wiel­ką wagę, a me­li­na po­cho­dzi od słowa Mil­le­nium, czyli coś, co prze­trwa ty­sią­ce lat.

– Za­praw­dę, je­ste­ście naj­więk­szy­mi ar­ty­sta­mi, ja­kich wi­dział świat.

Ra­pe­rzy skło­ni­li się.

– Obie­ca­łem po­mnik każ­de­mu, kto tego do­ko­na.

Ra­pe­rzy skło­ni­li się tak, że włosy ich do­tknę­ły po­sadz­ki.

– Stra­że! Zwią­zać ich i przy­go­to­wać wrzą­ce złoto. Nie po­zwo­lę, aby kto­kol­wiek do­wie­dział się, że cu­dzo­ziem­cy śpie­wa­ją le­piej od moich pod­da­nych!

Na­stęp­ne­go dnia na dzie­dziń­cu stały dwa do­sko­na­le od­la­ne po­mni­ki. Gdzieś w od­le­głej sali brzę­cza­ły cytry. Kró­lo­wi wkrót­ce za­czę­ło się nu­dzić.

– Idź – rzekł do ma­łe­go czło­wie­ka z bród­ką. – Przy­pro­wadź naj­lep­sze­go ma­la­rza, ja­kie­go wi­dział świat. To kró­le­stwo po­trze­bu­je wię­cej po­mni­ków.

Koniec

Komentarze

Za­baw­na hi­sto­ria :) I bar­dzo do­brze na­pi­sa­na. Czyta się przy­jem­nie, jest i dy­so­nans, i har­mo­nia, i by­naj­mniej nie króla oraz nocny klub mam tutaj na myśli. Rapsy tro­chę jak u T. Ra­pe­rów znad Wisły, mi się po­do­ba­ją, w sam raz dla ta­kie­go tek­stu, na­pi­sa­ne­go z przy­mru­że­niem oka. Ca­łość zgrab­nie na­wią­zu­je do kla­sycz­ne­go Jan­ke­sa na dwo­rze króla Ar­tu­ra oraz jego na­stęp­ców.

Twar­dy upo­mniał Bla­chę na ucho:

– Za­mknij ryja, bo nas wsa­dzą do lochu.

 

Na­wią­zu­jąc do wspo­mnia­ne­go wyżej dy­so­nan­su, moje ulu­bio­ne zda­nia z ca­łe­go tek­stu.

Myślę, że tutaj jakiś pro użysz­kod­nik wje­chał w kap­tu­rze ano­ni­ma :D

 

Edit: zgło­si­łem do bi­blio też, jbc ;)

Che mi sento di morir

Po­do­ba­ło mi się :)  Zwłasz­cza dia­lo­gi, są takie praw­dzi­we. Za­koń­cze­nie też nie­złe. 

Jest kilka faj­nych frag­men­tów. Naj­bar­dziej spodo­ba­ły mi się te:

Ra­pe­rzy przez chwi­lę wa­ha­li się, ale im dłu­żej to ro­bi­li, tym bar­dziej na­dwor­ny kat za­czy­nał zda­wać sobie spra­wę, że jest po­trzeb­ny.

oraz

– Za­praw­dę, je­ste­ście naj­więk­szy­mi ar­ty­sta­mi, ja­kich wi­dział świat.

Ra­pe­rzy skło­ni­li się.

– Obie­ca­łem po­mnik każ­de­mu, kto tego do­ko­na.

Ra­pe­rzy skło­ni­li się tak, że włosy ich do­tknę­ły po­sadz­ki.

:)

W jed­nym miej­scu po­ja­wi­ła się nad­pro­gra­mo­wa krop­ka:

– Idź. – rzekł do ma­łe­go czło­wie­ka z bród­ką

Po­zdra­wiam:)

Świet­ny szor­cik z prze­wrot­nym za­koń­cze­niem. Wy­obra­zi­łam sobie, jak Twar­dy po­ka­zu­je temu kró­lo­wi środ­ko­wy palec… Zresz­tą cały ten wy­stęp mu­siał wy­glą­dać ko­micz­nie. W świe­cie Wiedź­mi­na (przy­naj­mniej ba­zu­jąc na grze, bo aku­rat tam pa­mię­tam, że to było) król do­sko­na­le zro­zu­miał­by ten gest :P

Po­wo­dze­nia w kon­kur­sie! 

Nie wy­sy­łaj kra­sno­lu­da do ro­bo­ty dla elfa!

