
To mój debiut, jeśli chodzi o gatunek bizarro. Dajcie znać, jak mi poszło, jak na świeżaka w tym temacie.
To mój debiut, jeśli chodzi o gatunek bizarro. Dajcie znać, jak mi poszło, jak na świeżaka w tym temacie.
Wybrała się Miarka do sali koncertowej.
“Ależ to będzie wybitny koncert!” – cieszyła się w duchu.
Przybyła na miejsce, lecz nikogo tam nie zastała. Sala świeciła pustkami, tylko bileterka-Łyżka siedziała przy kontuarze.
– Co się dzieje? – zapytała zaniepokojona Miarka. – Dlaczego nie ma sztućców? Czemu tu tak cicho?
– Koncert został odwołany.
– Dlaczego?
– Podczas ostatniego występu ktoś krzyczał ze sceny, że widelce są lepsze od łyżek, bo przypominają trójząb Posejdona – powiedziała gorzkim głosem Łyżka, nie odrywając wzroku od gazety.
– I dlatego odwołali koncert?
Tym razem Łyżka spojrzała na Miarkę.
– Tak! Przecież to skandal! – Aż podskoczyła z fotela.
Przestraszona Miarka odsunęła się od kasy. Postanowiła przejść się do sklepu, po swój ulubiony ser – tak na poprawę humoru.
“Ależ to będzie pyszny serek!” – Cieszyła się w duchu.
Podśpiewując, weszła do środka.
– Poproszę pięć deka sera – powiedziała grzecznie Miarka.
– Nie możemy sprzedać pani sera.
– Dlaczego?
– Bo jeden z klientów miał uczulenie na laktozę i mu się zmarło.
– Ale ja nie mam uczulenia.
– Ale my nie mamy w ogóle sera!
– To do widzenia!
– Do widzenia.
– Nie, nie do widzenia! Nie ma sera przecież!
– To nie do widzenia.
Niepocieszona Miarka wyszła ze sklepu. Postanowiła na poprawę humoru wrócić do domu i obejrzeć swój ulubiony serial.
Wchodząc na klatkę schodową, zauważyła, że schody są niszczone przez robotników-Łopatników. Zdziwiona spojrzała na nich i wykrzyczała zdenerwowana:
– Co tu się dzieje? Dlaczego niszczycie schody?!
– Wczoraj ktoś sobie skręcił kostkę i dla bezpieczeństwa nakazali wyburzenie schodów – odpowiedział obojętnie jeden z Łopatników.
– Zwariowaliście? Jak ja mam wejść do domu?
– Nie nasz problem – odpowiedział Łopatnik gburowato.
Miarka wyszła więc na zewnątrz i wspięła się na górę po schodach przeciwpożarowych.
Gdy w końcu dotarła do mieszkania, zmęczona położyła się na kanapie i włączyła telewizor. Niestety nie mogła oglądnąć swojego ulubionego serialu: na ekranie pojawiła się informacja, że materiał jest niedostępny.
Zadzwoniła do swojej najlepszej przyjaciółki, również Miarki.
– Hej, Miarko! Co u ciebie słychać?
– Hej, Miarko! Wszystko dobrze, a u ciebie?
– Niestety nie mogę tego samego powiedzieć.
– A co się stało?
– Koncert odwołali, nie mogę kupić sera, rozbierają mi schody i nie mogę odpalić “Daleko od zmywarki”.
– No tak, ten serial został wycofany.
– Dlaczego?
– To ty nie wiesz? Jeden z aktorów-Chochli miał sitko i uznano to za przywłaszczenie sobie kultury sitkowej. Poza tym inny aktor, Otwieracz, dobierał się do Butelek. Wybuchł wielki skandal.
Miarka nic na to nawet nie odpowiedziała. Rozłączyła się i rzuciła telefonem o podłogę.
Dotarło do niej, że zgłodniała. Ponieważ brakowało jej jedzenia w domu, postanowiła kupić kanapkę na mieście.
Zeszła schodami przeciwpożarowymi na ulicę. Po kilkunastu krokach była już przy ulubionej budce z najlepszymi kanapkami w mieście.
– Poproszę kanapkę z pomidorem, salami i boczkiem.
– Nie możemy zrobić pani kanapki – odpowiedziała sprzedawczyni-Korek.
