- Opowiadanie: Koala75 - Wiewiórka

Wiewiórka

Inspiracją dla tego szortka było prawdziwe spotkanie w warszawskich Łazienkach.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Finkla, NoWhereMan

Oceny

Wiewiórka

Jestem studentem zoologii na UW. Wybrałem się do Łazienek, żeby sprawdzić plotki o tamtejszych wiewiórkach, że wręcz domagają się orzeszków i innych przysmaków od spacerowiczów. Rozłupałem kilka orzechów włoskich i zabrałem, bo podobno te wiewiórki jedzą z ręki, w ogóle się nie bojąc.

Zobaczyłem rudą, która przykicała przez trawnik i przystanęła, ale nie podchodziła, tylko czyściła łapkami pyszczek, mimo że nęciłem ją orzechem na dłoni.

W pobliżu była ławka, usiadłem i powiedziałem do zwierzątka:

– Poczekam aż skończysz makijaż, mam czas.

Nagle zorientowałem się, że wiewiórka jest obok na ławce, zwrócona pyszczkiem do mnie. Nie zauważyłem, kiedy wskoczyła. Ostrożnie podstawiłem dłoń z orzechem, ale ruda nic nie wzięła. Usłyszałem słowa:

– Pocałuj mnie w pyszczek.

Obejrzałem się, ale nikogo nie było.

– To ty? – zwróciłem się do wiewiórki.

– Widzisz kogoś innego? – odpowiedziała pytaniem i dodała:

– No pospiesz się, póki jesteśmy sami!

Ogłupiały zapytałem:

– A nie odgryziesz mi nosa?

– Gryzę orzechy i konkurentki do nich. Nie jesteś orzeszkiem. No, działaj!

Zrobiłem, co zwierzątko kazało i nagle obok mnie na ławce pojawiła się dziewczyna zamiast wiewiórki. Chyba była w moim wieku, niebrzydka, zgrabna, z iskierkami w czarnych oczach. Miała brązowe szorty i bluzkę trochę za ciasną, ale to jej nie ujmowało uroku, a może nawet dodawało. Powiedziała:

– Odczarowałeś mnie, nareszcie. Gdy zobaczyłam, że masz orzechy i numer „Fantastyki”, coś mnie tknęło. Pomyślałam: On chyba lubi zwierzęta i może nie wystraszy się, gdy przemówię. Podobasz mi się!

Ona też mi się spodobała, a zwłaszcza jej bezpośredniość. Spytałem:

– Kto cię zaczarował i dlaczego?

Odpowiedź trochę mnie zaskoczyła.

– Wybrałam się z kolegami na orzechy do ogrodu przy opuszczonym domu. Nie wiedzieliśmy, że niedawno zamieszkała tam czarownica. Gdy wypadła z domu, przeklinając nas, chłopaki uciekli, a ja nie zdążyłam. Dopadła mnie zmiana w zwierzę, w wiewiórkę, chyba z powodu orzechów. Klątwę mógł usunąć tylko pocałunek człowieka w mój pyszczek. Jestem ci bardzo wdzięczna i muszę też przyznać, że całus mi smakował.

Potem długo rozmawialiśmy, bo też była fanką opowiadań fantastycznych i nawet kiedyś próbowała je pisać. Dowiedziałem się, że była wiewiórką przez rok, a wcześniej studiowała filocoś też na UW. Na koniec padła z jej strony prośba, którą chętnie spełniłem:

– Weź mnie dzisiaj do siebie, bo w akademiku straciłam miejsce i nie mam dokąd pójść.  

Mieszkałem sam w domku po rodzicach, więc nie było przeszkód. Teraz nie jestem singlem i nie jest źle, ale orzechy można spotkać w domu w dziwnych miejscach i do Łazienek nie wolno mi pójść bez Rudej, mojej… wiewiórki.

Koniec

Komentarze

Fajne :) Tylko ta wiewiórka naprawdę przez rok nie spróbowała otworzyć do kogoś pyszczka?

Cześć Koala75 _

 

hehe, fajne! Twoja opowiadania mają bardzo dużo sympatycznego uroku.