Sym­pa­tycz­ny, lekki tekst. Mimo tego, co spo­tka­ło bo­ha­te­rów. No cóż, w szko­le nie mó­wi­li, że nar­ko­ty­ki szko­dzą? Złoty strzał wy­szedł…

Fa­bu­ła mnie za­do­wo­li­ła, twi­sty po­de­szły, pu­en­ta spoko. Mam na­dzie­ję, że Dy­so­nans nie weź­mie się za po­szu­ki­wa­nie świet­nych pi­sa­rzy, bo mógł­by nam Ano­ni­ma upro­wa­dzić.

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Dobre, za­baw­ne i prze­my­śla­ne. Za­koń­cze­nie za­sko­czy­ło i mimo że krwa­we uśmiech­nę­ło :) sama pio­sen­ka też ni­cze­go sobie, po­dob­nie jak bo­ha­te­ro­wie, za­rów­no król Dy­so­nans, jak i ra­pe­rzy…

Ode mnie kli­czek i pią­tecz­ka w kon­kur­sie :)

Ba­se­ment­Key

Pierw­szy ko­men­tarz jest bar­dzo ważny, bo in­for­mu­je au­to­ra, czy może spać spo­koj­nie! :) A jak jest jesz­cze z kli­kiem bi­blio­tecz­nym, to już w ogóle fajna spra­wa. Dzię­ki. :)

Oluta

Cie­szę się, że dia­lo­gi przy­pa­dły Ci do gustu!

Krop­kę zaraz usunę.

La­na­Val­len

Cóż, w Wiedź­mi­nie być może, ale Dy­so­nans to stary król, ma prawo się nie orien­to­wać w ta­kich mło­dzie­żo­wych spra­wach. Dzię­ku­ję. :)

Fin­kla

Jaki tam z Ano­ni­ma świet­ny pi­sarz. :D Bar­dzo mi miło.

Ka­tia­72

Dzię­ku­ję za klika i ocenę. To dla mnie przy­jem­ność, czy­tać takie opi­nie.

 

Jesz­cze raz dzię­ki wszyst­kim za miłe słowa.

Dobre to było :) Po­do­ba­ły mi się zwłasz­cza te frag­men­ty z in­ne­go świa­ta i kró­lem. Te w „na­szym” i roz­mo­wa po­mię­dzy oboma pa­na­mi wy­da­wa­ły mi się tro­chę… sztyw­ne i znacz­nie mniej cie­ka­we (ale może tylko mi). Co do za­koń­cze­nia… cóż moja skrzy­wio­na na­tu­ra w mo­men­cie, gdy prze­czy­ta­ła:

temu po­sta­wić roz­ka­że po­mnik złoty na środ­ku dzie­dziń­ca

zro­bi­ła „Hm, złoty po­mnik po­wia­dasz. To się do­brze nie skoń­czy” i się nie za­wio­dłam ;)

ka­sjo­pe­ja­ta­les

Prze­czu­cie Cię nie zmy­li­ło. :) Co do sztyw­nych dia­lo­gów, trud­no mi oce­nić. Różne rze­czy po­do­ba­ją się róż­nym oso­bom, więc jakby nie pisać, nigdy nie bę­dzie ide­al­nie. :D

Nie, no jasne :) mówię tylko, że w moim od­czu­ciu takie były. Może miało to coś wspól­ne­go z tym, że w tych miej­scach mniej za­ry­so­wa­na była sce­ne­ria oraz za­cho­wa­nie obu panów. Bo nawet je­że­li czę­ścio­wo wy­ni­ka­ło to z sa­me­go dia­lo­gu, to jakoś nie wpły­nę­ło to na moje wy­obra­że­nie sy­tu­acji i prze­strze­ni.

Cóż, w Wiedź­mi­nie być może, ale Dy­so­nans to stary król, ma prawo się nie orien­to­wać w ta­kich mło­dzie­żo­wych spra­wach.

A może wła­śnie się orien­to­wał i dla­te­go ra­pe­rzy skoń­czy­li w taki spo­sób ;)

Ano­ni­mie, fajne to było!:-)

Lek­kie, z po­czu­ciem hu­mo­ru. Dia­lo­gi na­tu­ral­ne, no i to tłu­ma­cze­nie kró­lo­wi czym jest kicha, do bani i me­li­na;-) Dy­so­nans szu­kał praw­dzi­wej har­mo­nii? Szko­da, że jego nie prze­nio­słeś do Klubu na ko­niec:-)

Świet­ne rymy złych ra­pe­rów, na­praw­dę fajna hi­sto­ria i prze­wrot­ne za­koń­cze­nie. Czego to się z nudów nie wy­my­śli, w do­dat­ku jak jest się kró­lem.

ode mnie pią­tecz­ka i po­le­cam do bi­blio­te­ki:-) i po­zdra­wiam też 

 

Czego to się z nudów nie wy­my­śli, w do­dat­ku jak jest się kró­lem.

