- Opowiadanie: Fascynator - Wibrator...

Wibrator...

               Ska­ka­nie po forum to tu, to tam i wy­mą­drza­nie się, sa­me­mu będąc (w miarę)

bez­piecz­nym – to duże faux pas… Czas więc naj­wyż­szy zjeść tę żabę.

Jimie, dzię­ki za in­spi­ra­cję – ten ro­bo­cik, który żad­nej bia­ło­gło­wie nie prze­pu­ścił – heh.

Nie bar­dzo czuć to wszyst­ko fan­ta­sty­ką – same fakty po fak­tach, ewen­tu­al­nie fakty przed

(moż­li­wy­mi) fak­ta­mi.

Brak ostre­go seksu, po­to­ków krwi, czar­nej magii a nawet smo­ków… nuda…

Na po­cie­chę jest tylko za­bro­nio­ne (?) lo­ko­wa­nie pro­duk­tu oraz jeden, taki sobie, wul­ga­ryzm.

Be­to­wa­nie też moje, więc co złego to mea culpa…

Je­dzie­my?...

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Wibrator...

 …jaki jest, każdy widzi.

 

Cie­plut­kie – mimo stycz­nia – wcze­sne piąt­ko­we po­po­łu­dnie czuć było już week­en­do­wym le­ni­stwem oraz ci­chym po­sy­ki­wa­niem sze­ścio­pa­ków.

Grup­ka pra­cow­ni­ków Szefa już dawno i osten­ta­cyj­nie ulot­ni­ła się z bu­do­wy, aby do­łą­czyć do ogól­nej ce­le­bra­cji. Nawet Szpo­ta­wy Józek po­kuś­ty­kał za­wzię­cie za wszyst­ki­mi. Jakby coś ich go­ni­ło, jakiś we­wnętrz­ny nie­po­kój i dziw­na groza…

Na ko­śla­wym stole, w sło­icz­kach po musz­tar­dzie, po­zo­sta­ły reszt­ki nie­do­pi­tej „księ­ży­ców­ki”, którą Józek pę­dził ocho­czo w kącie piw­ni­cy nie wia­do­mo z czego – tyle miała fuzli ema­nu­ją­cych ja­kieś agre­syw­ne, choć uta­jo­ne, wią­za­nia czą­stecz­ko­we.

Tylko Ma­gi­ster – zwany też Apro­pa­kiem – po­zo­stał na wy­raź­ne po­le­ce­nie Sze­fo­wej i ocze­ki­wał na dal­sze dys­po­zy­cje. Bar­czy­sty blon­dy­nek ‒ po fa­mi­lio­lo­gii oraz po­dy­plo­mo­wej ko­gni­ty­wi­sty­ce ko­mu­ni­ka­cji wer­bal­nej (nie li­cząc dwóch lat in­ten­syw­nej „siłki”) ‒ przez rok od­pra­wia­ny bru­tal­nie we wszyst­kich do­stęp­nych w mie­ście kor­po­ra­cjach, z ko­niecz­no­ści „za­ko­twi­czył” wresz­cie przy be­to­niar­ce. Bo­wiem Ma­re­czek ‒ z któ­rym wspól­nie miesz­ka­li ‒ miał strasz­nie lekką rękę do za­ku­pów, więc każdy grosz się li­czył.

‒ Pew­nie wró­cił już z fit­ne­su, po­my­ślał, i za­bie­ra się za go­to­wa­nie obiad­ku. Jak ja mu wy­tłu­ma­czę spóź­nie­nie i te kon­szach­ty z Sze­fo­wą, chyba mnie za­bi­je…

 Bez­wied­nie włą­czył stare radio, które pa­łę­ta­ło się z nimi po wszyst­kich bu­do­wach:

‒ …etel­ge­za już wkrót­ce eks­plo­du­je su­per­no­wą… – stra­szył spi­ker – …ale Zie­mia oca­le­je, bowie… – le­cia­ło dalej…

 

 # # #

 

 Tym­cza­sem, z mrocz­ne­go kąta po­miesz­cze­nia, jakby jakiś zgę­stek ma­te­rii, nie­uchwyt­ny ludz­ki­mi zmy­sła­mi, prze­miesz­czał się nie­zau­wa­że­nie w stro­nę otwo­ru okien­ne­go. To pod­in­spek­tor X-lur (nie, nie ten od B.V.Larsona i nie­śmier­tel­nych, ale choć zu­peł­nie inna rasa, to rów­nie nie­przy­jem­na wy­glą­dem i oby­ciem) z pod­upa­da­ją­ce­go sys­te­mu Be­tel­ge­zy bi­lo­ko­wał się to tu, to tam, po ga­lak­ty­ce w po­szu­ki­wa­niu no­we­go sie­dli­ska dla licz­nej spo­łecz­no­ści. Bi­lo­ka­cja była sta­rym i bez­cen­nym wy­na­laz­kiem przod­ków, który już nie jeden raz oca­lił cy­wi­li­za­cję przed to­tal­ną ka­ta­stro­fą. Od­po­wied­nie służ­by tak do­sko­na­le go za­bez­pie­czy­ły, że choć kil­kor­gu obcym agen­tom udało się wy­kraść pro­ce­du­rę, to po żmud­nym ła­ma­niu licz­nych za­bez­pie­czeń otrzy­my­wa­no for­mu­łę: „wio Baśka” – czyli bez sensu…

 W do­dat­ku pre­pa­rat dzia­łał wy­łącz­nie na or­ga­ni­zmy miej­sco­wych, więc i tak nikt po­stron­ny nie miał­by z niego po­żyt­ku. Pro­duk­cja była w za­sa­dzie pro­sta – w la­bo­ra­to­rium jaja dyp­to­ka, miej­sco­we­go stru­sia-gi­gan­ta, ucie­ra­no skru­pu­lat­nie z C12-H22-O11 ‒ do­da­jąc po­wo­li de­sty­lat z pyr­la­czy i prze­cho­dząc w in­ten­syw­ne wi­bro­wa­nie. Po ści­śle okre­ślo­nym cza­sie wy­star­czy­ło do­sy­pać nieco eu­fo­rycz­nych qu­asi-czą­stek – eks­cy­to­nów – oraz nie­zbęd­nych do peł­nej bi­lo­ka­cji kwar­ków dziw­nych.

X-lur – a przy­naj­mniej to jego je­ste­stwo, które szwen­da­ło się po bu­do­wie – skra­da­jąc się do okna, pełen eks­cy­ta­cji prze­li­czał ko­rzy­ści i za­szczy­ty jakie go cze­ka­ją po zło­że­niu ra­por­tu o od­kry­ciu nowej pla­ne­ty na­da­ją­cej się do ko­lo­ni­za­cji:

‒ na pewno awan­su­je na star­sze­go in­spek­to­ra plus eks­tra pre­mia

‒ przy­dział na więk­szy tes­se­rakt miesz­kal­ny

‒ może nawet jakąś pod­in­spek­tor­kę do po­mo­cy na stałe

‒ a także zwięk­szo­ny de­pu­tat na ten spe­cy­fik ‒ ale bez do­dat­ków bi­lo­ka­cyj­nych, które strasz­nie psują smak. 

Miał już nawet ra­mo­wy pro­jekt „prze­pro­wadz­ki” ‒ te śmiesz­ne, dwu­noż­ne istot­ki będą do­sko­na­łym po­kar­mem dla dyp­to­ków, at­mos­fe­rę nieco się zmo­dy­fi­ku­je, a pod pyr­la­cze gleba na­da­je się zna­ko­mi­cie.

In­spek­tor oczy­wi­ście był mne­mo­ni­kiem, więc nie mu­siał ni­cze­go re­je­stro­wać nie­moż­li­wą do bi­lo­ka­cji apa­ra­tu­rą.