– Dlaczego?
– Nie mamy jak pokroić.
– Nie macie Noży?
– Noże zostały zwolnione.
– Dlaczego?
– Bo jeden z pracowników-Noży odciął kawałek Korka.
– I co?
– Zatkał się w sobie.
– Korkiem?
Sprzedawczyni-Korek nic już na to nie odpowiedziała. Poprosiła następną osobę, której przekazała tę samą informację, co Miarce.
Zirytowana Miarka nie poddawała się i nadal dążyła do poprawienia sobie humoru. Postanowiła wybrać się na wieżę widokową, jedyną w mieście.
Na miejscu dowiedziała się, że wieża widokowa jest zamknięta, ponieważ kilka dni temu pewna Sosjerka skoczyła z niej, popełniając samobójstwo. Podobno do teraz można znaleźć na ulicy resztki ceramiki. Na pytanie Miarki, czy zamknięcie całego obiektu z powodu jednej głupiej Sosjerki ma sens, bileterka-Tarka wzruszyła ramionami i powiedziała:
– Tutaj nic nie ma sensu.
Miarka w końcu wróciła do domu. Nikt nie wie, jak to zrobiła, bo schody przeciwpożarowe również zburzono.
Widziano ją później ubraną dość wyzywająco: miała krótką spódniczkę i krótki top odkrywający niemal wszystkie cyferki.
Ostatecznie Miarka się przebrała.
Choć nie wiem, czy przedostatnie zdanie, o krótkim topie i spódniczce nie odwraca za bardzo uwagi czytelnika, od puenty.
Gdybym nie wspomniała o zmianie stroju, ostatnie zdanie nie miałoby sensu i podwójnego znaczenia: dosłownego i przenośnego.
Zmiana stroju to jedno, ale akurat krótki top i spódniczka ma duży ładunek erotyczny, zwłaszcza w połączeniu ze sformułowaniem “odkrywający niemal wszystkie…”
Może wychodzi tu mój męski punkt widzenia, ale to zdanie bardzo mocno działa na wyobraźnię. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że jest niemal równie mocne jak sama puenta. Przez co puenta traci na mocy (czytelnik wciąż jeszcze wyobraża sobie te odkryte literki).
"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.
Nie jestem specjalistą od “bizarro”, ale to co napisałaś chyba nim nie jest. Chyba, bo jeszcze nigdzie nie udało mi się jednoznacznie dogrzebać do tego, czym właściwie jest owo “bizarro”. Niemniej – czytając przykłady praktyczne, odniosłem wrażenie, że elementem obowiązkowym w każdym “bizarro” jest prymitywny humor kloaczny i bezustanne odwoływanie się do produktów/aktów ludzkiej fizjologii, bądź też do rzeczy i zachowań powszechnie uznawanych za obrzydliwe.
Tutaj nic takiego nie zauważyłem. Ale żaden ze mnie ekspert, być może tekst mieści się w owych, nieznanych mi kanonach młodego literackiego gatunku, tylko po prostu ja o tym nic nie wiem.
Ale do rzeczy:
Tekst jest istotnie absurdalny, chyba nieco surrealistyczny, humor zaś lekki i zwiewny.
Podobało mi się i to bardzo. Urokliwa, krótka opowiastka. Długość tekstu jest w sam raz, bo forma, którą zdecydowałaś się zastosować, według mnie sprawdza się właśnie w tekstach niedługich, kompaktowych – dłuższe robią się po prostu męczące.
Polecę tekst do biblioteki.
Hej @Chrościsko,
Zmiana stroju to jedno, ale akurat krótki top i spódniczka ma duży ładunek erotyczny, zwłaszcza w połączeniu ze sformułowaniem “odkrywający niemal wszystkie…”
Aha, już rozumiem. Chodzi o to, że mogłabym zastąpić skąpy strój bardziej codziennym strojem, tak?
W sumie to jest ciekawe. Że nawet Miarka może działać na męską wyobraźnię… :)
Hej @silver_advent,
Tutaj nic takiego nie zauważyłem. Ale żaden ze mnie ekspert, być może tekst mieści się w owych, nieznanych mi kanonach młodego literackiego gatunku, tylko po prostu ja o tym nic nie wiem.