Oj, kró­lo­wie czę­sto tak mają. :) No bo sie­dzisz na tyłku, pier­dzisz w złoty fotel, jesz­cze ci wsa­dzą w łapę berło cięż­kie jak cho­le­ra, no idzie zwa­rio­wać. xD Ale jak się za­rzą­dzi ja­kieś roz­ryw­ki, to od razu robi się cie­ka­wiej.

Po­zdra­wiam! :)

Fajni bo­ha­te­ro­wie i ich imio­na, fajna hi­sto­ria i na­tu­ral­nie na ko­niec po­mni­ki, wszyst­ko za­mie­nia­my w wę­żo­we złoto. Bar­dzo spraw­nie po­pro­wa­dzo­na baj­ko-opo­wieść. Słów tyle, ile po­trze­ba, zero zbęd­nych. Koń­ców­ka za­ska­ku­ją­ca go­ry­czą. ;-) Przy­po­mnia­ły mi się bajki z kró­le­stwa La­ilo­nii dla ma­łych i du­żych.

Życzę po­wo­dze­nia w kon­kur­sie.

Jesz­cze nie klik­nę nu­mer­ka, bo muszę sobie ja­kieś kry­te­rium usta­lić, a to moż­li­we po prze­czy­ta­niu więk­szej licz­by kon­kur­so­wych opek.

po­zdro­wie­nia :-)

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Asy­lum

Cie­szę się, że Ci się po­do­ba­ło. Rów­nież po­zdra­wiam. :)

:D

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

I zo­sta­li chło­pa­ki unie­śmier­tel­nie­ni. Sztu­ka po­tra­fi być groź­na…

Krót­kie, z po­my­słem i ze spora dawką ra­po­wo-blo­ko­wych kli­ma­tów. Krót­ki frag­ment z na­sze­go świa­ta iście blo­ker­sko na­pi­sa­ny. Bar­dzo dobry po­mysł ze zmia­ną “ję­zy­ka” po­mię­dzy świa­ta­mi.

Po­zdra­wiam i po­wo­dze­nia w kon­kur­sie!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

kra­r85

Dzię­ku­ję za po­zy­tyw­ny ko­men­tarz. :)

Rów­nież po­zdra­wiam.

Bar­dziej hi­sto­ryj­ka niż pełne opo­wia­da­nie, ale trze­ba przy­znać, że na­pi­sa­na cał­kiem za­cnie. Ład­nie wy­pa­da­ją zwłasz­cza te frag­men­ty u króla. Bar­dzo przy­jem­nie sty­li­zo­wa­ne, kon­se­kwent­ne, od­po­wied­nio żar­to­bli­we i ob­ra­zo­we. Moim zda­niem naj­moc­niej­szy punkt tek­stu. Kon­trast mię­dzy scen­ka­mi jest tu bar­dzo mocny, bo w przy­pad­ku Bla­chy i Twar­de­go sto­su­jesz z kolei obraz prost­szy, mocno opar­ty na ste­reo­ty­pach. Tekst na pewno jest dzię­ki temu bo­gat­szy i bar­dziej róż­no­rod­ny, choć ja wo­lał­bym, żebyś ich jed­nak jakoś lekko prze­ry­so­wał, może moc­niej po­ba­wił się sło­wem. Ten tekst po­ka­zu­je, że masz ku temu moż­li­wo­ści i warsz­tat.

Oczy­wi­ście, nie trak­to­wał­bym tego braku prze­ry­so­wa­nia jako za­rzu­tu. Jest to ra­czej wola i po­gląd jed­ne­go czy­tel­ni­ka. Wul­ga­ry­zmów nie lubię, ale ani myślę robić z tego ja­kichś za­rzu­tów, bo to już wy­bit­nie mój ka­prys, a zdaję sobie spra­wę, że można jest łatwo nie tylko wy­bro­nić, ale i uza­sad­nić.

Dłu­gość od­po­wied­nia do kon­cep­cji. Jak pi­sa­łem, dla mnie to bar­dziej hi­sto­ryj­ka niż pełne opo­wia­da­nia, ale na­pi­sa­łeś to, Ano­ni­mie, z bar­dzo do­brym wy­czu­ciem dłu­go­ści tek­stu. Łatwo można było ten tekst nie­po­trzeb­nie prze­cią­gnąć, więc na pewno plus, że umia­łeś w od­po­wied­nim mo­men­cie za­mknąć tego szor­ta.

