
Inspiracją były autentyczne zdarzenia. Impulsem decydującym o publikacji tekstu była beta Reg i jej opinia, że ten szortek można przedstawić forum.
Reg, bardzo dziękuję.
Inspiracją były autentyczne zdarzenia. Impulsem decydującym o publikacji tekstu była beta Reg i jej opinia, że ten szortek można przedstawić forum.
Reg, bardzo dziękuję.
Moja córka wybrała się dzisiaj do punktu zmiany opon. Gdy czekała w kolejce, podszedł duży golden retriewer, siadł w odległości dwóch metrów i wpatrzył się w nią. Powitała go krótkim: “Cześć”, wtedy zbliżył się, siadł tuż obok i podstawił łeb pod rękę, domagając się pieszczot. Chyba wyczuł pewne obawy przed głaskaniem obcego psa, bo popatrzył z wyrzutem, nosem dotknął dłoni i powiedział cicho, tak żeby tylko ona słyszała:
– Nie bój się. Możesz mnie pogłaskać. Jesteś w porządku. Lubisz zwierzęta.
Zszokowana spytała mało inteligentnie:
– Ty mówisz?
– Tylko do niektórych i jeżeli chcę. No, podrap mnie za lewym uchem, bo chyba coś tam chodzi.
Znalazła w sierści i ubiła nieproszonego gościa, potem wygłaskała pieszczocha.
Gdy samochód był już gotowy do odbioru, zadowolony pies powiedział przed odejściem:
– Jedź ostrożnie do domu, bo czeka cię jeszcze jedno spotkanie.
Kiedy płaciła za usługę, usłyszała od właściciela stacji:
– Pierwszy raz widziałem, żeby mój pies, a jest ze mną już jedenaście lat, kogoś prowokował do głaskania. Obcym zwykle nie pozwala się dotykać. Jest pani wyjątkową osobą.
Oczywiście ja też tak uważam.
Córka mieszka w Warszawie, blisko Łazienek. Gdy wracała, jechała niezwykle ostrożnie, bo pamiętała, co powiedział pies. Niedaleko domu zobaczyła wiewiórkę, która zamierzała przejść przez jezdnię z lewego chodnika na prawy. Zatrzymała samochód w bezpiecznej odległości, żeby zwierzątko się nie bało i mogło bezpiecznie przebiec.
Ruda przystanęła na skraju chodnika, oceniła, że nie grozi jej przejechanie i przeszła spokojnie przez drogę. Gdy znalazła się na prawym chodniku, obróciła się i pomachała łapką do mojej córki, która usłyszała w głowie:
– Dziękuję. Idę do biura przepustek Służby Ochrony Państwa. Mam ważne wiadomości z terenu rosyjskiej ambasady.
Po przygodzie na stacji wymiany opon córka już niczemu się nie dziwiła i z uśmiechem odmachała małemu agentowi.
Warszawiacy od dawna podejrzewają, że niektóre wiewiórki z Łazienek chodzą do parku należącego do ambasady rosyjskiej, szpiegują i donoszą naszym służbom, co się dzieje w środku. Dlatego wszystkie wiewiórki w Łazienkach są chętnie dokarmiane przez cały rok.
Jako że jestem animals friendly, a zwłaszcza team pies, shorciak mnie urzekł i nieśmiało pragnę zauważyć, że z przeczytanych u Ciebie, ten jest numer jeden.
Bardzo lubię.
Nie zwykłem pierwszy(myślałem, że będę pierwszy) komentować własnego tekstu, ale po wstawieniu go ujrzałem, że został automatycznie w dziwny sposób sformatowany przez edytor strony. Nie pomogło działanie w trybie EDYTUJ ani nawet usunięcie tekstu i ponowne wprowadzenie. Żeby było ciekawiej, dotyczy to środkowej, około jednej trzeciej, części tekstu. Czy ktoś potrafi pomóc?
Canulasie, bardzo dziękuję za taką ocenę. :)
Canulas – gdybym nie znał innych tekstów Koali, to obstawiałbym raczej psychiatryk friendly ;)
Gadające zwierzęta i rosyjska ambasada, paranajone, paramoje, paratwoje ;)
Ale to Koala, więc miło, słodko i z poczuciem humoru – obawy o stan psychiczny córki narratora odkładam na bok.
Moje powieści: https://marmaxborowski.pl/kwestia-wyboru/
Psychiatryk friendly, to też urocze combo.
Ps. Ja nie umiem pomóc, gdyż wielce ubogim we wszelakie technikalia, ale pewnie zaraz ktoś się zleci.
Mar_Maksie, może nie za słodko. Córka przeżyła w realu te spotkania naprawdę, ale bez gadania i pozostaje normalna. :)
Canulasie, pierwszy raz strona mi taki numer wycięła. Mam nadzieję, że jakiś ekspert doradzi, co zrobić. :(
Misiu, ależ wszystko co opisałeś jest prawdą najprawdziwszą i to jest fantastyczne! :D
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Po pierwsze ;) golden retriewer daje się głaskać wszystkim, to są psy, które kładą się na grzbiecie gdy widzą jamnika :D, a po drugie jeśli wiewiórki szpiegują ruskich, to na bank szczury pracują dla GRU;)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
Reg, jeszcze raz dziękuję za Twoje uwagi i przekonanie mnie, żebym ten szorcik wypuścił.