Ja też za wiele nie wiem o tym gatunku, ale do żadnej innej szuflady mi nie pasował ten szort, więc uznałam, że to bizzaro. Może ktoś bardziej obeznany w gatunkach podzieli się tutaj wiedzą i dokładniej określi, co to właściwie jest za twór.
Tekst jest istotnie absurdalny, chyba nieco surrealistyczny, humor zaś lekki i zwiewny.
Podobało mi się i to bardzo. Urokliwa, krótka opowiastka. Długość tekstu jest w sam raz, bo forma, którą zdecydowałaś się zastosować, według mnie sprawdza się właśnie w tekstach niedługich, kompaktowych – dłuższe robią się po prostu męczące.
Polecę tekst do biblioteki.
Jejku, bardzo się cieszę! Taki właśnie miał być. Pozdrawiam serdecznie.
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Aha, już rozumiem. Chodzi o to, że mogłabym zastąpić skąpy strój bardziej codziennym strojem, tak?
Tak :)
W sumie to jest ciekawe. Że nawet Miarka może działać na męską wyobraźnię… :)
Wszystko może działać, przy odpowiednim doborze słów ;)
"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.
Wyczekiwałam puenty i mimo że spodziewałam się czegoś dokładnie takiego, jak w tekście to i tak mnie zaskoczyło… Trochę jak "Przypuszczenie" Białoszewskiego. Podobało się!
To jest całkiem przyjemna bajka-alegoria, ale z bizarro wspólnego ma mało. Troche IMHO przeciągnięta (po pierwszych pechach Miarki można się było spodziewać ciągu dalszego), ale pomysłowa i przyjemna w czytaniu, a puenta zdecydowanie podnosi ocenę.
ninedin.home.blog
Misiowi się podobało. Lubi zabawy słowami. Humor absurdalny ale lekki, nie nachalny i nie prymitywny. Fajne :) (na lic. Anet).
Cześć, bardzo przyjemnie się czytało.
Właściwie każda scena przypadła mi do gustu, więc bawiłem się nieźle. Opowiadanie raczej na długo nie pozostanie w mojej pamięci, ale cieszę się, że je przeczytałem.
Sen jest dobry, ale książki są lepsze
Cześć @M.G.Zanadra,
Trochę jak "Przypuszczenie" Białoszewskiego. Podobało się!
Nie mogłam nigdzie znaleźć tego wiersza (bo to jest wiersz, prawda?), żeby sobie porównać, ale nie mogę znaleźć tego w netach. Cieszę się, że się podobało!
Cześć @ninedin,
muszę doczytać w takim razie o tym bizarro, bo już nie wiem czym ten szort tak naprawdę jest. Absurd po prostu, chyba. Dziękuję za miły komentarz :)
Hej @Koala75,
ja też lubię zabawy słowami, dziękuję za miłe słowa!
Hej @Młody pisarz,
Cześć, bardzo przyjemnie się czytało.
Cieszę się.
Opowiadanie raczej na długo nie pozostanie w mojej pamięci
Nie musi :)
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
HollyHell91
Nie mogłaś znaleźć, bo pokręciłam tytuł… XD
! O !
Miron Białoszewski
przypuszczałem: kiedyś ci się znudzę
ale jeszcze jeszcze
czekam przychodzisz
no to jeszcze
czekam
nie przychodzisz
ano to już
[nie przypuszczałem]
To dość absurdalne opowiadanko wykorzystujące dziwność i zabawę słowami, przy tym bardzo grzeczne i pewnie dlatego bizarro, w rozumieniu, do którego przyzwyczaił mnie mistrz Fasoletti, tutaj nie odnalazłam.
Wykonanie mogłoby być lepsze.
Dodam jeszcze, że dawno temu, bo jeszcze w szkole podstawowej zdarzało nam się robić z kawałka kartki maleńką czapeczkę, taką podobną do łódki i założywszy ją na linijkę mówiliśmy: – Zobacz, przebrała się miarka.
Wybrała się Miarka na salę koncertową. → Wybrała się Miarka do sali koncertowej.
“Ależ to będzie wybitny koncert!” – Cieszyła się w duchu. → “Ależ to będzie wybitny koncert!” – cieszyła się w duchu.
Tu znajdziesz wskazówki, jak można zapisywać myśli bohaterów.
