
Obudziło go jasne, kolorowe światło. Początkowo nie chciał otwierać oczu, by sen całkowicie się nie ulotnił. Obrócił się na drugi bok, a jasność rozbłysła ze zdwojoną siłą. Uchylił powieki, a to, co zobaczył wprawiło go w osłupienie. Leżał na trawie pośrodku leśnej polany. Nie była to jednak zwykła łąka. Wszystko co się na niej znajdowało emanowało światłem tak jasnym, że aż sprawiającym ból. Trawa jarzyła się jaskrawym odcieniem zieleni, pnie drzew brązowym, a owady z daleka wyglądały jak małe żaróweczki unoszące się w powietrzu i przysiadające na kolorowych kwiatach świecących jak reflektory. Nie było widać słońca, a mimo to było jasno. Niebo miało kolor jasnego, fosforyzującego błękitu, po którym przesuwały się stroboskopowe chmury posyłające we wszystkich kierunkach groźne błyski. Całości towarzyszył szum wiatru, przypominający bardziej buczenie transformatora.
Oślepiony feerią jaskrawych barw i ogłuszony nieustającym szumem, zamknął oczy, skulił się na nibytrawie i trwał tak przez jakiś czas. Sytuacja ta była tak niecodzienna i zaskakująca, że nie wiedział co ma robić. Starał sobie przypomnieć kim jest i skąd się tam wziął. Z czasem przyzwyczaił się do buczenia, a gdy uznał, że jest gotowy, otworzył oczy. Ponownie ogarnął wzrokiem całą polanę. Nic się w niej nie zmieniło, ale wydała mu się już mniej straszna i obca niż wcześniej. Zerwał kilka źdźbeł trawy i przysunął je sobie przed oczy. Przypominały neony, ale nie takie reklamowe w mieście. Te nie były mieszaniną gazów zamkniętych w szklanych rurkach, były miękkie i giętkie, o chropowatej fakturze. Odkształcały się pod jego dotykiem i wyginały w rytm podmuchów wiatru. A każdy, nawet najmniejszy ruch powodował u nich rozbłysk zieleni. Gdy tak im się przyglądał, zobaczył, że wewnątrz łodyg, małymi kanalikami coś się porusza. Były to ciągi zielonych liczb. Zero, jeden, zero, jeden, jeden… i tak bez końca. Niekończący się ciąg zero-jedynkowy poruszał się wewnątrz roślin jak krew. W miejscu gdzie rośliny były uszkodzone liczby wyciekały i rozpadały się na jeszcze mniejsze elementy.
Wstał i ruszył w kierunku najbliższego drzewa. Każdy jego krok powodował rozbłysk kolorowego, jaskrawego światła rozchodzącego się koncentrycznie wokół jego nóg po wszystkich roślinach. Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu doń kamienia.
Pień drzewa był tak samo zbudowany jak źdźbła trawy, ale był twardszy i emanował innym kolorem światła, a liczby krążące w jego wnętrzu były większe i łatwiej było je dostrzec.
Przywykł do tych dziwactw bardzo szybko. Na początku był zdziwiony, lecz teraz przechadzał się wokół tych niecodziennych roślin jak po ulicach znanego mu miasta. Wiedział, że coś musi zrobić, czuł, że został tak zaprogramowany i podążał za tym wewnętrznym głosem. W oddali nad drzewami zobaczył jaśniejącą łunę. Zwrócił się w tamtym kierunku i ruszył przed siebie.
Zagłębił się w las neonowych drzew i krzewów, usłyszał odgłosy wydawane przez zwierzęta. Nie były one jednak takie same jak te, które wygrzebał ze swojej bazy danych. Te tutaj były zmienione, jakby zdeformowane. Brzmiały jak gdyby dobiegały z jakiegoś uszkodzonego megafonu, wcześniej przemielone przez equalizer. Przyjmował to bez większego zdziwienia, wiedział, że tak ma być i nic mu nie grozi. Był tego pewien. Szedł przed siebie pewnym krokiem podziwiając otaczające go nowości. Wiedział dokąd zmierza, a to było dla niego najważniejsze. Z czasem zaczął odczuwać dziwne mrowienie w całym ciele, co go bardzo zdziwiło, ponieważ nigdy nie odczuwał podobnych sensacji. Wydawało mu się, że trudniej mu się poruszać, jakby ktoś nasypał piasku w jego stawy i tryby. Czuł opór podczas poruszania. Przyjrzał się swoim dłoniom i dostrzegł, że jego skóra zrobiła się delikatnie przezroczysta, a z wewnątrz jego ciała emanuje blade, pulsujące co chwilę inną barwą światło. Mimo tych wszystkich zmian, czuł jak w jego wnętrzu narasta energia, która rozchodzi się wzdłuż jego przewodów.
