
Próba zmierzenia się z moją nemezis, rymami. Układ ABAB, zainspirowane „Robakiem Zdobywcą” Poego.
Mam nadzieję, że da się to czytać bez zgrzytania zębami.
Próba zmierzenia się z moją nemezis, rymami. Układ ABAB, zainspirowane „Robakiem Zdobywcą” Poego.
Mam nadzieję, że da się to czytać bez zgrzytania zębami.
Przez wrota teatru wiekowego się przeciskają.
Plugawych, napuchłych bestii tłum zdziczały.
W gorączkowej ekstazie ryczą, wyją, wierzgają.
Zajmą miejsca gotowe na spektakl wspaniały.
Siedzą wielookie, wielopyskie, oślizgłe masy.
Czekają na rozpoczęcie zniecierpliwione.
Na ohydnych mordach wściekłości grymasy.
Popędzają, mackami machając zagłodzone.
Nagle zza kurtyny zszarzałej postać wychodzi.
Zdobi jej sztuczną twarz uśmiech komiczny.
Nisko się kłania, wita bestie, a tłum zawodzi.
Zaprasza na sztukę konferansjer demoniczny.
Kotara odsłonięta, na scenę wchodzą aktorzy.
Pląsają, skaczą, krążą w bezsensie szalonym.
Kukły brzydkie, acz tłuste, widzów głód morzy.
Cóż to za występ w tym teatrze potępionym?
Słuchaj! Nagle dzwon z mroku żałośnie bije.
Bestie okropne szarżują, ledwie zew usłyszą.
Ciżba aktorów apetycznych w strachu się wije.
Widownia rzuca się na nich, szalenie dysząc.
Pożerają, rozrywają, na sztuki tną swymi kłami.
Tytuł strasznego spektaklu: „Życie Człowiecze”.
Ludzie w tym występie głównymi aktorami.
Widzami – demony – nikt im nie uciecze.
Witaj. :)
Makabryczna wizja. :) Rymy oraz pomysł bardzo ciekawe, klik. :)
A skojarzenie tytułu – oczywiście z cudnym “Człowieczym losem” Anny German. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Hej, bruce
dzięki za klika i pozytywne słowo!
Cieszę się, że było ciekawie, z Anną German to tylko tytuł podobny, u niej zdecydowanie mniej makabry ;)
Pozdrawiam również!
Wzajemnie, dzięki i pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
O, zrozumiałam. To postęp.
Za to rymy gramatyczne nie przypadły mi do gustu.
Babska logika rządzi!
Nemezis jest rodzaju żeńskiego, przynajmniej jak dotąd z takim wariantem miałem do czynienia, zatem “moja Nemezis” :-) , a co do treści to mam skojarzenie z jakąś krwawą rewolucją. Francuską albo bolszewicką :-) Plastyczne!
ja też się naciąłem na rymy dopóki nie zajrzałem do inspiracji;
Lo! 'tis a gala night
Within the lonesome latter years!
An angel throng, bewinged, bedight
In veils, and drowned in tears,
Sit in a theatre, to see
A play of hopes and fears,
While the orchestra breathes fitfully
The music of the spheres.
częstochowa jak byk, więc stylizację uznaję za dokładną;
a tu link dla dociekliwych:
https://poets.org/poem/conqueror-worm
Finklo,
rymować nie umiem, ale po części moim usprawiedliwieniem jest to, że tak jak pisze AS, rymy gramatyczne pojawiły się też w „Robaku”, który stanowił bezpośrednią inspirację.
szoszoon,
z tą nemezis to fakt, poprawię. Skojarzenie nieco dalsze niż bliższe zamierzonemu sensowi wiersza, ale to twoja interpretacja i nie będę jej podważał. Jeśli było plastycznie to pozostaje mi tylko się cieszyć :)
ASie,
dzięki za komentarz, wygląda na to, że zostałem trochę uratowany przez Edgara Allana Poego ;)
Hej!
Mam wrażenie dość długiego wstępu, po którym następuje ucięcie akcji. Po trzech zwrotkach mamy:
Pląsają, skaczą, krążą w bezsensie szalonym.
Czyli zaczynamy “przedstawienie”, które ostatecznie okazuje się życiem. Ale dlaczego na scenie z demonami? Mi to bardziej przypomina pośmiertny czyściec albo coś w tym stylu. Demony rzucają się na ludzi występującymi na scenie, stąd zastanawiam się, czy ten atak to zakończenie życia, czy może jeszcze w trakcie…
Miałam mocne skojarzenie Makbetem:
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada – powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.
(Szekspir)
Uwielbiam ten cytat i znam na pamięć. :)
Pochwalę za to stylizację – konsekwentna, używasz pasujących zwrotów, nie ma potocznych wyrażeń, czytało się dobrze. ;)
No ale jak mówiłam – życie teatr, scena, niech żyje bal… Temat znany, więc przenośnia zbyt mocno oczywista, może przez tytuł, który od razu naprowadza na “Życie człowiecze” – a w pierwszej zwrotce jest teatr i… No cóż, może to też moja przywara, że zbyt szybko się domyślam i psuję sobie zabawę. :P
Pozdrawiam,
Ananke
Hej Ananke!
Atak demonów interpretowałbym raczej jako zakończenie życia. To pesymistyczna wizja, ludzkie życie jest krótkie (70 lat w skali Wszechświata to niewiele), końcem żywota jest pożarcie przez wygłodniałe demony, nie ma nieba ani czyśćca, jest tylko śmierć. Po tym cały proces zacznie się na nowo.
Dzięki, że wpadłaś i cieszę się, że dało radę przeczytać bez przykrości ;)
Polecam również obadać inspirację, czyli „Robaka Zdobywcę” Poego.
Pozdrowionka!