A za­mknię­cie, trze­ba przy­znać, wy­pa­da bar­dzo do­brze. Od­po­wied­nio za­ska­ku­ją­ce, trud­ne do prze­wi­dze­nia, ład­nie wień­czą­ce hi­sto­rię.

Sło­wem, z lek­tu­ry je­stem kon­tent. Z oceną na razie się wstrzy­mam.

Sa­mo­zwań­czy Lotny Dy­żur­ny-Par­ty­zant; Nie­ofi­cjal­ny czło­nek sto­wa­rzy­sze­nia Mal­kon­ten­tów i Hi­po­chon­dry­ków

CM

Dzię­ku­ję za ob­szer­ny, miły ko­men­tarz!

 

We­so­łe, przej­ży­ste, przy­jem­ne,

Witaj, zna­czy!

 

Po­do­ba­ło mi się. Takie lekko ko­mik­so­we? No Mik­so­we na pewno, bo mik­su­ją się tu wy­mia­ry czy tam insze rze­czy­wi­sto­ści i czasy.

Są twi­sty, są świa­do­me żarty ję­zy­ko­we.

Co do wy­ko­nu, to może drob­ne sty­li­stycz­ne miał­bym za­rzu­ty, ale to kew­stia bar­dziej gustu.

 

Takie rze­czy rzu­ci­ły mi się w oczy:

 

– O, królu złoty! – za­czął nie­śmia­ło Blacha – jes­te­śmy tylko pro­sty­mi mu­zy­ka­mi, nie pal­cie nas na sto­sie, no chyba że tego, który ze mną przy­szedł, bo to jego wina.

→ Po Bla­cha dał­bym krop­kę i je­ste­śmy za­czął­bym z dużej li­te­ry. (Mogę nie mieć racji)

 

– No nie wie­rzę!

– No niby co?

→ Moim zda­niem w obu wy­pad­kach prze­ci­nek po “no”, ale to też ra­czej z kimś skon­sul­tuj :D

 

Po­do­ba­ło się.

Po­zdra­wiam!

"Taki ide­al­ny wy­lu­zo­wy­wacz do obia­du." NWM

My­trix

Dzię­ki za opi­nię i ocenę. 

Po­zdra­wiam! :)

Hej :)

 

Przy­jem­ny i cał­kiem za­baw­ny szort. Za­ło­że­nia kon­kur­so­we nie tylko speł­nia, ale prze­no­si rap na sa­lo­ny… jakie tam sa­lo­ny!? Na kró­lew­ski dwór. Dobre za­gra­nie, nie mo­gą­ce przy­wo­dzić na myśl ni­cze­go in­ne­go niż “Jan­ke­sa na dwo­rze króla Ar­tu­ra” oraz wszyst­kich in­nych wa­ria­cji na ten temat – od “Army of dark­ness” po “Black kni­ght” z Mar­ti­nem Law­ren­cem w roli głów­nej. Ja jak już two­rzy­my fa­bu­łę, ma­ją­cą ba­zo­wać w pew­nej mie­rze na dzie­le Twa­ina, to i wy­ko­na­nie musi być dobre, bo ina­czej kicha… zna­czy prze­pych :) I to wy­ko­na­nie jest dobre, dia­lo­gi w miarę na­tu­ral­ne, choć “cza­do­wy” ra­czej nie jest sło­wem, któ­re­go użył­by ja­ki­kol­wiek sza­nu­ją­cy się raper – za­kła­dam jed­nak, że chło­pa­ki z Ra­po­wych blu­zgów (nazwa ka­pe­li, ja­kiej wsty­dził­by się każdy raper) się nie sza­nu­ją, co wnio­sku­ję nie tylko z ich głu­po­ty ale rów­nież mar­ne­go po­zio­mu za­pre­zen­to­wa­nych rymów. Choć, muszę przy­znać, że obe­sra­ni pod­da­ni i prze­kli­na­ją­ca księż­nicz­ka mnie uba­wi­li.

