- Opowiadanie: Radek - Zanim nadejdą zbiory [Golodh vs Radek]

Zanim nadejdą zbiory [Golodh vs Radek]

Uczest­ni­cy po­je­dyn­ku: Radek, Go­lodh

Temat: Rep­ti­lia­nie

Czas gło­so­wa­nia: 14 sierp­nia

Spo­sób gło­so­wa­nia: Oceny opo­wia­da­nia w skali 1-6 (nad opo­wia­da­niem)

 

Za­pra­szam do czy­ta­nia i gło­so­wa­nia, po­le­cam dru­gie opo­wia­da­nie:  Dzie­dzic­two Dzi­ba­nu

Żeby za­cho­wać ano­ni­mo­wość mogę na razie skró­to­wo od­po­wia­dać na ko­men­ta­rze, ale na wszyst­kie od­po­wiem po gło­so­wa­niu.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Zanim nadejdą zbiory [Golodh vs Radek]

Na­zy­wam się Henri Ho­garth, tak samo jak ty i jeśli to czy­tasz, pew­nie nie żyję, a ty je­steś mną. Z pew­no­ścią teraz masz wra­że­nie, że wpadł Ci w ręce kiep­ski, bo nie­śmiesz­ny żart, ale prze­czy­taj do końca. Od tego może za­le­żeć los ludz­ko­ści, jeśli już nie jest za późno.

Je­steś wład­cą świa­ta. Oczy­wi­ście nie ma ta­kie­go sta­no­wi­ska, ale odkąd zo­sta­łem pre­zy­den­tem Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Eu­ro­py, Chin i kilku in­nych kra­jów, wszyst­ko stało się prost­sze. Pew­nie masz to w pa­mię­ci, dziw­nym by­ło­by, gdyby nie. Odkąd Od­mie­nie­ni zo­sta­li elitą po­li­tycz­ną więk­szo­ści kra­jów, uży­cie siły oka­za­ło się po­trzeb­ne tylko w bar­dzo nie­licz­nych przy­pad­kach. Dalej masz pro­blem z Wiet­na­mem?

Nie wiem, czy pa­mię­tasz, ale tech­no­lo­gii trans­for­ma­cji wy­bra­nych w Od­mie­nio­nych nie wy­my­śli­łeś sam, ja też nie, ani żaden z ludzi. Do­sta­łem ją od pana R. Spo­ty­kasz się z nim? Wi­dzia­łeś go na wła­sne oczy? Ja też nie.

Za bar­dzo wy­prze­dzam, ale chcia­łem Ci udo­wod­nić, że je­steś mną. Masz takie samo ciało i moje wspo­mnie­nia, choć pew­nie nie wszyst­kie. Ina­czej nie mia­ło­by to żad­ne­go sensu i nadal bym żył.

Rząd Świa­to­wy nie może mieć sto­li­cy, dla­te­go po­ru­szam się na wy­so­ko­ści dzie­się­ciu ki­lo­me­trów nad po­wierzch­nią Ziemi. Je­steś mną, więc sie­dzisz w ste­row­cu, któ­re­go po­wło­ki wy­peł­nio­ne nie są ani wo­do­rem, ani helem, ale próż­nią. Nie brzmi to dla Cie­bie głu­pio? A po­win­no! Pa­mię­tasz, skąd wzię­ła się tech­no­lo­gia ma­te­ria­łów wy­trzy­mu­ją­cych ci­śnie­nie at­mos­fe­rycz­ne? Ja też nie i ni­g­dzie nie po­tra­fię tego zna­leźć. Pan R. tu też wy­da­je się dobrą pod­po­wie­dzią.

Nikt nie chciał Rządu Świa­to­we­go, dla­te­go za­miast mi­ni­sterstw mu­sia­ły po­wstać Ko­mi­sje Po­ko­ju, Do­stat­ku i Zdro­wia. Pew­nie nic się nie zmie­ni­ło, odkąd na­pi­sa­łem ten list. Twoi ko­mi­sa­rze po­dró­żu­ją w ta­kich sa­mych ste­row­cach jak twój, za­wsze w po­bli­żu. Ni­cze­go im w życiu nie bra­ku­je, tak samo jak Tobie. Dalej ofi­cjal­nie je­steś tylko prze­wod­ni­czą­cym Ro­bo­czej Rady Ko­mi­sa­rzy, praw­da?

Kiedy to piszę, wła­śnie prze­la­tu­je­my nad wra­kiem stat­ku My­sti­cal Cru­ises, gdzie to się wszyst­ko za­czę­ło. Leży spo­koj­nie na dnie. Były czasy, kiedy ci, któ­rym się nie po­do­ba­ły zmia­ny, mieli jesz­cze coś do po­wie­dze­nia.

Od­mie­nie­ni zo­sta­li tak za­pro­gra­mo­wa­ni, żeby nie pa­mię­tać ani Two­je­go imie­nia, ani na­zwi­ska, ale bez trud­no­ści je roz­po­zna­wać, żeby pre­cy­zyj­nie wy­ko­ny­wać po­le­ce­nia. Sprawdź to. We­zwij se­kre­ta­rza albo ko­go­kol­wiek z two­je­go ha­re­mu.

– Jak się na­zy­wam? – pytam cza­sa­mi, nie przej­muj się, tego testu też nie są w sta­nie za­pa­mię­tać.

Wy­bie­ra­łem nie­głu­pich współ­pra­cow­ni­ków, ale in­te­li­gen­cja nie jest w sta­nie prze­kro­czyć ogra­ni­czeń na­rzu­co­nych przez wsz­czep w mózgu. Dla­te­go ob­ser­wo­wa­nie, co są w sta­nie wy­my­ślić, kiedy za­po­mnie­li, może sta­no­wić roz­ryw­kę. Na­zy­wa­my się, ty i ja, Henri Ho­garth, a jak ma na imię pan R.? Nie pa­mię­tasz! Na­pi­szę ci póź­niej, bo wiem.

Na razie, jeśli tro­chę za­czy­nasz mi wie­rzyć, chcę, żebyś przy­go­to­wał po­dob­ną wia­do­mość dla tego, kto Cie­bie za­stą­pi, kto bę­dzie na­stęp­nym mną, a wła­ści­wie na­stęp­nym tobą. Czas jest bli­ski.

Pan R. po­wie­dział, że ludzi wy­ho­do­wa­li już tyle, że pora na zbio­ry i znowu będą się mogli wy­grze­wać w słoń­cu na ka­mie­niach, co lubią tak bar­dzo. Tego na pewno nie pa­mię­tasz, ale po kolei. W cza­sie jed­nej roz­mo­wy wi­de­okon­fe­ren­cyj­nej za­sko­czy­ło mnie, że pan R. przez chwi­lę nie po­tra­fił utrzy­mać formy. Z po­cząt­ku my­śla­łem, że to kwe­stia wieku, w końcu ma ponad mi­lion lat.

Od tego mo­men­tu za­czą­łem na­gry­wać nasze roz­mo­wy z panem, nie rób tego. Pa­mię­ta­łem je zu­peł­nie ina­czej. Roz­dwo­jo­ny język i ostre zęby nie po­zwa­la­ją mu wy­po­wia­dać ludz­kiej mowy. Mimo tego wi­dzi­my go jako pana o miłej apa­ry­cji i ro­zu­mie­my, co mówi. Na na­gra­niach za­wsze miał ga­dzią po­stać i jego słowa na zro­zu­mia­ły język tłu­ma­czy­ła jakaś ma­szy­na dzia­ła­ją­ca w tle.