Usiadł na kamieniu, który wyglądał jak pokryta sadzą żarówka o nieregularnym kształcie. Emanowała nawet taką samą barwą: przytłumioną żółcią i szarością. Przygotowywał się do dalszej drogi. Obserwował owady wyglądające jak lampki choinkowe, które krążyły wokół drzew i krzaków. Po chwili, wstał i ruszył przed siebie nawet nie zastanawiając się, czy idzie w dobrym kierunku.
Las zaczął się przerzedzać, a między pniami, z miejsca, do którego zmierzał, emanowała silna, różnokolorowa poświata. Wyłapywał czujnikami energię bijącą z tamtego miejsca. Otulała jego ciało, wnikała w głąb i przyspiesza jego przemianę. Ogarniało go dziwne, nieznane wcześniej uczucie.
Nie mógł już poruszać dłońmi, jego palce kompletnie zesztywniały, za to emanowały silnym, zmieniającym się falami kolorowym światłem. Wyszedł wprost na nieporośnięte drzewami, wysokie wzniesienie. Jego szczyt niknął w jasnym, oślepiającym blasku. Zbocza usianie były zastygłymi w bezruchu postaciami. Miały one przezroczystą powierzchnię, a wewnątrz nich kotłowało się kolorowe światło. Emanowały również czystą energią. SKED 8 ruszył pod górę, z każdym krokiem coraz bardziej upodabniając się do innych robotów. Nie mógł już zginać kolan, więc ledwo poruszał nogami. Wszechogarniająca energia otulała jego ciało, zaś rdzeń powoli zaczął przygasać.
Zidentyfikował w końcu uczucie, które wcześniej zrodziło się w jego obwodach. To było spełnienie. Spełnienie i spokój. Coś, co nigdy nie było mu dane, a teraz przyszło tak niespodziewanie. Po kolejnym kroku znieruchomiał na dobre, zdołał się tylko uśmiechnąć. Jego przemiana dobiegła końca. SKED 8 był szczęśliwy, mógł w końcu odpocząć, przestać być. Zamarł jak inni, którzy po ponad dwustu latach pracy zasłużyli na spokój. Na śmierć. Zawieszeni w niebycie jednostki centralnej.
Droździe, niespełna sześć tysięcy znaków to jeszcze nie opowiadanie. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na SZORT.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Bardzo plastyczne. Dobrze się czyta.
Masz literówkę “Zbocza usianie”.
"nie mam jak porównać samopoczucia bez bałaganu..." - Ananke
Dopiero po przeczytaniu zorientowałam się, że tytuł to właściwie spoiler ;P (drobna korekta: Co się dzieje z SI, gdy umiera). Ładna wizja, niczego więcej tu nie trzeba.
Otulała jego ciało, wnikała w głąb i przyspiesza jego przemianę.
Otulała jego ciało, wnikała w głąb i przyspieszała przemianę.
W kilku innych miejscach zauważyłam też powtarzające się zaimki.
Pozdrawiam!
„Bóg jest Panem aniołów i ludzi, i elfów” – J.R.R. Tolkien
Ładna wizja, niczego więcej tu nie trzeba.
Zgadzam się. :)
Rzecz wydała mi się snem, śnionym we śnie. Czekałam, kiedy bohater się obudzi, a on umarł. Barwne i osobliwe wizje miał przed zejściem.
Miejscami nadużywasz zaimków, pojawia się też siękoza.
Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu doń kamienia. ―> Doń znaczy tyle, co do niego, a Ty piszesz o wodzie, która jest rodzaju żeńskiego, więc: Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu do niej kamienia.
…nic mu nie grozi. Był tego pewien. Szedł przed siebie pewnym krokiem podziwiając otaczające go nowości. Wiedział dokąd zmierza, a to było dla niego najważniejsze. Z czasem zaczął odczuwać dziwne mrowienie w całym ciele, co go bardzo zdziwiło, ponieważ nigdy nie odczuwał podobnych sensacji. Wydawało mu się, że trudniej mu się poruszać, jakby ktoś nasypał piasku w jego stawy i tryby. Czuł opór podczas poruszania. Przyjrzał się swoim dłoniom i dostrzegł, że jego skóra zrobiła się delikatnie przezroczysta, a z wewnątrz jego ciała emanuje blade, pulsujące co chwilę inną barwą światło. Mimo tych wszystkich zmian, czuł jak w jego wnętrzu narasta energia, która rozchodzi się wzdłuż jego przewodów. ―> Nadmiar zaimków. Lekka siękoza.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Nie było widać słońca, a mimo to było jasno.
