- Opowiadanie: FlorenceV - Pamiętnik z wyspy Eden. Mistyfikacja.

Pamiętnik z wyspy Eden. Mistyfikacja.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Pamiętnik z wyspy Eden. Mistyfikacja.

 

Pa­mięt­nik z Edenu.

Mi­sty­fi­ka­cja.

 

Tę opo­wieść po­win­ny snuć szczu­ry, nie ja. Mia­sto na raj­skiej wy­spie, które miało być mia­stem przy­szło­ści, mia­stem, w któ­rym zro­dzi się nowy świat, po­wo­li uwal­nia się spod na­sze­go pa­no­wa­nia i staje ich wła­sno­ścią. Bez­kr­wa­wo. Jakby nowe po­ko­le­nie nie­zau­wa­że­nie za­stę­po­wa­ło wcze­śniej­sze, a tamto wciąż wie­rzy, że jego czas trwa. Ot, wspo­mnie­nie z dzie­ciń­stwa: matka już parę lat pra­cu­je, pnie się po szcze­blach kor­po­ra­cji, po kry­jo­mu daje dziad­ko­wi pie­nią­dze na okre­so­we ba­da­nia, babka coraz bar­dziej zmę­czo­na wraca po­po­łu­dnia­mi do domu, ale pod­grze­je jesz­cze obiad, który zro­bi­ła rano, po­sprzą­ta jesz­cze, wy­py­ta o wszyst­ko. Ona myśli, że na niej stoi świat. A to już pra­wie dom matki, to już za jej wy­pła­tę ku­pio­no nowy stół do sa­lo­nu, nowe za­sło­ny, to ona po­pi­ja kawę z fi­li­ża­nek z kre­den­su.

Tak jest i tutaj. Są tacy, któ­rzy za nic nie przy­zna­ją, że Mia­sto upa­dło. Budzą się punkt szó­sta, wy­ko­nu­ją za­pla­no­wa­ną dla nich spe­cjal­nie serię ćwi­czeń, cho­ciaż od tre­ne­rów dawno nie było a ni słowa. Szczu­ry ob­ser­wu­ją ich z kątów, zbyt pewne sie­bie, żeby choć­by pró­bo­wać się ukryć. Nie wia­do­mo, skąd się wzię­ły. Kie­dyś, na po­cząt­ku, w Mie­ście nie było żad­nych zwie­rząt. Oczysz­czo­no teren przed roz­po­czę­ciem pro­jek­tu. „Oczy­sza­nie”, to wła­śnie słowo fi­gu­ru­je w do­ku­men­tach, w tym samym pliku, w któ­rym po­da­no do­kład­ny wykaz za­sto­so­wa­nych tru­cizn i ich skła­dy che­micz­ne. Wiem, jak każdy tutaj, o wszyst­kich nie­do­pusz­czal­nych prak­ty­kach, które za­sto­so­wa­no, aby to miej­sce mogło po­wstać.

Ko­lej­ne wspo­mnie­nie: mam kilka lat, przy­bie­gam za­pła­ka­na do babci, z mar­twym pa­si­ko­ni­kiem w dło­niach. Chcia­łam zbu­do­wać dla niego pałac w sło­iku, na­nio­słam z ogro­du różne ga­tun­ki ro­ślin. Do­bry­mi chę­cia­mi jest pie­kło wy­bru­ko­wa­ne, mówi ła­god­nie babka i głasz­cze mnie po gło­wie.

A jed­nak, de­cy­du­je­my się za­czy­nać od pie­kła. Bę­dzie­cie two­rzyć nową rze­czy­wi­stość, mu­si­cie wie­dzieć, na ja­kich fun­da­men­tach ją bu­du­je­cie – na­pi­sa­li w li­ście do re­kru­tów. Po­cho­dzi­cie z ze­psu­te­go świa­ta – za­koń­czy­li.

Nie wiem dwóch rze­czy. W jaki spo­sób prze­pro­wa­dzi­li se­lek­cję, aby mieć pew­ność, że pro­jekt zo­sta­nie utrzy­ma­ny w ta­jem­ni­cy? Nie mogli po­kła­dać na­dziei w za­bez­pie­cze­niach, nie, kiedy ze­bra­li w jed­nym miej­scu naj­lep­szych na­ukow­ców z ca­łe­go świa­ta. Gdy­by­śmy ze­chcie­li, gdyby kil­ka­na­ście pro­cent z nas pod­ję­ło taką de­cy­zję, w ciagu paru dni wy­do­sta­li­by­śmy się z wyspy. Jeśli jedna z tych osób, choć­by dla pie­nię­dzy po­sta­no­wi­ła­by ujaw­nić ist­nie­nie i hi­sto­rię Mia­sta, nie można by kon­ty­nu­ować pro­jek­tu.