Równy, dobry szort, z wy­raź­nie za­zna­czo­nym mo­ty­wem kon­kur­so­wym i plot twi­stem, który po­zba­wia hi­sto­rię happy endu – a jak wiemy, happy endów nikt nie lubi ;)

Na ko­niec chcia­łem jesz­cze dodac, że czy­ta­łem kie­dys takie opo­wia­da­nie fan­ta­stycz­ne, w któ­rym ta­jem­ni­czy męż­czyź­ni, słu­dzy kro­lo­wej z innej pla­ne­ty, po­ry­wa­li dzie­cia­ki z Ziemi, wma­wia­jąc im, że są je­dy­ną na­dzie­ją kró­le­stwa i będą mogli wró­cić na Zie­mię po jed­nym dniu. A dzie­cia­ki tra­fia­ły na świat, na któ­rym to­czy­ła się wiecz­na wojna po­mię­dzy dwoma kró­le­stwa­mi, a dzień trwał dłu­żej niż ludz­kie zycie. Nie pa­mię­tam ty­tu­łu, ani nawet w ja­kiej an­to­lo­gii zna­la­zło się to opo­wia­da­nie, ale może ktoś bę­dzie ko­ja­rzył. Po co to piszę? Bo ten szort do złu­dze­nia przy­po­mi­na mi miej­sca­mi kon­struk­cję fa­bu­lar­ną tam­te­go opo­wia­da­nia. Ale to nie jest za­rzut, o nie. Tak tylko mi się przy­po­mnia­ło :)

 

Re­asu­mu­jąc: za motyw ra­po­wy szóst­ka, za fa­bu­łę czwór­ka, za rymy tylko dwój­ka (choć aku­rat pa­su­ją do dur­no­wa­tych po­sta­ci, ko­ja­rzą­cych mi się z na­iw­ny­mi rap­paz wan­na­be). Dwa­na­ście dzie­li­my przez trzy – do­sta­je­my czte­ry. I taka jest ocena. A ka­wał­kiem, jaki mam dla Cie­bie ano­ni­mie jest ten oto:

 

De La Soul (ft. Red­man) – Oooh

 

Po­zdra­wiam ser­decz­nie

Q

Known some call is air am

Outta Serwe

Dzię­ku­ję za­rów­no za po­sło­dze­nie, jak i łyżkę dzieg­ciu, bo to też jest ważne dla ukie­run­ko­wa­nia roz­wo­ju. Oczy­wi­ście rymy rze­czy­wi­ście nie są tu zbyt udane, ale to aku­rat za­mie­rzo­ne, bo Ra­po­we Blu­zgi nie na­le­żą ra­czej do świa­to­wej czo­łów­ki… przy­naj­mniej we wła­snym świe­cie.

Dzię­ki i po­zdra­wiam!

Hej, hej! Za­wi­ta­łem na tę imprę. 

– Bę­dzie do­brze, stary. Mówię ci, ta­kich lasek, jakie przy­cho­dzą do klubu Har­mo­nia, jesz­cze nie wi­dzia­łeś.

– Takie pe­tar­dy czy po­ke­mo­ny? – po­wąt­pie­wał Twar­dy.

→ Hah ;D 

 

No więc tak. Krót­ko, ale na przed­sta­wio­ną hi­sto­rię w sam raz. Fak­tycz­nie, Rap wcho­dzi na zamki – su­per­o­wo. Hmmm… co do po­sta­ci i ich “głup­ko­wa­to­ści” nie mam zbyt­nio za­rzu­tów, no bo tacy mieli być, a ich dia­lo­gi czy rapy po­tra­fią uba­wić. No wła­śnie, hu­mo­rza­tość, koń­co­wa gra słów, czy siar­czy­sty fuck dla króla, faj­nie wy­pa­dły, tym się tekst mocno broni, no i samym sty­lem, który przy­padł mi do gustu, czyli – ele­ganc­ko na­pi­sa­ne. 

Kli­kał­bym, ale już nie można, więc zo­sta­je mi tylko strze­le­nie noty – ode mnie pią­tecz­ka, jakby ra­po­we wersy tro­chę pod­szli­fo­wać, by­ło­by le­piej, choć i tak jest gi­tar­ka :D Dobry wy­stęp! 

Po­zdro i dzię­ki za udział w kon­kur­sie! 

Do góry głowa, co by się nie dzia­ło, wiedz, że każdą walkę mo­żesz wy­grać tu przez K.O - Chada

Dzię­ku­ję za ko­men­tarz od ju­ro­ra. :)

Rów­nież po­zdra­wiam!

Per­fid­ne. Czyż­by Autor nie lubił rapu? A może wprost prze­ciw­nie? Uśmiech­ną­łem się :)

Fajne :)

Przy­no­szę ra­dość :)

Nowa Fantastyka