Powtórzenia
Sytuacja
tabyła tak niecodzienna i zaskakująca, że nie wiedział comarobić. Starał sobie przypomnieć kim jest i skąd się tam wziął.
Przekreślone niepotrzebne. Dałabym raczej tu niż tam.
Zerwał kilka źdźbeł trawy i przysunął je
sobieprzed oczy.
Przekreślone niepotrzebne
Te nie były mieszaniną gazów zamkniętych w szklanych rurkach, były miękkie i giętkie, o chropowatej fakturze.
Powtórzenia
Pień drzewa był tak samo zbudowany jak źdźbła trawy, ale był twardszy i emanował innym kolorem światła, a liczby krążące w jego wnętrzu były większe i łatwiej było je dostrzec.
I tu też
Do siękozy wskazanej przez Reg dodałabym byłozę. Zaimków stanowczo za dużo.
Poza tym ładna wizja :)
Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!
Zgadzam się, że ładna wizja i że za dużo zaimków.
W jakim kontekście użyłeś słowa sensacja?
Jakiś czas temu widziałem film dokumentalny o tym, jak wyglądają wysypiska odpadów elektronicznych w Afryce i niestety w niczym nie przypominało to wizji SKED 8 : (.
Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem
Napisane jest w miarę ładnie, ale brakuje mi tu jakiejkolwiek puenty. Gdyby nie tytuł to byłby chociaż jakiś twist na końcu, a tak to jest malowanie dla malowania, które od początku wiadomo co oznacza, ale nie wiadomo jakie wnioski z tego wyciągnąć, a przynajmniej mnie niespecjalnie te opisy zainspirowały, bo ani nie przedstawiały rzeczywistości, ani niczego o co mógłbym zaczepić jakiś proces analityczny.
Łukasz
Plastyczne opisy, niestety wymagają dopracowania językowego – szczególnie kłują w oczy liczne powtórzenia, np.:
Obudziło go jasne, kolorowe światło. Początkowo nie chciał otwierać oczu, by sen całkowicie się nie ulotnił. Obrócił się na drugi bok, a jasność rozbłysła ze zdwojoną siłą. Uchylił powieki, a to, co zobaczył wprawiło go w osłupienie. Leżał na trawie pośrodku leśnej polany. Nie była to jednak zwykła łąka. Wszystko co się na niej znajdowało emanowało światłem tak jasnym, że aż sprawiającym ból. Trawa jarzyła się jaskrawym odcieniem zieleni, pnie drzew brązowym, a owady z daleka wyglądały jak małe żaróweczki unoszące się w powietrzu i przysiadające na kolorowych kwiatach świecących jak reflektory. Nie było widać słońca, a mimo to było jasno. Niebo miało kolor jasnego, fosforyzującego błękitu,
Do byłozy, zaimkozy i sięozy dochodzi zatem jasnoza :)
Pozdrawiam!
Witaj.
Opis fantastycznego świata, krótki, ale taki był – jak rozumiem – w zamierzeniu.
Szczególnie w pamięci utkwił mi ten zaskakujący pomysłowością fragment:
Niekończący się ciąg zero-jedynkowy poruszał się wewnątrz roślin jak krew.
Wyobraźnia ma tu szerokie pole do popisu. :)
Warto zwrócić uwagę na wspomniane już powtórzenia. Np. wyraz emanować, odmieniany i stosowany w tak niewielkim szorcie dość często.
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Cześć i czołem.
Początkowo nie chciał otwierać oczu, by sen całkowicie się nie ulotnił.
Hmm. A mógłby się ulotnić częściowo? Niby mógłby, ale czy w tych okolicznościach? I “początkowo” jest trochę… sztywne.
Obrócił się na drugi bok, a jasność rozbłysła ze zdwojoną siłą.
No, nie wiem.
Uchylił powieki, a to, co zobaczył wprawiło go w osłupienie
Uchylił powieki, a to, co zobaczył, wprawiło go w osłupienie. Pokaż mi to od razu, zamiast zapewniać.