Jed­nak karma po­tra­fi być zło­śli­wa, nawet wśród gwiazd i ga­lak­tyk. Prze­my­ka­jąc nad sto­łem wpadł w stre­fę opa­rów z Józ­ko­we­go pro­duk­tu, co spo­wo­do­wa­ło na­tych­mia­sto­we za­bu­rze­nie pro­por­cji w cza­so­prze­strzen­nym łączu i zgę­stek X-lu­ra zro­bił: GLU­UUMPP… Ani­hi­lu­jąc do­szczęt­nie i nie­odwo­łal­nie. Na­to­miast ta część, która po­zo­sta­ła w biu­rze, z mo­krym i gło­śnym pla­śnię­ciem roz­pry­snę­ła się po biur­ku i ścia­nach, nisz­cząc przy oka­zji kom­pu­ter oraz no­tat­ki…

Nie­szczę­ścia cha­dza­ją pa­ra­mi, więc Szpo­ta­we­go Józka także omi­nę­ła sława zbaw­cy Ziemi, licz­ne od­czy­ty i za­pro­sze­nia, tytuł Mę­dr­ca Eu­ro­py oraz oczy­wi­ście Po­ko­jo­wa Na­gro­da Nobla. Nikt i nigdy nie dowie się o jego bo­ha­ter­skiej walce ze złymi ko­smi­ta­mi…

 

# # #

 

‒ Ma­gi­ster!… – do­biegł z pię­ter­ka znie­cier­pli­wio­ny głos Sze­fo­wej – no gdzie ty się po­dzie­wasz!… – bie­gu­siem na górę, ro­bo­ta czeka…

‒ Aaa… Szefa nie ma? – za­py­tał lekko zdy­sza­ny, po­ko­naw­szy su­sa­mi scho­dy i z nie­po­ko­jem spoj­rzał na trzy­ma­ny przez nią na ko­la­nach ko­lo­ro­wy kar­ton.

 ‒ A nie ma, nie ma, wy­li­cy­to­wał w Or­kie­strze strze­la­nie do sa­te­li­tów i po­je­chał za­kłu­so­wać do Po­zna­nia, bo tam mają od­po­wied­ni laser. No co tak się ga­pisz, czy­taj co tu piszą…

 ‒ Wii…wi­bra­tor… ‒ wy­du­kał Ma­gi­ster, ob­le­wa­jąc się krwi­stym ru­mień­cem.

‒ Do­brze!… wi­bra­tor, wi­bra­tor ‒ po­twier­dzi­ła Sze­fo­wa. Masz prawo jazdy?

– Hehe, spoko, na TO nie trze­ba. Cale trzy stów­ki za niego dałam, plus dwa­dzie­ścia czte­ry złote na ku­rie­ra. To nie ja­kieś tam byle cuda na kiju z ba­te­ryj­ką:

– wi­bra­tor wgłęb­ny, bu­ła­wa długa

‒ wy­pro­du­ko­wa­no w ChRL

 ‒ nie na­da­je się do spo­ży­cia

‒ chro­nić przed dzieć­mi

‒ 230V

‒ nie wrzu­cać do wody

a wszyst­ko w dwu­na­stu ję­zy­kach – do­koń­czy­ła za niego czy­ta­nie.

 Na samym dole drob­ne czer­wo­ne domki i krzacz­ki prze­ka­zy­wa­ły jesz­cze jakąś ważną in­for­ma­cję ‒ 使用前丢弃 ‒ ale kto by się tam wy­zna­wał na ta­kich dzi­wo­lą­gach…

‒ Dobra, Apro­pacz­ku, dość ga­da­nia, mam jesz­cze dziś fry­zjer­kę, więc bie­rze­my się do ro­bo­ty… To zna­czy, ty się bie­rzesz. A ja będę pod­po­wia­da­ła co, jak i gdzie. Tylko de­li­kat­nie, z czu­ciem, ale bez ocią­ga­nia, bo jak Szef nie wce­lu­je i wróci wście­kły… Nie chcesz wie­dzieć, co ci zrobi…

Sze­fo­wa roz­sia­dła się wy­god­nie na pla­sti­ko­wym fo­te­lu i za­ło­ży­ła bez­prze­wo­do­we słu­chaw­ki. Do ci­che­go po­mru­ku wi­bra­to­ra, emi­tu­ją­ce­go tak bar­dzo sku­tecz­ne w swoim dzia­ła­niu drga­nia, włą­cza­ły się stop­nio­wo jej ulu­bio­ne czę­sto­tli­wo­ści ASMR. Cała psy­che wzno­si­ła się po­wo­li w stro­nę sza­ro­bia­łych stra­to­cu­mu­lu­sów i dalej w ko­smos…

Sub­tel­ne ap­pa­sio­na­to a pia­ce­re prze­pły­wa­ło me­ri­dia­na­mi czu­cio­wy­mi od głowy do ra­mion i dalej w dół ciała. Eks­cy­tu­ją­ce mro­wie­nia… pul­su­ją­ce emo­cje… roz­luź­nia­ją­ce drga­nia…sub­tel­ne, jak mu­śnię­cie piór­ka, dresz­czy­ki. A wszyst­ko to niby spa­zma­tycz­ny krzyk duszy.

 ‒ Apro­pacz­ku… ‒ Cichy gło­sik ledwo prze­bi­jał się przez tę na­wa­łę dźwię­ko­wą ‒ daj tro­chę na prawo… jesz­cze bar­dziej… I nie do­ci­skaj tak mocno, bo cały te­flon ze­drzesz! Do­brze… rób tak dalej… pod­kręć tro­chę ob­ro­ty, skar­bie…

Czy to przy­pa­dek, czy też omdle­wa­ją­ce już dło­nie Ma­gi­stra po­peł­ni­ły jakiś nie­takt na pa­ne­lu ste­ru­ją­cym ‒ tego już nie da się usta­lić… Nagły błysk! Huk! Dym! W ułam­ku se­kun­dy wi­bra­tor po­le­ciał w jedną stro­nę, jego ope­ra­tor w drugą, a Sze­fo­wa gwał­tow­nie pod­sko­czy­ła na fo­te­lu… Ze­rwa­ła z uszu słu­chaw­ki w któ­rych do­ga­sa­ła wła­śnie So­na­ta Księ­ży­co­wa Lu­dwi­ga van B. i ci­snę­ła nimi z roz­ma­chem o ścia­nę.

‒ Ma­gi­ster!… ty tępa pało na siar­ko­wo­dór!… coś ty na­ro­bił, nie­szczę­sny? Chcia­łeś mnie za­mor­do­wać? Przez cie­bie pół ulicy nie ma prądu, a jak znaj­dą to nasze „obej­ście” na bu­do­wę?… A ja, głu­pia, chcia­łam zro­bić z cie­bie fa­chow­ca… Bę­dziesz teraz ga­bla­mi beton za­gęsz­czał… i po­trą­cę ci wszyst­ko z wy­pła­ty! Precz mi z oczu!

 

 # # #

 

Uko­cha­ny bolid Szefa, Audi ’2001, pod­ra­so­wa­ny na­klej­ka­mi z mo­to-skle­pu tam, gdzie rdza nie da­wa­ła się już za­ma­lo­wać, za­pisz­czał ha­mul­ca­mi na pod­jeź­dzie.

‒ Ba­siu­la!… je­steś? Pę­dzi­łem do cie­bie tak, że tę aspi­rant­kę, co mnie „su­szy­ła” na A3, dwa razy ob­ró­ci­ło do­oko­ła.

‒ Jezus Maria!… to ci za­bio­rą prawo jazdy i wle­pią taki man­dat, że…

‒ Nie za­bio­rą… nie za­bio­rą, bo jesz­cze tam­te­go nie od­da­li. Wiesz, że kiedy jadę na „kłu­sów­kę” za­wsze za­kła­dam te unij­ne ta­bli­ce, com je wy­cy­ga­nił od Romów z Bruk­se­li, wio­zą­cych po­rsza­ka na Litwę. Jesz­cze tro­chę co­vi­da lata w po­wie­trzu, więc ma­secz­kę też za­kła­dam. Po­my­ślą, że ko­mi­sarz na urlo­pie, heh…

‒ Jak ci po­szło, mój ty Su­per­me­nie?

‒ Tra­fi­łem!!… Ba­siul­ka… Tra­fi­łem!!

‒ Matko Świę­ta… co tra­fi­łeś, Ka­rol­ku, sput­ni­ka czy sa­te­li­tę? Chyba nie Star­lin­ka, bo In­ter­net szlag trafi a Biden tak nam przy­krę­ci kurek, że…

‒ Pal licho sa­te­li­ty. Za małe, aby tra­fić. Ce­lo­wa­łem w Księ­życ.

‒ I co?… i co?…

‒ Kicha, nie do­le­cia­ło… za słaby laser mają.