Mi­lion lat, to wcale nie jest dużo dla jego ga­tun­ku. Skąd to wiem? Po­wie­dział mi to, miał na­dzie­ję, że nie za­pa­mię­tam i miał rację. Jak pan R. ma na imię? Wiem, bo na­uczy­łem się robić no­tat­ki ze spo­tkań z nim, w taki spo­sób, że tego nie za­uwa­żał. Z pew­no­ścią tego nie pa­mię­tasz.

Naj­pierw do­stał imię ga­dzie, kiedy wy­kluł się z jajka i był tylko jasz­czur­ką we­so­ło po­lu­ją­cą na owady w ich pod­ziem­nych ko­ry­ta­rzach i ko­mo­rach. Po­wie­dział mi je, ale nie umiem po­wtó­rzyć, brzmi jak sy­cze­nie. Gdy skoń­czył ty­siąc lat, jego ciało stało się wy­star­cza­ją­co roz­wi­nię­te, żeby wstą­pi­ła w nie dusza. Wtedy do­stał imię smo­cze, imię jego duszy. Nie wy­ja­wia go ni­ko­mu, gady mają takie re­li­gij­ne tabu. Gdy wy­zna­czo­no go do kon­tak­tów z ludź­mi, z Tobą i ze mną, z tymi któ­rzy byli przed nami, obrał sobie imię czło­wie­cze: Rap­tor. Dla­te­go my­śli­my o nim pan R., to zna­czy dra­pież­nik. Nawet uczci­wie, bo ta cecha cha­rak­te­ry­zu­je ich ga­tu­nek.

Co skło­ni­ło mnie do tego, żeby na­pi­sać do Cie­bie? Wi­dzia­łem klony. Kiedy pan R. tra­cił formę, przez mgnie­nie oka, do­strze­głem za nim sie­bie w wielu eg­zem­pla­rzach. Cho­ciaż może po­wi­nie­nem po­wie­dzieć, że moje nowe ciała. Na na­gra­niach czę­sto wi­dzia­łem je wy­raź­nie. Pew­nie wśród nich znaj­do­wa­łeś się rów­nież Ty. Prze­wi­dział, że mogę się wy­mknąć spod kon­tro­li i bę­dzie mnie trze­ba za­stą­pić, nie raz.

Zo­ba­czy­łem, że to, co za­pa­mię­tu­je, ma bar­dzo nie­wie­le wspól­ne­go z tym, co na­praw­dę mówił na na­gra­niach. Na­bra­łem prze­ko­na­nia, że nie je­stem pierw­szym Henri Ho­gar­them, a jeśli to czy­tasz, rów­nież nie ostat­nim. Dla­te­go za­czą­łem spo­rzą­dzać no­tat­ki i na­pi­sa­łem ten list.

Je­steś w końcu mną. Liczę na to, że bę­dziesz kon­ty­nu­ował moje dzie­ło po­wstrzy­ma­nia pana R. i jego po­bra­tym­ców, zanim doj­dzie do tego, co na­zy­wa­ją zbio­ra­mi. Pa­mię­taj, że czas jest bli­ski. Ludzi jest wielu i roz­po­czę­li pod­no­sze­nie tem­pe­ra­tu­ry pla­ne­ty. Gady lubią cie­pło.

Koniec

Komentarze

Cześć, Go­lo­dhu/Radku!

 

Wy­szła tro­chę taka eks­po­zy­cja z eko prze­sła­niem na ko­niec – ja jed­nak wo­lał­bym coś z fa­bu­łą, choć przy­znam, że koń­ców­ka do­brze za­mknę­ła cały tekst :)

Cóż – daję punk­cik wię­cej “Dzie­dzic­twu…” ;)

 

Po­zdrów­ka!

Nie za­bi­ja­my pie­sków w opo­wia­da­niach. Nigdy.

Ko­men­tu­ję na bie­żą­co.

Po­czą­tek nie­ty­po­wy, za­in­try­go­wał mnie.

 

Widzę jed­nak, że nar­ra­tor tro­chę gubi się w tym, co wy­my­ślił. Twier­dzi, że ten, kto to czyta, jest nim, a on już nie żyje. Skoro tak, to czy­ta­ją­cy po­wi­nien wspo­mnie­nia mieć, a teo­ria, że „nie ma wszyst­kich” jest na­cią­ga­na tak jakby na po­trze­by opo­wia­da­nia. Tro­chę po­plą­ta­ne te formy, tzn. jak dla mnie cią­głe przy­po­mi­na­nie, że czy­ta­ją­cy list jest tym pi­szą­cym, spo­wal­nia hi­sto­rię.

 

– Jak się na­zy­wam?– pytam cza­sa­mi,

Brak prze­cin­ka po znaku za­py­ta­nia.

 

Hm, do­czy­ta­łam do końca, cho­dzi o klony, okej. Po­mysł ty­po­wy, choć aku­rat na niego nie wpa­dłam, bo li­czy­łam na coś dziw­niej­sze­go. I po­wiem tak: przez ten in­try­gu­ją­cy po­czą­tek, klony wy­da­ją mi się zbyt stan­dar­do­we. Z dru­giej stro­ny, ta po­plą­ta­na nar­ra­cja za­bu­rza od­biór tek­stu, na siłę sta­ra­jąc się uda­wać coś, czym nie jest. Za­sad­ni­cze py­ta­nie brzmi: czemu klon pi­szą­cy list nie po­wie­dział od razu, o co cho­dzi, tylko bawił się w zga­dy­wan­ki? Czemu sto­so­wał dziw­ne formy za­miast na­pi­sać wprost: je­steś klo­nem. I jak do­star­czył list? Był w no­tat­kach? Chyba tak, to naj­bar­dziej lo­gicz­ne.

Koń­ców­ka nie­zła, gady lubią cie­pło. Tylko że jak tak po­my­śleć, to tro­chę mało emo­cji w tym li­ście, w tej świa­do­mo­ści, że jest się klo­nem, że ludzi za­stę­pu­ją gady.

 

Ko­men­tarz po­rów­nu­ją­cy oba opo­wia­da­nia (uwaga, są spo­ile­ry do dru­gie­go opo­wia­da­nia), wkle­jo­ny do obu tek­stów:

Cięż­ki wybór, bo żadne opo­wia­da­nie nie za­chwy­ci­ło mnie ani szcze­gól­nie nie od­rzu­ci­ło. Oba na­pi­sa­ne po­praw­nie, w każ­dym autor miał swój po­mysł, a po­my­sły są zu­peł­nie różne, co tym bar­dziej spra­wia, że cięż­ko mi się zde­cy­do­wać. W „Dzie­dzic­twie Dzi­ba­nu” po­czą­tek był słab­szy, póź­niej też nie czu­łam kli­ma­tu, w miarę czy­ta­nia hi­sto­ria zdą­ży­ła mnie wcią­gnąć i koń­ców­ka na pewno do uśmie­chu. W „Zanim na­dej­dą zbio­ry” po­czą­tek mnie za­in­try­go­wał i od razu przy­cią­gnął do tek­stu, dając po­wo­dy do roz­my­ślań. Ale czy­ta­jąc dalej, nie zna­la­złam nic od­kryw­cze­go poza koń­ców­ką z klo­na­mi.