 

Pozdrawiam!!!

Jestem niepełnosprawny...

Wiewiórki są super, dopóki nie wnika się w ich spiski na skalę światową. Zdjęcie bardzo wymowne, a Ruda nad wyraz czarująca :>

Realucu, dzieciom rodzice nie pozwalali na kontakt, dorośli nie wierzyli własnym uszom albo nie budzili zaufania wiewiórki. :)

Dawidiqu, takim jestem ekscentrykiem wśród użyszkodników portalowych. :)

Babciu, nie wiem, o jakich spiskach piszesz. Ruda dziękuje. :)

Aż mi się przypomniało pytanie znajomego z dawnych lat: po co oglądasz/czytasz o takich wymyślonych rzeczach? Przecież to jest nierealne. Nie utrzymuję już kontaktu z tą osobą :P

Misiu, zazdroszczę bohaterowi tak zażyłych relacji z wiewiórką. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Realucu, wcale Ci się nie dziwię. :)

Reg, naprawdę wskoczyła do mnie na ławkę wiewiórka i wzięła z ręki kawałek orzecha. :)

Misiu, wierzę. Wiewiórki sa takie śliczne. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, te w Łazienkach są fantastyczne. :)

Misiu, nie tak bardzo, jak może się wydawać, mijasz się z realiami. Tymi realnymi realiami. Parkowe wiewióry bywają wprost bezczelne. Ale to jeszcze nic, bo, uwaga, cmentarne też. Skracaliśmy z kolegą drogę przez Stary Cmentarz w Łodzi, dawno temu, kiedy jeszcze szanowało się powagę miejsca – cisza, spokój… Skądś wyskoczyły na alejkę dwie Rudokitne, oflankowały nas i dalejże coś tam w swoim narzeczu popiskiwać, poskrzekiwać… Licho wie co, słownika ze sobą nie mieliśmy, pozostaliśmy w niewiedzy, czy chciały pobrać myto w wiadomej walucie, czy ochrzaniały nas za wtargnięcie na ich teren, ale czy tak, czy tak, prowadziły nas, ku naszemu rozbawieniu, dobre dwadzieścia metrów.

Pozdrawiam

Adamie, moja realna zgryzła wzięty orzech i skoczyła, by pogonić konkurentkę, która ośmieliła się zbliżyć na 5m. Goniła ją potem przez trawnik, ale milcząc, w każdym razie nie było słychać. Nie zdążyliśmy zrobić zdjęć. :(

Jak zwykle – słodko. Prawie jak prababuni ciasto orzechowe (przepis chyba był zbliżony do tego, chociaż ja tam tylko orzechy mieliłam w maszynce).

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnino, słodko, bo nie ma kwasów. ;)

A kwas askorbinowy?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnino, najczęściej w powlekanej tabletce, więc się nie czuje kwasu. I nie używam. ;)

Jak byłem w łazienkach w ubiegłym miesiącu, to wiewiorki się pochowały. Foch!

 

Sympatyczny szorcik, Koalo :)

 

 

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Cezarze, ja miałem tak w południe następnego dnia. Być może miały sjestę. :)

Misiowo, ładnie zrobione. Fabułka bardzo znana, wiewiórka zamiast żaby to zawsze jakiś drobny wkład autorski. Nieco zresztą modyfikuje przesłanie, przesuwa nacisk z “nie sugeruj się powierzchowną brzydotą” na “dobrych ludzi spotykają dobre rzeczy”.

Naturalnie w rzeczywistości całowanie wiewiórki byłoby bardziej niebezpieczne niż żaby (słuszna uwaga z odgryzieniem nosa, a nawet nie zaczęliśmy mówić o wściekliźnie), ale zakładam, że nikt nie będzie tego czytał dosłownie.

Moim zdaniem świetnie trafiłeś z ostatnim zdaniem. Mógł przecież pojawić się jakiś niepokój, czy bohater aby nie wykorzystał trudnego położenia życiowego i potencjalnie także niestabilności emocjonalnej Rudej (spowodowanej magią lub traumatycznymi przeżyciami). Tutaj widzimy, choć podane w żartobliwej formie, że ona też umie postawić granice i równowaga w relacji nie jest zaburzona. Nie wiem, czy zaplanowałeś to świadomie, czy wystarczyła intuicja.