Leżał na trawie pośrodku leśnej polany. Nie była to jednak zwykła łąka.
Dalej przedłużasz na siłę.
Wszystko co się na niej znajdowało emanowało światłem tak jasnym, że aż sprawiającym ból.
Wszystko, co się na niej znajdowało, emanowało światłem tak jasnym, że aż sprawiającym ból. Mało obrazowe, jest też rym.
jarzyła się jaskrawym
Powtórzony dźwięk.
jaskrawym odcieniem zieleni, pnie drzew brązowym
Brązowym odcieniem zieleni? Hmm?
owady z daleka wyglądały jak małe żaróweczki unoszące się w powietrzu i przysiadające na kolorowych kwiatach świecących jak reflektory
Hmm. Widzę, że się starasz, ale jednak nie wychodzi to obrazowe.
Nie było widać słońca, a mimo to było jasno.
Dobrze, o tym już wiem. Przejdź dalej.
stroboskopowe chmury posyłające we wszystkich kierunkach groźne błyski
Nie. Opis jest rozchwiany, tu taka sielanka, a nagle znikąd wyskakują te groźne chmury.
Całości towarzyszył szum wiatru, przypominający bardziej buczenie transformatora.
To skąd wiadomo, że to wiatr? Nie dałabym też głowy za "towarzyszył".
Oślepiony feerią jaskrawych barw i ogłuszony nieustającym szumem, zamknął oczy
Bez przecinka. Zobacz, Twój bohater jest oślepiony – a mimo to dokładnie widzi. Widzi drobne szczegóły, owady, które pierwsze giną w takim blasku. Zamierzyłeś to?
Sytuacja ta była tak niecodzienna i zaskakująca, że nie wiedział co ma robić.
Nie wiedział, co ma robić. Nie tłumacz mi jak idiotce rzeczy oczywistych, poświęć te znaki na to, co oczywiste nie jest.
Starał sobie przypomnieć kim jest i skąd się tam wziął.
Starał się sobie przypomnieć, kim jest i skąd się tu wziął. Tu, gdzie jest – nie kalkuj angielskiego “there”. Ale lepiej zabrzmi: Próbował sobie przypomnieć.
Z czasem przyzwyczaił się do buczenia
Tak po prostu?
Ponownie ogarnął wzrokiem całą polanę.
No, właśnie. Patrz wyżej.
Nic się w niej nie zmieniło, ale wydała mu się już mniej straszna i obca niż wcześniej.
Dlaczego, skoro nic się w niej nie zmieniło? Musiał się zmienić bohater – jak?
przysunął je sobie przed oczy
Hmm.
Odkształcały się pod jego dotykiem
Techniczne. Twój bohater jest tytułową AI, oczywiście, ale i tak techniczne. Choć może to i dobrze. Skoro jest AI.
A każdy, nawet najmniejszy ruch powodował u nich rozbłysk zieleni.
A każdy, nawet najmniejszy, ruch powodował w nich rozbłysk zieleni.
rytm podmuchów wiatru
Podmuchy mają rytm?
zobaczył, że wewnątrz łodyg, małymi kanalikami coś się porusza
Wtrącenie: zobaczył, że wewnątrz łodyg, małymi kanalikami, coś się porusza.
W miejscu gdzie rośliny były uszkodzone liczby wyciekały i rozpadały się na jeszcze mniejsze elementy.
W miejscu, gdzie. To sugeruje, że jest tu jakieś miejsce, w którym rośliny są uszkodzone, a chodzi Ci raczej o miejsce zerwania źdźbła, nie? Co jest elementem liczby?
Każdy jego krok powodował rozbłysk kolorowego, jaskrawego światła rozchodzącego się koncentrycznie wokół jego nóg po wszystkich roślinach.
"Wokół jego nóg" skasowałabym, odciąga uwagę od tego rozbłysku, a jest dość oczywiste.
Jak kręgi na wodzie po wrzuceniu doń kamienia.
"Doń" zbyt książkowe, odwraca uwagę i nic nie wnosi.
Pień drzewa był tak samo zbudowany jak źdźbła trawy, ale był twardszy
Pień drzewa był zbudowany tak samo, jak źdźbła trawy, ale twardszy.
Przywykł do tych dziwactw bardzo szybko. Na początku był zdziwiony, lecz teraz przechadzał się wokół tych niecodziennych roślin jak po ulicach znanego mu miasta.