Myślę, że oba tek­sty są na po­dob­nym po­zio­mie, nie będę wy­bie­rać zwy­cięz­cy, bo jak dla mnie żaden nie jest gor­szy czy lep­szy.

Po­zdra­wiam,

Anan­ke

Oj cięż­ko mi wy­brać, który tekst lep­szy. Oba mają swoje mocne i słabe stro­ny, a przy tym w bar­dzo od­mien­ny spo­sób pod­cho­dzą do te­ma­tu.

Jeśli do­brze ro­zu­miem ideę po­je­dyn­ku to oba tek­sty były pi­sa­ne ra­czej na szyb­ko. W "Dzie­dzic­twie Dzi­ba­nu" to widać w drob­nych, ale jed­nak kłu­ją­cych mnie w oczy uster­kach. W "Zanim na­dej­dą zbio­ry" na ni­czym takim się nie po­tknę­łam (punkt dla "Zanim…").

 

Od stro­ny fa­bu­ły w "Dzie­dzic­twie Dzi­ba­nu" zde­cy­do­wa­nie wię­cej się dzie­je, tro­chę wolno się roz­krę­ca, ale koń­czy z przy­tu­pem. Na­to­miast w "Zanim na­dej­dą zbio­ry" fa­bu­ły pra­wie nie ma, jest wła­ści­wie sama eks­po­zy­cja. Cie­ka­wa, ale eks­po­zy­cja. (punkt dla "Dzie­dzic­twa Dzi­ba­nu").

 

W obu opo­wia­da­niach są rze­czy nie do końca spój­ne albo jasne, co znowu pew­nie wy­ni­ka z ogar­ni­czeń cza­so­wych i ob­ję­to­ścio­wych.

 

Osta­tecz­nie roz­strzy­gnę ten remis kry­te­rium cał­ko­wi­cie su­biek­tyw­nym pt "po­do­ba­ło mi się". U mnie zwy­cię­ża "Zanim na­dej­dą zbio­ry", bo kli­mat spi­sku i ta­jem­ni­cy bar­dziej mnie za­in­try­go­wał.

 

*ten sam ko­men­tarz wrz­cam pod oboma opo­wia­da­nia­mi

Ko­smos to ba­zgra­ni­na byle ja­kich wie­lo­krop­ków!

Twój jasz­czur siadł mi dużo bar­dziej. Nie znam za­ło­żeń, dla­te­go u kon­ku­ren­ta jasz­czur mi nie pa­so­wał. Żniwa brzmią okrop­nie. 

Nie za­wio­dę Cię, będę kon­ty­nu­ować! To zna­czy zro­bi­ło wra­że­nie;)

"nie mam jak po­rów­nać sa­mo­po­czu­cia bez ba­ła­ga­nu..." - Anan­ke

Po­mysł fajny, wy­ko­na­nie takie sobie, ale naj­bar­dziej mi nie sie­dzi tutaj forma, w ja­kiej po­da­łeś to danie. Forma listu bywa fajna, ale odzie­rasz w ten spo­sób tekst z emo­cji, któ­rych nie ma tutaj wcale. I wła­śnie ten brak emo­cji po­wo­du­je, że re­we­la­cje z za­koń­cze­nia są pła­skie, spra­woz­daw­cze, spi­na­ją się z ty­tu­łem i pa­su­ją do te­ma­tu, ale mam takie od­czu­cie, że do­sta­łem nie­źle wy­glą­da­ją­ce danie, obie­cu­ją­ce dobre wa­lo­ry sma­ko­we, a tak na­praw­dę nie­do­pra­wio­ne, po­zo­sta­wia­ją­ce mnie głod­nym ja­kie­goś smaku, który by je wy­róż­nił. Nie­ste­ty Twój kon­ku­rent, któ­re­go tekst też nie jest po­zba­wio­ny wad, wy­gry­wa w tym po­je­dyn­ku, bo dał mi choć tro­chę emo­cji.

Po­zdra­wiam ser­decz­nie

Q

Known some call is air am

Miś prze­czy­tał i oce­nił.

Po­ziom oby­dwu tek­stów po­je­dyn­ko­wych wy­da­je mi się bar­dzo wy­rów­na­ny, choć po­szli­ście cał­kiem in­ny­mi dro­ga­mi. Jedno opo­wia­da­nie sta­wia na teo­rie spi­sko­we, snuje opo­wieść o świe­cie, choć nie przed­sta­wia nam wiele fa­bu­ły. Dru­gie to hu­mo­ry­stycz­na prze­jażdż­ka spod znaku sza­lo­nej wy­obraź­ni.

Każde opo­wia­da­nie ma swoje mocne stro­ny. W Zbio­rach jest to przede wszyst­kim świet­nie opi­sa­ny motyw ma­ni­pu­la­cji pa­mię­cią od stro­ny ma­ni­pu­lo­wa­ne­go. W Dzi­ba­nie jest to koń­co­wy twist, taki tro­chę czar­ny humor. Oby­dwa mają też swoje braki, ale ze wzglę­du na to, że tek­sty po­cho­dzą z po­je­dyn­ków, więc czasu mie­li­ście mało, nie będę się roz­wo­dzić na ich temat.

Ko­niec koń­ców bar­dziej jed­nak po­do­ba­ły mi się Zbio­ry, więc oce­ni­łem je punk­cik wyżej.

Spo­koj­nie. Tak na­praw­dę mnie tu nie ma.

Oba­wiam się, że nie po­ję­łam, czym są ty­tu­ło­we zbio­ry, a tekst-list wydał mi się in­struk­cją od klona dla klona, jed­nak nie udało mi się zo­rien­to­wać, czemu ma słu­żyć.

 

– Jak się na­zy­wam?– pytam cza­sa­mi… → Brak spa­cji po py­taj­ni­ku.

Gdyby ci, któ­rzy źle o mnie myślą, wie­dzie­li co ja o nich myślę, my­śle­li­by o mnie jesz­cze go­rzej.

Jak się na­zy­wam?– pytam cza­sa­mi, nie przej­muj się, tego testu też nie są w sta­nie za­pa­mię­tać.

Dla­cze­go głów­ny bo­ha­ter pa­mię­ta? Bo robi no­tat­ki? Ła­twiej by­ło­by prze­szu­kać go, za­brać no­tat­ki i znów wy­czy­ścić pa­mięć, niż robić klona po klo­nie… Chyba, że nie zro­zu­mia­łam?

Cie­ka­we, ale muszę jesz­cze za­po­znać się z tek­stem ry­wa­la przed oceną. Wrócę tu jesz­cze.

 

*edit

Po­mi­mo po­wyż­sze­go po­wąt­pie­wa­nia, tekst mi się po­do­bał. Motyw ma­ni­pu­la­cji śle­dzi się z cie­ka­wo­ścią. Prze­cho­dzę do ocen, które będą się naj­bar­dziej opie­rać na oso­bi­stych pre­fe­ren­cjach, co do fa­bu­ły, bo po­ziom po­dob­ny.

Cóż za ma­te­ma­tycz­ny tytuł!

Pra­wie jak "Drze­wa cał­ko­we" ;)

Known some call is air am

Po­do­ba mi się po­mysł, forma listu jed­nak mocno ogra­ni­cza.