…bo przypominają Trójząb Posejdona… → Dlaczego wielka litera?
– Poproszę 5 deka sera – powiedziała grzecznie Miarka. → – Poproszę pięć deka sera – powiedziała grzecznie Miarka.
Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach.
…zmęczona wyłożyła się na kanapie… → …zmęczona położyła się na kanapie…
Za SJP PWN: wyłożyć się 1. pot. «przewrócić się» 2. pot. «nie zdać egzaminu» 3. «o zbożu: pochylić się, zwykle wskutek złych warunków atmosferycznych»
…i włączyła telewizor. Niestety nie mogła włączyć swojego… → Czy to celowe powtórzenie?
Miarka w końcu wróciła do swojego domu. → Zbędny zaimek – chyba nie wróciłaby do cudzego domu.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
@M.G.Zanadra,
Dziękuję za przytoczenie wiersza :)
@regulatorzy,
To dość absurdalne opowiadanko wykorzystujące dziwność i zabawę słowami, przy tym bardzo grzeczne i pewnie dlatego bizarro, w rozumieniu, do którego przyzwyczaił mnie mistrz Fasoletti, tutaj nie odnalazłam.
Koniecznie muszę sprawdzić jego dzieła!
Dodam jeszcze, że dawno temu, bo jeszcze w szkole podstawowej zdarzało nam się robić z kawałka kartki maleńką czapeczkę, taką podobną do łódki i założywszy ją na linijkę mówiliśmy: – Zobacz, przebrała się miarka.
Więc szort wywołał u Ciebie miłe wspomnienie, to też na plus :)
“Ależ to będzie wybitny koncert!” – Cieszyła się w duchu. → “Ależ to będzie wybitny koncert!” – cieszyła się w duchu.
Tu znajdziesz wskazówki, jak można zapisywać myśli bohaterów.
Przeczytałam, ale to mi jeszcze bardziej namąciło w głowie.
Ogólnie jest tak, że jeśli narracja kończy się czasownikiem, który oznacza mówienie, to zapis jest z małej litery. Jeśli nie jest to czasownik związany z mówieniem, to wtedy piszemy z dużej.
I teraz pytanie: czy ta zasada nie odnosi się również do myśli?
Jeśli nie piszę “pomyślała”, tylko używam innego czasownika nie oznaczającego myślenie, w tym przypadku “cieszyła się”, to nie powinno być z dużej litery w takim razie?
…bo przypominają Trójząb Posejdona… → Dlaczego wielka litera?
A nie wiem.
– Poproszę 5 deka sera – powiedziała grzecznie Miarka. → – Poproszę pięć deka sera – powiedziała grzecznie Miarka.
Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach.
Ach, no tak. Ale wpadka.
…i włączyła telewizor. Niestety nie mogła włączyć swojego… → Czy to celowe powtórzenie?
Nie ;p
Miarka w końcu wróciła do swojego domu. → Zbędny zaimek – chyba nie wróciłaby do cudzego domu.
Ach, ja i te moje zbędne zaimki.
Poprawki wprowadzone. Dziękuję bardzo!
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Koniecznie muszę sprawdzić jego dzieła!
Bądź dzielna. ;)
Więc szort wywołał u Ciebie miłe wspomnienie, to też na plus :)
Owszem, wspomnienie miłe, ale świadomość, że od tamtego czasu minęło niemal sześćdziesiąt lat. ;(
Jeśli nie piszę “pomyślała”, tylko używam innego czasownika nie oznaczającego myślenie, w tym przypadku “cieszyła się”, to nie powinno być z dużej litery w takim razie?
Nie, Holly. Ona tak myślała i cieszyła się w myślach.
Ach, ja i te moje zbędne zaimki.
Pozostaje mi życzyć Ci wytrwałości w skutecznej walce z zaimkozą. ;)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Hej,
tak, mi się również podobało :) Daję kliczka do biblio.
Jedyny bodaj zgrzyt – to z nożami:
– Nie macie noży?
– Noże zostały wycofane.
– Dlaczego?
– Bo jeden z pracowników odciął sobie kawałek korka.
Trochę robija to spójność świata, bo z jednej strony, łyżki, noże, miarki są upodmiotowione, a z drugiej strony nóż pozostaje nożem ;) Ale to zasadniczo taki drobiazg.