‒ To po­win­ni ci zwró­cić forsę, oszu­ści…

 ‒ No co ty, Basia, wiesz co ga­da­ją ‒ te ich pusz­ki to po­dob­no jak czar­ne dziu­ry, co wrzu­cisz to już nigdy nie wy­le­ci. Ale i tak tra­fi­łem! Wiesz, że cięż­ko pra­cu­ję od dwóch lat nad sys­te­mem w Lotto ‒ to tu pusz­czam, to ów­dzie… to z rana, to w po­łu­dnie… ko­lek­tu­ry na­prze­mien­nie ‒ na­praw­dę mul­tum kom­bi­na­cji. No i dzi­siaj sys­tem za­sko­czył! Wy­gra­łem! Całe dwa­dzie­ścia czte­ry złote. Ale na pewno się roz­krę­cę…

 ‒ Ka­rol­ciu, ko­cha­ny je­steś ‒ cmok ‒ a do­ło­żysz jesz­cze trzy stów­ki? To ku­pi­my nowy wi­bra­tor ‒ taki wiesz, ró­żo­wy… ela­stycz­ny… Ale sam go uru­cho­misz, ko­cha­nie ty moje ‒ a Ma­gi­stra z tymi bru­tal­ny­mi łap­ska­mi z po­wro­tem do be­to­niar­ki!

 ‒ Do­ło­żę, Ba­siu­nia, do­ło­żę. Ga­bla­mi to nie ro­bo­ta…

 

# # #

 

–  Apro­pak > w wię­zien­nym slan­gu to ktoś, kto wie co zna­czy a pro­pos.

使用前 > czyli: Shǐyòng qián diūqì, przed uży­ciem uty­li­zo­wać! Na szczę­ście nie

jest to wy­so­ki man­da­ryń­ski, więc ła­twiej zro­bić taki „dzió­bek” ję­zy­kiem.

C12-H22-O11 > czyli sa­cha­ro­za (tu kry­sta­licz­na), u mnie w mar­ke­cie po 5.99…

Tes­se­rakt > zu­peł­nie teo­re­tycz­ny hi­per­sze­ścian, po­dob­no w środ­ku wy­da­je się  dużo więk­szy (nie byłem) niż z ze­wnątrz – czyli od­wrot­nie niż nasze ka­wa­ler­ki…

– ASMR > Au­to­no­mo­us Sen­so­ry Me­ri­dian Re­spon­se, Sa­mo­ist­na Od­po­wiedź  Me­ri­dia­nów Czu­cio­wych – czyli sy­ne­ste­zja. Dobry biz­nes. Po­dob­no bar­dzo

 przy­jem­na przy­pa­dłość ± 10% po­pu­la­cji.

Ap­pas­sio­na­to a pia­ce­re > na­mięt­nie z upodo­ba­niem, ter­mi­ny mu­zycz­ne.  

 

 

 

 

Koniec

Komentarze

smiley

Prawdziwy Dżygit nigdy się nie poddaje… Edytory tekstu prawie się dogadały…heh.

Żal tylko tych pięknych słówek od bruce (jeszcze raz dziękuję!).

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Tak mnie właśnie zastanawiało, czemu moich “pięknych słówek” z wczorajszych komentarzy już nie ma… :)

Pozdrawiam serdecznie, jest ok. :)

Pecunia non olet

Hmmm. Albo mnie absurd przerósł, albo te części słabo trzymają się kupy. Co ma bilokujący ufoludek do wibratora szefowej?

Ale czytało się przyjemnie. Gdybym tak jeszcze uchwyciła oś tekstu, byłoby całkiem zacnie.

Babska logika rządzi!

smiley

bruce, niestety – jak kosz to wszystko idzie. A dopiero szóste podejście Wordów zaiskrzyło…

Finkla, dzięki za opinię, miło… Kupa trzyma się dobrze! To w sumie taka finezyjna (no, bez

przesady…) impresja na temat wibratorów we Wszechświecie – każdy ma nieco inne spojrzenie.

No, może jest i kropelka absurdu…malutka…

Pozdrawiam.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Do sześciu razy szuka. ;)

Gratuluję zatem ponownie znakomitego pomysłu. :)

Pozdro! :)

Pecunia non olet

smiley

Kłaniam najnowszym kapeluszem…

 

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Obawiam się, Fascynatotrze, że nie zdołałam dociec, co miałeś nadzieję opowiedzieć. :(

Wykonanie, niestety, nie należy do najlepszych. Nadużywasz wielokropków.

 

 …nie li­cząc dwóch lat in­ten­syw­nej„siłki”… → Brak spacji przed otworzeniem cudzysłowu.

 

‒ Pew­nie wró­cił już z fit­ne­su ‒ po­my­ślał – i za­bie­ra się za go­to­wa­nie obiad­ku…Jak ja mu wy­tłu­ma­czę… → Przed myśleniem nie stawia się półpauzy. Brak spacji po wielokropku.

Tu znajdziesz wskazówki, jak można zapisywać myśli bohaterów.

 

… ale Zie­mia oca­le­je, bowie… → Zbędna spacja po pierwszym wielokropku.

 

ucie­ra­no skru­pu­lat­nie z C12-H22-O11… → Czemu służą dywizy we wzorze? Czy zamiast koślawego wzoru nie można było napisać sacharoza lub cukier?

 

nieco eu­fo­rycz­nych qa­si-czą­stek… → …nieco eu­fo­rycz­nych qua­si-czą­stek/ kwazicząstek

 

które szwen­da­ło się po bu­do­wie –

skra­da­jąc się do okna… → Zbędny enter.

 

‒ Do­brze!…wi­bra­tor, wi­bra­tor ‒ po­twier­dzi­ła Sze­fo­wa. → Brak spacji po wielokropku.

 

roz­luź­nia­ją­ce drga­nia…sub­tel­ne, jak mu­śnię­cie piór­ka… → Jak wyżej.

 

‒ W ułam­ku se­kun­dy wi­bra­tor po­le­ciał w jedna stro­nę… → Czemu służy półpauza na początku zdania?

 

Uko­cha­ny bolid Szefa, Audi ’2001… → Uko­cha­ny bolid Szefa, audi ’2001

Nazwę pojazdu piszemy małą literą.

 

pod­ra­so­wa­ny na­klej­ka­mi z mo­to-skle­pu… → …pod­ra­so­wa­ny na­klej­ka­mi z mo­toskle­pu

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

sad

Siedzi tu jakiś złośliwy skrzat? Trzy godziny dodawałem komentarz i po kliknięciu w GOTOWE

poszło w kosmos…

Trudno, będzie ab ovo. 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Niejeden… Zazwyczaj pomaga, jeśli cofniesz stronę.

Babska logika rządzi!

Cofałem, nawet obraziłem (w myślach) kilka razy tego krasnoluda – i nic. Definitywnie, heh. 

A na razie, tradycyjnie, rosołek…

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Zacznę od generaliów, co wejdę na opko to na liczniku znaków inna liczba – bez żadnej

ingerencji w treść. Też tak macie? Czasami to jest ważne.

 

Akcja toczy się w mało wykwintnych środowiskach, więc czysto literacki język (także

pisany) byłby tu dysonansem. Tak sądzę, ale może jestem przewrażliwiony.

Styl potoczny w postaci pisanej

Styl potoczny funkcjonuje również w postaci pisanej, zwłaszcza w swobodnych interakcjach tekstowych. Wiadomości tekstowe pisane w stylu potocznym charakteryzują się zwykle odejściem od przepisów interpunkcyjnych: wyodrębnianie wypowiedzeń nie jest bowiem uważane za istotne, podobnie jak w kodzie języka ustnego. Do znaków najczęściej stosowanych w swojej podstawowej funkcji należą: wykrzyknik, nadający wypowiedzi emocjonalne zabarwienie, i znak zapytania, służący wyróżnianiu zdań pytających. Usługa SMS jako medium przypomina komunikację ustną: umożliwia bowiem interakcję w czasie zbliżonym do rzeczywistego, przy użyciu środków typowych dla języka mówionego. Wiadomości tekstowe dzielą z językiem mówionym spontaniczność i szybkość reakcji

Na gruncie polskim wiadomości tekstowe wyróżniają się pomijaniem niektórych znaków graficznych, a także brakiem typowej delimitacji tekstu na poszczególne elementy składniowe

(Wikipedia)

Rozumiem doskonale, że język potoczny działa na prawdziwych znawców (tu kłaniam najlepszym

kapeluszem) jak czerwona płachta na byka i jest mi przykro z tego powodu. Może – krakowskim

targiem – jakiś consensus wypracuję?