Jest nas tu kil­ka­dzie­siąt ty­się­cy. Pro­jekt trwa od sie­dem­dzie­się­ciu czte­rech lat. Zmie­ni­ły się rządy, przez świat prze­to­czy­ły się setki wojen, udało się sklo­no­wać ko­lej­ne ga­tun­ki zwie­rząt, a or­ga­ni­za­cje eko­lo­gicz­ne wal­czą o ich prawa. Wy­na­le­zio­no kilka no­wych le­karstw, przez Eu­ro­pę prze­szła wiel­ka fala bun­tów prze­ciw­ko ich pa­ten­to­wa­niu, przy czym wiele z nich zo­sta­ło sfi­nan­so­wa­nych przez kar­te­le nar­ko­ty­ko­we. Kwit­nie han­del kwia­ta­mi i bro­nią. Top­nie­ją lo­dow­ce, za­cie­ra­ją się gra­ni­ce stref kli­ma­tycz­nych, mło­dzi lu­dzie krzy­czą i w ra­mach pro­te­stu kładą się na ziemi, za­sła­nia­jąc wła­sny­mi cia­ła­mi dzie­siąt­ki ki­lo­me­trów kwa­dra­to­wych, aż pew­ne­go dnia prze­sta­ją być mło­dy­mi ludź­mi i jest im już wszyst­ko jedno. Sło­wem, świat nie zbo­czył ze sta­rych torów.

I nikt nie po­sta­no­wił wy­ja­wić ist­nie­nia Mia­sta. Syn­drom sztok­holm­ski, wiara w pro­jekt, me­ga­lo­ma­nia kar­mio­na na­dzie­ją na spek­ta­ku­lar­ne przej­ście do hi­sto­rii? Musi być wiele mo­ty­wa­cji. Ale dla mnie wciąż naj­więk­szą za­gad­ką po­zo­sta­je, skąd wie­dzie­li, że aku­rat u nas te mo­ty­wa­cje będą tak nie­złom­ne.

Nie wiem też, co się z nami sta­nie.

 

***

[Stro­na wy­peł­nio­na opi­sa­mi po­zo­sta­ło­ści przy­ro­dy i za­bu­do­wań wyspy. Warto zwró­cić uwagę na fakt, że au­tor­ka nie wspo­mi­na w żad­nym mo­men­cie swo­jej re­la­cji o tym, aby na Wy­spie upra­wia­no ja­ki­kol­wiek ro­dzaj sztu­ki, bądź aby spro­wa­dzo­no na nią ar­ty­stów lub pi­sa­rzy. Roz­bu­do­wa­ne opisy flory mogą świad­czyć o nie­uświa­do­mio­nej tę­sk­no­cie au­tor­ki za du­cho­wym wy­mia­rem życia.]

 

***

Re­la­cje mię­dzy­ludz­kie two­rzą się tutaj tak samo jak w nor­mal­nym świe­cie, przy­naj­mniej nikt nie od­no­si in­ne­go wra­że­nia. Może dla­te­go, że dla tej czę­ści z nas, która tra­fi­ła tu jako do­ro­śli lu­dzie, związ­ki z in­ny­mi i we wcze­śniej­szym życiu były ogra­ni­czo­ne. Nie chcie­li­śmy ich wię­cej niż było to ko­niecz­ne, nie przy­wią­zy­wa­li­śmy się. To przy­naj­mniej jedno oczy­wi­ste kry­te­rium wy­bo­ru – żad­nych po­wią­zań, za któ­ry­mi można by tę­sk­nić. A więc, albo au­ty­stycz­ni od po­cząt­ku, albo po trau­mach. A jeśli ktoś się tu uro­dził, cóż, to wła­śnie dla niego jest nor­mal­ny świat.