Czemu mnie zapewniasz, ze to są dziwne rzeczy? Skąd wniosek, że uznam je za codzienne?
czuł, że został tak zaprogramowany i podążał za tym wewnętrznym głosem
Program i wewnętrzny głos – to nie to samo.
W oddali nad drzewami zobaczył jaśniejącą łunę.
I jak ją odróżnił od otoczenia, skoro wszystko tu świeci?
Zwrócił się w tamtym kierunku i ruszył przed siebie.
Przedłużasz.
Nie były one jednak takie same jak te, które wygrzebał ze swojej bazy danych. Te tutaj były zmienione, jakby zdeformowane. Brzmiały jak gdyby dobiegały z jakiegoś uszkodzonego megafonu, wcześniej przemielone przez equalizer.
Skróć. Pilnuj rymów i uważaj na podmioty – mowa o odgłosach, czy o zwierzętach?
Szedł przed siebie pewnym krokiem podziwiając otaczające go nowości.
Rozdzielaj czasowniki: Szedł przed siebie pewnym krokiem, podziwiając otaczające go nowości. To w końcu otoczenie jest nowe, czy znajome? Czy ta niepewność jest zamierzona?
Wiedział dokąd zmierza
Wiedział, dokąd zmierza.
Z czasem zaczął odczuwać dziwne mrowienie w całym ciele, co go bardzo zdziwiło, ponieważ nigdy nie odczuwał podobnych sensacji.
Jakieś… mało naturalne to zdanie.
Wydawało mu się, że trudniej mu się poruszać, jakby ktoś nasypał piasku w jego stawy i tryby. Czuł opór podczas poruszania.
W dwóch kolejnych zdaniach mówisz to samo. Po co? Anglicyzm – jakby ktoś nasypał mu piasku w stawy.
dostrzegł, że jego skóra zrobiła się delikatnie przezroczysta
Nierówny ton. Jesteś pewien tego "delikatnie"?
z wewnątrz jego ciała emanuje blade, pulsujące co chwilę inną barwą światło
Hmm.
Mimo tych wszystkich zmian, czuł jak w jego wnętrzu narasta energia, która rozchodzi się wzdłuż jego przewodów.
Pierwszy przecinek zbędny. W jaki sposób zmiany wykluczają się z "narastaniem energii"?
wyglądał jak pokryta sadzą żarówka o nieregularnym kształcie
W czym dokładnie przypominał żarówkę? Bo nieregularny kształt jest mało żarówkowy.
Emanowała nawet taką samą barwą
Co Ty z tym emanowaniem?
Obserwował owady
Źle to brzmi.
Po chwili, wstał i ruszył przed siebie nawet nie zastanawiając się, czy idzie w dobrym kierunku.
Po chwili wstał i ruszył przed siebie, nawet się nie zastanawiając, czy idzie w dobrym kierunku.
między pniami, z miejsca, do którego zmierzał, emanowała silna, różnokolorowa poświata.
Spomiędzy pni. Poświata to "nikłe, blade światło", nie może być "silna".
Otulała jego ciało, wnikała w głąb i przyspiesza jego przemianę.
Literówka: przyspieszała.
Ogarniało go dziwne, nieznane wcześniej uczucie.
Jakie?
kompletnie zesztywniały
Anglicyzm.
emanowały silnym, zmieniającym się falami kolorowym światłem
Emanowały silnym, zmieniającym się falami, kolorowym światłem.
Wyszedł wprost na nieporośnięte drzewami, wysokie wzniesienie.
Hmm. Bez przecinka.
jasnym, oślepiającym blasku
Czy blask oślepiający może nie być jasny? Less is more.
Zbocza usianie
Literówka, i czy "usiane" to na pewno właściwe słowo?
Miały one przezroczystą powierzchnię
Postacie? Abstrakcyjne to, przecież nawet nie wiemy, czy bohater jest humanoidem.
Emanowały również czystą energią.
Niezbyt zgrabne.
z każdym krokiem coraz bardziej upodabniając się do innych robotów
Wcześniej był wyjątkowy?
Ładne i nastrojowe, ale poza tym – niewiele. Abstrakcyjna impresja, dość konsekwentnie doprowadzona do logicznego końca, zapowiedzianego zresztą w tytule. I chwilowo obrzydziłeś mi słowo "emanować", czy raczej mnie nim zanudziłeś, a miałam jutro czytać o neoplatonikach, uch. Ale pracuj dalej. Tnij zaimki. Spraw sobie tezaurus. Spróbuj rozbudowywać swoje impresje w fabuły. Powodzenia.
Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.