Nadużywasz wielokropków.

 

Wielokropkoza jest ewidentna, mea culpa, choć niedomówień też sporo w tekście. Poprawię.

Natomiast nie gwarantuję akapitów i spacji innych niż są. Każda ingerencja powoduje TU generalny

miszmasz tekstu. Edytory widocznie się nie lubią. Czyli dylemat – lepiej trochę źle, czy lepiej wcale…

To pierwsze trochę jak w skeczu kabaretu Tey: Z tyłu sklepu – “ale trzy koła tjaktoju są dobre!” 

dwóch lat intensywnej„siłki”… → Brak spacji przed otworzeniem cudzysłowu.

Jest. Była od bodaj piątej wersji (obecna jest siódmą i ostatnią) – po długich bojach .

‒ Pewnie wrócił już z fitnesu ‒ pomyślał – i zabiera się

… ale Ziemia ocaleje, bowie… → Zbędna spacja po pierwszym wielokropku.

Oczywiście – do poprawy.

→ Czemu służą dywizy we wzorze? Czy zamiast koślawego wzoru nie można było napisać sacharoza lub cukier?

Wzór “żywcem” skopiowany z forum chemicznego. Ja nie wnikam, heh. Widocznie tak zapisują.

A “cukier” nie brzmi zbyt naukowo. No i czy Obcy znają cukier? Chemię na pewno.

które szwendało się po budowie –

skradając się do okna… → Zbędny enter.

To samo co “siłka”, udało się poprawić wcześniej.

‒ Dobrze!…wibrator,

Oczywiście, do poprawy – jak miejscowy edytor przyjmie.sad

Sorki, dokończę nieco później.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Czytało mi się dobrze. Powiązanie z ciekawym glutem raczej mało wyraźne. Może pochodził z Betelgezy? Oj, ona mnie zauroczyła, skubana, już chyba supernowa, była gwiazda w Orionie, wciąż chyba jeszcze jedna z dalej najjaśniejszych na niebie.

Historia mnie zaciekawiła i rozbawiła – w pozytywnym sensie. Pasuje do konkursu Jima, szkoda że nie pojawiła się w konkursie. Mogłaby być jednocześnie rodzajem zachęty i przestrogi. Lubię wszelakie podwójności, więc mi przypasowała.

 

Gdybym miała wypowiadać się o ewentualnych skuchach:

posłałabym do anihilacji część "to i już",

ograniczyłabym naddatki (niepotrzebne dopowiadanie, wyjaśnianie). Czytelnik ma być aktywny, gdy czyta, czyli myśli, wyciąga wnioski, a opowiadanie nie jest instrukcją. Tu musiałbyś przeczytać na głos, albo głośno w myślach. :D Trochę tego jest, lecz zależy od zamysłu. Jeden przykład:

,Skonfundowany dwuznaczną sytuacją, bezwiednie włączył stare radio, które pałętało się z nimi po wszystkich budowach

Określenie sytuacji bohatera zdaje się niepotrzebne, ponieważ już to wiemy po przedstawieniu jego myśli we wcześniejszym zdaniu. 

 

Drobiazg:

,czuć było już weekendowym lenistwem,(-,) oraz cichym posykiwaniem sześciopaków.

Bez przecinka, "oraz" jest spójnikiem i w tej funkcji tutaj występuje. :-)

 

Skarżypytuję, historia zwarta językowo, przekaz odebrałam.

 

PS. Eh, mój komentarz pojawiłby się w sobotę, gdyby nie zeżarła go "kropka" forumowa.  Zjada mi non-stop. Odświeżanie czasem pomaga, czasem nie, niezależnie od tego czy jesteś na urządzeniu mobilnym, czy stacjonarnym. Nie przejmuj się tym.

Podobnie jak Ty, początkowo walczyłam z zamieszczaniem tekstów, tj. pojawiały się inne niż były na moim lapku, komórce, gdziekolwiek. Z moich doświadczeń wynika, że najłatwiej poprawiać edytując tekst na forum, innego remedium nie znalazłam, lecz i tak – uwaga – po wprowadzeniu i zaakceptowaniu zmian musisz to sprawdzić i czasami wprowadzić korektę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

smiley

Dzięki Asylum za korekty, wprowadzę niechybnie po przemyśleniu jak nie zjechać z opka na

szorta, heh. Powiązanie z “glutem” mało wyraźne bowiem niewiele mamy o nich informacji.

Tylko tyle, że używają wibratora do produkcji tego tajnego specyfiku. Lepsze to niż nic.

Cieszę się, że byłaś zaciekawiona i rozbawiona. To był mój główny cel, aby wywołać w czytelniku

dobry humor i uśmiech.

Pozdrawiam serdecznie. 

 

regulatorzy, kontynuacja.

‒ W ułamku sekundy

“Oczywista oczywistość” (laugh), może uda się usunąć bez rujnowania reszty tekstu.

Ukochany bolid Szefa, Audi ’2001… → Ukochany bolid Szefa, audi ’2001

Nazwę pojazdu piszemy małą literą.

Traktuję to jako markę i typ:

Fiesta 2007

Czasami tak się pisze. Może i błędnie. Co innego, gdyby było: podjechało zielone audi z 2001 roku.

podrasowany naklejkami z moto-sklepu… → …podrasowany naklejkami z motosklepu

W języku potocznym często spotyka się też trzecią wersję: moto sklep. (vide Google)

 

Natomiast myśl przewodnia… Cóż, jak wspominałem w opisie jest to w zasadzie zbiór faktów 

(dokonanych lub możliwych) połączonych w miarę subtelną nicią różnego wykorzystania wibracji.

Różnorodnymi wibracjami wypełniony jest cały Wszechświat. Tu mamy tylko co bliższe nam sposoby.

Możliwe, że poziom abstrakcji poszybował za wysoko – jak emocje Szefowej po rezonansowym 

ASMR. Ale to już ryzyko autora. 

Dzięki, regulatorzy, za wizytę i cenne wskazówki, oby dały się zrealizować

Pozdrawiam.

 

Jeśli jednak mimo tych wszystkich usterek komuś przyjemnie się czytało – to cała przyjemność

po mojej stronie. smiley

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Trak­tu­ję to jako markę i typ:

Fie­sta 2007

Cza­sa­mi tak się pisze. Może i błęd­nie. Co in­ne­go, gdyby było: pod­je­cha­ło zie­lo­ne audi z 2001 roku.

Pozwól, Fascynatorze, że będę obstawać przy swoim zdaniu, nawet jeśli masz własny pogląd na sprawę i podeprę się opinią profesora Jerzego Bralczyka: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/marki-samochodow;715 i dodam jeszcze opinię Rady Języka Polskiego: https://rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=285:pisownia-marek-samochodow&catid=44&Itemid=58

 

W ję­zy­ku po­tocz­nym czę­sto spo­ty­ka się też trze­cią wer­sję: moto sklep. (vide Go­ogle)

Jest dla mnie oczywiste, że bywają teksty, których bohaterowie używają języka potocznego, ale nie widzę powodu, aby w ten sposób wypowiadał się narrator.

Skoro piszemy motocross, motodrom, motolotnia czy motogodzina, to motosklep jest równie poprawny. Mam duże opory, by posiłkować się wzorami zaczerpniętymi z Google i większą wiarę daję definicjom SJP PWN.

 

Fascynatorze, dodam jeszcze, że wszystkie moje uwagi to tylko sugestie i propozycje. To jest Twoje opowiadanie i będzie napisane takimi słowami, które Ty uznasz za najwłaściwsze.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

smiley

Pozwól, Fascynatorze, że będę obstawać przy swoim zdaniu,

Nie tylko pozwalam (heh), ale popieram je w całej rozciągłości. Jednak w mojej psyche EQ

nieznacznie, ale jednak dominuje nad IQ. Dlatego czasami reguły i zasady muszą częściowo

ustąpić zwykłym, ludzkim emocjom. Narrator także. Heh.

“Dogłaskuję” na bieżąco i mam nadzieje, że kompromis nie będzie już tak mocno kłuł w oczy.