Przy­no­szę ra­dość :)

Ano­ni­mie,

za­po­wia­da­ło się do­brze, ale nie­ste­ty wraz z ko­lej­ny­mi aka­pi­ta­mi po­ja­wi­ło się roz­cza­ro­wa­nie. 

Po­mysł mia­łeś bar­dzo fajny. Szko­da, że nie udało Ci się go zbyt­nio roz­wi­nąć i spora część listu (bar­dzo cha­otycz­na też swoją drogą) nie wno­si­ła do fa­bu­ły tyle ile mogła. 

Mam spory nie­do­syt (co swoją drogą też jest dobre, bo mnie za­cie­ka­wi­łeś), bo mam po­czu­cie, że można by za­wrzeć tutaj wię­cej. Albo po pro­stu roz­wi­nąć o te 2-3k zna­ków i zo­sta­wić coś wię­cej niż okru­chy fa­bu­ły i nie­do­po­wie­dze­nia. Mamy Pana Rap­to­ra i chyba smoki wła­da­ją­ce zie­mią i że­ru­ją­ce na lu­dziach? Na plus forma listu, choć ma swoje wady. 

 

 

 

Ge­ne­ral­nie oba tek­sty są dość po­rów­ny­wal­ne jeśli cho­dzi o ocenę i mam dy­le­mat, który po­wi­nien wy­grać. Wy­da­je się, że “Zbio­ry” jed­nak oce­nił­bym ciut wyżej… Ale do­słow­nie o włos.

Widać, że oba tek­sty nie prze­le­ża­ły swo­je­go czasu w szu­fla­dzie, osta­tecz­nie więc “wy­szło jak wy­szło”.

Dziś po­zwo­lę sobie na nieco kry­ty­ki, liczę, że au­to­rzy nie będą mieli mi tego za złe.

***

Po­wyż­szy tekst jest na­pi­sa­ny cięż­szym ję­zy­kiem niż “Dzie­dzic­two Dzi­ba­nu”. Czy­ta­ło się po pro­stu go­rzej i mimo, że short jest pra­wie o po­ło­wę krót­szy niż u prze­ciw­ni­ka, nie od­czu­łem tego, a wręcz prze­ciw­nie – ba­lan­so­wa­li­śmy tu na kra­wę­dzi, gdzie lek­tu­ra sta­ła­by się nu­żą­ca.

Okej – co tu mamy? Można się do­my­ślić, że jasz­czu­ry pro­wa­dzą jakąś ho­dow­lę na Ziemi. Su­ge­stia z ocie­ple­niem kli­ma­tu, któ­re­go je­ste­śmy świad­ka­mi w rze­czy­wi­stym świe­cie, ma za za­da­nie ure­al­nić tekst i spra­wić, że za­cznie­my się za­sta­na­wiać, czy fak­tycz­nie coś nie jest na rze­czy.

Oba­wiam się jed­nak, że tego typu ma­ni­pu­la­cja roz­wi­nię­tą cy­wi­li­za­cją tech­no­lo­gicz­ną by­ła­by zwy­czaj­nie bez­sen­sow­na.

Po pierw­sze – nie ist­nie­je naj­mniej­sza po­trze­ba utrzy­my­wa­nia “bra­ku­ją­ce­go ogni­wa” w po­sta­ci klona za­rzą­dza­ją­ce­go Zie­mią. Przy tak wy­so­kiej tech­no­lo­gii, jasz­czu­ry mo­gły­by uda­wać Zie­mian sa­me­mu, bez więk­sze­go ry­zy­ka de­ma­ska­cji. I tak zresz­tą wy­glą­da obec­nie funk­cjo­nu­ją­ca teo­ria spi­sko­wa. Po­stać Ho­ghar­ta nie jest re­al­nie po­trzeb­na, całe to skom­pli­ko­wa­ne za­mie­sza­nie z klo­na­mi, ma­ni­pu­la­cją pa­mię­cią itd jest nie­eko­no­micz­nym mno­że­niem bytów nad po­trze­bę. Co wię­cej – jest to “sin­gle point of fa­ilu­re”, co do­dat­ko­wo pod­wa­ża ra­cjo­nal­ność i za­sad­ność ta­kiej kon­struk­cji fa­bu­lar­nej.

Po dru­gie – gdyby lu­dzie mieli być obiek­tem “zbio­rów” (jakiś ro­dzaj ho­dow­li/po­lo­wa­nia?) to utrzy­my­wa­nie skom­pli­ko­wa­nej tech­no­lo­gii i danie im wol­nej ręki by­ło­by strza­łem we wła­sną stopę. Wy­da­je się o wiele bar­dziej lo­gicz­nym, by Rep­ti­lia­nie utrzy­my­wa­li ludzi na po­zio­mie tech­no­lo­gicz­nym ka­mie­nia łu­pa­ne­go i tylko do­star­cza­li żyw­ność / roz­wią­za­nia tech­no­lo­gicz­ne, czy­niąc ludzi to­tal­nie za­leż­ny­mi. Wręcz – mo­gli­by ho­do­wać ludzi jak obec­nie trzy­ma się zwie­rzę­ta ho­dow­la­ne, usu­wa­jąc z ludz­kiej cy­wi­li­za­cji mowę i prze­ka­zy­wa­nie wie­dzy. Czło­wiek nie na­uczo­ny mówić i kar­mio­ny, nie­wie­le nie­ste­ty róż­nił­by się w za­cho­wa­niach od małp człe­ko­kształt­nych. Jeśli miał­by być zje­dzo­ny, czy ho­do­wa­ny na mięso i krew, to cała ta skom­pli­ko­wa­na hi­sto­ria, która sta­no­wi oś shor­ta jest naj­zwy­czaj­niej w świe­cie ZBY­TECZ­NA. 

Na plus:

Ogól­ny kli­mat pa­ra­noi i spi­sku wy­szedł bar­dziej niż do­brze. Po­mysł z mo­dy­fi­ko­wa­niem pa­mię­ci jest fajny i do­da­je hi­sto­rii smacz­ków, które bar­dzo lubię. 

Cho­ciaż mój wpis wy­glą­da na popis cze­pial­stwa (mam na­dzie­ję, że nie aż tak ostre­go?), to osta­tecz­nie po­wie­dział­bym, że to opo­wia­da­nie wy­pa­dło le­piej niż na­pi­sa­ne przez prze­ciw­ni­ka.

Ge­ne­ral­nie obu tek­stom za­bra­kło czasu na “doj­rze­wa­nie”, do­brze by im zro­bi­ła szu­fla­da i rzut okiem po pew­nym cza­sie, ale ro­zu­miem na­tu­rę po­je­dyn­ku :)

Cześć!

 

Świet­ny po­mysł (przy­naj­mniej na 5), któ­re­go jed­nak nie wy­ko­rzy­sta­łeś imho (albo zwy­czaj­nie nie roz­po­zna­łem, do czego na­wią­zu­jesz: Wiet­nam, sta­tek My­sti­cal Cru­ises i dla­te­go jakoś nie prze­mó­wi­ło). List od po­przed­ni­ka – świet­nie, od po­cząt­ku przy­cią­ga uwagę, ale za dużo tu opisu a za mało ob­ra­zu sy­tu­acji. Jak na tak krót­ką formę za­bra­kło in­for­ma­cji istot­nych i at­mos­fe­ry nie­pew­no­ści (lęku o wła­sne życie, pa­ra­noi co jest praw­dą a co fał­szem), a za­ła­pa­ło się nieco tech­ni­ka­liów, które – jak ro­zu­miem – nie są tu sed­nem spra­wy, a bar­dzo osła­bia­ją od­biór.