Raczje to nie bizaroo, a rzekłbym, że kolejna odmiana bajki. Masz do tego dryg :) Dość dobra definicja bizarro jest w wiki i myślę że możemy się jej trzymać. Obrzydliwość, wydalanie oraz sex, są pewnymi elementami pojawiającymi się w bizarro, ale IMHO nie definiują gatunku, a wręcz przeciwnie, są takimi trochę tanimi jego chwytami.
Pozdrawiam!
Che mi sento di morir
Podobało mi się, bardzo lubię tego typu zabawę tekstem, kojarzy mi się z naszymi starymi dobrymi kabaretami :) Poproszę o więcej!
Cześć,
zgłaszam się jako dyżurna :)
Miarka nawet nic na to nie odpowiedziała
Nawet do przestawienia, bo tutaj zaburza szyk. Wg mnie najlepiej po to
Miarka nawet nic na to nie odpowiedziała. Rozłączyła się i rzuciła telefonem o podłogę.
Dotarło do niej, że zgłodniała. Ponieważ nie miała nic w domu, postanowiła kupić kanapkę na mieście.
Nie wiem czemu, ale kojarzyła mi się ta Miarka z Kaczką-Dziwaczką, zwłaszcza w tym zdaniu:
– Poproszę pięć deka sera – powiedziała grzecznie Miarka.
Hmm, całkiem przyjemna opowiastka, ale według mnie ciut przeciągnięta. Myślę, że może udałoby się z tego zrobić droubble, dzięki czemu puenta mocniej by wybrzmiała :)
Pozdrawiam
OG
Reg,
Jeśli nie piszę “pomyślała”, tylko używam innego czasownika nie oznaczającego myślenie, w tym przypadku “cieszyła się”, to nie powinno być z dużej litery w takim razie?
Nie, Holly. Ona tak myślała i cieszyła się w myślach.
Ok, teraz jest trochę jaśniej, dziękuję. Poprawione.
BasementKey,
tak, mi się również podobało :) Daję kliczka do biblio.
Ło, dzięki :)
Trochę robija to spójność świata, bo z jednej strony, łyżki, noże, miarki są upodmiotowione, a z drugiej strony nóż pozostaje nożem ;) Ale to zasadniczo taki drobiazg.
No wiem, też się nad tym zastanawiałam, ale z drugiej strony Miarka też używała telefonu, mimo tego że sama jest przedmiotem, więc stwierdziłam, że może ten fakt ujdzie.
Raczje to nie bizaroo, a rzekłbym, że kolejna odmiana bajki.
Ok, więc napisałam bajkę :)
Masz do tego dryg :)
A dziękuję :)
BarbaraJ,
Podobało mi się, bardzo lubię tego typu zabawę tekstem, kojarzy mi się z naszymi starymi dobrymi kabaretami :) Poproszę o więcej!
Robi się! :)
OldGuard,
Poprawki wprowadzone.
Nie wiem czemu, ale kojarzyła mi się ta Miarka z Kaczką-Dziwaczką, zwłaszcza w tym zdaniu:
– Poproszę pięć deka sera – powiedziała grzecznie Miarka.
Tak, mi też tak się skojarzyło gdy pisałam i spodobało mi się :)
Hmm, całkiem przyjemna opowiastka, ale według mnie ciut przeciągnięta. Myślę, że może udałoby się z tego zrobić droubble, dzięki czemu puenta mocniej by wybrzmiała :)
No to pomyślę o krótszej wersji następnym razem.
Dzięki wielkie!
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Zabawne, uśmiechnęło mi się :)
Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!
Cześć,
dyżurny się melduje.
Na początek uwaga techniczna – w pierwszej fazie tekstu dość często powtarzasz słowo “koncert’”. Aż prosi się o synonim.
Co do reszty – całkiem interesujący tekst. Podobała mi się próba przemycenia krytyki obecnie panujących realiów, gdzie zamiast eliminować idiotów, próbuje się wyeliminować każde zagrożenie, będące nim wyłącznie, no właśnie, dla idiotów. Uważam, że trafnie i przejrzyście to pokazałaś. Zetnijmy góry, to ludzie nie będą z nich spadać, prawda? :)
Tekst chyba rzeczywiście nie jest bizarrem, bo owa krytyka przekazana jest subtelnie, a bizarro kojarzy mi się z większą łopatologią i wypowiedzią zarysowaną mocną, czarną krechą. Acz ekspertem nie jestem.