Mo­gło­by się wy­da­wać, że fakty, że zo­sta­li­śmy wy­bra­ni, że łączy nas po­dob­ny po­ziom in­te­li­gen­cji, że mamy misję do speł­nie­nia, coś zmie­nia­ją. Ale tak jest za­wsze i wszę­dzie, nie trze­ba do tego izo­la­cji i celu na­rzu­co­ne­go przez naj­więk­sze au­to­ry­te­ty tego świa­ta. Pa­mię­tam grup­ki mło­dzie­ży, sku­pio­ne wokół ma­łych lub wiel­kich idei, sa­mo­zwań­cze bo­jów­ki o wznio­śle brzmią­cych slo­ga­nach, które nic wła­ści­wie nie zna­czy­ły, zgru­po­wa­nia ko­lo­ro­wo­wło­sych pan­nic i na­stro­szo­nych chło­pa­ków na ta­nich mo­to­rach, pa­mię­tam ro­dzi­ny. Wszy­scy po­łą­cze­ni wspól­nym celem lub jego ilu­zją, do­bie­ra­ją­cy się we­dług po­do­bień­stwa. Czy ich bunt trwał­by długo, gdyby za­miast mu­sieć szu­kać to­wa­rzy­szy w cha­otycz­nym ludz­kim gąsz­czu zo­sta­li po­rwa­ni i umiesz­cze­ni w pięk­nym miej­scu, do­bra­ni tak, jak do­bra­li­by się sami, tylko z jesz­cze więk­szą pre­cy­zją? Po chwi­li jak daw­niej kłó­ci­li­by się, za­ko­chi­wa­li, nu­dzi­li sobą i po­wra­ca­li do tego co dobre i spraw­dzo­ne.

I my tak samo. Kłó­ci­my się, za­ko­chu­je­my, nu­dzi­my sobą – tylko mniej, bo dla nas to wszyst­ko po pro­stu jest mniej in­ten­syw­ne, to jedno z na­szych po­do­bieństw; roz­sąd­ny wybór po wtóre, bo nie tylko wy­eli­mi­no­wa­no po­ten­cjal­ną chęć po­wro­tu na ze­wnątrz, ale też nie po­wsta­ją żadne po­waż­ne kon­flik­ty w środ­ku.

Nie pa­mię­tam, czy zdzi­wi­ło mnie, kiedy babka opo­wia­da­ła, że dziad­ka po­zna­ła na dwa dni przed ślu­bem, choć za­rę­cze­ni byli już la­ta­mi. Pa­mię­tam, że to o niej po­my­śla­łam, sto­jąc przed urzęd­ni­kiem, wi­ta­ją­cym mnie na wy­spie i wpro­wa­dza­ją­cym w re­gu­ły tu­tej­sze­go życia i za­ło­że­nia pro­jek­tu. A więc tak, wy­da­li­ście mnie wła­śnie za mąż tym set­kom męż­czyzn i oże­ni­li­ście z tymi set­ka­mi ko­biet.

Do­brze.

Bab­cia i dzia­dek byli zgod­nym mał­żeń­stwem.

 

***

 

[Stro­na wy­peł­nio­na hi­sto­rycz­ny­mi roz­wa­ża­nia­mi na temat for­mal­nych oraz nie­for­mal­nych re­la­cji mię­dzy­ludz­kich, prze­pla­ta­ne wspo­mnie­nia­mi i ob­ser­wa­cja­mi au­tor­ki do­ty­czą­cy­mi związ­ku jej dziad­ków. Czę­ste od­nie­sie­nia do wła­snej hi­sto­rii, w szcze­gól­no­ści sen­ty­men­tal­ne od­nie­sie­nia do wcze­śniej­szych po­ko­leń jej ro­dzi­ny zdają się świad­czyć o tę­sk­no­cie, tym samym prze­cząc de­kla­ro­wa­ne­mu przez nią bra­ko­wi przy­wią­za­nia do po­zo­sta­wio­nych poza wyspą osób. ]

 

***

Pod­su­mo­wa­nie osią­gnięć ostat­nie­go dwu­dzie­sto­le­cia

-Wy­dłu­ży­li­śmy dłu­gość życia męż­czyzn, wzglę­dem śred­niej z ostat­nich lat po­prze­dza­ją­cych po­wsta­nie Wyspy, o 3 lata i 4 mie­sią­ce

-Prze­cięt­ne dziec­ko w wieku od 10 do 12 lat po­słu­gu­je się płyn­nie trze­ma ję­zy­ka­mi pro­gra­mo­wa­nia, po­nad­to zna co naj­mniej jeden język kla­sycz­ny i co naj­mniej jed­nen z ję­zy­ków po­wszech­nie uży­wa­nych poza wyspą; do per­fek­cji zna Zu­ni­fi­ko­wa­ny Język Wyspy wraz z teo­re­tycz­ny­mi za­sa­da­mi jego gra­ma­ty­ki.

-Sklo­no­wa­no: zwie­rzę­ta róż­nych ga­tun­ków, w tym dwa na­czel­ne;

8-mie­sięcz­ny płód;

trwa­ją in­ten­syw­ne prace nad sklo­no­wa­niem do­ro­słe­go czło­wie­ka

-osią­gnię­to do­no­śność sku­tecz­ną pi­sto­le­tów ma­szy­no­wych 247 me­trów; gra­nat­ni­ków 520 me­trów; cięż­kich ka­ra­bi­nów ma­szy­no­wych 1220 me­trów

-ru­ty­no­wo prze­pro­wa­dza­ne są ope­ra­cje no­wo­two­rów prze­rzu­to­wych w za­awan­so­wa­nym sta­dium

-wy­eli­mi­no­wa­no pro­blem trą­dzi­ku mło­dzień­cze­go

-zna­czą­co zwięk­szo­no do­kład­ność ob­ra­zo­wa­nia ludz­kie­go mózgu;

opra­co­wy­wa­ne są spo­so­by mało in­wa­zyj­nej in­ter­wen­cji w tkan­kę mó­zgo­wą, ma­ją­ce na celu eli­mi­na­cje za­cho­wań im­pul­syw­nych

-do­star­czo­no kil­ka­na­ście pro­jek­tów do­ty­czą­cych m.in. po­dró­ży mię­dzy­pla­ne­tar­nych, w tym kon­struk­cji stat­ków ko­smicz­nych, które na­stęp­nie zo­sta­ły za­twier­dzo­ne i sy­gno­wa­ne przez znane agen­cje astro­no­micz­ne

-osią­gnię­to ogól­ny po­ziom szczę­śli­wo­ści (HPI) 71,2

 

***

 

[Zwra­ca­ją uwagę dwie rze­czy. Na Wy­spie nie zaj­mo­wa­no się w ogóle pró­ba­mi wy­dłu­że­nia życia ko­biet – po­nie­waż życie to jest sta­ty­stycz­nie dłuż­sze, wy­da­je się, że za­my­słem wąt­pli­wej uto­pii było dą­że­nie do zwięk­sze­nia rów­no­ści, także w kwe­stiach za­leż­nych od praw bio­lo­gii. Pla­no­wa­no także sze­ro­ko za­kro­jo­ne in­ter­wen­cje te prawa, do­ty­czą­ce także tego, co uwa­żać chce­my za świę­te – psy­cho­lo­gii czło­wie­ka. Po­nad­to, wspo­mi­na­ne przez au­tor­kę suk­ce­sy wy­da­ją się być za­wy­żo­ne – można za­sta­na­wiać się, czy skut­kiem jej pa­to­lo­gicz­nej wiary w pro­jekt, czy też na Wy­spie funk­cjo­no­wał obieg za­fał­szo­wa­nych in­for­ma­cji.]

 

***

 

Pięć lat temu prze­sta­li nam prze­ka­zy­wać in­for­ma­cje ze świata. Wcze­śniej były dzien­ni­ki, ra­por­ty, po­rów­na­nia sy­tu­acji z Wyspy i spoza niej. Teraz – cisza, i cza­sem zdaje mi się, że szczu­ry wie­dzą wię­cej od nas. Szczu­ry ucie­ka­ją z to­ną­ce­go stat­ku – mó­wio­no kie­dyś, więc cała na­dzie­ja w tym, że ko­rze­nie tego po­wie­dze­nia się­ga­ją praw­dy. Jeśli szczu­ry mają rację, jesz­cze nie to­nie­my.

 

***

Mó­wio­no także, że tylko szczu­ry prze­trwa­ją ato­mo­wą za­gła­dę.

 

[W tym miej­scu za­pi­ski się ury­wa­ją]

 

***

 

Jak wi­dzi­my, po­wyż­sze­go dzien­ni­ka, pro­wa­dzo­ne­go w for­mie elek­tro­nicz­nej przez Eli­za­beth S., au­tor­ka nie za­mie­rza­ła udo­stęp­niać. Cho­ciaż wie­lo­krot­nie wspo­mi­na ona o do­mnie­ma­nych mo­ty­wa­cjach sto­ją­cych za utrzy­my­wa­niem pro­jek­tu w se­kre­cie przez jego człon­ków, a także sama po­wo­łu­je się na pewne wzglę­dy na­tu­ry mo­ral­nej, trud­no uwie­rzyć, aby zdro­wy, nie­zma­ni­pu­lo­wa­ny umysł był w sta­nie prze­ko­nać sam sie­bie o sen­sow­no­ści za­cho­wy­wa­nia ta­jem­ni­cy, jed­no­cze­śnie strasz­li­wej, jak i ta­kiej, któ­rej ujaw­nie­nie przy­nieść może je­dy­nie trud­ny do prze­ce­nie­nia po­ży­tek. Tekst, opa­trzo­ny do­pi­ska­mi „ŚCI­ŚLE TAJNE” i „USU­NĄĆ NIE­ZWŁOCZ­NIE PO UZY­SKA­NIU WSZYST­KICH IN­FOR­MA­CJI” zo­stał przy­pad­ko­wo ujaw­nio­ny pod­czas ataku ha­ker­skie­go na ser­we­ry rządu X. Bez zbęd­nej opie­sza­ło­ści udo­stęp­nia­my go opi­nii pu­blicz­nej.

 

* * *

 

Rząd X wy­parł się wszyst­kie­go – tak jak wy­pie­rał się za­wsze wcze­śniej, i jak nowe rządy wy­pie­rać się będą długo póź­niej.

Tym razem nie zmie­ni­ło to ni­cze­go.

Wszyst­kie media nie­za­leż­ne opu­bli­ko­wa­ły do­ku­ment, zaś opi­nia pu­blicz­na osza­la­ła. Fale pro­te­stów, prze­ra­dza­ją­cych się w za­miesz­ki, a w końcu w zbroj­ne bunty prze­to­czy­ły się przez pań­stwo X, pro­wa­dząc do zmia­ny wła­dzy – czy zmia­na ta prze­ło­ży­ła się na re­al­ne zmia­ny w kraju, jest te­ma­tem na inną oka­zję. Wiele lat snuto teo­rie i pro­wa­dzo­no akcje po­szu­ki­waw­cze z na­dzie­ją na od­kry­cie po­zo­sta­ło­ści Wyspy.

 

Epi­log

 

Ale Wyspa? Jej nigdy nie było. Choć rząd X kła­mał wie­lo­krot­nie, a aż kłam­stwa te sta­wa­ły się praw­dziw­sze od praw­dy, w tej jed­nej kwe­stii jego za­pew­nie­nia uznać na­le­ża­ło za zgod­ne z fak­ta­mi.

Fakty jed­nak, dro­dzy pań­stwo, nie mają za­zwy­czaj zna­cze­nia.

 

Koniec

Komentarze

Mam dy­le­mat oce­nia­jąc ten tekst.

Nie czuję się wy­star­cza­ją­co kom­pe­tent­ny, żeby sfor­mu­ło­wać jakąś jed­no­znacz­ną opi­nię.

Jedno wiem – opo­wia­da­nie nie jest na­pi­sa­ne zgod­nie z sza­blo­no­wą struk­tu­rą, jaką obec­nie uzna­je się za wzor­co­wą, by za­in­te­re­so­wać czy­tel­ni­ka. Bo­ha­ter jest nie­wy­raź­ny, akcja w za­sa­dzie szcząt­ko­wa, mnó­stwo in­fo­dum­pu.

Py­ta­nie tylko, jaki był Twój za­mysł?

Lu­dzie two­rzą z róż­nych po­wo­dów, cza­sem tekst jest po pro­stu eks­pe­ry­men­tem.

Se­ria­lu na ka­blów­ce na pod­sta­wie Two­je­go opo­wia­da­nia ra­czej nikt nie na­krę­ci ;) 

Z dru­giej stro­ny – prze­ko­nu­je mnie spo­sób, w jaki bu­du­jesz zda­nia. Tak nie piszą lu­dzie, któ­rzy, za prze­pro­sze­niem, “urwa­li się z cho­in­ki”, więc – może coś w tym tek­ście jest? Cho­ciaż nie umiem po­wie­dzieć, co do­kład­nie ;)

Zda­rzy­ło mi się czy­tać opo­wia­da­nia, a także całe po­wie­ści na­pi­sa­ne w for­mie pa­mięt­ni­ka, ale Twój szort, Flo­ren­ceV, pa­mięt­ni­kiem nie jest. To tylko kilka czy­ichś wspo­mnień, za po­mo­cą któ­rych pró­bu­jesz przed­sta­wić prze­szłość i te­raź­niej­szość na pew­nej wy­spie, która stała się miej­scem szcze­gól­ne­go eks­pe­ry­men­tu. Hi­sto­ryj­ka nie zdo­ła­ła mnie zbyt­nio za­cie­ka­wić, w do­dat­ku oba­wiam się, że nie do końca po­ję­łam, co mia­łaś na­dzie­ję opo­wie­dzieć.