Dzięki za poświęcony czas. Pozdrawiam.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Bardzo proszę, Fascynatorze. Miło mi, jeśli uważasz, że mogłam się do czegoś przydać. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czytało się nieźle. W trakcie czytania pracowicie sprawdzałem to, czego nie rozumiałem. I jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo zamieściłeś na końcu słowniczek. 

Pozdrawiam 

smiley

AP

Witaj, fajnie że nieźle wypadło. Cieszy mnie to. W tych ciężkich czasach trochę luziku dobra rzecz.

Prawda, że same fakty? Heh, nawet “chińszczyzna” krzaczek w krzaczek jak trzeba.

Mogłem, gamoń jeden, wspomnieć o słowniczku w opisie.

Pozdrawiam.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Urokliwe, choć zapewne wolałbym mniej klimatu tandety najntisowej, a więcej kosmity, którego spotykają zaskaująco swojskie przygody.

 

Opis ekstazy przy mieszaniu betonu nabardziej utkwił mi w głowie, za to ostatni akapit prawdę mówiąc nie porwał, poza samą, całkiem zacną, puentą.

 

Językowo nie ma co się czepiać, szczególnie, ze reg już przeorała.

facebook.com/tadzisiejszamlodziez

Mnie porwało. To znaczy czułam, że to jakaś jazda bez trzymanki i kupy się nie trzyma, ale jak się chwyciłam tytułu;) to pomknęłam. Podoba mi się wprowadzanie postaci i taka ich niejednoznaczność, mimo wszystko. Niby wszystko jasne, niby schemat, ale wiatr w uszach świszczy, zwłaszcza na zakrętach.

teksty generowane komentuję z AI

smiley

Ambush

Z krakowiakami zawsze mi po drodze…heh. Dzięki za ten ‘wiatr’ i opinię.

Pozdrawiam serdecznie.

 

GS

szczególnie, ze reg już przeorała.

Oj dała popalić…heh. Ale to pierwsze (w zasadzie drugie, ale pierwsze było w IV podstawówki, 

ze sto lat temu) moje “dzieło” – to nic dziwnego.

Dzięki za opinie i pozdrawiam.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Hej Fascynatorze!

 

Czytało się przyjemnie, wielokrotnie rozbawiło. Mi styl się spodobał – niby urywany, ale wszystkie informacje były gładko przekazywane. Było ich może nawet więcej, niż gdyby niedopowiedzeń nie było.

Oczywiście nie ma tu klasycznej fabuły i stopniowego budowania napięcia, ale nie to było założeniem tego prawie-że-szorta, więc całość na plus, nie było dłużyzny.

Niżej kilka spostrzeżeń z czytania na bieżąco:

przydział na większy tesserakt mieszkalny

Jeszcze nową pralkę kupi :P Nie wiem, czy taki był zamiast, ale uśmiechnęło.

‒ a także zwiększony deputat na ten specyfik ‒ ale bez dodatków bilokacyjnych, które strasznie psują smak.

Tutaj za to nie wiem, czy “a także” jest na miejscu w przypadku listy punktowanej, chociaż w czytaniu wyszło bardzo płynnie.

Przemykając nad stołem[,+] wpadł w strefę oparów z Józkowego produktu, co spowodowało natychmiastowe zaburzenie proporcji w czasoprzestrzennym łączu i zgęstek X-lura zrobił: GLUUUMPP… Anihilując doszczętnie i nieodwołalnie.

Brakujący przecinek, za to sam nieco Wędrowyczowski pomysł bardzo sympatyczny. Polski program obrony międzygwezdnej jak mniemam :) Moja intuicja szepcze mi, że ostatnie zdanie mogłoby być z małej litery, ale ona miewa czasem zbrodnicze zapędy i nie zawsze należy jej słuchać ;)

wylicytował w Orkiestrze strzelanie do satelitów i pojechał zakłusować do Poznania, bo tam mają odpowiedni laser

Czy orkiestra była nielegalna, tak że musiał kłusować, a nie polować?

‒ wyprodukowano w ChRL

Przecież to niemoralnie reżim wspierać :P

Nie chcesz wiedzieć[,+] co ci zrobi…

Przecinek.

I nie dociskaj tak mocno, bo cały teflon zedrzesz!

Uśmiechnąłbym się, gdybym nie wyparł :)

 

Pozdrawiam :)

It's hard to light a candle, easy to curse the dark instead

smiley

ostam – dzięki za wizytę i uwagi.

Czy orkiestra była nielegalna, tak że musiał kłusować, a nie polować?

Haha, legalna (można sprawdzić wstecznie), ale jak to na polowaniu – zezwolenie na krajowego

satelitę, a walą w co się nawinie…wink

Przecinków nie obiecuję – edytory ciągle się kłócą i wszystko się wali…

Pozdrawiam.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Nie śmiej się, dziadku, z cudzego wypadku.

(Tu wstawić ZUY śmiech.)

 nie wiadomo z czego

Nie wiadomo, z czego.

 tyle miała fuzli emanujących jakieś agresywne, choć utajone, wiązania cząsteczkowe

… a co to-to? Co to fuzle, wiem. Co to wiązania – wiem. Ale jak to się ma do emanowania nie mam pojęcia. https://wsjp.pl/haslo/podglad/2622/emanowac

 pozostał na wyraźne polecenie Szefowej i oczekiwał na dalsze dyspozycje

Wygląda na to, że pozostali też inni, choć nie na polecenie Szefowej. Ale chyba nie, skoro inni już sobie poszli…

 po familiologii

Myślałam, że takiej dziedziny nie ma… ale jest: https://kandydaci.usz.edu.pl/kierunki/familiologia/ Całe życie człowiek się uczy.

z konieczności „zakotwiczył” wreszcie przy betoniarce. Bowiem Mareczek ‒ z którym wspólnie mieszkali ‒ miał strasznie lekką rękę do zakupów

Troszkę tu poleciałeś na skrzydłach poezji.

 zabiera się za gotowanie obiadku

Czy Mareczek wszystko zdrobniulkowuje? Jeśli tak, to w porządku, ale jeśli nie, to uszka pourywam kochanemu autoruńciowi. Poza tym zabieramy się raczej do gotowania (lub innej roboty).

 te konszachty z Szefową

Zatem podejrzewamy, że Szefowa chce wyjść na łyczka, he, he.

– leciało dalej…

…? Co leciało?

Tymczasem, z mrocznego kąta pomieszczenia, jakby jakiś zgęstek materii nieuchwytny ludzkimi zmysłami ‒ przemieszczał się niezauważenie w stronę otworu okiennego

Ale że co. Czemu jakby? (Czy kolega ufolud jest jednak niematerialny?) Nieuchwytny dla ludzkich zmysłów. I z jakiej planety przybył ten myślnik?

 nieprzyjemna wyglądem i obyciem

Nieprzyjemna z wyglądu i obycia.

 Odpowiednie służby tak doskonale go zabezpieczyły, że choć kilkorgu obcym agentom udało się wykraść procedurę, to po żmudnym łamaniu licznych zabezpieczeń otrzymywano formułę: „wio Baśka” – czyli bez sensu…

… aha…

 ucierano skrupulatnie z C12-H22-O11 ‒ dodając powoli destylat z pyrlaczy

Który izomer? Wikipedia zna dwadzieścia jeden, w tym sacharozę, laktozę i maltozę. Tak, to ma znaczenie. ^^ Zamiast myślnika daj przecinek.

 ucierano skrupulatnie (…) i przechodząc w intensywne wibrowanie

W jaki sposób można, ucierając, przejść w wibrowanie?

 qasi-cząstek

Nie quasi aby?

 oraz niezbędnych do pełnej bilokacji kwarków dziwnych

A, znaczy się, magia. OK.

 przynajmniej to jego jestestwo, które szwendało się po budowie

Nie wiem, czy bilokacja wytwarza dodatkowe jestestwo, ale niech tam.

 skradając się do okna, pełen ekscytacji przeliczał korzyści i zaszczyty jakie go czekają po złożeniu raportu o odkryciu nowej planety nadającej się do kolonizacji

Skradając się do okna, podniecony wyliczał w myśli korzyści i zaszczyty, które go czekają po złożeniu raportu o odkryciu nowej planety nadającej się do kolonizacji.

 a także zwiększony deputat na ten specyfik ‒ ale bez dodatków bilokacyjnych, które strasznie psują smak.

Niech się zaczepi jako stały przedstawiciel, my też mamy jajówę :D

rejestrować niemożliwą do bilokacji aparaturą

Hmm.

 Jednak karma potrafi być złośliwa, nawet wśród gwiazd i galaktyk.

Dlaczego nawet?

 oparów z Józkowego produktu

Oparów Józkowego produktu.

no gdzie

No, gdzie.

 pokonawszy susami schody

Kilkoma susami pokonawszy schody. Susy nie występują takie gołe.

 No co tak się gapisz, czytaj co tu piszą…

No, co tak się gapisz, czytaj, co tu piszą…

 potwierdziła Szefowa. Masz prawo jazdy?

Brak myślnika: potwierdziła Szefowa. – Masz prawo jazdy?

 nie wrzucać do wody

a wszystko w dwunastu językach – dokończyła za niego czytanie.

Coś tu jest nie tak interpunkcyjnie.

 Na samym dole, drobne czerwone domki

Co to za przecinek? Hmmm?

 Dobra, Apropaczku ‒ dość gadania,

Znowu myślnik zastąpił przecinek. To mylące. Myślniki są od kwestii dialogowych.

 To znaczy ty się bierzesz.

To znaczy, ty się bierzesz.

 Nie chcesz wiedzieć co ci zrobi…

Nie chcesz wiedzieć, co ci zrobi…

 emitującego tak bardzo skuteczne w swoim działaniu drgania

A w czym mogą być skuteczne, jak nie w działaniu?

 Subtelne appasionato a piacere

Makaronizmy wyróżniamy kursywą. Nie wiem, czemu. Tak mi powiedzieli.

‒ Apropaczku… ‒ cichy głosik

Dużą litereńką: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/

 popełniły jakiś nietakt na panelu sterującym

…?

 w jedna stronę

Literówka.

 coś ty narobił nieszczęsny

Coś ty narobił, nieszczęsny?

 unijne tablice com je wycyganił

Unijne tablice, com je wycyganił.

co trafiłeś Karolku

Co trafiłeś, Karolku.

 za małe aby trafić

Za małe, żeby trafić.

 No co ty, Basia, wiesz co gadają ‒ te ich puszki to podobno jak czarne dziury, co wrzucisz to już nigdy nie wyleci.

No, co ty, Basia, wiesz, co gadają, te ich puszki to podobno jak czarne dziury, co wrzucisz, to już nigdy nie wyleci.

wie co znaczy

Wie, co to znaczy.

 zupełnie teoretyczny hipersześcian

Eee tam, teoretyczny.

 

No. Przeczytałam. Bez bólu zębów, ale i bez bólu brzucha (ze śmiechu). Ot, absurdzik, jakich wiele. Czytelnik mniej życzliwy dostrzegłby tu nawet kałamarnicę. I jest się czym podniecać?

 Co ma bilokujący ufoludek do wibratora szefowej?

Tylko to, że eliksir bilokacji wymagał wytrząsania. Nie on jeden. Są takie urządzenia w laboratoriach.

 To w sumie taka finezyjna (no, bez przesady…) impresja na temat wibratorów we Wszechświecie – każdy ma nieco inne spojrzenie.

… Boże, zatrzymaj świat. Ja wysiadam.

 Czemu służą dywizy we wzorze? Czy zamiast koślawego wzoru nie można było napisać sacharoza lub cukier?

Zamiast mylić niedorobionych chemików…

 Akcja toczy się w mało wykwintnych środowiskach, więc czysto literacki język (także pisany) byłby tu dysonansem.

Nie wiem, jak rozumiesz literackość języka… tutaj jest dość purpurowy, ale to nie problem, bo tekst wyraźnie absurdem stoi i do czytelnika puszcza nie jedno oko, ale całe rajstopy. A dialogów jest bardzo mało i one wskazują na raczej niewykwintne środowiska. Zasadniczo język jest mniej więcej poprawny i dopasowany do treści.

 Natomiast nie gwarantuję akapitów i spacji innych niż są. Każda ingerencja powoduje TU generalny miszmasz tekstu. Edytory widocznie się nie lubią.

Na jakiej machinie piszesz? Ja mam (niestety) Windows i (stety) Libre, ale wszystko działa (czasem tylko kursywę wyprostuje). A kiedy miałam Linux i Libre… też działało.

 Wzór “żywcem” skopiowany z forum chemicznego. Ja nie wnikam, heh. Widocznie tak zapisują.

Tak, w tekstach naukowych. I, jako się rzekło, ten konkretny wzór może opisywać dwadzieścia jeden różnych cukrów. Bo to, jak atomy są poukładane, ma znaczenie.

 A “cukier” nie brzmi zbyt naukowo. No i czy Obcy znają cukier? Chemię na pewno.

Muszą znać, skoro znają chemię. "Cukier" definiujemy, jak następuje: organiczny związek chemiczny złożony z węgla, wodoru i tlenu w proporcjach jeden atom węgla na jeden atom tlenu na dwa atomy wodoru. (P. Wikipedia). Jeśli chodzi o chemię organiczną, to to jest przedszkole.

 Powiązanie z “glutem” mało wyraźne bowiem niewiele mamy o nich informacji.

Taak, a skąd mamy je wziąć? Nie od autora aby?

 Różnorodnymi wibracjami wypełniony jest cały Wszechświat.

Znaczy się, New Age. A my z reg twardo stąpamy po ziemi.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

devil

(Tu wstawić ZUY śmiech.)

Zuo to mój chleb powszedni…laugh

 

Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu

Choćby najbardziej pobieżnym,

Że się spotkali pan ten i pani

W pociągu dalekobieżnym.

Ona – na pozór duży intelekt,

On – jakby trochę mniej,

Ona z tych, co to pragną zbyt wiele,

On szeptał jej:

Bynajmniej…

 oraz niezbędnych do pełnej bilokacji kwarków dziwnych

A, znaczy się, magia. OK.

Żadna magia, na F oprócz filozofii jest jeszcze fizyka.

… a co to-to? Co to fuzle, wiem. Co to wiązania – wiem. Ale jak to się ma do emanowania nie mam pojęcia.

Bynajmniej?…

2.a

książk. wydzielać coś na skutek zachodzących procesów chemicznych lub fizycznych

Heh, nie chciało się doczytać do końca…

Wygląda na to, że pozostali też inni, choć nie na polecenie Szefowej. Ale chyba nie, skoro inni już sobie poszli…

No tutaj to ja nic nie kumam – prowokacja?

 

 Subtelne appasionato a piacere

Makaronizmy wyróżniamy kursywą. Nie wiem, czemu. Tak mi powiedzieli.

Bynajmniej nie wszystkie i nie zawsze?

 

“ad libitum, a piacere – od upodobania

affetuoso – z uczuciem

agitato – burzliwie, gwałtownie

animato – z ożywieniem

appasionato – namiętnie”

(jak wiadomo – zaznaczenie cytatu wrzuca tu kursywę automatycznie)

 

 Czemu służą dywizy we wzorze? Czy zamiast koślawego wzoru nie można było napisać sacharoza lub cukier?

Zamiast mylić niedorobionych chemików…

Aby zamknąć temat:

Cukier – potoczna nazwa sacharozy, występującej pod nazwami handlowymi m.in. cukier spożywczy, cukier konsumpcyjny

C₁₂H₂₂O₁₁

Ale też:

C 12 H 22 O 11 .

Wszystko poważne wikistrony…

 

 

Nie wiem, jak rozumiesz literackość języka… tutaj jest dość purpurowy, ale to nie problem, bo tekst wyraźnie absurdem stoi i do czytelnika puszcza nie jedno oko, ale całe rajstopy.

Purpurowy język? To po prostu jagodoza zwyczajna. No tak – absurd na absurdzie, choć to wszystko

fakty po faktach . Bywa, że i przed faktami… Ale tak miało być.

 

Na jakiej machinie piszesz?

Word 2007 – bez żadnego wspomagania…sad

 

Troszkę tu poleciałeś na skrzydłach poezji.

Heh, życie to nie tylko bajka, ale i trochę poezji – a reszta to tani horror… No i kropla absurdu.

Różnorodnymi wibracjami wypełniony jest cały Wszechświat.

Znaczy się, New Age. A my z reg twardo stąpamy po ziemi.

Teoria jednowymiarowych strun to teraz hit nad hity, a one wibrują niestety.

Heh, ostatni filozof, który twardo stąpał po ziemi (ten od kombinacji, czy pocieraniem żołądka

da się zaspokoić uczucie głodu) źle na tym wyszedł… New Age to taka bardziej filozofia, prawda?…

 

 

 

wink

 

Popracuję nad przecinkami etc. – oczywista oczywistość.

Ważne, że jednak się nie pobiliśmy…smiley

 

 

 

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Żadna magia, na F oprócz filozofii jest jeszcze fizyka.

Mhm. Ale same nazwy nie czynią fizyki…

 Heh, nie chciało się doczytać do końca…

Ooo, mnie się chciało. Napisałeś:

fuzli emanujących jakieś agresywne, choć utajone, wiązania

Czyli to fuzle emanują, znaczy się, wydzielają, wiązania. Czy to ma sens? A guzik. Nie ma.

 No tutaj to ja nic nie kumam – prowokacja?

Oryginał:

 Tylko Magister – zwany też Apropakiem – pozostał na wyraźne polecenie Szefowej i oczekiwał na dalsze dyspozycje.

Tylko Magister pozostał na polecenie Szefowej. Czyli inni pozostali nie na polecenie Szefowej. CBDU.

 Bynajmniej nie wszystkie i nie zawsze?

No, to nie. Przy tym się nie upieram.

 zaznaczenie cytatu wrzuca tu kursywę automatycznie

Tak, ale tylko w komentarzach i dodaje inne zabawne sztuczki formatowania.

 Wszystko poważne wikistrony…

Tłumaczę: wzór sumaryczny nie identyfikuje substancji. Potrzebny jest wzór strukturalny, a do tego edytor strony nie dorósł.

No tak – absurd na absurdzie, choć to wszystko fakty po faktach . Bywa, że i przed faktami… Ale tak miało być.

Sęk w tym, że tekst stojący humorem, humorem i tylko humorem trafia do czytelnika przez humor. A do tego czytelnik musi mieć mniej więcej takie poczucie tego ostatniego, jakie ma autor. Jeśli nie ma – tekst do niego nie trafi.

 New Age to taka bardziej filozofia, prawda?…

Ty tak specjalnie, co?

 Ważne, że jednak się nie pobiliśmy…smiley

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie da się wszystkich uszczęśliwić, to utopizm…heh.

 

Mhm. Ale same nazwy nie czynią fizyki…

Zapraszam – 450 stron drobnym drukiem…

 

Hiperprzestrzeń

Wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar

Autor: Michio Kaku

 

 

 

 

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Da się natomiast wszystkich utopić. Heh, heh, heh… devil

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

“Hiperprzestrzeń” mam i czytałam. Your point?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

cheeky

c.b.d.p.-p.

laugh

 

Czyli to fuzle emanują, znaczy się, wydzielają, wiązania. Czy to ma sens? A guzik. Nie ma.

Ma. Golono nie strzyżono…wink

 

 zupełnie teoretyczny hipersześcian

Eee tam, teoretyczny.

 

Też bym taki chciał…

 

za małe aby trafić

Za małe, żeby trafić.

 

 

 

 

Aby nie jest błędne, jest tylko książkowe w porównanu z neutralnym żeby. Do wyboru mamy ponadto neutralne by, książkowe ażeby, potoczne coby i przestarzale iżby. Wymienione wyrazy różnią się nie tylko wartością stylistyczną, ale i frekwencją, co dziś łatwo sprawdzić za pomocą wyszukiwarki internetowej.

Mirosław Bańko,

No, to teraz już tylko Nebula…smiley

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Ma. Golono nie strzyżono…wink

No, wydziel jakieś wiązania. Ja poczekam :P

Też bym taki chciał…

Mmmm. Hipersześciany rządzą.

Wymienione wyrazy różnią się nie tylko wartością stylistyczną

To ma znaczenie.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

sad

W języku soczyście potocznym?…indecision (bez,bez bez…)

No, wydziel jakieś wiązania. Ja poczekam :P

Zajrzyj czasami do laboratorium sprawdzić postępy…

https://youtu.be/hw9RIcgckxw?si=oCAxK6_OJez_kAWJ

(dźwięk trochę słaby)

 

 

PS

Żeby babcia miała wąsy, toby była niebinarna…cheeky

 

EDIT

nie tylko wartością stylistyczną, ale i frekwencją  » dokładnie…

Aby tylko nie zmuszano nas frekwencją (wiadomo) do używania wyrazów na k…p…ch…

cheeky

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Tak, często się czuję jak ta nauczycielka…

 fuzli emanujących jakieś agresywne, choć utajone, wiązania

Fuzle: https://pl.wikipedia.org/wiki/Niedogon : produkt uboczny fermentacji alkoholowej, zbierany w końcowych etapach destylacji zacieru podczas produkcji spirytusu surowego. Jest to mieszanina szkodliwych produktów ubocznych fermentacji, takich jak alkohol pentylowy, izobutylowy, propylowy oraz z estrów niższych kwasów tłuszczowych.

A zatem fuzlami nazywamy pewne związki organiczne (alkohole wyższe, estry).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wi%C4%85zanie_chemiczne : według klasycznej definicji: każde trwałe połączenie dwóch atomów. Wiązania chemiczne powstają w wyniku uwspólnienia dwóch lub większej liczby elektronów pochodzących z jednego lub obu łączących się atomów albo przeskoku jednego lub większej liczby elektronów z jednego atomu na drugi i tym samym utworzenia pary jonowej.

 

https://wsjp.pl/haslo/podglad/2622/emanowac :

z łac. e-mano 'wyciekam ';

1.a roztaczać nastrój; książk. mieć jakąś wyraźnie uzewnętrzniającą się cechę, która oddziałuje na otoczenie (emanować  + CZYM)

1.b uzewnętrzniać się; książk. uzewnętrzniać się i oddziaływać na otoczenie (Rz nieżywotny  +  emanować  +  z KOGO/CZEGO | od KOGO/CZEGO + (na KOGO/CO)

2.a wydzielać coś; książk. wydzielać coś na skutek zachodzących procesów chemicznych lub fizycznych (Rz nieżywotny +  emanować  +  CO/CZYM)

2.b wydzielać się; książk. wydzielać się z czegoś na skutek zachodzących procesów chemicznych lub fizycznych (Rz nieżywotny  +  emanować  +  z CZEGO)

 

Składniowo pasuje tu tylko 2.a:

 fuzli emanujących jakieś agresywne, choć utajone, wiązania

Zatem możemy zdanie przeformułować: fuzli wydzielających jakieś [przymiotniki też bez sensu] wiązania.

 

Wiązanie jest połączeniem atomów. Nie produktem tego połączenia, ale samą relacją albo tym, co za nią odpowiada fizycznie, czyli uwspólnieniem elektronów. Jako takie wydzielane być nie może, bo czym jest wydzielanie:

 

https://wsjp.pl/haslo/podglad/2640/wydzielac :

1. wytwarzać i wysyłać na zewnątrz światło, energię, zapach lub jakąś substancję (wydzielać  +  CO)

2. wyodrębniać jakąś część z całości (Rz osobowy +  wydzielać  + CO + (w CZYM | z CZEGO)

3. dawać komuś niewielką część czegoś (wydzielać  + KOMU/CZEMU + CO)

Interesuje nas tu znaczenie 1, wytwarzać i wysyłać; pozostałe dwa znaczenia są niewiarygodne (składniowo: "fuzle" to nie rzeczownik osobowy i nikomu niczego nie dają)

 

Czyli: fuzli wytwarzających i wysyłających [jakieś] relacje między atomami.

Wytwarzających, zgoda. Ale wysyłających? Jak chcesz wysłać relację?

Poddajesz się, czy jedziemy dalej?

Aby tylko nie zmuszano nas frekwencją (wiadomo) do używania wyrazów na k…p…ch…

Aby żaby żarły żyto :P

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

smiley

TU (V) – to zacofane ramię Perseusza. Tylko TAM (+) jest przyszłość – czyli fuzle, gluty i emanacje…

 

 

Chwalmy Bladego Króla…devil

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dobry wieczór Fascynatorze.

 

Twój tekst zacząłem czytać jakiś czas temu, zatrzymując się na końcówce pierwszego fragmentu. Temat budowy przypomniał mi o moim opowiadaniu, które choć porusza ten temat, nie ma zbyt wiele wspólnego z Twoją propozycją. Multum ekstra nazw i odczucie jakiejś niezwykłej łączliwości stawia opowiadanie w innej rzeczywistości.

 

To co rzuca się w oczy, a może nawet i w całość ciała czytelniczego, to swoboda wypowiedzi, która bije z treści. Nawet czytając bezrozumnie (tak jak ja teraz) odczuwa się okrutną przyjemność obcowania z czymś wartym odkrywania, a zatem powrotu z jaśniejszym umysłem. Nie jestem w stanie w pełni określić pokazanych tutaj zależności. Wrócę więc mądrzejszy, ze zmniejszoną krzywdą wyrządzoną mi przez złożoności codzienności (rym tym tym).

 

Dziś przeszło mi przez głowę, że czytam Lema na sterydach, który pogodził się z Dickiem jakimś niewyobrażalnym zbiegiem okoliczności. Jest tutaj znamię oryginalności (czy raczej coś bardziej rodzące u podstaw), choć też nutka stylu “hej do przodu”, który myślę, że wielu zrozumie. Taka mocno wybuchowa prezentacja wydarzeń i elokwencji w dużym natłoku. Fajerwerki.

 

Myślę, że tekst warty jest klika.

Artystom więcej, szybko!

smiley

Witaj Vacterze.

Po ciężkiej walce z edytorami tekstu, które były zdecydowanie przeciwne wprowadzanym 

korektom, zapewne nieco przyjemniej się czyta…heh.

Masz rację, że czuć tu rzeczonym koksem. A nad wszystkim polatuje duszek Wańkowicza…

To miał być zwykły szorcik (ale wytknął dwa palce za ramkę i udaje opowiadanie), więc wszystkie te

paralele, hiperbole i inne gadżety nieco za cienkawe (czyt. subtelne laugh).

Dzięki, że nadal to czytadełko sprawia Ci przyjemność i za cała resztę.

Pozdrawiam.

 

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Pierwszy raz od dłuższego czasu nie zrozumiałam o co biega, a i tak mi się spodobało. Nawet nie wiedziałam, że tak można. laugh

Taki trochę szorcik, troszkę absurdzik a troszkę opowiadanie, choć może tylko udaje. 

No i teraz mam dylemat. Czy można dac klika za coś, czego się nie zrozumiało?

Myślałam nad tym i myślałam i w końcu zdecydowałam. Daję klika, bo to zadziałało na poziomie moich emocji. Więc… znaczy działa. 

smiley

Witaj Nova, tak właśnie ma działać – na poziomie emocji. Jeśli wywołało (mimo: "o co biega")

taki wewnętrzny uśmiech, to "więc… znaczy działa". Dzięki za opinię i klika.

Pozdrawiam serdecznie.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Nie bardzo zrozumiałam, ale czytało się całkiem przyjemnie :)

Przynoszę radość

smiley

Anet dzięki (lepiej późno niż na niby, heh) za opinię.

 

Co by rozwiać do końca wszelkie wątpliwości, że to same fakty z faktów po faktach

a nawet przed faktami:

wystarczyło dosypać nieco euforycznych quasicząstek – ekscytonów –

Otóż istnienie owych cząstek potwierdzono niedawno doświadczalnie w Brookhaven

National Laboratory. Zespół (sześcioro) młodych i zdolnych naukowców, prowadząc

badania nad NiPS3 (trisulfid niklu i fosforu) w tzw. magnesach van der Waalsa

natknął się na pokłosie – jak pisze Nature Communications – oddziaływania

kulombowskiego, zachodzącego między elektronami a dziurami…

Ufff… Kamień spadł mi z serca. Madame, monsieur – pakujemy walizki i do bilokacji…

wink

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

trisulfid

Tryfid :P Co się stało z wielosiarczkami?

natknął się na pokłosie

 

Sorry, ale sam się podkładasz XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

Sory, ja tylko cytuję nowomowę “naukową” głównego nurtu…

 

W centrum zainteresowania członków zespołu badawczego znalazł się materiał znany jako NiPS3. Trisulfid niklu i fosforu został szczegółowo przebadany z wykorzystaniem instrumentu NSLS-II, czyli National Synchrotron Light Source II. Urządzenie to emituje intensywne wiązki promieniowania rentgenowskiego i może służyć do badania różnego rodzaju próbek.

#

 

Te kwazicząstki są pokłosiem oddziaływania kulombowskiego zachodzącego między elektronami i dziurami.

 

… i wszystko jasne, heh.

wink

 

PS

SJP PWN przytacza bardzo szeroki zakres stosowania określenia ‘pokłosie’, więc w zasadzie

nie ma o co kruszyć kopii – czyli bez kwasów…

smiley

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Sory, ja tylko cytuję nowomowę “naukową” głównego nurtu…

Mam na to prosty sposób – nie cytuj. Bo przetłumaczone to-to jest tak, jak “Starożytni kosmici”, ulubiony obiekt checheszków mego Tatki. Co prawda, niełatwo teraz o trzeźwego tłumacza (a co dopiero takiego, który wiedziałby, co to jest “siarczek”, albo chociaż “przyczyna sprawcza” – nie “efektywna”, drodzy koledzy, tylko sprawcza, bo to, że po angielsku nazywa się “effective cause” to jeszcze nic nie znaczy). Bo cała bieda w tym, że zalewa nas bełkot. Przypominam Orwella: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842807

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

laugh

– nie cytuj.

Dobry cytat – drzewiej cytata – lepszy niż sałata…heh

 

Czy tarnina jest trująca?

Osoby, decydujące się na jedzenie tarniny w formie surowej po przemrożeniu, powinny pamiętać o tym, aby nie rozgryzać pestek jej owoców – ponieważ zawarty w nich cyjanowodór – tak zwany „kwas pruski” – spożyty w dużych ilościach, jest substancją trującą.19 cze 2023

cheeky

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Beeezduuura. Żadnego kwasu pruskiego tam nie ma – są glikozydy cyjanogenne, które w reakcji z kwasem żołądkowym dopiero go wytworzą :P A w ogóle, kto Cię prosi, żebyś gryzł pestki? :P I nie pytaj ChataGPT o ważne życiowe sprawy, bo możesz się naciąć (a w odpowiednio dużej dawce wszystko jest trucizną).

angel

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Zabawne, ale przydałoby się jeszcze trochę edytować, bo miejscami kłuje w oczy :)

smiley

Dzięki za wizytę i opinię… No cóż, literacki Nobel mu nie grozi, to prawda…

laugh

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

cześć, i 

 

Chwila. Zaraz. Jeden tylko moment (mam w pamięci) który…

 

To chcesz mi powiedzieć, że tym wibratorem zaprawę mieszał? No weź przestań. Ja się złapałem na figle migle albo że jak młotkiem udarowym tynk… no że skuwał.  No ludzie!

Ale przynajmniej resztę zrozumiałem. No i widzę, że powinieneś więcej pisać. A przynajmniej nie do szuflady.

Do przeczytania, chyba. ^_^

smiley

“Cześć, cześć, czołem – pytasz skąd to wziąłem?…”

Heh, to parafraza z Misia. Jest okej. Zaprawę przygotowuje się

w betoniarce, natomiast różne typy wibratorów przydają się do

zagęszczania betonu w zbrojeniach, podłoża pod budowle, 

w laboratoriach, przemyśle przetwórczym, kosmologii, etc.

Figle migle też…wink

Dzięki za wizytę i opinię.

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

smiley

Jeszcze ciekawostka dla niedowiarków, którzy negowali główne

założenie, że to wszystko fakty po faktach (a nawet przed):

 

 

To właśnie owa nieszczęsna Betelgeza, czerwony nadolbrzym w wersji z czasów

bitwy pod Grunwaldem. Gdyby była na miejscu Słońca, sięgałaby do orbity Jowisza…

Za kolejne pięćset lat może dowiemy się, czy owe dyptoki oraz specyficzny eliksir

jeszcze istnieją, czy też w tym miejscu zrobiła się kolejna czarna dziura. Lub kosmiczna

mgiełka po supernowej.

wink

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Nowa Fantastyka