Obraz nieco po­pra­wia za­koń­cze­nie, w któ­rym część wąt­ków za­czy­na się zbie­gać, ale nadal mam wra­że­nie, że za­bra­kło le­d­wie kilku zdań wię­cej, by wy­brzmia­ło to znacz­nie moc­niej.

Tyle ode mnie. Aha, sta­wiam, że au­to­rem jest: Radek

 

Po­zdra­wiam!

„Po­szu­ki­wa­nie praw­dy, która, choć­by naj­gor­sza, mo­gła­by tłu­ma­czyć jakiś sens czy choć­by kon­se­kwen­cję w tym, czego je­ste­śmy świad­ka­mi wokół sie­bie, przy­no­si je­dy­ną moż­li­wą od­po­wiedź: że samo po­szu­ki­wa­nie jest, lub może stać się, ową praw­dą.” J.Kaczmar­ski

Nie, Panie Krar! To opo­wia­da­nie z pew­no­ścią na­pi­sał Go­lodh!

Nie za­bi­ja­my pie­sków w opo­wia­da­niach. Nigdy.

Nie, Panie Krar! To opo­wia­da­nie z pew­no­ścią na­pi­sał Go­lodh!

Też tak uwa­żam.

Spo­koj­nie. Tak na­praw­dę mnie tu nie ma.

Na po­czą­tek może po­wiem, że oba opka mi się po­do­ba­ją, bo po­ru­sza­ją temat, który jest dla mnie cał­kiem in­te­re­su­ją­cy. No, ale trze­ba wy­brać lep­sze, więc niech prze­mó­wią gwiazd­ki.

(Taki sam ko­men­tarz jest pod dru­gim tek­stem.)

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Moim zda­niem to opo­wia­da­nie na­pi­sał Ano­nim… To dru­gie rów­nież. Czyli mamy po­je­dy­nek dwóch Ano­ni­mów. Nie dzię­kuj­cie za wy­ja­śnie­nie za­gad­ki, pod­po­wiedź była czy­stą przy­jem­no­ścią XD

Hm hmmm. Mam mie­sza­ne uczu­cia do­ty­czą­ce tek­stu.

Z jed­nej stro­ny jest cie­ka­we za­cze­pie­nie uwagi czy­tel­ni­ka, po­przez bez­po­śred­nie zwro­ty i próby ujed­no­li­cze­nia fik­cji i rze­czy­wi­sto­ści, jed­nak potem się to roz­jeż­dża. Wy­da­je mi się, że nawet zwrot w stylu "czy­tasz to w bez­piecz­nym miej­scu, ale to tylko ułuda" pa­so­wa­ło­by bar­dziej do emo­cji czy stanu czy­tel­ni­ka, niż bycie pre­zy­den­tem państw. 

Potem jest lekki chaos i na­gro­ma­dze­nie dziw­no­ści co spra­wi­ło, że byłem zdez­o­rien­to­wa­ny. Ogól­nie ta dziw­ność jest dobra na swój spo­sób, bo dzię­ki niej wcho­dzi ta­jem­ni­czość, bra­ku­je mi tu cze­goś w stylu kon­se­kwen­cji i pla­no­wa­nia przy­czy­no­wo-skut­ko­we­go.

Ogól­nie to trud­ny wybór, ale w ry­wa­li­za­cji daję 4/6 punk­tów i wy­da­je mi się, że au­to­rem jest Go­lodh. 

Na­dzie­je chyba się speł­nia­ją, skoro jest ich coraz mniej.

Prze­czy­ta­łam oba opka i w obu przy­pad­kach widać po­śpiech i mo­men­ta­mi szwan­ku­je lo­gi­ka.

Tutaj za­sta­na­wiam się, co było pierw­sze – ludz­ka głu­po­ta i chci­wość, czy rep­ti­lia­nie, bo wy­glą­da na to, że to Ci dru­dzy są od­po­wie­dzial­ni za ocie­ple­nie pla­ne­ty. I tro­chę wy­ska­ku­ją jak dia­beł z pu­deł­ka. Bo, dobra ro­zu­miem rząd świa­to­wy, i całą resz­tę, ale po­cho­dze­nia pana R. do­ciec nie po­tra­fię. Po­do­bał mi się po­mysł z klo­na­mi i wpły­wa­niem na ludz­kie umy­sły, a także wi­do­mość zo­sta­wio­na przez bo­ha­te­ra dla jego no­stęp­cy. I za te wątki oce­niam punk­cik wyżej.

A swoją drogą czemu taki dziw­ny tryb gło­so­wa­nie? Chcie­li­ście się od­róż­nić od resz­ty po­je­dyn­ko­wi­czów? ;)

Chcia­ła­bym w końcu prze­czy­tać coś opty­mi­stycz­ne­go!

Ten tekst po­do­ba mi się bar­dziej.

Na ko­la­na nie pa­dłam – list mo­men­ta­mi wy­da­je się sztucz­ny; tro­chę in­fo­dum­pów. Kur­czę, trud­no pisać do sie­bie o czymś nowym. Ja pew­nie by­ła­bym bar­dziej kon­kret­na (na co uwa­żać, z czym się nigdy nie zdra­dzać itp.), ale jesz­cze nigdy nie wi­dzia­łam wła­sne­go klona, więc mogę się mylić.

Cie­pła pu­en­ta mnie urze­kła. To by wy­ja­śnia­ło, dla­cze­go tak głu­pio się za­cho­wu­je­my. No, dobra, wiem, że dy­le­mat więź­nia i resz­ta teo­rii gier wy­ja­śnia to o wiele le­piej.

Ob­sta­wiam Go­lo­dha.

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Fajne, po­do­bał mi się po­mysł, taki misz-masz wła­ści­wie wielu fabuł ;) Co mo­gło­by też być za­rzu­tem, ale chyba nie­źle za­gra­ło.

Mi­nu­sem jest krót­kość, wszyst­ko jakby ści­snię­te, ale chyba tego się nie unik­nie…

Po­zdro!

Che mi sento di morir

Po­do­ba mi się kon­cep­cja listu. Z wy­ko­na­niem tro­chę go­rzej. Nawet je­że­li chaos w wy­po­wie­dzi au­to­ra listu po­trak­tu­ję jako od­zwier­cie­dle­nia stanu jego umy­słu – pięk­ny pokaz pa­ra­noi, oczy­wi­ście uza­sad­nio­nej. Koń­ców­ka wy­da­je się być mocno przy­spie­szo­na, więc wy­szedł z tego bar­dziej in­fo­dump. Z dru­giej stro­ny tego typu list po­wi­nien być in­fo­dum­pem, skoro jest to ostrze­że­niem dla na­stęp­cy i po­wi­nien za­wie­rać jak naj­wię­cej uży­tecz­nych in­for­ma­cji. W trak­cie czy­ta­nia czu­łam się dość zdez­o­rien­to­wa­na, żadne z moich przy­pusz­czeń “o co cho­dzi” się nie po­twier­dzi­ło, ale przyj­mu­ję, że to pro­blem po mojej stro­nie.

Po­zdra­wiam :)

Dzień do­be­rek. 

Cie­ka­wa nar­ra­cja, niby forma listu, ale czemu nie za­pi­sa­na kur­sy­wą? Nie wiem, jakoś bar­dziej by mi to pa­so­wa­ło. Zwra­ca się niby do czy­tel­ni­ka, stąd wiel­kie li­te­ry, ale nie ma w tym kon­se­kwen­cji: 

Twoi ko­mi­sa­rze po­dró­żu­ją w ta­kich sa­mych ste­row­cach jak twój, za­wsze w po­bli­żu. Ni­cze­go im w życiu nie bra­ku­je, tak samo jak Tobie.

Sprawdź to. We­zwij se­kre­ta­rza albo ko­go­kol­wiek z two­je­go ha­re­mu.

→ Raz z dużej raz z małej, jak leci. 

 

Hmmm, no jak wspo­mi­na­łem wcze­śniej – trud­no mnie kupić za­da­nym te­ma­tem. 

Go­lo­do­hu ( w mojej opi­nii) – motyw jasz­czu­ra nie­zły, ale w po­da­nej for­mie takie po pro­stu śred­nia­we. Daję remis, żaden tekst mi dup­ska nie urwał, ani nawet łba ;) 

Ten tekst jest moim fa­wo­ry­tem, bo ma fajny na­strój, no i bar­dziej kla­sycz­nie od­no­si się do rep­ti­liań­skiej teo­rii spi­sko­wej :)

http://altronapoleone.home.blog

Po­mysł bar­dzo w dechę, za­pew­ne ca­łość spodo­ba­ła­by mi się bar­dziej, gdy­bym nie prze­czy­ta­ła do­słow­nie wczo­raj, na tym por­ta­lu, opo­wia­da­nia opar­te­go na tym samym po­my­śle :P No i ostat­nie dwa zda­nia super. Wrzu­cam czte­ry gwiaz­decz­ki, mój fa­wo­ryt w po­je­dyn­ku.

 

EDIT: Po na­my­śle zmie­niam jed­nak na pięć gwiaz­dek, bo czemu tekst ma cier­pieć za moje wczo­raj­sze wy­bo­ry czy­tel­ni­cze.

deviantart.com/sil-vah

ca­łość spodo­ba­ła­by mi się bar­dziej, gdy­bym nie prze­czy­ta­ła do­słow­nie wczo­raj, na tym por­ta­lu, opo­wia­da­nia opar­te­go na tym samym po­my­śle

Cie­ka­we, czy my­ślisz o Lo­tha­rze Co­bol­da? Bo mi się z tym tro­chę sko­ja­rzy­ło.

http://altronapoleone.home.blog

Tak, dra­ka­ino, wła­śnie ten tekst :) A czy­ta­łam z po­le­caj­ki (mi­mo­cho­dem, co praw­da, ale jed­nak) ma­ra­sa pod no­mi­no­wa­nym opo­wia­da­niem Cor­ri­na.

deviantart.com/sil-vah

Po­je­dy­nek wy­rów­na­ny, w tym opku – myśli. Sta­wiasz na nie, nie bu­du­jąc fa­bu­ły, a jeśli już, zdaje się her­me­tycz­na, bo tro­chę grzy­bów wrzu­ci­łeś do tego barsz­czu. 

Lo­gi­ka za­pro­wa­dzi cię z punk­tu A do punk­tu B. Wy­obraź­nia za­pro­wa­dzi cię wszę­dzie. A.E.

Na­rzu­ci­li­śmy sobie ogra­ni­cze­nie, żeby ma­sko­wać au­tor­stwo nie tylko przez wrzu­ca­nie tek­stów ano­ni­mo­wo, ale rów­nież tre­ścią. To był za­sad­ni­czy powód, dla któ­re­go po­sta­no­wi­łem na­pi­sać opo­wia­da­nie po­zba­wio­ne akcji i w for­mie (z mo­je­go punk­tu wi­dze­nia) eks­pe­ry­men­tu, bo listu do sa­me­go sie­bie (w nowej od­sło­nie).

Aż cud, że wy­gra­łem, ale cie­szę się bar­dziej niż gło­su­ją­cy myślą.

 

@Kro­kus:

Też nie lubię w li­te­ra­tu­rze eks­pe­ry­men­tów for­mal­nych. Faj­nie by­ło­by za­cząć w stylu:

“Budzę się, ale pod łóż­kiem, we wklę­śnię­ciu kształt­ki z włók­na wę­glo­we­go, wy­ma­ca­łem list. Prze­czy­ta­łem go, ale to jakiś żart.” Jed­nak wpadł­byś, że ja to ja, a nie on.

Na końcu nie miało być prze­sła­nia eko­lo­gicz­ne­go, ale na­wią­za­nie do rep­ti­for­mo­wa­nia Ziemi (przez ana­lo­gię do ter­ra­for­mo­wa­nia Marsa).

 

@Anan­ke:

Za­sad­ni­cze py­ta­nie brzmi: czemu klon pi­szą­cy list nie po­wie­dział od razu, o co cho­dzi, tylko bawił się w zga­dy­wan­ki?

Mu­siał naj­pierw prze­ko­nać swo­je­go czy­tel­ni­ka, że to praw­da, uwia­ry­god­nić się. List ma trzy czę­ści: uwia­ry­god­nie­nie au­to­ra, prze­kaz in­for­ma­cji po­łą­czo­ny ze “skąd to wiem”, ostrze­że­nie.

Czemu sto­so­wał dziw­ne formy za­miast na­pi­sać wprost: je­steś klo­nem. I jak do­star­czył list?

Jak­byś się za­cho­wa­ła, jeśli kom­pu­ter po­ka­zał­by Ci ko­mu­ni­kat: “je­steś klo­nem”? Na przy­kład ja bym nie uwie­rzył i nawet nie czy­tał dalej. Po­trak­to­wał­bym to jako nie­śmiesz­ny żart (zwany bez­be­kiem). Spo­so­bu do­star­cze­nia listu nie ma, ale to samo w sobie jest po­my­słem na opo­wia­da­nie. Henri uważa, że rep­ti­lia­nie po­tra­fią mu czy­tać pa­mięć przy oka­zji ko­pio­wa­nia świa­do­mo­ści na in­ne­go klona. Dla­te­go mu­siał­by do­star­czyć list na­stęp­cy, nie pa­mię­ta­jąc póź­niej, jak to zro­bił.

– Jak się na­zy­wam?– pytam cza­sa­mi,

Brak prze­cin­ka po znaku za­py­ta­nia.

Py­ta­łem dwóch po­lo­ni­stów (irl), trze­ci uciekł, ale obaj twier­dzi­li, że nie. Spa­cja/od­stęp to tak.

Myślę, że oba tek­sty są na po­dob­nym po­zio­mie, nie będę wy­bie­rać zwy­cięz­cy, bo jak dla mnie żaden nie jest gor­szy czy lep­szy.

Dzię­ku­ję za prze­czy­ta­nie, uwagi i ocenę.

 

@min­de­na­mi­faj:

Dzię­ku­ję za punkt, szcze­gól­nie mnie cie­szy, że su­biek­tyw­ny. A gdzie mam w tym tek­ście nie­spój­ność? Bo ta­jem­ni­ca jest. Henri nie wie, jakie są słabe stro­ny rep­ti­lian, ale coś su­ge­ru­je.

 

@Am­bush:

Twój jasz­czur siadł mi dużo bar­dziej.

Dzię­ku­ję :-)

 

@O­ut­ta Sewer:

Ro­zu­miem, ale za­zdrosz­czę sta­lo­wych ner­wów.

 

@Ko­ala­75:

Dzię­ku­ję mi­sio­wi.

 

@Ge­ki­ka­ra:

Dzię­ku­ję, ale nie mam we­wnętrz­ne­go prze­ko­na­nia, że tekst byłby lep­szy, jeśli dał­bym sobie wię­cej czasu. Niby były na to dwa ty­go­dnie, ale pi­sa­łem go­dzi­nę (mniej) i go­dzi­nę po­pra­wia­łem.

 

@re­gu­la­to­rzy:

 tekst-list wydał mi się in­struk­cją od klona dla klona, jed­nak nie udało mi się zo­rien­to­wać, czemu ma słu­żyć.

Zga­dza się. W sumie to są ich we­wnętrz­ne spra­wy, co sami sobie chcą prze­ka­zać, ale nie­któ­rzy czy­tel­ni­cy się zo­rien­to­wa­li. Treść miała słu­żyć oca­le­niu ludz­ko­ści, więc w sumie ni­cze­mu istot­ne­mu.

 

Spa­cja przed myśl­ni­kiem (pół­pau­za = n-dash) – do­da­na.

 

@M.G.Zanadra:

Dla­cze­go głów­ny bo­ha­ter pa­mię­ta? Bo robi no­tat­ki? Ła­twiej by­ło­by prze­szu­kać go, za­brać no­tat­ki i znów wy­czy­ścić pa­mięć, niż robić klona po klo­nie… Chyba, że nie zro­zu­mia­łam?

Zro­zu­mia­łaś ide­al­nie! Tak wła­śnie robią. A czysz­czą wy­biór­czo pa­mięć przy ko­pio­wa­niu świa­do­mo­ści z klona na klona. Wtedy nisz­czą no­tat­ki.

List służy prze­ka­za­niu wie­dzy no­we­mu eg­zem­pla­rzo­wi, który nie ma kom­plet­nej pa­mię­ci ani no­ta­tek po­przed­ni­ka.

 

@wilk-zi­mo­wy:

Cóż za ma­te­ma­tycz­ny tytuł!

A miało być rol­nic­two.

 

@Anet:

Po­do­ba mi się po­mysł, forma listu jed­nak mocno ogra­ni­cza.

Na pewno!

 

@Shan­ti:

Mamy Pana Rap­to­ra i chyba smoki wła­da­ją­ce zie­mią i że­ru­ją­ce na lu­dziach? Na plus forma listu, choć ma swoje wady. 

Dzię­ku­ję za prze­czy­ta­nie i tak o tym jest :-)

Na razie wła­da­ją przez wy­zna­czo­nych przed­sta­wi­cie­li.

 

@si­lver_ad­vent:

Dzię­ku­ję za oce­nie­nie tego tek­stu ciut wyżej.

Po pierw­sze – nie ist­nie­je naj­mniej­sza po­trze­ba utrzy­my­wa­nia “bra­ku­ją­ce­go ogni­wa” w po­sta­ci klona za­rzą­dza­ją­ce­go Zie­mią. Przy tak wy­so­kiej tech­no­lo­gii, jasz­czu­ry mo­gły­by uda­wać Zie­mian sa­me­mu, bez więk­sze­go ry­zy­ka de­ma­ska­cji.

Jasz­czu­ry z opo­wia­da­nia nie są w sta­nie mówić po ludz­ku. Nie zmie­nia­ją wy­glą­du ina­czej niż przez sy­mu­la­cje w gło­wach wy­bra­nych (zmo­dy­fi­ko­wa­nych) ludzi.

Po dru­gie – gdyby lu­dzie mieli być obiek­tem “zbio­rów” (jakiś ro­dzaj ho­dow­li/po­lo­wa­nia?) to utrzy­my­wa­nie skom­pli­ko­wa­nej tech­no­lo­gii i danie im wol­nej ręki by­ło­by strza­łem we wła­sną stopę.

Tak, ale jasz­czu­ry (te z opo­wia­da­nia) roz­mna­ża­ją się po­wo­li i żyją bar­dzo długo. Co wię­cej, przez 1000 lat osob­nik jest nie­świa­do­my i nawet nie na­da­je się do nauki. Nasz roz­wój tech­no­lo­gicz­ny mógł im umknąć, ale jak go za­uwa­ży­ły, to wpa­dły na po­mysł, żeby użyć ludzi do przy­sto­so­wa­nia pla­ne­ty do “wiel­kie­go wyj­ścia” z pod­zie­mi.

Jeśli miał­by być zje­dzo­ny, czy ho­do­wa­ny na mięso i krew, to cała ta skom­pli­ko­wa­na hi­sto­ria, która sta­no­wi oś shor­ta jest naj­zwy­czaj­niej w świe­cie ZBY­TECZ­NA. 

A jeśli ho­do­wa­ni na mięso, skóry i przy oka­zji jako bydło ro­bo­cze? Gady nie naj­le­piej zno­szą zmia­ny tem­pe­ra­tur. Dla niech wyj­ście z pod­zie­mi też by­ło­by re­wo­lu­cją kul­tu­ro­wą. Mu­sie­li­by eks­plo­ato­wać ludzi, a nie przy­ja­zne i smacz­ne owady.

Ge­ne­ral­nie obu tek­stom za­bra­kło czasu na “doj­rze­wa­nie”, do­brze by im zro­bi­ła szu­fla­da i rzut okiem po pew­nym cza­sie, ale ro­zu­miem na­tu­rę po­je­dyn­ku :)

Dzię­ku­ję, ale się nie zga­dzam. Ta forma u mnie nie żre.

 

@kra­r85:

Miało się zbie­gać na ko­niec, bo list miał trzy fazy: prze­ko­na­nie sa­me­go sie­bie, że to nie żart, strzę­py ze­bra­nych in­for­ma­cji i ostrze­że­nie.

A zga­dłeś, że ja to ja, bo zna­łeś jeden szcze­gół :-P

 

@SNDWLKR:

Gwiazd­ki prze­mó­wi­ły :-)

(astro­lo­gia?)

 

@Sa­gitt:

"czy­tasz to w bez­piecz­nym miej­scu, ale to tylko ułuda" pa­so­wa­ło­by bar­dziej do emo­cji czy stanu czy­tel­ni­ka, niż bycie pre­zy­den­tem państw. 

Tak, ale ideą tego listu jest to, że nikt inny oprócz wy­bra­ne­go “pre­zy­den­ta wszyst­kie­go” nawet nie wie o ist­nie­niu pana Rap­to­ra i jasz­czu­rów. Nowy klon też nie wie.

Choć "czy­tasz to w bez­piecz­nym miej­scu, ale to tylko ułuda" jest faj­nym sfor­mu­ło­wa­niem.

 

@Ir­ka­_Luz:

mo­men­ta­mi szwan­ku­je lo­gi­ka

A gdzie?

A swoją drogą czemu taki dziw­ny tryb gło­so­wa­nie? Chcie­li­ście się od­róż­nić od resz­ty po­je­dyn­ko­wi­czów? ;)

Chcie­li­śmy być ła­ska­wi dla czy­tel­ni­ków. Jeśli ktoś prze­czy­ta jedno opo­wia­da­nie, za­ła­mie się i nie bę­dzie mógł prze­czy­tać dru­gie­go – dalej może za­gło­so­wać.

 

@Fin­kla:

Na ko­la­na nie pa­dłam

Czyli oprócz po­zio­mu za­im­ko­zy mamy ko­lej­ne kry­te­rium oceny tek­stu – moc oba­la­ją­cą (za­no­tu­ję!) :-)

Ja pew­nie by­ła­bym bar­dziej kon­kret­na (na co uwa­żać, z czym się nigdy nie zdra­dzać itp.),

Tro­chę ta­kich uwag jest: nie rób no­ta­tek, nie na­gry­waj…

 

@Ba­se­ment­Key:

Fajne, po­do­bał mi się po­mysł, taki misz-masz wła­ści­wie wielu fabuł ;) Co mo­gło­by też być za­rzu­tem, ale chyba nie­źle za­gra­ło.

Dzię­ku­ję :-)

 

@Ma­Le­eNa:

W trak­cie czy­ta­nia czu­łam się dość zdez­o­rien­to­wa­na, żadne z moich przy­pusz­czeń “o co cho­dzi” się nie po­twier­dzi­ło, ale przyj­mu­ję, że to pro­blem po mojej stro­nie.

A może jest źle na­pi­sa­ne…

 

@Ne­ar-De­ath:

Też nie wie­dzia­łem, czy po­win­no być “twój” czy “Twój”. W końcu wy­szło mie­sza­nie i nie ujed­no­li­ci­łem.

Tylko nie mów na mnie Go­lodh, bo potem mam pro­ble­my z toż­sa­mo­ścia: czy ja to ja, czy on…

 

@dra­ka­ina:

Dzię­ku­ję :-)

 

@Silva:

Po­mysł bar­dzo w dechę, za­pew­ne ca­łość spodo­ba­ła­by mi się bar­dziej, gdy­bym nie prze­czy­ta­ła do­słow­nie wczo­raj, na tym por­ta­lu, opo­wia­da­nia opar­te­go na tym samym po­my­śle :P

Które to?

Lo­thar Co­bol­da? Prze­czy­tam!

 

@Asy­lum:

Sta­wiasz na nie, nie bu­du­jąc fa­bu­ły,

Tak, bałem się zde­ma­sko­wa­nia, że ja to ja, a nie ano­nim.

Pokój – szczę­śli­wość; ale bo­jo­wa­nie Byt nasz pod­nieb­ny

Grat­ki. :-)

Bab­ska lo­gi­ka rzą­dzi!

Hej, wy­bacz za zwło­kę (czy­ta­łem od razu, tylko z ko­men­ta­rzem tak zwle­ka­łem), ale w końcu je­stem!

 

Tak więc: po­mysł był fajny, sko­ja­rzył mi się z świet­nym od­cin­kiem Do­cto­ra Who – He­aven Sent, jeśli nie wi­dzia­łeś, to obej­rzyj ko­niecz­nie! :P

Wplą­ta­nie w to glo­bal­ne ocie­ple­nie też fajne.

Mimo wszyst­ko tro­chę taki frag­ment z tego wy­szedł:P Bra­ko­wa­ło mi nieco pu­en­ty tego spi­sku pana R. i listu. Zna­czy w tej for­mie niby nie jest po­trzeb­ne, ale jak­byś jesz­cze coś do tego wy­my­ślił i dodał, to jest to miej­sce, gdzie tekst mógł­by zy­skać imho.

Слава Україні!

Prze­czy­ta­łem, gło­so­wa­łem, a sko­men­to­wać za­po­mnia­łem. Po­de­pnę się pod Go­lo­dha – mnie też bra­kło pu­en­ty i wal­czy­łem z po­czu­ciem, że to ra­czej frag­ment niż sa­mo­dziel­ny szor­ciak. Nu­ży­ło mnie też nieco tempo akcji, cho­ciaż ję­zy­ko­wo po­do­ba­ło mi się bar­dziej niż opko ad­wer­sa­rza.

Fi­nal­nie prze­wa­ży­ła jed­nak płyn­ność akcji i humor, co dla mnie dziw­ne, bo we­dług swo­je­go opty­mal­ne­go gustu wi­nie­nem był wy­brać Twoje, wznio­ślej­sze i po­waż­niej­sze opko (nie­spe­cjal­nie lubię tek­sty w kon­wen­cji żar­to­bli­wej). Cóż, życie to pasmo nie­spo­dzia­nek :)

 

Z po­zdro­wie­nia­mi,

fms­du­val

"- Znisz­czy­li­śmy coś swoją obec­no­ścią - po­wie­dział Ber­nard - być może czyiś świat." V. Woolf

Bar­dzo dzię­ku­ję za ko­men­ta­rze. Sta­ra­łem się utrzy­mać at­mos­fe­rę osa­cze­nia i do­da­nie akcji (ja­kieś jasz­czur­cze ko­man­do? walka z dy­sy­den­ta­mi? na­wie­dzo­na sekta an­ty-smo­kow­ców?) ob­ni­ży­ło­by dla mnie emo­cję. Ma­sko­wa­nie toż­sa­mo­ści au­to­ra rów­nież nie było bez zna­cze­nia.

Oczy­wi­ście dal­szy ciąg też mam wy­my­ślo­ny :-)

 

Pokój – szczę­śli­wość; ale bo­jo­wa­nie Byt nasz pod­nieb­ny

Hej,

 

Na­zy­wam się Henri Ho­garth, tak samo jak ty i jeśli to czy­tasz, pew­nie nie żyję, a ty je­steś mną.

to ten mo­ment, kiedy pierw­sze zda­nie mu­sisz prze­czy­tać ze trzy razy, żeby upew­nić się, czy na pewno do­brze je zro­zu­mia­łaś XD

 

Wy­bie­ra­łem nie­głu­pich współ­pra­cow­ni­ków, ale in­te­li­gen­cja nie jest w sta­nie prze­kro­czyć ogra­ni­czeń na­rzu­co­nych przez wsz­czep w mózgu.

nie­źle to wy­my­śli­łeś 

 

miał ga­dzią po­stać

kie­dyś, za mło­dych lat czy­ta­łam opo­wia­da­nie sf o “ga­dach”, które stwo­rzy­ły cy­wi­li­za­cje tech­nicz­ną. Pa­mię­tam, że zro­bi­ło na mnie spore wra­że­nie – jak ten frag­ment…

 

Ko­niec mnie po­wa­lił na zie­mię. Świet­ne! Jedna z lep­szych rze­czy, jakie ostat­nio czy­ta­łam. Je­stem pod ogrom­nym wra­że­niem po­my­słu i wy­ko­na­nia! Po­zdro­wion­ka :)

 

Hej, Baś­koSz­cze­pa­now­ska! Dzię­ku­ję za prze­czy­ta­nie i ko­men­tarz, cie­szę się.

kie­dyś, za mło­dych lat czy­ta­łam opo­wia­da­nie sf o “ga­dach”, które stwo­rzy­ły cy­wi­li­za­cje tech­nicz­ną. Pa­mię­tam, że zro­bi­ło na mnie spore wra­że­nie – jak ten frag­ment…

Miło mi. Gady są wdzięcz­nym obiek­tem, bo mamy przed nimi wbu­do­wa­ny lęk.

Dzię­ki!

Pokój – szczę­śli­wość; ale bo­jo­wa­nie Byt nasz pod­nieb­ny

Nowa Fantastyka