Wy­ko­na­nie po­zo­sta­wia nieco do ży­cze­nia.

 

Pa­mięt­nik z Edenu.

Mi­sty­fi­ka­cja. → Krop­ki w ty­tu­le są błę­dem, usuń je.

Pro­po­nu­ję: Pa­mięt­nik z Edenu – Mi­sty­fi­ka­cja

 

od tre­ne­rów dawno nie było a ni słowa. → …od tre­ne­rów dawno nie było ani słowa.

 

Oczy­sza­nie”, to wła­śnie słowo fi­gu­ru­je… → Czy to ce­lo­wy zapis, czy może miało być: Oczy­szcza­nie”, to wła­śnie słowo fi­gu­ru­je

 

wykaz za­sto­so­wa­nych tru­cizn i ich skła­dy che­micz­ne. Wiem, jak każdy tutaj, o wszyst­kich nie­do­pusz­czal­nych prak­ty­kach, które za­sto­so­wa­no… → Czy to ce­lo­we po­wtó­rze­nie?

 

ciagu paru dni… → Li­te­rów­ka.

 

kon­ty­nu­ować pro­jek­tu.

Jest nas tu kil­ka­dzie­siąt ty­się­cy. Pro­jekt trwa od… → Czy to ce­lo­we po­wtó­rze­nie?

 

za du­cho­wym wy­mia­rem życia.] → …za du­cho­wym wy­mia­rem życia].

Krop­kę sta­wia­my po za­mknię­ciu na­wia­su.

 

 …sa­mo­zwań­cze bo­jów­ki o wznio­śle brzmią­cych slo­ga­nach… → Co to zna­czy, że bo­jów­ki były o wznio­śle brzmią­cych slo­ga­nach?

 

zgru­po­wa­nia ko­lo­ro­wo­wło­sych pan­nic i na­stro­szo­nych chło­pa­ków na ta­nich mo­to­rach, pa­mię­tam ro­dzi­ny. → Nie bar­dzo ro­zu­miem to zda­nie – czy to jego osta­tecz­na wer­sja?

 

…do po­zo­sta­wio­nych poza wyspą osób. ] → …do po­zo­sta­wio­nych poza wyspą osób].

Krop­kę sta­wia­my po za­mknię­ciu na­wia­su. Zbęd­na spa­cja przed za­mknię­ciem na­wia­su.

 

co naj­mniej jed­nen z ję­zy­ków… → Li­te­rów­ka.

 

Pla­no­wa­no także sze­ro­ko za­kro­jo­ne in­ter­wen­cje te prawa, do­ty­czą­ce także tego, co uwa­żać chce­my za świę­te – psy­cho­lo­gii czło­wie­ka. → Dość nie­zro­zu­mia­łe zda­nie.

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Sama kon­cep­cja Wyspy mi się po­do­ba i uwa­żam, że można by było zro­bić z tego coś faj­ne­go, za­rów­no w for­mie pa­mięt­ni­ka jak i zwy­kłe­go opo­wia­da­nia. Tu jed­nak nie bar­dzo ro­zu­miem, co się dzie­je – bo­ha­ter­ka jest nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­na i nie­cha­rak­te­ry­stycz­na, motyw szczu­rów nie­ja­sny i w sumie nic nie wno­szą­cy, fa­bu­ła nie­zwy­kle szcząt­ko­wa. Warto by było przy na­stęp­nym tek­ście prze­my­śleć te ele­men­ty nieco do­kład­niej.

Ponoć robię tu za mo­de­ra­cję, więc w razie po­trze­by - pisz śmia­ło. Nie gryzę, naj­wy­żej na­pusz­czę na Cie­bie Lu­cy­fe­ra, choć Księż­nicz­ki na­le­ży bać się bar­dziej.

Nowa Fantastyka