Bardzie, może tylko takie goldeny spotkałeś. Przypuszczam, że właściciel stacji znał swojego psa po tylu latach. A, co do szczurów, to być może. :)
Bardzo proszę, Misiu. A dobre szorty trzeba wypuszczać. ;)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Córka przeżyła w realu te spotkania naprawdę, ale bez gadania
Koalo, może wszystkiego jeszcze Ci nie powiedziała ;)
Moje powieści: https://marmaxborowski.pl/kwestia-wyboru/
Reg, trudno samemu ocenić czy coś wart. :)
MarMaksie, może tak, może nie. Czas może pokaże. :)
Jest: – Nie bój się. Możesz mnie pogłaskać. Jesteś w porządku. Lubisz zwierzęta. Zszokowana spytała mało inteligentnie:
Powinno być:
– Nie bój się. Możesz mnie pogłaskać. Jesteś w porządku. Lubisz zwierzęta.
Zszokowana spytała mało inteligentnie:
<><><>
Myślę, że przydałyby się jeszcze wiewiórki składające dokładne sprawozdania z ambasad naszych wielkich, niezawodnych, wypróbowanych i tak dalej przyjaciół…
Pozdrawiam
Adamie, gdy wkleiłem wczoraj tekst z Worda, zobaczyłem, że automatyczny edytor strony skopał formatowanie. Pewnych miejsc nie dało się edytować. Nawet usunąłem tekst, powtórnie wczytałem i poddałem edycji. Nie wszystko się dało naprawić. Wskazane przez Ciebie miejsce sprawdziłem dzisiaj i masz rację, chyba przegapiłem. Spróbuję naprawić. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło.
Edit: W tekście wyżej jest tak, jak piszesz. W trybie edycji we wskazanym miejscu jest ok, jak powinno być. Nie rozumiem tego. Spróbuję jeszcze raz zatwierdzić wariant z edycji. Ciekawe, co uzyskam.
Edit: Potwierdzenie nic nie dało, ale klepnięcie ENTER dało efekt tabulatora i po zatwierdzeniu edycji jest lepiej w tekście wyżej. Cud?
Nie wiem dla kogo pracował ten golden, ale wygląda na to, że ktoś mu zainstalował pluskwę za uchem :) Na szczęście podsłuch został wykryty i usunięty.
Sympatyczny szort. Taki generator uśmiechu z wątkiem szpiegowskim:)
Czeke, córka nie podała mi szczegółów, co znalazła za uchem psa. Może uznała, że tak będzie dla mnie bezpieczniej. :)
Niczego, przykro mi, nie podpowiem, nie objaśnię, a to dlatego, że jak dotąd tutejszy edytor nie sprawiał mi żadnych liczących się kłopotów.
Adamie, to się zdarzyło pierwszy raz. Też nie miałem żadnych niespodzianek. Jeżeli się powtórzy, zacznę szukać pomocy u ekspertów komputerowych. :)
Nie wiem, czy to nie rodzaj australijskiej prowokacji, że Koala relacjonuje pracę polskich wiewiórko-szpiegów ;)
Tekst bardzo przyjemny dla oka i pouczający – dokarmianie wiewiórek to nasz patriotyczny obowiązek :D
Trytku, miło Cię poznać.
dokarmianie wiewiórek to nasz patriotyczny obowiązek :D
Również przyjemność. Syn był niedawno w Łazienkach z orzechami dla wiewiórek. Rude wolały w całych skorupkach i chowały, a pawie, które też przyszły, widząc, że wiewiórki są częstowane, wybierały rozłupane orzechy.
Fajne i miłe! Przyjemnie się czytało :)
Kto wie? >;
Skryty, krótkie, więc nie znudziło. :)
Sympatyczny szort o ciekawej treści, choć bez mocniejszej puenty na koniec. Czytało się ok.
Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?
NWMie, puentę chyba dopisał w komentarzu M.Trytek. :D
Bardzo sympatyczny szort.
Nie od dziś wiadomo, że wiewiórki dysponują różnymi pożytecznymi informacjami. ;-)
Babska logika rządzi!
Finklo, z niepokojem czekałem na Twoją opinię, a wiewiórki chowają zdobyte informacje razem z orzechami w znanych tylko im miejscach i wyciągają, gdy potrzeba. :)
W ostatnich czasach wiewiórkom zdarza się podzielić informacjami z ludźmi. Zdaje się, że zaczęły współpracować z dziennikiem cotygodniowym “NIE”.
Babska logika rządzi!
Finklo, tego nie wiem. A co to za dziwo “dziennik cotygodniowy”?
No, było kiedyś takie czasopismo Urbana. Trochę polityczne, trochę satyryczne. Zadra w zadku każdej władzy.
Babska logika rządzi!
Finklo, zdążyłem o “Nie” zapomnieć. :D
Wydaje mi się, że to oni jako pierwsi nazwali informatorów “wiewiórkami”.
Babska logika rządzi!
Finklo, nie wiedziałem. Ciekawe czy wiewiórki były zadowolone. :)
Jeśli redakcja karmiła je orzeszkami, to pewnie tak.
Babska logika rządzi!
Finklo, w tamtych czasach orzeszki mogły być luksusem. :)
Eeee, to już się działo w kapitalizmie, wcześniej Urban był rzecznikiem rządu.
Babska logika rządzi!
Finlo, mam pamięć typu operacyjnego, dobrą, ale działa tylko, gdy niezbędna i na czas pracy, potem się czyści. ;)
Całkiem sprytna pamięć. :-)
Babska logika rządzi!
Cześć,
Golden naprawdę nazywał się Goldstein i pracował dla Mossadu :]. Ha! I teraz się wszystko zgadza!
Dobre opko, panie Miśku! Psycho-fiction pełną gębą.
pozdrawiam
M.
Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!
Finklo, czasem przydałaby się, jak dyskowa. ;)
MBSie, może dlatego wiedział o przyszłym spotkaniu wiewiórki. :)