Pozdrawiam ślimaczo!

Ślimaku, Twój komentarz dodał mi otuchy, bo odnoszę wrażenie, że jestem passé wśród użyszkodników. Nie piszę horrorów i postapo. Polegam głównie na intuicji, rzadko planuję. Dzięki. Pozdrawiam ucieszony. :)

Misiu, zawsze jest się passe w oczach mniejszej czy większej grupy odbiorców. Machnij na to ręką i machaj dalsze teksty w swoim stylu.

To, że nie piszesz horrorów, to Ci się chwali. Znaczy, ja Ciebie za to chwalę.

Adamie, zgodnie z Twoją radą będę machał łapą na bycie passé. Dalej nie będę pisał horrorów ani postapo. :)

Fajne. Masz wyobraźnie. Nie wpadłabym na to, aby zakląć człowieka w wiewiórce. Szkoda tylko, że nie wszystko w niej przeszło przemianę. Orzeszki tu, orzeszki tam. Może za słabo pocałował? :)

Tygrysico,

Nie wpadłabym na to, aby zakląć człowieka w wiewiórce.

Znaczy, nie jesteś wiedźmą/czarownicą, tylko porządną tygrysicą.

Całowanie pyszczka ma szansę nadrobić. :)

Koala75, zgadza się. Rzadko kiedy wystawiam pazurki, jednak co do otoczki, to bardziej diablica. Niech nadrabia, bo co będzie, jak znienawidzi orzeszki i stanie się odporny na maślane oczy? :)

Tygrysico, wiewiórka ma czarne oczy z iskierkami(p. tekst) i może zachowała pazurki. Chyba nie będzie robić maślanych oczu. Zresztą, do Łazienek nie wolno mu chodzić bez niej. To znaczy, że go ustawiła, jak… :)

Ach, kiedyś moja ulubiona zabawa, zawsze było jakoś tak miło jak wiewiórka przyjęła podarek. Może czas to tego wrócić. Przyjemny szort. 

Pozdrawiam. 

Sen jest dobry, ale książki są lepsze

Pisarzu. warto wrócić do karmienia wiewiórek. Są takie urocze, bardziej oswojone chyba nie będą i może trafi się taka, jak w tekście. :)

Sympatyczne, jak zwykle Twoje teksty. Spytaj narratora, co jego Ruda sądzi o reklamach, w których występują wiewiórki. ;-)

Ciekawam, czy narrator przed spacerem zaprawiał się orzechówką. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, o reklamy zapytam. Orzechówki nie miał, bo się skończyła, a dobra była. :)

Się wie. Orzechówki na ogół są dobre. :-)

Babska logika rządzi!

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Finklo, i zwykle jest ich za mało. wink

Tarninoyes

Tarnino, niezupełnie o taką orzechówkę mi chodziło, ale też ładna.

Babska logika rządzi!

Finklo, też ładna, ale raczej nie tak smaczna. Nie spróbuję. ;)

Ona nie jest do jedzenia, tylko do podziwiania :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Podziwiać można także pamięć orzechówek. Jeśli coś mi się nie pomerdało, to te ptaszki chowają orzechy i podobne przysmaki na zimę i potrafią zapamiętać jakieś niewiarygodne setki skrytek. Do refleksji tym, którzy kiedykolwiek szukali kluczy dłużej niż pięć minut. ;-)

Babska logika rządzi!

Część zapominają i wtedy wyrasta sosna :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Widać, przydają się: dobra pamięć i zapominanie. :D

Wszystko ma swoje zady i walety :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnino, więc nie skupiajmy się na zadach, tylko na waletach. ;D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarninoyes laughheart

Ładny, sympatyczny szort. Uśmiechnąłem się, zwłaszcza na końcową puentę :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

NWMie, cieszę się, że tekst Cię uśmiechnął. :)

Nowa Fantastyka