Kliknę sobie ten tekścik, bo podobają mi się Twoje obserwacje.
Pozdrawiam,
fmsduval
"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf
Primo – to nie jest bizarro.
Secundo – dlaczego noże pozostały nożami, zamiast zostać zantropomorfizowane? Piszesz, że z telefonem to przeszło, ale telefon nie jest sztućcem ani przyborem kuchennym, więc spójność się naprawdę gubi. Nawet w bajkach dla dzieci, jak na przykład Świnka Peppa istnieje wewnętrzna logika, bo antropomorfizowane są wyłącznie ssaki, zaś ptaki czy ryby są nadal ptakami i rybami, więc i u Ciebie powinna jakaś wewnętrzna spójność być, a jej nie ma.
Tertio – puenta rozbraja, jest zabawna, ale nieco od czapy, bo o ile kontekst dla “miarka się przebrała” jest jasny, o tyle samo przebranie się w jakieś inne ubrania się z resztą tekstu nie skleja, jest doczepione jakby na siłę, żeby móc użyć tego sformułowania dla podsumowania wydarzeń. Czytało sie jednak przyjemnie.
Pozdrawiam serdecznie
Q
Known some call is air am
Irka_Luz,
Zabawne, uśmiechnęło mi się :)
no to uff :)
fmsduval,
Na początek uwaga techniczna – w pierwszej fazie tekstu dość często powtarzasz słowo “koncert’”. Aż prosi się o synonim.
Zmieniłam w jednym miejscu.
Co do reszty – całkiem interesujący tekst. Podobała mi się próba przemycenia krytyki obecnie panujących realiów, gdzie zamiast eliminować idiotów, próbuje się wyeliminować każde zagrożenie, będące nim wyłącznie, no właśnie, dla idiotów. Uważam, że trafnie i przejrzyście to pokazałaś. Zetnijmy góry, to ludzie nie będą z nich spadać, prawda? :)
No dokładnie! W końcu ktoś o tym wspomniał.
Kliknę sobie ten tekścik, bo podobają mi się Twoje obserwacje.
Me serce się raduje.
Outta Sewer,
Primo – to nie jest bizarro.
Tak, już wiem ;p
Secundo – dlaczego noże pozostały nożami, zamiast zostać zantropomorfizowane? Piszesz, że z telefonem to przeszło, ale telefon nie jest sztućcem ani przyborem kuchennym, więc spójność się naprawdę gubi. Nawet w bajkach dla dzieci, jak na przykład Świnka Peppa istnieje wewnętrzna logika, bo antropomorfizowane są wyłącznie ssaki, zaś ptaki czy ryby są nadal ptakami i rybami, więc i u Ciebie powinna jakaś wewnętrzna spójność być, a jej nie ma.
Tak, masz rację. Zantropomorfizowałam Noże. Mam nadzieję, że teraz jest lepiej.
Tertio – puenta rozbraja, jest zabawna, ale nieco od czapy, bo o ile kontekst dla “miarka się przebrała” jest jasny, o tyle samo przebranie się w jakieś inne ubrania się z resztą tekstu nie skleja, jest doczepione jakby na siłę, żeby móc użyć tego sformułowania dla podsumowania wydarzeń.
Tak, bo ja często piszę “od tyłu”. Mam pomysł na puentę albo na tytuł i dopiero wtedy tworzę do tego tekst. Mam nadzieję, że z czasem będzie mi to lepiej wychodziło.
Czytało sie jednak przyjemnie.
No to uff :)
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Sympatyczne :)
Przynoszę radość :)
Anet,
dzięki :)
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć
Jasne, łatwiej zabronić, niż wyedukować. Bo lud jest ciemny i w masie swej nie zrozumie… Ech, czasem wydaje mi się, że powinno się pozwolić idiotom zejść z tego świata bezpotomnie.
Czytało się przyjemnie, puenta zaskoczyła.
Babska logika rządzi!
Dziękuję Finklo, w trzech zdaniach podsumowałaś dokładnie moje myśli :)
Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć